Home
Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

frater (frater)

  • Offline
  • Super Administrator
  • Ranga: Administrator
  • Data rejestracji: 10/20/2011
  • Ostatnia wizyta: Dzisiaj
  • Strefa czasowa: GMT +1:00
  • Czas lokalny: 22:01
  • Wiadomości: 1268
  • Odsłon profilu: 4529
  • Oklaski: 8
  • Miejsce: gg 304230
  • Płeć: Mężczyzna
  • Data urodzenia: Nieznana

Podpis

Posty

Posty

emo
(J 1, 45-51)
Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: "Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy, Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu". Rzekł do niego Natanael: "Czyż może być co dobrego z Nazaretu?" Odpowiedział mu Filip: "Chodź i zobacz". ezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: "Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu". Powiedział do Niego Natanael: "Skąd mnie znasz?" Odrzekł mu Jezus: "Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym". Odpowiedział Mu Natanael: "Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś królem Izraela!" Odparł mu Jezus: "Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: „Widziałem cię pod drzewem figowym?” Zobaczysz jeszcze więcej niż to". Potem powiedział do niego: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego".
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
1Kor 3,15

15 ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
TAJEMNICA PIERWSZA (RADOSNA)
ZWIASTOWANIE

(Łk 1, 26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!”Wtedy odszedł od Niej anioł.
Różaniec Święty - Ta ...
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
milujciesie.org.pl/cud-eucharystii-zyciu-marty-robin.html

Marta Robin (1902-1981) jest jedną z największych mistyczek i stygmatyczek XX wieku. W każdy piątek przeżywała dramat męki i śmierci Chrystusa, na jej ciele pojawiały się krwawiące stygmaty ran Zbawiciela. Najbardziej jednak opinię publiczną i świat nauki zadziwiał fakt, że przez 50 lat jedynym pokarmem Marty Robin był Jezus w Eucharystii
Dzieciństwo

Marta Robin urodziła się 13 marca 1902 roku we Francji, w Chateauneuf-de-Galaure, w małej wiosce Drome, niedaleko doliny Rodanu. Została ochrzczona w kościele parafialnym w Saint-Bonnet. Miała pięcioro starszego rodzeństwa, cztery siostry i brata. Rodzice prowadzili gospodarstwo rolne. Ojciec Marty był pracowitym i solidnym gospodarzem, a jej matka pobożną i radosną kobietą.

W 1903 roku cały region został nawiedzony przez epidemię tyfusu, w wyniku której zmarło wielu ludzi. Również maleńka Marta zachorowała na tyfus. Przeżyła, ale jej zdrowie zostało mocno nadwerężone. Z powodów zdrowotnych tak często opuszczała szkołę, że ksiądz proboszcz musiał ją w domu przygotowywać do przyjęcia pierwszej Komunii św. 15 sierpnia 1912 roku w życiu Marty miało miejsce wielkie wydarzenie: w tym dniu po raz pierwszy przyjęła Chrystusa w Eucharystii. Wyznała po latach:

„Wydaje mi się, że Pan w chwili mojej pierwszej Komunii św. wziął mnie w posiadanie. Serce Jezusa zabiło w moim sercu”.

Marta miała bardzo dobrą pamięć, szybko zapamiętywała i przykładała się do nauki. Niestety edukację szkolną zakończyła w wieku 14 lat, ponieważ musiała pomagać rodzicom w gospodarstwie. Była pogodnym i radosnym dzieckiem, szczególnie kochała kwiaty, bardzo lubiła pracować w kuchni i ogrodzie, uwielbiała również ludowe śpiewy i tańce podczas wieczornych sąsiedzkich spotkań.
Postępujący paraliż

W maju 1918 roku szesnastoletnia Marta zaczęła cierpieć na dotkliwe bóle głowy. 25 listopada tego roku w obecności matki nagle upadła w kuchni. Od tej chwili przez 20 miesięcy pozostała w stanie uśpienia. Lekarze byli bezradni, gdyż nie potrafili zdiagnozować choroby. Rodzice obawiali się, że Marta wkrótce umrze. Nikt nie zdawał sobie jednak sprawy z tego, że była to „śpiączka mistyczna”, podczas której Jezus duchowo przygotowywał Martę do wielkiego posłannictwa uobecniania Jego miłości i nieskończonego miłosierdzia. Ku zdumieniu i radości wszystkich, pewnego dnia Marta się przebudziła i wznowiła rozmowę dokładnie w tym miejscu, w którym ją przerwała w chwili zapadnięcia w mistyczny sen. Od tamtej pory Marta mogła poruszać się już tylko przy pomocy kul. Jednak w miarę upływu czasu choroba coraz bardziej się pogłębiała. Dziewczyna otrzymała wewnętrzne przekonanie, że najważniejszą misją jej życia będzie cierpienie za innych. Uczyła się na modlitwie od Maryi bezgranicznie wierzyć i ufać Jezusowi. Miała tylko jedno pragnienie, aby do końca wypełnić wolę Bożą.

15 października 1925 roku w dzień św. Teresy z Avila, Marta napisała akt zawierzenia i całkowitego ofiarowania swojego życia Bogu. Był to jej prywatny akt konsekracji, zaślubin z Chrystusem, oddania się Jemu jako „ofiara miłości” i zarazem wzruszający rodzaj listu miłosnego do Boga. Oto jego fragmenty:

„Panie, mój Boże! Poprosiłeś Twoją małą służebnicę o wszystko – weź więc i przyjmij wszystko… O, Ukochany mojej duszy! Pragnę tylko Ciebie i dla Twej miłości wyrzekam się wszystkiego… Boże Miłości! Weź moją pamięć i wszystkie jej wspomnienia. Weź mój rozum i spraw, by służył on jedynie dla Twej największej chwały… Weź całą moją wolę… Weź moje ciało i wszystkie moje zmysły, mój umysł i wszystkie jego zdolności, moje serce i wszystkie jego uczucia… O Boże mojej duszy! O Boskie Słońce! Kocham Cię… Ukryj mnie w głębi Ciebie… Zabierz mnie ze sobą. Tylko w Tobie pragnę żyć”.

Wielu mistyków mówiło o tym, że na znak mistycznych zaślubin z Chrystusem, otrzymali od Niego złoty „mistyczny pierścień”. Marta wyznała, że widziała go na swoim serdecznym palcu 12 razy.

Po tym akcie zawierzenia Jezusowi, z Martą zaczęły się dziać dziwne rzeczy. 3 października 1926 roku we wspomnienie św. Teresy z Lisieux, dwudziestoczteroletnia dziewczyna zapadła w stan mistycznego snu, który trwał przez okres trzech tygodni. Po przebudzeniu zwierzyła się rodzicom, że w tym czasie doznała wielkiego cierpienia, które paradoksalnie było równocześnie doświadczeniem słodyczy Bożej miłości. Wyznała:

„Kiedy cierpimy, jest to szkoła miłości, aby kochać bardziej”.

W tym czasie trzy razy odwiedziła ją św. Teresa z Lisieux, która mówiła chorej, że powinna podjąć się misji zakładania „ognisk miłości” na całym świecie.

Paraliż nóg Marty posunął się tak daleko, że nie mogła się już poruszać o własnych siłach.

Od 2 lutego 1929 roku choroba objęła także jej ręce, ramiona i mięśnie przełyku. Od tego momentu nie mogła nic przełykać i dlatego nie była w stanie jeść ani pić. Musiano położyć ją do łóżka, którego już nie opuściła, aż do swojej śmierci 6 lutego 1981 roku.
Cud Eucharystii

Martą opiekował się dr. Jan Dechaume, profesor na fakultecie medycyny w Lyonie oraz dr. Andrzej Ricard. W swoim raporcie na temat stanu zdrowia Marty, lekarze pisali, że 2 lutego 1929 roku około południa jej nogi i ręce stały się bezwładne i zesztywniały. Zostały również sparaliżowane mięśnie przełyku i dlatego chora nie mogła przyjmować żadnych pokarmów i napojów, a ponadto w ogóle nie spała. Fakt, że Marta żyła pomimo tego, że się w ogóle nie odżywiała, pozostał dla nauki zagadką. Naukowcy stwierdzili ponadto, że przyczyną całkowitej bezwładności młodej kobiety, nie były jej stany emocjonalne, psychiczne lub umysłowe. Wykluczono także atak nerwowy, nowotwór mózgu czy epilepsję. Przyczyny choroby Marty pozostały dla medycyny wielką tajemnicą.

Niewierzący filozof i lekarz z Wiednia, Paweł Ludwik Couchoud, zaciekawiony informacjami o Marcie Robin, wybrał się do niej, aby samemu ocenić, czy prawdziwe jest to wszystko, co się mówi o jej życiu mistycznym, stygmatach, o tym, że jedynym jej pokarmem jest Eucharystia. Po wielu trudnościach, dzięki interwencji samego biskupa, udało mu się wreszcie spotkać z Martą. Szybko nawiązała się między nimi duchowa przyjaźń i od tej pory uczony stał się jej częstym gościem. Dr. Couchoud stwierdził, że Marta Robin doznała paraliżu całego ciała, który tak mocno zablokował jej mięśnie przełyku, że nie była w stanie przełknąć nawet kropelki wody. W swoim medycznym raporcie dr. Couchoud napisał, że to, co go najbardziej zdumiewało, to sposób, w jaki Marta przyjmowała Komunię św. Nie połykała ona Hostii, gdyż ze względu na blokadę mięśni przełyku było to niemożliwe. Natomiast sama Hostia w tajemniczy sposób przenikała przez jej zamknięte usta i krtań.

Marta nie przywiązywała większego znaczenia do ciągłej głodówki, na którą, jak powiedziała, skazał ją Jezus. Nic nie jadła i nic nie piła tylko z powodu fizycznej niemożliwości, spowodowanej całkowitym unieruchomieniem ciała przez paraliż. Przez 50 lat została pozbawiona ziemskiego pokarmu, ale nie mogła żyć bez Eucharystii.

Eucharystia była dla Marty najważniejszym wydarzeniem i jedynym pokarmem, który utrzymywał ją przy życiu. Przyjmowała Komunię św. tylko raz w tygodniu we wtorek, a w ostatnich latach swojego ziemskiego życia, w środę wieczorem. W dniu, w którym miała przyjąć Jezusa w Komunii św., od samego rana modliła się, powtarzając swój miłosny akt oddania się Chrystusowi z 15 października 1925 roku. Tego też dnia przystępowała do sakramentu pokuty. Po przyjęciu Komunii św. wydawała cichy okrzyk zachwytu i radości, zapadała w ekstazę, która polegała na całkowitym stopieniu się w jedno z Bogiem. Podczas ekstazy z twarzy Marty promieniowało nieziemskie szczęście i piękno. Wyraziła to w modlitwie:

„Tak jestem szczęśliwa, o mój Ukochany, ponieważ czuję, że moje serce bije w Twoim, ponieważ czuję Ciebie w moim sercu, Ciebie żywego i wszechmocnego. Pan we mnie – jakie misterium! Czuję się jak w raju. Pewnego dnia umrę, czując Ciebie, o mój Jezu, jak bijesz w moim sercu. O mój Jezu, spraw, aby pewnego dnia powiedziano, że Twoja miłość mnie spaliła, nie na skutek moich wysiłków, lecz dzięki Twojej łasce… O mój Boże, jeśli już teraz obdarzasz mnie takim pokojem, czynisz mnie tak szczęśliwą na tej ziemi, co będzie w niebie?”

Mistycy przeżywając ekstazę, mają bezpośredni kontakt z rzeczywistością samego Boga i tracą więzy łączące ich ze światem. Marta tłumaczyła, że nie można powiedzieć, aby podczas jej stanów mistycznych

„[…] dusza odrywała się od ciała; jest ona raczej jakoś dziwnie uniesiona. Bóg objawia się najpierw w trwodze. Jest to coś tak nowego, że nie można tego wyrazić! Potem doznaję pokoju, jest to stan poza czasem. Nie wiem, kiedy dokładnie ma to miejsce. Nie wiem jak to wyrazić… Zachodzi to poza mną i we mnie. Jestem uniesiona. Na darmo stawiam opór, jestem uniesiona w miłości. Nie ma w tym jednak żadnej konieczności”.

Dopiero następnego dnia po przyjęciu Komunii św. kończyła się ekstaza i Marta wracała do normalnego życia. Dla mistyczki najważniejsze było życie wiary, jej osobista relacja miłości z Jezusem, a nie nadzwyczajne stany i przeżycia. Tak, jak św. Jan od Krzyża, twierdziła, że nie powinniśmy pragnąć nadzwyczajnych duchowych przeżyć, gdyż pustynia ducha, ciemna noc wiary jest najcenniejszym darem, dzięki któremu możemy iść z Jezusem drogą krzyżową i dojrzewać do miłości w niebie. Tylko wtedy będziemy mogli iść tą drogą, gdy naszym najważniejszym, jedynym duchowym pokarmem będzie Jezus w Eucharystii.

„Kiedy przyjmuję Komunię św. – mówiła Marta – to dzieje się to tak, jak gdyby żywa osoba wchodziła we mnie… Zwilżają mi usta, ale niczego nie mogę przełknąć. Hostia wnika we mnie, lecz ja sama nie wiem, jak. Eucharystia nie jest zwykłym pokarmem. Za każdym razem, nowe życie we mnie się wlewa. Jezus jest w całym moim ciele, jakbym zmartwychwstała. Komunia św. jest czymś więcej niż zjednoczeniem: jest stopieniem się w jedno… Mam ochotę krzyczeć do tych wszystkich, którzy ciągle mnie pytają, czy ja rzeczywiście nic nie jem, mówiąc im, że ja jem więcej niż oni, ponieważ karmię się Eucharystią Ciała i Krwi Pana Jezusa. Chcę im powiedzieć, że to oni sami blokują w sobie efekty tego pokarmu”.

To, co najbardziej wszystkich dziwi, a szczególnie ludzi świata nauki, to stwierdzenie faktu, że Marta, od momentu całkowitego paraliżu jej ciała w 1929 roku aż do swojej śmierci w lutym 1981 roku, a więc przeszło 50 lat, absolutnie nic nie jadła, nic nie piła i w ogóle nie spała, a pomimo tego jej organizm normalnie funkcjonował. Jedynym jej pokarmem była Komunia św. Chrystus pragnął przez ten nadzwyczajny znak, jakim był ten permanentny Eucharystyczny cud, ukazać wszystkim ludziom, jak potężną moc ma Komunia św. jeżeli jest przyjmowana z głęboką wiarą.

Poprzez przykład Marty Robin, Bóg przypomina nam, że prawdziwe życie otrzymujemy tylko wtedy, gdy przyjmujemy Ciało i Krew Chrystusa w Eucharystii. Przez ten spektakularny cud Jezus pragnie doprowadzić nas wszystkich do żarliwej wiary w Eucharystię, i do świadomości, że Komunia św. to On sam, w swoim zmartwychwstałym i uwielbionym człowieczeństwie. On się daje cały, aby dzielić się z nami pełnią życia:

„Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6,53-54).

Współcierpiała z Chrystusem

Marta zrozumiała, że gdy zjednoczy się z Chrystusem w miłości, będzie musiała również uczestniczyć w Jego cierpieniu za zbawienie świata i prowadzić duchową walkę z siłami szatana. W październiku 1927 roku po raz pierwszy została zaatakowana przez demona, który pokazał się jej pod postacią budzącego grozę zwierzęcia. Później złe duchy przychodziły do niej w ludzkiej postaci, potrząsały nią i przerzucały na łóżku oraz policzkowały.

W 1930 roku Marta otrzymała od Jezusa dar stygmatów. Podczas modlitwy zobaczyła coś bardzo trudnego do określenia, jakiś rodzaj „ognistej strzały”, która jakby „ostrze światła” wyszła z Serca Jezusa. Tak mistyczka opowiadała o tym tajemniczym wydarzeniu:

„Jezus poprosił mnie najpierw, abym ofiarowała swoje ręce. Wydawało mi się, że grot strzały wyszedł z Jego Serca i że rozdzielił się na dwa promienie, aby każdy przebił jedną z moich rąk. Lecz w tym samym czasie ręce moje zostały przebite jakby od wewnątrz. Potem, Jezus zachęcił mnie, abym ofiarowała nogi, co natychmiast uczyniłam. Wówczas zobaczyłam grot strzały, który również podzielił się na dwie części i przebił moje nogi. Lecz wszystko to odbyło się bardzo szybko. Jezus poprosił mnie następnie, abym ofiarowała swoją pierś i serce…Ich przebicie dokonało się w sposób jeszcze bardziej intensywny… Jezus ofiarował mi jeszcze koronę cierniową. Umieścił ją na mojej głowie, wciskając ją mocno”.

Od tamtego wydarzenia Marta nosiła na swoim ciele rany, jakie miał ukrzyżowany Jezus. Co więcej, na oczach rodziców chorej rany obficie krwawiły. Skąd się brały tak duże ilości krwi, skoro Marta nie przyjmowała żadnego pokarmu, a każdy kilkulitrowy ubytek płynu, powinien doprowadzić do natychmiastowej śmierci? Lekarze byli zdezorientowani, nie potrafili zrozumieć i wytłumaczyć tych wszystkich tajemniczych zjawisk.

30 grudnia 1930 roku Marta podyktowała list o następującej treści:

„W tym roku miało miejsce intymne zjednoczenie się mojej duszy z Bogiem. Doznałam tajemniczej i głębokiej przemiany. Pomimo kalectwa moje szczęście jest głębokie i trwałe, ponieważ jest boskie. Co za praca! Co za wznoszenie się! I ile agonii mojej woli potrzebowałam, abym mogła umrzeć dla samej siebie”.

Lekarze opiekujący się Martą w swoim raporcie piszą, że w październiku 1931 r. pacjentka zaczęła cierpieć mękę Pańską w każdy piątek: pojawiały się u niej na głowie, rękach, nogach i boku stygmaty ran Chrystusa, które obficie krwawiły.

W każdy piątek Marta doświadczała w swoim ciele męki i śmierci Jezusa. Było to przerażające cierpienie fizyczne i duchowe, spowodowane całkowitym opuszczeniem przez wszystkich, doświadczeniem braku obecności Boga Ojca, które Jezus wyraził w słowach: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił” (Mt 27,46). Taka była ostateczna konsekwencja grzechów wszystkich ludzi, które Jezus dobrowolnie wziął na siebie, aby je zgładzić i wybawić wszystkich ludzi z niewoli szatana. Marta przeżywała mękę razem z Jezusem za zbawienie grzeszników. Jej współcierpienie z Chrystusem osiągało kulminację w doświadczeniu krzyżowej „śmierci”, która następowała w każdy piątek o godzinie trzeciej. Po „śmierci” Marta przeżywała sąd, przez który będą musieli przejść wszyscy ludzie. Kiedy sąd się kończył, doświadczała stanu oddzielenia duszy od ciała, i oczekiwania na zmartwychwstanie. W niedzielę rano na wezwanie księdza mistyczka powracała do normalnego życia.

