Home
Błąd
  • Kunena Błąd wewnętrzny: Proszę o kontakt z administratorem serwisu aby rozwiązać ten problem!
  • Kunena Błąd wewnętrzny: Proszę o kontakt z administratorem serwisu aby rozwiązać ten problem!
  • Kunena Błąd wewnętrzny: Proszę o kontakt z administratorem serwisu aby rozwiązać ten problem!
Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

frater (frater)

  • Offline
  • Super Administrator
  • Ranga: Administrator
  • Data rejestracji: 10/20/2011
  • Ostatnia wizyta: 05/24/2022
  • Strefa czasowa: GMT +1:00
  • Czas lokalny: 19:24
  • Wiadomości: 1409
  • Odsłon profilu: 6458
  • Oklaski: 8
  • Miejsce: gg 304230
  • Płeć: Mężczyzna
  • Data urodzenia: Nieznana

Podpis

Posty

Posty

emo
youtu.be/IMNS3W5sWFs

[video]https://youtu.be/IMNS3W5sWFs[/video]


Niebo perspektywa Be ...
Kategoria: Niebo
emo
Stygmatyczka i mistyczka Greta Ganseforth (1926-1996)

www.niedziela.pl/artykul/130683/nd/Stygmatyczka-i-mistyczka



Ks. Mariusz Frukacz
W Wydawnictwie Archidiecezji Częstochowskiej „Regina Poloniae” ukazała się ostatnio książka ks. dr. hab. Arkadiusza Olczyka pt. „Stygmatyczka i mistyczka Greta Ganseforth (1926-1996)”. Publikacja ta jest nie tylko zapisem życia i niezwykłych doświadczeń wiary tej niemieckiej mistyczki, ale także osobistym świadectwem autora – świadectwem obecności Boga w życiu człowieka, kapłana doświadczonego cierpieniem. To książka wyjątkowa zwłaszcza w naszych czasach, kiedy jest nam bardzo często trudno zrozumieć sens bólu, cierpienia i kiedy jasno widać, że jedynie wiara oraz osobiste spotkanie z Bogiem na modlitwie, w sakramentach Kościoła czy na adoracji nadają sens naszemu życiu i wlewają pokój w poranione serca.

Łaski osobistego spotkania Grety Ganseforth w ostatnich miesiącach jej życia (w sierpniu 1995 r.) dostąpił ks. Olczyk. Modlił się w jej pokoju i był świadkiem krwawienia jej stygmatów. Od 2005 r. każde swoje wakacje spędzał w parafii Heede, w północno-zachodnich Niemczech, pomagając tam duszpastersko. To właśnie w Heede na progu II wojny światowej, w latach 1937-40, Matka Boża objawiała się czterem dziewczynkom w wieku 12-14 lat. Jak czytamy w książce, „swoistą kontynuację, a zarazem swego rodzaju weryfikację objawienia znalazły w życiu jednej z tych wizjonerek – mistyczki Grety Ganseforth, która w 1943 r. otrzymała stygmaty męki Chrystusa, a wraz z nimi mistyczne przesłania od Jezusa, Maryi i aniołów”.

Ks. Olczyk miał także możliwość wielokrotnych rozmów z dwójką innych „widzących” dziewczynek – z Marią Ganseforth (siostrą Grety), gdy jeszcze żyła, oraz z mieszkającą wciąż w Heede Anni Schulte. Jak sam podkreśla, książka ta jest wypełnieniem „testamentu”, dał bowiem swoje kapłańskie słowo niezwykłemu świadkowi tamtych wydarzeń, długoletniemu spowiednikowi Grety, a zarazem swemu bliskiemu przyjacielowi kapłanowi, dziś 91-letniemu ks. Johannesowi Brinkmannowi, że „sprawę Heede” i „sprawę Grety” przybliży polskim czytelnikom. „Dla mnie osobiście Heede jest jak oaza na pustyni, gdzie zawsze daję z siebie wszystko jako kapłan, ale też sam otrzymuję wiele łask, czerpiąc «żywą wodę wiary» ze źródła. Pokochałem to miejsce i tych ludzi i wiem, że oni pokochali mnie jako kapłana i jako człowieka, czego wyrazem są liczne przykłady ich troski o mnie podczas zmagania się z ciężką chorobą nowotworową” – pisze w Epilogu swojej książki ks. Olczyk. Podkreśla również, że „z różnych względów, o czym możemy dowiedzieć się z niniejszej publikacji, objawienia w owym «Lourdes Północy» nie doczekały się do dzisiaj oficjalnej wypowiedzi ze strony Kościoła. Heede nie jest uznane za sanktuarium, ale za miejsce modlitwy, do którego licznie przyjeżdżają ludzie z całej okolicy oraz z zagranicy (także z Polski), by tam się modlić i spowiadać”.

Wydaje się, że książka jest też zapisem osobistej drogi duchowej jej autora. Pokazuje, jak wielką siłę mają modlitwa, zaufanie Bogu i życie wiarą każdego dnia. Publikacja zawiera wiele czarno-białych i kolorowych zdjęć związanych ze stygmatyczką Gretą, również te drastyczne, np. jak krwawiła w Wielki Piątek.

Autor książki – ks. dr hab. Arkadiusz Olczyk jest wykładowcą teologii moralnej w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Częstochowskiej, w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Sosnowieckiej, w Wyższym Instytucie Teologicznym im. Najświększej Maryi Panny Stolicy Mądrości i w Studium Duchowości w Częstochowie oraz wykładowcą bioetyki w Studium Życia Rodzinnego w Częstochowie. Jest również cenzorem książek i pism religijnych w archidiecezji częstochowskiej oraz członkiem Komisji Bioetycznej przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Częstochowie. Jest autorem 8 książek, m.in.: „Moralność seksu w przestrzeni życia osobistego, małżeńskiego i rodzinnego”, „Nadzieja dla biednych dusz. Niezwykła historia objawień w Heede – «Lourdes Północy»”, „Czy dzieci nienarodzone idą do nieba?”, oraz ponad 200 artykułów naukowych i popularnonaukowych dotyczących zagadnień teologiczno-moralnych. Jego zainteresowania naukowe obejmują problematykę bioetyczną, zagadnienia związane z wychowaniem moralnym oraz etykę mediosfery.
Objawienia w Heede
emo
Pod koniec drugiej wojny światowej wizjonerki skierowano do pracy w niemieckiej armii – w charakterze sanitariuszek. Kiedy w 1945 r. znalazły się w domach w Heede, Grecie Ganseforth objawił się 22 września Jezus Chrystus, potwierdzając orędzia swej Matki. Powiedział do wizjonerki: „Jest moim pragnieniem, by wypowiedzi mojej Najświętszej Matki i moje były znane możliwie na całym świecie. Ludzie w większości będą się z tego cieszyć. Jednak wielu nie skorzysta z tej łaski. Tego, co mówiła w Fatimie moja Najświętsza Matka i co Ja mówiłem, wysłuchało bardzo niewielu. Jest moim życzeniem, by to, co tobie powiedziałem, poznał każdy z osobna, tak, aby ludzie mogli to rozważyć. […] Kiedyś będą musieli zdać przede Mną rachunek i rozliczyć się z otrzymanych ode Mnie łask”. Zbawiciel zapowiedział również swoje przyjście: „Przybędę szybko, bardzo szybko. To, co wkrótce nastąpi, znacznie przewyższy to, co już się wydarzyło. Matka Boża i anioły będą w tym uczestniczyć. Muszę jeszcze pozwolić, aby na świat spadły nieszczęścia, bo tym sposobem wielu się uratuje”. Dwa miesiące po tym wydarzeniu, 21 listopada, objawiła się Grecie jeszcze Matka Boża, z którą wizjonerkę łączył, aż do śmierci, głos wewnętrzny. Wizjonerka ofiarowała jej swoje życie jako pokutę za ludzi błądzących. Wówczas Maryja przekazała Grecie następujące orędzie: „Ludzie powinni szczególnie modlić się w Heede i odbywać pokutę za grzeszników, abym mogła uratować jak najwięcej osób. Heede stanie się głównym ośrodkiem nawracania grzeszników. Chorych będę uzdrawiać tylko wówczas, gdy wykażą się prawym charakterem. Ludzie będą odczuwali wielką tęsknotę za Heede”

misyjne.pl/przerwa-artykul/wscieklosc-piekla-przeistoczy-sie-w-przemoc-i-spowoduje-ogromne-zniszczenia-tresc-objawien-matki-bozej-w-heede/
Objawienia w Heede
emo Objawienia w Heede
emo
„W czyśćcu nie ma przyrody, nie rosną tam żadne drzewa, brak owoców. Wszystko jest bezbarwne, jaśniejsze lub ciemniejsze, odpowiednio do stopnia oczyszczeń, jakim dusze są poddawane. Istnieje także pewnego rodzaju stopniowanie, jeśli chodzi o miejsce ich przebywania. Widzę też niekiedy sąd nad duszą, odbywający się nad miejscem, gdzie ów człowiek żył. Widzę wtedy Jezusa, Maryję, patrona duszy i jej anioła. Sąd trwa bardzo krótko. (…) Któregoś wieczoru pomyślałam, że dusze czyśćcowe mają niezawodną nadzieję na zbawienie, natomiast źli ludzie znajdują się w niebezpieczeństwie potępienia, dlatego chciałam się szczególnie modlić za tych ostatnich. (…) Wszystko otrzymują z ziemi, od żyjących ludzi, którzy za ich przewinienia ofiarują Sędziemu modlitwy i dobre czyny, umartwienia i wyrzeczenia, a zwłaszcza Msze Święte”.

