Home
Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

100% dowód na Istnienie BOGA - linki
(1 przeglądających) (1) Gość
  • Strona:
  • 1

TEMAT: 100% dowód na Istnienie BOGA - linki

100% dowód na Istnienie BOGA - linki 8 lata, 6 mies. temu #368

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
Wiara w Istnienie Boga - Namacalne, Naukowe Dowody Dla Sensu Wiary w Boga!




Prawda o Całunie Turyńskim

Całun Turyński

{wnikliwa analiza}



UWAGA: Jeżeli wszedłeś tu na tą stronę przypadkowo, to prosimy kliknij teraz myszką na różowy” napis tu pod spodem „Do Strony Głównej” i rozpocznij nasz program / opracowanie zapoznając się wpierw z informacją na stronie głównej, a następnie kolejno!



"Powrót do strony głównej"



Odbicie twarzy Jezusa z Całunu Turyńskiego :



Foto: Pismo "Milujcie sie" - material za pozwoleniem redakcji.





Fotografia Całunu Turyñskiego

Fotografia zródło: „Wikipedia” „Całun Turyñski”: pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Shroudofturin.jpg&filetimestamp=20051118092416



UWAGA: Wszystkie zdjęcia na tej stronie bez podpisu są ze strony: "© [2009] Jupiterimages Corporation" - za pozwoleniem.



Foto-Jezus: "© [2009] Jupiterimages Corporation"



Po przeczytaniu tego rozdziału i zawartych w nim dowodów naukowych, raz na zawsze sam się przekonasz, że to odbicie Zmartwychwstałego Jezusa jest Prawdą!



Całun Turyński to w rzeczywistości zdjęcie pozostawione na płótnie pochówkowym z zamierzchłych czasów, aż do współczesności.

Jest to następny dowód dla Prawdy o Jezusie! Swoista fotografia będąca czytelnym dowodem i odbiciem; męki, śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Całun Turyński - przebadany już przez całą „armię” naukowców z dziesiątek dziedzin współczesnej nauki jak m.in.: medycyna sądowa, botanika, kryptologia, spektroskopia, krystalografia, patologia kliniczna, fizyka nuklearna, fizyka cząstek elementarnych, chemia, mikroskopia, radiografia, archeologia, historia, numizmatyka, kryminologia, historia sztuki, nauka o budowie i pochodzeniu płócien, fotografia, itp., a nawet matematyka rachunku prawdopodobieństwa – sam w sobie stał się nową nauką zwaną SYNDOLOGIA, a ogromna rzesza respektowanych, międzynarodowych naukowców gromadzi się głównie wokół formacji naukowej od wielu lat zajmującej się badaniem Całunu Turyńskiego, a zwanej w skrócie STURP.

Całun jest najbardziej przebadanym obiektem na świecie. i według najnowszych badań uznany jako - nie możliwy do odtworzenia i ustalenia, co do sposobu powstania przy pomocy metod znanych człowiekowi!

- Przez większość naukowców ściśle go badających, (z których też wielu przy okazji jego badań i odkryć nawróciło się do wiary w Boga), obecnie, po rzetelnym naukowym obaleniu prawdziwości i wykazaniu niestosowności wyników badań węgla C-14, (a które to starały się podważyć autentyczność Całunu Turyńskiego), uznany jest też przez olbrzymią większość respektowanego świata naukowego jako autentyczny Całun Pochówkowy Jezusa Chrystusa i największa relikwia chrześcijańska.



Zbadajmy, więc tu całą tą PRAWDĘ O CAŁUNIE, tak z pozycji ściśle naukowej, jak i - religijnej dla potwierdzenia PRAWDY O JEZUSIE!

Niech raz na zawsze obiektywnie patrzący czytelnik sam osądzi i sam o tym zdecyduje!



* (opis metod i podstaw obecnego podważenia badań (węglem C-14) przez zasadniczy świat naukowy jest również przedstawiony w tym opracowaniu).



Ale wpierw jeszcze, kilka słów o samym Całunie Turyńskim:



[z opracowania Źródłowego p.t. „Milczący Świadek Śmierci i Zmartwychwstania” z pisma „Miłujcie się”, za pozwoleniem redakcji tego pisma]



„Milczący Świadek Śmierci i Zmartwychwstania”

„Płótno grobowe Jezusa, które widzimy w kończącej film “Pasja” scenie Zmartwychwstania, w rzeczywistości [jak wszystko ewidentnie wskazuje] zachowało się do naszych czasów. Jest to słynny Całun Turyński, najcenniejsza relikwia chrześcijaństwa. „Milczący świadek śmierci i zmartwychwstania” – jak nazwał go Ojciec Święty Jan Paweł II. Tak mówił na jego temat:

„ Przyjmując argumenty wielu uczonych, Święty Całun Turyński jest szczególnym świadkiem Paschy: Męki, Śmierci i Zmartwychwstania. Świadek milczący, lecz jednocześnie zaskakująco wymowny! (Turyn 13.04.1980). Dla człowieka wierzącego istotne jest przede wszystkim to, że Całun to zwierciadło Ewangelii (…) Każdy człowiek wrażliwy, kontemplując go, doznaje wewnętrznego poruszenia i wstrząsu… Całun jest znakiem naprawdę niezwykłym, odsyłającym do Jezusa, prawdziwego Słowa Ojca, i wzywającym człowieka, by naśladował w życiu przykład Tego, który oddał za nas samego siebie” (Turyn 24.05.1998).

Wszechstronne badania naukowe Całunu Turyńskiego, prowadzone od kilkudziesięciu lat, mówią o jego autentyczności. Ta lniana tkanina o długości 4 m 36 cm i szerokości 1 m 10 cm zadziwia świat nauki, ponieważ jest „kliszą fotograficzną” przodu i tyłu ciała Jezusa. Odbicie na Całunie jest w fotograficznym negatywie, natomiast plamy krwi są w pozytywie.

Naukowcy zidentyfikowali na Całunie w sumie około 700 ran. Co więcej, ten przejmujący obraz Ukrzyżowanego jest trójwymiarowy, ale mając do dyspozycji nawet najnowocześniejsze osiągnięcia nauki, nikt nie jest w stanie go odtworzyć. Obraz na Całunie jest w kolorze żółtym, nie ma na nim żadnych farb, pigmentów czy barwników. Wizerunek powstał tylko na powierzchni włókien, jest niezmywalny i nie można go niczym wywabić. Jego obraz jest idealnie płaski, nie uległ deformacji, gdyż jest rzutem równoległym. Naukowcy są zgodni, co do tego, że odbicie na Całunie powstało na skutek wybuchu tajemniczej energii od wewnątrz.

Obraz całego ciała, ze wszystkimi śladami ran, zaistniał na skutek przypalenia powierzchni włókien przez promieniowanie podczerwone lub bombardowanie protonami. Dla współczesnej nauki powstanie tego obrazu pozostaje nierozwiązywalną zagadką. Jedynym twórcą tego fotograficznego negatywu jest martwe ciało ukrzyżowanego człowieka, Żyda z pierwszego wieku, o wzroście 1,81 m, o pięknych semickich rysach twarzy, mocnej i proporcjonalnej budowie ciała, którego ukrzyżowali rzymscy żołnierze dokładnie w taki sposób, jak to jest opisane w Ewangeliach. Eksperci medycyny sądowej, badając Całun, stwierdzili, że ciało pozostawało w nim do 36 godz., gdyż nie znaleziono na płótnie żadnych znaków jego rozkładu. Z całą pewnością nikt ciała z Całunu nie wyjmował, ponieważ widać na nim wyraźnie nienaruszone skrzepy krwi i brak jest śladów odrywania.

Wszystkie te fakty wskazują na jedyne logiczne wytłumaczenie tajemniczego zniknięcia ciała i odbicia jego wizerunku na Całunie, a jest nim wiara w fakt zmartwychwstania. Nasz Zbawiciel Jezus Chrystus utrwalił na płótnie grobowym rzeczywisty obraz swojego cierpienia i śmierci. Jest to jakby piąta Ewangelia, napisana krwią, przelaną dla naszego zbawienia. Całun jest milczącym świadkiem męki, śmierci i zmartwychwstania, który ma pobudzać i ożywiać naszą wiarę w nawiązaniu osobistego kontaktu ze Zbawicielem. Wstrząsające obrazy cierpienia Chrystusa, ukazane w tak realistyczny sposób w filmie Pasja, w dużej mierze pokrywają się z zapisem męki, który został utrwalony na Całunie Turyńskim.

Odbicie twarzy na Całunie mówi o strasznych torturach. Widać rany na prawym policzku i nosie od uderzenia kijem, wgniecenia i przesunięcie czubka nosa, oraz krew wydobywającą się z niego. Są rany powiek i łuków brwiowych, obrzęk na prawej kości jarzmowej, ślady wyrywania włosów wraz z wierzchnią warstwą skóry. Są liczne wypływy krwi na czaszce spowodowane kolcami korony cierniowej.

Doliczono się na całym ciele 120 ran spowodowanych uderzeniami bicza, mającego trzy dłuższe rzemienie zakończone kawałkami metalu, które przy uderzeniu wyrywały cząsteczki ciała. Jezus był biczowany przez dwóch żołnierzy. Końcówki biczów zawijały się i raniły również golenie, uda, przód ciała, brzuch i szczyty klatki piersiowej.

W filmie Pasja widać przerażające okrucieństwo, z jakim dokonywano biczowania. Odczytując odbicia ran na Całunie, naukowcy są skłonni twierdzić, że [człowiek z Całunu] niósł belkę poprzeczną krzyża o długości 1,80 m i wadze od 30 do 50 kg. Musiał pokonać drogę długości około 500 m.

Upadał na twarz, gwałtownie uderzając kolanami o kamienistą drogę. W filmie Gibsona Jezus niesie cały krzyż, co zasadniczo nie zmienia wymowy i realizmu tych wydarzeń. Analiza ran na Całunie wskazuje na to, że ręce do krzyża przybijano gwoźdźmi w nadgarstkach, w przestrzeni zwanej „szczeliną Destota”.

W ten sposób miały utrzymać cały ciężar ciała wiszącego na krzyżu. Żeby nabrać powietrza musiał On się podnosić na przybitych do krzyża rękach i nogach. Ten rytm podciągania i opadania trwał około 3 godzin aż do całkowitego wyczerpania sił, a wtedy nastąpiła śmierć.

Analiza rany prawego boku (o długości 4,5 cm i szerokości 1,5 cm) wskazuje, że bezpośrednią przyczyną śmierci było pęknięcie mięśnia sercowego na skutek skrajnego wyczerpania. Wtedy krew dostała się do osierdzia (mogło być około 2 litrów), a następnie do opłucnej. Doprowadziło to do gwałtownego rozerwania osierdzia pod wpływem silnego ciśnienia nagromadzonej tam krwi.

Towarzyszył temu porażający ból, po czym zaraz nastąpiła śmierć. [Według opisu w Ewangelii]: A Jezus jeszcze raz zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha (Mt 27, 50). Była to śmierć w stanie pełnej świadomości. Po śmierci krew zgromadzona w osierdziu podzieliła się na czerwone ciałka, które opadły na dół i bezbarwne osocze, które zostało w górnej części opłucnej.

Kiedy żołnierz przebił włócznią bok Chrystusa, wtedy doszło do gwałtownego wylewu na zewnątrz najpierw czerwonych ciałek krwi, a następnie bezbarwnego osocza. Dlatego św. Jan napisał: jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda (J 19, 34). Przebite serce Zbawiciela jest znakiem świadczącym o tym, że Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (J 15, 13).”

[z opracowania Źródłowego p.t. „Milczący Świadek Śmierci i Zmartwychwstania” z pisma „Miłujcie się”, za pozwoleniem redakcji tego pisma]



Foto Zródło:” Wikimedia Commons” File: pod “Shroud of Turin” / adres: commons.wikimedia.org/wiki/File:Shroud_of_Turin_001.jpg

------------------------------------------------------

Zanim jednak przystąpię do faktycznego, naukowego i obiektywnego zbadania Całunu Turyńskiego w oparciu o badania naukowe z wielu uznanych dyscyplin nauki i (opinie autorytetów naukowych tychże nauk) jak: historia, tkactwo, medycyna/ patologia, spektroskopia i krystalografia, komputerowa analiza obrazow, numizmatyka, badania komputerowo-cyfrowe, chemia i biochemia, fizyka, matematyka, botanika, kryminalistyka, badania DNA oraz dedukcja logiczna - wperw pozwlę sobie jeszcze ustosunkować się tu do jego niedawnego falsyfikatu profesora Garlaschelli, któremu nadano w mediach aż tak dużo rozgłosu!



Niedawny Falsyfikat Całunu Turyńskiego

Profesora Garlaschelli

(ataki i prawda):

Pragnąc tu ustosunkować się do niedawnego i ponownego już zarzutu ze strony przeciwników Całunu Turyńskiego bezpodstawnie wnioskujących o jego nieautentyczności na podstawie ostatnich eksperymentów z odbiciem (tj. kopią Całunu Turyńskiego) wykonanym przez włoskiego naukowca, chemika, prof. Garlaschelli, przedstawiam, co następuje:

1.

Profesor Garlaschelli, jak opisywano w mediach, wytworzył odbicie w pewnym stopniu podobne do odbicia na Całunie Turyńskim. Jednakże odbicie wytworzone przez niego jest, pod każdym względem, nieporównywalnie bardziej ograniczone odnośnie charakterystyki prawdziwego odbicia Całunu. Jednym z głównych niedoskonałości jego niedoskonałego odbicia było to, że ślady krwi zostały tam naniesione fizycznie farbą na wierzch wizerunku, (co jest możliwe dla technik malarskich – artystycznych), a nie jak w oryginale gdzie ślady krwi widnieją pod wizerunkiem tworząc faktycznie podwójny wizerunek i jak ustaliła nauka są przyczyną bezpośredniego kontaktu ciała i krwi z tym płótnem, (co jest z kolei niemożliwe do osiągnięcia dla technik malarskich – artystycznych i sfałszowania). Tak, więc na Całunie Turyńskim mamy dwa wizerunki: - jeden, powstały w wyniku kontaktu samego ciała i ran ofiary z płótnem (odbicie kontaktowe ran) oraz drugi wizerunek, (nakładającego się na to odbicie ran), odbicia samej już postaci ofiary i w niezrozumiały sposób powstałego bez przyczyny bezppśredniego kontaktu ciała z płótnem (odbicie niekontaktowe i jakby jego zdjęcie) na tymże płótnie.

2.

Poza tym, profesor użył do wykonania odbicia brunatno-żółtego pigmentu z tlenku żelaza jakoby znanego w średniowieczu. Natomiast wielokrotne i obiektywne badania Całunu już dawno potwierdziły, iż na płótnie Całunu Turyńskiego nie ma śladów żadnego barwnika, farb czy pigmentów ta (poza ilościami śladowymi-mikroskopowymi takiego tlenku-żelaza widzialnym jedynie pod mikroskopem, który występuje na całej powierzchni płótna, a nie wyłącznie na wizerunku). Jak więc widać barwnik ten w żaden sposób nie tworzy wizerunku, a mikroskopijne, wprost śladowe ilości na Całunie są przyczyną osadzenia się tego związku z otoczenia i efektem ubocznego procesu tkackiego lnu, co również potwierdza nauka. Gdyby zaś barwnik ten rzeczywiście tworzył ów wizerunek to jednocześnie znajdowałby się on na wizerunku Całunowym w znacznie dużej ilości, co jest logiczną tego konsekwencją, gdyż cząsteczki te w zupełności nigdy nie ulatniają się ot tak. Fakt ten nauka i bezstronni naukowcy badający Całun już dawno potwierdzili niezaprzeczalnie i ostatecznie oraz wykluczyli obecność wszelkich barwników na płótnie badając to wszelkimi nowoczesnymi metodami naukowymi wychwytującymi nawet cząstki w ilości 1 na miliard, choć jak widać nie do wszystkich to jeszcze dociera.

3.

Na Całunie Turyńskim istnieje odbicie posiadające charakterystykę doskonałego wprost trój-wymiaru niemożliwego do osiągnięcia dla żadnego wizerunku wyprodukowanego przez technikę malarską czy fotografię lub niedoskonałą odbitkę wizerunku profesora Garlasschelli. Całun jak określili naukowcy jest zdumiewającym hologramem, a obrazy, malunki czy zdjęcia nigdy nie posiadają trój-wymiaru!

--------------------------------------------------------------------------------

Kopia Całunu profesora – a Całun Turyński:

Wypada tu mocno zaznaczyć, iż współcześni naukowcy wciąż starający się podrobić Całun Turyński, (jak np. wspomniany tu profesor Garlaschelli), oraz usilnie wytworzyć podobną do niego kopię, z góry dysponują przecież nie tylko wiedzą o atrybutach i właściwościach tego Całunu Turyńskiego (jak np. jego właściwość trój-wymiaru oraz inne cudowne charakterystyki), ale i dysponują też przy tym dzisiejszą, nowoczesną techniką. Posiadając taką, gotową już wiedzę próbują oni zaledwie dostosować się do tychże właściwości Całunu w ich podróbkach, a wykorzystując przy tym całą tą dostępną dzisiaj wiedzę, naukę i technologię, (czego przecież nie posiadałby żaden średniowieczny, potencjalny fałszerz), i pomimo tego wciąż nie są wstanie osiągnąć prawdziwości i autentyczności cech Całunu Turyńskiego w jego fundamentalnych cechach.

Powołanie się profesora na osiągnięcie pewnych podobieństw z oryginałem nie jest przecież niczym dziwnym w takich okolicznościach. Falsyfikat profesora Garlaschelli posiada w końcu zbliżony w działaniu efekt w pozyskaniu pewnego zbliżonego podobieństwa wizerunku z jego oryginałem. Pozyskanie koloru wizerunku np. uzyskane zostało wskutek pewnego stopnia degradacji celulozy poprzez zanieczyszczenia kwasowe w używanym przez niego barwniku tlenku żelaza, gdzie w przypadku Całunu taki skutek degradacji jest stwierdzony w celulozie włókien, lecz w efekcie zupełnie innego procesu określonego jako „utlenienie-odwodnienie” włókien i to w zaledwie 4/100 milimetra ich powierzchni!

Jednakże, w przeciwieństwie, cudowne wprost atrybuty Całunu w porównaniu z ich niewiernymi kopiami są niesamowite i nieporównywalne. Przywołując znów ostatnią kopię profesora Garlaschelli (być może najbardziej udaną z wszystkich poprzednich podróbek), różnice pomiędzy jego kopią a oryginałem są pomimo wszystko (i pomimo wykorzystania przez niego całej wiedzy o oryginale oraz dzisiejszej techniki – jak wspomniane powyżej) oczywiste i uderzające. Dla przykładu jak m.in. wykazał również dr. T. Heimburger:

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kopia Całunu prof. Garlaschelli – --- a Autentyczny Całun Turyński:

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kopia Całunu prof. Garlaschelli:

Kopię wykonano za pomocą barwnika tlenku-żelaza.



Autentyczny Całun Turyński:

Ponad wszelką wątpliwość i ostatecznie naukowcy wykluczyli obecność na Całunie, jakich kolwiek śladów barwników, farb, czy pigmentów (z uwzględnieniem tlenku żelaza stosowanego przez profesora). Do badań w tym kierunku użyto też wszelkich możliwych metod naukowych jak: spektroskopii, rentgena, spektroskopii podczerwieni, spektroskopii masy,termografii podczerwieni, radiografii, itp., wychwytujących nawet 1 cząstkę na miliard.

------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kopia Całunu prof. Garlaschelli:

Na kopii krew namalowana jest farbą na powierzchni wizerunku, (co jest możliwe dla technik malarskich i sfałszowania).



Autentyczny Całun Turyński:

Na Całunie krew jest rezultatem autentycznego kontaktu krwawiącego ciała z płótnem i znajduje się pod powierzchną wizerunku, (co jest niemożliwe dla technik malarskich i sfałszowania).

-------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kopia Całunu prof. Garlaschelli:

Na kopii nie ma pod powierzchnią śladów aureoli osocza krwi. Jest to niemożliwe do podrobienia artystycznie.



Autentyczny Całun Turyński:

Na Całunie istnieją pod wizerunkiem faktyczne ślady fluorescencyjnych aureoli osocza krwi z wysięków pośmiertelnych ofiary.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------

Kopia Całunu prof. Garlaschelli:

Kopia nie posiada cech prawdziwego trój-wymiaru.



Autentyczny Całun Turyński:

Wizerunek Całunu posiada wprost niepojętą cechę doskonałego trój-wymiaru tzw. Hologramu. Na Całunie zawarta jest w obrazie informacja przestrzenna. Według analizy matematycznej jak wykazał to już dr. Jackson: - iż żaden rozsądny mechanizm fizyczny ani dyfuzja chemiczna nie byłyby w stanie wyprodukować obrazu, który jednocześnie byłby trój-wymiarem oraz tak wysoce szczegółowym jak wizerunek z Całunu, tym samym zaprzeczając jego naturalnemu powstaniu. Żaden obraz czy zdjęcie nie posiada cech trój-wymiaru!

------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kopia Całunu prof. Garlaschelli:

Kopia całunu jest efektem akumulacji bardziej lub mniej ciemnych plam pigmentu bez jakichkolwiek półcieni oraz bez kolorów w miejscach niekontaktowych.

Dla metody przy pomocy, której pozyskano kopie istnieje typowa dla niej charakterystyka wykazana poprzez nasycenie „pixeli” w obrazie, w ilości 60% (typowa dla metody poprzez kontakt z odbitym obiektem – ciałem).



Autentyczny Całun Turyński:

Całun posiada wprost przeciwne właściwości.

Na Całunie nasycenie „pixeli” w obrazie występuje w ilości zaledwie 23%, przeciwstawiając się typowej metodzie powstania wizerunku poprzez kontakt.

--------------------------------------------------------------------------------------------------

Kopia Całununu prof. Garlaschelli:

Według charakterystyki nici – kopia jest efektem tzw. wizerunku kontaktowego.



Na kopii wizerunek jest efektem różnic w kolorach.



Autentyczny Całun Turyński:

Całun zaś nie jest efektem tzw. wizerunku kontaktowego.



Na Całunie kolor faktycznie jest stały i taki sam.



Fotos:- arrows: "© [2009] Jupiterimages Corporation"

-----------------------------------------------------------------------------------------------------

To tylko niektóre, z wielu najważniejszych różnic!

Tym samym, mój komentarz w tej kwestii jest następujący: - Skoro profesor Garlaschelli twierdzi, że wykonany przez niego wizerunek jest podobny do oryginału, to powiem, że jego odbitka do oryginału ma się tak, jak porównując, - jego własna postać do postaci Jezusa Chrystusa. Jezus Chrystus również w pewnym sensie jest podobny do profesora jako człowiek, gdyż przecież zszedł do nas pod postacią człowieka, jednakże atrybuty profesora Garlaschelli nijak się mają do cudownych atrybutów boskiej postaci Jezusa Chrystusa. To samo jest prawdą, gdy porównamy jego niedoskonałą kopię Całunu z oryginalnym wizerunkiem Całunu Turyńskiego.

***

Należy tu również wspomnieć jeszcze o niedawnym odkryciu dodatkowej informacji znajdującej się na Całunie Turyńskim jeszcze bardziej potwierdzającej jego autentyczność, a mianowicie odkryciu przez Watykańskiego naukowca i badacza, Barbarę Frale, wprost niewidocznego gołym okiem tekstu na samym płótnie Całunu. Słowa te są tam wypisane w języku Aramejskim, Grece i Łacinie i uwzględniają zdanie: „Jezus Nazarejczyk” pisane w Grece. To odkrycie ewidentnie i dodatkowo tylko wskazuje, według jej konkluzji, na faktyczną autentyczność Całunu Turyńskiego. Jak stwierdziła badaczka, iż jest to (kolejnym już) dowodem na niemożliwość wytworzenia Całunu Turyńskiego w Średniowieczu, gdyż żaden Chrześcijanin w tamtym czasie, nawet fałszerz, nie podpisał by Całunu w ten oto sposób, bez odniesienia w tym podpisie do boskości Jego postaci.

Jak się uważa, napis ten powstał na płótnie Całunu z przyczyny zapisu dokonanego przez urzędnika przyczepiającego (przyklejającego) dokument z opisem informacji o ofierze na samym Całunie w celu możliwości identyfikacji ofiary przez rodzinę i dokonania przez nią upragnionego pochówku. Informacje wpisane na tymże dokumencie zapisanej atramentem zawierającym w tamtych czasach składniki metalu w swoim składzie, zapewne odbiły się znów na samym płótnie.

Jedna z informacji tam zawartych i napisanych w Grece, wskazuje także, że: „usunięty w dziewiątej godzinie”, co faktycznie potwierdza też informację podaną nam przez Pismo Święte, a dotyczącą czasu śmierci Jezusa.

Z drugiej strony, specjaliści od tekstów potwierdzili też, że styl tejże pisowni jest typowy dla Bliskiego Wschodu z czasów pierwszego wieku, czyli czasów Jezusa Chrystusa.

Nie pozostawia to już, jak widać, potrzeby do jakiegokolwiek dalszego rozważania, gdyż wniosek jest tu oczywisty!

-----------------------------------------------------------------------------------------

Badania Naukowe Całunu Turyńskiego:



Foto-Jezus: "© [2009] Jupiterimages Corporation"


Powołajmy teraz biegłych specjalistów z zakresu badań historii:





Rezultat badań:

Badania historyczne wskazują, iż historia wędrówki Całunu Turyńskiego wiedzie nas do czasów starożytnych.

Między innymi badania prowadzą nas do Edessy w Turcji ok. 640 km od Jerozolimy do lat 30-40 n.e. i czasów panowania króla Abgara V, co również potwierdzone jest obecnością na Całunie pyłków z tego właśnie obszaru.

Informacje przekazane nam przez starożytnych kronikarzy historii tj. Esebius i Evagrius, wskazują na ucznia Tadeusza, który przywiózł ze sobą do Edessy taki właśnie całun złożony na cztery.Należy tu również wskazać, iż na całunie istnieją także ślady takiego składania.

Z drugiej strony Grecy Bizantyjscy wspominali w swoich przekazach o odbiciu na płótnie, które to nie było dokonane ludzką ręką.

Inną informacją jest znów rycina w Węgierskim Manuskrypcie Modlitewnym z lat 1192-1195 n.e., który jest zarazem najstarszym zachowanym tekstem węgierskim przechowywanym w Bibliotece Narodowej w Budapeszcie, a która przedstawia przygotowania do pochówku Jezusa z uwzględnieniem całunu tkanego charakterystycznym wzorem jodełkowym i z 4 dziurami na obrzeżach tego całunu, co zgodne jest także z Całunem Turyńskim.

Zaś kronikarz (Robert De Clari) z okresu 4 krucjaty wspomina w swoich zapisach o fakcie zniknięcia z Konstantynopola w roku 1204 takiego płótna zwanego tam „Sindone”.

Jednakże najistotniejszym chyba potwierdzeniem starożytnego pochodzenia omawianego tu Całunu Turyńskiego jest jego niesamowita i niezaprzeczalna zbieżność, co do zbadanych naukowo cech (tj. rozłożenia, rodzaju i wielkości plam krwi znajdującej się idealnie w tych samych miejscach twarzowych, tych samych pyłków kwiatowych, tej samej grupy krwi AB itp.) z innym płótnem będącym także od lat szczegółowo przebadanym przez świat nauki, a zwanym jako "Chusta Potowa" z pochówku Jezusa z Oviedo, zwaną „Sudarium Christi”.