Marta Robin, przez swoje zjednoczenie z Jezusem w tajemnicy Jego męki i śmierci krzyżowej za zbawienie świata, stała się prawdziwym geniuszem życia duchowego. Jej geniusz dotyczył mądrości życiowej, znajomości ostatecznego celu ludzkiego życia oraz dróg, które do niego prowadzą. Marta była świadoma wielkiego dramatu walki dobra ze złem rozgrywającego się w sercach ludzi, wiedziała, że największą tragedią człowieka jest grzech i takie życie, jakby Bóg nie istniał. Było dla niej oczywiste, że trwając w grzechu, stajemy się niewolnikami szatana i zdążamy do wiecznego potępienia. Duchowy geniusz Marty polegał na tym, że uczestniczyła w nieustannie obecnym akcie zbawienia, którego dokonał Chrystus w swojej męce, śmierci i zmartwychwstaniu. Aby uchronić grzeszników od zguby wiecznej i zawrócić ich z drogi prowadzącej do piekła, chora jednoczyła się z Chrystusem w Jego ofierze krzyżowej za zbawienie świata. Ofiarowywała swoje cierpienia i modlitwy za innych ludzi, brała na siebie ich cierpienia, aby wysłużyć im łaskę nawrócenia. Ból był szczególnie intensywny w okresach, kiedy nie doświadczała obecności Boga. To odczucie braku bliskości Jezusa było dla niej „piekłem”, doświadczeniem prawdy, jak strasznym cierpieniem jest grzech. Marta była zjednoczona z Chrystusem, który dla naszego zbawienia „stał się grzechem, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą” (2 Kor 5,21). W niedzielny poranek mistyczka włączała się w radość Chrystusowego zmartwychwstania, definitywnego zwycięstwa nad szatanem, grzechem i śmiercią. A zatem Marta uczestniczyła w całym dramacie naszego zbawienia, który uobecnia się podczas każdej Mszy św. W ten sposób Jezus przez Martę chce nam powiedzieć: „Każde chrześcijańskie życie jest Mszą św. i każda dusza na tym świecie jest »hostią«. Weź całą siebie, bez zastrzeżeń, i ofiaruj siebie Bogu wraz z Jezusem, boską Ofiarą, nieprzerwanie składaną za zbawienie świata.
Wszystkich prowadziła do Chrystusa

Wiadomość o dziwnej chorobie Marty i stygmatach szybko rozniosła się po całej okolicy. Coraz więcej ludzi zaczęło odwiedzać niezwykłą kobietę z prośbą o rady, wskazówki i modlitwę. W sumie przez jej mieszkanie przewinęły się tysiące osób. Byli to ludzie sprawujący bardzo odpowiedzialne funkcje w Kościele i państwie, kardynałowie, biskupi, księża, ministrowie, profesorowie, bogaci pracodawcy, a także ubodzy robotnicy, rolnicy, ludzie zniewoleni przez różne nałogi, dręczeni myślami samobójczymi. Chora udzielała potrzebującym bardzo trafnych i natychmiastowych odpowiedzi, wskazówek, przestróg. Nie było dla niej pytań bez odpowiedzi, problemów bez rozwiązania, sytuacji, z których nie pokazałaby dróg wyjścia. Zrozpaczonym i cierpiącym, którzy przychodzili do niej z prośbą o pomoc i radę, mówiła, że weźmie na siebie ciężar ich problemów. W ten sposób mogła sama spłacić Bogu dług ich win. I tak na przykład po zwierzeniach pewnej prostytutki wzięła na siebie cierpienie spowodowane jej grzesznym życiem.

Wszystkich prowadziła do Chrystusa, który leczy wszystkie rany, koi bóle i rozwiązuje problemy. I tak, nieraz jedno słowo rady Marty zmieniało życie wielu ludzi. Przyjmowała grzeszników z największym współczuciem. Kochała ich miłością Chrystusa. Atakowana przez szatana najróżniejszymi pokusami, znała ciężar winy lepiej niż sam winowajca. Dlatego mocą zjednoczenia z Chrystusem na modlitwie i w Eucharystii oraz dobrowolnie przyjmowanym cierpieniem za grzeszników, Marta podejmowała nieustanną, zwycięską walkę z mocami zła, wyrywając z ich niewoli tysiące ludzi.

Źródła: Jean-Jacques Ankier, Marthe Robin Librairie Académique, Perrin 1991; Jean Guitton, Marta Robin, Częstochowa 1990; Raymond Peyret, Życie Marty Robin, Wydawnictwo Księży Marianów 1994; ks. Andrzej Trojanowski, Przez 50 lat nic nie jadła i nic nie piła, „Miłujcie się” nr 1-2/2000.
Marta Robin
Kategoria: Stygmatycy
emo
m.deon.pl/215/art,185,marta-robin-zyla-jedynie-eucharystia.html

6 lutego mija 30. rocznica śmierci słynnej francuskiej mistyczki i stygmatyczki Marty Robin. Jej proces beatyfikacyjny trwa w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie.


Dlaczego mimo upływu czasu postać kobiety, której ciało przez 52 lata było owładnięte paraliżem, nie poszła w niepamięć? Przecież tak wielu jest „przykutych” do łóżka chorych ludzi... Może dlatego, że przez ostatnie 49 lat w ogóle nie spała i niczego nie jadła, żyjąc jedynie codzienną Eucharystią? Może dlatego, że co tydzień – od czwartku do niedzieli, a pod koniec aż do poniedziałku rano – przeżywała w duszy i w ciele mękę Chrystusa?


Paraliż drogą do świętości?

Na pierwszy rzut oka można by powiedzieć, że jej życie było niemal od początku przegrane. Miała zaledwie 18 miesięcy, gdy zapadła na tyfus. Czy nie była to zapowiedź krzyża, który miała nieść aż do śmierci? Naukę w szkole skończyła w wieku 12 lat, jak większość dzieci w tamtych czasach. Ponieważ mieszkała na wsi, pomagała w gospodarstwie swoim rodzicom, podobnie jak jej trzy siostry i brat. Zawsze jednak była słabego zdrowia. Gdy miała 16 lat, dostała zapalenia mózgu. Przez 27 miesięcy pozostawała w stanie śpiączki, zupełnie jakby miała nadrobić czekające ją bezsenne noce...

Z biegiem czasu stało się dla niej oczywiste, że całe jej ciało będzie wkrótce unieruchomione przez paraliż, co ostatecznie nastąpiło w 1929 r. Całkowicie utraciła władzę w rękach i nogach. Dla kogoś innego oznaczałoby to życiową klęskę i skazanie na bezużyteczność, dla Marty stało się drogą do świętości. „Przezwyciężyła porażkę, czyniąc swe życie nadzwyczajnie płodnym – tłumaczy Marie-Thérèse Gille, wicepostulatorka jej sprawy beatyfikacyjnej. – Żyła zwyczajnym życiem w sposób nadzwyczajny. Bez skargi zaakceptowała swą codzienność taką, jaka była”.

W 1922 r., a więc gdy miała zaledwie 20 lat, zredagowała akt miłości i oddania się Bogu, w którym napisała: „Powierzam się dziś Tobie bez ograniczeń i bez drogi odwrotu”. Osiem lat później otrzymała stygmaty – ślady Męki Pańskiej na swoim ciele. Była też „odwiedzana” przez Chrystusa, Maryję, św. Teresę z Lisieux i demony. Oczy Marty nie były w stanie znieść dziennego światła, przebywała więc cały czas w półmroku.

Łóżko, komoda z figurą Matki Bożej, krucyfiks, plecione krzesła, ciężkie zasłony z weluru – tak nadal wygląda pokój, w którym spędziła tyle lat... Nie mogąc się z niego ruszać, czytała książki z dziedziny duchowości. Wstąpiła też do III Zakonu św. Franciszka. Całym jej życiem coraz bardziej stawała się modlitwa.


103 tysiące gości



Do pokoju Marty napływali ludzie, powierzając jej swe intencje. Przez jej dom na fermie La Plaine w Châteauneuf-de-Galaure, położonym w pobliżu Valence, na południe od Lyonu, w ciągu pół wieku przewinęły się 103 tys. osób! Niektórzy wyszli z niego przemienieni, odkrywając życiowe powołanie. Dokonywały się tam nawrócenia.

Przybywano do niej także dlatego, że posiadała dar rozeznawania. „Sprawiała, że ludzie otwierali się na Ducha Świętego, wchodząc na drogę osobistego poszukiwania Boga, nigdy jednak nie podejmowała za nich decyzji” – wspomina ks. Bernard Peyrous, postulator w procesie beatyfikacyjnym Marty, który sam zawdzięcza jej rozpoznanie powołania kapłańskiego.

Wszyscy zapamiętali ją jako osobę radosną i pełną humoru, często wybuchającą śmiechem. „Była wesoła jak szczygieł – wspomina ks. Michel Blard, który po raz pierwszy odwiedził ją w 1940 r. – Wszystkich uderzała jej radość, łagodność i prostota”. Troskliwie wypytywała swych gości o ich zdrowie i zajęcia. Dodawała odwagi tym, których życie było burzliwe.

Posiadała niezwykłą „pamięć serca”. Kiedyś pewien jezuita powierzył jej modlitwom chore dziecko młodego małżeństwa. Gdy po kilku latach przybył znów do Châteauneuf-de-Galaure, Marta przywitała go pytaniem, jak się czuje malec...


Ogniska Miłości



W 1939 r. straciła wzrok. Żyła już tylko dla Boga i Jego obecności w świecie. Pięć lat wcześniej z jej modlitwy i cierpienia zrodziło się dzieło, które zapoczątkowała za pomocą miejscowego proboszcza, ks. Faure. W starym zamku w Châteauneuf-de-Galaure powstała szkoła dla dziewcząt. Projekt ten Marta nosiła od lat w sercu. Jednak szkoła miała być zaczątkiem czegoś znacznie większego: ośrodków wzrastania w życiu duchowym, które nazwała Ogniskami światła, miłosierdzia i miłości: „Ogniska światła – aby pokazać, jak powinno wyglądać życie chrześcijańskie. Ogniska miłosierdzia – przez dar z samych siebie, który składaliby ich członkowie. Ogniska miłości – aby pomogły odkryć miłość Boga Trójjedynego”.

Zamiarem Marty było połączenie w tej pracy księży i świeckich, kierując ich w ten sposób ku odkryciu godności kapłańskiej, królewskiej i prorockiej każdego ochrzczonego. Nie ruszająca się z łóżka prosta wieśniaczka stała się jednym ze współczesnych zwiastunów idei Kościoła jako ludu Bożego, przypieczętowanej na Soborze Watykańskim II.

Pierwsze Ognisko powstało w 1936 r. po rekolekcjach głoszonych w szkole w Châteauneuf-de-Galaure przez ks. Georges’a Finet’a, od niedawna kierownika duchowego Marty. Dwie spośród uczestniczek postanowiły zostać w szkole, aby w niej uczyć i organizować dni skupienia. Dziś to Ognisko, jedno spośród 75 istniejących w niemal wszystkich częściach świata, przyjmuje rocznie 2 tys. osób na pięć dni ciszy i słuchania konferencji, w których przypominane są podstawy wiary. Każde Ognisko prowadzone jest przez grupę ludzi świeckich, w większości celibatariuszy, i jednego księdza. Wspierają oni rekolektantów również modlitwą.


Prawdziwa radość



W latach 1925-1932 Marta prowadziła dziennik. Jeden z zapisów można by uznać za jej duchowy testament: „Znalazłam prawdziwą radość, jedyną, jakiej wolno pragnąć: żyć dla innych, dla ich dobra nadprzyrodzonego (...). Moje modlitwy, czyny, cierpienia mają tylko jeden cel: odkrywać wszystkim tajemnicę szczęścia, które posiadam w pełni, i dawać Boga – wszystkim i zawsze. A więc – złożyć się w ofierze, dać się spalić i pochłonąć Miłości dla uświęcenia wszystkich, aby przyciągnąć dusze – wszystkie! – do Boga, prowadząc je na wierzchołek góry, którą jest Chrystus (...): tam, gdzie się kocha, tam, gdzie się żyje Trójcą Świętą”.

„Aby zrozumieć Martę trzeba wiedzieć, że nie kochała cierpienia: kochała Jezusa – tłumaczy ks. Blard. – Chcąc objawić miłość Ojca do każdego człowieka, Chrystus przyjął wszystko, co składa się na ludzkie życie, także jego strony najmniej przyjemne. Co pomyślelibyście o przyjacielu, który utrzymywałby, że was kocha, ale opuściłby was w chwili, gdy spotkałyby was ból i cierpienie? Marta zgodziła się współuczestniczyć w tym cierpieniu ze względu na miłość do Jezusa i ofiarować je za swoich bliźnich”.

Biskup pomocniczy archidiecezji liońskiej, Patrick Le Gal, który przez 11 lat kierował Ogniskiem Miłości w podparyskim Poissy w departamencie Yvelines, jest przekonany, że świadectwo Marty Robin nie straciło nic ze swej ostrości: „Marta Robin chciała pójść do szkoły, zostać karmelitanką, pracować, odwiedzać swe Ogniska. Lecz z powodu choroby nie mogła nic zrobić. Dlatego powtarza nam: kiedy wszystko wydaje się już być stracone, twoje życie nie będzie takim, o ile zechcesz je ofiarować...”.


Znak sprzeciwu



Co roku do domu mistyczki w Châteauneuf-de-Galaure przybywa 40 tys. ludzi. Ich liczba wzrosła dwukrotnie w ciągu ostatnich 10 lat. „Wciąż czuje się tu jej obecność. W pokoju, w których tyle wycierpiała i tak bardzo kochała ludzie wciąż zrzucają z bark swoje ciężary: kobiety pragnące narodzin dziecka, osoby poszukujące, członkowie nowych wspólnot, których założycielom Marta pomagała za życia, księża, biskupi... Ten pokój jest kościołem” – zauważa Christiane z tamtejszego Ogniska Miłości, zajmująca się gośćmi w La Plaine. Dodaje, że „nigdy nie wychodzi się stąd takim samym: ludzie się uśmiechają, na ich twarze spływa spokój”.

Joseph Lebèze przez kilka lat żył na ulicy. „Zostałem ochrzczony – opowiada – ale nie byłem w stanie przebaczyć ojcu, który zabił moją matkę, gdy miałem siedem lat. Przepełniała mnie taka nienawiść, że nie mogłem wypowiedzieć słów modlitwy «Ojcze nasz». Dużo się modliłem do Marty w czasie rekolekcji w Châteauneuf-de-Galaure i w końcu mogłem przyjąć sakrament pojednania. Przebaczyłem i mogłem zacząć życie od nowa. W wieku 42 lat udało mi się zdobyć uprawnienia do pracy w restauracji”.

– Lud chrześcijański już beatyfikował Martę w swoim sercu. Wielu ludzi się do niej modli. Zgromadziliśmy kilka metrów archiwów podziękowań! – ujawnia ks. Peyrous. Część z nich wydano nawet w książce „Merci Marthe !” (Dziękuję, Marto!). „Można by pomyśleć, że Marta Robin była mistyczką oddaloną od życia przeciętnego chrześcijanina. Tymczasem ludzie mówią nam o jej bliskości, o tym, że otrzymują od niej pomoc w codziennym życiu” – wyjaśnia redaktorka tomu, Honorine Grasset.

Nie mogąc sobie poradzić z fenomenem stygmatyczki medycyna zakwalifikowała go kiedyś jako przypadek...histerii. Marta Robin nadal pozostaje wielkim znakiem sprzeciwu wobec umysłowości współczesnego człowieka, naznaczonej rozpaczliwym szukaniem użyteczności.
Marta Robin
Kategoria: Stygmatycy
emo
pl.aleteia.org/2019/02/05/marta-robin-osobisty-portret-mistyczki-ktora-zywila-sie-powietrzem-i-wiecznoscia/

Żyła poza jakąkolwiek kulturą. Również poza ubóstwem, gdyż nie przyjmowała żadnych pokarmów, żywiąc się powietrzem i wiecznością. Także poza bólem, ograniczona do egzystencjalnego minimum. A mimo to obecna od początku przy każdej trudnej kwestii, towarzysząca wszystkim, rozwiązująca każdą niepewność, jakby dmuchająca na sprawy trudne, by szybciej i pewniej znalazły rozwiązanie – pisze o słynnej mistyczce Marcie Robin wybitny filozof Jean Guitton w książce „Portret Marty Robin”.

Marta Robin urodziła się 13 marca 1902 roku w Châteauneuf-de-Galaure, w departamencie Drôme. Nigdy nie opuściła ojcowskiego domu, w którym zmarła 6 lutego 1981 roku. Kim była? Chciałbym spróbować ją opisać.

Ekstaza

Aby ją opisać, należy pójść dalej, sięgnąć wyżej.

Marta była mistyczką najwyższej rangi. Mistycy bowiem, tak samo jak gwiazdy, różnią się wielkością. Słowa „mistyk” używam tutaj w jego znaczeniu technicznym. Mistycyzm jest bezpośrednim kontaktem z rzeczywistością. Mistyk ma poczucie, że posiada nie mniej, lecz więcej wiedzy, więcej światła, że porozumiewa się z bytem nieskończonym. Beethoven mówił o muzyce, że potrafi objawić więcej niż mądrość, a mistyk mógłby pomyśleć to samo o swoich stanach.

Najbardziej niezwykła jest ekstaza, stan, w którym powiązania ze światem zostają zerwane. Istnieje wiele innych stanów, nazwanych, wyróżnionych i skatalogowanych przez uczonych i znawców ze wszystkich wielkich religii. Marta poznała wszystkie te stany mistyczne, lecz się w nich nie zasklepiała, posuwała się naprzód, o czym często będę wspominał w tej książce.

Marta Robin żyła na przełomie czasów, przed Hiroszimą i po niej – wydarzeniu, które uważam za moment doniosły, gdyż raz na zawsze stało się ono cezurą rozdzielającą ludzkie dzieje. Powoli zaczynamy to sobie uświadamiać, niczym ślepcy pod wpływem nagłego olśnienia. Hiroszima jest nowym początkiem, który epokę wcześniejszą odrzucił bezwzględnie w przeszłość.

Bardzo niewielu myślicieli, bohaterów czy świętych mogło przekroczyć ów fatalny próg i porównać oba zbocza historii. Było jeszcze na to za wcześnie. Wydawało mi się jednak, że Marta w największej głębi swojej istoty jakby z wyprzedzeniem przeszła przez ten próg.


Stygmatyczka

Należy dodać, że Marta żyła w stuleciu nacechowanym krytycyzmem, w stuleciu nauki, informacji, w którym zjawisko mistyczne było poddawane analizie, dzielone na części, wyjaśniane i ostatecznie ograniczane do pewnego wymiaru, tak jak to się dzieje ze wszystkim, co aż dotąd zyskiwało miano „cudownego” czy „legendarnego”.

Marks i Freud pozostają mistrzami analiz upraszczających, które to, co szczytne, wyjaśniają za pomocą tego, co przyziemne. Foucault, Althusser, Lacan są naszymi mistrzami. A dla wszystkich mistyk jest osobą podejrzaną. Marta została oskarżona i najprawdopodobniej oskarżona pozostanie na zawsze.

Nie powiedziałem jeszcze, co charakteryzowało Martę, co ją wyróżniało w sposób szczególny. Marta była stygmatyczką.

Stygmatycy stanowią wąską grupę pośród mistyków, są jakby ludźmi przebywającymi w innej przestrzeni kosmicznej. Cechuje ich zdolność odtwarzania w swoim ciele pewnych ran, których, jak podaje Ewangelia, Jezus doznał na krzyżu.

W naszych czasach ostrożność bardziej niż dawniej radzi uznać od razu na początku, że to krwawe zjawisko powinno się tłumaczyć siłą sugestii, histerią, chorobą umysłową, a nie przyczyną szlachetną i transcendentną. Nie zmienia to faktu, że stygmatyk należy do bardzo rzadkiego gatunku, w którym cechy mistycyzmu osiągają niezwykłą intensywność, zakrawając na skandal.

Lecz w tym uczonym stuleciu, w którym obserwacja, informacja i krytyka poczyniły znaczne postępy, rozpatrywany przeze mnie przypadek jest swoistą prowokacją. Niczym wyzwanie zwraca uwagę tych wszystkich, którzy jeszcze nie zatracili ciekawości świata. Przyciąga uwagę wierzących, niewierzących i tych wszystkich, którzy w różnych religiach, a przede wszystkim w chrześcijaństwie, szukają znaków Ducha.