Błogosławiona widziała czyściec jako „wielkie królestwo smutku i udręki”. Stan dusz w czyśćcu nie jest jednakowy. Każda z nich jest jakby w osobnym więzieniu i każda jest w różnym stopniu zanurzona w ciemności – niektóre w połowie, niektóre po samą szyję. W najgłębszych ciemnościach są obecne nawet złe duchy, które mogą zadręczać duszę i przypominać jej grzechy. Anna relacjonowała: „Razem ze swym przewodnikiem udałam się na pustkowie. Chodziłam w różne miejsca i wszędzie niosłam pociechę. (…) Jedne dusze cierpiały pragnienie, innym było zimno lub gorąco. Nie mogły sobie pomóc, cierpiały niekończące się męczarnie i usychały z tęsknoty”.

W jednej z wizji stygmatyczka widziała pewnego angielskiego wojskowego: „Widziałam, że nieustannie szczekają na niego psy i szarpią za to, że tak gnębił ludzi. Leżał często związany w różnych pozycjach – także rozciągnięty jak bela. Polewano go wrzącą krwią, która płynęła potem wszystkimi jego żyłami (…) miejsce, na którym stał, było jakby pokryte płonącą trawą”.

Wizjonerka przyznawała też, że widzi „wiele rzeczy, szczególnie takich, które dotyczyły stanu dzieci zabijanych przed i po narodzeniu. Nie potrafię tego jasno wyrazić, dlatego pominę to wszystko. W każdym razie jednego byłam zawsze pewna: wszelkie dobro, zarówno w duszy jak i w ciele, przebija się do światła, tak jak zło zmierza w kierunku ciemności, jeśli nie zostanie zgładzone przez ekspiacyjną pokutę”. Błogosławiona widziała także dusze uwalniane w czyśćca i ich niewypowiedzianą radość. Warto, abyśmy także my pomogli im tą radość osiągnąć.

misyjne.pl/wizja-czyscca-niemieckiej-mistyczki-bl-katarzyny-emmerich/
A.K.Emmerich
emo Zeitoun: Świetlista ...
Kategoria: Inne Cuda Boże
emo


Jest noc. Promieniejąca światłem postać Matki Bożej unosi się nad dachem kościoła. Nad jej otoczoną aureolą głową białe gołębie tworzą znak krzyża. Z ziemi patrzą oniemiałe ze zdumienia setki tysięcy ludzi. To nie opis obrazu religijnego. To zdarzyło się naprawdę i to setki razy w latach 1968-1971 w Zeitoun w Egipcie.
Objawienia w Zeitoun były niezwykłe pod każdym względem. Trudno je nawet nazwać prywatnymi. Objawienia prywatne ma jedna osoba, najwyżej kilka. Tymczasem w Zeitoun Matkę Bożą widywano przez ponad dwa lata, dwa-trzy razy w tygodniu. Widziały ją miliony ludzi różnych wyznań. Zrobiono tysiące zdjęć, a objawienie transmitowała nawet telewizja!
Zeitoun jest miasteczkiem na peryferiach stolicy Egiptu, Kairu. W miejscu, gdzie według tradycji Święta Rodzina urządziła sobie odpoczynek podczas ucieczki do Egiptu, Koptowie wybudowali kościół św. Marka. Koptowie to egipscy chrześcijanie, którzy przetrwali w tym kraju mimo opanowania Egiptu przez Arabów. Kościół koptyjski odłączył się od głównego nurtu chrześcijaństwa w 451 roku, po soborze chalcedońskim.
We wtorek 2 kwietnia 1968 roku muzułmanin Farouk Mohammed Ata przyjechał do Kairu. Następnego dnia miał pójść do szpitala na operację. O godzinie 20.30 przechodził koło kościoła koptyjskiego w Zeitoun i spojrzał na dach świątyni. Aż przystanął z wrażenia. Ujrzał nad wznoszącą się na wysokość 12 metrów wieżą kościoła rozświetloną postać kobiecą na kolanach, jakby modlącą się. Chwilę później to samo zobaczyła jakaś kobieta i krzyknęła, że to Matka Boża. Wówczas postać znikła.
Jak podawał 21 kwietnia 1968 roku egipski dziennik "Watani", Farouk Mohammed Ata dowiedział się w szpitalu, że jest zupełnie zdrowy.
W ciągu następnych trzech lat w tym samym miejscu zjawiała się ta sama postać. Czasem klęczała, czasem stała, niekiedy było widoczne tylko jej popiersie. Bywało, że nad jej głową latały gołębie, mimo że wszystko to działo się nocami. Gołębie tworzyły czasem znak krzyża. Postać zawsze otoczona była niezwykłym blaskiem. Przez pierwsze dwa lata pojawiała się dwa-trzy razy w tygodniu, potem coraz rzadziej. Objawienia trwały od kilku minut do kilku godzin. 30 kwietnia 1968 r. postać była widoczna 2 godziny i 15 minut (od 2.45 do 5 nad ranem).
Postać nie poruszała się, ani nie przemawiała, jedynie pozycję klęczącą interpretowano jako zachętę do modlitwy.
Miliony ludzi różnych wyznań, a także ateistów były świadkami tego niezwykłego zjawiska. Kiedy objawienia stały się głośne, w okolicy gromadziło się czasem nawet 250 tysięcy ludzi. Przybył też ówczesny prezydent Egiptu, Gamal Abd el-Naser. Zjawisko było wielokrotnie filmowane i fotografowane. Prasa całego świata o tym pisała. Zanotowano w tym miejscu wiele nawróceń i uzdrowień.

Objawienia zakończyły się 29 maja 1971 roku. Patriarcha Kościoła koptyjskiego w Egipcie Cyryl VI uznał je za prawdziwe już 4 maja 1968 roku. Wkrótce potem objawienia uznał biskup katolicki Stephanos oraz dr Ibrahim Said, zwierzchnik wszystkich Kościołów ewangelickich w Egipcie.



kosciol.wiara.pl/doc/491329.Zeitoun-Swietlista-postac-nad-swiatynia
Zeitoun: Świetlista ...
Kategoria: Inne Cuda Boże
emo Objawienia w Heede
emo
immaculate.one/la-madonna-del-giorno-1-novembre-1937-3-novembre-1940-regina-delluniverso-e-regina-delle-povere-anime-di-heede-germania#.Yk8Ov_cwiCg


https://i0.wp.com/immaculate.one/wp-content/uploads/2019/10/veggenti-heede.jpg?w=587&ssl=1

immaculate.one/la-madonna-del-giorno-1-novembre-1937-3-novembre-1940-regina-delluniverso-e-regina-delle-povere-anime-di-heede-germania#.Yk8Ov_cwiCg

"...w Osnabrucku 3 czerwca 1959 r. w liście okólnym do duchowieństwa diecezji potwierdził ważność objawień..."
Objawienia w Heede
emo
Objawień ciąg dalszy: Greta Ganseforth