Chusta ta ma natomiast niezaprzeczalnie potwierdzoną i wiarygodnie naukowo udokumentowaną historię wiodącą aż do Jerozolimy z czasów Jezusa Chrystusa, a będąc tak niezaprzeczalnie zbieżną swoimi cechami z Całunem Turyńskim uznana została przez naukowców za płótno, które niewątpliwie dotyczyło tej samej umęczonej osoby, a zarazem datuję przy okazji sam Całun Turyński!.

Wniosek z zakresu badań historycznych:

Jak widzimy również informacje wynikłe z badań historycznych tudzież innych dyscyplin nieubłaganie prowadzą nas do śladów starożytnego pochodzenia Całunu Turyńskiego zapewne z Jerozolimy Jezusa.

---------------------------------------

Powołajmy teraz specjalistów nauki zajmującej się badaniem tkactwa / włókiennictwa / tekstyliów.





Rezultat badań:

Jak wskazują specjaliści zajmujący się badaniem tkactwa / włókiennictwa i materiałów tekstylnych, Całun Turyński jest lnianym płótnem tkanym wzorem 3 ponad 1 w jodełkę o wymiarach 14 stóp i 3 cale X 3 stopy i 7 cali. Wymiary te odpowiadają wymiarom będącym w użyciu w czasach starożytnych w rozmiarach 2 łokci na 8 łokci, jak również odpowiadają metodą tkackim z tamtych czasów tj. utożsamianych z okresem życia na ziemi Jezusa Chrystusa.

Również Leviticus 19:19 wspomina o możliwości mieszania lnu i bawełny, lecz niemożliwości mieszania lnu i wełny tudzież domieszek pochodzenia roślinnego i zwierzęcego. W 1969 roku dr. Gilbert Raes z Ghent Institute of Textile Technology (Instytutu Technologii Tekstylnej) w Belgii wskazał właśnie, iż na Całunie Turyńskim faktycznie istnieją jedynie ślady domieszki bawełny (Gossipium Herbaceum).

W roku 2002 w czasie prac konserwacyjnych, Całun został oceniony również przez specjalistę będącą autorytetem światowym w zakresie badań starożytnych płócien oraz ich konserwacji i historii oraz byłego dyrektora muzeum Abegg w Brnie, panią Mechthild Flury-Lemberg ze Szwajcarii[, która rozpoznała bardzo charakterystyczny ścieg na szwie wzdłuż strony Całunu na jego zszywce.

Wzór tego ściegu, jak oceniła ona, jest zaskakującą podobizną ściegu obrębienia całunu odkrytego w grobowcach żydowskich fortec, z Masady, które są rozpoznane na lata 40 p.n.e. - 70 n.e. i nigdy jeszcze nie odkryte w średniowiecznej Europie.

Wniosek z zakresu badań badaniem tkactwa / włókiennictwa / tekstyliów:

Na podstawie powyższych ustaleń specjalistów w zakresie materiałoznawstwa / tekstyliów, ewidentnie widzimy, że Całun Turyński wykazuje ścisłe cechy i tym samym objawia się nam jako płótno tkane w okresie starożytnym i rejonie utożsamianym z życiem i misją Jezusa Chrystusa.

------------------------------------------------------------------------

Jedyne Przeciwstawne Badanie Carbon-14, czyli Datowania Radiowęglowe (C-14) - Już Powszechnie Zdyskredytowane i Unieważnione Przez Świat Nauki!!!





Jedyne sprzeciwiające się w swoim czasie badania zwane Carbon-14 wykonane w roku 1988 w odniesieniu, co do wieku Całunu Turyńskiego i jakoby datujące go na Średniowiecze, zostały ostatecznie podważone i powszechnie zdyskredytowane przez świat nauki na podstawie wielu ścisłych, zasadnych i ściśle obiektywnych badań naukowych.

Oto, jakie były do tego podstawy naukowe:

W roku 2005 dr. Ray Rogers, były uznany naukowiec, chemik ze słynnego „Los Alamos Scientific Labratory” (Laboratorium Naukowego) w U.S.A. udowodnił ostatecznie wykazał poprzez swoje badania fakt, iż badania przeprowadzone poprzez C-14 były dokonane na niewłaściwym kawałku materiału tego płótna z Całunu, który to był wcześniej utkany („dotkany”) przez siostry zakonne do całości w okresie średniowiecza po ówczesnym, znanym i odnotowanym historycznie pożarze miejsca przechowywania Całunu w roku 1534 i zniszczeniu przez ogień jego brzegów. Tego typu rodzaj dotkanego płótna określony jest nazwą „Holland Cloth”.

Badanie to zostało dokonane przez dr. Rogersa z wykorzystaniem specjalnej metody spektrometrycznej „Pyrolysis-mass-spectrometry” oraz obserwację mikroskopową i mikrochemiczną kawałków, włókien i cząsteczek wcześniej testowanych oraz próbek z innej, oryginalnej części Całunu. Jak również wykazał to naukowo dr. Rogers, płótna z okresu średniowiecza wykazują zawsze wskaźnik dodatni na obecność w nich Vanilliny.

Tym samym płótno średniowieczne w okresie badań C-14 tudzież czasie obecnym powinno posiadać jeszcze ok. 37% substancji zwanej Vanilliną obecną w Ligninie płótna. Zawartość taka jest oczywiście obecna w owych błędnie testowanych wówczas „doszywkach” z Całunu jak i we wszelkich innych tego rodzaju płótnach średniowiecznych, lecz nie jest w ogóle już obecna w oryginalnej części płótna Całunu Turyńskiego, jak również w innych płótnach antycznych typu „Dead Sea scrolls”, po tysiącach lat jej redukcji poprzez znane nauce ulatnianie się jej z biegiem czasu.

Tak, więc badanie to zasadniczo zaprzecza i dyskredytuje wskazanie C-14 jakoby na okres średniowieczny z przyczyny błędnych próbek wziętych do badania z tzw. fachowo wykonanych doróbek średniowiecznych.

Innym wskaźnikiem jest też substancja farbiarska (zaprawa do utrwalania barwnika) wykryta w kawałkach z „doszywek”, obecna tam z powodu farbowania tkaniny w celu dopasowania jej koloru do oryginału, a znów nie obecna w oryginalnym płótnie na Całunie. Tego typu zaprawa farbiarska nie była nigdy stosowana w Europie przed rokiem ok. 1291.

Wniosek:

Po pierwsze: - Najnowsze, specjalistyczne, wyczerpujące i obiektywne badania i połączone wyniki z tych badań, a tym samym dowody na podstawie tychże przeprowadzonych badań tj.: kinetyki chemicznej, analityki chemicznej, zawartości płótna oraz spektrometrii specjalistycznej jednoznacznie wykazują, że próbki pobrane i użyte do badania C-14 nie pochodziły z zasadniczego oryginału Całunu Turyńskiego, lecz z późniejszych jego „doróbek” i tym samym w ogóle nie są adekwatne do jego datowania.

Po drugie: - dodatkowo, częste nieścisłości i błędy w datowaniu innych, a skądinąd innych znanych, co do wieku płócien antycznych dotyczących np. mumii egipskich, stawia to badanie w wątpliwym świetle względem 100% poprawności w datowaniu.

Po trzecie: - pomijając już nawet błędną próbkę użytą do badania C-14, - to także znany eksperyment z 1994 roku rosyjskiego naukowca doktora Dmitrii Kouznetsov’a określony jako „Test Modelu-Pożarowego” jak również badanie dr. John’a Jackson w 1998 roku, odtwarzające słynny pożar z roku 1532, w którym znajdował się całun Turyński wyraźnie wykazały fakt dodania przez ogień w pożarze do tegoż płótna dodatkowych izotopów węgla, na których to pomiarze właśnie opiera się badanie C-14.

Jak również odkrycie mikrobiologa dr. Leoncio-garza Valdes’a wykazało bio-plastyczną mikro powłokę bakterii i grzybów znajdującą się na włóknach płótna Całun (nierozpoznane wówczas jeszcze i nie usuwane podczas badania C-14) , a spowodowaną przez żyjące mikroorganizmy, które pochłaniają i dodają C-14 do Całunu i które będą poprzez to powodować jego „odmłodzenie” w tymże badaniu o jakieś 1300 lat.

Tak, więc jak ewidentnie widzimy, iż badanie C-14 jest zupełnie nieadekwatnym badaniem w odniesieniu do ustalenia wieku (datowania) Całunu Turyńskiego i z tychże oto powodów jego ówczesne wyniki zostały właśnie obecnie całkowicie zdyskredytowane przez świat nauki w odniesieniu do jego badania.

-----------------------------------------------------------------------

Powołajmy teraz biegłych, przedstawicieli nauk z zakresu Hematologii/ Medycyny Sądowej:





Nad pochodzeniem plam, które widnieją na Całunie Turyńskim, a które zarazem przypominają plamy krwi, przeprowadzone zostały liczne, następujące badania odnośnie wskazania ich pochodzenia względem potwierdzenia lub odrzucenia możliwości ich pochodzenia z ludzkiej krwi:


- Immunologiczne
- Fluorescencyjne
- ABO – typujące antygeny krwi
– Radiograficzne
– Spektroskopowe
- Rh
- DNA

Rezultat badań:

Na podstawie ścisłych i licznych badań, naukowcy z zakresu Hematologii / Medycyny Sądowej ustalili oraz potwierdzili, że plamy te są rezultatem splamienia tkaniny autentyczną ludzką krwią z rzadkiej grupy (AB). Plamy te zawierają chromogen nadający krwi jej właściwy kolor, jak również obecne w krwi żelazo.

Ponadto, wykazano, iż pochodzenie tych plam zostało spowodowane krwawieniem z ran, które rzeczywiście weszły w bezpośredni kontakt z tą tkaniną, i to zarówno z naczyń żylnych jak i tętniczych, charakterystycznym dla wypływu krwi, która osadziła się na ciele jeszcze w czasie życia i krwawienia samej ofiary. Na tkaninie zauważono również ślady krwi typowe dla wysięków z ran, które zachodziły w okresie po-śmiertelnym (post mortum).

Innym odkryciem było też dokonane przez dr. J. Hellera oraz dr. A. Adlera ustalenie plam wynikłych z bezbarwnych wysięków z organizmu charakterystycznych dla ran zadanych w okolicy serca (przebicia).

Krew z Całunu zawiera znaczne, zwiększone ilości barwnika żółciowego bilirubiny, typowo nadprodukowywanej przez organizm u maltretowanych ofiar, co dodatkowo wskazuje na maksymalnie traumatyczne i niezmiernie okrutne okoliczności z powodu, których to, ofiara ta krwawiła.

Badania mikrochemiczne na obecność protein typowo obecnych w krwi były dodatnie i obecne na tkaninie wyłącznie w obszarze, gdzie plamy te były umiejscowione. Wokół widocznych, czerwonych plam obecne były też otoczki o kolorze miodowym, typowe dla pozostałości po płynie surowiczym – mniej gęstym od samej krwi.

Dodatkowe badania próbek z krwią wykonane w State University of New York, w laboratorium specjalizującym się w badaniu krwi o pochodzeniu antycznym, a dotyczące badań na DNA, wykazały, iż krew ta jest bardzo starego pochodzenia o rozfragmentowanym DNA (ok. 700 par bazowych).

Inne badania naukowe przeprowadzone w Centrum Zaawansowanych Badań nad DNA w (University of Texas Health Science Center) pod kierunkiem Dr. Victor’a Tryon’a także potwierdziły fakt, że krew na tkaninie jest pochodzenia antycznego i że zawiera ona chromosomy XY wskazujące na jej pochodzenie z ciała mężczyzny.



Klonowane segmenty genów wskazały na podstawie przeprowadzonej analizy, iż jest to krew z grup AB, rzadkiej w ogólnej populacji ludzkiej (występującej jedynie u 3.2% populacji wg. dr. Leoncio Garza-Valdes) , lecz za to częstej w populacji żydowskiej - Żydów Sefardyjskich i w największej ilości populacji odkryta w Północnej Palestynie.

Powyższe wyniki badań zostały również potwierdzone dodatkowo przez uznanego chemika, profesora Alan Adler’a – światowego eksperta w kierunku badań nad barwnikami krwi zwanymi „porphyriny”, jak również przez doktora medycyny, Profesora Dr. John Heller’a. – biofizyka i wykładowcę medycyny na Uniwersytecie Yale w U.S.A. a zarazem uznanego naukowca z liczącego się w świecie ośrodka naukowo-badawczego New England Institute w Stanach Zjednoczonych, autora paru książek – raportów naukowych odnośnie przeprowadzonych badań nad Całunem Turyńskim.

Poza tym, powyższe wyniki potwierdzone zostały przez innego naukowca: dr. Baima Ballone – profesora medycyny sądowej.

Wniosek:

Tym samym, wyniki ścisłych, powyższych badań z zakresu HEMATOLOGII /MEDYCYNY SĄDOWEJ, wykazały na Całunie obecność następujących:
- Obecność plam utworzonych na Całunie z atentycznej ludzkiej krwi, która to wypływała bezpośrednio z ran ofiary i pozostawiła tam swój ślad w czasie bezpośredniego kontaktu tego płótna z ciałem, co też potwierdzono licznymi, powyżej wskazanymi tu badaniami.
Obecność na płótnie „surowiczych aureoli” ujawniających ślady rzeczywistej surowicy.

* Wyniki testu enzymami proteolitycznymi wykluczyły nałożenie jakichkolwiek farby w miejscu tychże ran.

* Zaś badania naukowe z uwzględnieniem badań DNA potwierdziły antyczne pochodzenie ludzkiej krwi na tymże płótnie wraz z określeniem jej grupy i rodzaju chromosomów.





- TAK, WIĘC POWYŻSZE BADANIE NIE POZOSTAWIAJĄ TU ŻADNEJ WĄTPLIWOŚCI, CO DO RODZAJU I POCHODZENIA TYCH PLAM!

ŚCISŁE USTALENIA USTANOWIONE W ŚWIETLE POWYŻSZYCH BADAŃ Z ZAKRESU HEMATOLOGI / MEDYCYNY SĄDOWEJ - STANOWCZO, NAUKOWO WYKLUCZAJĄ HIPOTEZĘ POWSTANIA WIZERUNKU W OPARCIU, O JAKĄ KOLWIEK TECHNIKĘ MALARSKĄ I JEDNOCZEŚNIE WSKAZUJĄ NA ODBICIE NA TKANINIE AUTENTYCZNEJ, LUDZKIEJ KRWI Z ŻADKIEJ W OGÓLNEJ POPULACJI GRUPY „AB”, (ALE CZĘSTEJ U OSÓB POCHODZENIA ŻYDÓW SEFARDYJSKICH), KTÓRA TO KREW WYPŁYNEŁA Z RAN SKATOWANEGO CZŁOWIEKA, TJ. MĘŻCZYZNY Z OKRESU ANTYCZNEGO I KTÓRA W BESPOŚREDNIM ZETKNIĘCIU SIĘ JEGO CIAŁA Z TĄ TKANINĄ POZOSTAWIŁA JEDNOCZEŚNIE NA CAŁUNIE ŚLADY KRWAWIENIA Z LICZNYCH, ZADANYCH TEJ OFIERZE RAN, TAK W CZASIE ŻYCIA TEJ OFIARY, JAK I PO ŚMIERCI!

Dodatkowo, krew odbita na Całunie Turyńskim jest tego samego rodzaju tj. z grupy, (AB), co krew odkryta na równie wnikliwie od lat badanej Chuście Potowej z Oviedo, która znajduje się w Oviedo w Hiszpanii, a która to oficjalnie uznawana jest za pochówkową, chustę twarzową Chrystusa. Chusta w Oviedo posiada dobrze udokumentowaną swoją historią sięgającą aż do czasów Jezusa.

Jest to chusta z rodzaju tych, jakie tradycyjnie używało się w czasach antycznych w okresie obrządków w czasie pochówków, nakładając je na twarz nieżyjącego. Natomiast, innym istotnym wskazaniem jest również fakt, że rozmieszczenie („topografia”) rozkładu plam krwi na twarzowej części płótna Całunu Turyńskiego zupełnie ściśle pokrywa się ze śladami tej krwi pozostawionymi na wspomnianej tu Chuście Twarzowej z Oviedo,

- i tym samym wyraźnie wskazując na ich niewątpliwy związek oraz ich wspólne pochodzenie na bazie tychże „więzów krwi”.

[źródła: : „Shroud of Turin Facts Check”, “The Shroud of Turin”, “Całun Turyński” Maria Grazia Siliato, “The DNA of God” by Dr. Garza-Valdes,

---------------------------------------------------------------------

Powołajmy teraz biegłych, przedstawicieli nauki z zakresu Botaniki:





Przy pomocy specjalnej taśmy klejącej, z powierzchni tkaniny Całunu Turyńskiego pobrane zostały próbki substancji znajdujące się na jej powierzchni, które w swoim składzie wykazały następujące:

Rezultat badań:
Rozpoznanych tu zostało 58 pyłków kwiatowych, z których to większość pochodzi z rejonu Jerozolimy - co wstępnie ustalone zostało przez szwajcarskiego botanika i kryminologa Dr. Max Frei’a.
Informacja ta została następnie potwierdzona przez autorytet światowy w dziedzinie badania pyłków kwiatowych oraz roślin z rejonu Izraela, tj. żydowskiego profesora botaniki Dr. Avinoam Danin’a z Hebru University w Jerozolimie, który wskazał, iż pyłki te służą jako faktyczny wskaźnik „geograficzny i kalendarny”
Dr. Alan Whanger z Duke University w U.S.A. wykrył również na Całunie ślady (odbicia) 28 roślin, z których to aż 20 roślin wspomniany tu autorytet-botanik Dr. Danin potwierdził jako rośliny rosnące w Izraelu, natomiast dalsze 8 jako rosnące w samej okolicy Izraela. Dodatkowo, 14 z tych roślin posiadających swoje odbicie na płatnie Całunu Turyńskiego rozpoznanych zostało jako występujące jedynie na Bliskim Wschodzie i nigdy w Europie.
Poza tym, wg. ustalenia innego botanika Dr. Uri Baruch z Jerozolimy, paleontologa i również eksperta w kierunku pyłków kwiatowych z obszaru Jerozolimy z instytutu dot. badań antyczności: „Israel Antiquities Authority”, -okres kwitnięcia 27 z tych 28 roślin przypada właśnie na czas wiosenny (tj. na przełom marca i kwietnia), utożsamiany również biblijnie z okresem Pasji Jezusa i Jego Zmartwychwstania.
Profesor Avinoam Danin z Uniwersytetu Hebrajskiego z Jeruzalem oświadczył też, że specyficzna kombinacja zarówno pyłków kwiatowych jak i odbitek roślin z Całunu Turyńskiego, (a zwłaszcza dwóch z nich rosnących wyłącznie w odosobnionych miejscach w Jerozolimie i nigdzie indziej na świecie), oznacza, iż daje to ewidentne wskazanie tego, że pyłki te i odbicia roślin pozostawione na tkaninie Całunu Turyńskiego mogą odnosić się właśnie do czasu z okresu życia Jezusa.
Również, dwa ze wspomnianych tu rodzajów pyłków pobranych z obszaru odbicia ramion na wizerunku z Całunu (a utożsamiane z rośliną, z której najprawdopodobniej wykonana została korona cierniowa Jezusa), odnalezione zostały także na innej głośnej relikwii utożsamianej z Pasją Jezusa i Jego pogrzebkiem, a mianowicie na wspomnianej tu już tzw. „Chuście Potowej z Oviedo”. Chusta ta, tak jak i Całun Turyński jest wnikliwie badana naukowo już od wielu lat. Chusta Potowa z Oviedo, - na której podobnie jak i na Całunie Turyńskim odkryto ślady krwi z tej samej grupy AB oraz zupełnie identyczną, całkowicie zbieżną z Całunową „topografię” plam krwi z rejonu twarzy, - posiada natomiast dobrze udokumentowaną historię sięgającą aż do okresu Jezusowego.
-----------------

Wniosek z zakresu badań BOTANIKI nad Całunem Turyńskim:



W związku z powyższym, przedstawione tu wskazania naukowe z zakresu botaniki, a dodatkowo potwierdzone inną obiektywną opinią światowego autorytetu w dziedzinie botaniki z zakresu roślin i pyłków kwiatowych z obszaru Izraela, Profesora Avinoam Danin’a z Uniwersytetu Hebrajskiego z Jeruzalem i zarazem wskazujące na ślady pyłków i roślin odnalezione na Całunie Turyńskim, które to występują wyłącznie w regionie geograficznym w Jeruzalem,

- jak również całkowita zbieżność z obecnością podobnych pyłków odkrytych również na Twarzowej Chuście Potowej, (powszechnie uznawanej za Chustę Twarzową Jezusa), z Oviedo, która posiada zarazem udokumentowaną historię sięgającą aż do czasów Chrystusa, - nie pozostawiają żadnej wątpliwości, co do miejsca i okresu pochodzenia Całunu Turyńskiego.

Tym samym, powyższe uznane odkrycia naukowe botaniczne i porównawcze odnośnie Całunu Turyńskiego ewidentnie wskazują na jego wcześniejsze przebywanie w geograficznym regionie Izraela tj. Jerozolimie z czasów Jezusa.


żródła: Flora of the Shroud of Turin (Paperback)

by Avinoam Danin (Author), Alan D. Whanger (Author), Uri Baruch (Author), M. Whanger (Author), A. D. Whanger (Author)

-----------------------------------------------------------------------

Osad na stopach Jezusa:

Powołajmy teraz biegłych, przedstawicieli nauki z zakresu Spektroskopii i Krystalografii:





Rezultat badań:

Badania spektroskopii wykonane na Całunie Turyńskim przez naukowców, a ściślej mówiąc przez małżeństwo: Roger’a i Marty Gilbert’ów wykazały, szczególne zabrudzenie płótna Całunu w okolicach stykających się ze stopami postaci z tego całunu.

Dalsza analiza tego odkrycia dokonana przez fizyka optycznego Sam’a Pellicori potwierdziła odkrycie pierwszych naukowców wskazując, iż owe zabrudzenie w tej okolicy niewątpliwie pochodzi z zabrudzonych stóp, które to stopy pozostawiły to zabrudzenie na tymże płótnie.

Krystalograf optyczny dr. Joseph Kohlbeck z Ośrodka Badawczego „Hercules Aerospace” w Utach w U.S.A. ustalił, że cząsteczki tworzące owe zabrudzenie są pochodnymi cząsteczek wapiennych z rzadkiego rodzaju Argonitu (Travertine Aragonite), który w dodatku okazał się być osadem wapiennym o zaskakująco identycznej strukturze, co osad z próbek takiego samego, rzadkiego rodzaju wapnia pochodzącego z antycznych grobowców w Jeruzalem, które jednoczenie posiadają domieszkę strontu i żelaza.

Ten rodzaj wapnia, którego próbki pobrane zostały z antycznych grobowców w Jeruzalem przez archeologa dr. Eugeni’e Nitowski, naukowca specjalizującego się w badaniu tychże antycznych grobowców z obszaru Izraela, jest typowy dla osadów Jerozolimskich i nie jest spotykany w Europie.

Próbki z Całunu Turyńskiego oraz próbki pobrane z grobowców położonych w pobliżu powszechnie uznanego miejsca pochówku Jezusa Chrystusa zostały następnie ściśle przebadane przez dr. Ricardo Levi-Setti w słynnym Instytucie Badawczym Enrico Fermi w Uniwersytecie Chicagowskim, gdzie dokonano porównań wzorców spektrum przy pomocy mikroskopu ajonowego-skanującego o wysokiej rozdzielczości, potwierdzając w ten sposób uderzające podobieństwo struktury osadu na obu z tych badanych próbkach.

Wniosek z zakresu badań Spektroskopii i Krystalografii:

Opierając się na powyższych wynikach ścisłych badań naukowych z zakresu Spektroskopii i Krystalografii, wykazujących niezmierne podobieństwo struktur dwóch różnych próbek rzadkiego rodzaju osadu wapiennego Argonitu (Travertine Aragonite) z domieszkami strontu i żelaza (typowego dla osadów Jerozolimskich i nie spotykanego w Europie), to znaczy, z jednej strony:

- próbek pobranych z okolic odbicia stóp na płótnie Całunu Turyńskiego

- a z drugiej strony z innymi próbkami pobranymi z antycznych grobowców w Izraelu z czasów Jezusa oraz z czasów przed Jezusem, (a umiejscowionych w bezpośredniej okolicy grobowca uznanego obecnie jako miejsce pochówku Jezusa Chrystusa),

- możemy przyjąć ewidentną, tudzież logiczną konkluzję o niewątpliwym, wcześniejszym przebywaniu tego Całunu Turyńskiego, tak w miejscu, jak i w czasach utożsamianych z misją Jezusa Chrystusa oraz zapewne w miejscu Jego ówczesnego pochówku!

Źródła:

“The Shroud of Turin: The Most Up-To-Date Analysis of All the Facts Regarding the Church's Controversial Relic” – C. Bernard Ruffin.

“The Blood and the Shroud: New Evidence that the World’s Most Sacred Relic is Real” - Ian Wilson

“The Turin Shroud: The Illustrated Evidence” – Ian Wilson

------------------------------------------------------------------------------

Powołajmy teraz biegłych, przedstawicieli nauki z zakresu Patologii Medycznej/ Medycyny Sądowej:





Rezultat Badań:

Na podstawie ścisłej analizy licznych śladów pozostawionych na Całunie Turyńskim naukowcy z zakresu Patologii Klinicznej, Fizjopatologii / Medycyny Sądowej odczytali następujące informacje:



{fragment - cytat Źródłowy z opracowania „Poczta Ojca Malachiasza” – Znaki Czasu, tom I, str. 60}:

1.

„ Ze stanowiska fizjopatologii wyjątkowo dramatyczne przeżycia psychiczne {w Ogrójcu} musiały wpłynąć na okresowe rozkojarzenie systemu neuro-wegetatywnego i kilkakrotną zapaść naczyniową, wywołującą przenikanie do potu („krwawy pot}”. Na płótnie stwierdza się wyraźne i obszerne odbicia procesów naczyniowych tego typu.

2.

Twarz wykazuje liczne otarcia i ubytki naskórka, krwawe podbiegnięcia, obrzęk i zdeformowanie łuków brwiowych; wszystko to odpowiada ściśle obrażeniom typowym dla rzymskiego sposobu bicia zamkniętą pięścią. Stwierdza się ponadto zgruchotanie grzbietowej części chrząstki nosa i jego deformację, powstałą na skutek silnego uderzenia grubym kijem. Powieki i wargi wykazują obrzęk, ubytki naskórka i deformację.

3.

Ślady biczowania są najzupełniej zgodne zarówno z opisem ewangelicznym, jak i przekazami historycznymi. Stwierdza się wyraźnie, ósemkowate ślady ran o długości ok. 3 cm, ściśle odpowiadające układowi „flagrum romanum”, dyscypliny rzymskiej z rzemieni, zakończonych dwoma ołowianymi kulkami, połączonymi poprzeczką; na każdym rzemieniu wisiały dwa takie zakończenia.