Geniusz

Dodam, że spośród wszystkich osób spotkanych w moim długim życiu Marta najsilniej wywołała we mnie tak rzadko spotykane uczucie będące mieszaniną ciekawości, wręcz pewnej zazdrości, a także zaskoczenia, jakiego każdy umysł doznaje, kiedy obcuje z „geniuszem”.

Słowa „geniusz” używam tutaj w jego najprostszym, najbardziej podstawowym znaczeniu: na osobie dorosłej każde dziecko sprawia wrażenie obdarzonego iskrą geniuszu. Geniusz bardzo różni się od talentu, który, dzięki wysiłkowi i obranej taktyce, stara się naśladować geniusz, mimo że nigdy mu się to nie uda. Marta nawet swoim głosem przypominała dziecko.

Z wyjątkiem zdolności do haftu nie miała żadnych talentów. Nie uczęszczała na lekcje religii, jej znajomość katechizmu była bardzo podstawowa. Żyła poza jakąkolwiek kulturą. Również poza ubóstwem, gdyż nie przyjmowała żadnych pokarmów, żywiąc się powietrzem i wiecznością. Także poza bólem, ograniczona do egzystencjalnego minimum. A mimo to obecna od początku przy każdej trudnej kwestii, towarzysząca wszystkim, rozwiązująca każdą niepewność, jakby dmuchająca na sprawy trudne, by szybciej i pewniej znalazły rozwiązanie.

Przyjmowała u siebie mężów stanu, biskupów, specjalistów z różnych dziedzin, swoich wiejskich sąsiadów, którzy jej opowiadali o bydlętach, o zbiorach; przyjaciół, krewnych, dzieci, które wspinały się na jej łóżko, a także wygnańców, ludzi potępionych, ludzi z marginesu.

Kiedy jakaś osoba prostymi słowami wywołuje w nas jedno z owych rzadko spotykanych wzruszeń, nagłych, głębokich a łagodnych, zawierających w sobie odrobinę melancholii, a jednak pełnych światła, jedno z owych wzruszeń, które pozwalają nam uzmysłowić sobie tajemnicę naszego przeznaczenia; kiedy tego rodzaju doznania budzą w nas pragnienie, o którym mówił Nietzsche: by stawać się rzeczywiście tym, czym jesteśmy, lecz w sposób szlachetniejszy – wówczas mówimy, że obok nas przemknął anioł.

Odwiedziny anioła mają charakter ulotny, lecz są przesycone humorem i miłością. Nie rozumiemy ich w chwili ich doświadczania i najczęściej zostają w dziwny sposób przerwane, są niczym wieczorne odwiedziny podróżnego, spotkanego w drodze do Emaus; dopiero kiedy anioł znika i zostajemy sami pośród nocy, zdajemy sobie sprawę, że tu był.

Powyższy tekst jest fragmentem książki Jeana Guitton’a „Portret Marty Robin”, której nowe tłumaczenie ukazało się nakładem Wydawnictwa Esprit.
Marta Robin
Kategoria: Stygmatycy
emo
pl.aleteia.org/2019/07/20/krawcowa-mistyczka-miala-stygmaty-i-ekstazy-ale-z-pokory-ukrywala-je-przed-swiatem/


Cudownie uzdrowiona z raka

Szwajcaria przygotowuje się na kanonizację bł. Małgorzaty Bays. Ta XIX-wieczna mistyczka do dziś urzeka ludzi swą prostotą.

Była krawcową, co rano pracowała na roli, ale przede wszystkim dużo się modliła, najczęściej różańcem i starała się o najuboższych w swej okolicy, głównie o dzieci. Ubierała je i dokarmiała, a także prowadziła do Boga.

W wieku 39 lat została cudownie uzdrowiona z raka jelit. Stało się to w dniu ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Maryi Panny. Nieco później otrzymała stygmaty. Co piątek w stanie ekstazy współuczestniczyła w męce Chrystusa.

Podczas beatyfikacji w 1995 r. Jan Paweł II zwrócił uwagę na jej niezwykłą prostotę. Prowadziła życie skromne i ukryte w Chrystusie – mówił święty papież. Podobnie też było z jej ekstazami i stygmatami, które starała się ukrywać przed światem. Jak podkreśla jej biograf ks. Martial Python, jej mistyczny udział w męce Chrystusa, stygmaty, był potwierdzeniem, przypieczętowaniem miłości, która już wcześniej wcieliła się w jej życiu.


Wszystko dla ubogich dzieci

„Jej duchowość opierała się na słowach Chrystusa: Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mieście to uczynili. Małgorzata wiedziała, że każdy ma prawo do swej godności” – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Python.

„W jej okolicy było wiele ubogich dzieci. Otaczała je opieką. Będąc krawcową, szyła dla nich ubrania, ale starała się także, aby poznały swą prawdziwą godność, by wiedziały, że są dziećmi Boga. Można powiedzieć, że była ich katechetką. Chętnie przyjmowała je w swoim domu, by uczyć je życia, poznania Pana Boga i pobożności”.

Jak podkreśla ks. Martial Python, ta szwajcarska stygmatyczka nadal wywiera silny wpływ na dzieci i młodych. To właśnie oni najchętniej odwiedzają jej rodzinny dom. „Myślę, że jej postać urzeka ich swą prostotą. Wiedzą, że za swego życia była otwarta na dzieci i to do nich przemawia. Nie przechodzą wobec tego obojętnie. Ale tego samego doświadczają również dorośli”.

Kanonizacja bł. Małgorzaty

„Otrzymuję o tym liczne świadectwa – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Python. – Pewien mężczyzna powiedział mi, że został wręcz zmuszony przez swoją żonę, by wszedł wraz z nią do domu bł. Małgorzaty Bays. I ta wizyta w tym miejscu, gdzie ona żyła, gdzie przez 63 lata urzeczywistniała się jej świętość, zrobiła na nim ogromne wrażenie.

Powiedział mi: wszedłem tam jako niewierzący, a wyszedłem jako wierzący. Na takie oddziaływanie świętych wskazywał już Jan-Maria Vianney: «W miejscach, przez które przeszli święci – mówił – Bóg nadal bywa obecny»”.

W domu Małgorzaty Bays można tego doświadczyć.
św. Małgorzata Bays
Kategoria: Stygmatycy
emo
(Joz 24, 1-13)
Jozue zgromadził w Sychem wszystkie pokolenia Izraela. Wezwał też starszych Izraela, jego książąt, sędziów i zwierzchników, którzy się stawili przed Bogiem. Jozue przemówił wtedy do całego narodu: "Tak mówi Pan, Bóg Izraela: Po drugiej stronie Rzeki mieszkali od starodawnych czasów wasi przodkowie: Terach, ojciec Abrahama i Nachora, którzy służyli cudzym bogom, lecz Ja wziąłem ojca waszego, Abrahama, z kraju po drugiej stronie Rzeki i przeprowadziłem go przez całą ziemię Kanaan, i rozmnożyłem ród jego, dając mu Izaaka. Izaakowi dałem Jakuba i Ezawa, Ezawowi dałem w posiadanie górę Seir; Jakub i jego synowie wyruszyli do Egiptu. Następnie powołałem Mojżesza i Aarona i ukarałem Egipt tym wszystkim, co sprawiłem pośrodku niego, a wtedy was wyprowadziłem. Ja wyprowadziłem przodków waszych z Egiptu; i przybyliście nad morze; Egipcjanie ścigali przodków waszych na rydwanach i konno aż do Morza Czerwonego. Wołali wtedy do Pana, i rozciągnął gęstą mgłę między wami i Egipcjanami, po czym sprowadził na nich morze – i przykryło ich. Widzieliście własnymi oczami, co uczyniłem w Egipcie. Potem przebywaliście długi czas na pustyni. Zaprowadziłem was później do kraju Amorytów mieszkających za Jordanem; walczyli z wami, lecz Ja wydałem ich w wasze ręce. Zajęliście wtedy ich kraj, a Ja wytraciłem ich przed wami. Również powstał Balak, syn Sippora, król Moabu, i walczył z Izraelem. Posłał też i wezwał Balaama, syna Beora, by wam złorzeczył. Lecz Ja nie chciałem słuchać Balaama; musiał on was błogosławić, a Ja wybawiłem was z jego rąk. Przeprawiliście się następnie przez Jordan i przyszliście do Jerycha. Mieszkańcy Jerycha walczyli z wami, a również Amoryci, Peryzzyci, Kananejczycy, Chittyci, Girgaszyci, Chiwwici i Jebusyci, lecz wydałem ich w wasze ręce. Wysłałem przed wami szerszenie, które wypędziły sprzed oblicza waszego dwóch królów amoryckich. Nie dokonało się to ani waszym mieczem, ani łukiem. Dałem wam ziemię, około której nie trudziliście się, i miasta, których wy nie budowaliście, a w nich zamieszkaliście. Winnice i drzewa oliwne, których nie sadziliście, dają wam dziś pożywienie".
Morze czerwone na Eg ...
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
TAJEMNICA DRUGA (RADOSNA)
NAWIEDZENIE

(Łk 1, 39-56)
Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: "Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana". Wtedy Maryja rzekła: "Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy. Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia. Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. święte jest Jego imię, A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie nad tymi, co się Go boją. Okazał moc swego ramienia, rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich. Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych. Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił. Ujął się za swoim sługą, Izraelem, pomny na swe miłosierdzie. Jak przyobiecał naszym ojcom, Abrahamowi i jego potomstwu na wieki". Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.

Różaniec Święty - Ta ...
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
(Łk 1, 39-56)
Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: "Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana". Wtedy Maryja rzekła: "Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy. Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia. Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. święte jest Jego imię, A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie nad tymi, co się Go boją. Okazał moc swego ramienia, rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich. Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych. Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił. Ujął się za swoim sługą, Izraelem, pomny na swe miłosierdzie. Jak przyobiecał naszym ojcom, Abrahamowi i jego potomstwu na wieki". Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
7. BISKUPI

Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy (CMA) uznaje odpowiedzialność biskupa ordynariusza w nadzorowaniu ortodoksji nauczania w jego diecezji. Niewątpliwie obejmuje to sprawę jasnych instrukcji odnośnie natury i celu stosunków płciowych między osobami i o grzeszności niewłaściwych relacji. CMA pragnie współpracować z biskupami i kapłanami w wspomaganiu ustanawiania właściwych grup wsparcia i modeli terapeutycznych dla zmagających się z pociągiem płciowym do osób tej samej płci. Choć widzimy, że programy Courage i Encourage są przydatne, cenne i aktywnie je wspieramy, jesteśmy jednak też pewni, że istnieją inne sposoby wspomagania i jesteśmy gotowi współpracować z każdym psychologicznie, duchowo i etycznie poprawnym programem.

8. NADZIEJA

Jeffrey Satinover, lek med. i dr, napisał o swoim rozległym doświadczeniu z pacjentami doświadczającymi pociągu płciowego do osób tej samej płci co następuje:

„Miałem to wyjątkowe szczęście, że spotkałem wielu ludzi, którzy wyszli z gejowskiego stylu życia. Gdy obserwuję osobiste trudności, które frontalnie zwalczali i odwagę z jaką borykali się, nie tylko pokonując te trudności, ale również konfrontując kulturę wykorzystującą wszelkie możliwe sposoby by odmówić wiarygodności ich wartościom, celom i doświadczeniom, prawdziwie podziwiam ich ... To ci ludzie - byli homoseksualiści i ci którzy jeszcze walczą, po całych Stanach i za granicą - są dla mnie wzorcem wszystkiego dobrego i możliwości w świecie traktującym serio ludzkie serce i Boga w tym sercu. Wśród wielu poszukiwań w świecie psychoanalizy, psychoterapii i psychiatrii nigdy przedtem nie spotkałem tak głębokiego wyleczenia” (Satinover 1996).

Ci, którzy pragną uwolnić się od pociągu płciowego do osób tej samej płci, często najpierw zwracają się ku Kościołowi. CMA pragnie być pewne, że znajdą tam pomoc i nadzieję, której poszukują. Są wszelkie powody by mieć nadzieję, że każdy doświadczający pociągu płciowego do osób tej samej płci, szukający pomocy w Kościele, osiągnie wolność od zachowań homoseksualnych, a wielu znajdzie dużo więcej, ale będą przychodzić tylko wtedy, gdy zobaczą, że spotka ich miłość, nie tylko w naszych słowach, ale i w czynach.

Jeżeli katoliccy profesjonaliści nie wychodzili naprzeciw potrzebom tej populacji pacjentów, nie pracowali usilnie nad rozwojem efektywnych metod prewencji i leczenia lub nie traktowali pacjentów doświadczających tych problemów z respektem należnym każdej osobie, to prosimy o przebaczenie.

Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy uznaje, że pracownicy służby zdrowia mają szczególne obowiązki na tym polu, i ma nadzieję, że niniejsze opracowanie pomoże im wypełniać ten obowiązek zgodnie z zasadami wiary katolickiej.





Badania omówione w tym opracowaniu pochodzą z szerokiego wachlarza źródeł. W większości przypadków można by cytować wiele innych źródeł. Tych, którzy pragną dokonać dogłębnego studium zagadnień tu podniesionych, kierujemy do obszernej bibliografii ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ) zawierającej również przeglądy literaturowe.

Należy podkreślić, że wielu autorów tutaj cytowanych nie akceptuje nauczania Kościoła o tym, że czyny homoseksualne są z samej swojej wewnętrznej natury nieuporządkowane. Nie czyniono żadnej próby rozróżniania tych co akceptują, od tych co nie akceptują, ponieważ ci co promują prewencję i leczenie i ci co popierają terapię afirmującą homoseksualny styl życia, przedstawiają w zasadzie zgodne dane statystyczne i materiał przykładowy, a różnią się jedynie w interpretowaniu danych i w przyznawaniu ważności poszczególnym wynikom.




III. BIBLIOGRAFIA



Acosta, F. (1975) Etiology and treatment of homosexuality: A review. Archives of Sexual Behavior. 4: 9 -29.

American Psychiatric Association (1997) Fact Sheet: Homosexuality and Bisexuality. Washington DC:APA. Sept.

American Psychiatric Association (1994) Diagnostic and Statistical Manual IV. Washington DC: APA.

Apperson, L., McAdoo, W. (1968) Parental factors in the childhood of homosexuals. Journal of Abnormal Psychology. 73, 3: 201 - 206.

Bailey, J., Miller, J., Willerman, L. (1993) Maternally rated childhood gender nonconformity in homosexuals and heterosexuals. Archives of Sexual Behavior. 22, 5: 461 - 469.

Bailey, J. Pillard, R. (1991) A genetic study of male sexual orientation. Archives of General Psychiatry. 48: 1089 - 1096.

Barnhouse, R. (1977) Homosexuality: A Symbolic Confusion. NY: Seabury Press.

Barrett, R., Barzan, R. (1996) Spiritual experiences of gay men and lesbians. Counseling and Values. 41: 4 - 15.

Bates, J., Skilbeck, W., Smith, K, Bentley, P. (1974) Gender role abnormalities in boys: An analysis of clinical rates. Journal of Abnormal Child Psychology. 2, 1: 1 - 17.

Begelman, D. (1977) Homosexuality and the ethics of behavioral intervention. Journal of Homosexuality. 2, 3: 213 - 218.

Begelman, D.(1975) Ethical and legal issues of behavior modification (in Hersen, M., Eisler, R., Miller, P. Progress in Behavior Modification. NY: Academic).

Beitchman, J., Zucker, K., Hood, J., DaCosta, G., Akman, D. (1991) A review of the short-terms effects of child sexual abuse. Child Abuse & Neglect. 15: 537 - 556.

Bell, A., Weinberg, M., Hammersmith, S. (1981) Sexual Preference: Its Development in Men and Women: Bloomington IN: Indiana U.P.

Bell, A., Weinberg, M. (1978) Homosexualities: A Study of Diversity Among Men and Women. NY: Simon and Schuster.

Bene, E. (1965) On the genesis of male homosexuality: An attempt at clarifying the role of the parents. British Journal of Psychiatry. 111: 803 - 813.

Berger, J. (1994) The psychotherapeutic treatment of male homosexuality. American Journal of Psychotherapy. 48, 2: 251 - 261.

Bergler, E. (1962) Homosexuality: Disease or Way of Life. NY: Collier Books.

Bieber, I., Bieber, T. (1979) Male homosexuality. Canadian Journal of Psychiatry. 24, 5: 409 - 421.

Bieber, I. (1976) A discussion of "Homosexuality: The ethical challenge." Journal of Consulting and Clinical Psychology. 44, 2: 163 - 166.

Bieber, I. et al. (1962) Homosexuality: A Psychoanalytic Study of Male Homosexuals. NY: Basic Books.

Bieber, T. (1971) Group therapy with homosexuals. ( In Kaplan, H., Sadock, B. Comprehensive Group Psychotherapy, Wiliams & Wilkins: Baltimore MD).

Blitch, J., Haynes, S. (1972) Multiple behavioral techniques in a case of female homosexuality. Journal of Behavior Therapy and Experimental Psychiatry. 3: 319 - 322.

Bradley, S., Zucker, K. (1998) Drs. Bradley and Zucker reply. Journal of the American Academy of Child and Adolescent Psychiatry. 37, 3: 244 - 245.

Bradley, S., Zucker, K. (1997) Gender identity disorder: A review of the past 10 Years. Journal of the American Academy of Child and Adolescent Pschiatry. 34, 7: 872 - 880.

Brown, D. (1963). Homosexuality and family dynamics. Bulletin of the Menninger Clinic. 27: 227 - 232.

Burr, C. (1996) Suppose there is a gay gene...What then?: Why conservatives should embrace the gay gene. The Weekly Standard. Dec. 16.

Bychowski, G. (1954 ) The structure of homosexual acting out. Psychoanalytic Quarterly. 23: 48 - 61.

Byne, W., Parsons, B. (1993) Human sexual orientation: The biologic theories reappraisal. Archives of

General Psychiatry. 50: 229 - 239.

Calabrese, L., Harris, B., Easley, K. (1987) Analysis of variables impacting on safe sexual behavior among homosexual men in the area of low incidence for AIDS. Paper presented at the Third International

Conference for AIDS. Washington DC. (in Stall 1988)

Cappon D. (1965) Toward and Understanding of Homosexuality. Englewoord Cliffs NJ: Prentice-Hall.

Caprio, F. (1954) Female Homosexuality: A Psychodynamic Study of Lesbianism. NY: Citadel. Catechism of the Catholic Church (CCC)

Chapman, B., Brannock, J. (1987) Proposed model of lesbian identity development: An empirical examination. Journal of Homosexuality. 14: 69 - 80.

Clippinger, J. (1974) Homosexuality can be cured. Corrective and Social Psychiatry and Journal of Behavior Technology Methods and Therapy. 21, 2: 15 - 28

Coleman, E. (1978) Toward a new model of treatment of homosexuality: A review. Journal of Homosexuality. 3, 4: 345 - 357.

Conrad, S., Wincze, J. (1976) Orgasmic reconditioning: A controlled study of its effects upon the sexual arousal and behavior of adult male homosexuals. Behavior Therapy. 7: 155 -166.

Crewdson, J. (1995) Study on 'gay gene' challenged. Chicago Tribune. June 25.

Davison, G. (1982) Politics, ethics and therapy for homosexuality. (in Paul, W., Weinrich, J., Gonsiorek, J., Hotredt, M., Homosexuality: Social, Psychological and Biological Issues. Berverly Hills CA: Sage) 89 - 96.

Doll, L., Joy, D., Batholow, B., Harrison, J., Bolan, G., Douglas, J., Saltzman, L., Moss, P., Delgado, W. (1992) Self-reported childhood and adolescent sexual abuse among adult homosexual and bisexual men. Child Abuse & Neglect. 18: 825 - 864.

de Beauvoir, S. (1953) The Second Sex. NY: Knopf: .