Minęło niemal pięć lat, gdy Grecie Ganseforth zaczął objawiać się Jezus. Powiedział jej, że wybrał ją na swoją szczególną oblubienicę przez to, że stanie się ona – jak On sam – żertwą ofiarną dla zbawienia zatwardziałych grzeszników. Greta powiedziała Jezusowi „tak” i z tą chwilą zaczęło się pasmo objawień, zaś wizjonerka otrzymała stygmaty. Z polecenia kierownika duchowego prowadziła dziennik, w którym zapisywała swe mistyczne doświadczenia.
Greta regularnie spotykała się ze Zbawicielem oraz z „Aniołem Sądu”, nigdy już jednak nie zobaczyła Matki Najświętszej. Słyszała jednak Jej głos dobywający się z jasnego światła.
O czym mówił Jezus. Jego przesłanie jest wprost apokaliptyczne. Mówił: „Jestem blisko. Ziemia zadrży i będziecie cierpieć. To będzie straszne. Mały sąd ostateczny. Dla tych, którzy nie będą w stanie łaski, będzie to potworne. Aniołowie mojej sprawiedliwości są już rozsiani po całym świecie. Ludzie nie słuchają moich słów. Zamykają swoje uszy, opierają się mojej łasce i odrzucają moje miłosierdzie, moją miłość i moje zasługi”.
I jeszcze: „To pokolenie zasługuje na unicestwienie, ale chcę okazać się miłosierny. Przygotowywane są wielkie i straszne rzeczy. To, co ma się wydarzyć będzie straszne. Nic tak przerażającego nie miało miejsca od początku świata .…”
Jezus sugeruje, że zamiast straszliwej kary możemy doznać Bożego miłosierdzia! A stanie się to za sprawą ludzi gotowych na męczeństwo (niekoniecznie przez przelanie krwi; może też chodzić o tzw. Białe męczeństwo – codzienne oddawanie życia w służbie Bogu i braciom) i „kilku wiernych”. Czy „męczennicy” i „wierni” to jedni i ci sami? Jeśli tak, do ocalenia świata wystarczy rzeczywiście niewielu…
Bo Jezus mówi: „Wszyscy, którzy będą w tych ostatnich czasach cierpieć będą moimi męczennikami. To oni staną się zalążkiem nowego, odnowionego Kościoła.” Mówi też: „Z kilkoma mi wiernymi zbuduję moje Królestwo”.
W Jego orędziu znajdują się także słowa o wstawiennictwie Maryi : „To, co wkrótce nastąpi, znacznie przewyższa wszystko, co zdarzyło się do tej pory. W tych czasach będzie interweniować Matka Boża i aniołowie. Piekło uwierzy, że zwycięstwo należy do niego, ale je mu odbiorę. Wiele bluźni przeciwko Mnie: z tego powodu zezwolę na ziemię spadły wszelkiego rodzaju nieszczęścia, przez które wielu zostanie ocalonych. Błogosławieni, którzy cierpią wszystko dla zadośćuczynienia za tych, którzy Mnie obrażają. Moje ukochane dzieci, nadchodzi godzina. Módlcie się nieustannie, a nie zostaniecie zawiedzeni. Zbiorę moich wybranych. Zjednoczą się w tym samym czasie we wszystkich części świata i będą Mnei chwalić. Oto przychodzę. Błogosławieni, którzy będą przygotowani. Błogosławieni są ci, którzy Mnie słuchają …

Zapowiedź światła

W swych rozmowach z Gretą Jezus odniósł się do wcześniejszych objawień Matki Bożej, która ukazywała się w świetlistym blasku. Sam zinterpretował ten znak, obecny wcześniej w Fatimie, mówiąc to samo, co zapisała w swych wspomnieniach Siostra Łucja z Fatimy: „To światło było Bogiem”. Ono – zawsze obecne w Maryi – stanie się kiedyś udziałem ludzkości. Będzie to w czasach, kiedy „przyjdzie Królestwo”.
Jezus ogłosił: „Przybędę z moim pokojem. Przyjdzie ono jak błysk błyskawicy… szybciej niż ludzkość zda sobie z tego sprawę. Dam im specjalne światło. Dla jedneych będzie ono błogosławieństwem, dla innych ciemnością. Światło przyjdzie jak Gwiazda, która ukazała drogę mędrcom. Ludzkość pozna moją miłość i moją moc. Ukażę jej moją sprawiedliwość i moje miłosierdzie. Moje drogie dzieci, godzina jest coraz bliżej i bliżej. Módlcie się nieustannie!”
Greta Ganseforth odeszła do Pana w 1996 roku. Jej grób jest nawiedzany przez pielgrzymów, którzy mówią o łaskach otrzymywanych za jej pośrednictwem.

Aprobata Kościoła

Diecezjalny Biuletyn Osnabrück potwierdził nadprzyrodzony charakter wydarzeń w Heede. Czytamy w nim, że wydarzenia w Heede mają nadprzyrodzony charakter i że istnieją „niezaprzeczalne dowody co do powagi i autentyczności tych manifestacji”.
Jednym z silnych argumentów przemawiających za prawdziwością objawień w Heede jest ich zgodność z orędziem Fatimy. Niemieckie objawienia stanowią uroczyste potwierdzenie wszystkiego, co Matka Boża przekazała w Fatimie: prośby Maryi o modlitwę, szczególnie różaniec, Jej ostrzeżenie przed katastrofami a jednocześnie Jej obietnicę nastania nowej epoki ducha i przebudzenia ludzkości, która odrzuci władzę szatana. Heede potwierdza zapowiedź fatimską mówiącą o zwycięstwie Niepokalanego Serca Maryi i nastaniu czasu pokoju i łaski.
Nie można też zapomnieć o jeszcze jednym fatimskim wątku: o duszach cierpiących w czyśćcu, które czekają na naszą modlitwę.
A to pozostaje dla nas ostrzeżeniem, że może nadejść czas, w którym miliony ludzi spotka nagła, nieoczekiwana śmierć. Dlatego Maryja dziś przede wszystkim pozostaje „Królową dusz czyśćcowych”.
źródło: Wincenty Łaszewski ŚWIAT MARYJNYCH OBJAWIEŃ 100 spotkań z nadprzyrodzonością Duchowy przewodnik po objawieniach Matki Bożej

gloria.tv/post/vdfP2c7fxDVF4Mek1dpRDiTt6

kosciol.wiara.pl/doc/491340.Heede-Krolowa-Dusz-Czysccowych
Objawienia w Heede
Kategoria: Objawienia Prywatne
emo
Prośby

Po co Matka Najświętsza przyszła do Heede? W swych orędziach prosiła o modlitwę, o nawrócenie, a przede wszystkim o odmawianie różańca. Wiemy też, że Maryja przekazała wizjonerom jakieś prorocze zapowiedzi, uroczyste orędzia i sekrety, w których była też mowa o papieżu. Gdy wspominamy „sekrety”, powiedzmy, iż Maryja ukazała dzieciom wizję przyszłych katastrof o ostrzegła przed jakimś straszliwym wydarzeniem, któremu nadała imię „Mały Sąd”.
Matka Najświętsza dodała:
„Ludzkość zlekceważyła głos Najświętszej Matki, która objawiła się w Fatimie, aby zachęcić wszystkich do pokuty. Przyszłam, w tej ostatniej godzinie, by upomnieć świat. Czasy są bardzo. Ludzie winni pokutować za swoje grzechy, odwrócić się od grzechu i modlić się, modlić, by gniew Boży mógł zostać @mitigated. Szczególnie należy często odmawiać Różaniec. Różaniec ma wielką moc przed Bogiem!” I jeszcze: „Powinno się zakazać światowych przyjemności i rozrywek.” Prosiła, by wzywać Ją słowami Litanii Loretańskiej.
Posłuchajmy innych słów Jezusa: „Ludzkość znajduje się w gorszym stanie niż przed potopem. Ludzkość jest zatopiona grzechem. Jej sercami rządzi nienawiść i zazdrość. To dzieło diabła. Ludzie żyją w głębokiej ciemności… Będą cierpieć w zaślepieniu swymi błędami.”