Biczowanie tym narzędziem było bardzo ciężką karą, gdyż przy silnym i umiejętnym uderzeniu ołów miażdżył mięśnie, dochodząc do kości. Przewidziane prawem żydowskim 39 uderzeń wywoływało trwałe kalectwo. Na całunie naliczono ponad 50 uderzeń – co jest zgodne z prawem rzymskim.; jeśli przewidywano karę śmierci – bito z wyliczeniem, aby pozostawić skazańcowi siły konieczne jedynie do dojścia na miejsce kaźni i jej odbycia. Połączony z biczowaniem wylew krwawy z wysiękiem do obu jam opłucnej skracał konanie.

Ślady na odbiciu ciała wskazują, że biczowanie przeprowadzono po przywiązaniu do słupa za skrępowane i uniesione ku górze ręce – trochę podobnie, jak w niektórych współczesnych obozach koncentracyjnych.

4.

Koronowanie cierniem jest praktyką zupełnie wyjątkową: Całun je jednak uwidacznia bardzo dokładnie. Chodziło w tym wypadku nie o popularną w ikonografii opaskę, lecz o płaską czapkę z kolczastych pędów roślinnych. Odbicie na Całunie stwierdza obecność 70 głębokich ran kłutych, na wysokości czoła, skroni, potylicy i sklepienia czaszki utrwalonych przez charakterystyczne krwawienia żylne i tętnicze, bardzo precyzyjnie widoczne i niemożliwe do sfałszowania.

5.

Stwierdzono urazy, wywołane niesieniem krzyża (czy może tylko belki porzecznej, bo istnieje taka hipoteza), w formie odartego z naskórka zaklęśnięcia na prawym barku, otarcia pleców i bioder etc. Stwierdzono też rany tłuczone kolan, połączone ze znacznymi ubytkami skóry.

6.

Wyjątkowo rewelacyjne są ślady przebicia rąk. Mieszczą się one w okolicach nadgarstka, nie zaś pośrodku dłoni. Są one, więc sprzeczne z tradycją ikonograficzną, ale za to zgodne z nauką. Dłonie nie wytrzymałyby, bowiem ciężaru uwieszonego ciała, natomiast przebicie nadgarstków daje zawieszenie trwałe. Fizjologia i chirurgia stwierdza ponadto, że takie właśnie przebicie było o wiele bole

śniejsze, a to na skutek uszkodzenia nerwu pośrodkowego (nervus medianus) wywołującego dodatkowy straszliwy ból kończyn, barków i szyi, oraz silny skurcz mięśni kciuka, widoczny również na Całunie.

Jest to bardzo silny argument za autentycznością Całunu; hipotetyczny fałszerz średniowieczny nie mógł, bowiem znać współczesnej fizjologii, nie miał więc podstaw do przeciwstawiania się schematowi ikonograficznemu przy równoczesnym braku informacji historycznych co do miejsca przebicia rąk.

7.

Stwierdzono ślady przebicia stóp jednym długim ćwiekiem w drugiej przestrzeni międzykostnej śródstopia oraz ranę prawego boku, w wyniku pchnięcia włócznią okutą grotem; rozmiary rany są zgodne z wymiarami grotów włóczni rzymskich, zaś kierunek pchnięcia i wybór miejsca jest zgodny z zasadami rzymskiej szermierki.

Pchnięcie było zadane przez pieszego. Całun – oprócz odbicia rany – zawiera również plamę wylewu krwi i przesiękowego płynu surowiczego („krew i woda”) – co znów jest zgodne zarówno z opisem ewangelicznym, jak i z wiedzą lekarską.

8.

Analiza odbicia ciała wykazuje charakterystyczne zmiany, powstałe w procesie zdjęcia z krzyża i owinięcia w płótno. Pozwala też na ustalenie bezpośredniej przyczyny śmierci: przyczyną tą była asfiksja (uduszenie) na skutek porażenia ośrodka oddechowego, połączonego z bardzo wysoką gorączką, która jednak w takich wypadkach nie powoduje utraty przytomności.

Fizjologiczny obraz śmierci jest w tym wypadku identyczny jak przy tężcu. Całun odbija wyraźny moment po skonaniu: klatka piersiowa w stanie maksymalnego wydechu, mięśnie piersiowe napięte, nadbrzusze wklęśnięte – dla lekarza typowy obraz śmierci typu tężcowego".

Wniosek z zakresu badań nauk Patologii Medycznej/ Medycyny Sądowej:



Na podstawie swych analiz naukowcy ci opowiadają się, więc gorąco za autentycznością Całunu, twierdząc, że zanotowany na nim obraz obrażeń, męki i śmierci zgodny jest z Ewangelią oraz wyklucza falsyfikat. „

Źródło:

{fragment - cytat źródłowy z opracowania „Poczta Ojca Malachiasza” – Znaki Czasu, tom I, str. 60}:

Całun Turyñski



Foto Zródło: “Wikimedia Commons” adres: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Full_length_negatives_of_the_shroud_of_Turin.jpg

-------------------------------------------

Powołajmy teraz biegłych, ekspertów od numizmatyki i obrazów komputerowo-cyfrowych:



Rezultat badań:

Jak ustalili naukowcy, w miejscu oczu odbitych na płótnie Całunu znajdują się również odbicia monet z rewersem wskazującym na monety bite w Jerozolimie w czasie panowania tam prokuratora, Poncjusza Piłata. Ślady te zostały pierwotnie odkryte w roku 1978 przez naukowców pracujących w NASA (Centrum Badania Przestrzeni Kosmicznych) tj. John’a P. Jackson i Eric’a J. Jumper and Stephenson w zakresie pracy na „Analizatorze Obrazów 3-D”

Dalsze potwierdzenia przyszły ze strony profesora Francis Filas z Uniwersytetu Loyola w Chicago, który po znacznym powiększeni wskazał na ślady liter w okolicy lewego oka na płótnie całunu.

Niewątpliwie, co do tego akuratnie odkrycia tj. śladów monet widniejących na oczach wizerunku Całunowego istnieje wielu sprzeciwiających się głosów, (co nie pierwszy już raz i zresztą z wiadomych względów) jednakże ustalenia drugiej strony wskazują na bezsprzeczne potwierdzenia tego faktu, a mianowicie:

W 1980 roku dodatkowych potwierdzeń tego faktu dostarczyli fachowcy Francis Filas, S.J., z Loyola University w Chicago oraz Michael Marx, ekspert od numizmatyki.

Wykazali oni, że na rewersie monet na obu oczach faktycznie znajdują się charakterystyczne litery i znaki pasujące do wyżej wspomnianych monet wybitych pomiędzy 29 – 32 roku n.e. w Jerozolimie, a w szczególności wybitych na cześć żony Cezara Tyberiusza, Julii w roku 29 n.e. Zasadniczo monety te bite biły z literami symbolu: UKAI w Grece, lecz zdarzały się i takie, które wybite zostały w Łacinie z literami tego symbolu jako: UCAI, a do których należą te obserwowane na Całunie i których to przykłady są również w posiadaniu numizmatyków-kolekcjonerów na świecie.

To odkrycie zostało także potwierdzone przez Laboratorium Overland Park Laboratory w Teksasie w 1980 roku poprzez dokonanie analizy elektronicznej.

Dodatkowo, informacje te, co do charakterystycznego znaku „laski” widniejącej na odbiciu monety z Całunu oraz widniejących także na monetach z tamtego okresu, zostały również potwierdzone ogólnie przez:

- Instytut Politechniki i Laboratorium Analityczne Informacji Przestrzennych Uniwersytetu Stanowego w Wirginii w U.S.A.

Dr. Alan D. Whanger z Uniwersytetu Duke także potwierdził prawdziwość powyższych informacji badając to doniesienie poprzez technikę nałożenia polaryzowanego obrazu dającą możliwości bardzo dokładnego rozpoznania podobną do techniki używanej przy odczytywaniu odcisków palców.

Tym samym ustalił on w jednym oku 73, a w drugim oku aż 74 punkty wspólne np. w odniesieniu do owego znaku charakterystycznej „laski” na monecie, widniejącej też na monetach z tamtego okresu. W jego opinii, utwierdzonej na podstawie wieloletnich, prowadzonych przez niego badań naukowych tegoż tu zagadnienienia, ilość dowodów jest tak przygniatająca, że konkluzja nasuwa się tu sama. Zaś wszelkie argumenty oponentów oddala on w swoich opracowaniach bardzo precyzyjnie, jasno i dowodowo, tłumacząc jednocześnie i udowadniając ich małą zasadność oraz brak podstaw w tejże, jakże wymuszonej kontrargumentacji.

* Dr. Whanger wyjaśnia na przykład, że fakt występowania na oczach śladów monet nie stanowi żadnego problemu z punktu widzenia historycznego, gdyż monety były okazyjnie kładzione na oczy umarłych i znajdywane już w czaszkach osobników społeczności żydowskiej, które przedostały się tam przez oczodoły po wcześniejszym położeniu ich na oczach w celu uniemożliwienia samoistnego otwierania się ich po śmierci. Przypadki tego typu są opisane przez archeologów jak, np. Zvi Greenhut “Burial Cave of the Caiaphas Family" - BIBLICAL ARCHAEOLOGY REVIEW, Vol. 18, no. 5, September 1992. str. 29-36, czy dr. Rachel Hachlili, opisująca znalezienie monet Heroda Agrippa I z okresu 41-44 n.e. w czaszce z żydowskiego grobowca w Jericho. (Biblical Archaeology Review, (4), 1979, str. 35). W sekcji poświęconej wczesnym praktykom pochówku w „THE JEWISH ENCYCLOPEDIA (Vol. III, pp. 434-436, 1925 Ed.) jest stwierdzone, że: „oczy martwych były zamykane” i „usta były zamykane i utrzymywane w pozycji przez opaskę”. Według badania dr. Florentino Diez, doktora studiów Biblijnych, (Genesis) – Księga Rodzaju wspomina kilka gestów praktykowanych niezwłocznie po śmierci, a powszechne w rejonie starożytnego Bliskiego Wschodu, aż do 1 wieku, a czasem nawet do teraz, jak: „oczy były zamykane (46:4), ramiona były wykładane na ciało i ciało było całowane (50:1)”. Mishnah, największy post Biblijny zbiór ustnych praw żydowskich mówi też o innych środkach dokonywanych przy pochówku jak te, że oczy i nos były zamykane, a szczęka była podwiązywana kawałkiem materiału, aby się nie opuściła. Następnie według tego Prawa ciało było namaszczane i myte, choć w przypadku Jezusa badacze sugerują tu odwrotną kolejność oraz sugerują ponowne namaszczanie z wonnościami. Następnie ciało zawijane było w czyste płótno. Jednakże jak uważają badacze tego tematu w przypadku Jezusa ciała Jego nie myto w ogóle i stąd pozostawione ślady krwi na Całunie. Jest to całkowicie zgodne z Prawami Halachah lub Żydowskimi wg. których osobnik może nie przechodzić rytualnego oczyszczenia, jeżeli:

a.) Osoba była ofiarą brutalnej śmierci i krew wypływała w czasie jego życia i kontynuowała wypływ po jego śmierci

b.) Zmarły otrzymał karę główną za przestępstwo z rodzaju religijnego

c.) Kandydat był wyrzutkiem ze środowiska żydowskiego i

d.) I jeżeli nieżywy został zgładzony przez nie-Żyda

Tym samy, widzimy wyraźnie, dlaczego ciało Jezusa w tym wypadku również nie podlegało nakazom rytualnym. A ponieważ Jezus, co prawda był skazany i osądzony jako kryminalista, lecz nie przez prawo żydowskie tylko rzymskie, przeto nic nie tracił z prawa żydowskiego i jego tradycji przy pochówku jak też to ono stanowi. Najbliższe osoby jak Maryja matka Jezusa i Jan wg słów Jezusa ( „kobieto oto syn twój”) zapewne byli też przy Jego pochówku osobiście.

To samo prawo mówi, że jeżeli skazaniec został zgładzony i jest na nim krew to może być pochowany nie myty i z materiałami, na, których jest jego krew jak wskazuje w swoim opracowaniu Janice Bennett.

Ponadto, profesor Rober Haralick, ekspert od obrazów komputerowych o reputacji uznanej w skali międzynarodowej, potwierdza równocześnie na podstawie swoich ustaleń opisanych w opracowaniu p.t.: [tłumacz.]: „Analiza Obrazów Cyfrowych Całunu Turyńskiego”, iż powyższa konkluzja, co do prawdziwości owego odbicia jest jak najbardziej podstawna i wskazująca na obecność właściwych liter na Całunie pasujących do liter, które widnieją na monetach z tego okresu.

Następnym wskazaniem było odkrycie innych uznanych naukowców tj. dr. Baima Bollone, profesora medycyny sądowej, oraz dr. Nello Balossino, profesora nauk komputerowych z Uniwersytetu w Turynie. Naukowcy ci donieśli, iż odkryli następny ślad monety na wysokości lewej rzęsy postaci z Całunu i określili tą monetę jako bitą w okresie Ponciusza Piłata, a dokładnie monetę wybitą na cześć żony Cezara Tyberiusza, Julii w roku 29 n.e.

Dodatkowo na Całunie Turyńskim w okolicach brody naukowcy wykryli ślady odbicia amuletu z literami hebrajskimi o znaczeniu „ABBA” – „Ojciec”. Przy okazji należy tu wspomnieć słowa Jezusa wskazane w Ewangelii: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy...”!

Wniosek z zakresu badań numizmatyki i obrazów komputerowo-cyfrowych:



Powyższe badania, jak również wyniki z odczytu obrazu holograficznego dobitnie wykazują, że na Całunie Turyńskim znajdują się ślady monet bitych w czasach życia Jezusa Chrystusa, w okresie i obszarze panowania Tyberiusza w roku 29 n.e. tzw. „widow’s mites”, a które z powodu nikłej wartości nie były rozprowadzane poza Izraelem.

Choć te badania nie są najmocniejszym argumentem w obszernych i wszechstronnych badaniach nad Całunem Turyńskim, jednakże w zestawieniu z innymi badaniami uzupełniają je i tym samym razem stanowią niezaprzeczalny dowód na autentyczność Całunu Turyńskiego.

Professor Pierluigi Baima Bollone, Professor of Medicine at the University of Turin, reported in 1978 that the blood stains were indeed human blood with traces of aloes and myrrh and belonging to the group AB.

-------------------------------------------------------------------------

Co zaś z tymi wonnościami na Całunie Turyńskim?

Nawiązując do wypowiedzi niektórych osób przeciwnych, a wręcz wrogich Całunowi Turyńskiemu i wskazujących, iż na Całunie Turyńskim nie znaleziono śladów żadnych wonności tj. mirry i aloesu, natomiast Ewangelia św. Jana wyraźnie o nich wspomina w części (Jan 19:38-42), więc według tychże osób jest to zupełna sprzeczność. Są i tacy, którzy znów kwestionują ilość płócien, w które to Jezus zawinięty był przy pochówku. Tym samym pragnę zaznaczyć, iż taka interpretacja nie do końca jawi się jako zasadna. Przypatrzmy się, więc faktom. Ewangelia św. Jana mówi:

Ewangelia św. Jana:

Pogrzeb Jezusa

"38 Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało. 39 Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszani
Ostatnio zmieniany: 8 lata, 6 mies. temu przez fratris.

Odp: 100% dowód na Istnienie BOGA - linki 8 lata, 6 mies. temu #370

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
Współczesna nauka o Jezusie

"Ja, Jezus Chrystus, mam grupę krwi AB."
Wydawać się może absurdalne dla niektórych dokonywanie jakichkolwiek dociekań, aby ustalić grupę krwi Chrystusa. W jakim celu? Bo chociaż jest dawcą swojej krwi, jak nas o tym zapewnia, mówiąc: Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, we Mnie mieszka, a Ja w nim”, to jednak nie może stać się ani krwiodawcą, ani krwiobiorcą w znaczeniu ściśle medycznym.A jednak poszukiwania w tym kierunku są podejmowane, i to z wielkim wysiłkiem. Wydaje się przede wszystkim po to, aby przekonać siebie i innych, że Jezus to nie fikcja i wymysł kilku nawiedzonych ludzi, ale, że był i jest.

Lanciano
We wschodniej części półwyspu apenińskiego leży miasto dziś noszące nazwę Lanciano, w miejscu starożytnego Auxanum. Kościół św. Franciszka jest celem pielgrzymek. Przybywają tu wierni prawie z całego świata by oddać cześć i uwielbienie Jezusowi Chrystusowi tak bardzo obecnemu i żywemu w swoim Ciele i Krwi. To Cud Eucharystyczny trwający już ponad 1200 lat. Tablica wmurowana w kościele podaje historyczny zapis dotyczący Cudu.
W VIII wieku w zgromadzeniu św. Bazylego żył kapłan, który często miewał wątpliwości w rzeczywistą obecność Jezusa w konsekrowanym chlebie i winie w czasie Mszy św. Otóż około roku 700 w czasie sprawowania Mszy św, po wypowiedzeniu słów konsekracji w jego rękach pojawiło się żywe ciało i krew w kielichu. Dopiero po pewnym czasie, gdy otrząsnął się, oszołomiony tym cudownym zjawiskiem kapłan ze łzami radości zwrócił się do swych braci zakonnych ze słowami: "Błogosławieni świadkowie, którym Bóg Najwyższy dał poznać się przed ich oczyma, aby pomieszać moją niewiarę. Chodźcie bracia i podziwiajcie Boga Naszego, który jest tak blisko nas. Oto Ciało i Krew Umiłowanego Pana Naszego.”
Ciało pozostaje takie samo jak w chwili Cudu. Znajduje się wokół hostii, otacza ją, ma barwę lekko brunatną w oświetleniu normalnym, ale oświetlona od tyłu poza hostią staje się różowawe. Krew natomiast uległa skrzepnięciu i powstało pięć nieregularnych co do wielkości bryłek. I tu również następuje zaskakujące zjawisko, bo każda pojedyncza bryłka miała tą samą wagę, co pięć razem wziętych. W czasie ubiegłych stuleci podejmowano różne badania, lecz dopiero rozwój nauki w naszych czasach pozwolił na przeprowadzenie wnikliwych badań. Po wyrażeniu zgody przez kustoszów Cudu Franciszkanów, Braci Mniejszych Konwentualnych i władz kościelnych w 1970r. przeprowadził badania Odoardo Linoli profesor anatomii i histologii patologicznej, chemii i mikroskopii klinicznej przy współpracy z profesorem Rugerro Bertelli z Uniwersytetu w Siennie.

Badania pozwoliły na sformułowanie następujących wniosków: - Ciało jest rzeczywiście ciałem, a Krew jest rzeczywiście krwią.
- Ciało i Krew należą do gatunku ludzkiego i mają tą samą grupę krwi AB.
- Ciało jest zbudowane z tkanki mięśniowej serca (myocardium), a wśród włókien mięśniowych stwierdzono również włókna nerwu błędnego, który jest nerwem unerwiającym serce.
- Ciało i Krew są takie same jak u żywej osoby ludzkiej. Nie znaleziono zaimpregnowania tkanki jakimikolwiek substancjami przeznaczonymi do konserwacji w celu mumifikacji.
- Rozkład procentowy białek krwi jest prawidłowy i odpowiada takiemu samemu normalnemu charakterowi białek świeżej krwi. W krwi znaleziono chlorki, fosfor, magnez, potas, sód i wapń.
- Zakonserwowanie Relikwii w stanie niezmienionym przez wieki, wystawionej na działania czynników fizycznych, atmosferycznych i biologicznych pozostaje zjawiskiem dla nauki niewytłumaczalnym.
Wnioskując można stwierdzić, że Nauka powołana do wydawania sądu, co do możliwych wyrażanych wątpliwości dała precyzyjną i wyczerpującą odpowiedź co do autentyczności Cudu.

Turyn
W roku 1933 nastąpiło wyjątkowe wystawienie Całunu z okazji jubileuszu Męki Pańskiej. Całun jak zazwyczaj był wystawiany w Katedrze, jednak w niedzielę 15 października na zakończenie jubileuszu postanowiono udostępnić Relikwię tłumowi wiernych zebranemu przed Katedrą. W tym celu wyjęto Całun z ciężkich ram i z poza oszklenia, pozostawiono w lekkiej ramie, a 25 prałatów wyniosło na podest przed Katedrą, gdzie wierni mogli adorować Relikwię. Doktor Pierre Barbet chirurg ze szpitala św. Józefa w Paryżu autor książki „La Passion de Jesus Christ selon le chirurqien” (Męka Jezusa Chrystusa wg. chirurga) był tam obecny i tak relacjonuje to bardzo osobiste zdarzenie: „Mimo podwójnego kordonu piechoty, uzbrojonej po zęby udało mi się być obecnym na stopniach Katedry, a jego Eminencja Kardynał Fossati – arcybiskup Turynu był tak wspaniały, że kazał umieścić ramę z Całunem na brzegach podestu w ciągu kilku minut, abyśmy mogli dobrze obejrzeć.
Właśnie słońce wyszło zza sąsiedniego domu, a jego światło intensywne, ale rozproszone było idealne do obserwacji. Widziałem więc Całun w pełnym świetle dnia bez osłony szklanej na odległość mniejszą niż jeden metr i wtedy nagle odczułem jedną z największych emocji w moim życiu. Zobaczyłem, że wszystkie obrazy w miejscu ran były koloru zaschniętej krwi, która zaimpregnowała płótno. Zaskoczony tym nagłym odkryciem w mej duszy katolika i chirurga, urzeczony tą rzeczywistą obecnością, która nakazała mi uznać ją jako pewność zgiąłem kolana i w ciszy adorowałem. Ja jako chirurg rozumiałem i nie mogłem w to wątpić, że była to krew, która zaimpregnowała płótno”.
Rozwój nauki pozwolił na badania Całunu i na wnikliwą ocenę plam krwistych znajdujących się na nim. W 1978 r. wykryto przy pomocy spektrofotometru fluorescencyjnego obecność we krwi z plam żelazo i wapń, co otworzyło drogę do dalszych badań hematologicznych. Baima Ballone (syndolog, profesor Medycyny Sądowej Uniwersytetu w Turynie) w 1981r. badaniami hematologicznymi potwierdził bez żadnej wątpliwości obecność krwi ludzkiej w plamach krwistych Całunu. Wykazano istnienie globuliny, albuminy, hemoglobiny i jej pochodnych, jak również bilirubiny, której obecność wskazuje na przeżyte znaczne cierpienie, zwłaszcza spowodowane licznymi uderzeniami; wtedy to bilirubina przechodzi z wątroby do krwi.
Niemniej pozostaje nie rozwiązany i budzący zdziwienie fakt, który zaobserwował już Barbet w 1933r., mianowicie, że plamy krwiste znajdujące się na Całunie są koloru żywo czerwonego, gdy tymczasem wiemy, że w warunkach normalnych krew w miarę upływu czasu staje się brunatna. Te wszystkie wnikliwe badania doprowadziły w końcu do pytania: Czy można określić grupę krwi Człowieka z Całunu? Badanie hematologiczne śladów krwi na Całunie wykazało, że w systemie ABO krew należy do osobnika o grupie krwi AB.

Oviedo
W zachodniej części półwyspu iberyjskiego leży miasto Oviedo. W tamtejszej Katedrze od VII wieku przechowywana jest Relikwia związana z Męką Jezusa Chrystusa, tak zwana Chusta Potowa. Jest to płótno lniane o wymiarach 85x52 cm, o takim samym utkaniu jak Całun. Widać na nim nieregularne plamy o zabarwieniu beżowo-brązowym, a fotografie i badania elektroniczne pozwoliły potwierdzić, że ich rysunek a szczególniej ust, czoła i pozycja nozdrzy odpowiada twarzy ludzkiej.
Na podstawie badań ustalono dane dotyczące Chusty Potowej i ujęto w raport:
- Na Chuście Potowej znajdują się plamy krwiste.
- Wydaje się, że jest to płótno pogrzebowe, które z pewnością było położone na głowie zmarłego Człowieka, dorosłego o prawidłowej konstytucji (budowie)
- Człowiek z Chusty Potowej nosił brodę, wąsy i długie włosy zebrane na karku.
- Usta prawie zamknięte, nos złamany i zwichnięty ku stronie prawej. Te dwa elementy zostały precyzyjnie ustalone na Chuście Potowej z Oviedo.
- Osobnik ten był martwy w chwili położenia Chusty, bowiem mechanizm w chwili tworzenia się plam nie jest zgodny z jakimikolwiek ruchami oddechowymi.
- Widać na Chuście liczne plamy w okolicy podpotylicznej spowodowane serią zranień przez ostro zakończone przedmioty, powstałe wtedy, gdy Człowiek żył. Krwawiły przez około godzinę, zanim Chusta Potowa została położona.
- Zasadniczo cała głowa, szyja, ramiona i co najmniej część pleców tego Człowieka była zakrwawiona zanim został zawinięty w płótno. Na tej podstawie wnioskuje się, że niemożliwym jest aby krew pochodziła od zwłok.
- Stąd można stwierdzić, że krew pobrana z plam krwawiących w okolicy włosów, czoła i górnej części głowy nie jest krwią pochodzącą ze zwłok.
- Badania porównawcze plam z Chusty Potowej i Całunu dokonane różnymi technikami pozwoliły ustalić, że między obu tymi obrazami istnieje duża liczba punktów zbieżnych (70 na stronie przedniej, 50 na tylnej). Sugerują one, że na obu płótnach widać rysy tej samej ludzkiej twarzy.
- Chusta Potowa dostarczyła wystarczających informacji, aby pozwolić myśleć, że była w kontakcie z obliczem Jezusa po ukrzyżowaniu.
- Badania hematologiczne plam krwistych wykazały, że jest to krew ludzka należąca do grupy AB.
Należy jeszcze raz podkreślić, że badania krwi z tych trzech Relikwii potwierdzają w nich obecność krwi ludzkiej grupy AB.

credo

źródło;
www.zamysleniakrc.republika.pl/inne20.html

Odp: 100% dowód na Istnienie BOGA - linki 8 lata, 6 mies. temu #371

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
Wiara w Istnienie Boga - Namacalne, Naukowe Dowody Dla Sensu Wiary w Boga!


Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Strona Główna
Cuda w Przyrodzie
„Matematyczny Dowód na Istnienie Inteligentnego Stwórcy"
Palentologia o Ewolucji, czyli (0+0=0)!
"Genetyka w Służbie Stwórcy"
Dodatkowe Argumenty:
Farsa i Paradoks
KONKLUZJA DLA CUDÓW W PRZYRODZIE!
FILM: "W Poszukiwaniu Prawdy o Początkach"
10 Przykładów w Przyrodzie- Pająk Chemik
10 Przykładów w Przyrodzie: Pszczoła
10 Przykładów w Przyrodzie: - Genialna Mrówka
10 Przykładów w Przyrodzie - Nogal Brunatny Cudowny Architekt
10 Przykładów w Przyrodzie - Delfiny to nie Przypadek
10 Przykładów w Przyrodzie:- Dzięciołowi nie Zaprzeczą
10 Przykładów w Przyrodzie: - Nietoperz Zaprzecz Wszystkiemu
10 Przykładów w Przyrodzie - Ptaki i ich Skrzydła Doprowadzą Nas do Prawdy
10 Przykładów w Przyrodzie:- Oczy, które Widzą Prawdę
10 Przykładów w Przyrodzie: - Cud Ludzkiego Mózgu - Cały Mikro Kosmos
FILM: "BÓG CUDÓW'
Cuda W Kosmosie
Co z Tym UFO
Film: "Ewolucja, rzeczywistość czy domniemanie?"
Prawda o Jezusie i Ewangeliach:
Prawda o Całunie Turyńskim
„Kim Jest Bóg”
Człowiek, który widział Boga!
Badanie ludzkiej duszy!
Życie za Granicą Życia
Najkrótsza Droga do Boga!
Cuda w Cudach
Wniosek Ostateczny z Opracowania!
Kontakt z Nami!
List do Ateisty
Linki do Ciekawych Stron:
Film: Krótki Film - wić bakterii w ruchu
Opracowania Redaktora Gazety
Poezja redaktora Gazety Katolickiej
Naukowcy o Bogu Stwórcy

Prawda o Całunie Turyńskim

Całun Turyński

{wnikliwa analiza}



UWAGA: Jeżeli wszedłeś tu na tą stronę przypadkowo, to prosimy kliknij teraz myszką na różowy” napis tu pod spodem „Do Strony Głównej” i rozpocznij nasz program / opracowanie zapoznając się wpierw z informacją na stronie głównej, a następnie kolejno!



"Powrót do strony głównej"



Odbicie twarzy Jezusa z Całunu Turyńskiego :



Foto: Pismo "Milujcie sie" - material za pozwoleniem redakcji.





Fotografia Całunu Turyñskiego

Fotografia zródło: „Wikipedia” „Całun Turyñski”: pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Shroudofturin.jpg&filetimestamp=20051118092416



UWAGA: Wszystkie zdjęcia na tej stronie bez podpisu są ze strony: "© [2009] Jupiterimages Corporation" - za pozwoleniem.



Foto-Jezus: "© [2009] Jupiterimages Corporation"



Po przeczytaniu tego rozdziału i zawartych w nim dowodów naukowych, raz na zawsze sam się przekonasz, że to odbicie Zmartwychwstałego Jezusa jest Prawdą!



Całun Turyński to w rzeczywistości zdjęcie pozostawione na płótnie pochówkowym z zamierzchłych czasów, aż do współczesności.

Jest to następny dowód dla Prawdy o Jezusie! Swoista fotografia będąca czytelnym dowodem i odbiciem; męki, śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Całun Turyński - przebadany już przez całą „armię” naukowców z dziesiątek dziedzin współczesnej nauki jak m.in.: medycyna sądowa, botanika, kryptologia, spektroskopia, krystalografia, patologia kliniczna, fizyka nuklearna, fizyka cząstek elementarnych, chemia, mikroskopia, radiografia, archeologia, historia, numizmatyka, kryminologia, historia sztuki, nauka o budowie i pochodzeniu płócien, fotografia, itp., a nawet matematyka rachunku prawdopodobieństwa – sam w sobie stał się nową nauką zwaną SYNDOLOGIA, a ogromna rzesza respektowanych, międzynarodowych naukowców gromadzi się głównie wokół formacji naukowej od wielu lat zajmującej się badaniem Całunu Turyńskiego, a zwanej w skrócie STURP.

Całun jest najbardziej przebadanym obiektem na świecie. i według najnowszych badań uznany jako - nie możliwy do odtworzenia i ustalenia, co do sposobu powstania przy pomocy metod znanych człowiekowi!

- Przez większość naukowców ściśle go badających, (z których też wielu przy okazji jego badań i odkryć nawróciło się do wiary w Boga), obecnie, po rzetelnym naukowym obaleniu prawdziwości i wykazaniu niestosowności wyników badań węgla C-14, (a które to starały się podważyć autentyczność Całunu Turyńskiego), uznany jest też przez olbrzymią większość respektowanego świata naukowego jako autentyczny Całun Pochówkowy Jezusa Chrystusa i największa relikwia chrześcijańska.



Zbadajmy, więc tu całą tą PRAWDĘ O CAŁUNIE, tak z pozycji ściśle naukowej, jak i - religijnej dla potwierdzenia PRAWDY O JEZUSIE!

Niech raz na zawsze obiektywnie patrzący czytelnik sam osądzi i sam o tym zdecyduje!



* (opis metod i podstaw obecnego podważenia badań (węglem C-14) przez zasadniczy świat naukowy jest również przedstawiony w tym opracowaniu).



Ale wpierw jeszcze, kilka słów o samym Całunie Turyńskim:



[z opracowania Źródłowego p.t. „Milczący Świadek Śmierci i Zmartwychwstania” z pisma „Miłujcie się”, za pozwoleniem redakcji tego pisma]



„Milczący Świadek Śmierci i Zmartwychwstania”

„Płótno grobowe Jezusa, które widzimy w kończącej film “Pasja” scenie Zmartwychwstania, w rzeczywistości [jak wszystko ewidentnie wskazuje] zachowało się do naszych czasów. Jest to słynny Całun Turyński, najcenniejsza relikwia chrześcijaństwa. „Milczący świadek śmierci i zmartwychwstania” – jak nazwał go Ojciec Święty Jan Paweł II. Tak mówił na jego temat:

„ Przyjmując argumenty wielu uczonych, Święty Całun Turyński jest szczególnym świadkiem Paschy: Męki, Śmierci i Zmartwychwstania. Świadek milczący, lecz jednocześnie zaskakująco wymowny! (Turyn 13.04.1980). Dla człowieka wierzącego istotne jest przede wszystkim to, że Całun to zwierciadło Ewangelii (…) Każdy człowiek wrażliwy, kontemplując go, doznaje wewnętrznego poruszenia i wstrząsu… Całun jest znakiem naprawdę niezwykłym, odsyłającym do Jezusa, prawdziwego Słowa Ojca, i wzywającym człowieka, by naśladował w życiu przykład Tego, który oddał za nas samego siebie” (Turyn 24.05.1998).

Wszechstronne badania naukowe Całunu Turyńskiego, prowadzone od kilkudziesięciu lat, mówią o jego autentyczności. Ta lniana tkanina o długości 4 m 36 cm i szerokości 1 m 10 cm zadziwia świat nauki, ponieważ jest „kliszą fotograficzną” przodu i tyłu ciała Jezusa. Odbicie na Całunie jest w fotograficznym negatywie, natomiast plamy krwi są w pozytywie.

Naukowcy zidentyfikowali na Całunie w sumie około 700 ran. Co więcej, ten przejmujący obraz Ukrzyżowanego jest trójwymiarowy, ale mając do dyspozycji nawet najnowocześniejsze osiągnięcia nauki, nikt nie jest w stanie go odtworzyć. Obraz na Całunie jest w kolorze żółtym, nie ma na nim żadnych farb, pigmentów czy barwników. Wizerunek powstał tylko na powierzchni włókien, jest niezmywalny i nie można go niczym wywabić. Jego obraz jest idealnie płaski, nie uległ deformacji, gdyż jest rzutem równoległym. Naukowcy są zgodni, co do tego, że odbicie na Całunie powstało na skutek wybuchu tajemniczej energii od wewnątrz.

Obraz całego ciała, ze wszystkimi śladami ran, zaistniał na skutek przypalenia powierzchni włókien przez promieniowanie podczerwone lub bombardowanie protonami. Dla współczesnej nauki powstanie tego obrazu pozostaje nierozwiązywalną zagadką. Jedynym twórcą tego fotograficznego negatywu jest martwe ciało ukrzyżowanego człowieka, Żyda z pierwszego wieku, o wzroście 1,81 m, o pięknych semickich rysach twarzy, mocnej i proporcjonalnej budowie ciała, którego ukrzyżowali rzymscy żołnierze dokładnie w taki sposób, jak to jest opisane w Ewangeliach. Eksperci medycyny sądowej, badając Całun, stwierdzili, że ciało pozostawało w nim do 36 godz., gdyż nie znaleziono na płótnie żadnych znaków jego rozkładu. Z całą pewnością nikt ciała z Całunu nie wyjmował, ponieważ widać na nim wyraźnie nienaruszone skrzepy krwi i brak jest śladów odrywania.

Wszystkie te fakty wskazują na jedyne logiczne wytłumaczenie tajemniczego zniknięcia ciała i odbicia jego wizerunku na Całunie, a jest nim wiara w fakt zmartwychwstania. Nasz Zbawiciel Jezus Chrystus utrwalił na płótnie grobowym rzeczywisty obraz swojego cierpienia i śmierci. Jest to jakby piąta Ewangelia, napisana krwią, przelaną dla naszego zbawienia. Całun jest milczącym świadkiem męki, śmierci i zmartwychwstania, który ma pobudzać i ożywiać naszą wiarę w nawiązaniu osobistego kontaktu ze Zbawicielem. Wstrząsające obrazy cierpienia Chrystusa, ukazane w tak realistyczny sposób w filmie Pasja, w dużej mierze pokrywają się z zapisem męki, który został utrwalony na Całunie Turyńskim.

Odbicie twarzy na Całunie mówi o strasznych torturach. Widać rany na prawym policzku i nosie od uderzenia kijem, wgniecenia i przesunięcie czubka nosa, oraz krew wydobywającą się z niego. Są rany powiek i łuków brwiowych, obrzęk na prawej kości jarzmowej, ślady wyrywania włosów wraz z wierzchnią warstwą skóry. Są liczne wypływy krwi na czaszce spowodowane kolcami korony cierniowej.

Doliczono się na całym ciele 120 ran spowodowanych uderzeniami bicza, mającego trzy dłuższe rzemienie zakończone kawałkami metalu, które przy uderzeniu wyrywały cząsteczki ciała. Jezus był biczowany przez dwóch żołnierzy. Końcówki biczów zawijały się i raniły również golenie, uda, przód ciała, brzuch i szczyty klatki piersiowej.

W filmie Pasja widać przerażające okrucieństwo, z jakim dokonywano biczowania. Odczytując odbicia ran na Całunie, naukowcy są skłonni twierdzić, że [człowiek z Całunu] niósł belkę poprzeczną krzyża o długości 1,80 m i wadze od 30 do 50 kg. Musiał pokonać drogę długości około 500 m.

Upadał na twarz, gwałtownie uderzając kolanami o kamienistą drogę. W filmie Gibsona Jezus niesie cały krzyż, co zasadniczo nie zmienia wymowy i realizmu tych wydarzeń. Analiza ran na Całunie wskazuje na to, że ręce do krzyża przybijano gwoźdźmi w nadgarstkach, w przestrzeni zwanej „szczeliną Destota”.

W ten sposób miały utrzymać cały ciężar ciała wiszącego na krzyżu. Żeby nabrać powietrza musiał On się podnosić na przybitych do krzyża rękach i nogach. Ten rytm podciągania i opadania trwał około 3 godzin aż do całkowitego wyczerpania sił, a wtedy nastąpiła śmierć.

Analiza rany prawego boku (o długości 4,5 cm i szerokości 1,5 cm) wskazuje, że bezpośrednią przyczyną śmierci było pęknięcie mięśnia sercowego na skutek skrajnego wyczerpania. Wtedy krew dostała się do osierdzia (mogło być około 2 litrów), a następnie do opłucnej. Doprowadziło to do gwałtownego rozerwania osierdzia pod wpływem silnego ciśnienia nagromadzonej tam krwi.

Towarzyszył temu porażający ból, po czym zaraz nastąpiła śmierć. [Według opisu w Ewangelii]: A Jezus jeszcze raz zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha (Mt 27, 50). Była to śmierć w stanie pełnej świadomości. Po śmierci krew zgromadzona w osierdziu podzieliła się na czerwone ciałka, które opadły na dół i bezbarwne osocze, które zostało w górnej części opłucnej.

Kiedy żołnierz przebił włócznią bok Chrystusa, wtedy doszło do gwałtownego wylewu na zewnątrz najpierw czerwonych ciałek krwi, a następnie bezbarwnego osocza. Dlatego św. Jan napisał: jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda (J 19, 34). Przebite serce Zbawiciela jest znakiem świadczącym o tym, że Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (J 15, 13).”

[z opracowania Źródłowego p.t. „Milczący Świadek Śmierci i Zmartwychwstania” z pisma „Miłujcie się”, za pozwoleniem redakcji tego pisma]



Foto Zródło:” Wikimedia Commons” File: pod “Shroud of Turin” / adres: commons.wikimedia.org/wiki/File:Shroud_of_Turin_001.jpg

------------------------------------------------------

Zanim jednak przystąpię do faktycznego, naukowego i obiektywnego zbadania Całunu Turyńskiego w oparciu o badania naukowe z wielu uznanych dyscyplin nauki i (opinie autorytetów naukowych tychże nauk) jak: historia, tkactwo, medycyna/ patologia, spektroskopia i krystalografia, komputerowa analiza obrazow, numizmatyka, badania komputerowo-cyfrowe, chemia i biochemia, fizyka, matematyka, botanika, kryminalistyka, badania DNA oraz dedukcja logiczna - wperw pozwlę sobie jeszcze ustosunkować się tu do jego niedawnego falsyfikatu profesora Garlaschelli, któremu nadano w mediach aż tak dużo rozgłosu!



Niedawny Falsyfikat Całunu Turyńskiego

Profesora Garlaschelli

(ataki i prawda):

Pragnąc tu ustosunkować się do niedawnego i ponownego już zarzutu ze strony przeciwników Całunu Turyńskiego bezpodstawnie wnioskujących o jego nieautentyczności na podstawie ostatnich eksperymentów z odbiciem (tj. kopią Całunu Turyńskiego) wykonanym przez włoskiego naukowca, chemika, prof. Garlaschelli, przedstawiam, co następuje:

1.

Profesor Garlaschelli, jak opisywano w mediach, wytworzył odbicie w pewnym stopniu podobne do odbicia na Całunie Turyńskim. Jednakże odbicie wytworzone przez niego jest, pod każdym względem, nieporównywalnie bardziej ograniczone odnośnie charakterystyki prawdziwego odbicia Całunu. Jednym z głównych niedoskonałości jego niedoskonałego odbicia było to, że ślady krwi zostały tam naniesione fizycznie farbą na wierzch wizerunku, (co jest możliwe dla technik malarskich – artystycznych), a nie jak w oryginale gdzie ślady krwi widnieją pod wizerunkiem tworząc faktycznie podwójny wizerunek i jak ustaliła nauka są przyczyną bezpośredniego kontaktu ciała i krwi z tym płótnem, (co jest z kolei niemożliwe do osiągnięcia dla technik malarskich – artystycznych i sfałszowania). Tak, więc na Całunie Turyńskim mamy dwa wizerunki: - jeden, powstały w wyniku kontaktu samego ciała i ran ofiary z płótnem (odbicie kontaktowe ran) oraz drugi wizerunek, (nakładającego się na to odbicie ran), odbicia samej już postaci ofiary i w niezrozumiały sposób powstałego bez przyczyny bezppśredniego kontaktu ciała z płótnem (odbicie niekontaktowe i jakby jego zdjęcie) na tymże płótnie.

2.

Poza tym, profesor użył do wykonania odbicia brunatno-żółtego pigmentu z tlenku żelaza jakoby znanego w średniowieczu. Natomiast wielokrotne i obiektywne badania Całunu już dawno potwierdziły, iż na płótnie Całunu Turyńskiego nie ma śladów żadnego barwnika, farb czy pigmentów ta (poza ilościami śladowymi-mikroskopowymi takiego tlenku-żelaza widzialnym jedynie pod mikroskopem, który występuje na całej powierzchni płótna, a nie wyłącznie na wizerunku). Jak więc widać barwnik ten w żaden sposób nie tworzy wizerunku, a mikroskopijne, wprost śladowe ilości na Całunie są przyczyną osadzenia się tego związku z otoczenia i efektem ubocznego procesu tkackiego lnu, co również potwierdza nauka. Gdyby zaś barwnik ten rzeczywiście tworzył ów wizerunek to jednocześnie znajdowałby się on na wizerunku Całunowym w znacznie dużej ilości, co jest logiczną tego konsekwencją, gdyż cząsteczki te w zupełności nigdy nie ulatniają się ot tak. Fakt ten nauka i bezstronni naukowcy badający Całun już dawno potwierdzili niezaprzeczalnie i ostatecznie oraz wykluczyli obecność wszelkich barwników na płótnie badając to wszelkimi nowoczesnymi metodami naukowymi wychwytującymi nawet cząstki w ilości 1 na miliard, choć jak widać nie do wszystkich to jeszcze dociera.

3.

Na Całunie Turyńskim istnieje odbicie posiadające charakterystykę doskonałego wprost trój-wymiaru niemożliwego do osiągnięcia dla żadnego wizerunku wyprodukowanego przez technikę malarską czy fotografię lub niedoskonałą odbitkę wizerunku profesora Garlasschelli. Całun jak określili naukowcy jest zdumiewającym hologramem, a obrazy, malunki czy zdjęcia nigdy nie posiadają trój-wymiaru!

--------------------------------------------------------------------------------

Kopia Całunu profesora – a Całun Turyński:

Wypada tu mocno zaznaczyć, iż współcześni naukowcy wciąż starający się podrobić Całun Turyński, (jak np. wspomniany tu profesor Garlaschelli), oraz usilnie wytworzyć podobną do niego kopię, z góry dysponują przecież nie tylko wiedzą o atrybutach i właściwościach tego Całunu Turyńskiego (jak np. jego właściwość trój-wymiaru oraz inne cudowne charakterystyki), ale i dysponują też przy tym dzisiejszą, nowoczesną techniką. Posiadając taką, gotową już wiedzę próbują oni zaledwie dostosować się do tychże właściwości Całunu w ich podróbkach, a wykorzystując przy tym całą tą dostępną dzisiaj wiedzę, naukę i technologię, (czego przecież nie posiadałby żaden średniowieczny, potencjalny fałszerz), i pomimo tego wciąż nie są wstanie osiągnąć prawdziwości i autentyczności cech Całunu Turyńskiego w jego fundamentalnych cechach.

Powołanie się profesora na osiągnięcie pewnych podobieństw z oryginałem nie jest przecież niczym dziwnym w takich okolicznościach. Falsyfikat profesora Garlaschelli posiada w końcu zbliżony w działaniu efekt w pozyskaniu pewnego zbliżonego podobieństwa wizerunku z jego oryginałem. Pozyskanie koloru wizerunku np. uzyskane zostało wskutek pewnego stopnia degradacji celulozy poprzez zanieczyszczenia kwasowe w używanym przez niego barwniku tlenku żelaza, gdzie w przypadku Całunu taki skutek degradacji jest stwierdzony w celulozie włókien, lecz w efekcie zupełnie innego procesu określonego jako „utlenienie-odwodnienie” włókien i to w zaledwie 4/100 milimetra ich powierzchni!

Jednakże, w przeciwieństwie, cudowne wprost atrybuty Całunu w porównaniu z ich niewiernymi kopiami są niesamowite i nieporównywalne. Przywołując znów ostatnią kopię profesora Garlaschelli (być może najbardziej udaną z wszystkich poprzednich podróbek), różnice pomiędzy jego kopią a oryginałem są pomimo wszystko (i pomimo wykorzystania przez niego całej wiedzy o oryginale oraz dzisiejszej techniki – jak wspomniane powyżej) oczywiste i uderzające. Dla przykładu jak m.in. wykazał również dr. T. Heimburger:

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kopia Całunu prof. Garlaschelli – --- a Autentyczny Całun Turyński:

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kopia Całunu prof. Garlaschelli:

Kopię wykonano za pomocą barwnika tlenku-żelaza.



Autentyczny Całun Turyński:

Ponad wszelką wątpliwość i ostatecznie naukowcy wykluczyli obecność na Całunie, jakich kolwiek śladów barwników, farb, czy pigmentów (z uwzględnieniem tlenku żelaza stosowanego przez profesora). Do badań w tym kierunku użyto też wszelkich możliwych metod naukowych jak: spektroskopii, rentgena, spektroskopii podczerwieni, spektroskopii masy,termografii podczerwieni, radiografii, itp., wychwytujących nawet 1 cząstkę na miliard.

------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kopia Całunu prof. Garlaschelli:

Na kopii krew namalowana jest farbą na powierzchni wizerunku, (co jest możliwe dla technik malarskich i sfałszowania).



Autentyczny Całun Turyński:

Na Całunie krew jest rezultatem autentycznego kontaktu krwawiącego ciała z płótnem i znajduje się pod powierzchną wizerunku, (co jest niemożliwe dla technik malarskich i sfałszowania).

-------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kopia Całunu prof. Garlaschelli:

Na kopii nie ma pod powierzchnią śladów aureoli osocza krwi. Jest to niemożliwe do podrobienia artystycznie.



Autentyczny Całun Turyński:

Na Całunie istnieją pod wizerunkiem faktyczne ślady fluorescencyjnych aureoli osocza krwi z wysięków pośmiertelnych ofiary.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------

Kopia Całunu prof. Garlaschelli:

Kopia nie posiada cech prawdziwego trój-wymiaru.



Autentyczny Całun Turyński:

Wizerunek Całunu posiada wprost niepojętą cechę doskonałego trój-wymiaru tzw. Hologramu. Na Całunie zawarta jest w obrazie informacja przestrzenna. Według analizy matematycznej jak wykazał to już dr. Jackson: - iż żaden rozsądny mechanizm fizyczny ani dyfuzja chemiczna nie byłyby w stanie wyprodukować obrazu, który jednocześnie byłby trój-wymiarem oraz tak wysoce szczegółowym jak wizerunek z Całunu, tym samym zaprzeczając jego naturalnemu powstaniu. Żaden obraz czy zdjęcie nie posiada cech trój-wymiaru!

------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kopia Całunu prof. Garlaschelli:

Kopia całunu jest efektem akumulacji bardziej lub mniej ciemnych plam pigmentu bez jakichkolwiek półcieni oraz bez kolorów w miejscach niekontaktowych.

Dla metody przy pomocy, której pozyskano kopie istnieje typowa dla niej charakterystyka wykazana poprzez nasycenie „pixeli” w obrazie, w ilości 60% (typowa dla metody poprzez kontakt z odbitym obiektem – ciałem).



Autentyczny Całun Turyński:

Całun posiada wprost przeciwne właściwości.

Na Całunie nasycenie „pixeli” w obrazie występuje w ilości zaledwie 23%, przeciwstawiając się typowej metodzie powstania wizerunku poprzez kontakt.

--------------------------------------------------------------------------------------------------

Kopia Całununu prof. Garlaschelli:

Według charakterystyki nici – kopia jest efektem tzw. wizerunku kontaktowego.



Na kopii wizerunek jest efektem różnic w kolorach.



Autentyczny Całun Turyński:

Całun zaś nie jest efektem tzw. wizerunku kontaktowego.



Na Całunie kolor faktycznie jest stały i taki sam.



Fotos:- arrows: "© [2009] Jupiterimages Corporation"

-----------------------------------------------------------------------------------------------------

To tylko niektóre, z wielu najważniejszych różnic!

Tym samym, mój komentarz w tej kwestii jest następujący: - Skoro profesor Garlaschelli twierdzi, że wykonany przez niego wizerunek jest podobny do oryginału, to powiem, że jego odbitka do oryginału ma się tak, jak porównując, - jego własna postać do postaci Jezusa Chrystusa. Jezus Chrystus również w pewnym sensie jest podobny do profesora jako człowiek, gdyż przecież zszedł do nas pod postacią człowieka, jednakże atrybuty profesora Garlaschelli nijak się mają do cudownych atrybutów boskiej postaci Jezusa Chrystusa. To samo jest prawdą, gdy porównamy jego niedoskonałą kopię Całunu z oryginalnym wizerunkiem Całunu Turyńskiego.

***

Należy tu również wspomnieć jeszcze o niedawnym odkryciu dodatkowej informacji znajdującej się na Całunie Turyńskim jeszcze bardziej potwierdzającej jego autentyczność, a mianowicie odkryciu przez Watykańskiego naukowca i badacza, Barbarę Frale, wprost niewidocznego gołym okiem tekstu na samym płótnie Całunu. Słowa te są tam wypisane w języku Aramejskim, Grece i Łacinie i uwzględniają zdanie: „Jezus Nazarejczyk” pisane w Grece. To odkrycie ewidentnie i dodatkowo tylko wskazuje, według jej konkluzji, na faktyczną autentyczność Całunu Turyńskiego. Jak stwierdziła badaczka, iż jest to (kolejnym już) dowodem na niemożliwość wytworzenia Całunu Turyńskiego w Średniowieczu, gdyż żaden Chrześcijanin w tamtym czasie, nawet fałszerz, nie podpisał by Całunu w ten oto sposób, bez odniesienia w tym podpisie do boskości Jego postaci.

Jak się uważa, napis ten powstał na płótnie Całunu z przyczyny zapisu dokonanego przez urzędnika przyczepiającego (przyklejającego) dokument z opisem informacji o ofierze na samym Całunie w celu możliwości identyfikacji ofiary przez rodzinę i dokonania przez nią upragnionego pochówku. Informacje wpisane na tymże dokumencie zapisanej atramentem zawierającym w tamtych czasach składniki metalu w swoim składzie, zapewne odbiły się znów na samym płótnie.

Jedna z informacji tam zawartych i napisanych w Grece, wskazuje także, że: „usunięty w dziewiątej godzinie”, co faktycznie potwierdza też informację podaną nam przez Pismo Święte, a dotyczącą czasu śmierci Jezusa.

Z drugiej strony, specjaliści od tekstów potwierdzili też, że styl tejże pisowni jest typowy dla Bliskiego Wschodu z czasów pierwszego wieku, czyli czasów Jezusa Chrystusa.

Nie pozostawia to już, jak widać, potrzeby do jakiegokolwiek dalszego rozważania, gdyż wniosek jest tu oczywisty!

-----------------------------------------------------------------------------------------

Badania Naukowe Całunu Turyńskiego:



Foto-Jezus: "© [2009] Jupiterimages Corporation"


Powołajmy teraz biegłych specjalistów z zakresu badań historii:





Rezultat badań:

Badania historyczne wskazują, iż historia wędrówki Całunu Turyńskiego wiedzie nas do czasów starożytnych.

Między innymi badania prowadzą nas do Edessy w Turcji ok. 640 km od Jerozolimy do lat 30-40 n.e. i czasów panowania króla Abgara V, co również potwierdzone jest obecnością na Całunie pyłków z tego właśnie obszaru.

Informacje przekazane nam przez starożytnych kronikarzy historii tj. Esebius i Evagrius, wskazują na ucznia Tadeusza, który przywiózł ze sobą do Edessy taki właśnie całun złożony na cztery.Należy tu również wskazać, iż na całunie istnieją także ślady takiego składania.

Z drugiej strony Grecy Bizantyjscy wspominali w swoich przekazach o odbiciu na płótnie, które to nie było dokonane ludzką ręką.

Inną informacją jest znów rycina w Węgierskim Manuskrypcie Modlitewnym z lat 1192-1195 n.e., który jest zarazem najstarszym zachowanym tekstem węgierskim przechowywanym w Bibliotece Narodowej w Budapeszcie, a która przedstawia przygotowania do pochówku Jezusa z uwzględnieniem całunu tkanego charakterystycznym wzorem jodełkowym i z 4 dziurami na obrzeżach tego całunu, co zgodne jest także z Całunem Turyńskim.