Eckert, E., Bouchard, T., Bohlen, J., Heston, L. (1986) Homosexuality in monozygotic twins reared apart. British Journal of Psychiatry. 148: 421 - 425.

Eisenbud, R. (1982) Early and later determinants of lesbian choice. Psychoanalytic Review. 69, 1: 85 - 109

Ellis, A. (1956) The effectiveness of psychotherapy with individuals who have severe homosexual problems. Journal of Consulting Psychology. 20, 3: 191 - 195.

Engel, B. (1982) The Right to Innocence. Los Angeles: Jeremy Tarcher.

Ernulf, K., Innala, S., Whitam, F. (1989) Biological explanation, psychological explanation, and tolerance of homosexual: A cross-national analysis of beliefs and attitudes. Psychological Reports. 65: 1003 - 1010.

Exodus North America (1990-2000) Update. Exodus: Seattle WA.

Fergusson, D., Horwood, L., Beautrais, A. (1999) Is sexual orientation related to mental health problems and suicidality in young people?" Archives of General Psychiatry. 56, 10: 876 -888.

Fifield, L., Latham, J., Phillips, C. (1977) Alcoholism in the Gay Community: The Price of Alienation,Isolation and Oppression, A Project of the Gay Community Service Center, Los Angeles, CA.

Fine, R. (1987) Psychoanalytic theory. (in Diamant L. Male and Female Homosexuality: Psychological Approaches. Washington: Hemisphere Publishing.) 81 - 95.

Finkelhor, D. et al. (1986) A Sourcebook on Child Sexual Abuse. Newbury Park CA: Sage.

Finkelhor, D. (1984) Child sexual abuse: New theory and research. NY: The Free Press.

Fisher, S., Greenberg, R. (1996) Freud Scientifically Reappraisal. NY: Wiley & Sons.

Fitzgibbons, R. (1999) The origins and therapy of same-sex attraction disorder. (in Wolfe, C. Homosexuality and American Public Life. Spense) 85 - 97.

Friedman, R. Stern, L. (1980) Juvenile aggressivity and sissiness in homosexual and heterosexual males.

Journal of the American Academy of Psychoanalysis. 8, 3: 427 - 440.

Friedman, R., Wollesen, F., Tendler, R. (1976) Psychological development and blood levels of sex steroids in male identical twins of divergent sexual orientation. The Journal of Nervous and Mental Disease. 163, 4: 282 - 288.

Friedman, R. (1988) Male Homosexuality: A Contemporary Psychoanalytic Perspective. New Haven: Yale U. Press.

Gadd, J. (1998) New study fails to find so-called 'gay gene'. Toronto Globe and Mail. June 2.

Garofalo, R., Wolf, R., Kessel, S., Palfrey, J., DuRant, R., (1998) The association between health risk behaviors and sexual orientation among a school-based sample of adolescents: Youth risk behavior survey. Pediatrics. 101, 5: 895 - 903.

George, Cardinal Francis (1999) Address to National Association of Catholic Diocesan Lesbian & Gay Ministries, Chicago, IL LifeSite Daily News: October 26.

Gittings, B. (1973) Gay, Proud, Healthy. Philadelphia PA: Gay Activists Alliance.

Goetze, R. (1997) Homosexuality and the Possibility of Change: A Review of 17 Published Studies. Toronto Canada: New Directions for Life.

Goldberg, S. (1992) What is normal?: If something is heritable, can it be called abnormal? But is homosexuality heritable. National Review. Feb. 3. 36 - 38.

Golwyn, D., Sevlie, C. (1993) Adventitious change in homosexual behavior during treatment of social

phobia with phenelzine. Journal of Clinical Psychiatry. 54, 1: 39 - 40.

Gonsiorek, J. (1982) The use of diagnostic concepts in working with gay and lesbian populations. (in

Homosexuality and Psychotherapy. NY: Haworth) 9 - 20.

Goode, E., Haber, L. (1977) Sexual correlates of homosexual experience: An exploratory study of college women. Journal of Sex Research. 13, 1: 12 - 21

Green, R. Newman, L., Stoller, R. (1972) Treatment of boyhood "transsexualism," Archives of General Psychiatry. 26: 213 - 217 (in Zucker 1975)

Green, R. (1974) Sexual Identity Conflict in Children and Adults. Baltimore: Penguin.

Green, R. (1985) Gender identity in childhood and later sexual orientation: Follow-up of 78 males. American Journal of Psychiatry. 142, 3: 339 - 441.

Green, R. (1988) The immutability of (homo) sexual orientation: Behavioral science implications for a

constitutional analysis. Journal of Psychiatry and Law. 16, 4: 537 - 575.

Gundlach, R., Riess, B. (1967) Birth order and sex of siblings in a sample of lesbians and non-lesbians. Psychological Reports. 20:61 - 62.

Hadden, S. (1967a) Male homosexuality. Pennsylvania Medicine. Feb.: 78 - 80

Hadden, S. (1967b) A way out for homosexuals. Harper's Magazine. March: 107 - 120.

Hadden, S. (1958)Treatment of homosexuality by individual and group psychotherapy. American Journal of Psychiatry. March. 810 - 815.

Hadfield, J. (1958) The cure of homosexuality. British Medical Journal. 1: 1323 - 1326.

Hamer, D., Hu, S., Magnuson, V., Hu, A., Pattatucci, A. (1993) A linkage between DNA markers on the X chromosome and male sexual orientation. Science. 261: 321 - 327.

Harry, J. (1989) Parental physical abuse and sexual orientation in males. Archives of Sexual Behavior. 18, 3: 251 - 261.

Harvey, J. Fr. The Truth About Homosexuality, Ignatius Press.

Hatterer, L. (1970) Changing Homosexuality in the Male. NY: McGraw-Hill.

Herek, G. (1991) Myths about sexual orientation: A lawyer's guide to social science research. Law &

Sexuality. 1: 133 - 172.

Herrell, R.,Goldberg, J., True, W., Ramakrishnan, V., Lyons, M., Eisen, S., Tsuang, M. (1999) A co-twin control study in adult Men: Sexual orientation and suicidality. Archives of General Psychiatry. 56, 10: 867 - 874.

Herron, W., Kinter, T., Sollinger, I., Trubowitz, J. (1982) Psychoanalytic psychotherapy for homosexual clients: New concepts. (in Gonsiorek, J. Homosexuality and Psychotherapy. NY: Haworth)

Heston, L., Shield, J. (1968) Homosexuality in twins. Archives of General Psychiatry. 18: 149 - 160.

Hockenberry, S., Billingham, R. (1987) Sexual orientation and boyhood gender conformity: Development of the boyhood gender conformity scales (BGCS) Archives of Sexual Behavior. 16, 6: 475 - 492.

Hoover, D., Munoz, A., Carey, V., Chmiel, J., Taylor, J., Margolick, J., Kingsley, L., Vermund, S. (1991) Estimating the 1978 - 1990 and future spread of human immunodeficiency virus type 1 in subgroups of homosexual men. American Journal of Epidemiology. 134, 10: 1190 - 1205.

Horgan, J. (1995) Gay genes, revisited: Doubts arise over research on the biology of homosexuality. Scientific American. Nov. : 28.

Hurst, E. (1980) Homosexuality: Laying the Axe to the Roots. Minneapolis MN: Outpost.

Isay, R., Friedman, R. (1989) Toward a further understanding of Homosexual Men. Journal of the American Psychoanalytic Association: Scientific Proceedings. 193 - 206.

Johnson, R., Shrier, D. (1985) Sexual victimization of boys: Experience at an adolescent medicine clinic. Journal of Adolescent Health Care. 6: 372 - 376.

Kaplan, E. (1967) Homosexuality: A search for the ego-ideal. Archives of General Psychology. 16: 355 -358.

Kaye, H., Beri, S., Clare, J., Eleston, M., Gershwin, B., Gershwin, P., Kogan, L., Torda, C., Wilber, C. (1967) Homosexuality in Women. Archives of General Psychiatry. 17: 626 - 634.

Kronemeyer, R. (1980) Overcoming Homosexuality. NY: Macmillian

LeVay, S. (1991) A difference in hypothalamic structure between heterosexual and homosexual men. Science. 258: 1034 - 1037.

MacIntosh, H. (1994) Attitudes and experiences of psychoanalysts. Journal of the American Psychoanalytic Association. 42, 4: 1183 - 1207.

Mallen, C. (1983) Sex role stereotypes, gender identity and parental relationships in male homosexuals and heterosexuals. Homosexuality and Social Sex Roles. 7: 55 - 73.

Marmor, J. (1965) Sexual Inversion: The Multiple Roots of Homosexualty. NY: Basic

Marmor, J. (1975)Homosexuality and Sexual Orientation Disturbances. (In Freedman, A., Kaplan, H.,

Sadock, B. Comprehensive Textbook of Psychiatry: II, Second Edition. Baltimore MD:Wilaims & Wilkins)

Master, W., Johnson, V. (1979) Homosexuality in Perspective. Boston: Little Brown, Co.

McConaghy, (1980) A pair of monozygotic twins discordant for homosexuality: Sex-dimorphic behavior and penile volume responses. Archives of Sexual Behavior. 9: 123 - 131.

McGuire, T. (1995) Is homosexuality genetic? A critical review and some suggestions. Journal of Homosexuality. 28, 1/2: 115 - 145.

Menvielle, E. (1998) Gender identity disorder (Letter to the editor in response to Bradley and Zucker

article). Journal of the American Academy of Child and Adolescent Psychiatry. 37, 3: 243 -244

Mirkin, H. (1999) The pattern of sexual politics: Feminism, homosexuality, and pedophilia. Journal of

Homosexuality. 37, 2: 1 -24.

Morris, M., Dean, L. (1994) Effects of sexual behavior change on long-term human immunodeficiency

virus prevalence among homosexual men. American Journal of Epidemiology. 140, 3: 217 - 232.

Mulry, G., Kalichman, S., Kelly, J. (1994) "Substance use and unsafe sex among gay men: Global versus situational use of substances. Journal of Sex Educators and Therapy. 20, 3: 175 - 184.

Murphy, T. (1992) Redirecting sexual orientation: Techniques and justifications. Journal of Sex Research. 29: 501- 523.

NARTH (2000) "Dr. Laura" Interview Psychiatric Association's Robert Spitzer. NARTH Bulletin. 8,1:26-

27.

Nelson, J. (1982) Religious and moral issues in working with homosexual clients.(in Gonsiorek, J. Homosexuality and Psychotherapy. NY: Haworth) 163 - 175.

Newman, L. (1976) Treatment for the parents of feminine boys. American Journal of Psychiatry. 133, 6: 683 - 687.

Nicolosi, J., Byrd, A., Potts, R. (1998) Towards the Ethical and Effective Treatment of Homosexuality. Encino CA: NARTH.

Osmond, D., Page, K., Wiley, J., Garrett, K., Sheppard, H., Moss, A., Schrager, K., Winkelstein, W. (1994) HIV infection in homosexual and bisexual men 18 to 29 years of age: The San Francisco young men's health study. American Journal of Public Health. 84, 12: 1933 - 1937.

Parker, N. (1964) Homosexuality in twins: A report on three discordant pairs. British Journal of Psychiatry. 110: 489 - 492.

Parris, J., Zweig-Frank, H., Guzder, J. (1995) Psychological factors associated with homosexuality in males with borderline personality disorders. Journal of Personality Disorders. 9, 11: 56 - 61

Phillips, G., Over, R. (1992) Adult sexual orientation in relation to memories of childhood gender conforming and gender nonconforming behaviors. Archives of Sexual Behavior. 21, 6: 543 - 558.

Pillard, R. (1988) Sexual orientation and mental disorder. Psychiatric Annals. 18, 1: 52 - 56.

Piskur, J., Degelman, D. (1992) Effect of reading a summary of research about biological bases of homosexual orientation on attitudes toward homosexuals. Psychological Reports. 71: 1219 -1225.

Porter, R. (1996) Born that Way: A review of Queer Science: The Use and Abuse of Research into Homosexuality by Simon LeVay and A Separate Creation by Chandler Burr. New York Times Book Review. August 11.

Rainer, J. et al. (1960) Homosexuality and heterosexuality in identical twins. Psychosomatic Medicine. 22: 251 - 259.

Rekers, G., Lovaas, O., Low, B. (1974) Behavioral treatment of deviant sex role behaviors in a male child. Journal of Applied Behavioral Analysis. 7: 134 - 151 (in Newman 1976).

Rekers, G. (1988) The formation of homosexual orientation. (In Fagan, P. Hope for Homosexuality. Washington DC: Free Congress Foundation.)

Rice, G., Anderson, C., Risch, N., Ebers, G. (1999) Male homosexuality: Absence of linkage to microsatellite markers at Xq28. Science. April.

Rind, B., Bauserman, R., Tromovitch, P. (1998) A meta-analytic examination of assumed properties of child sexual abuse using college samples. Psychological Bulletin. 124, 1: 22 -53

Rogers, C., Roback, H., McKee, E., Calhoun, D. (1976) Group psychotherapy with homosexuals: A

review. International Journal of Group Psychotherapy. 31, 3: 3 - 27

Rotello, G. (1997). Sexual Ecology: AIDS and the Destiny of Gay Men. NY: Dutton.

Saghir, M., Robins, E. (1973) Male and Female Homosexuality: A Comprehensive Investigation. Baltimore MD: Williams & Wilkins.

Satinover, J. (1996) Homosexuality and the Politics of Truth. Grand Rapids MI: Baker.

Schreier, B. (1998) Of shoes, and ships, and sealing wax: The faulty and specious assumptions of sexual reorientation therapies. Journal of Mental Health Counseling. 20, 4: 305 - 314.

Schwartz, M., Masters, W. (1984) The Masters and Johnson treatment program for dissatisfied homosexual men. American Journal of Psychiatry. 141: 173 - 181.

Signorile, M. (1997) Life Outside: The Signorile Report on Gay Men: Sex, Drugs, Muscles, and the

Passages of Life. NY: Harper Collins.

Silverstein, C. (1972) Behavior Modification and the Gay community. Paper presented at the annual

convention of the Association for Advancement of Behavior Therapy. NY. Oct. (quoted by Davison 1982)

Sipova, I., Brzek, A. (1983) Parental and interpersonal relationships of transsexual and masculine and

feminine homosexual men. (in Homosexuals and Social Roles. NY: Haworth). 75 - 85.

Sleek, S. (1997) Concerns about conversion therapy. APA Monitor. October. 28:16

Smith, J. (1988) Psychopathology, homosexuality, and homophobia. Journal of Homosexuality. 15, 1/2: 59 - 74:

Snortum, J., Gillespie, J., Marshall, J., McLaughin, J., Mosberg, L. (1969) Family dynamics and

homosexuality. Psychological Reports. 24: 763 - 770.

Stall, R., Coates, T., Hoff, C. (1988a) Behavioral risk reduction for HIV infection among gay and bisexual men. American Psychologist. 43, 11: 878 - 885.

Stall, R., Wiley, J. (1988b) A comparison of alcohol and drug use patterns of homosexual and heterosexual men: The San Francisco Men's Health Study. Drug and Alcohol Dependence. 22: 63 - 73.

Stephan, W. (1973) Parental relationships and early social experiences of activist male homosexuals and male heterosexuals. Journal of Abnormal Psychology. 82, 3: 506 - 513.

Stoller, R. (1978) Boyhood gender aberrations: Treatment issues. Journal of the American Psychoanalytic Association. 26: 541 - 558 (in Zucker 1995)..

Thompson, N. Schwartz, D., McCandles, B., Edwards, D. (1973) Parent-child relationships and sexual identity in male and female homosexuals and heterosexuals. Journal of Consulting and Clinical

Psychology. 41, 1: 120 - 127.

Throckmorton, W. (1996) Efforts to modify sexual orientation: A review of outcome literature and ethical issues. Journal of Mental Health and Counseling. 20, 4: 283 - 305.

Tripp, C. Hatterer, L. (1971) Can homosexuals change with Psychotherapy? Sexual Behavior. 1, 4: 42 - 49.

van den Aardweg, G. (1967) Homophilia, Neurosis and the Compulsion to Complain. Amsterdam: Polak, van Gennep.

West, D. (1977) Homosexuality Re-examined. London: Duckworth

Whitam, F. (1977) Childhood indicators of male homosexuality. Archives of Sexual Behavior. 6, 2: 89 - 96.

Wolpe, J. (1969) The Practice of Behavior Therapy. Elmsford, NY: Pergamon

Zubenko, G., George, A., Soloff, P., Schulz, P. (1987) Sexual practices among patients with borderline personality disorder. American Journal Psychiatry.144, 6: 748 - 752.

Zucker, K., Bradley, S. (1995) Gender Identity Disorder and Psychosexual Problems in Children and

Adolescents. NY: Guilford.

Zuger, B. (1976) Monozygotic twins discordant for homosexuality: Report of a pair and significance of the phenomenon. Comprehensive Psychiatry. 17: 661 - 669.
OŚWIADCZENIE KATOLIC ...
emo
2. ROLA KAPŁANA

Jest szczególnie ważną rzeczą aby kapłani, stykając się z parafianami niepokojonymi pociągiem płciowym do osób tej samej płci, mieli dostęp do rzetelnej informacji i prawdziwie pożytecznych instrumentów pomocy. Ksiądz musi jednak zrobić coś więcej niż skierować do właściwych instytucji (jak Courage czy Encourage wymienione na końcu). Jest on w szczególnej sytuacji kogoś, kto może udzielić właściwej pomocy duchowej tym, którzy doświadczają pociągu płciowego do osób tej samej płci. Musi oczywiście być bardzo wyczulony na intensywne poczucie niepewności, winy, wstydu, gniewu, frustracji, smutku, a nawet lęku występujące u tych osób. To nie może wstrzymywać go jednak przed mówieniem bardzo jasno o nauczaniu Kościoła (patrz KKK, nr. 2357-2359), o potrzebie odpuszczenia grzechów i pojednania poprzez Spowiedź, o potrzebie unikania okazji do grzechu oraz o potrzebie życia usilną modlitwą. Wielu terapeutów uważa, że wiara religijna odgrywa kluczową rolę w wyzwalaniu się z pociągu płciowego do osób tej samej płci i z innych uzależnień seksualnych.

Gdy ktoś spowiada się z pociągu płciowego do osób tej samej płci, z fantazji czy czynów homoseksualnych, kapłan powinien zdawać sobie sprawę z tego, że często są to przejawy dziecięcych czy młodzieńczych doświadczeń negatywnych, takich jak wykorzystanie płciowe lub niezaspokojone dziecięce potrzeby miłości i afirmacji ze strony rodzica tej samej płci. Bez zajęcia się tymi leżącymi u podstaw problemami, dany penitent może doświadczać powrotów pokus i popaść w rozpacz. Ci, którzy odrzucają naukę Kościoła i zalecają doświadczającym pociągu płciowego do osób tej samej płci, aby wchodzili w tzw. „trwałe, związane miłością związki homoseksualne” nie rozumieją, że takie układy nie pozwolą na rozwiązanie problemów pociągu seksualnego leżących u ich podstaw. Zachęcając do podjęcia terapii i uczestnictwa w grupach wsparcia, kapłan musi pamiętać, że poprzez sakrament Pojednania może pomóc poszczególnym penitentom nie tylko w uporaniu się z grzechem ale również z przyczynami pociągu płciowego do osób tej samej płci.