Apokaliptyczne akcenty

W ten sposób Heede stało się pierwszym po Fatimie objawieniem z przesłaniem apokaliptycznym. Jezus ogłasza bowiem: „Świat będzie musiał pić męty z kielicha gniewu Bożego za swe niezliczone grzechy, przez które zranił Najświętsze Serce Pana Jezusa. Módlcie się … módlcie się dużo, zwłaszcza o nawrócenie grzeszników”. A Maryja mówiła: „Dziewczęta, módlcie się wiele”. I dodaje: „Chcę być czczona jako Królowa Wszechświata i Królowa dusz czyśćcowych”.
Dlaczego pierwszy tytuł? Czy mamy go wiązać z zapowiadanymi katastrofami, które – w świetle ogłoszonego tytułu Maryi będą mieć kosmiczne źródło? Zaś Matka Najświętsza wzywana jako Królowa już nie tylko ziemi, ale całego Wszechświata, może uspokoić burzący się kosmos, zmienić tor sunącej ku naszej planecie asteroidy, ochronić przed słonecznym huraganem, zabezpieczyć dziurawioną przez człowieka atmosferę…?
A drugi tytuł? Przypomnijmy, że miejscem objawień (przed interwencją Gestapo) był cmentarz żołnierski, co od razu podsuwa myśl o tysiącach ludzi, którzy zginęli gwałtowną śmiercią, nieprzygotowani do spotkania z wiecznością. Dodajmy, że dzieci właśnie szły uzyskac w kościele odpus „Toties Quoties” w intencji dusz cierpiących w czyśćcu. Maryja upomina się o modlitwę i ofiary w ich intencji i przypomina, że ma władzę nad czyśćcem: może wiele dusz zabrać stamtąd do nieba, jeśli tylko będziemy błagać Ją o to jako Królową. Z drugiej strony może to być przestroga przed gwałtowną śmiercią, jaka czeka miliony ludzi w czasie czekającej nas katastrofy…

„Bądźcie dobrzy”

Objawienia Matki Bożej w Heede trwały trzy lata i zakończyły się 3 listopada 1940 roku.
Tego dnia dzieci ujrzały Matkę Najświętszą po raz ostatni. Maryja objawiła się im na cmentarzu – jak za pierwszym razem. Powiedziała na zakończenie: „Bądźcie dobrzy. Poddajcie się woli Bożej. Często się módlcie. Szczególnie odmawiajcie różaniec. A teraz, żegnajcie, moje dzieci. Do zobaczenia w niebie!”
Dzieci wykrzyknęły co sił w płucach: „Matko, dziękujemy!” – i wizja zniknęła. Maryja odeszła. W sposób widzialny nie pojawiła się już nigdy w życiu żadnej z wizjonerek. Jedynie Greta miała później tzw. lokucje maryjne (słyszała głos Matki Najświętszej).
Objawienia w Heede
Kategoria: Objawienia Prywatne
emo
Heede, 1937
W epokach dyktatorów nigdy nie godzono się na to, by „rząd dusz” należał do kogoś innego. Wszystko, każda strefa ludzkiego życia, miało być pod pełną kontrolą władzy, a jakakolwiek próba zawłaszczenia sobie nawet najmniejszego obszaru spotykała się z natychmiastową i ostrą reakcją. Kiedy więc w hitlerowskich Niemczech pojawiły się objawienia Matki Najświętszej, natychmiast interweniowało Gestapo. Dlatego ze stu objawień z Heede znamy treść zaledwie trzy.
Stłumienie objawień przez Hitlera z pewnością nie zaskoczyło Maryi – niebo wiedziało, że liczba trzy wystarczy. Bowiem mnogie objawienia były do siebie podobne i przepełnione nie tyle słowami, ile ciepłem obecności, przede wszystkim zaś Boskim światłem, którego blask zmieniał świat. Zmieniał świat stokrotnie.
Był 1 listopada 1937 roku. Cztery dziewczynki – Anna Schulte, Greta i Maria Gauseforth oraz Susanna Bruns zaczęły opowiadać, że przechodząc obok leżącego przy wiosce cmentarza żołnierzy poległych podczas pierwszej wojny światowej ujrzały nagle piękną Panią promieniującą niezwykłym światłem. Niewiasta w jednym ręku trzymała Dzieciątko, w drugiej glob z krzyżem. Głowy Matki i Syna były przyozdobione w lśniące korony. Dzieci opowiadały, że stojąca przed nimi postać była niewiarygodnie piękna, że uśmiechała się do nich. Od razu rozpoznały w objawiających się postaciach Matką Najświętszą i Jezusa Zbawiciela.
Dzieci powiedziały coś więcej. Twierdziły, że Maryja uśmiechała się zadowalana, bo ogarnęła je swoim światłem – wpisała je w krąg piękna Bożej Obecności.

Koniec rozrywek, czas na modlitwę

Heede, niewielka miejscowość leżąca w północno-wschodniej części Niemiec (dolna część Saksonii, diecezja Osnabrueck), nie różniła się niczym od innych miejsc, w których ktoś z mieszkańców dostąpił łaski oglądania Maryi. Tak jak gdzie indziej, tak i tu informację przyjęto ze sceptycyzmem, a dla niektórych stała się ona nawet okazją do kpin i żartów.
Nie trzeba było jednak być wnikliwym obserwatorem, aby zauważyć olbrzymie zmiany, jakie zaczęły dokonywać się w ośmieszanych wizjonerkach. Wszystkie cztery dziewczynki zrezygnowały z wygód, przyjemności i rozrywek, zamiast tego spędzając czas na długich i żarliwych modlitwach, niecierpliwie czekając na godzinę, w której znów ujrzą niebieską wizję. I nie był to przemijający kaprys – zmiana życia okazała się permanentna!
Dla wielu stało się to wystarczająco przekonującym znakiem: w życiu tych dzieci musiało wydarzyć się coś niezwykłego, skoro tak niezwykle zmieniła się ich hierarchia wartości. Gdy czas mijał, a postawa dzieci nie zmieniała się, argument radykalnego nawrócenia wizjonerów przekonał wreszcie wszystkich. Do tego doszło jeszcze cudowne uzdrowienie chorego proboszcza. Szeroko po okolicy rozeszła się wieść, że w Heede ukazuje się Matka Najświętsza. Z okolicznych miast i wiosek zaczęły ściągać coraz większe tłumy.

Interweniuje Gestapo

Objawienia Matki Bożej przypadły na czas rządów Hitlera. Nie trzeba było długo czekać na reakcję władzy. Gestapo otrzymało rozkaz, by położyć kres temu – jak to nazwano – „zabobonnemu nonsensowi”. Dzieci aresztowano i umieszczono w domu dla chorych psychicznie (dla niewierzących w Boga objawienia muszą być oznaką zaburzeń umysłowych), zaś pielgrzymki zostały surowo zabronione. I choć po miesiącu dzieci zostały odesłane do swych rodzin, otrzymały jednak zakaz zbliżania się do miejsca objawień. Nie było wizjonerów, nie było pielgrzymów – zdawałoby się, że sprawa została zamknięta, a interwencja z nieba uniemożliwiona. Jak bardzo mylili się ci, którzy sądzili, że posiedli władzę nad światem! Cóż bowiem z ich starań, skoro – jak uczył siedemdziesiąt lat później pierwszy Papież Niemiec – Matka Boża „jest potężniejsza od karabinów i broni wszelkiego rodzaju”? Nikt i nic nie jest w stanie zniweczyć Jej planów. Maryja, można rzec wzruszyła tylko ramionami, i po prostu zaczęła w sekrecie objawiać się dzieciom w innych miejscach.

Koniec rozrywek, czas na modlitwę

Heede, niewielka miejscowość leżąca w północno-wschodniej części Niemiec (dolna część Saksonii, diecezja Osnabrueck), nie różniła się niczym od innych miejsc, w których ktoś z mieszkańców dostąpił łaski oglądania Maryi. Tak jak gdzie indziej, tak i tu informację przyjęto ze sceptycyzmem, a dla niektórych stała się ona nawet okazją do kpin i żartów.
Nie trzeba było jednak być wnikliwym obserwatorem, aby zauważyć olbrzymie zmiany, jakie zaczęły dokonywać się w ośmieszanych wizjonerkach. Wszystkie cztery dziewczynki zrezygnowały z wygód, przyjemności i rozrywek, zamiast tego spędzając czas na długich i żarliwych modlitwach, niecierpliwie czekając na godzinę, w której znów ujrzą niebieską wizję. I nie był to przemijający kaprys – zmiana życia okazała się permanentna!
Dla wielu stało się to wystarczająco przekonującym znakiem: w życiu tych dzieci musiało wydarzyć się coś niezwykłego, skoro tak niezwykle zmieniła się ich hierarchia wartości. Gdy czas mijał, a postawa dzieci nie zmieniała się, argument radykalnego nawrócenia wizjonerów przekonał wreszcie wszystkich. Do tego doszło jeszcze cudowne uzdrowienie chorego proboszcza. Szeroko po okolicy rozeszła się wieść, że w Heede ukazuje się Matka Najświętsza. Z okolicznych miast i wiosek zaczęły ściągać coraz większe tłumy.