Zaś kronikarz (Robert De Clari) z okresu 4 krucjaty wspomina w swoich zapisach o fakcie zniknięcia z Konstantynopola w roku 1204 takiego płótna zwanego tam „Sindone”.

Jednakże najistotniejszym chyba potwierdzeniem starożytnego pochodzenia omawianego tu Całunu Turyńskiego jest jego niesamowita i niezaprzeczalna zbieżność, co do zbadanych naukowo cech (tj. rozłożenia, rodzaju i wielkości plam krwi znajdującej się idealnie w tych samych miejscach twarzowych, tych samych pyłków kwiatowych, tej samej grupy krwi AB itp.) z innym płótnem będącym także od lat szczegółowo przebadanym przez świat nauki, a zwanym jako "Chusta Potowa" z pochówku Jezusa z Oviedo, zwaną „Sudarium Christi”.

Chusta ta ma natomiast niezaprzeczalnie potwierdzoną i wiarygodnie naukowo udokumentowaną historię wiodącą aż do Jerozolimy z czasów Jezusa Chrystusa, a będąc tak niezaprzeczalnie zbieżną swoimi cechami z Całunem Turyńskim uznana została przez naukowców za płótno, które niewątpliwie dotyczyło tej samej umęczonej osoby, a zarazem datuję przy okazji sam Całun Turyński!.

Wniosek z zakresu badań historycznych:

Jak widzimy również informacje wynikłe z badań historycznych tudzież innych dyscyplin nieubłaganie prowadzą nas do śladów starożytnego pochodzenia Całunu Turyńskiego zapewne z Jerozolimy Jezusa.

---------------------------------------

Powołajmy teraz specjalistów nauki zajmującej się badaniem tkactwa / włókiennictwa / tekstyliów.





Rezultat badań:

Jak wskazują specjaliści zajmujący się badaniem tkactwa / włókiennictwa i materiałów tekstylnych, Całun Turyński jest lnianym płótnem tkanym wzorem 3 ponad 1 w jodełkę o wymiarach 14 stóp i 3 cale X 3 stopy i 7 cali. Wymiary te odpowiadają wymiarom będącym w użyciu w czasach starożytnych w rozmiarach 2 łokci na 8 łokci, jak również odpowiadają metodą tkackim z tamtych czasów tj. utożsamianych z okresem życia na ziemi Jezusa Chrystusa.

Również Leviticus 19:19 wspomina o możliwości mieszania lnu i bawełny, lecz niemożliwości mieszania lnu i wełny tudzież domieszek pochodzenia roślinnego i zwierzęcego. W 1969 roku dr. Gilbert Raes z Ghent Institute of Textile Technology (Instytutu Technologii Tekstylnej) w Belgii wskazał właśnie, iż na Całunie Turyńskim faktycznie istnieją jedynie ślady domieszki bawełny (Gossipium Herbaceum).

W roku 2002 w czasie prac konserwacyjnych, Całun został oceniony również przez specjalistę będącą autorytetem światowym w zakresie badań starożytnych płócien oraz ich konserwacji i historii oraz byłego dyrektora muzeum Abegg w Brnie, panią Mechthild Flury-Lemberg ze Szwajcarii[, która rozpoznała bardzo charakterystyczny ścieg na szwie wzdłuż strony Całunu na jego zszywce.

Wzór tego ściegu, jak oceniła ona, jest zaskakującą podobizną ściegu obrębienia całunu odkrytego w grobowcach żydowskich fortec, z Masady, które są rozpoznane na lata 40 p.n.e. - 70 n.e. i nigdy jeszcze nie odkryte w średniowiecznej Europie.

Wniosek z zakresu badań badaniem tkactwa / włókiennictwa / tekstyliów:

Na podstawie powyższych ustaleń specjalistów w zakresie materiałoznawstwa / tekstyliów, ewidentnie widzimy, że Całun Turyński wykazuje ścisłe cechy i tym samym objawia się nam jako płótno tkane w okresie starożytnym i rejonie utożsamianym z życiem i misją Jezusa Chrystusa.

------------------------------------------------------------------------

Jedyne Przeciwstawne Badanie Carbon-14, czyli Datowania Radiowęglowe (C-14) - Już Powszechnie Zdyskredytowane i Unieważnione Przez Świat Nauki!!!





Jedyne sprzeciwiające się w swoim czasie badania zwane Carbon-14 wykonane w roku 1988 w odniesieniu, co do wieku Całunu Turyńskiego i jakoby datujące go na Średniowiecze, zostały ostatecznie podważone i powszechnie zdyskredytowane przez świat nauki na podstawie wielu ścisłych, zasadnych i ściśle obiektywnych badań naukowych.

Oto, jakie były do tego podstawy naukowe:

W roku 2005 dr. Ray Rogers, były uznany naukowiec, chemik ze słynnego „Los Alamos Scientific Labratory” (Laboratorium Naukowego) w U.S.A. udowodnił ostatecznie wykazał poprzez swoje badania fakt, iż badania przeprowadzone poprzez C-14 były dokonane na niewłaściwym kawałku materiału tego płótna z Całunu, który to był wcześniej utkany („dotkany”) przez siostry zakonne do całości w okresie średniowiecza po ówczesnym, znanym i odnotowanym historycznie pożarze miejsca przechowywania Całunu w roku 1534 i zniszczeniu przez ogień jego brzegów. Tego typu rodzaj dotkanego płótna określony jest nazwą „Holland Cloth”.

Badanie to zostało dokonane przez dr. Rogersa z wykorzystaniem specjalnej metody spektrometrycznej „Pyrolysis-mass-spectrometry” oraz obserwację mikroskopową i mikrochemiczną kawałków, włókien i cząsteczek wcześniej testowanych oraz próbek z innej, oryginalnej części Całunu. Jak również wykazał to naukowo dr. Rogers, płótna z okresu średniowiecza wykazują zawsze wskaźnik dodatni na obecność w nich Vanilliny.

Tym samym płótno średniowieczne w okresie badań C-14 tudzież czasie obecnym powinno posiadać jeszcze ok. 37% substancji zwanej Vanilliną obecną w Ligninie płótna. Zawartość taka jest oczywiście obecna w owych błędnie testowanych wówczas „doszywkach” z Całunu jak i we wszelkich innych tego rodzaju płótnach średniowiecznych, lecz nie jest w ogóle już obecna w oryginalnej części płótna Całunu Turyńskiego, jak również w innych płótnach antycznych typu „Dead Sea scrolls”, po tysiącach lat jej redukcji poprzez znane nauce ulatnianie się jej z biegiem czasu.

Tak, więc badanie to zasadniczo zaprzecza i dyskredytuje wskazanie C-14 jakoby na okres średniowieczny z przyczyny błędnych próbek wziętych do badania z tzw. fachowo wykonanych doróbek średniowiecznych.

Innym wskaźnikiem jest też substancja farbiarska (zaprawa do utrwalania barwnika) wykryta w kawałkach z „doszywek”, obecna tam z powodu farbowania tkaniny w celu dopasowania jej koloru do oryginału, a znów nie obecna w oryginalnym płótnie na Całunie. Tego typu zaprawa farbiarska nie była nigdy stosowana w Europie przed rokiem ok. 1291.

Wniosek:

Po pierwsze: - Najnowsze, specjalistyczne, wyczerpujące i obiektywne badania i połączone wyniki z tych badań, a tym samym dowody na podstawie tychże przeprowadzonych badań tj.: kinetyki chemicznej, analityki chemicznej, zawartości płótna oraz spektrometrii specjalistycznej jednoznacznie wykazują, że próbki pobrane i użyte do badania C-14 nie pochodziły z zasadniczego oryginału Całunu Turyńskiego, lecz z późniejszych jego „doróbek” i tym samym w ogóle nie są adekwatne do jego datowania.

Po drugie: - dodatkowo, częste nieścisłości i błędy w datowaniu innych, a skądinąd innych znanych, co do wieku płócien antycznych dotyczących np. mumii egipskich, stawia to badanie w wątpliwym świetle względem 100% poprawności w datowaniu.

Po trzecie: - pomijając już nawet błędną próbkę użytą do badania C-14, - to także znany eksperyment z 1994 roku rosyjskiego naukowca doktora Dmitrii Kouznetsov’a określony jako „Test Modelu-Pożarowego” jak również badanie dr. John’a Jackson w 1998 roku, odtwarzające słynny pożar z roku 1532, w którym znajdował się całun Turyński wyraźnie wykazały fakt dodania przez ogień w pożarze do tegoż płótna dodatkowych izotopów węgla, na których to pomiarze właśnie opiera się badanie C-14.

Jak również odkrycie mikrobiologa dr. Leoncio-garza Valdes’a wykazało bio-plastyczną mikro powłokę bakterii i grzybów znajdującą się na włóknach płótna Całun (nierozpoznane wówczas jeszcze i nie usuwane podczas badania C-14) , a spowodowaną przez żyjące mikroorganizmy, które pochłaniają i dodają C-14 do Całunu i które będą poprzez to powodować jego „odmłodzenie” w tymże badaniu o jakieś 1300 lat.

Tak, więc jak ewidentnie widzimy, iż badanie C-14 jest zupełnie nieadekwatnym badaniem w odniesieniu do ustalenia wieku (datowania) Całunu Turyńskiego i z tychże oto powodów jego ówczesne wyniki zostały właśnie obecnie całkowicie zdyskredytowane przez świat nauki w odniesieniu do jego badania.

-----------------------------------------------------------------------

Powołajmy teraz biegłych, przedstawicieli nauk z zakresu Hematologii/ Medycyny Sądowej:





Nad pochodzeniem plam, które widnieją na Całunie Turyńskim, a które zarazem przypominają plamy krwi, przeprowadzone zostały liczne, następujące badania odnośnie wskazania ich pochodzenia względem potwierdzenia lub odrzucenia możliwości ich pochodzenia z ludzkiej krwi:


- Immunologiczne
- Fluorescencyjne
- ABO – typujące antygeny krwi
– Radiograficzne
– Spektroskopowe
- Rh
- DNA

Rezultat badań:

Na podstawie ścisłych i licznych badań, naukowcy z zakresu Hematologii / Medycyny Sądowej ustalili oraz potwierdzili, że plamy te są rezultatem splamienia tkaniny autentyczną ludzką krwią z rzadkiej grupy (AB). Plamy te zawierają chromogen nadający krwi jej właściwy kolor, jak również obecne w krwi żelazo.

Ponadto, wykazano, iż pochodzenie tych plam zostało spowodowane krwawieniem z ran, które rzeczywiście weszły w bezpośredni kontakt z tą tkaniną, i to zarówno z naczyń żylnych jak i tętniczych, charakterystycznym dla wypływu krwi, która osadziła się na ciele jeszcze w czasie życia i krwawienia samej ofiary. Na tkaninie zauważono również ślady krwi typowe dla wysięków z ran, które zachodziły w okresie po-śmiertelnym (post mortum).

Innym odkryciem było też dokonane przez dr. J. Hellera oraz dr. A. Adlera ustalenie plam wynikłych z bezbarwnych wysięków z organizmu charakterystycznych dla ran zadanych w okolicy serca (przebicia).

Krew z Całunu zawiera znaczne, zwiększone ilości barwnika żółciowego bilirubiny, typowo nadprodukowywanej przez organizm u maltretowanych ofiar, co dodatkowo wskazuje na maksymalnie traumatyczne i niezmiernie okrutne okoliczności z powodu, których to, ofiara ta krwawiła.

Badania mikrochemiczne na obecność protein typowo obecnych w krwi były dodatnie i obecne na tkaninie wyłącznie w obszarze, gdzie plamy te były umiejscowione. Wokół widocznych, czerwonych plam obecne były też otoczki o kolorze miodowym, typowe dla pozostałości po płynie surowiczym – mniej gęstym od samej krwi.

Dodatkowe badania próbek z krwią wykonane w State University of New York, w laboratorium specjalizującym się w badaniu krwi o pochodzeniu antycznym, a dotyczące badań na DNA, wykazały, iż krew ta jest bardzo starego pochodzenia o rozfragmentowanym DNA (ok. 700 par bazowych).

Inne badania naukowe przeprowadzone w Centrum Zaawansowanych Badań nad DNA w (University of Texas Health Science Center) pod kierunkiem Dr. Victor’a Tryon’a także potwierdziły fakt, że krew na tkaninie jest pochodzenia antycznego i że zawiera ona chromosomy XY wskazujące na jej pochodzenie z ciała mężczyzny.



Klonowane segmenty genów wskazały na podstawie przeprowadzonej analizy, iż jest to krew z grup AB, rzadkiej w ogólnej populacji ludzkiej (występującej jedynie u 3.2% populacji wg. dr. Leoncio Garza-Valdes) , lecz za to częstej w populacji żydowskiej - Żydów Sefardyjskich i w największej ilości populacji odkryta w Północnej Palestynie.

Powyższe wyniki badań zostały również potwierdzone dodatkowo przez uznanego chemika, profesora Alan Adler’a – światowego eksperta w kierunku badań nad barwnikami krwi zwanymi „porphyriny”, jak również przez doktora medycyny, Profesora Dr. John Heller’a. – biofizyka i wykładowcę medycyny na Uniwersytecie Yale w U.S.A. a zarazem uznanego naukowca z liczącego się w świecie ośrodka naukowo-badawczego New England Institute w Stanach Zjednoczonych, autora paru książek – raportów naukowych odnośnie przeprowadzonych badań nad Całunem Turyńskim.

Poza tym, powyższe wyniki potwierdzone zostały przez innego naukowca: dr. Baima Ballone – profesora medycyny sądowej.

Wniosek:

Tym samym, wyniki ścisłych, powyższych badań z zakresu HEMATOLOGII /MEDYCYNY SĄDOWEJ, wykazały na Całunie obecność następujących:
- Obecność plam utworzonych na Całunie z atentycznej ludzkiej krwi, która to wypływała bezpośrednio z ran ofiary i pozostawiła tam swój ślad w czasie bezpośredniego kontaktu tego płótna z ciałem, co też potwierdzono licznymi, powyżej wskazanymi tu badaniami.
Obecność na płótnie „surowiczych aureoli” ujawniających ślady rzeczywistej surowicy.

* Wyniki testu enzymami proteolitycznymi wykluczyły nałożenie jakichkolwiek farby w miejscu tychże ran.

* Zaś badania naukowe z uwzględnieniem badań DNA potwierdziły antyczne pochodzenie ludzkiej krwi na tymże płótnie wraz z określeniem jej grupy i rodzaju chromosomów.





- TAK, WIĘC POWYŻSZE BADANIE NIE POZOSTAWIAJĄ TU ŻADNEJ WĄTPLIWOŚCI, CO DO RODZAJU I POCHODZENIA TYCH PLAM!

ŚCISŁE USTALENIA USTANOWIONE W ŚWIETLE POWYŻSZYCH BADAŃ Z ZAKRESU HEMATOLOGI / MEDYCYNY SĄDOWEJ - STANOWCZO, NAUKOWO WYKLUCZAJĄ HIPOTEZĘ POWSTANIA WIZERUNKU W OPARCIU, O JAKĄ KOLWIEK TECHNIKĘ MALARSKĄ I JEDNOCZEŚNIE WSKAZUJĄ NA ODBICIE NA TKANINIE AUTENTYCZNEJ, LUDZKIEJ KRWI Z ŻADKIEJ W OGÓLNEJ POPULACJI GRUPY „AB”, (ALE CZĘSTEJ U OSÓB POCHODZENIA ŻYDÓW SEFARDYJSKICH), KTÓRA TO KREW WYPŁYNEŁA Z RAN SKATOWANEGO CZŁOWIEKA, TJ. MĘŻCZYZNY Z OKRESU ANTYCZNEGO I KTÓRA W BESPOŚREDNIM ZETKNIĘCIU SIĘ JEGO CIAŁA Z TĄ TKANINĄ POZOSTAWIŁA JEDNOCZEŚNIE NA CAŁUNIE ŚLADY KRWAWIENIA Z LICZNYCH, ZADANYCH TEJ OFIERZE RAN, TAK W CZASIE ŻYCIA TEJ OFIARY, JAK I PO ŚMIERCI!

Dodatkowo, krew odbita na Całunie Turyńskim jest tego samego rodzaju tj. z grupy, (AB), co krew odkryta na równie wnikliwie od lat badanej Chuście Potowej z Oviedo, która znajduje się w Oviedo w Hiszpanii, a która to oficjalnie uznawana jest za pochówkową, chustę twarzową Chrystusa. Chusta w Oviedo posiada dobrze udokumentowaną swoją historią sięgającą aż do czasów Jezusa.

Jest to chusta z rodzaju tych, jakie tradycyjnie używało się w czasach antycznych w okresie obrządków w czasie pochówków, nakładając je na twarz nieżyjącego. Natomiast, innym istotnym wskazaniem jest również fakt, że rozmieszczenie („topografia”) rozkładu plam krwi na twarzowej części płótna Całunu Turyńskiego zupełnie ściśle pokrywa się ze śladami tej krwi pozostawionymi na wspomnianej tu Chuście Twarzowej z Oviedo,

- i tym samym wyraźnie wskazując na ich niewątpliwy związek oraz ich wspólne pochodzenie na bazie tychże „więzów krwi”.

[źródła: : „Shroud of Turin Facts Check”, “The Shroud of Turin”, “Całun Turyński” Maria Grazia Siliato, “The DNA of God” by Dr. Garza-Valdes,

---------------------------------------------------------------------

Powołajmy teraz biegłych, przedstawicieli nauki z zakresu Botaniki:





Przy pomocy specjalnej taśmy klejącej, z powierzchni tkaniny Całunu Turyńskiego pobrane zostały próbki substancji znajdujące się na jej powierzchni, które w swoim składzie wykazały następujące:

Rezultat badań:
Rozpoznanych tu zostało 58 pyłków kwiatowych, z których to większość pochodzi z rejonu Jerozolimy - co wstępnie ustalone zostało przez szwajcarskiego botanika i kryminologa Dr. Max Frei’a.
Informacja ta została następnie potwierdzona przez autorytet światowy w dziedzinie badania pyłków kwiatowych oraz roślin z rejonu Izraela, tj. żydowskiego profesora botaniki Dr. Avinoam Danin’a z Hebru University w Jerozolimie, który wskazał, iż pyłki te służą jako faktyczny wskaźnik „geograficzny i kalendarny”
Dr. Alan Whanger z Duke University w U.S.A. wykrył również na Całunie ślady (odbicia) 28 roślin, z których to aż 20 roślin wspomniany tu autorytet-botanik Dr. Danin potwierdził jako rośliny rosnące w Izraelu, natomiast dalsze 8 jako rosnące w samej okolicy Izraela. Dodatkowo, 14 z tych roślin posiadających swoje odbicie na płatnie Całunu Turyńskiego rozpoznanych zostało jako występujące jedynie na Bliskim Wschodzie i nigdy w Europie.
Poza tym, wg. ustalenia innego botanika Dr. Uri Baruch z Jerozolimy, paleontologa i również eksperta w kierunku pyłków kwiatowych z obszaru Jerozolimy z instytutu dot. badań antyczności: „Israel Antiquities Authority”, -okres kwitnięcia 27 z tych 28 roślin przypada właśnie na czas wiosenny (tj. na przełom marca i kwietnia), utożsamiany również biblijnie z okresem Pasji Jezusa i Jego Zmartwychwstania.
Profesor Avinoam Danin z Uniwersytetu Hebrajskiego z Jeruzalem oświadczył też, że specyficzna kombinacja zarówno pyłków kwiatowych jak i odbitek roślin z Całunu Turyńskiego, (a zwłaszcza dwóch z nich rosnących wyłącznie w odosobnionych miejscach w Jerozolimie i nigdzie indziej na świecie), oznacza, iż daje to ewidentne wskazanie tego, że pyłki te i odbicia roślin pozostawione na tkaninie Całunu Turyńskiego mogą odnosić się właśnie do czasu z okresu życia Jezusa.
Również, dwa ze wspomnianych tu rodzajów pyłków pobranych z obszaru odbicia ramion na wizerunku z Całunu (a utożsamiane z rośliną, z której najprawdopodobniej wykonana została korona cierniowa Jezusa), odnalezione zostały także na innej głośnej relikwii utożsamianej z Pasją Jezusa i Jego pogrzebkiem, a mianowicie na wspomnianej tu już tzw. „Chuście Potowej z Oviedo”. Chusta ta, tak jak i Całun Turyński jest wnikliwie badana naukowo już od wielu lat. Chusta Potowa z Oviedo, - na której podobnie jak i na Całunie Turyńskim odkryto ślady krwi z tej samej grupy AB oraz zupełnie identyczną, całkowicie zbieżną z Całunową „topografię” plam krwi z rejonu twarzy, - posiada natomiast dobrze udokumentowaną historię sięgającą aż do okresu Jezusowego.
-----------------

Wniosek z zakresu badań BOTANIKI nad Całunem Turyńskim:



W związku z powyższym, przedstawione tu wskazania naukowe z zakresu botaniki, a dodatkowo potwierdzone inną obiektywną opinią światowego autorytetu w dziedzinie botaniki z zakresu roślin i pyłków kwiatowych z obszaru Izraela, Profesora Avinoam Danin’a z Uniwersytetu Hebrajskiego z Jeruzalem i zarazem wskazujące na ślady pyłków i roślin odnalezione na Całunie Turyńskim, które to występują wyłącznie w regionie geograficznym w Jeruzalem,

- jak również całkowita zbieżność z obecnością podobnych pyłków odkrytych również na Twarzowej Chuście Potowej, (powszechnie uznawanej za Chustę Twarzową Jezusa), z Oviedo, która posiada zarazem udokumentowaną historię sięgającą aż do czasów Chrystusa, - nie pozostawiają żadnej wątpliwości, co do miejsca i okresu pochodzenia Całunu Turyńskiego.

Tym samym, powyższe uznane odkrycia naukowe botaniczne i porównawcze odnośnie Całunu Turyńskiego ewidentnie wskazują na jego wcześniejsze przebywanie w geograficznym regionie Izraela tj. Jerozolimie z czasów Jezusa.


żródła: Flora of the Shroud of Turin (Paperback)

by Avinoam Danin (Author), Alan D. Whanger (Author), Uri Baruch (Author), M. Whanger (Author), A. D. Whanger (Author)

-----------------------------------------------------------------------

Osad na stopach Jezusa:

Powołajmy teraz biegłych, przedstawicieli nauki z zakresu Spektroskopii i Krystalografii:





Rezultat badań:

Badania spektroskopii wykonane na Całunie Turyńskim przez naukowców, a ściślej mówiąc przez małżeństwo: Roger’a i Marty Gilbert’ów wykazały, szczególne zabrudzenie płótna Całunu w okolicach stykających się ze stopami postaci z tego całunu.

Dalsza analiza tego odkrycia dokonana przez fizyka optycznego Sam’a Pellicori potwierdziła odkrycie pierwszych naukowców wskazując, iż owe zabrudzenie w tej okolicy niewątpliwie pochodzi z zabrudzonych stóp, które to stopy pozostawiły to zabrudzenie na tymże płótnie.

Krystalograf optyczny dr. Joseph Kohlbeck z Ośrodka Badawczego „Hercules Aerospace” w Utach w U.S.A. ustalił, że cząsteczki tworzące owe zabrudzenie są pochodnymi cząsteczek wapiennych z rzadkiego rodzaju Argonitu (Travertine Aragonite), który w dodatku okazał się być osadem wapiennym o zaskakująco identycznej strukturze, co osad z próbek takiego samego, rzadkiego rodzaju wapnia pochodzącego z antycznych grobowców w Jeruzalem, które jednoczenie posiadają domieszkę strontu i żelaza.

Ten rodzaj wapnia, którego próbki pobrane zostały z antycznych grobowców w Jeruzalem przez archeologa dr. Eugeni’e Nitowski, naukowca specjalizującego się w badaniu tychże antycznych grobowców z obszaru Izraela, jest typowy dla osadów Jerozolimskich i nie jest spotykany w Europie.

Próbki z Całunu Turyńskiego oraz próbki pobrane z grobowców położonych w pobliżu powszechnie uznanego miejsca pochówku Jezusa Chrystusa zostały następnie ściśle przebadane przez dr. Ricardo Levi-Setti w słynnym Instytucie Badawczym Enrico Fermi w Uniwersytecie Chicagowskim, gdzie dokonano porównań wzorców spektrum przy pomocy mikroskopu ajonowego-skanującego o wysokiej rozdzielczości, potwierdzając w ten sposób uderzające podobieństwo struktury osadu na obu z tych badanych próbkach.

Wniosek z zakresu badań Spektroskopii i Krystalografii:

Opierając się na powyższych wynikach ścisłych badań naukowych z zakresu Spektroskopii i Krystalografii, wykazujących niezmierne podobieństwo struktur dwóch różnych próbek rzadkiego rodzaju osadu wapiennego Argonitu (Travertine Aragonite) z domieszkami strontu i żelaza (typowego dla osadów Jerozolimskich i nie spotykanego w Europie), to znaczy, z jednej strony:

- próbek pobranych z okolic odbicia stóp na płótnie Całunu Turyńskiego

- a z drugiej strony z innymi próbkami pobranymi z antycznych grobowców w Izraelu z czasów Jezusa oraz z czasów przed Jezusem, (a umiejscowionych w bezpośredniej okolicy grobowca uznanego obecnie jako miejsce pochówku Jezusa Chrystusa),

- możemy przyjąć ewidentną, tudzież logiczną konkluzję o niewątpliwym, wcześniejszym przebywaniu tego Całunu Turyńskiego, tak w miejscu, jak i w czasach utożsamianych z misją Jezusa Chrystusa oraz zapewne w miejscu Jego ówczesnego pochówku!

Źródła:

“The Shroud of Turin: The Most Up-To-Date Analysis of All the Facts Regarding the Church's Controversial Relic” – C. Bernard Ruffin.

“The Blood and the Shroud: New Evidence that the World’s Most Sacred Relic is Real” - Ian Wilson

“The Turin Shroud: The Illustrated Evidence” – Ian Wilson

------------------------------------------------------------------------------

Powołajmy teraz biegłych, przedstawicieli nauki z zakresu Patologii Medycznej/ Medycyny Sądowej:





Rezultat Badań:

Na podstawie ścisłej analizy licznych śladów pozostawionych na Całunie Turyńskim naukowcy z zakresu Patologii Klinicznej, Fizjopatologii / Medycyny Sądowej odczytali następujące informacje:



{fragment - cytat Źródłowy z opracowania „Poczta Ojca Malachiasza” – Znaki Czasu, tom I, str. 60}:

1.

„ Ze stanowiska fizjopatologii wyjątkowo dramatyczne przeżycia psychiczne {w Ogrójcu} musiały wpłynąć na okresowe rozkojarzenie systemu neuro-wegetatywnego i kilkakrotną zapaść naczyniową, wywołującą przenikanie do potu („krwawy pot}”. Na płótnie stwierdza się wyraźne i obszerne odbicia procesów naczyniowych tego typu.

2.

Twarz wykazuje liczne otarcia i ubytki naskórka, krwawe podbiegnięcia, obrzęk i zdeformowanie łuków brwiowych; wszystko to odpowiada ściśle obrażeniom typowym dla rzymskiego sposobu bicia zamkniętą pięścią. Stwierdza się ponadto zgruchotanie grzbietowej części chrząstki nosa i jego deformację, powstałą na skutek silnego uderzenia grubym kijem. Powieki i wargi wykazują obrzęk, ubytki naskórka i deformację.