Następujące zestawienie, choć nie wyczerpujące, ilustruje niektóre sposoby udzielania przez kapłana pomocy osobom przychodzącym do spowiedzi z tymi problemami:

Penitenci doświadczający pociągu płciowego do osób tej samej płci, lub wyznający grzechy z tej dziedziny, prawie zawsze noszą brzemię głębokiego emocjonalnego bólu, smutku i żalu wobec tych, którzy ich odrzucili, zignorowali lub skrzywdzili, włączając w to rodziców, rówieśników i tych, którzy ich seksualnie molestowali. Jako pierwszy krok w leczeniu tych ran trzeba im pomóc przebaczyć (Fitzgibbons 1999 103 ).
Mężczyźni i kobiety doświadczający pociągu płciowego do osób tej samej płci, często donoszą o długiej historii wczesnych doświadczeń seksualnych i seksualnych przeżyć traumatyzujących (Doll i in.1992 104 ). Osoby aktywne homoseksualnie na ogół w młodszym wieku doświadczyły pierwszego kontaktu płciowego z inną osobą (Stephan 1973 105 Bell i in. 1981 106 ). Wielu nigdy, nikomu nie mówiło o tych doświadczeniach (Johnson i Shrier 1985 107 ) i nosi ogromne poczucie winy i wstydu. W niektórych przypadkach, wykorzystani seksualnie czują się winni, ponieważ reagowali seksualnie na to doświadczenie. Kapłan może delikatnie spytać o te wczesne doświadczenia, zapewniając równocześnie o odpuszczeniu grzechów, oraz pomóc w znalezieniu wolności poprzez przebaczenie innym.
Osoby zaangażowane w aktywność homoseksualną mogą też cierpieć z powodu uzależnienia seksualnego (Saghir i Robins1973 108 Beitchman i in. 1991 109 Goode i Haber 1977 110 ). Angażujący się w aktywność homoseksualną są bardziej skłonni do angażowania się w ekstremalne formy zachowań seksualnych lub do wymieniania usług seksualnych za pieniądze (Saghir i Robins1973 111 ). Uzależnienia są trudne do pokonania. Częste korzystanie ze Spowiedzi może być pierwszym krokiem do wolności. Kapłan winien przypominać penitentom, że nawet najpoważniejsze grzechy w tej dziedzinie mogą być odpuszczone, że nie wolno popadać w rozpacz i należy trwać w dobrym, ale równocześnie winni wskazać na możliwość pomocy ze strony grup wsparcia dla uzależnionych.
Doświadczający pociągu płciowego do osób tej samej płci często nadużywają alkoholu, leków i narkotyków (Fifield i in. 1977 112 Sagir i Robins 1973 113 ). Takie nadużywanie może osłabić odporność na pokusy seksualne. Kapłan może zachęcić do uczestnictwa w grupach wsparcia zajmujących się tego rodzaju problemami.
Również rozpacz i myśli samobójcze są często obecne w życiu mężczyzn i kobiet doświadczających pociągu płciowego do osób tej samej płci (Beitchman i in.1991 114 Herrell i in. 1999; Fergusson i in. 1999). Kapłan może zapewnić penitenta, że są wszelkie powody mieć nadzieję na zmianę sytuacji oraz że Bóg ich kocha i pragnie by mieli pełne i szczęśliwe życie. I znowu, przebaczenie innym może się okazać szczególnie pomocnym.
Doświadczający pociągu płciowego do osób tej samej płci mogą cierpieć z powodu problemów duchowych takich jak zazdrość (Hurst 1980) lub użalanie się na sobą (van den Aardweg 1967). Ważnym jest by doświadczający pociągu płciowego do osób tej samej płci nie był traktowany jako ktoś u kogo problem z pokusami seksualnymi jest jedynym problemem.
Przytłaczająca większość mężczyzn i kobiet doświadczających pociągu płciowego do osób tej samej płci donosi o niedobrych stosunkach z ojcami (patrz przypisy 17-23). Kapłan, jako miłująca i akceptująca postać ojcowska, może poprzez Sakrament rozpocząć proces naprawiania tych szkód i ułatwić wejście w uzdrawiającą relację z Bogiem Ojcem. Może też zalecić nabożeństwo do św. Józefa.

Kapłan musi być świadom jak głębokiego uzdrowienia wymagają te bardzo silnie skonfliktowane osoby. Powinien być źródłem nadziei dla rozpaczających, przebaczenia do błądzących, siłą dla słabych, zachętą dla bojaźliwych, a czasem miłującym wzorem ojcostwa dla poranionych. Krótko mówiąc, musi być Jezusem dla tych umiłowanych dzieci Bożych, które znalazły się w wyjątkowo trudnych dla nich sytuacjach. Musi być duszpastersko wrażliwy, ale musi też być duszpastersko twardy, naśladując jak zawsze pochylającego się na człowiekiem Jezusa, który leczył i przebaczał siedemdziesiąt razy siedem razy, ale zawsze przypominał „Idź i nie grzesz więcej”.


3. KATOLICCY LEKARZE SPECJALIŚCI

Pediatrzy muszą znać symptomy zaburzenia identyfikacji płciowej (GID) i chronicznego braku młodocianej męskości. Przy wczesnym rozpoznaniu i odpowiedniej interwencji istnieją wszelkie powody do nadziei, że problem ten zostanie skutecznie rozwiązany (Zucker i Bradley 1995 115 Newman 1976 116 ). Choć głównym powodem leczenia dzieci jest pragnienie ulżenia ich obecnemu nieszczęściu (Newman 1976 117 Bradley i Zucker 1998 118 Bates i in.1974 119 ) leczenie GID i chronicznego braku młodocianej męskości może zapobiec rozwojowi pociągu płciowego do osób tej samej płci i problemom towarzyszącym aktywności homoseksualnej w młodości i życiu dojrzałym.

Większość rodziców nie życzy sobie by ich dzieci angażowały się w zachowania homoseksualne, ale rodzice dzieci narażonych na to często opierają się leczeniu (Zucker i Bradley 1995; Newman 1976 120 ). Informowanie ich o tym, że 75% dzieci z objawami GID i chronicznego młodocianego zniewieścienia, jeżeli nie podejmie się interwencji, doświadczać będzie pociągu płciowego do osób tej samej płci (Bradley i Zucker 1998) oraz o zagrożeniach związanych z aktywnością homoseksualną (Garofalo i in. 1998 121 Osmond i in. 1994 122 Stall i Wiley 1988b 123 Rotello 1997; Signorile 1997 124 ) może skłonić ich do przełamania oporu przeciwko terapii. Współpraca rodziców jest niezmiernie ważna jeżeli wczesna interwencja ma być skuteczną.

Pediatrzy winni zapoznać się z literaturą dotyczącą leczenia. George Rekers napisał szereg książek na ten temat (Rekers 1988 125 ). Zucker i Bradley przedstawiają wyczerpujący przegląd literatury tematu w książce Gender Identity Disorder and Psychosexual Problems in Children and Adolescents (Zaburzenia identyfikacji płciowej i problemy psychoseksualne u dzieci i młodzieży, 1995), jak również wiele przykładów indywidualnych i zaleceń terapeutycznych.

Lekarze mający do czynienia z chorobami wenerycznymi, nabytymi przez pacjentów w następstwie aktywności homoseksualnej, mogą informować ich o możliwościach leczenia psychoterapeutycznego i o grupach wsparcia jeżeli takowe są dostępne, oraz o tym, że w 30% przypadków pacjenci, którzy tego pragną, mogą osiągnąć zmianę orientacji seksualnej.. W kontekście prewencji zakażenia dodatkowe 30% może prowadzić życie abstynenckie lub zrezygnować z bardzo ryzykownych zachowań. Powinni też popytać tych pacjentów o nadużywanie narkotyków i alkoholu i zalecić leczenie jeżeli jest potrzebne, ponieważ szereg badań wskazuje na łączne występowanie chorób wenerycznych z nadużywaniem substancji uzależniających (Mulry i in.1994 126 ).

Nawet przed epidemią AIDS badanie mężczyzn uprawiających stosunki homoseksualne wykazało, że 63% z nich nabawiło się chorób wenerycznych poprzez te stosunki (Bell i Weinberg 1978 127 ). Mimo głośnej edukacji w sprawie AIDS epidemiolodzy przewidują, że w najbliższej przyszłości 50% mężczyzn uprawiających stosunki z mężczyznami stanie się HIV pozytywnymi (Hoover i in. 1991; Morris i Dean 1994; Rotello 1997 128 ). Istnieje też ryzyko zachorowań na kiłę, rzeżączkę, żółtaczkę A, B, C, HPV i szereg innych chorób.

Profesjonaliści w zakresie troski o zdrowie psychiczne powinni zapoznać się z pracami terapeutów, którzy skutecznie wyleczyli pacjentów doświadczających pociągu płciowego do osób tej samej płci. Ponieważ pociąg płciowy do osób tej samej płci nie ma jednej przyczyny, różne osoby mogą wymagać różnego typu leczenia. Łączenie terapii z uczestnictwem w grupach wsparcia i z troską duszpasterską to też opcje, które należy brać pod rozwagę.


4. NAUCZYCIELE W KATOLICKICH SZKOŁACH

Nauczyciele w katolickich szkołach mają obowiązek bronić nauczania Kościoła na temat etyki seksualnej, przeciwstawiać się błędnym informacjom na temat homoseksualizmu oraz informować zagrożonych lub homoseksualnie zaangażowanych młodych ludzi o dostępności pomocy. Powinni opierać się naciskom promującym prezerwatywy w programach edukacyjnych ukierunkowanych na akceptację homoseksualnej aktywności młodzieży. Wiele badań wskazuje na to, że tego rodzaju edukacja jest nie skuteczna w zapobieganiu szerzenia się chorób przekazywanych drogą płciową w zagrożonych środowiskach (Stall i in. 1988a 129 Calabrese i in. 1987 130 Hoover i in.1991 131 ).

Aktywiści „praw gejów” nalegają by młodzież z grup zagrożenia była kierowana do grup wspierających, które pomogą im ujawnić się. Nie ma żadnych danych wskazujących na to jakoby uczestnictwo w tych grupach prowadziło do profilaktyki negatywnych konsekwencji towarzyszących aktywności homoseksualnej. Takie grupy na pewno nie będą zachęcały młodzieży do unikania grzechu i do życia w czystości w zgodzie z własnym stanem. Symptomy GID i chronicznej dziecięcej zniewieściałości u chłopców muszą być traktowane bardzo poważnie. Dzieci zagrożone wymagają natomiast specjalistycznej pomocy, szczególnie te, które były ofiarami seksualnego wykorzystywania.

Nauczyciele mają też obowiązek powstrzymywania działań dzieci, polegających na dokuczaniu i wyśmiewaniu dzieci nie spełniających norm właściwych swojej płci. Należy stworzyć warunki doszkalania nauczycieli, tworzenia planów lekcyjnych i strategii przeciwdziałania dokuczaniu dzieciom, oraz udostępnić te plany nauczycielom w katolickich szkołach, w programach CCD i w innych instytucjach.


5. KATOLICKIE RODZINY

Gdy katoliccy rodzice zauważą, że ich syn lub córka doświadczają pociągu płciowego do osób tej samej płci lub angażują się w aktywność homoseksualną, zwykle jest to dla nich ogromny wstrząs. W obawie o zdrowie dziecka, jego szczęście i zbawienie, zwykle przyjmują z wielką radością informację, że jest to stan nadający się do leczenia i prewencji. Mogą znaleźć wsparcie w gronie innych rodziców w tej samej sytuacji gromadzonych przez Encourage. Zwykle potrzeba im też tego, by mogli podzielić się swoją troską w gronie kochających przyjaciół i rodzin.

Rodziców trzeba informować o symptomach zaburzeń tożsamości płciowej (GID) i o możliwościach prewencji problemów związanych z tożsamością płciową. Trzeba ich zachęcać by traktowali te symptomy poważnie i kierowali dzieci z zaburzeniami tożsamości płciowej do wykwalifikowanych pracowników ochrony zdrowia psychicznego o właściwej postawie moralnej.


6. SPOŁECZNOŚĆ KATOLICKA

Był czas w nie tak odległej przeszłości kiedy ciąża pozamałżeńska i aborcja były tematami tabu, a stosunek do kobiet zaangażowanych w te sprawy bezpardonowy i okrutny. Legalizacja aborcji zmusiły Kościół do zajęcia się tym tematem i podjęcia aktywnego duszpasterstwa kobiet z „niechcianymi” ciążami i cierpiących z powodu syndromu po-aborcyjnego. W ciągu kilku krótkich lat podejście diecezji, pojedynczych parafii i wiernych katolików doznało przemiany i dzisiaj prawdziwe chrześcijańskie miłosierdzie wobec tych kobiet jest raczej normą niż wyjątkiem. W podobny sposób stosunek do pociągu płciowego do osób tej samej płci może ulec przemianie pod warunkiem, że każda instytucja katolicka uczyni co do niej należy.

Doświadczający pociągu płciowego do osób tej samej płci oraz angażujący się w czyny homoseksualne oraz ich rodziny zwykle odczuwają, że są wyłączeni z miłującej troski katolickiego społeczeństwa. Modlitwa wiernych za doświadczających pociągu płciowego do osób tej samej płci i za ich rodziny, oferowana wśród intencji mszalnych, byłaby jednym ze sposobów okazania im, że społeczeństwo katolickie troszczy się o nich.

Katolickie media winne być doinformowane o zagadnieniu homoseksualizmu, o nauczaniu Kościoła i o możliwościach prewencji i leczenia. Broszury i inne materiały, które wyraźnie głoszą naukę Kościoła w tej sprawie oraz dostarczają informacje o możliwej pomocy w najbliższej okolicy, dla bezpośrednio jej potrzebujących, powinny być opracowane i udostępniane np. poprzez kioski funkcjonujące już przy wielu kościołach.

Gdy pracownik mediów katolickich, nauczyciel instytucji katolickiej lub duszpasterz, przekręca nauczanie Kościoła lub sugeruje, że pociąg płciowy do osób tej samej płci jest determinowane genetycznie i nie do zmienienia, świeccy winni być w stanie dostarczyć właściwe informacje korygujące te nieporozumienia.
OŚWIADCZENIE KATOLIC ...
emo
5. TERAPIA

Autorzy, którzy promują tezę o nieodwracalności orientacji seksualnej, często powołują się na opublikowaną dyskusję między dr. C.C. Tripp i dr. Lawrence Hatterer, w której dr. Tripp oświadczył: „... nie ma ani jednego odnotowanego przypadku zmiany orientacji homoseksualnej, który byłby potwierdzony przez zewnętrzną ocenę i testowanie. Kinsey nie był w stanie znaleźć żadnego takiego wypadku. I również, ani dr Pomeroy, ani ja, nie byliśmy w stanie znaleźć takiego pacjenta. Bylibyśmy radzi, by dr. Hatterer wskazał nam takiego pacjenta” (Tripp i Hatterer 1971). Autorzy ci, zwykle nie odnotowują odpowiedzi dr. Hatterer:

„Ja ‘uleczyłem’ wielu homoseksualistów doktorze Tripp. Dr Pomeroy lub każdy inny badacz może przeanalizować moją pracę bo jest ona cała udokumentowana na zapisach magnetofonowych za okres 10 lat. Wielu z tych ‘uleczonych’ (wolę używać słowa ‘zmienionych’) pacjentów ożeniło się, mają rodziny i żyją szczęśliwym życiem. Twierdzenie, że „homoseksualista, zawsze będzie homoseksualistą” to destruktywny mit. Uczynił on i uczyni w przyszłości miliony zaangażowanych homoseksualistów. Co więcej, nie tylko ja ale i szereg innych szanowanych psychiatrów (dr Samuel B. Hadden, dr Lionel Ovesey, dr. Charles Socarides, dr Harold Lief, dr Irving Bieber i inni) odnotowali sukcesy w leczeniu uleczalnych homoseksualistów” (Tripp i Hatterer 1971).

Szereg terapeutów pisało szeroko o pozytywnych rezultatach terapii w wypadku pociągu do osób tej samej płci. Tripp wolał zignorować bogatą literaturę na temat leczenia i prace przeglądowe terapeutów. Przegląd opublikowanych skutków leczenia niechcianego pociągu do osób tej samej płci wykazuje, że w tym wypadku skuteczność jest taka sama jak w podobnych problemach psychologicznych: około 30% doświadcza uwolnienia od symptomów, a dalsze 30% poprawy (Bieber i in. 1962 58 Clippinger 1974 59 Fine 1987 60 Kaye i in. 1967 61 MacIntosh 1994 62 Marmor 1965 63 Nicolosi i in. 1998 64 Rogers i in.1976 65 Satinover 1996 66 Throckmorton 1996 67 West 1977 68 ).

Doniesienia poszczególnych terapeutów też są pozytywne (Barnhouse 1977 69 Bergler 1962 70 Bieber i Bieber 1979 71 Cappon 1965 72 Caprio 1954 73 Ellis 1956 74 Hadden 1958 75 Hadden 1967b 76 Hadfield 1958 77 Hatterer 1970 78 Kronemeyer 1980 79 ). Jest to tylko reprezentatywna próbka terapeutów, którzy donoszą o sukcesach w leczeniu pacjentów doświadczających pociągu płciowego do osób tej samej płci.

Jest też wiele autobiograficznych doniesień mężczyzn i kobiet, którzy kiedyś uważali siebie za niereformowalnie związanych z homoseksualnymi odczuciami i zachowaniami. Wiele z tych mężczyzn i kobiet (Exodus 1990-2000 80 ) obecnie określa samych siebie jako wolnych od pociągu płciowego do osób tej samej płci, od fantazji i zachowań homoseksualnych. Większość z nich uzyskała wolność poprzez uczestnictwo w wyznaniowych grupach wsparcia, chociaż część także szukała pomocy u terapeutów.

Niestety szereg wpływowych osób i grup zawodowych ignoruje te dane (APA 1997 81 Herek 1991 82 ) i wygląda na to, że istnieje skoncentrowany wysiłek ze strony „apologetów homoseksualizmu” by zaprzeczyć efektywności leczenia pociągu płciowego do osób tej samej płci lub twierdzą oni, że takie leczenie jest szkodliwe. Barnhouse wyraził zdziwienie z powodu tych wysiłków: „Wypaczanie rzeczywistości zawarte w zaprzeczeniach apologetów homoseksualizmu, jakoby stan ten był uleczalny jest tak silne, że człowiek zastanawia się, czym jest ono motywowane” (Barnhouse 1977).

Dr Robert Spitzer, znany badacz psychiatra z Uniwersytetu Columbia, który był bezpośrednio zaangażowany w decyzję z 1973 r. podjętą przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne by usunąć homoseksualizm z listy chorób umysłowych, ostatnio włączył się w badania nad możliwością uzyskania zmiany. Dr Spitzer powiedział w wywiadzie: „Jestem przekonany, że wiele ludzi dokonało poważnych zmian w kierunku stania się heteroseksualistami ... uważam to za ważną wiadomość ... podchodziłem do tych badań sceptycznie. Teraz twierdzę, że te zmiany mogą być trwałe” (NARTH 2000).


6. CELE TERAPII

Ci, którzy twierdzą, że zmiana orientacji seksualnej jest niemożliwa, zwykle definiują zmianę jako totalne i trwałe uwolnienie od homoseksualnych zachowań, fantazji i pragnień u osób, które uprzednio były homoseksualne w zachowaniach i pragnieniach (Tripp i Haterer 1971 83 ). Nawet jeżeli zmianę zdefiniujemy w ten ekstremalny sposób twierdzenie to jest nieprawdziwe. Liczne badania donoszą o przypadkach totalnej przemiany (Goetz 1997 84 ).