Interweniuje Gestapo

Objawienia Matki Bożej przypadły na czas rządów Hitlera. Nie trzeba było długo czekać na reakcję władzy. Gestapo otrzymało rozkaz, by położyć kres temu – jak to nazwano – „zabobonnemu nonsensowi”. Dzieci aresztowano i umieszczono w domu dla chorych psychicznie (dla niewierzących w Boga objawienia muszą być oznaką zaburzeń umysłowych), zaś pielgrzymki zostały surowo zabronione. I choć po miesiącu dzieci zostały odesłane do swych rodzin, otrzymały jednak zakaz zbliżania się do miejsca objawień. Nie było wizjonerów, nie było pielgrzymów – zdawałoby się, że sprawa została zamknięta, a interwencja z nieba uniemożliwiona. Jak bardzo mylili się ci, którzy sądzili, że posiedli władzę nad światem! Cóż bowiem z ich starań, skoro – jak uczył siedemdziesiąt lat później pierwszy Papież Niemiec – Matka Boża „jest potężniejsza od karabinów i broni wszelkiego rodzaju”? Nikt i nic nie jest w stanie zniweczyć Jej planów. Maryja, można rzec wzruszyła tylko ramionami, i po prostu zaczęła w sekrecie objawiać się dzieciom w innych miejscach.
Objawienia w Heede
Kategoria: Objawienia Prywatne
emo
Maryja „Chcę być czczona jako Królowa Wszechświata i Królowa dusz czyśćcowych”.

„Bądźcie dobrzy. Poddajcie się woli Bożej. Często się módlcie. Szczególnie odmawiajcie różaniec. A teraz, żegnajcie, moje dzieci. Do zobaczenia w niebie!”
Objawienia w Heede
emo
J 1, 29-34

Jan zobaczył podchodzącego ku niemu Jezusa i rzekł: «Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: „Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi».

Jan dał takie świadectwo: «Ujrzałem ducha, który zstępował z nieba jak gołębica i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym».
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
Skoro nie mogło powstać coś z niczego i bez miejsca czy przestrzeni, i bez materii, i energii, (ile byśmy nie cofali się do tyłu), to pozostaje wyłącznie druga możliwość - istnieje Bóg Stwórca - innej możliwości nie ma.
100% dowód na istnie ...
emo
Francis Houle: mąż, ojciec 5 dzieci i stygmatyk

pl.aleteia.org/2018/01/23/francis-houle-maz-ojciec-5-dzieci-i-stygmatyk/

Jezus powiedział mu: „Odbieram ci twoje ręce i daję Moje”.


Rodzina wielkiej wiary
Pośród stygmatyków czasów współczesnych jest także Irving „Francis” Houle – z pozoru zwykły Amerykanin. Urodził się w 1925 r. w miejscowości Wilson, na północny stanu Michigan. Jego rodzice, Peter i Lillian Houle, mieli w sumie sześcioro synów i jedną córkę. W trakcie Wielkiego Postu cała rodzina codziennie odmawiała różaniec, a co niedziela, po mszy świętej, wszyscy z inicjatywy ojca odprawiali drogę krzyżową. Niewątpliwie była to rodzina wielkiej wiary.

Irving żył tak, jak wielu Amerykanów klasy średniej na Środkowym Zachodzie. W 1944 roku ukończył szkołę średnią, a już następnego dnia zaciągnął się do armii amerykańskiej. Do końca drugiej wojny światowej walczył w Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie. Za swoją służbę otrzymał dwa wysokie odznaczenia wojskowe. Z wojska zwolnił się w 1946 roku.

Idąc za przykładem ojca, Irving żył jak przykładny, młody amerykański katolik. W 1948 roku poślubił Gail LaChapelle, z którą mieli piątkę dzieci: Stephena, Petera, Johna i parkę bliźniąt, Matthew i Margo. Rodzina mieszkała na północy Michigan, a Irving pracował jako szef działu w Montgomery Ward, firmie chemicznej. Był aktywnym członkiem parafii św. Józefa oraz Rycerzy Kolumba. W tej ostatniej organizacji był delegatem stanowym i członkiem czwartego stopnia z tytułem rycerza.

Stygmaty i cierpienie
Stygmaty na jego ciele ukazały się po raz pierwszy w Wielki Piątek, 9 kwietnia 1993 roku. Francis miał wówczas 67 lat. Swojemu bratu, księdzu Robertowi Foxowi (który później napisze o nim książkę), opisał moment, w którym zjawił się przed nim Jezus. Miało to miejsce w Środę Popielcową, na samym początku Wielkiego Postu. Jezus zwrócił się do niego z następującymi słowami: „Odbieram ci twoje ręce i daję Moje… dotknij je”.
W Wielki Piątek obrzęk na rękach był już tak duży, że skóra na spodzie i wierzchu dłoni pękła i pojawiła się krew. Jak powiedział Walter Casey, emerytowany policjant, któremu miejscowy biskup polecił stale towarzyszyć Francisowi, pomiędzy północą i trzecią nad ranem, przez 365 dni w roku Francis odczuwał cierpienia Pana Jezusa.

Francis zwierzył się Walterowi, że dziewiętnaście razy ukazała mu się Matka Boża i zapowiedziała, że przywiedzie do niego wielu, i że on sam zostanie posłany do wielu.

Uzdrowienia: dzieło Boga
Szacuje się, że Francis modlił się nad ponad 100 tysiącami ludzi. Często wystawali oni długie godziny, aby móc zobaczyć na własne oczy tego starszego stygmatyka, który kładł na nich swoje ręce. Odwiedzający Francisa płakali, dotykali go i całowali jego ręce.

Houle nigdy sam nie zabiegał o uwagę innych, nie prosił o datki czy wsparcie. Nieustannie podkreślał, że wszelkie uzdrowienia, czy to fizyczne, czy duchowe, są dziełami Boga, i dlatego Jemu samemu, w Osobie Pana Jezusa, należy się chwała i wdzięczność.

Houle zmarł 3 stycznia, w pierwszą sobotę 2009 roku. Przeżył lat 83, w tym przez ponad 15 lat nosił na swoim ciele stygmaty. Jest jednym z niewielu świeckich stygmatyków w historii Kościoła.

Dwóch biskupów z diecezji Marquette, w stanie Michigan, bp James H. Garland oraz bp Alexander K. Sample, nie mieli do działalności Houle’go żadnych zastrzeżeń i pobłogosławili jego poczynania. Jednak, jak dotąd, informacje o Francisie Houle nie zostały przekazane do Rzymu.

Oto modlitwa autorstwa Houle’go:

O, mój Jezu! Ciężkie jest moje serce.
Z trudem znoszę Twoje brzemię.
O, Jezu, pozwól mi proszę
wziąć na moment Krzyż Twój święty.
Chcę Ci pokazać, że jestem przy Tobie.
Spójrz na mnie, Panie, oczyma swojego miłosierdzia.
Niech spoczną na mnie Twe uzdrawiające ręce.
I jeśli taka Twoja wola,
obdarz mnie zdrowiem, siłą i pokojem.
Amen.
Francis Houle
Kategoria: Stygmatycy
emo
Imprimatur

www.catalinarivas.pl/55-2/

treść Tajemnicy Mszy Świętej

TAJEMNICA MSZY-SWIET ...
Kategoria: Mistyka
emo
Imprimatur

www.catalinarivas.pl/55-2/


Tu treść Tajemnicy Mszy Świętej

TAJEMNICA MSZY ŚWIĘT ...
Kategoria: Objawienia Prywatne
emo
Stygmatyczka Catalin ...
Kategoria: Objawienia Prywatne
emo
Wszystkie książki mistyczki Cataliny Rivas posiadają Imprimatur.

www.catalinarivas.pl/55-2/
Stygmatyczka Catalin ...
Kategoria: Objawienia Prywatne
emo
Stygmatyczka Catalin ...
Kategoria: Objawienia Prywatne
emo
pracownik.kul.pl/files/10591/public/Ksiazki/Vademecum_duchowosci_katolickiej.pdf

Vademecum Duchowości Katolickiej
101 pytań o życie Duchowe
ks. prof. dr. hab. Marek Chmielewski
Szczytne książki
emo
www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/2503707,Wladyslaw-z-Gielniowa-%e2%80%93-blogoslawiony-patron-Warszawy

W tych dniach obchodzimy 516. rocznicę śmierci błogosławionego Władysława z Gielniowa. Dzień Jego odejścia nie jest określony jednoznacznie, a historycy podają datę 4 lub 5 maja 1505 roku. Wynika to z faktu, że ten patron Warszawy, po słynnym kazaniu w Wielki Piątek tak dalece zaniemógł, że bracia zakonni zanieśli go do infirmerii, gdzie nieprzytomny, pośród innych chorych odszedł po kilku dniach do Boga w dniu niedokładnie oznaczonym. Do dzisiaj pozostaje w poczcie patronów Warszawy, jest też uważany za ojca literatury polskiej i języka polskiego we mszach świętych. Był poetą i kaznodzieją zarazem.