3.

Ślady biczowania są najzupełniej zgodne zarówno z opisem ewangelicznym, jak i przekazami historycznymi. Stwierdza się wyraźnie, ósemkowate ślady ran o długości ok. 3 cm, ściśle odpowiadające układowi „flagrum romanum”, dyscypliny rzymskiej z rzemieni, zakończonych dwoma ołowianymi kulkami, połączonymi poprzeczką; na każdym rzemieniu wisiały dwa takie zakończenia.

Biczowanie tym narzędziem było bardzo ciężką karą, gdyż przy silnym i umiejętnym uderzeniu ołów miażdżył mięśnie, dochodząc do kości. Przewidziane prawem żydowskim 39 uderzeń wywoływało trwałe kalectwo. Na całunie naliczono ponad 50 uderzeń – co jest zgodne z prawem rzymskim.; jeśli przewidywano karę śmierci – bito z wyliczeniem, aby pozostawić skazańcowi siły konieczne jedynie do dojścia na miejsce kaźni i jej odbycia. Połączony z biczowaniem wylew krwawy z wysiękiem do obu jam opłucnej skracał konanie.

Ślady na odbiciu ciała wskazują, że biczowanie przeprowadzono po przywiązaniu do słupa za skrępowane i uniesione ku górze ręce – trochę podobnie, jak w niektórych współczesnych obozach koncentracyjnych.

4.

Koronowanie cierniem jest praktyką zupełnie wyjątkową: Całun je jednak uwidacznia bardzo dokładnie. Chodziło w tym wypadku nie o popularną w ikonografii opaskę, lecz o płaską czapkę z kolczastych pędów roślinnych. Odbicie na Całunie stwierdza obecność 70 głębokich ran kłutych, na wysokości czoła, skroni, potylicy i sklepienia czaszki utrwalonych przez charakterystyczne krwawienia żylne i tętnicze, bardzo precyzyjnie widoczne i niemożliwe do sfałszowania.

5.

Stwierdzono urazy, wywołane niesieniem krzyża (czy może tylko belki porzecznej, bo istnieje taka hipoteza), w formie odartego z naskórka zaklęśnięcia na prawym barku, otarcia pleców i bioder etc. Stwierdzono też rany tłuczone kolan, połączone ze znacznymi ubytkami skóry.

6.

Wyjątkowo rewelacyjne są ślady przebicia rąk. Mieszczą się one w okolicach nadgarstka, nie zaś pośrodku dłoni. Są one, więc sprzeczne z tradycją ikonograficzną, ale za to zgodne z nauką. Dłonie nie wytrzymałyby, bowiem ciężaru uwieszonego ciała, natomiast przebicie nadgarstków daje zawieszenie trwałe. Fizjologia i chirurgia stwierdza ponadto, że takie właśnie przebicie było o wiele bole

śniejsze, a to na skutek uszkodzenia nerwu pośrodkowego (nervus medianus) wywołującego dodatkowy straszliwy ból kończyn, barków i szyi, oraz silny skurcz mięśni kciuka, widoczny również na Całunie.

Jest to bardzo silny argument za autentycznością Całunu; hipotetyczny fałszerz średniowieczny nie mógł, bowiem znać współczesnej fizjologii, nie miał więc podstaw do przeciwstawiania się schematowi ikonograficznemu przy równoczesnym braku informacji historycznych co do miejsca przebicia rąk.

7.

Stwierdzono ślady przebicia stóp jednym długim ćwiekiem w drugiej przestrzeni międzykostnej śródstopia oraz ranę prawego boku, w wyniku pchnięcia włócznią okutą grotem; rozmiary rany są zgodne z wymiarami grotów włóczni rzymskich, zaś kierunek pchnięcia i wybór miejsca jest zgodny z zasadami rzymskiej szermierki.

Pchnięcie było zadane przez pieszego. Całun – oprócz odbicia rany – zawiera również plamę wylewu krwi i przesiękowego płynu surowiczego („krew i woda”) – co znów jest zgodne zarówno z opisem ewangelicznym, jak i z wiedzą lekarską.

8.

Analiza odbicia ciała wykazuje charakterystyczne zmiany, powstałe w procesie zdjęcia z krzyża i owinięcia w płótno. Pozwala też na ustalenie bezpośredniej przyczyny śmierci: przyczyną tą była asfiksja (uduszenie) na skutek porażenia ośrodka oddechowego, połączonego z bardzo wysoką gorączką, która jednak w takich wypadkach nie powoduje utraty przytomności.

Fizjologiczny obraz śmierci jest w tym wypadku identyczny jak przy tężcu. Całun odbija wyraźny moment po skonaniu: klatka piersiowa w stanie maksymalnego wydechu, mięśnie piersiowe napięte, nadbrzusze wklęśnięte – dla lekarza typowy obraz śmierci typu tężcowego".

Wniosek z zakresu badań nauk Patologii Medycznej/ Medycyny Sądowej:



Na podstawie swych analiz naukowcy ci opowiadają się, więc gorąco za autentycznością Całunu, twierdząc, że zanotowany na nim obraz obrażeń, męki i śmierci zgodny jest z Ewangelią oraz wyklucza falsyfikat. „

Źródło:

{fragment - cytat źródłowy z opracowania „Poczta Ojca Malachiasza” – Znaki Czasu, tom I, str. 60}:

Całun Turyñski



Foto Zródło: “Wikimedia Commons” adres: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Full_length_negatives_of_the_shroud_of_Turin.jpg

-------------------------------------------

Powołajmy teraz biegłych, ekspertów od numizmatyki i obrazów komputerowo-cyfrowych:



Rezultat badań:

Jak ustalili naukowcy, w miejscu oczu odbitych na płótnie Całunu znajdują się również odbicia monet z rewersem wskazującym na monety bite w Jerozolimie w czasie panowania tam prokuratora, Poncjusza Piłata. Ślady te zostały pierwotnie odkryte w roku 1978 przez naukowców pracujących w NASA (Centrum Badania Przestrzeni Kosmicznych) tj. John’a P. Jackson i Eric’a J. Jumper and Stephenson w zakresie pracy na „Analizatorze Obrazów 3-D”

Dalsze potwierdzenia przyszły ze strony profesora Francis Filas z Uniwersytetu Loyola w Chicago, który po znacznym powiększeni wskazał na ślady liter w okolicy lewego oka na płótnie całunu.

Niewątpliwie, co do tego akuratnie odkrycia tj. śladów monet widniejących na oczach wizerunku Całunowego istnieje wielu sprzeciwiających się głosów, (co nie pierwszy już raz i zresztą z wiadomych względów) jednakże ustalenia drugiej strony wskazują na bezsprzeczne potwierdzenia tego faktu, a mianowicie:

W 1980 roku dodatkowych potwierdzeń tego faktu dostarczyli fachowcy Francis Filas, S.J., z Loyola University w Chicago oraz Michael Marx, ekspert od numizmatyki.

Wykazali oni, że na rewersie monet na obu oczach faktycznie znajdują się charakterystyczne litery i znaki pasujące do wyżej wspomnianych monet wybitych pomiędzy 29 – 32 roku n.e. w Jerozolimie, a w szczególności wybitych na cześć żony Cezara Tyberiusza, Julii w roku 29 n.e. Zasadniczo monety te bite biły z literami symbolu: UKAI w Grece, lecz zdarzały się i takie, które wybite zostały w Łacinie z literami tego symbolu jako: UCAI, a do których należą te obserwowane na Całunie i których to przykłady są również w posiadaniu numizmatyków-kolekcjonerów na świecie.

To odkrycie zostało także potwierdzone przez Laboratorium Overland Park Laboratory w Teksasie w 1980 roku poprzez dokonanie analizy elektronicznej.

Dodatkowo, informacje te, co do charakterystycznego znaku „laski” widniejącej na odbiciu monety z Całunu oraz widniejących także na monetach z tamtego okresu, zostały również potwierdzone ogólnie przez:

- Instytut Politechniki i Laboratorium Analityczne Informacji Przestrzennych Uniwersytetu Stanowego w Wirginii w U.S.A.

Dr. Alan D. Whanger z Uniwersytetu Duke także potwierdził prawdziwość powyższych informacji badając to doniesienie poprzez technikę nałożenia polaryzowanego obrazu dającą możliwości bardzo dokładnego rozpoznania podobną do techniki używanej przy odczytywaniu odcisków palców.

Tym samym ustalił on w jednym oku 73, a w drugim oku aż 74 punkty wspólne np. w odniesieniu do owego znaku charakterystycznej „laski” na monecie, widniejącej też na monetach z tamtego okresu. W jego opinii, utwierdzonej na podstawie wieloletnich, prowadzonych przez niego badań naukowych tegoż tu zagadnienienia, ilość dowodów jest tak przygniatająca, że konkluzja nasuwa się tu sama. Zaś wszelkie argumenty oponentów oddala on w swoich opracowaniach bardzo precyzyjnie, jasno i dowodowo, tłumacząc jednocześnie i udowadniając ich małą zasadność oraz brak podstaw w tejże, jakże wymuszonej kontrargumentacji.

* Dr. Whanger wyjaśnia na przykład, że fakt występowania na oczach śladów monet nie stanowi żadnego problemu z punktu widzenia historycznego, gdyż monety były okazyjnie kładzione na oczy umarłych i znajdywane już w czaszkach osobników społeczności żydowskiej, które przedostały się tam przez oczodoły po wcześniejszym położeniu ich na oczach w celu uniemożliwienia samoistnego otwierania się ich po śmierci. Przypadki tego typu są opisane przez archeologów jak, np. Zvi Greenhut “Burial Cave of the Caiaphas Family" - BIBLICAL ARCHAEOLOGY REVIEW, Vol. 18, no. 5, September 1992. str. 29-36, czy dr. Rachel Hachlili, opisująca znalezienie monet Heroda Agrippa I z okresu 41-44 n.e. w czaszce z żydowskiego grobowca w Jericho. (Biblical Archaeology Review, (4), 1979, str. 35). W sekcji poświęconej wczesnym praktykom pochówku w „THE JEWISH ENCYCLOPEDIA (Vol. III, pp. 434-436, 1925 Ed.) jest stwierdzone, że: „oczy martwych były zamykane” i „usta były zamykane i utrzymywane w pozycji przez opaskę”. Według badania dr. Florentino Diez, doktora studiów Biblijnych, (Genesis) – Księga Rodzaju wspomina kilka gestów praktykowanych niezwłocznie po śmierci, a powszechne w rejonie starożytnego Bliskiego Wschodu, aż do 1 wieku, a czasem nawet do teraz, jak: „oczy były zamykane (46:4), ramiona były wykładane na ciało i ciało było całowane (50:1)”. Mishnah, największy post Biblijny zbiór ustnych praw żydowskich mówi też o innych środkach dokonywanych przy pochówku jak te, że oczy i nos były zamykane, a szczęka była podwiązywana kawałkiem materiału, aby się nie opuściła. Następnie według tego Prawa ciało było namaszczane i myte, choć w przypadku Jezusa badacze sugerują tu odwrotną kolejność oraz sugerują ponowne namaszczanie z wonnościami. Następnie ciało zawijane było w czyste płótno. Jednakże jak uważają badacze tego tematu w przypadku Jezusa ciała Jego nie myto w ogóle i stąd pozostawione ślady krwi na Całunie. Jest to całkowicie zgodne z Prawami Halachah lub Żydowskimi wg. których osobnik może nie przechodzić rytualnego oczyszczenia, jeżeli:

a.) Osoba była ofiarą brutalnej śmierci i krew wypływała w czasie jego życia i kontynuowała wypływ po jego śmierci

b.) Zmarły otrzymał karę główną za przestępstwo z rodzaju religijnego

c.) Kandydat był wyrzutkiem ze środowiska żydowskiego i

d.) I jeżeli nieżywy został zgładzony przez nie-Żyda

Tym samy, widzimy wyraźnie, dlaczego ciało Jezusa w tym wypadku również nie podlegało nakazom rytualnym. A ponieważ Jezus, co prawda był skazany i osądzony jako kryminalista, lecz nie przez prawo żydowskie tylko rzymskie, przeto nic nie tracił z prawa żydowskiego i jego tradycji przy pochówku jak też to ono stanowi. Najbliższe osoby jak Maryja matka Jezusa i Jan wg słów Jezusa ( „kobieto oto syn twój”) zapewne byli też przy Jego pochówku osobiście.

To samo prawo mówi, że jeżeli skazaniec został zgładzony i jest na nim krew to może być pochowany nie myty i z materiałami, na, których jest jego krew jak wskazuje w swoim opracowaniu Janice Bennett.

Ponadto, profesor Rober Haralick, ekspert od obrazów komputerowych o reputacji uznanej w skali międzynarodowej, potwierdza równocześnie na podstawie swoich ustaleń opisanych w opracowaniu p.t.: [tłumacz.]: „Analiza Obrazów Cyfrowych Całunu Turyńskiego”, iż powyższa konkluzja, co do prawdziwości owego odbicia jest jak najbardziej podstawna i wskazująca na obecność właściwych liter na Całunie pasujących do liter, które widnieją na monetach z tego okresu.

Następnym wskazaniem było odkrycie innych uznanych naukowców tj. dr. Baima Bollone, profesora medycyny sądowej, oraz dr. Nello Balossino, profesora nauk komputerowych z Uniwersytetu w Turynie. Naukowcy ci donieśli, iż odkryli następny ślad monety na wysokości lewej rzęsy postaci z Całunu i określili tą monetę jako bitą w okresie Ponciusza Piłata, a dokładnie monetę wybitą na cześć żony Cezara Tyberiusza, Julii w roku 29 n.e.

Dodatkowo na Całunie Turyńskim w okolicach brody naukowcy wykryli ślady odbicia amuletu z literami hebrajskimi o znaczeniu „ABBA” – „Ojciec”. Przy okazji należy tu wspomnieć słowa Jezusa wskazane w Ewangelii: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy...”!

Wniosek z zakresu badań numizmatyki i obrazów komputerowo-cyfrowych:



Powyższe badania, jak również wyniki z odczytu obrazu holograficznego dobitnie wykazują, że na Całunie Turyńskim znajdują się ślady monet bitych w czasach życia Jezusa Chrystusa, w okresie i obszarze panowania Tyberiusza w roku 29 n.e. tzw. „widow’s mites”, a które z powodu nikłej wartości nie były rozprowadzane poza Izraelem.

Choć te badania nie są najmocniejszym argumentem w obszernych i wszechstronnych badaniach nad Całunem Turyńskim, jednakże w zestawieniu z innymi badaniami uzupełniają je i tym samym razem stanowią niezaprzeczalny dowód na autentyczność Całunu Turyńskiego.

Professor Pierluigi Baima Bollone, Professor of Medicine at the University of Turin, reported in 1978 that the blood stains were indeed human blood with traces of aloes and myrrh and belonging to the group AB.

Odp: 100% dowód na Istnienie BOGA - linki 8 lata, 6 mies. temu #372

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
Co zaś z tymi wonnościami na Całunie Turyńskim?

Nawiązując do wypowiedzi niektórych osób przeciwnych, a wręcz wrogich Całunowi Turyńskiemu i wskazujących, iż na Całunie Turyńskim nie znaleziono śladów żadnych wonności tj. mirry i aloesu, natomiast Ewangelia św. Jana wyraźnie o nich wspomina w części (Jan 19:38-42), więc według tychże osób jest to zupełna sprzeczność. Są i tacy, którzy znów kwestionują ilość płócien, w które to Jezus zawinięty był przy pochówku. Tym samym pragnę zaznaczyć, iż taka interpretacja nie do końca jawi się jako zasadna. Przypatrzmy się, więc faktom. Ewangelia św. Jana mówi:

Ewangelia św. Jana:

Pogrzeb Jezusa

"38 Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało. 39 Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. 40 Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. 41 A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. 42 Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu.".

Werset 40 powyżej mówi, więc wyraźnie, iż ciało Jezusa zostało zabrane przez Józefa i Nikodema, (który przyniósł też mieszaninę wonności, czyli mirrę i aloes) do grobu oraz obwiązane w płótna razem z tymi wonnościami.

Apostoł Jan wskazuje tu oczywiście na płótna w liczbie mnogiej, choć i tak słowo odnoszące się do płótna, a jakoby użyte w liczbie pojedynczej przez Apostoła Mateusza, w (27:59), który mówi: „Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno”, może odnosić się do płótna jako takiego w znaczeniu ogólnym, gdyż wyrażenie słów „zawinął ciało w płótno” nie implikuje od razu, że na pewno było to płótno składające się z jednego kawałka, a nie na przykład z kilku kawałków tego płótna, co też wyraził już bardziej precyzyjnie Apostoł Jan wspominając o płótnach w liczbie mnogiej.

Tak, więc sugestia, że ciało zostało zawinięte w płótno [w znaczeniu ogólnym] wyraża jedynie informację, co stało się z tym ciałem, - czyli, że zostało ono zawinięte w płótno, gdyż logicznym jest, że zamiarem autora Ewangelii jest przekazanie nam tu informacji, co do ciała Jezusa i że zostało ono zawinięte w płótno, a nie koncentrowanie się na specyficznych właściwościach, rodzaju czy też ilości kawałków płótna do tego użytych. Po prostu, że: „ciało zostało zawinięte w płótno”, i tyle.

Jest jednak oczywistym, że po zdjęciu Jezusa z krzyża Jego ciało zostało przykryte i zawinięte w płótno, aby zgodnie z ówczesnym zwyczajem żydowskim nie dotykać martwego ciała gołymi rękami i nie marnować krwi, a następnie móc też przykrytego przenieść do grobowca.

Na samym Całunie Turyńskim istnieją nawet odbite ślady od skręconego ręcznika, za, które podtrzymywano ciało przenosząc je do grobowca.

Gdzie zaś i kiedy nałożono na Jezusa pozostałe płótna i wonności, Apostoł Jan już nie pisze. Nie pisze również ile było tych pozostałych płócien (gdyż z Jego relacji wiemy tylko, że było ich wiele), jak również nie podaje On nam gdzie i kiedy, to znaczy, pomiędzy którą warstwę płócien umieszczono te wonności.

Mówi tylko, że: „Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania.”(Jan 19:40.

Św. Jan wskazuje też, że taka była wtedy tradycja odnosząca się do obwiązywania ciała w płótna, jak pisze on [czytaj w liczbie mnogiej] oraz, że razem z wonnościami [czyli, że wonności były w płótnach – tzn. gdzieś tam pomiędzy tymi płótnami]. Apostołowie nie podają nam również informacji czy pierwotne płótno zostało z ciała Jezusa zdjęte, a ciało Jezusa przed pochówkiem umyte, gdyż i o takich zwyczajach wiemy.

Czy też przykładowo nie mając już w ogóle czasu z uwagi na niezmiernie szybko zbliżający się Szabat - (a dodatkowo wiemy też, że w oczach tamtejszych władz Jezus uznany został za zgładzonego przestępcę, więc nie było również możliwości dla normalnego, tradycyjnego pochówku w całej jego tradycyjnej rozciągłości), - z tych oto powodów zdecydowano nie zdejmować już pierwotnego płótna z Jego niezmiernie umęczonego ciała oraz nie myto go lub/i nie namaszczano wtedy, być może z konieczności planując dokończyć to i dokonać tego zaraz po Szabacie lub też i w ogóle nie czynić tego?

Czy mogli oni tak postąpić? – Oczywiście, że tak!

Jak wiemy ciało Jezusa zawijane było w czyste płótno. Jednakże jak uważają badacze tego tematu w przypadku Jezusa ciała Jego nie myto w ogóle i stąd pozostawione ślady krwi na Całunie. Jest to całkowicie zgodne z Prawami Halachah i żydowskimi wg., których to osobnik może nie przechodzić rytualnego oczyszczenia, (czego częścią było mycie ciała), jeżeli:

a.) Osoba była ofiarą brutalnej śmierci i krew wypływała w czasie jego życia i

kontynuowała wypływ po jego śmierci

b.) Zmarły otrzymał karę główną za przestępstwo z rodzaju religijnego

c.) Kandydat był wyrzutkiem ze środowiska żydowskiego i

d.) I jeżeli nieżywy został zgładzony przez nie-Żyda

Tym samy, widzimy tu wyraźnie, dlaczego ciało Jezusa w tym wypadku również nie podlegało nakazom rytualnym z uwzględnieniem mycia z uwagi na okoliczności Jego śmierci.

A ponieważ Jezus, co prawda był skazany i osądzony jako zwykły kryminalista w stosunku, do, których to osób prawo żydowskie odstępowało od tradycyjnych nakazów rytuału, lecz musimy pamiętać, iż Jezus skazany zastał nie przez prawo żydowskie tylko rzymskie, przeto nic nie tracił On z prawa żydowskiego i tradycji przy pochówku, jak też właśnie stanowi ono powyżej!

Również, tradycyjnie najbliższe osoby, a szczególnie Maryja matka Jezusa i Jan wg słów Jezusa: ( „kobieto oto syn twój”), zapewne też byli przy pochówku osobiście, zdając nam z tego relacje w Testamencie.

To samo prawo w tamtym czasie, jak podaje „Encyclopedia Judaica”, zaleca, by w wypadku ofiar, które zeszły z tego świata śmiercią nienaturalną, chować je w ich ubraniach nasączonych ich krwią [tudzież odnośnik do płócien], ponad które dopiero kładzie się biały całun „w celu, aby wszystkie części ciała były pochowane”, - co jest właśnie odnośnikiem do „nie marnowania krwi”.

Prawo to powtarza się nawet jeszcze w 16 wieku w „Code of Jewish Law” tj. („Kodzie Prawa Żydowskiego”) jak wskazuje również w swoim opracowaniu badaczka Janice Bennett.

Tym samym, według powyższych przepisów tego prawa, logicznym, więc staje się to, iż Jezus pochowany był zapewne nie umyty i w pierwotnym płótnie, którego z niego nie zdejmowano, gdyż, na którym to właśnie była Jego krew, a następnie na to płótno położono czyste płótno (jak wskazane w zaleceniu prawa żydowskiego powyżej, a również w Ewangelii Mateusza w {27:59}), a pomiędzy te oto płótna lub następne, włożono znów owe wspomniane wonności z mirry i aloesu!

Dodatkowo, my zaś wiemy także z informacji i logicznej dedukcji, że była to nietradycyjna i całkiem nietypowa oraz bardzo specyficzna sytuacja i na takim przede wszystkim gruncie musimy ją rozpatrywać, gdyż ludzie ci mieli niezmiernie mało czasu na pochówek z uwagi na tenże nadchodzący Szabat, jak również pewne ograniczenia, co do tradycyjnego pochówku z powodu kryminalnego oskarżenia przez rzymskie władze wobec zgładzonego Jezusa.

Prawo żydowski wyraźnie stanowiło również, że nieżywy koniecznie musi być pochowany przed zachodem słońca. Nie wiemy tym samym, co zdążyli, a czego nie zdążyli lub, co wolno im było dokonać wówczas przy samym pochówku. Możemy jednak logicznie domniemać, iż prawdopodobnie, faktycznie nie dali rady oni dokonać wtedy wszystkiego.

Apostoł Łukasz implikuje w (24: 1) mówiąc: „W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności”. Wskazuje tu On wyraźnie, że kobiety przyszły do grobu jak według tradycji i chciały kontynuować i dokończyć obrządek zaraz po Szabacie – zapewne tradycyjnie namaścić ciało Jezusa wonnościami czy też wpierw może nawet i umyć z powodu wcześniejszych ograniczeń - (aczkolwiek w wypadku Jezusa, jak wskazałem już powyżej prawo żydowskie tego mycia nie wymagało, jak i nie wymagało również zdejmowania Jego pokrwawionej szaty), - lecz spóźniły się i nie namaściły, gdyż Jezusa w grobie już nie było.

I stąd też, jak widać, naukowcy nie znaleźli wyraźnych śladów mirry i aloesu na Całunie Turyńskim, gdyż zapewne nigdy nie znajdowały się one również bezpośrednio na ciele samego Jezusa.

Mogły one być natomiast umieszczone pomiędzy którąś warstwą z płócien, gdzie w pośpiechu zostały tam włożone, gdyż jak powiada Apostoł Jan przytaczając raz jeszcze: „40 Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, .....” Jeżeli dajmy na to nie zdejmowano pierwotnego płótna z Jezusa z przyczyn jak powyżej już wskazanych, dozwolonych, a nawet zalecanych przez ówczesne prawo żydowskie lub też innych, a wonności obwinięto razem z pozostałymi płótnami zaraz za płótnem pierwotnym, to możliwe i słuszne może być odkrycie dr. Pierlugi Baima Bollone, profesora medycyny sądowej, który wykrył na Całunie Turyńskim [tzn. na kawałku którejś tam strony tego płótna – załóżmy tu zewnętrznej] wraz z krwią grupy AB zaledwie śladowe ilości mirry i aloesu.

Jeżeli znów wonności owinięto razem z pozostałymi płótnami, (o których to mnogości wspomina znów Apostoł Jan), choć nie zaraz za pierwotnym płótnem, to również może i nie być tam ich widocznych śladów na płótnie pierwotnym uznanym jako Całun Turyński, a odkrycie profesora byłoby nieścisłe, choć osobiście przystaję za wersją pierwszą, opierając się na wskazanych tu argumentach z uwzględnieniem zaleceń ówczesnego prawa żydowskiego jak i również na międzynarodowej reputacji pana profesora jako eksperta w kierunku medycyny sądowej.

Andrzej R. Szteborowski – redaktor Polonijnej Gazety Katolickiej.

--------------------------------------------------------------------------------

Powołajmy teraz specjalistów nauki Fizyki zajmujących się analizą obrazów:


Rezultat badań:

W roku 1898 po raz pierwszy fotograf Secundo Pia, po sfotografowaniu Całunu Turyńskiego i wywołaniu tych zdjęć, zaobserwował fenomen, że obraz na Całunie Turyńskim będący w negatywie wyglądał taj jakby był w pozytywie. Zostało to niebawem potwierdzone przez innych badaczy. To odkrycie dało też początek ścisłym badaniom naukowym nad Całunem.

W 1976 roku fizycy: dr. John Jackson oraz dr. Eric Jumper razem z dr. Kenneth Stevenson jak również Giles Charter i specjalistą od obrazów Peter Shumacher zbadali fotografię Całunu Turyńskiego przy pomocy nowoczesnego systemu interpretacyjnego tzw. „VP-8 Image Analyzer” (Analizatora Obrazu) z NASA, a używanego do badań obrazów aerofotografii.

Odkrycia tego dokonano w respektowanym laboratorium, Sandia Scientific Labratories w U.S.A. Badanie to wykryło, że fotografia odbicia Całunu w przeciwieństwie do jakiejkolwiek innej fotografii czy malowidła lub rysunku na świecie wskazuje, iż wizerunek ten jest zakodowany przestrzennie i jest trójwymiarowym obrazem, czyli jest takim obrazem jak my sami widzimy siebie nawzajem patrząc na drugą osobę. Obraz tej jawi się nam jak wizerunek odbicia świetlnego, co jednak nie jest tak zauważalne obserwując go gołym okiem.

Poszczególne punkty na wizerunku z Całunu widnieją tam jako część obrazu posiadające odpowiednie odległości w przestrzeni pomiędzy ciałem a tymże płótnem.