Ci, którzy przeczą możliwości pełnej przemiany przyznają, że zmiana zachowań jest możliwa (Coleman 1978 85 Herron i in.1982 86 ) oraz, że osoby, które były seksualnie aktywne z osobami obu płci, są bardziej zdolne do przemiany (Acosta 1975 87 ). Dokładne czytanie artykułów krytycznych wobec terapii ukierunkowanej na zmianę orientacji ukazuje, że autorzy, traktujący tą terapię jako nieetyczną (Davison 1982 88 Gittings 1973 89 ), uważają ją za gwałt wobec tych, którzy zmiany nie chcą (Begelman 1975 90 1977 91 Murphy 1992 92 Sleek 1997 93 Smith 1988 94 ), a osoby homoseksualne pragnące zmiany oceniają jako ofiary społecznej czy religijnej presji (Begelman 1977 95 Silverstein 1972 96 ).

Należy zauważyć, że prawie bez wyjątku, ci którzy uważają terapię za coś nieetycznego, również odrzucają abstynencję od pozamałżeńskiej aktywności seksualnej jako minimalny cel (Barrett i Barzan 1996 97 ), a wśród terapeutów, którzy akceptują czyny homoseksualne jako coś normalnego, wielu nie widzi nic złego w niewierności towarzyszącej trwałym związkom (Nelson 1982 98 ), w anonimowych kontaktach płciowych, w ogólnej rozwiązłości, w auto-erotyzmie (Saghir i Robins1973), w sadomasochizmie i w innych pseudo-miłościach. Niektórzy nawet proponują zredukować restrykcje odnośnie kontaktów seksualnych między dorosłymi i nieletnimi (Mirkin 1999 99 ) lub zaprzeczają jakoby wykorzystywanie seksualne dzieci prowadziło do negatywnych konsekwencji psychologicznych (Rind i in. 1998; Smith 1988 100 ).

Niektórzy uważający terapię za coś nieetycznego kwestionują również udokumentowane teorie dotyczące rozwoju dziecka (Davison 1982 101 Menvielle 1998 102 ). Mają oni tendencję winić społeczną opresję za niewątpliwe problemy dokuczające homoseksualnie aktywnym chłopcom i dorosłym. Wszelkie wnioski z badań muszą być oceniane w świetle uprzedzeń, które badacze do nich wnoszą. Gdy studium jest obciążone wyznawanym programem politycznym, jego wartość znacząco maleje.

Należy podkreślić, że katolicy nie mogą popierać terapii, które zachęcają pacjentów by zastępowali jeden rodzaj grzechu przeciwko czystości innym (Schwartz i Masters1984). Niektórzy terapeuci np. nie uważają pacjenta za „uleczonego” póki nie zaangażuje się w aktywność seksualną z osobą odmiennej płci, nawet jeżeli ten pacjent nie jest żonaty (Masters i Johnson1979). Inni zalecają pacjentom samogwałt z wykorzystaniem innych wyobrażeń seksualnych (Blitch i Haynes 1972; Conrad i Wincze1976).

Dla katolika, doświadczającego pociągu płciowego do osób tej samej płci, celem terapii musi być osiągnięcie wolności do życia czystego w zgodzie z własnym stanem. Niektórzy, borykający się z pociągiem płciowym do osób tej samej płci wierzą, iż byli powołani do życia w celibacie. Nie wolno dawać im do zrozumienia, że nie uzyskali tej wolności skoro nie doświadczają żądz ukierunkowanych na osoby odmiennej płci. Inni pragną założyć rodziny i mieć dzieci. Są wszelkie powody by mieć nadzieję, iż z czasem uda im się osiągnąć ten cel. Nie należy jednak ich przynaglać do małżeństwa, ponieważ jest wystarczająco dużo dowodów na to, że małżeństwo nie stanowi kuracji na pociąg płciowy do osób tej samej płci. Z pomocą łaski, sakramentów, wsparcia od otoczenia i doświadczonych terapeutów, osoba zdecydowana uwolnić się od tego problemu będzie w stanie uzyskać wolność obiecaną przez Chrystusa.

Doświadczeni terapeuci mogą pomóc w odszukaniu i zrozumieniu skąd się wzięły trudności emocjonalne, które doprowadziły do ukształtowania się pociągu płciowego do osób tej samej płci i potem poprowadzić leczenie ku rozwiązaniu ich. Mężczyźni doświadczający pociągu płciowego do osób tej samej płci często odnajdują jak ich tożsamość męska negatywnie zareagowała na poczucie odrzucenia przez ojca czy rówieśników, czy też na niedoskonały wygląd swego ciała, co spowodowało smutek, złość i niepewność. Podczas gdy te trudności emocjonalne są leczone w ramach terapii, męska tożsamość się wzmacnia i pociąg płciowy do osób tej samej płci maleje.

Kobiety o skłonnościach lesbijskich mogą uświadomić sobie jak to konflikty z ojcem, lub innymi ważnymi mężczyznami w ich życiu, doprowadziły do tego, że nie ufają męskiej miłości, względnie, że brak matczynej czułości doprowadził je do głębokiego pragnienia żeńskiej miłości. Trzeba mieć nadzieję, ze wgląd w przyczyny złości i smutku doprowadzi do przebaczenia i wolności. To wszystko wymaga czasu. W tym sensie mężczyźni i kobiety cierpiący z powodu pociągu płciowego do osób tej samej płci niczym nie różnią się od innych osób doświadczających problemów emocjonalnych i muszą się nauczyć jak przebaczać.

Katoliccy terapeuci, pracujący z katolickimi pacjentami, powinni czuć się uprawnionymi do czerpania z bogactwa katolickiej duchowości w tym procesie leczenia. Skrzywdzeni przez ojca mogą być zachęcani by rozwijali swój stosunek do Boga jako do miłującego Ojca. Odrzucanych lub wyśmiewanych przez rówieśników w dzieciństwie można zachęcać do medytacji nad rolą Jezusa jako Brata, Przyjaciela i Protektora. Odczuwający niedosyt matczynej opieki mogą zwrócić się do Maryi o pocieszenie.

Są wszelkie powody by mieć nadzieję, że z czasem ci, którzy szukają wolności odnajdą ją, mówiąc o nadziei, musimy jednak zdawać sobie sprawę z tego, że pozostaną tacy, którzy tego celu nie osiągną. Możemy się znaleźć w tej samej sytuacji co onkolog pediatra, który gdy zaczynał swoją praktykę, a nie było jeszcze żadnej nadziei dla dzieci porażonych rakiem, uważał to za swój lekarski obowiązek pomóc rodzicom zaakceptować to co jest nieodwracalne i zaprzestać marnowania swoich środków materialnych w pogoni za „kuracją”. Dzisiaj prawie 70% dzieci zdrowieje, ale nadal każda śmierć pozostawia zespół lekarski z okropnym poczuciem przegranej. Wraz ze wzrostem skuteczności prewencji i leczenia pociągu płciowego do osób tej samej płci ci, którzy nadal nie mogą się z nią uporać będą potrzebować, bardziej niż kiedykolwiek, współczującego i delikatnego wsparcia.




II. ZALECENIA


1. DUSZPASTERSTWO MĘŻCZYZN I KOBIET DOŚWIADCZAJĄCYCH POCIĄGU PŁCIOWEGO DO OSÓB TEJ SAMEJ PŁCI

Bardzo ważnym. jest by każdy katolik doświadczający pociągu płciowego do osób tej samej płci wiedział, że istnieje nadzieja i ze istnieje możliwość uzyskania pomocy. Niestety ta pomoc nie zawsze jest łatwo dostępna na wszystkich terenach. Grupy wsparcia, terapeuci i doradcy duchowi bezwzględnie popierający naukę Kościoła to konieczne składniki pomocy, która jest potrzebna. Ponieważ wyobrażenia o płciowości panujące w naszym kraju (USA - przyp. tłumacza) są tak zróżnicowane, w poszukiwaniu pomocy trzeba być ostrożnym, aby grupa czy doradca rzeczywiście popierali moralne nakazy Kościoła. Jedną z lepiej znanych katolickich grup wsparcia to organizacja znana pod nazwą Courage (Odwaga), i stowarzyszona z nią organizacja Encourage (Zachęcaj), której adres podany jest na końcu opracowania. Choć wszelkie próby nauczania o grzeszności niedopuszczalnych zachowań homoseksualnych może się spotkać z zarzutem ‘homofobii’, rzeczywistość jest taka, że Chrystus wzywa wszystkich do życia w czystości w zgodzie z własnym stanem. Pragnienie Kościoła, by pomóc wszystkim żyć w czystości, nie stanowi automatycznego potępienia wobec każdego, kto ma trudności z czystością, ale jest raczej współczującą reakcją Kościoła naśladującego Chrystusa, Dobrego Pasterza.

Jest sprawą bezwzględnie konieczną, aby każdy katolik, doświadczający pociągu płciowego do osób tej samej płci, miał łatwy dostęp do grup wsparcia, terapeutów i poradnictwa duchowego bezwzględnie popierających nauczanie Kościoła i gotowych dostarczyć pomoc najwyższej jakości. Na wielu terenach jedyne dostępne grupy wsparcia prowadzone są przez fundamentalistów protestanckich (Evangelical Christians) lub przez osoby, które odrzucają nauczanie Kościoła. To, że społeczność katolicka nie jest zorganizowana do udzielania pomocy tej części ludności, jest poważnym uchybieniem i nie może dłużej trwać. Szczególnie tragicznym jest to, że Courage, która pod kierownictwem ks. John Harvey rozwinęła wspaniałą i autentycznie katolicką sieć grup wsparcia, nie jest jeszcze dostępna we wszystkich diecezjach i wszystkich większych miastach.

Pokątne doniesienia o osobach i organizacjach, które pod auspicjami Kościoła katolickiego, doradzają doświadczającym pociągu płciowego do osób tej samej płci, aby praktykowały wierność w związkach homoseksualnych, zamiast żyć w czystości zgodnie z ich stanem, są wielce niepokojące. Jest rzeczą szczególnie ważną, by doradcy lub grupy wsparcia związani z Kościołem dobrze zdawali sobie sprawę z natury i przyczyny pociągu płciowego do osób tej samej płci. Ten stan nie jest genetycznie ani biologicznie determinowany. Ten stan nie jest nieodwracalny. Mówienie osobom doświadczającym pociągu płciowego do osób tej samej płci, że uprawianie takich stosunków płciowych w kontekście wiernych związków jest do zaakceptowania, jest oszukiwaniem ich. Nauczanie Kościoła katolickiego o moralności seksualnej jest bardzo wyraźne i nie dopuszcza żadnych wyjątków. Katolicy mają prawo znać prawdę i ci, którzy pracują z katolickimi instytucjami lub dla nich mają obowiązek wyraźnie ją głosić.

Niektórzy duchowni, może dlatego, że błędnie sądzą iż pociąg płciowy do osób tej samej płci jest genetycznie uwarunkowany i nie do zmienienia, zachęcają osoby doświadczające takiego pociągu by identyfikowały się ze środowiskami homoseksualnymi, publicznie ujawniając siebie jako gejów czy lesbijki, ale by w swoim życiu osobistym praktykowały wstrzemięźliwość płciową. Jest szereg powodów, dla których uznać należy takie zalecenie za niewłaściwe: 1) Oparte jest ono na błędnym założeniu, że pociąg płciowy do osób tej samej płci stanowi niemożliwą do zmiany właściwość osobowości, co zniechęca do szukania pomocy; 2) Środowisko homoseksualne promuje etykę zachowań seksualnych, która jest całkowicie przeciwstawna do katolickiego nauczania o płciowości i otwarcie dąży do wyeliminowania „erotofobii” i „heteroseksizmu”. Nie ma absolutnie żadnych możliwości pogodzenia stanowisk Kościoła katolickiego i rzeczników środowiska homoseksualnego; 3) Wprowadza osoby łatwo ulegające pokusom w miejsca, które należy traktować jako bliskie okazji do grzechu; 4) Stwarza fałszywą nadzieję, że Kościół w końcu zmieni swoje stanowisko w sprawie moralności życia płciowego.

Oczywiście katolicy muszą docierać do doświadczających pociągu płciowego do osób tej samej płci, do osób aktywnie zaangażowanych w czyny homoseksualne, a w szczególności do tych, którzy cierpią na choroby przekazywane drogą płciową, z miłością, nadzieją i autentycznym, bezkompromisowym wezwaniem do wyzwolenia z grzechu przez Jezusa Chrystusa.
OŚWIADCZENIE KATOLIC ...
emo
mateusz.pl/okarol/ok_hin.htm

OŚWIADCZENIE KATOLICKIEGO STOWARZYSZENIA LEKARZY USA
OŚWIADCZENIE KATOLICKIEGO STOWARZYSZENIA LEKARZY USA
Homoseksualizm i nadzieja

Umieszczam na tej stronie z upoważnienia autorów



Spis rzeczy



I. OCENY

Wstęp

Nie rodzą się takimi
Pociąg płciowy do osób tej samej płci jako objaw kliniczny
Możliwość prewencji pociągu płciowego do osób tej samej płci
Zagrożeni, ale nie predestynowani
Terapia
Cele terapii

II. ZALECENIA

Duszpasterstwo mężczyzn i kobiet doświadczających pociągu płciowego do osób tej samej płci
Rola kapłana
Katoliccy lekarze specjaliści
Nauczyciele w katolickich szkołach
Katolickie rodziny
Społeczność katolicka
Biskupi
Nadzieja

III. BIBLIOGRAFIA

APPENDIX


I. OCENY



WSTĘP

Celem Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy (CMA - Catholic Medical Association) jest podtrzymywanie zasad wiary katolickiej w odniesieniu do praktyki lekarskiej oraz promocja katolickiej etyki medycznej w środowisku lekarskim, z profesjonalistami służby zdrowia psychicznego włącznie, wśród duchowieństwa i w społeczeństwie.

W ostatnim dziesięcioleciu żaden temat nie wywołał więcej zaniepokojenia niż temat homoseksualizmu i dlatego CMA przedstawia poniższe uwagi i przegląd wiedzy o tym zagadnieniu. Opracowanie to w szerokim zakresie opiera się o wnioski z różnych badań i wskazuje na zgodność nauki Kościoła z wynikami tych badań. Mamy nadzieję, że ten przegląd będzie służył katolickiemu duchowieństwu, lekarzom, pracownikom zdrowia psychicznego, nauczycielom, rodzicom i ogólnie społeczeństwu, jako narzędzie do celów edukacyjnych i przewodnik po literaturze źródłowej.

CMA opowiada się za nauczaniem Kościoła Katolickiego przedstawionym w Katechizmie Kościoła Katolickiego (KKK), wraz z Corrigendą, a w szczególności za jego nauczaniem na temat płciowości: „Każdy ochrzczony jest powołany do czystości” (KKK 2348). „Osoby związane małżeństwem są wezwane do życia w czystości małżeńskiej; pozostali praktykują czystość we wstrzemięźliwości” (KKK 2349). „Tradycja .... zawsze głosiła, że akty homoseksualne z samej swej wewnętrznej natury są nieuporządkowane .... W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane” (KKK 2357).

Jest możliwe, z pomocą Bożą, aby każdy prowadził życie w czystości. Dotyczy to także doświadczających pociągu płciowego do osób tej samej płci, co tak mocno wypowiedział kardynał Francis George, Arcybiskup Chicago, w swoim przesłaniu do Narodowego Stowarzyszenia Katolickiego Diecezjalnych Duszpasterzy dla Lesbijek i Gejów (National Association of Catholic Diocesan Lesbian and Gay Ministries): „Negowanie tego, że moc łaski Bożej pozwala osobom o homoseksualnych skłonnościach żyć w czystości jest w istocie negowaniem tego, że Jezus zmartwychwstał” (George 1999).

Niewątpliwie istnieją okoliczności, takie jak zaburzenia psychiczne i traumatyzujące przeżycia, które mogą czasami uczynić życie w czystości bardziej trudnym oraz bywają uwarunkowania, które mogą poważnie zmniejszyć osobistą odpowiedzialność za upadki w tej dziedzinie. Te okoliczności i uwarunkowania nie likwidują jednak wolnej woli, ani nie usuwają mocy łaski Bożej. Choć wiele mężczyzn i kobiet, doświadczających pociągu płciowego do osób tej samej płci, twierdzi, że ich pragnienia seksualne ukierunkowane ku osobom tej samej płci są odczuwane jako „otrzymane” (Chapman i Brannock 1987 1) w żadnym stopniu nie oznacza to, że mamy do czynienia z uwarunkowaniem genetycznym, albo ze skłonnością nie podlegającą możliwości zmiany. Niektórzy poddali się pociągowi płciowemu ku osobom tej samej płci, bo wmówiono im, że urodzili się z taką skłonnością oraz że nie można zmienić charakteru własnych zainteresowań seksualnych. Takie osoby mogą żywić przekonanie, że opieranie się pociągowi homoseksualnemu jest działaniem beznadziejnym i bez sensu, i wobec tego akceptują swoją „homoseksualną tożsamość”. Mogą one wtedy czuć się prześladowanymi z samego faktu, że ani społeczeństwo ani religia, szczególnie Kościół katolicki, nie akceptują spełniania tego pociągu w czynach homoseksualnych (Schreiner 1998 2 ).

Badania przedstawione w niniejszym. opracowaniu przeczą mitowi jakoby pociąg płciowy do osób tej samej płci był uwarunkowany genetycznie i nie do zmienienia oraz oferują nadzieję na zapobieganie i leczenie.


1. NIE RODZĄ SIĘ TAKIMI

Szereg badaczy próbowało znaleźć biologiczną przyczynę pociągu płciowego do osób tej samej płci. Media promowały sugestię, że „homoseksualny gen” został już odkryty (Burr 1996 3 ), ale mimo szeregu prób żaden z szeroko reklamowanych wyników (Hamer i in. 1993 4 LeVay 1991 5 ) nie został naukowo potwierdzony (Gadd 1998). Szereg autorów poddało te badania szczegółowej recenzji i stwierdziło, że nie tylko nie dostarczają dowodu istnienia genetycznej podstawy pociągu płciowego do osób tej samej płci, ale nawet autorzy tych doniesień tego nie twierdzą (Byne i Parsons 1963 6 Crewdson 1995 7 Goldberg 1992; Horgan 1995 8 McGuire 1995 9 Porter 1996; Rice i in. 1999 10 ).

Gdyby pociąg płciowy do osób tej samej płci był determinowany genetycznie, należałoby się spodziewać, że identyczne bliźnięta będą miały podobne preferencje seksualne. Jest jednak długi szereg raportów o identycznych bliźniakach, które nie posiadają identycznych preferencji seksualnych (Bailey i Pillard 1991 11 Eckert. i in. 1986; Friedman i in.1976; Green 1974; Heston i Shield 1968; McConaghy 1980; Rainer i in. 1960; Zuger1976). Historie określonych przypadków często ukazują rolę czynników środowiskowych, które wpłynęły na rozwinięcie się różnych układów zainteresowań seksualnych u identycznych bliźniaków, co wspiera opinię, że pociąg płciowy do osób tej samej płci jest rezultatem współdziałania szeregu różnych czynników środowiskowych (Parker 1964 12 ).

Istnieją jednak ciągłe próby przekonania opinii publicznej, że pociąg płciowy do osób tej samej płci ma podłoże genetyczne, (Marmor 1975 13 ). Takie próby mogą być motywowane politycznie ponieważ ludzie, którzy uwierzą w to, że preferencje seksualne są determinowane genetycznie i niemożliwe do zmienienia będą bardziej skłonni do reagowania pozytywnego na żądania zmian w prawodawstwie i w nauczaniu religijnym, (Emulf i in. 1989 14 Piskur i Degelman1992 15 ). Inni próbowali udowodnić genetyczne podłoże zainteresowań homoseksualnych po to, by móc wnosić do sądów o prawa oparte na tej „niezmienności” (Green 1988 16 ).