Na obrazach przedstawiany jest jako lewitujący zakonnik, co wiąże się z wydarzeniami tuż przed jego śmiercią. Pisma historyczne opisujące świętych i błogosławionych tak relacjonują te zdarzenia:

"Do historii przeszło ostatnie kazanie Władysława z Gielniowa wygłoszone w Wielki Piątek 1505 roku w kościele św. Anny w Warszawie. W trakcie głoszenia nauki zakonnik wpadł w ekstazę, a potem na oczach obecnego w kościele tłumu, ze słowami "Jezu! Jezu!" uniósł się nad ambonę i przez kilka chwil lewitował nad nią. Potem upadł na ziemię i stracił przytomność. Nie odzyskał jej już nigdy. Umarł kilka dni później".

W kolejnej relacji dowiadujemy się, że "pochowano go pod podłogą chóru zakonnego w kościele pw. św. Anny w Warszawie i tam jego relikwie przechowuje się do dziś".

Słynny ksiądz Piotr Skarga tak opisuje te ostatnie posługi (pisownia oryginalna): "Pochowany został na środku chóru Ojców Bernardynów warszawskich, pod tem miejscem, gdzie się pali lampa przed Przenajświętszym Sakramentem. Lecz w roku Pańskim 1572 Arcybiskup Karnkowski, będąc w Warszawie miał objawienie, w którem błogosławiony Władysław polecił mu w Imieniu Pana Boga, aby zwłoki jego na właściwszem miejscu umieszczone zostały. Przeniesiono je więc z wielką czcią i przy uroczystym obchodzie, na którym król Zygmunt August był obecny, złożono po prawej stronie wielkiego ołtarza, gdzie dotąd zostają w osobnej kaplicy. Przy grobie jego wiele zaszło cudów, wskutek czego Papież Benedykt XIV wpisał Władysława w poczet Błogosławionych i jednym z głównych patronów Polski i Litwy ustanowił".

Błogosławiony Władysław (Ładysław) jest ważną postacią w polskim Kościele katolickim. Po tym jak 11 lutego 1750 roku papież Benedykt XIV wydał dekret, w którym zatwierdził kult błogosławionego Władysława, stał się on też patronem Królestwa Polskiego i Litwy, miasta Warszawy i parafii na obecnym Warszawskim Natolinie.

W tamtych czasach Natolin jeszcze nie istniał, a historia jego powstania sięga dopiero okresu panowania Jana III Sobieskiego. Uroczystości beatyfikacyjne odbyły się według portalu "brewiarz.pl" w późniejszym okresie:

"Właściwe uroczystości przygotowano jednak dopiero w roku 1753, łącząc je z 300. rocznicą przybycia bernardynów do Polski. W roku 1759 Klemens XIII ogłosił bł. Władysława patronem Królestwa Polskiego i Litwy. 19 grudnia 1962 r. papież Jan XXIII ogłosił go głównym patronem Warszawy. Obecnie bł. Władysław jest patronem drugorzędnym, a główną Patronką Warszawy jest Najświętsza Maryja Panna Łaskawa z wizerunku znajdującego się w kościele jezuitów przy archikatedrze na Starym Mieście".

Władysław z Gielniowa biegle władał zarówno łaciną jak i językiem polskim. To on starał się wprowadzać polskie akcenty do mszy świętych w celu przybliżenia liturgii Polakom, z których znacząca większość łaciny nie znała. Po łacinie pisał dla współbraci, a po polsku dla ludu. Łacińskie teksty to głównie utwory modlitewne lub sławiące przymioty wiary i zakonne – jak choćby modlitwa do św. Brygidy, wierszowany wykaz kar pokutnych, pieśń do Matki Bożej na czas zarazy czy poemat o biblijnej "Pieśni nad pieśniami".

Po polsku pisał przede wszystkim pieśni przeznaczone dla wiernych. Należą do nich: "pieśń na Boże Narodzenie Augustus, kiedy krolował (zob. fragmenty w dziale Z pieśni bożonarodzeniowych), pieśń pasyjna Żołtarz Jezusów, pieśń Jasne Krystowo oblicze, nawiązująca do apokryficznej legendy o obliczu Chrystusa odbitym w cudowny sposób na chuście Weroniki, pieśń-modlitwa do Jezusa o siedem darów Ducha Świętego (Jezu, Zbawicielu ludzski) oraz przedstawione poniżej dwie pieśni o tematyce maryjnej: Anna, niewiasta niepłodna i Już się anjeli wiesielą".

Badacze polskiej literatury okresu średniowiecza tak charakteryzują jego styl: "Władysław z Gielniowa pisał regularnym wierszem sylabicznym, stosował rymy wewnętrzne, anafory, akrostychy i układy abecedariuszowe. Większość jego pieśni polskich, a więc przeznaczonych dla ludu, ma charakter wierszowanych legend opartych na popularnych wątkach apokryficznych. Odbija się w nich żarliwe nabożeństwo do Matki Bożej i Jezusa w duchu devotio moderna i propagowanej przez nią modlitwy myślnej. Dzięki twórczości bernardyńskiego poety język polski zaczął częściej i donośniej rozbrzmiewać w murach naszych świątyń".

Tym, którzy chcieliby zapoznać się z tą piękną twórczością, w duchu dawnego języka polskiego, sugerujemy odwiedzenie strony internetowej pod adresem: staropolska.pl/sredniowiecze/poezja_religijna/Gielniowczyk_01.html

Wśród historyków Kościołą uchodził za zakonnika unoszącego się nad ziemią – na pamiątkę wielkopiątkowego kazania. Należy też dodać, że wszędzie chodził boso i z prawdziwą nabożnością oddawał się pokutom cielesnym.
bł. Władysław z Giel ...
Kategoria: Lewitacja
emo
Mamy dwie możliwości z których jedna na pewno jest fałszywa przy czym druga możliwość na pewno jest prawdziwa. Innej możliwości nie ma.

Skoro NIE mogło powstać COŚ z niczego... I bez miejsca czy przestrzeni, bo nie mogło POWSTAĆ , - Nie wiem ile byśmy nie cofali się do tyłu, to pozostaje wyłącznie druga możliwość :

- Istnieje Bóg Stwórca.

Innej możliwości NIE MA.

Oczywiście, ktoś zada pytanie: a skąd się wziął Bóg?

Tutaj jest odpowiedź: Możliwym jest, że Stworzył nas Bóg i tak uczynił, że pewnych spraw nie jesteśmy w stanie pojąć, to jest możliwe, podobnie jak np kot czy pies nie pojmuje działania telewizji czy samochodu, to jest możliwe, natomiast nie jest możliwe by COŚ powstało z niczego i bez miejsca-przestrzeni... Jest to niemożliwe w 100%.

Z dwóch możliwości na placu boju pozostaje tylko jedna i ona musi być prawdziwa.


Jeśli nie mogło powstać cokolwiek bez miejsca/przestrzeni i bez energii, materii itp

To odpowiedź jest jedna: Istnieje Bóg Stwórca.
100% dowód na istnie ...
emo
Ewangelia (J 14, 7-14)
Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca
Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście».

Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy».

Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła!

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię».
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
Fulla Horak
Kategoria: Objawienia Prywatne
emo
J 12, 44-50
Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus tak wołał: «Ten, kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał. A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał.

Ja przyszedłem na świat jako światłość, aby nikt, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności. A jeżeli ktoś słyszy słowa moje, ale ich nie zachowuje, to Ja go nie potępię. Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat potępić, ale by świat zbawić.

Kto Mną gardzi i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które wygłosiłem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym. Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ojciec, który Mnie posłał, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić. A wiem, że przykazanie Jego jest życiem wiecznym. To, co mówię, mówię tak, jak Mi Ojciec powiedział».
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
Ewangelia (J 3, 7b-15)
Trzeba się powtórnie narodzić
Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus powiedział do Nikodema:

«Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha».

Na to rzekł do Niego Nikodem: «Jakżeż to się może stać?»

Odpowiadając na to, rzekł mu Jezus: «Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, co widzieliśmy, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego.