W 1982 roku dr. Jackson wykazał matematycznie, iż żaden rozsądny mechanizm fizyczny nie byłby wstanie wyprodukować obrazu, który jednocześnie byłby trójwymiarowym oraz tak wysoce szczegółowym jak wizerunek na Całunie Turyńskim, tym samym wskazując, iż jest nieprawdopodobnym, aby Całun powstał poprzez jakikolwiek naturalny proces z uwzględnieniem dyfuzji chemicznych.

Peter Shumacher, wynalazca NASA - Analizatora VP- 8, stwierdził, co następuje: „Ja nigdy wcześniej nie słyszałem o Całunie Turyńskim przed tamtą chwilą. Nie miałem pojęcia, na co patrzę. Jednakże wyniki obserwacji były inne niż cokolwiek, co przedtem procesowałem z wykorzystaniem „VP – 8 Analizatora” lub od tamtego momentu. Tylko Całun Turyński wyprodukował takie wyniki poprzez Analizator Obrazów VP – 8, w studium projekcji izometrycznej”.

Nie jest to jednak końcem badań nad charakterystyką wizerunku na Całunie Turyńskim.

Fizyk Teorii, Sue Benson wskazuje, że Całun jest jednocześnie czymś więcej niż odbiciem w negatywie i kodem trójwymiarowym. Naukowiec wskazuje, że posiada on cechy Hologramu Kwantowego na poziomie mikro.

Tego typu nową i raczkującą jeszcze nauką tj. Hologramu Kwantowego interesują się już poważne międzynarodowe laboratoria jak np. IBM w odniesieniu do poszukiwań metod zapisu i odbioru olbrzymich ilości informacji. Jest to technika zapisu trójwymiarowego za pomocą interferencji fal świetlnych, które padają na rejestrowany obiekt, a który można później odtworzyć poprzez projekcję tego obrazu.

Dame Isabel-Piczek – węgierski naukowiec, fizyk cząstek elementarnych jak również artysta malarstwa monumentalnego o międzynarodowym uznaniu, a tym samym znawca nie tylko fizyki, ale i technik powstawania obrazów artystycznych wyraźnie wskazała, iż Całun Turyński jest niewątpliwie Hologramem Kwantowym, który ewidentnie musiał powstać w czasie Zmartwychwstania Chrystusa.

Tłumaczy ona zarazem, że cały proces Zmartwychwstania jest pokrewny powstaniu Wszechświata w procesie „Bjg-Bang”, gdzie coś powstało z niczego. Jak wskazuje ona m.in. mówiąc: „Możemy przestudiować naukę o Całunie, dotyczącą całkowitego braku grawitacji, braku entropii (bez załamania grawitacyjnego), braku czasu, braku przestrzeni – on odnosi się do nieznanych praw fizyki”.

W przestrzeni tych badań Piczek ustaliła, że gdy za pomocą metod obserwacji eksperymentalnych-naukowych, postać na Całunie obserwujemy z boku, to wygląda to tak jakby ów mężczyzna zawieszony był w powietrzu, co wskazuje, że obraz ten przeciwstawia się uznanym prawom nauki. Taki fenomen prowadzi nas z kolei, do tzw. faktycznego Horyzontu Zdarzeń – tj. momentu, w którym wszystkie prawa fizyki zmieniły się istotnie.

Jak należy to rozumieć? Wyjaśnia nam opis zaczerpnięty i cytowany z encyklopedii „Wilkipedia” p.t. „Horyzont Zdarzeń”.

„Horyzont Zdarzeń”

W teorii względności, horyzont zdarzeń to sfera otaczająca czarną dziurę lub tunel czasoprzestrzenny, oddzielająca obserwatora zdarzenia od zdarzeń, o których nie może on nigdy otrzymać żadnych informacji. Innymi słowy jest to granica w czasoprzestrzeni, po przekroczeniu której prędkość ucieczki dla dowolnego obiektu i fali przekracza prędkość światła. I żaden obiekt, nawet światło emitowane z wnętrza horyzontu, nie jest w stanie opuścić tego obszaru. Wszystko co przenika przez horyzont zdarzeń od strony obserwatora znika. Horyzont zdarzeń przypomina błonę półprzepuszczalną, gdyż z jednej strony nie przepuszcza fal elektromagnetycznych i innych sygnałów biegnących w kierunku obserwatora, natomiast przepuszcza je w kierunku przeciwnym. Obserwator, zmieniając swój ruch, sam może przeniknąć do części Wszechświata zakrytej przez horyzont zdarzeń. Struktura pola grawitacyjnegokosmologii, horyzont zdarzeń jest różny od horyzontu cząstek.” (która wyznacza geometrię czasoprzestrzeni) oraz ruch obserwatora determinują istnienie horyzontu zdarzeń, jak i jego fizyczne znaczenie.

źródło Wilkipedia: "Horyzont Zdarzen": pl.wikipedia.org/wiki/Horyzont_zdarzeń

---------------------------

Doktor Piczek utrzymuje, więc, iż w rozumieniu powyższych wskazań i ścisłych obserwacji naukowych wizerunek na Całunie Turyńskim musiał powstać w nieskończenie małym ułamku sekundy bez udział grawitacji.

Jak tłumaczy to ona mówiąc: „Kiedy czas załamuje się dochodząc do absolutnego zera (czas przestał płynąć) w grobowcu Chrystusa, dwa Horyzonty Zdarzeń (jedno zatrzymujące wydarzenie z góry i drugie zatrzymujące wydarzenie z dołu w momencie załamania czasu w absolutnym zerze) przechodząc przez ciało zbliżyły się nieskończenie blisko do siebie i eliminując siebie (przyczyniając się do zarejestrowania się obrazu na obu stronach Całunu”.

Tak, więc w tym wypadku ciało pozostawiło swoje odbicie na dwóch płaszczyznach Horyzontu Zdarzeń. Tłumaczy to również sam fakt, dlaczego odbicie przeszło z pozytywnego wizerunku ciała do negatywnego, tak jak to dzieje się w kamerze oraz jednocześnie tłumaczy sposób, w jaki odbicie to zapisało się na płótnie.

Dodatkowo, dwóch naukowców włoskich, Giulio Fanti oraz Roberto Maggiollo z Universytetu w Padwie w roku 2002, używając do badań skanera wysokiej rozdzielczości oraz filtrów „Gaussian” i innej aparatury, odkryli, iż na odwrotnej stronie Całunu Turyńskiego, istnieje zadziwiające, drugie ( blade odbicie twarzy i rąk) postaci z Całunu.

Źródła: na podstawie informacji zawartych w: „Personal Update NewsJournal” –„Quantum Hologram of Christ’s Resurection”, kwiecień 2009 oraz „The Fabric of Time” i „Wilkipedia”, „kanał 4, UK”, oraz innych ubocznych materiałów źródłowych.

Wniosek z zakresu badań naukowych dotyczących analizy obrazu:

Jak więc widzimy Całun jest nie spotykanym nigdzie na świecie w malarstwie, rysunku i fotografii obrazem trójwymiarowym.

Na podstawie powyższych wskazań jasno i ewidentnie widzimy też, że jak wskazał to m.in. dr. Jackson: (fizyk)- „iż żaden rozsądny mechanizm fizyczny nie byłby wstanie wyprodukować obrazu, który jednocześnie byłby trójwymiarowym oraz tak wysoce szczegółowym jak wizerunek na Całunie Turyńskim, tym samym wskazując, iż jest nieprawdopodobnym, aby Całun powstał poprzez jakikolwiek naturalny proces z uwzględnieniem dyfuzji chemicznych.

Dodatkowo Całun Turyński posiada też podwójne odbicie postaci, czyli (drugie delikatne i zadziwiające odbicie na wierzchniej powierzchni jego odwrotnej strony).

Zaś naukowe odniesienie i wskazanie cech Całunu, noszących ewidentne cechy Hologramu Kwantowego z obszaru Horyzontu Zdarzeń, jest dech zapierającym odkryciem nie pozostawiającym już chyba jakichkolwiekwątpliwości, co do rzeczywistego pochodzenia Całunu Turyńskiego.

-------------------------------------------------------------------------------

Powołajmy teraz przedstawiciela nauki z zakresu Matematyki:



Jak wyliczył włoski matematyk z Turynu na podstawie ścisłej analizy wskazań i czynników związanych z Całunem turyńskim, szansa aby Całun Turyński nie był prawdziwym / oryginalnym płótnem użytym w czasie pochówku Jezusa Chrystusa a postać na nim odbita nie jest Jezusem Chrystusem jest wskazując matematycznie wg obliczeń rachunku prawdopodobieństwa taka jak: 1 szansa do 200 bilionów.

---------------------------------------------------------

Odwołajmy się teraz jeszcze do Dedukcji Logicznej:





Dodatkowe spostrzeżenia, jak wnikliwie opisał i wskazał to N. Arnov, również i inne fakty naukowe także niezbicie świadczą o cudownych cechach Całunu Turyńskiego, a mianowicie:

***

- Nigdzie na świecie nie istnieje i do tej pory nie odnaleziono takiego płótna jak Całun Turyński, z uwieńczonym nań w podobnej formie wizerunkiem jakiegokolwiek biologicznego stworzenia-, co też należy wziąć pod uwagę przy jakiekolwiek próbie zakładania przypadkowego sposobu powstania po śmiertelnego odbicia jakiejś osoby.

***

- W Całunowym płótnie odkryto też obecność włókien bawełny gatunku „herbaceum’, występującego wyłącznie na Bliskim Wschodzie, a nigdy w Europie.

***

- Przy owinięciu nieżyjącego człowieka płótnem, jakikolwiek możliwy odbity samoistnie obraz, byłby zawsze poszerzony i zniekształcający prawdziwy wizerunek tej postaci, ponieważ jakiekolwiek ewentualne odbicie się takiego wizerunku spowodowałoby również odbicie się na płótnie bocznych części ciała danej, owiniętej w to płótno osoby, a których to śladów bocznych odbić na Całunie nie ma w ogóle.

***

- Unikalność Całunowego płótna powoduje, niemożliwość odnalezienia do tej pory w świecie identycznej tkaniny, która, jak się dzisiaj uważa w kręgu naukowym oraz wg. ustaleń badaczy na podstawie rodzaju i splotu tej tkaniny, była stosowana wówczas w Jerozolimie w czasach Chrystusa. Zaś źródła historyczne dot. jego wędrówki w świecie w tym utwierdzają!

***

- Wizerunek na płótnie jest odbiciem konkretnej postaci i po obejrzeniu, wyłącznie utożsamianej przez obserwujących z umęczonym i ukrzyżowanym Chrystusem.

***

- Jakiekolwiek próby sztucznego odbicia wizerunku na podobnym płótnie skończyły się niepowodzeniem. Nauka w oparciu o całą ogromnie zaawansowaną dzisiejszą technologię nie jest wstanie temu sprostać, aby odtworzyć podobny wizerunek. Wizerunek na Całunie Turyńskim ma te same cechy jakie, można zaobserwować na innych relikwiach uznanych za cudowne i nie namalowanych ludzką ręka, jak np. wizerunek na tilmie z Guadelupe w Meksyku czy wizerunek Jezusa z Manapello.

***

- Gdyby ciało leżało zawinięte w Całun, wówczas na płótnie zaobserwowano by ślady rozkładu ciała, które można by obecnie odczytać w strukturze płótna. Takich śladów nigdy nie odkryto, co tym samym wyklucza możliwość przypadkowego i samoistnego powstania wizerunku.

***

- Przy próbie zakładania możliwości fałszerstwa, należy sobie uzmysłowić, że jakikolwiek potencjalny fałszerz nie dysponował tak zaawansowaną wiedzą, tudzież technologią, którą mógł zastosować w takim stopniu, aby spowodować cechy na Całunie, które dopiero dzisiejsza nauka jest wstanie odkryć i opisać.

***

- Próba kompromitujących badań i podważenia jego wiarygodności przy pomocy nieadekwatnej w jego wypadku metody badania tzw. węglem C-14 została przez świat nauki jednoznacznie podważona i zdyskwalifikowana z wielu przyczyn, a m.in. z przyczyny badania tej części materiału odciętej z całunu do badań, która stanowiła tzw. doszywkę do brzegów Całunu wykonaną w średniowieczu w czasie jego naprawy przez siostry zakonne.

Wykazano również inne istotne naukowe przyczyny nieadekwatności w przypadku tego badania w odniesieniu do Całunu Turyńskiego jak wystawienie na oddziaływanie określonych pierwiastków chemicznych przez lata w czasie jego zamknięcia w srebrnej szkatule oraz ekspozycja na węgiel w czasie pożaru, nagromadzenie mikroorganizmów na powierzchni Całunu, które powodują zmianę C-14 itp.,które doprowadziły naukowców do jednoznacznych wniosków o oczywistej pomyłce badania Carbo-14.

***

- Wszelkie eksperymenty z możliwością pozyskania odbicia na płótnie za pomocą kontaktu z innym ciałem ( jak np. krew) zawsze powodują ślady przesiąknięcia na drugą stronę płótna i widoczne są one po drugiej stronie. Na Całunie zaś obserwuje się ślady wyłącznie na jednej jego stronie.

***

- Według specjalistów z zakresu tych zagadnień, tudzież ekspertów medycyny sądowej, tak skatowany i zamęczony na śmierć człowiek, co pokazuje wizerunek Całunu oraz bezsprzecznie wykazują i potwierdzają ściśle badania medyczne wykonane na podstawie obrazu Całunu, nie może mieć wyrazu tak spokojnej i łagodnej twarzy- jaki to posiada postać z Całunu.

W normalnych warunkach, w czasie tak dramatycznego konania ofiary w tak okrutnych i bezwzględnych torturach (jakie uwidocznione są niezbicie na Całunie Turyńskim), na twarzy katowanego niewątpliwie uwidacznia się charakterystyczny wyraz przerażenia. Jest to zjawisko niezależne od człowieka i zachodzące w wyniku odruchowych reakcji organizmu oraz zachodzi samoczynnie, nadając zwłokom trwałe cechy patologiczne. Całun zaś, pomimo potwierdzonych już medycznie oznak tych okrutnych tortur owego człowieka z Całunu, pokazuje pokorę, spokój i godność na jego twarzy. Spokój możliwy jedynie dla osoby Boskiej.

***

- Dzisiejsza medycyna sądowa ustaliła, że rany, krew i rodzaj obrażeń niezbicie wskazują na fakt, że osoba na Całunie zginęła z przyczyny ukrzyżowania.

***

- Według ściśle przeprowadzonych badań wykonanych z wykorzystaniem metod z NASA tj. Centrum Badań Kosmicznych, ustalono, że wizerunek na Całunie Turyńskim, posiada trójwymiarowy wygląd. Taki wymiar nie powstaje w czasie odbicia z inną powierzchnią. Zawsze powstaje wtedy płaski obraz.

***

- Według znaków odbitych na Całunie można ustalić rodzaje ran, a tym samym charakterystycznych gwoździ używanych wtedy przez Rzymian w czasie tortury krzyżowej. Całun nie uwidacznia również śladu złamania goleni, co też było wtedy dokonywane końcowo na skazańcach podczas tego rodzaju wyroku. Jest to również zgodne z opisami Ewangelii, która mówi, że Jezusowi wtenczas nie złamano goleni, a dla odróżnienia przebito mu bok, co jest akurat również widoczne na Całunie i również zgodne z opisem Ewangelii.

Na całunie widoczne są jednocześnie tak ślady krwi jak i wodnistego płynu surowiczego, które wypłynęły z boku Jezusa po przebiciu włócznia. „Krew i Woda” jak opisało to Pismo Święte. Całun wskazuje także ślady otarcia naskórka od belki krzyża, którą niósł Jezus na miejsce tortury oraz rany na kolanach od upadków po drodze.

Te fakty są również potwierdzone przez Ewangelię w przypadku Pasji Jezusa Chrystusa. Ślady przebicia rąk są uwidocznione w miejscach nadgarstków, a nie dłoni, jak symbolicznie jest to przedstawiane na obrazach.

Według medycyny, tylko przebicie gwoździami w tym miejscu daje możliwość utrzymania ciała na krzyżu, gdyż w innym miejscu ciało po prostu by się oberwało.

***

- Ślady na Całunie Turyńskim wykazują całkowitą zgodność z opisami tortur z Ewangelii. Są tam również widoczne ślady rzymskich biczy z tamtych czasów tzw. flagum romanum.

***

- Twarz Jezusa z Całunu jest podobna do twarzy Jezusa, która istnieje na malowidłach i monetach.

(Przy opracowaniu powyższych punktów- argumentów korzystano m..in. z materiałów źródłowych jak:

„Zmartwychwstanie relikwii Chrystusa”- „Całun Turyński jest prawdziwy” N. Arnov ) i innych źródeł.

------------------------------------------------------------------------------

[Poza przedstawionymi tu powyżej ściśle naukowymi argumentami uzyskanymi na podstawie licznych, wnikliwie przeprowadzonych badań nad Całunem Turyńskim z wielu dziedzin naukowych, na koniec przedstawię teraz jeszcze dodatkowe Źródła z obszaru religii – (tudzież z potwierdzeniami naukowymi), a dotyczące wprost cudownej korelacji innych czynników z Całunem Turyńskim, które to wtórnie wspierają argumentację o jego ponadnaturalnym pochodzeniu]



Jezus powiedział: "Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie"
- Ewangelia św. Jana (Jan 4,48)

[opracowania Źródłowe z pisma „Miłujcie się”, za pozwoleniem redakcji pisma]

Chusta z Oviedo

Najnowsze badania naukowe potwierdzają, że chusta z obfitymi śladami krwi, przechowywana w katedrze w Oviedo (północna Hiszpania), pochodzi z czasów Chrystusa, a charakterystyczne rozmieszczenie plam krwi, które na niej widnieją, wykazuje zadziwiającą identyczność z odbiciem twarzy na Całunie Turyńskim.

Chusta z Oviedo od IX wieku przechowywana jest w skarbcu katedry jako najcenniejsza relikwia. Według tradycji otarto nią twarz Jezusa zaraz po Jego śmierci i zdjęciu z krzyża, a kiedy ciało zostało owinięte w całun i złożone w grobie, chustę położono na Jego twarzy. Chusta z Oviedo to prostokątny kawałek lnianego płótna o wymiarach 855 na 525 mm. Stała się ona przedmiotem wieloletnich, bardzo precyzyjnych badań naukowych, począwszy od 1955 r. Ich wyniki wykazały istnienie charakterystycznych plam krwi i płynu surowiczego, które znajdują się również na twarzy Człowieka z Całunu Turyńskiego.

Na skutek strasznego cierpienia Pana Jezusa podczas kilkugodzinnej agonii na krzyżu w Jego osierdziu i w jamie opłucnej nagromadziła się duża ilość krwi. Po śmierci Chrystusa doszło do jej podziału na bezbarwne osocze i czerwone ciałka. Dlatego z przebitego boku Zbawiciela wypłynęła "krew i woda" - jak pisze św. Jan (19, 34). Ta sama krew wypłynęła również z nosa i znajduje się zarówno na twarzy Człowieka z Całunu Turyńskiego, jak i na Chuście z Oviedo. Stwierdzono, że jest to krew grupy AB, a więc taka sama, jak na Całunie Turyńskim.

Specjaliści z różnych dziedzin wiedzy po wieloletnich, szczegółowych badaniach Chusty z Oviedo zaprezentowali ich wyniki na międzynarodowym kongresie, który odbył się w Oviedo w dniach 29 -31 października 1994 r. Naukowcy twierdzą, że przedmiotem ich badań był sudarion, czyli chusta, którą według żydowskiego zwyczaju ocierano twarz umierającego, a zaraz po jego śmierci kładziono na niej.

Lniana tkanina, z której zrobiona jest Chusta z Oviedo, pochodzi z I wieku i z tego samego warsztatu tkackiego, w którym powstało płótno Całunu Turyńskiego. Także badania pyłków kwiatowych znalezionych na tej relikwii, przeprowadzone przez najlepszego na świecie eksperta w tej dziedzinie, szwajcarskiego kryminologa Maksa Freia, stwierdzają, że to płótno pochodzi z Palestyny z czasów Chrystusa.

Poza tym wyniki analizy plam krwi oraz odbicia twarzy na Chuście wykazują, że okrywała ona twarz zmarłego mężczyzny, który miał brodę, wąsy oraz długie włosy. Zastosowanie zaś techniki polaryzacji obrazu wykazało, że 70 miejsc na czole oraz 50 na policzkach oblicza na Chuście pokrywa się z odbiciem twarzy na Całunie, a więc odbicia są podobne ze wszystkimi szczegółami. Ponadto udało się zmierzyć na Chuście odbicie długości nosa; okazało się, że jest identyczna z długością nosa Człowieka z Całunu.

Zgodnie ze zwyczajem żydowskim przed złożeniem do grobu ciało Chrystusa zostało najpierw okryte przeszło czterometrowym całunem, a potem dokładnie obwiązane, aż do szyi. Natomiast na głowę Pana Jezusa została położona chusta potowa, której wcześniej użyto do otarcia Jego twarzy, zaraz po zdjęciu ciała z krzyża.

Według zwyczajów żydowskich, bowiem wszystko, co miało jakikolwiek kontakt z krwią zmarłego, musiało być złożone razem ze zwłokami w grobie. Wyniki naukowych badań jednoznacznie zatem wskazują na autentyczność tradycji podającej, że Chusta z Oviedo jest rzeczywiście chustą potową (sudarion), która okrywała twarz Jezusa po Jego Śmierci. A my możemy dopowiedzieć: która była również świadkiem Jego Zmartwychwstania.

----------------------------------------

Zadziwiający fenomen w sanktuarium Bra



W miejscowości Bra w diecezji turyńskiej znajduje się sanktuarium Matki Bożej. Od samego początku jego istnienia można zaobserwować niesamowity fenomen kwitnięcia w końcu grudnia drzew dzikich śliwek. Chociaż w tym czasie jest tutaj śnieg i mróz, to kwitnięcie w środku zimy powtarza się każdego roku od przeszło 680 lat i stanowi niewytłumaczalną zagadkę dla współczesnej nauki.

Drzewka "prunus spinosa" o kolczastych gałęziach, które rosną w tamtejszych okolicach, kwitną raz w roku wiosną. Przy łagodniejszym klimacie w marcu, przy surowszym w kwietniu. Zadziwiający wyjątek stanowi tylko grupa kilkunastu drzew tej samej odmiany, które rosną przy sanktuarium.

Zjawisko to jest skrupulatnie badane przez naukowców z Uniwersytetu Turyńskiego. Zaczęto je badać już od XVI wieku, ale do dnia dzisiejszego pozostaje dla nich zagadką. Okazuje się, że drzewka "prunus spinosa" przy Sanktuarium są idealnie takie same jak te, które rosną w tej samej miejscowości i okolicy.

Naukowcy stwierdzili, że nie ma przyczyn geofizycznych czy jakichś prądów elektromagnetycznych, których działanie mogłoby tłumaczyć to nadzwyczajne zimowe kwitnięcie. Rosną na tym samym rodzaju gleby i w dodatku na północnej stronie, gdzie ciepło i promienie słoneczne docierają w ograniczonych ilościach. Nie ma, więc mikroklimatu, który sprzyjałby zaistnieniu tej przyrodniczej anomalii.

Dla ludzi wierzących jest to czytelny znak, który potwierdza autentyczność objawienia się Matki Bożej w tym miejscu 29 grudnia 1336 roku. Tego dnia wieczorem młodziutka mężatka Egidia Mathis, będąca w zaawansowanej ciąży, przebywała na peryferiach miejscowości Bra (prowincja Cuneo w diecezji turyńskiej).

Kiedy przechodziła obok przydrożnej kapliczki Matki Bożej, dwóch młodych żołnierzy rzuciło się na nią z zamiarem dokonania gwałtu. Egidia, w desperackim geście obrony, chwyciła się figurki Matki Bożej wzywając Jej pomocy. W tej - wydawałoby się - beznadziejnej sytuacji, nagle z figurki wytrysnął strumień niezwykle silnego światła, który oślepił agresorów i tak ich przestraszył, że w wielkiej panice uciekli z miejsca zdarzenia. Właśnie wtedy objawiła się Matka Boża pocieszając i uspakajając Egidię, że niebezpieczeństwo już minęło.

Objawienie trwało kilka minut. Skutkiem ogromnych przeżyć Egidia, zaraz po skończonym objawieniu, urodziła przed kapliczką dziecko. Owinęła je w szal i z trudem udało się jej dotrzeć do najbliższego domostwa. Wieść o tym, co się wydarzyło, rozniosła się lotem błyskawicy. Pomimo późnej godziny, tłumy ludzi zebrały się w miejscu objawienia na modlitwie. Rosły tam drzewa dzikich śliwek, które w jednym momencie pokryty się białymi kwiatami, chociaż działo się to 29 grudnia, a więc w środku mroźnej zimy.

Od tego czasu zjawisko to powtarza się w tym miejscu każdego roku i tego samego dnia - 29 grudnia.

Po kilku latach na miejscu objawień zostało zbudowane sanktuarium. W jego kronikach zostały odnotowane zastanawiające fakty. Czytamy w nich, że 29 grudnia 1877 r. drzewa wyjątkowo nie zakwitły. Pierwsze kwiaty pojawiły się dopiero 20 lutego 1878 r., a więc w dniu wyboru następcy papieża Piusa IX, Vincenzo Gioachino Pecchi, który przyjął imię Leona XIII.

Należy również zauważyć szczególny związek opisywanego zjawiska z Całunem Turyńskim, przechowywanym w tej samej diecezji, w katedrze turyńskiej. "Cudowne" drzewa sanktuarium kwitną od 29 grudnia przez dziesięć dni. Natomiast w 1898 r. kwitnienie, które zaczęło się jak zawsze 29 grudnia, przedłużyło się i trwało przez trzy miesiące, a więc przez cały czas publicznego wystawienia Całunu Turyńskiego. Właśnie wtedy fotograf Secondo Pia zrobił jego pierwszą fotografię i odkrył, że odbicie ciała Chrystusa jest negatywem fotograficznym.

Również 23 listopada 1973 r., kiedy Całun po raz pierwszy był prezentowany w telewizji, drzewa sanktuarium w Bra zakwitły właśnie w tym dniu, a nie jak zawsze 29 grudnia, i miały kwiaty przez całą zimę aż do wiosny. Podobna sytuacja powtórzyła się w 1978 r., kiedy Całun był publicznie wystawiony, i wśród milionów pielgrzymów był również arcybiskup krakowski ks. kard. Karol Wojtyła.

Kwitnące drzewa sanktuarium w Bra są znakiem wzywającym do nawrócenia, ale także symbolem wskazującym na Maryję, o której pisał już prorok Izajasz w słowach: "A wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzenia". W średniowiecznej ikonografii, którą można oglądać na portalach katedr takich jak Notre-Dame w Paryżu czy w Chartres, "drzewo Jessego" jest pokryte kwiatami. Głęboki jest więc symbolizm, który łączy kwiaty z Maryją.