Katolicy uważają, że płciowość była zaplanowana przez Boga jako znak miłości Chrystusa, Oblubieńca, do Jego Oblubienicy, Kościoła, i dlatego też aktywność płciowa jest właściwą tylko w małżeństwie. Zdrowy rozwój psycho-seksualny wiedzie w sposób naturalny do zainteresowania osobami płci odmiennej. Przeżyte urazy, błędy wychowawcze i grzech mogą powodować odchylenia od tego wzorca. Nie należy osób identyfikować z ich emocjonalnymi, czy rozwojowymi, zaburzeniami, tak jakby stanowiły one istotę ich tożsamości. W sporze między esencjonalizmem i społecznym konstrukcjonizmem, ten, kto wierzy w prawo naturalne, będzie stał na stanowisku, że ludzie posiadają istotowo tożsamą naturę - albo męską albo żeńską - oraz, że grzeszne skłonności - takie jak pragnienie zaangażowania się w czyny homoseksualne - zostały wtórnie ukształtowane, a więc mogą ulec przekształceniu.

Roztropnym więc chyba będzie unikać gdzie się tylko da określeń rzeczownikowych „homoseksualista” i „heteroseksualista”, ponieważ ich używanie zakłada determinizm oraz równorzędność stanu mężczyzn czy kobiet takimi jakich ich stworzył Bóg, z osobami doświadczającymi pociągu płciowego do osób tej samej płci lub praktykującymi homoseksualizm.


2. POCIĄG PŁCIOWY DO OSÓB TEJ SAMEJ PŁCI JAKO OBJAW KLINICZNY

Różni ludzie doświadczają pociągu płciowego do osób tej samej płci z różnych powodów. Choć zachodzą pewne podobieństwa w układzie rozwojowym, każda osoba ma swoją własną historię. W historiach indywidualnych osób doświadczających pociągu płciowego do osób tej samej płci, często występuje jeden, lub kilka z poniżej wyszczególnionych faktów:

Alienacja w stosunku do ojca we wczesnym dzieciństwie, ponieważ ojciec był odbierany jako ktoś wrogi lub daleki, gwałtowny lub alkoholik (Apperson i McAdoo 1968 17 Bene 1965 18 Bieber i in. 1962 19 Fisher i Greenberg 1996 20 Pillard 1988 21 Sipova i Brzek1983 22 ).
Matka nadopiekuńcza (wobec chłopców) (Bieber T. 1971 23 Bieber i in. 1962 24 Snortum et al. 1969 25 ).
Matka potrzebująca i oczekująca wiele (od chłopców), (Fitzgibbons 1999 26 ).
Matka emocjonalnie niedostępna (dla dziewczyn) (Bradley i Zucker 1997 27 Eisenbud 1982 28 ).
Rodzice, którzy nie zdołali ukierunkować identyfikacji z własną płcią, (Zucker i Bradley1995 29 ).
Brak zabaw „z bijatyką” (u chłopców) (Friedman i Stern 1980 30 Hadden 1967a 31 ).
Brak identyfikacji z rówieśnikami tej samej płci (Hockenberry i Billingham 1987 32 Whitam 1977 33 ).
Niechęć do sportów zespołowych (chłopcy) (Thompson i in.1973 34 Bailey i in.1993 35 ).
Brak koordynacji ręki i oka i w konsekwencji dokuczanie przez kolegów (u chłopców) (Fitzgibbons 1999 36 Newman 1976 37 ).
Wykorzystanie seksualne lub gwałt (Beitchman i in.1991 38 Bradley i Zucker 1997 39 Engel 1982 40 Finkelhor 1984; Gundlach i Riess 1967 41 ).
Fobia społeczna lub ekstremalna nieśmiałość (Golwyn i Sevlie1993 42 ).
Utrata rodzica z powodu śmierci lub rozwodu (Zucker i Bradley 1995).
Oddzielenie od rodzica w krytycznym okresie rozwojowym (Zucker i Bradley 1995).

W niektórych przypadkach, pociąg płciowy do osób tej samej płci lub homoseksualna aktywność towarzyszą pacjentom z innymi zidentyfikowanymi schorzeniami psychologicznymi, takimi jak:

silna depresja (Fergusson i in.1999 43 ),
myśli samobójcze (Herrell i in. 1999),
ogólny niepokój,
nadużywanie środków chemicznych,
zakłócenia zachowań u młodzieży,
„graniczne” (borderline) zakłócenia osobowościowe (Parris i in.1995 44 Zubenko i in. 1987 45 ),
schizofrenia (Gonsiorek 1982 46 ),
patologiczny narcyzm (Bychowski 1954 47 Kaplan 1967 48 ).

W niektórych wypadkach zachowanie homoseksualne pojawia się później w życiu jako reakcja na przeżycie traumatyczne takie jak aborcja (Berger 1994 49 de Beauvoir 1953) czy głęboka samotność (Fitzgibbons 1999).


3. MOŻLIWOŚĆ PREWENCJI POCIĄGU PŁCIOWEGO DO OSÓB TEJ SAMEJ PŁCI

Jeżeli emocjonalne i rozwojowe potrzeby każdego dziecka są prawidłowo zaspakajane, zarówno przez rodzinę jak i przez rówieśników, rozwój pociągu do osób tej samej płci jest bardzo mało prawdopodobny. Dzieci potrzebują czułości, pochwał i akceptacji ze strony obojga rodziców, rodzeństwa i rówieśników. Takie społeczne i rodzinne sytuacje nie zawsze jednak mają miejsce, a potrzeby dzieci nie zawsze są łatwe do zidentyfikowania. Niektórzy rodzice mogą się zmagać z własnymi problemami i nie są w stanie dostarczyć właściwej troski i wsparcia potrzebnego ich dzieciom. Czasami rodzice pracują bardzo ciężko, a szczególna osobowość danego dziecka czyni właściwe wsparcie i opiekę trudniejszymi. Niektórzy rodzice widzieli wstępne oznaki, szukali pomocy specjalistycznej i rad, ale otrzymali niewystarczające, a w niektórych przypadkach wręcz błędne zalecenia.

Poradnik Diagnostyczny i Statystyczny IV (APA 1994 50 ) amerykańskiego stowarzyszenia psychiatrycznego definiuje zaburzenie identyfikacji płciowej (GID - Gender Identity Disorder) u dzieci jako silną, trwałą identyfikację z odmienną płcią, brak satysfakcji z własnej płci i preferencje dla roli odmiennej płci w zabawach i fantazjach. Niektórzy badacze (Friedman 1988; Phillips i Over 1992 51 ) zidentyfikowali jeszcze inny mniej wyraźny syndrom u chłopców - chroniczne poczucie braku męskości. Chłopcy ci, choć nie angażowali się w zabawy w odmiennej roli płciowej, ani w takie fantazje, ale czują się głęboko nieadekwatni w swojej męskości i mają prawie lękowe reakcje na zabawy z bijatyką we wczesnym dzieciństwie oraz silną niechęć do sportów zespołowych. Szereg badań wykazało, że dzieci z zakłóceniem tożsamości płciowej i chłopcy z chronicznym młodocianym brakiem męskości są zagrożeni skłonnościami homoseksualnymi w wieku młodzieńczym (Newman 1976; Zucker i Bradley 1995; Harry 1989 52 ).

Wczesne zidentyfikowanie problemu (Hadden 1967a 53 ) i właściwa profesjonalna interwencja, jeżeli jest wsparta przez rodziców, często prowadzi do przełamania zakłóceń tożsamości płciowej (Rekers i in. 1974 54 Newman 1976). Niestety wielu rodziców, którzy zgłaszają te niepokoje pediatrom, słyszy radę by się tym nie przejmować. W niektórych wypadkach może się wydawać, że symptomy i rodzicielskie niepokoje ustępują, gdy dziecko zaczyna chodzić do szkoły lub przechodzi do trzeciej klasy, ale jeżeli nie podejmie się właściwych działań symptomy te mogą się pojawić ponownie w czasie dojrzewania jako intensywny pociąg płciowy do osób tej samej płci. Ten pociąg wydaje się być rezultatem niezdolności do pozytywnego identyfikowania się ze swoją własną płcią.

Ważną jest rzeczą aby ci, którzy zajmują się opieką i edukacją dzieci zwrócili uwagę na sygnały zakłócenia tożsamości płciowej i chronicznego dziecięcego braku męskości oraz aby ocenili dostępne możliwości znalezienia właściwej pomocy dla tych dzieci, (Bradley i Zucker 1998; Brown 1963 55 Acosta 1975 56 ). Gdy się uzyska przekonanie, że pociąg płciowy do osób tej samej płci nie jest schorzeniem genetycznie determinowanym, można żywić nadzieję na skuteczność działań prewencyjnych i że odpowiednie działania terapeutyczne mogą w dużym stopniu osłabić, jeżeli nie wręcz wyeliminować, pociąg płciowy do osób tej samej płci.


4. ZAGROŻENI, NIE PREDESTYNOWANI

Choć szereg badań wykazało, że dzieci które były seksualnie wykorzystane, dzieci wykazujące symptomy GID i chłopcy z chronicznym młodocianym brakiem męskości są zagrożeni możliwością ukształtowania się w nich pociągu do osób tej samej płci w wieku młodzieńczym i dojrzałym, jednakże ważną jest rzeczą odnotowanie faktu, że liczący się procent tych dzieci nie staje się homoseksualnie aktywnymi dorosłymi (Green 1985 57 Bradley i Zucker 1998).

U niektórych, negatywne doświadczenia z okresu dzieciństwa ustępują miejsca późniejszym pozytywnym przeżyciom w kontaktach z innymi. Niektórzy czynią świadomy wysiłek na rzecz uniknia pokus. Obecność i moc Bożej łaski, choć nie zawsze daje się zmierzyć, nie może być wykluczona jako czynnik, który pomaga osobnikowi z grupy ryzyka w odwróceniu się od pociągu do osób tej samej płci. Zaklasyfikowanie młodzieńca, a jeszcze gorzej dziecka, jako nieodwracalnie „homoseksualnego”, czyni mu ogromną krzywdę. Tacy młodzieńcy lub dzieci, przy właściwej, pozytywnej pomocy, mogą otrzymać właściwe prowadzenie, pomagające w uporaniu się z wczesnymi zakłóceniami emocjonalnymi.
OŚWIADCZENIE KATOLIC ...
emo Homoseksualizm. Prze ...
emo Homoseksualizm. Prze ...
emo
Tu masz rekomendację ks. dr hab. Dariusza Oko dla tej publikacji.


www.fronda.pl/a/ks-dr-hab-dariusz-oko-dla-frondy-gej-moze-wrocic-do-normalnosci-polecam-pewna-ksiazke,105411.html



"Zarówno Ksiądz jak i obecna w programie recenzentka, pani dr Próchniewska byliście zdania, że książka jest doskonale merytorycznie napisana.

„Homoseksualizm. Przegląd światowych analiz i badań" Beaty Wieczorek to jest najlepsza książka na temat homoseksualizmu, która przewyższa wszystko, co na ten temat napisano nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Wiem co mówię, bo zajmuję się literaturą na ten temat od 12 lat. Powinna zostać jak najszybciej przetłumaczona. Na podstawie najnowszych badań autorka przeprowadza metabadania, metakrytykę i pokazuje jak bardzo homoideologia opierająca się na kłamstwie jest sprzeczna z rzeczywistością. Właśnie dlatego genderyści tak się jej boją i tak jej nienawidzą."



"Czy to normalne, że osoba, która pisze w sposób naukowy na bardzo ważny temat nie pokazuje twarzy i obawia się ujawnić?

Z powodu nienawiści i terroru genderystów autorka musi się przed nimi ukrywać pod pseudonimem, podobnie jak wcześniej dysydenci ukrywali się przed funkcjonariuszami partyjnymi. Jako żona i matka nie chce jeszcze rodziny wystawiać na niegodziwe ataki. Znam ją, jest wspaniałą kobietą, terapeutą i naukowcem, żyje niezawodną nadzieją, że z jej udziałem prawda w końcu zwycięży, jak zwyciężyła prawda o marksizmie. Autorka podaje tam mnóstwo przykładów homoterroru, którego ja od lat doświadczam, ale nie chce przeżywać tego, co ja, dlatego się ukrywa. To pokazuje, jak bardzo musimy być świadomi tego, co się dzieje, jak bardzo musimy się mobilizować i jednoczyć, żeby przed homoideologią i jej terrorem się obronić. "



"Szczególnie nerwowo reagował w studio p. Szwed, gdy Ksiądz wspomniał o leczeniu za własne pieniądze homoseksualistów, którzy chcą się z tego wyzwolić. Skąd ta furia?

To jest ich typowe zachowanie i było widać tu, powiedziałbym – ich nienawiść do ludzi uleczonych, bo oni wyjątkowo nienawidzą ludzi, którzy osiągają sukces w terapii. To zadaje kłam ich teoriom negującym możliwość korekty dezorientacji, jaką jest homoseksualizm. Usiłują zakazać tego, ale to tak, jakby narkomani usiłowali zakazać terapii narkomanom, którzy chcą się jej poddać. Straszne, to jest jakaś zbrodnia przeciw ludzkości – uniemożliwiać ludziom uzdrowienie, którego pragną. Twierdzą, że nigdy w dziejach ludzkości (a szacuje się, że do dziś żyło ponad 70 miliardów ludzi na ziemi) w ani jednym przypadku nie udała się zmiana skłonności z homoseksualnych na heteroseksualne. Ich typowe, straszne kłamstwa. "
Homoseksualizm. Prze ...
emo
„W krajach spoza kręgu cywilizacji zachodniej będzie to poniżej 1%, w Polsce zaś ok. 1,33% osób deklaruje wyłącznie homoseksualną orientację (co daje 505 400 osób przy 38-milionowej populacji kraju)”

Beata Wieczorek, autorka książki „Homoseksualizm. Przegląd światowych analiz i badań. Przyczyny, objawy, terapia, aspekty społeczne”. Na kartach liczącej ponad 900 stron publikacji badaczka obala wiele mitów na temat homoseksualizmu i wskazuje, że jest on dezorientacją, a nie orientacją seksualną.

www.publio.pl/files/samples/e6/a7/62/230852/Homoseksualizm_Przeglad_swiatowych_analiz_i_badan_Wydanie_2018_demo.pdf
Homoseksualizm. Prze ...
emo
- Mówiła pani o "lobby gejowskim": tak dużo się o tym pisze. Jak dotąd nie znalazłem w Watykanie nikogo, kto by przedstawiał się z identyfikatorem "gay". Mówią, że tacy są. Sądzę, że jeśli ktoś znajduje się w obliczu osoby o takiej orientacji, musi odróżnić fakt homoseksualizmu od uprawiania lobbingu, bo wszelkie lobbowanie nie jest dobre. Lobbowanie na rzecz homoseksualizmu jest złem. Jeśli ktoś jest homoseksualistą, poszukuje Pana Boga, ma dobrą wolę, kimże ja jestem, aby ją osądzać? Katechizm Kościoła Katolickiego wyjaśnia to tak pięknie, że tych osób nie należy z tego powodu marginalizować, powinny być włączone do społeczeństwa. Problemem nie jest posiadanie tej skłonności, nie - musimy być braćmi. To jedna kwestia, inną jest natomiast lobbing, zarówno lobbing biznesowy, polityczny, czy lobbing masoński - tak wiele lobbowania. To jest dla mnie najpoważniejszy problem. Dziękuję pani za to pytanie, bardzo dziękuję - powiedział papież Franciszek.

(Tłumaczenie KAI oparte na nieoficjalnej wersji rozmowy, spisanej przez Radio Watykańskie).
papież Franciszek h ...
emo
www.deon.pl/inteligentne-zycie/poradnia/art,186,jestes-gejem-tego-nie-da-sie-zmienic.html

O możliwościach leczenia homoseksualizmu z dr. Josephem J. Nicolosim, amerykańskim psychologiem klinicznym i psychoterapeutą, twórcą koncepcji terapii reparatywnej dedykowanej osobom zmagającym się z niechcianym pociągiem do tej samej płci.

W jaki sposób leczy Pan homoseksualistów?

Pacjenci, którzy przychodzą do mojej kliniki, pragną przede wszystkim zrozumieć źródła swojego homoseksualizmu. Moim zdaniem jest to problem psychologiczny, problem tożsamości. Pomagam więc im uświadomić sobie, że jest on wynikiem wcześniejszych traumatycznych doświadczeń, związanych najczęściej z odrzuceniem przez rodzica tej samej płci. Najczęstszym tłem rodzinnym dla męskiego homoseksualizmu okazuje się być bowiem nadmiernie opiekuńcza matka i odległy emocjonalnie ojciec. Większość z nich ma zresztą doświadczenie bolesnego odrzucenia przez ojca i przez swoje zachowania seksualne stara się w jakiś sposób odzyskać tę utraconą miłość. Natomiast nieprawidłowe relacje z matką powodują brak zaufania wobec kobiet.

A sama terapia odbywa się przez rozmowę. Spotykam się z pacjentem zwykle raz w tygodniu przez mniej więcej dwa lata. Prowadzę też sesje terapeutyczne przez telefon z pacjentami z całego świata. W takim przypadku nigdy nie spotykamy się twarzą w twarz. Pragnę podkreślić, że podczas terapii nie używamy żadnych środków farmakologicznych.

Czy wszystkie przypadki zaburzeń homoseksualnych są uleczalne?

Jako psycholog muszę przyznać, że w pewnych przypadkach nie mogę pomóc. Jednak jako katolik powiem, że zmiana zawsze jest możliwa. Przez moją klinikę przewinęło się już kilka tysięcy pacjentów. Obserwuję, że w wyniku prowadzonej przez nas terapii około 1/3 z nich nie doświadcza żadnej zmiany swojej orientacji seksualnej, 1/3 doświadcza znaczącej poprawy, a 1/3 − autentycznej zmiany, uzdrowienia. Część osób z tej ostatniej grupy rzeczywiście już nigdy nie doświadcza żadnych pożądań homoseksualnych, natomiast u części z nich pojawiają się one okazjonalnie, jednak osoby te potrafią je szybko zrozumieć i zapanować nad nimi. Tak więc każdy z pacjentów osiąga inny poziom powodzenia w terapii, ale podstawą jest to, że każdy powinien mieć prawo do podejmowania prób w tym kierunku. Trzeba też zauważyć, że wiele osób wyszło z homoseksualizmu, mimo że nie przechodziło żadnej terapii.

Co, według Pana, jest najważniejszym czynnikiem wpływającym na powodzenie terapii?

Pragnienie zmiany musi być umotywowane wewnętrznie. Jeżeli przychodzi pacjent i chce się zmienić, argumentując to w ten sposób, że homoseksualizm jest niezgodny z jego religią, to nie jest to dobra motywacja do tego, aby uczestniczył w terapii. Większość naszych pacjentów to osoby, które prowadząc homoseksualny styl życia, stwierdziły, że chcą to zmienić. Są to nie tylko mężczyźni homoseksualiści, ale także kobiety lesbijki. W leczeniu pojawiają się też różne przeszkody. Jedną z istotniejszych jest np. to, że wielu naszych pacjentów jest seksoholikami, co komplikuje i spowalnia terapię.

A w jakim wieku są najczęściej osoby szukające pomocy w Pana klinice?

25 lat temu większość moich klientów była wieku 20−30 lat. Ale w ostatnim czasie obserwuję zmianę. Do kliniki przychodzą coraz młodsze osoby. W tej chwili 60 proc. pacjentów to nastolatki. Moim zdaniem jest to związane z dostępnością do internetu, a szczególnie do gejowskich portali. Mam tu na myśli nie tylko gejowską pornografię, ale również czaty, które umożliwiają nawiązywanie kontaktów.

Trzeba jednak podkreślić różnicę między gejem a homoseksualistą.