A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne».
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo


Matka Boża, Rzym, Papież Franciszek, Błogosławieństwo Urbi et Orbi, 27 03 2020, (video)
Mama Boża, Rzym, Pap ...
Kategoria: Inne Cuda Boże
emo
Narodziny i rodzina
Maria Grazia Tarallo urodziła się w Barra, dziś na przedmieściach Neapolu, ale wówczas niezależną gminę, 23 września 1866 r., Przez Leopoldo Tarallo, miejskiego ogrodnika i Concetta Borriello, kobietę o wielkiej witalności.
W swojej rodzinie miał sześciu innych braci i sióstr, z których dwóch zmarło jako dzieci. Wśród mężczyzn przeżyli Gabriele i Vitaliano, a siostry Drusiana i Giuditta zostały zakonnicami jego własnego Zgromadzenia, nosząc odpowiednio imiona Maria del Sepolcro i Maria della Sacra Lancia.
Maria Grazia zawsze mieszkała w środowisku rodzinnym w Barra, otrzymując podstawowe wykształcenie najpierw w prywatnej szkole, a następnie w szkole Sióstr Stimmatine. Pierwszą komunię przyjęła 7 kwietnia 1873 roku wyjątkowo w wieku prawie siedmiu lat, za zgodą proboszcza, który uznał ją za dojrzałą.
Była jeszcze dzieckiem, kiedy zdobyła szacunek i podziw wielu rodzin w Barra, stając się dobrym przykładem dla rówieśników dzięki swojej gorliwości w modlitwie.

Małżeństwo cywilne za posłuszeństwo
Miała 23 lata, kiedy jej ojciec Leopoldovolle narzucił jej wolę poślubienia jej, mimo że Maria Grazia wyrażała chęć zostania zakonnicą od czasu dorastania. Musiał więc zaakceptować młodego Raffaele Arutę jako chłopaka, ale zawsze zachowywał powołanie zakonne w swoim sercu.
Uspokajając ją niejasnymi obietnicami, ojciec zabrał ją 13 kwietnia 1889 roku do gminy Barra, ostatecznie zmuszając ją do oficjalnego przyjęcia młodej narzeczonej ceremonii cywilnej: zgodnie z powszechną praktyką ślub w kościele został przełożony, podczas gdy młoda małżonkowie wrócili do swoich rodzin.
Po powrocie z ratusza, podczas zwykłych posiłków w domu z krewnymi, Raffaele Aruta miał ujście krwi, objaw gruźlicy, która nękała ówczesną ludność, dotykając wszystkich grup wiekowych i płci. Wprowadzając na miejsce główne znane lekarstwo, czyli zmianę powietrza, zabrano go do Torre del Greco na zboczach Wezuwiusza, obszaru zdrowego powietrza, gdzie jednak choroba uległa nieodwracalnemu zaostrzeniu.
Młody człowiek zmarł 27 stycznia 1890 r., Dziewięć miesięcy po ślubie cywilnym z Marią Grazią, która, choć nie poszła do jego łóżka, tak bardzo modliła się, aby przyjął wolę Bożą. Ojciec był mocno wstrząśnięty incydentem i zaczął złagodzić wrogość wobec powołania religijnego córki.

W klasztorze Uroczych Krucyfiksów Jezusa w Najświętszym Sakramencie
Dnia 1 czerwca 1891 r. Maria Grazia w wieku 25 lat przedstawiła się Matce Marii Pia della Croce, w towarzystwie ojca i dobrego pisemnego sprawozdania spowiednika Don Domenico Romano. Była założycielką i przełożoną Zgromadzenia Ukrzyżowanych Adoratorek Jezusa w Sakramencie, zgromadzenia założonego za namową Kardynała Arcybiskupa Guglielmo Sanfelice 20 listopada 1885 r. (Od 1978 r. Znane są one jako Siostry Ukrzyżowane Adoratorki Eucharystii). Zaledwie dwa miesiące temu, od kwietnia 1891 roku, otworzył klasztor San Giorgio a Cremano, który stanie się domem macierzystym. Założycielka (Czcigodna od 2016 r.) I pierwsze siostry wspólnoty były bardzo zadowolone z nowej postulantki, która od razu wyróżniła się pokorą, uległością i miłością do pracy.
Matka Notari zeznała w procesie diecezjalnym, że Maria Grazia przybyła do klasztoru poprzedzona kilkoma głosami, które przypisywały jej dar widzenia Matki Boskiej Bolesnej, otoczonej przez Siedmiu Założycieli Służebnic Maryi, tak jak jest ona obecnie przedstawiona w grupie rzeźb obecnych na bocznym ołtarzu kaplicy Domu Macierzystego.
Ponadto śniły jej się Siostry tego Instytutu ubrane w czerwoną „cierpliwość” (szeroki pas materiału, który biegnie po całej osobie z przodu i od ramion), podczas gdy w pierwszej wersji habitu zakonnic był czarny i taki był czas Marii Grazii; zmieniono ją na czerwoną po latach, kiedy Reguła została zatwierdzona przez Stolicę Apostolską.
Po okresie próbnym przyjął habit zakonny. Imię Siostry Marii della Passione zostało z niej wyciągnięte losem, ale była bardzo zadowolona, ​​ponieważ w swej duszy była już mistykiem Męki Pańskiej.
Jej talenty i cnoty ujawniły się przede wszystkim podczas nowicjatu, który rozpoczął się 11 listopada 1891 roku: ku zadowoleniu mistrzyni nowicjuszki i podziwu pozostałych sióstr została przyjęta do złożenia ślubów zakonnych 20 listopada 1892 roku. Wspólnota różne zadania zawsze z gorliwością, uwagą, ofiarą z siebie, na chwałę Boga i duchowe dobro dusz.

Droga zakonnicy Maryi Męki Pańskiej
W dwa lata po ślubie, 21 listopada 1894 r., Siostra Maria della Passione została przeniesiona do nowego domu w Castel San Giorgio w prowincji Salerno. Pozostał tam do stycznia 1897, kiedy wrócił do San Giorgio a Cremano. Od lata 1902 roku jego duchowym ojcem był ks. Luigi Fontana, który zebrał swoje intymne mistyczne tęsknoty i będzie ich wiernym tłumaczem i opiekunem.
18 marca 1903 r. Siostra Maria della Passione złożyła śluby wieczyste; 18 sierpnia 1904 r. został przeniesiony do Neapolu przy Via Tribunali, gdzie pozostał do zamknięcia domu w styczniu 1906 r., a następnie wrócił do San Giorgio a Cremano.
W tym okresie Sangiorgese Siostra Maria, jak powiemy później, doznała brutalnego znęcania się przez diabła, zwłaszcza gdy na zaproszenie założyciela zaczęła intensywnie modlić się o nawrócenie grzesznika. Atak był wtedy tak gwałtowny, że spowodował uraz prawej ręki, który spowodował głęboką ranę.
20 lutego 1907 r. Konieczna była operacja, podczas której usunięto ważne więzadło. W konsekwencji Siostra Maria della Passione nie mogła już artykulować ramienia, które pozostawało bezwładne.
Choć niepełnosprawna w pracy, potrafiła wykonywać inne zadania we wspólnocie, zawsze z zapałem i posłuszeństwem: od 1909 do 1910 była wikariuszką przełożonej Domu Macierzystego, a od 1910 do 1912 pełniła delikatną i ważną rolę. Mistrzyni nowicjuszy.

