Home
Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

echo (echo)

  • Offline
  • Registered
  • Ranga: Moderator
  • Data rejestracji: 01/04/2011
  • Ostatnia wizyta: 01/10/2011
  • Strefa czasowa: GMT +1:00
  • Czas lokalny: 09:20
  • Wiadomości: 1
  • Odsłon profilu: 396
  • Oklaski: 0
  • Miejsce: Nieznany
  • Płeć: Nieznana
  • Data urodzenia: Nieznana

Podpis

Posty

Posty

emo
Według Biblii podstawą chrześcijańskiego rozumienia małżeństwa jest fakt stworzenia człowieka przez Boga i powołania go do miłości. Człowiek został stworzony na obraz Boga (Rdz 1,27), który jest miłością (1 J 4,8.16) i dlatego nie może żyć bez miłości. Małżeństwo i rodzina wyszły z rąk Bożych, są Bożym pomysłem i dlatego liturgia podkreśla, że nie zniszczył ich ani grzech pierworodny, ani kara potopu, ani inne kataklizmy (OM 4). W miłości mężczyzny i kobiety widziano podobieństwo do miłości Boga względem nas ludzi. Małżeństwo i rodzina już w Starym Testamencie wiązało się z historią zbawienia. Związek małżeński mężczyzny i kobiety stał się obrazem przymierza Boga ze swoim ludem (zob. np. Oz 1-3; Iż 54, 62; Jr 2-3, 31). Przymierze zawarte w Starym Testamencie zostało w pełni urzeczywistnione w Jezusie Chrystusie, który stał się prawdziwym Oblubieńcem Kościoła, nowego ludu Bożego (Mk 2,19). Pan Jezus w swoim nauczaniu podkreśla wartość małżeństwa i rodziny, sam przychodząc na świat w rodzinie. W czasach Chrystusa bardzo łatwo było o rozwód. Już w Księdze Powtórzonego Prawa zaznaczono: "Jeżeli mężczyzna poślubi kobietę i zostanie jej mężem, lecz nie będzie darzył jej życzliwością, gdyż znalazł u niej coś odrażającego, napisze jej list rozwodowy, wręczy go jej, potem odeśle ją od siebie. Jeśli ona wyszedłszy z jego domu, pójdzie i zostanie żoną innego, a ten drugi też ją znienawidzi, wręczy jej list rozwodowy i usunie ją z domu, albo jeśli ten drugi mąż, który ją poślubił, umrze, nie będzie mógł pierwszy jej mąż, który ją odesłał, wziąć ją powtórnie za żonę.." (Pwt 24,1-2). Chrystus Pan kategorycznie przeciwstawił się rozwodom, podkreślając nierozerwalność małżeństwa i odrzucając jakąkolwiek możliwość rozwodu (Mk 10,2-9), gdyż byłoby to sprzeczne z pierwotnym planem Bożym co do rodziny wypowiedzianym na kartach Księgi Rodzaju. Powiedział faryzeuszom, że to tylko ze względu na zatwardziałość serc Izraelitów Mojżesz ustąpił i pozwolił na rozwody, ale przecież od początku tak nie było (Mk 10,4-5). Swój pierwszy cud, na podstawie którego uczniowie uwierzyli, uczynił Jezus na weselu w Kanie, uświęcając w ten sposób związek małżeński (J 2,1-11). Wniósł wówczas przez swoją obecność i cud przemiany wody w wino błogosławieństwo i radość. Małżeństwo chrześcijan z woli Chrystusa staje się sakramentem, czyli świętym znakiem prawdziwego powołania małżonków do świętości, do zbawienia. Św. Paweł przyrówna miłość małżonków do tej miłości, jaką Chrystus nas umiłował, oddając za nas swoje życie na krzyżu. Mężowie winni więc miłować swoje żony tak, jak i Chrystus umiłował swój Kościół. Mąż, ojciec w rodzinie w swojej postawie ofiarnej miłości winien być podobny do Chrystusa. Wówczas łatwiej można zrozumieć i przyjąć do realizacji słowa św. Pawła: "Żony niechaj będą poddane swoim mężom, jak Panu..." (Ef 5,21-25; Kol 3,18-19).
(NAPISAŁ Ks. Stanisław Hołodok)

Przed taką próbą stanął kiedyś prorok Ozeasz. Jego umiłowana żona była nierządnicą (por. Oz 1,1). Zgodnie z ówczesnymi pojęciami winna być ukamienowana. Możemy sobie wyobrazić, jakie było jego zaskoczenie, gdy usłyszał: "Pokochaj jeszcze raz kobietę, która innego kocha, łamiąc wiarę małżeńską" (Oz 3,1). W mentalności żydowskiej małżeństwo po dokonanej zdradzie praktycznie przestawało istnieć. Boże słowa brzmiały rewolucyjnie. Tchnęły nowością. Ozeaszowi nie przyszłoby nawet na myśl, by przyjąć cudzołożną żonę, chociaż nie przestał ją w swych głębiach kochać. Stwierdza to tekst hebrajski w swej pierwotnej wersji. Dosłownie czytamy: "Pokochaj jeszcze żonę (isza - kobieta, żona) umiłowaną, która cudzołoży z innym". Na pewno w Ozeaszu wygasły uczucia małżeńskie i nadzieje na przyszłość. Jednak musiał mieć wielkie serce, skoro Bóg mówi mu o umiłowanej żonie. Jego postawa w tamtym środowisku i czasie była wręcz niewiarygodna. Nie dziwi nas zatem, że to właśnie on dowiaduje się, że jego małżeństwo ilustruje niewyczerpaną miłość Boga do swego grzesznego ludu: "Tak miłuje Pan synów Izraela, choć się do bogów obcych zwracają". Źródłem takiej wiernej miłości w człowieku - trwającej mimo jej podeptania - może być jedynie Bóg.
Słowa skierowane do Ozeasza, by jeszcze raz pokochać cudzołożną, a mimo to umiłowaną żonę - z punktu widzenia NT mają wydźwięk sakramentalny. Bóg jest obrońcą i sprzymierzeńcem małżeństwa. Jezus Chrystus wyraził tę prawdę wprost: "Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela" (Mt 19, 6). Sakramentalne małżeństwo jest obrazem nierozerwalnej miłości Boga do swego ludu, dlatego ze swej natury ma je wyróżniać trwałość. Nawet głębokie i ostre rany nie mogą przeciąć węzła małżeńskiego.
ks. Stanisław Witkowski MS

biblista, wykładowca na PAT w Krakowie
Wspolzycie Przedmalz ...
COM_KUNENA_MORE
Wygenerowano w 0.67 sekundy