Zdecydowanie. Przyjęło się bowiem używać tych terminów wymiennie: jeśli jesteś homoseksualistą, to musisz być gejem. Tymczasem są homoseksualiści, którzy nie chcą być identyfikowani jako geje. Gej to rodzaj tożsamości socjologiczno-politycznej związanej także z przyjęciem pewnego stylu życia. Mieliśmy nawet pacjentów, którzy identyfikując się jako geje, przyszli na terapię z własnej woli i się zmienili. W tej chwili np. od półtora roku prowadzę przez telefon terapię pacjenta z Londynu, który regularnie bywa w gejowskich barach i uprawia homoseksualny seks, lecz nadal ma potrzebę zmiany. Stopniowo odkrywa, że w tych kontaktach szuka więzi emocjonalnej z drugim człowiekiem. Dlatego uczę go, jak ją nawiązywać z mężczyznami bez wchodzenia w seks. Nigdy jednak nie potępiam jego zachowania. Ostatnio powiedział mi nawet: "Jestem wdzięczny, że mnie akceptujesz i dzięki temu cały czas mam nadzieję, że mogę się zmienić".

Czy ludzie mogą być w stu procentach homoseksualistami? Czy raczej zauważa Pan, że często tylko "eksperymentują" z płcią przeciwną, a tak naprawdę są biseksualistami?

Tak, niektórzy z nich są w stu procentach gejami i w ogóle nie odczuwają pożądania wobec kobiet. Lecz nie oznacza to wcale, że taki stan rzeczy jest uwarunkowany biologicznie. Zazwyczaj jest to związane, jak już wspomniałem, z bardzo negatywnymi doświadczeniami, jakie te osoby mają ze swoimi matkami.

Nie wierzę natomiast w istnienie biseksualności. Dla mnie biseksualista jest osobą, która nie do końca poradziła sobie ze swoją skłonnością do własnej płci.

A czy zauważa Pan zjawisko dyskryminowania homoseksualistów, którzy pragną podjąć terapię przez lekarzy?

Owszem, uważam, że często są oni dyskryminowani przez profesję medyczną. Wielu lekarzy twierdzi bowiem, że problemy homoseksualistów nie są w ogóle problemami. Około 50 proc. naszych pacjentów to ludzie, którzy byli już u innego terapeuty i usłyszeli: "Urodziłeś się gejem. Tego nie da się zmienić".

Z tego co wiem, również w Polsce pracuje już pewna grupa terapeutów korzystająca z Pana metod?

Także w Polsce jest oczywiście zapotrzebowanie na tego typu terapię. A moim zdaniem homoseksualiści przede wszystkim powinni mieć możliwość uzyskania profesjonalnej pomocy w swoim własnym kraju.

I stąd zrodził się zapewne pomysł zorganizowania w Poznaniu konferencji z Pana udziałem?

Konferencja, która odbyła się 16 września, była przeznaczona zarówno dla osób poszukujących drogi wyjścia ze swojego homoseksualizmu, jak i dla terapeutów, którzy chcą doskonalić swoje umiejętności w tym zakresie. Wszystko, o co nam chodziło, to dostarczyć informacji mogących pomóc ludziom, którzy pragną przejść od homoseksualizmu do heteroseksualizmu. Są jednak ludzie, których złości to, co próbujemy robić.

I zapewne dlatego, po protestach środowisk gejowskich i artykułach prasowych określających konferencję mianem naukowej homofobii, poznański Uniwersytet Medyczny wycofał się z podpisania umowy na wynajem auli na Pana wykłady w swoim Centrum Kongresowo-Dydaktycznym.

Nie jestem tym zdziwiony. Tego typu problemy zdarzają się przy okazji moich spotkań na całym świecie. Organizacje homoseksualnych aktywistów czują się bowiem zagrożone tym, co oferujemy. Jest również rzeczą interesującą, że ta rzekomo prześladowana mniejszość stała się prześladowcami. Ci, którzy tak nawołują do tolerancji, są nietolerancyjni wobec nas i nie pozwalają nam na wyrażanie swoich opinii. To oni określają się mianem ofiar społeczeństwa, a to my, podczas tego typu spotkań, jak poznańska konferencja, musimy wynajmować ochronę.

Chciałbym jeszcze zapytać, czy w pracy terapeuty pomaga Panu wiara?

Wiara katolicka daje mi pewien całościowy, uporządkowany pogląd na świat. Pozwala mi również antropologicznie zrozumieć mężczyznę, jego naturę i miejsce w świecie, w odniesieniu do Boga. Myślę tu chociażby o wypracowanej przez Jana Pawła II teologii ciała stanowiącej pewnego rodzaju filozoficzne założenie dające głębsze spojrzenie na ludzką cielesność z uwzględnieniem zamysłu Boga, który stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę.

Wiara daje też nadzieję i zachętę do pracy; nie pozwala przekreślić żadnego człowieka. W czasie tych wielu lat mojej pracy zauważyłem również ciekawy fenomen: pacjenci stają się w trakcie terapii bardziej religijni. Odnosi się to zarówno do katolików, jak i do ludzi innych wyznań.
leczenie homoseksual ...
emo
"DEI VERBUM" Konstytucja Dogmatyczna o Objawieniu Bożym Soboru Watykańskiego II

biblia.wiara.pl/doc/423157.DEI-VERBUM


Całe PŚ jak i wszystkie Ewangelie są spójne i pisane pod Natchnieniem Ducha Świętego.
Podstawowym współczesnym dokumentem Kościoła, mówiącym o natchnieniu Pisma Świętego, jest Konstytucja Dogmatyczna o Objawieniu Bożym Soboru Watykańskiego II.


KO 16. Bóg, sprawca natchnienia i autor ksiąg obydwu Testamentów, mądrze postanowił, by Nowy Testament był ukryty w Starym, a Stary w Nowym znalazł wyjaśnienie. Bo choć Chrystus ustanowił Nowe Przymierze we krwi swojej (por. Łk 22,20, 1 Kor 11,25), wszakże księgi Starego Testamentu, przyjęte w całości do nauki ewangelicznej, w Nowym Testamencie uzyskują i ujawniają swój pełny sens (por. Mt 5,17, Łk 24,27, Rz 16,25-26, 2 Kor 3,14-16) i nawzajem oświetlają i wyjaśniają Nowy Testament.
Konstytucja Dogmatyc ...
emo
"DEI VERBUM" Konstytucja Dogmatyczna o Objawieniu Bożym Soboru Watykańskiego II

biblia.wiara.pl/doc/423157.DEI-VERBUM

Całe PŚ jak i wszystkie Ewangelie są spójne i pisane pod Natchnieniem Ducha Świętego.
Podstawowym współczesnym dokumentem Kościoła, mówiącym o natchnieniu Pisma Świętego, jest Konstytucja Dogmatyczna o Objawieniu Bożym Soboru Watykańskiego II.



KO 16. Bóg, sprawca natchnienia i autor ksiąg obydwu Testamentów, mądrze postanowił, by Nowy Testament był ukryty w Starym, a Stary w Nowym znalazł wyjaśnienie. Bo choć Chrystus ustanowił Nowe Przymierze we krwi swojej (por. Łk 22,20, 1 Kor 11,25), wszakże księgi Starego Testamentu, przyjęte w całości do nauki ewangelicznej, w Nowym Testamencie uzyskują i ujawniają swój pełny sens (por. Mt 5,17, Łk 24,27, Rz 16,25-26, 2 Kor 3,14-16) i nawzajem oświetlają i wyjaśniają Nowy Testament.
Konstytucja Dogmatyc ...
emo
Rz 8,20-22

20 Stworzenie bowiem zostało poddane marności - nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał - w nadziei, 21 że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. 22 Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia.
następstwo grzechu p ...
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
- Mówiła pani o "lobby gejowskim": tak dużo się o tym pisze. Jak dotąd nie znalazłem w Watykanie nikogo, kto by przedstawiał się z identyfikatorem "gay". Mówią, że tacy są. Sądzę, że jeśli ktoś znajduje się w obliczu osoby o takiej orientacji, musi odróżnić fakt homoseksualizmu od uprawiania lobbingu, bo wszelkie lobbowanie nie jest dobre. Lobbowanie na rzecz homoseksualizmu jest złem. Jeśli ktoś jest homoseksualistą, poszukuje Pana Boga, ma dobrą wolę, kimże ja jestem, aby ją osądzać? Katechizm Kościoła Katolickiego wyjaśnia to tak pięknie, że tych osób nie należy z tego powodu marginalizować, powinny być włączone do społeczeństwa. Problemem nie jest posiadanie tej skłonności, nie - musimy być braćmi. To jedna kwestia, inną jest natomiast lobbing, zarówno lobbing biznesowy, polityczny, czy lobbing masoński - tak wiele lobbowania. To jest dla mnie najpoważniejszy problem. Dziękuję pani za to pytanie, bardzo dziękuję - powiedział papież Franciszek.

(Tłumaczenie KAI oparte na nieoficjalnej wersji rozmowy, spisanej przez Radio Watykańskie).
papież Franciszek o ...
Kategoria: ideologia Gender
emo
- Czerwona zaraza już po naszej ziemi, całe szczęście, nie chodzi, co wcale nie znaczy, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie marksistowska, bolszewicka, ale zrodzona z tego samego ducha, neomarksistowska. Nie czerwona, ale tęczowa - powiedział arcybiskup Marek Jędraszewski.
abp Marek Jędraszews ...
Kategoria: ideologia Gender
emo
Przewodniczący episkopatu: szacunek nie może prowadzić do akceptacji ideologii LGBT+ (www.tvn24.pl)

„Osoby przynależące do środowisk tzw. mniejszości seksualnych są naszymi braćmi i siostrami, za których Chrystus oddał swoje życie i które również chce doprowadzić do zbawienia. Szacunek dla konkretnych osób nie może jednak prowadzić do akceptacji ideologii, która stawia sobie za cel przeprowadzenie rewolucji w zakresie społecznych obyczajów i międzyosobowych relacji. „Ta rewolucja w obyczajach i moralności – podkreśla papież Franciszek – często wymachuje «flagą wolności», ale w rzeczywistości przyniosła dewastację duchową i materialną niezliczonym ludzkim istotom, szczególnie najbardziej narażonym” (Watykan, 17.11.2014). „ - napisał abp Stanisław Gądecki, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w oświadczeniu ws. LGBT+
abp Stanisław Gądeck ...
Kategoria: ideologia Gender
emo




Antonio Ruffini urodził się w Rzymie w 1907 r ., 8 grudnia, w święto Niepokalanego Poczęcia. Został nazwany na cześć świętego Antoniego, najstarszego z trzech chłopców, i żył w pobożnej rodzinie z bardzo troskliwym podejściem do biednych. Jego matka zmarła, gdy Antonio był bardzo młody. Antonio miał jedynie wykształcenie podstawowe, ale od najmłodszych lat modlił się sercem, a nie książkami. Pierwszą wizję Jezusa i Maryi miał w wieku 17 lat. Zaoszczędził pieniądze i wyjechał do Afryki jako świecki misjonarz. Pozostał przez rok, odwiedzając wszystkie wioski, wchodząc do chat, aby opiekować się chorymi i chrzcić noworodki. Wrócił do Afryki jeszcze kilka razy i wydawało się, że ma dar ksenoglossy, którym jest umiejętność mówienia i rozumienia języków obcych bez ich nauki. Znał nawet dialekty różnych plemion. Był także uzdrowicielem w Afryce. Zadawał ludziom pytania o ich dolegliwości, a następnie Bóg leczył je ziołowymi lekarstwami, które Antonio znajdowałby, gotował i rozdawał. Nie wiedział, co robi - wszystko było instynktowne. Wieści wkrótce dotarły do ​​innych wiosek.

Manifestacja krwawych stygmatów w Antonio Ruffini miała miejsce 12 sierpnia 1951 r., Kiedy powrócił z pracy jako przedstawiciel firmowego papieru do pakowania, wzdłuż Via Appia, z Rzymu do Terraciny, na starym samochodzie. Było bardzo gorąco i Ruffini ogarnęło nieznośne pragnienie. Po zatrzymaniu samochodu poszedł w poszukiwaniu fontanny, którą wkrótce znalazł. Nagle zobaczył kobietę w fontannie, boso, przykrytą czarnym płaszczem, który, jak uważał, był miejscowym chłopem, również przyszedł do picia. Właśnie przybył, powiedziała: „Pij, jeśli jesteś spragniony! ” I dodała: „Jak zraniłeś? ” Ruffini, która zbliżyła się do jej dłoni jak kubek, aby wypić łyk wody, zobaczyła, że ​​woda została zamieniona w krew. Widząc to, Ruffini, nie rozumiejąc, co się dzieje, zwrócił się do pani. Uśmiechnęła się do niego i natychmiast zaczęła z nim rozmawiać o Bogu i jego miłości do ludzi. Był zaskoczony, słysząc jego prawdziwie wysublimowane słowa, a zwłaszcza te, które polecają ofiarę Krzyża.

Kiedy wizja zniknęła, Ruffini, poruszając się i zachwycony, podszedł do samochodu, ale kiedy próbował wystartować, zauważył, że na plecach i otwartych dłoniach pojawiły się duże bąbelki czerwonawej krwi, jakby krwawiły. Kilka dni później nagle obudził go w nocy głośny hałas wiatru i deszczu i wstał, by zamknąć okno. Ale ze zdziwieniem zobaczył, że niebo jest pełne gwiazd, a noc była cicha. Zauważył, że nawet czas u jego stóp trochę wilgoci, coś niezwykłego i zauważył ze zdziwieniem, że na plecach i podeszwach stóp pojawiły się rany, takie jak te, które miał na rękach. Od tego czasu Antonio Ruffini jest całkowicie przekazywany ludziom, miłości, chorym i duchowej pomocy ludzkości.

Antonio Ruffini miał stygmaty na rękach przez ponad 40 lat. Przeszli przez jego dłonie i zostali zbadani przez lekarzy, którzy nie mogli udzielić żadnego racjonalnego wyjaśnienia. Pomimo faktu, że rany opuściły jego ręce, nigdy się nie zaraziły. Czcigodny papież Pius XII zezwolił na pobłogosławienie kaplicy w miejscu, w którym Ruffini otrzymał stygmaty na Via Appia, a ojciec Tomaselli, cudotwórca, napisał o nim broszurę. Podobno Riffuni miał dar bilokacji. . Po otrzymaniu stygmatów Antonio został członkiem Trzeciego Zakonu św. Franciszka i złożył ślub posłuszeństwa. Był bardzo pokornym człowiekiem. Ilekroć ktoś prosił o stygmaty, mamrotał krótką modlitwę, całował krucyfiks, zdejmował rękawiczki i mówił: „Oto są. Jezus zadał mi te rany i, jeśli chce, może je zabrać ”.

Ruffini o Papieżu

Ojciec Kramer kilka lat temu napisał te uwagi w odniesieniu do Antonio Ruffiniego: „ Sam znałem Ruffini od wielu lat. Na początku lat 90. Ruffini został zapytany w swoim domu: „Czy Jan Paweł II jest papieżem, który dokona konsekracji Rosji?” Odpowiedział: „Nie, to nie Jan Paweł. Nie będzie to również jego bezpośredni następca, ale ten po nim. To on poświęci Rosję ”.

Antonio Ruffini zmarł w wieku 92 lat, a nawet na łożu śmierci gwałtownie stwierdził, że rany w jego rękach, podobne do tego, co Chrystus musiał zostawić gwoździem do ukrzyżowania, były „Darem Boga.

translate.google.com/translate?hl=pl&sl=en&u=http://www.visionsofjesuschrist.com/weeping1465.html&prev=search
Antonio Ruffini
Kategoria: Stygmatycy
emo
Pewnego sierpniowego dnia 1951 roku Antonio Ruffini, rzymianin, mąż i ojciec, 44-letni kierowca i handlowiec przeżył coś, co na zawsze zmieniło jego życie. Tuż przy via Appia, po wcześniejszym spotkaniu z Maryją, otrzymał stygmaty na dłoniach. Po pewnym czasie znamiona męki Chrystusa pojawiły się na jego stopach, boku i głowie. Stygmaty byty wielokrotnie badane przez lekarzy z włoskich klinik. Nikt nie potrafił wytłumaczyć ich pochodzenia ani faktu, że nie znikają, nie zabliźniają się, w rany nie wdaje się zakażenie, a krew płynie z nich w określonych okresach roku.

Antonio Ruffini podjął się wielu apostolskich dzieł, nieustannie pomagał ludziom, cudownie uzdrawiał z chorób, wspomagał w trudnościach. Posiadał dar bilokacji. Wyjechał na misje do Ghany. Spotkał się ze św. Ojcem Pio i papieżem Pawłem VI, którzy potwierdzili autentyczność jego darów i misji.

Książka jest świadectwem życia tego niezwykłego człowieka. Autorka opisuje swoje spotkania i rozmowy z rzymskim stygmatykiem, przytacza słowa osób przez niego uzdrowionych, świadków jego apostolatu w Ghanie oraz osób obecnych przy jego odejściu z tego świata.

www.swietywojciech.pl/Ksiazki/Biografie-Swieci-Swiadectwa/Biografie/Antonio-Ruffini-Wielki-stygmatyk-XX-wieku
Antonio Ruffini
Kategoria: Stygmatycy
emo
(Dn 7, 9-10. 13-14)
Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła — płonący ogień. Strumień ognia się rozlewał i wypływał sprzed Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi. Patrzałem w nocnych widzeniach, a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
bł. Edvige Carboni


Edvige Carboni urodziła się na Sarydnii w nocy z 2 na 3 maja 1880. Rodzicami byli Giovanni Battista Carboni i Maria Domenica Pinna. Matka uczyła ją haftu. W 1886 rozpoczęła naukę w czteroklasowej szkole elementarnej. Jakiś czas spędziła w klasztorze sióstr świętego Wincentego w Alghero, gdzie zakonnice prowadziły kursy haftu. W 1891 przystąpiła do pierwszej komunii świętej. Pragnęła wstąpić do klasztoru, ale ze względu na chorobę matki poświęciła się wychowaniu młodszego rodzeństwa i opieką nad domem. Pomagała ojcu, zarabiając na życie haftowaniem. W 1910 zmarła matka i obowiązki prowadzenia domu spoczęły całkowicie na młodej Edvige. Wiodła proste życie, któremu towarzyszyły nadzwyczajne zjawiska mistyczne. Prowadziła dziennik duchowy. W 1925 została poddana procesowi kanonicznemu, w którym ustalono, iż Edvige doświadczała: bilokacji, ekstaz z unoszeniem się nad ziemią, ma objawienia świętych, przeżywa doświadczenia diabelskie, a wokół niej osoby postronne czują rozchodzące się piękne zapachy. Otrzymała też dar stygmatów. W 1929 wraz z ojcem została zmuszona sytuacją materialną do przeniesienia się do Lacjum. Rodzina mieszkała w różnych miejscowościach, by w 1938 ostatecznie zatrzymać się w Rzymie. Edvige opiekowała się chorymi i ubogimi. Doświadczyła ciężkiego czasu wojny. Po II wojnie światowej ofiarowała swoje życia, składając ślub, za upadek komunizmu ateistycznego w Rosji. Osobiście była znana świętym Pio z Pietrelciny oraz Alojzemu Orione. Zmarła w opinii świętości w Rzymie 17 lutego 1952. Została pochowana na cmentarzu w Albano Laziale.

W 1968 rozpoczęto proces beatyfikacyjny[1][2][3]. 4 maja 2017 papież Franciszek promulgował dekret o jej heroiczności cnót[4]; zaś 8 listopada 2018 podpisał dekret o jej cudzie. Jej beatyfikacja odbyła się 15 czerwca 2019. Beatyfikował ją papież Franciszek [5][6]. Osobiście znała Ojca Pio i miała liczne dary mistyczne.

pl.wikipedia.org/wiki/Edvige_Carboni
bł. Edvige Carboni
Kategoria: Bilokacja i zapachy
COM_KUNENA_MORE
Wygenerowano w 8.23 sekundy