Duchowość i charyzmaty
Aspekt duchowy został skutecznie wyeksponowany w deklaracjach matki założycielki i ojca duchowego, Ks. Luigiego Fontany. Wyłonił się obraz jednej z najbardziej znaczących postaci kobiecych w historii mistyki Kościoła neapolitańskiego, który nadał szczególny sens jej życiu, poświęconemu ziemskim wydarzeniom Chrystusa i rozważaniu Jego Męki.
Wśród elementów jego wielopłaszczyznowej osobowości wyłania się miłość do Eucharystii, poprzedzona miłością do męki Jezusa, aby osiągnąć zadośćuczynienie jako ofiara pokuty. Co więcej, kult Maryi Bolesnej zajmował centralne miejsce w jego życiu, ponieważ uważał Ją za swoją Matkę i Nauczycielkę, aby wniknęła głęboko w tajemnicę Chrystusa. Wszystko było w pełni tożsame z charyzmatem założycielki, jej przewodniczki i powiernika oraz jej współczesnych, żyjących wraz z nią w rozwoju rodzącej się wspólnoty.
Spędzała długie godziny przed Tabernakulum na adoracji Jezusa Eucharystii, do tego stopnia, że ​​matka przełożona została zmuszona do wyznaczenia jej bardziej ustronnego i spokojnego miejsca, ponieważ zajmowała miejsce przejścia dla sióstr w chórze.
Modlitwa była jego głównym zajęciem: pozostawał w chórze w adoracji do trzeciej lub czwartej rano, czasem całą noc; żyła całkowicie oderwana od rzeczy ziemskich, zadowalając się tym, co wydała Wspólnota.
Siostra Maria della Passione wzięła wtedy sobie do serca misję złożenia się w ofierze zadośćuczynienia za grzeszników, a zwłaszcza za księży, którzy odeszli od swej posługi; w tym celu pościł i zdyscyplinował się aż do krwi, także po to, by naprawić świętokradztwa popełnione przeciwko Świętej Eucharystii.
Z biegiem lat jej reputacja jako roztropnej kobiety zdolnej do doradzania rozszerzyła się poza klasztor. Wiele osób zwracało się do niej z pewnymi okresami po radę, modlitwę, pocieszenie i odwagę; było to również zwyczajowe dla innych sióstr, a często dla samej założycielki. Na koniec trzeba powiedzieć, że różni księża diecezji zwracali się do niej, aby wzmocnić swoją wiarę lub przezwyciężyć wewnętrzne problemy.
Będąc najbardziej posłuszna kierownikowi duchowemu i przełożonej, wykorzystywała tę cnotę do przerywania długich postów i pozbawienia niektórych pokarmów lub napicia się; jej przełożeni musieli uciekać się do posłuszeństwa, aby ją nakarmić.
Miał dar proroctwa, który budził zdziwienie, w tym kard. Giuseppe Prisco, któremu przepowiedział swoją konsekrację na arcybiskupa Neapolu. Matka Notari i kierownik duchowy ojciec Fontana stwierdzili następnie, że siostra Maria della Passione miała stygmaty na stopach i klatce piersiowej. Wreszcie nastąpiły cudowne uzdrowienia, których świadkami była Założycielka i inne zakonnice.

Prowokacje i męki diabła
Siostra Maria della Passione zawsze znosiła siłą i rezygnacją wiele napaści i nękania ze strony diabła, który dręczył ją i przerażał strasznymi wizjami i biciem. Z wielką prostotą zwierzył się Matce Notari, że oparzenia, które można było zobaczyć na jego policzku i prawej dłoni, zostały mu zadane przez diabła podczas jednej z jego tortur. W nocy z jej pokoju dobiegały hałasy, bardzo przerażające inne zakonnice, które twierdziły, że to diabeł maltretował siostrę Marię della Passione.
Kulminacją tych ataków był wspomniany wyżej poważny uraz, który doznał jej prawego ramienia i który po operacji próbował ją wyleczyć, unieważnił ją do tego stopnia, że ​​nie mogła już wykonywać zadań, które były jej należne. do niej.
Ten aspekt życia przyszłego Błogosławionego był z pewnością najtrudniejszy do rozszyfrowania, biorąc pod uwagę naturalną i przysłowiową roztropność Kościoła, by nadać wyższą wartość zjawiskom, które w innych przypadkach można by zakwalifikować jako objawy i zaburzenia neuropatologiczne. Z tego powodu był później przedmiotem ekspertyz i teologów, w tym o. Agostino Gemelli.
Z pewnością Maryja Męki Pańskiej była prostą zakonnicą, która stała się wielką kontemplacyjną i mistyczną postacią, nawet jeśli nie była silnym płaczem, ale zasługuje na to, by być znaną z oryginalności i kompletności mistycznych zjawisk, o które została wzbogacona o wyjątkowość. dar Boży

Śmierć i reputacja świętości
Jego śmierć nastąpiła 27 lipca 1912 r. W San Giorgio a Cremano, ale przewidział ją miesiąc wcześniej. Przyczyny jej śmierci nie zostały dokładnie określone, chociaż odwiedziło ją czterech lekarzy, w tym mieszkający w Mediolanie wnuk założyciela, dr Notari.
Epilog tej dziwnej choroby, która ją dotknęła, trwał około piętnastu dni, podczas których Siostra Maria miała szczególne zjawiska fizyczne, takie jak wystawianie języka wyciągniętego do przyjęcia Komunii Świętej, kiedy przez 15 dni nie przyjmowała jedzenia i nie mogła połykając kroplę wody, tak że język wysechł i sprawiał wrażenie skręconego.
Ponadto prawe ramię, które było sparaliżowane przez pięć lat, trzy dni przed śmiercią, zaczęło poruszać się normalnie, ku zdziwieniu wszystkich obecnych, do tego stopnia, że ​​mógł łatwo prześledzić znak krzyża.
Ciało pozostawało przez trzy dni wystawione w kościele klasztornym, pozostając giętkie i bez śladów rozkładu. Wielu wiernych przybyło z San Giorgio a Cremano i z okolicznych wiosek, aby oddać hołd „świętej mniszce”. Pogrzeb odbył się w wielkiej rzeszy ludzi: zwłoki nowicjuszy przeniesiono na pobliski cmentarz miejski i tam pochowano w kaplicy pana Tarallo, wielbiciela Siostry Marii.

Proces beatyfikacyjny
Z wyraźnej woli kard. Prisco zwyczajny proces w sprawie heroiczności cnót Siostry Marii della Passione rozpoczął się 11 marca 1913 r., Tuż po jej śmierci; ukończono go 1 lipca 1918 r. W międzyczasie 20 kwietnia 1914 r. zwłoki przeniesiono z prywatnej kaplicy do głównego kościoła na cmentarzu San Giorgio a Cremano. Przebywał tam do 9 listopada 1916 r., Kiedy został przeniesiony do kościoła domu macierzystego Sióstr Ukrzyżowanych Adoratorek Eucharystii.

Cud beatyfikacyjny
Podczas ekshumacji w 1914 r. Na obustronną jaglicę przebywał chłopiec Francesco Cimino z Nocera Superiore. Po przyjęciu Komunii św. Ze swoimi wujami (który znał księdza Luigiego Fontanę, który został postulatorem sprawy i biografem Sługi Bożego), zbliżył się do zwłok. Kapłan, który był blisko, położył rękę zmarłego na jego oczach: natychmiast odzyskał wzrok. Później dwie jego córki weszły do ​​Sióstr Ukrzyżowanych.
Uzyskana łaska została dokładnie zbadana podczas diecezjalnego procesu dotyczącego cudu, zatwierdzonego 10 października 1995 r .; w tym samym okresie w Rzymie zaprezentowano „Positio super virtutibus”.
Dekret o heroiczności cnót został ogłoszony 19 kwietnia 2004 r. Po specjalnym zjeździe konsultorów teologicznych (10 grudnia 2003 r.) Oraz po posiedzeniu kardynałów i biskupów będących członkami Watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych (16 marca 2004 r.) ).
Co do potencjalnego cudu, uzyskał pozytywną opinię z konsultacji lekarskiej 22 kwietnia 2004 r., Konsultorów teologicznych 22 października tego samego roku oraz kardynałów i biskupów, którzy byli członkami Kongregacji w dniu 8 lutego 2005 r. 19 W grudniu 2005 roku papież Jan Paweł II zezwolił na promulgację dekretu, który uznał go za niewytłumaczalną, pełną i trwałą łaskę.

Beatyfikacja
Obrzęd beatyfikacji Siostry Maria della Passione, której przewodniczył kardynał José Saraiva Martins, prefekt w czasie watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych odbyło się w ramach Eucharystii w katedrze w Neapolu w dniu 14 maja 2006.
Do diecezja neapolitańska była pierwszym przypadkiem beatyfikacji, zgodnie ze wskazaniami opublikowanymi w 2005 roku, zgodnie z którymi obrzęd musi odbyć się w diecezji, która promowała ten proces lub w innym odpowiednim miejscu.
W ten sposób spełniło się pragnienie wyrażone przez ówczesną młodą nowicjuszkę Marię Grazia Tarallo: „Chcę stać się świętą, kochając Chrystusa w Eucharystii, cierpiąc z Chrystusem Ukrzyżowanym, patrząc na Chrystusa w osobie brata”.


Autor: Antonio Borrelli i Emilia Flocchini
Bł. Maria od Męki Pa ...
Kategoria: Stygmatycy
COM_KUNENA_MORE
Wygenerowano w 1.43 sekundy