Kwitnące zimą drzewa sanktuarium w Bra są czytelnym znakiem obecności i miłości Matki Bożej, która - jak pisze św. Grignion de Montfort - "jest Rajem ziemskim nowego Adama (Chrystusa), który wcielił się tam za pomocą Ducha Świętego by działać w Nim niepojęte cuda. Maryja jest owym wielkim i cudownym światem Boga, pełnym niewypowiedzianych piękności i skarbów; jest wspaniałością, w której Najwyższy ukrył, jakby we własnym łonie, Syna Swego Jedynego, a w Nim wszystko, co najdoskonalsze i najkosztowniejsze".

Zatroskana o wieczny los wszystkich ludzi, Matka nasza - Maryja - chce zaprowadzić każdego człowieka do swojego Syna Jezusa Chrystusa, l dlatego daje nam liczne znaki swojego zatroskania i miłości, które równocześnie są wezwaniem do nawrócenia, czyli do pełnego zawierzenia Bogu. W różnych miejscach na kuli ziemskiej Maryja błaga nas: "Nawróćcie się, póki jeszcze jest czas! Nie porzucajcie Boga i wiary, bo największe niebezpieczeństwo dla ludzkości rodzi się z bezbożnictwa".

Stefan Piotrowski – “Miłujcie się” – za zgodą redakcji.

--------------------------------------------------------------------------------------------

Raz jeszcze o cudownym płótnie z Manoppello.

Piotr wszedł do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na głowie Jezusa, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu” (Ewangelia Jana 20)

W ostatnim numerze naszego dwutygodnika zamieściliśmy artykuł zatytułowany: „Twarz Boga”. Artykuł ten opisywał krótką historię tajehhhhhhmniczego płótna z cudownym wizerunkiem świętej twarzy Boga Jezusa Chrystusa, relikwii utożsamianej przez badaczy z tzw. Chustą Św. Weroniki ( jak przyjmują znów niektórzy, imię Weronika pochodzi od łacińsko-greckiej zbitki: „vera eikon” – „prawdziwy obraz”- i jest to jedynie określenie „prawdziwego” Całunu z grobu Jezusa). Wizerunek ten od 500 lat znajduje w miejscowości Manoppello we Włoszech.

Wnikliwe badania naukowe za pomocą wielu metod z uwzględnieniem tzw. suprapozycji komputerowych, niezaprzeczalnie potwierdzają autentyczność tego wizerunku i jego niezaprzeczalnie wspólne cechy z innym wizerunkiem postaci Jezusa z Całunu Turyńskiego, z, których pierwszy stanowi jakby diapozytyw obrazu, a drugi negatyw, oraz z Chustą Twarzową Jezusa Chrystusa przetrzymywaną, w Oviedo w Hiszpanii, a posiadającą udokumentowaną historię aż do czasów Jezusa z Nazaretu. O wspólnych cechach Chusty św. Weroniki z Całunem świadczy zgodność wszystkich proporcji, a nawet ran, co do milimetra. Jak informują naukowcy wizerunek ten (Chusta Św. Weroniki) nie został namalowany ludzką ręką.

Nauka, z całą doskonałą technologią staje tu bezradna i nie jest w stanie wyjaśnić, w jaki sposób mogły powstać te wizerunki. Dodatkowe badania naukowe za pomocą podczerwieni, promieni ultrafioletowych i skanera satelitarnego przyniosły również dodatkowe rewelacje wskazując, że na płótnie tym, tak jak i na płótnie z wizerunkiem Matki Bożej z Guadalupe, czy Całunu Turyńskiego, nie ma żadnych śladów farby. Wyniki ekspertyz profesora Donato Vittore z uniwersytetu w Bari oraz profesora Giulio Fanti z uniwersytetu w Padwie po przeprowadzeniu gruntownych badań wykazały brak jakiegokolwiek pigmentu na wizerunku.

Odkryli oni natomiast częściowo przypalone włókna w rejonie źrenic, będące jakby efektem wysokiej temperatury (mogącej wypływać z oczu), która przepaliła nici w tych punktach. Kiedy na Chustę patrzy parę osób z różnych pozycji, każdy z nich widzi inny wizerunek. Zaś, kiedy Chusta zostaje oświetlona, wizerunek na moment zanika, a płótno staje się przezroczyste.

Całun wygląda dokładnie tak, jak opisywała go trzynastowieczna mistyczka, Gertruda z Helfty, opisując oblicze Chrystusa. Wizerunek z Manoppello, jak zbadał to wybitny naukowiec profesor Heinrich Pfeiffer, stanowił podstawowy wzór dla wszystkich obrazów Chrystusa.

Płótno, na, którym widnieje twarz Jezusa jest z rodzaju szlachetnego bisioru, czyli jedwabiu morskiego zwanego też „złotem morza” tkanego z włókien jednego z gatunków 90 centymetrowej małży przyszynki szlachetnej (Pinna Nobillis), który to delikatny jak pajęczyna, starożytny jedwab nie jest wytwarzany na świecie już od wielu set lat.

W starożytności bisior był najbardziej szlachetną i najdroższą tkaniną. Patrząc zaś na wizerunek twarzy Boga widniejący na prawie przeźroczystym płótnie, jest się wstanie zobaczyć przedmiot znajdujący się po jego drugiej stronie. Jedwab morski zbudowany jest z proteiny i odporny na działanie kwasów, ogniotrwały jak azbest oraz odporny na działanie wody. Istnieje przekaz, że gdy w 19 wieku postanowiono zmienić ramy obrazu, na bardziej szlachetne, wizerunek zniknął i pojawił się ponownie na płótnie, gdy przywrócono go do jego pierwotnych ram. Kto raz zetknął się z tym wizerunkiem jak np. kardynał Kolonii Joachim Meisner, nie potrafi już zapomnieć tej twarzy oraz jakiejś ogromnej siły bijącej z oczu Boga.

Zaś kardynał Fiorenzo Angelini, kiedy zobaczył ów wizerunek, powiedział: - To jest oblicze Jezusa! Kiedy będę w niebie, powiem: „ Jezu, widziałem Cię już w Manoppello”. Ta święta relikwia czczona jest od dawien dawna, ale dopiero od paru lat, za sprawą dociekliwych niemieckich badaczy, pozyskała rozgłos w całym świecie. Dzisiaj już mówi się o niej wszędzie. Niedługo przed papieską wizytą Benedykta XVI w Manoppello pragnącego zobaczyć tą świętą relikwię na własne oczy, ukazała się wspaniała książka p.t. „Oblicze Chrystusa” autora ojca Andreas Resch.

Równie wielkim zainteresowaniem czytelników cieszy się inna publikacja poświęcona wizerunkowi z Manoppello zatytułowana “Boskie Oblicze. Całun z Manoppello” autorstwa znanego watykanisty Paula Badde. Jak zauważają badacze, Chusta z Manoppello wraz Całunem Turyńskim będzie więc stanowić dla nas pierwszą i ostatnią stronę Ewangelii.

Tak wizerunek relikwii opisał Paul Badde: „Obraz blaknie w świetle i ciemnieje w mroku, lecz mimo upływu lat nie zaciera się ani nie znika. Portret ukazuje brodatego Mężczyznę z lokami na skroniach, którego złamany nos przypomina zdjęcia zakładników przetrzymywanych w jakiejś ciemnej piwnicy przez „bojowników Boga” – albo więźnia z Abu Ghraib.

Prawy policzek jest spuchnięty, broda częściowo wyrwana. Na czole i wargach – jeśli się bliżej przyjrzymy – widać zaróżowienie świeżo zadanych ran. Spojrzenie szeroko otwartych oczu emanuje niewytłumaczalnym spokojem. W rysach twarzy kryje się zaskoczenie, zdziwienie, zdumienie.

Łagodne miłosierdzie. Nie ma w nich rozpaczy, nie ma gniewu. Przypomina dziecko, które budzi się ze snu i widzi wschodzącą jutrzenkę. Usta są na wpół otwarte, widać końcówki zębów. Słychać niemal, jak z ust dobiega ciche „a”. Swego czasu o wizerunku tym św. Ojciec Pio powiedział: „Święte oblicze w Manoppello to z pewnością największy cud, jaki mamy”.

Zaś włoska mistyczka Maria Valtorta, która w swoim dzienniczku spisywała objawienia otrzymane od Chrystusa, pod datą 22 luty, 1944 zanotowała słowa przekazu: “Chusta Weroniki jest cierniem tkwiącym w duszy sceptycznej. Wy, letni i chwiejni w wierze, którzy kroczycie naprzód dzięki swym ścisłym badaniom, wy, racjonaliści - porównajcie Chustę z Całunem. Na pierwszej widnieje Oblicze Żyjącego, na drugim - Zmarłego. Lecz długość, szerokość, cechy somatyczne, kształt, właściwości - są takie same. Połóżcie płótna jedno na drugim, a zobaczycie, że się pokrywają. - To ja jestem. Ja, który wam chciałem pokazać, kim byłem i czym dla was z miłości się stałem. Gdybyście nie należeli do zatraconych, do ślepych, te dwa płótna wystarczyłyby wam, by przywieść was do miłości, do żalu, do Boga”.



Święte Oblicze, całun z Manoppello (Włochy).

zródło: Wikipedia: Święte Oblicze Całun z Manoppello pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Volto-Santo_01.jpg&filetimestamp=20060608181209



Efekt nałożenia na siebie wizerunku Całunu Turyńskiego i Całunu z Manoppello. Zgadzają się nie tylko proporcje twarzy ale i ślady zranień

Zródło: Wikipedia: Manoppello and Turin Shroud pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Manoppello_and_Turin_shroud.jpg&filetimestamp=20060806171925

-----------------------------------------------------------------------------------------

Cud w Lanciano i Całun Turyński



Zrodlo: "Milujcie sie" - za pozwoleniem pisma

Ludziom słabej wiary, wątpiącym lub nie wierzącym w Eucharystię zostały dane bardzo czytelne znaki wzywające do nawrócenia, do wiary w rzeczywistą obecność Jezusa w Eucharystii. Jednym z tych znaków jest cud w Lanciano, który stał się słynny w całym świecie od czasu, kiedy 4 marca 1971 r. ogłoszono wyniki kilkumiesięcznych badań naukowych postaci Ciała i Krwi przechowywanych od VIII wieku we włoskim mieście Lanciano. Historyczne źródła mówią nam o tym, że w połowie VIII wieku miało miejsce niezwykłe wydarzenie w małym przyklasztornym kościele św. Longina.

Otóż pewnego zakonnika, który tam mieszkał, nawiedzały przez długi czas bardzo ciężkie pokusy. Kiedy odprawiał Mszę św. miał wątpliwości, czy w czasie konsekracji chleb rzeczywiście staje się Ciałem Chrystusa, a wino Jego Krwią. Pewnego dnia rankiem, podczas odprawiania Mszy św., kiedy wypowiadał słowa konsekracji, ogarnęła go wątpliwość niezwykle silna i natrętna. I wtedy wypowiadając słowa: "To jest Ciało Moje... To jest Krew Moja..." zauważył, że z białej Hostii rzeczywiście spływa krew. Na widok tego, co się dokonało, oniemiały ze zdumienia i przerażenia, zakonnik w ekstatycznym milczeniu wpatrywał się w święte postacie Ciała i Krwi Pańskiej.

W końcu strach ustąpił i jego serce przepełniła nieopisana radość. Po długim milczeniu, z twarzą rozpromienioną radością i mokrą od łez szczęścia, zwrócił się do wiernych uczestniczących we Mszy św. ze słowami: "Patrzcie, oto prawdziwe Ciało i Krew Pana naszego Jezusa Chrystusa, które uczynił widzialne dla mnie w tym celu, abym nie był już niedowiarkiem, lecz wierzącym". Wieść o tym nadzwyczajnym wydarzeniu rozniosła się po całej okolicy.

W krótkim czasie kościół, w którym miał miejsce cud, stał się znanym sanktuarium, do którego tłumnie zaczęli napływać pielgrzymi. Święte postacie Ciała i Krwi przechowywano w specjalnym relikwiarzu. W miarę upływu wieków o Eucharystycznym cudzie zaczęły krążyć rozmaite legendy.

Ojcowie Franciszkanie, którzy są kustoszami sanktuarium, postanowili sprawdzić wiarygodność kultu świętych postaci Ciała i Krwi Chrystusa. W tym celu 18 listopada 1970 roku zlecili grupie włoskich naukowców szczegółowe badania pod kierownictwem prof. Odoardo Linoli z Arezzo. Badania trwały kilka miesięcy.

Zakończone zostały 4 marca 1971 r. Wyniki były sensacyjne i znalazły się na pierwszych stronach włoskich gazet. Potwierdziły przekaz tradycji, że Hostia z VIII wieku jest ludzkim mięśniem sercowym bez żadnych śladów cięcia, co wyklucza przypuszczenie, że zostało wycięte jakiemuś człowiekowi. Stwierdzono z całą pewnością, że posiada w swoim składzie komórki ludzkiego mięśnia sercowego oraz wsierdzia i osierdzia, a także komórki układu nerwowego charakterystyczne dla mięśnia sercowego. W niewytłumaczalny sposób zachowało się również 5 bryłek skrzepniętej krwi.

Badania wykazały, że jest to prawdziwa ludzka krew grupy AB. Tę samą grupę krwi znaleziono w zachowanym sercu - Hostii. Z naukowego punktu widzenia nie da się wytłumaczyć, dlaczego Ciało i Krew przez dwanaście wieków nie uległy procesowi rozkładu i w tak doskonałym stanie zachowały się do naszych czasów. Tych wszystkich, którzy pragną dowiedzieć się o szczegółach badań naukowych, pragnę odesłać do książki Bruno Sammaciccia "The Eucharistic Miracle of Lanciano", Libary of Congress Card Number 76-18630.

Trzy lata po pierwszych badaniach naukowych, przyjechał do Lanciano ks. kard. Karol Wojtyła, aby spędzić tu całą noc na modlitwie i adoracji Eucharystycznego cudu. Pozostawił bardzo wymowny zapis w księdze pamiątkowej: Fac nos Tibi semper magis credere, in Te spem habere, Te diligere (Spraw, abyśmy w Ciebie bardziej wierzyli, pokładali nadzieję i miłowali).

Eucharystyczny cud w Lanciano jest znakiem szczególnego rodzaju, który wskazuje na żywą obecność Jezusa w Eucharystii. Jest to bardzo wymowny znak, który wzywa do wiary, do otwarcia serca na przyjęcie daru nieskończonej miłości Zbawiciela ofiarowanej nam w Eucharystii.

Trzeba w tym miejscu wskazać na inny fakt: naukowcy udowodnili, że na Całunie Turyńskim są ślady ludzkiej krwi grupy AB, a więc takiej samej jak krwi w Lanciano [oraz na Chuściee z Oviedo]. Czyż nie jest to kolejny zdumiewający znak, wzywający do wiary w rzeczywistą obecność Jezusa w Eucharystii? Warto przypomnieć, że Catun Turyński, dzięki współczesnej nauce, stał się relikwią jedyną w swoim rodzaju na świecie. Naukowcy, z prawie wszystkich dziedzin wiedzy, zaczęli badać Całun po jego pierwszej fotografii dokonanej w 1898 r.

Wtedy odkryto ze zdumieniem, że obraz Człowieka ukrzyżowanego na Całunie jest doskonałym negatywem fotograficznym. Opatrzność zachowała do naszych czasów tę bezcenną relikwię, aby w świetle dzisiejszej nauki ukazać jej niezwykłą wymowę. Ścisła metodologia naukowa wskazuje, że to lniane płótno jest naprawdę prześcieradłem pogrzebowym z Palestyny z czasów Chrystusa; że został w nie owinięty ukrzyżowany Człowiek o nadzwyczajnym pięknie i doskonałości fizycznej; że wyrok śmierci został na nim wykonany dokładnie w sposób opisany w Ewangeliach.

Każdy, kto uczciwie szuka prawdy, kiedy dowie się o wynikach naukowych badań Całunu, z konieczności stawia sobie niepokojące i radykalne pytania dotyczące osoby Chrystusa.

I tak wielu naukowców badających Całun uwierzyło w Chrystusa. Słynny kryminolog z Zurychu, Max Frei, badając pyłki roślinne znajdujące się na płótnie, z precyzyjną dokładnością prześledził drogę, jaką Całun przebył w ciągu wieków. Stwierdził, że Całun z całą pewnością pochodzi z Palestyny z czasów Chrystusa.

Tak dokładnie odtworzył miejsca pobytu Całunu, że wytropił także pyłki ryżu uprawianego w starożytności tylko w rejonie Vercelli, gdzie Całun przechowywany był w zamku książąt Sabaudii. Max Frei był protestantem i przystępując do badań Całunu uważał, że jest on falsyfikatem, a jego kult - zabobonem i narzędziem Antychrysta, jakim jest Papież. W miarę postępowania badań, jego uprzedzenia ustąpiły miejsca tajemniczej pewności, głębokiemu szacunkowi i czci dla tej niezwykłej relikwii.

Obraz z Całunu ma szczególną moc oddziaływania i przemiany ludzkich serc. Zespoły amerykańskich naukowców przybyły do Turynu samolotem załadowanym aparaturą badawczą, aby zbadać Całun. Uczeni odkryli, że odbicie jest trójwymiarowe i dokonało się przez pewnego rodzaju eksplozję potężnej energii i jej wygaśnięcia w ułamku sekundy. Czy nie jest to znak wskazujący na zmartwychwstanie?

Przez chwilę, zanim życie powróciło do martwego ciała, jego obraz został na zawsze utrwalony na powierzchni płótna poprzez przypalenie wybuchem nieznanej energii. Z naukowego punktu widzenia o wiele łatwiej jest uznać autentyczność Całunu, niż uważać go za fałszerstwo, gdyż ów hipotetyczny fałszerz musiałby być geniuszem wyprzedzającym całą współczesną naukę i wiedzę, a to jest przecież niemożliwe.

Pierluigi Bollone, profesor medycyny sądowej z Turynu, ceniony uczony w skali międzynarodowej, który również nawrócił się badając Całun, uważa, że wskazuje on na wiarygodność opisów Męki w Ewangeliach. Jeżeli Ewangeliści nie oszukali nas tutaj, jeżeli zasługują na zaufanie historyka, to możemy rozszerzyć nasze zaufanie na wszystkie opisane w Ewangeliach wydarzenia z życia Jezusa.

Prof. Bollone twierdzi, że argumenty przeciwników Całunu nigdy nie są oparte na obiektywnych naukowych badaniach, tylko pochodzą z założeń ideologicznych. Gdyby to był Całun przypisywany np. Juliuszowi Cezarowi, a nie Jezusowi, nie byłoby już nikogo, kto ośmieliłby się w to wątpić. Jezus jest i pozostanie "znakiem, któremu sprzeciwiać się będą" (Ewangelia - Łk 2, 34), dlatego uznanie autentyczności Całunu domaga się opowiedzenia za Jezusem, uznawaniem Go za Boga, a to pociąga za sobą olbrzymie konsekwencje życiowe, zmianę życia, nawrócenie.

To jest powód, dla którego wielu pozostaje obiektywnymi tylko w słowach, a w rzeczywistości ulega swoim uprzedzeniom. Według prof. Bollone, jeżeli ktoś, znając wyniki badań naukowych, twierdzi, że nie wierzy w autentyczność Całunu, to świadczy to o tym, że od początku postanowił w nią nie wierzyć.

Jego zdaniem, wobec ogromu pozytywnych danych naukowych, uzyskanych w różnorodnych dyscyplinach badań, ludzie zaprzeczający autentyczności Całunu powinni dostarczyć przekonywujących argumentów do jej odrzucenia. Nie czynią tego, bo takich argumentów po prostu nie ma.

Odkrycie tej samej grupy krwi, na Całunie Turyńskim oraz w świętych postaciach cudu Eucharystycznego w Lanciano [a także na Chuściee Potowej z Oviedo], jest znakiem wzywającym do nawrócenia, do wiary w Osobę Jezusa Chrystusa, który jest rzeczywiście obecny w tajemnicy Eucharystii.

Stefan Piotrowski – “Miłujcie się” – za pozwoleniem redakcji pisma.

--------------------------------------------------------------------------

Tym samym, jeżeli podsumujemy teraz wszystkie, powyższe, naukowe ustalenia, jak również fakty religijne i logiczne, a mianowicie, że:

1.

Według ustaleń historyków Całun Turyński ma istotne wskazania na jego ślady wiodące nas do Ziemi Świętej z czasów utożsamianych z misją Jezusa Chrystusa, tak na podstawie śladów jego wędrówki jak i zgodności z udokumentowaną Chustą Potową z Oviedo, a jednocześnie cechami tej Chusty zgodnymi z cechami Całunu.



2.

Według badań ekspertów zajmujących się tkactwem / włókiennictwem / tekstyliami oraz ich historią - płótno, z jakiego wykonany jest Całun oraz sposób i wzór tkania tego Całunu wykazują ścisłe cechy płótna tkanego w okresie starożytnym i to w rejonie utożsamianym z życiem i misją Jezusa Chrystusa.



3. A.

Według wniosków przedstawicieli nauk z zakresu Hematologii/ Medycyny Sądowej na Całunie znajduje się prawdziwa ludzka krew ofiary, która to weszła w bezpośredni kontakt z tym płótnem, z bardzo rzadkiego rodzaju krwi grupy AB (3.2% populacji), a bardziej powszechnej jedynie w populacji Żydów Sefardyjskich / w Północnej Palestynie.



3. B.

Krew ta zawiera nadbudowane składniki świadczące o torturowaniu ofiary z Całunu oraz zawiera również osocze krwi po pchnięciu włócznią w okolicach serca.



3. C.

Badania naukowe DNA wykonane w specjalistycznych ośrodkach naukowych potwierdziły antyczne pochodzenie tej krwi.



3. D.

Krew grupy AB zgodna jest także z grupą krwi będącej na Chuście Potowej Jezusa, z Oviedo,a która to Chusta zgodna jest zupełnie z cechami Całunu Turyńskiego jak również z krwią grupy AB z tzw. „Cudu z Lanciano” (Cudu Ciała i Krwi Jezusa).



4.

Według ekspertów Botaniki z regionu Izraela na Całunie turyńskim znajdują się pyłki kwiatowe oraz ślady roślin występujące jedynie w odosobnionym rejonie Izraela z okresem ich kwitnięcia/pylenia na przestrzeni miesięcy marzec/kwiecień, czyli miesięcy utożsamianych z Pasją Jezusa. Zaś na Chuściee Potowej Jezusa, z Oviedo (o tej samej charakterystyce, co Całun Turyński), również występują te same odosobnione pyłki i ślady roślin z Izraela.



5.

Według ekspertów z zakresu badań Spektroskopii i Krystalografii oraz Archeologii, na części Całunu w okolicach odbicia na nim stóp znajdują się ślady rzadkiego rodzaju osadu wapiennego Argonitu (Travertine Aragonite) z domieszkami strontu i żelaza (typowego dla osadów Jerozolimskich i nie spotykanego w Europie), a odkrytego również w innych regionalnych grobowcach w Izraelu, z czasów utożsamianych z ówczesną misją Jezusa.



6.

Według ekspertów Patologii Medycznej/ Medycyny Sądowej, wszelkie rany obrazowane na Całunie Turyńskim świadczą niezbicie o ukrzyżowaniu tamtego człowieka oraz torturowaniu go i uśmierceniu rodzajem narzędzi tortur oraz według sposobów zupełnie identycznych i typowych dla czasów rzymskich z okresu utożsamianego z misją Jezusa w Izraelu. Jak również całkowicie zgodne są one z wszelkim opisem tortur, kaźni i uśmiercenia (z uwzględnieniem koronowania ciernią) opasanymi w Ewangelii. Przebicie rąk w nadgarstkach zgodne jest też sensem medyczno-naukowym.



7.

Według ekspertów numizmatyki i obrazów komputerowo-cyfrowych na Całunie Turyńskim w okolicy oczu widoczne są odbicia monet bitych w Jerozolimie w czasie panowania tam prokuratora, Poncjusza Piłata oraz odbicie amuletu w okolicach brody z literami w znaczeniu „ABBA” – „Ojciec”. Przy okazji należy tu wspomnieć słowa Jezusa wskazane w Ewangelii: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy...”!



8.

Według ekspertów Fizyki zajmujących się analizą obrazów, odbicie postaci z Całunu Turyńskiego (będące w negatywie po sfotografowaniu) wygląda tak jakby było w pozytywie, co jest rzeczą zupełnie niezrozumiałą dla fachowców. Odbicie z Całunu jest jednocześnie zadziwiającym fenomenem, gdyż jest ono trójwymiarowe, co jest nie spotykaną nigdy cechą, jakich kolwiek dotychczasowych malowideł, rysunków czy zdjęć na świecie! Zaś sam wizerunek, jak wskazują eksperci, nosi również nieprawdopodobne cechy Hologramu Kwantowego z uwzględnieniem „Horyzontu Zdarzeń”, (czyli sfery otaczającej czarną dziurę lub tunel czasoprzestrzenny, oddzielającą obserwatora zdarzenia od zdarzeń, o których nie może on nigdy otrzymać żadnych informacji) oraz z zachowaniem niemożliwych wprost szczegółów przy istniejącym jednocześnie jego trójwymiarowym charakterze.



9.

Na Całunie Turyńskim naukowcy odnaleźli również niewytłumaczalne podwójne odbicie wizerunku, które jest odbiciem twarzy i innych części postaci z Całunu, także na wewnętrznej stronie tego płótna.



10.

Na Całunie wykryto też niewidoczne gołym okiem napisy w języku Aramejskim, Grece i Łacinie.

Napis głosi: „Jezus Nazarejczyk” (czego, jak się uważa, nigdy nie napisałby ktokolwiek, nawet fałszerz w Średniowieczu, bez odwołania się do boskoœci Jezusa). Zaœ jeszcze inna częœć napisu głosi: „usunięty w dziewiątej godzinie” (co jest również podane w Piœmie Świętym). Jak się uważa napis ten przekopiował się na powierzchnię płótna Całunu z dokument przyklejonego do Całunu przez urzędnika w celu identyfikacji zwłok ofiary.

Z drugiej strony, specjaliści od tekstów potwierdzili też, że styl tejże pisowni jest typowy dla Bliskiego Wschodu z czasów pierwszego wieku, czyli czasów Jezusa Chrystusa.

11.

Dodatkowo bazując na założeniach dedukcji logicznej:



A.

Nigdzie na świecie nie istnieje i do tej pory nie odnaleziono takiego płótna jak Całun Turyński, z uwieńczonym nań w podobnej formie wizerunkiem jakiegokolwiek biologicznego stworzenia.



B.

Przy owinięciu nieżyjącego człowieka płótnem, jakikolwiek możliwy odbity samoistnie obraz, byłby zawsze poszerzony i zniekształcający prawdziwy wizerunek tej postaci o jej boczne części ciała.



C.

Jakiekolwiek próby sztucznego odbicia wizerunku na podobnym płótnie skończyły się niepowodzeniem. Nauka w oparciu o całą ogromnie zaawansowaną dzisiejszą technologię nie jest wstanie temu sprostać, aby odtworzyć podobny wizerunek.



D.

Wizerunek na Całunie Turyńskim ma te same cechy, jakie można zaobserwować na innych relikwiach uznanych za cudowne i nie namalowanych ludzką ręka, jak np. wizerunek na tilmie z Guadelupe w Meksyku czy wizerunek Jezusa z Manapello



E.

Gdyby ciało leżało zawinięte w Całun, wówczas na płótnie zaobserwowano by ślady rozkładu ciała, które można by obecnie odczytać w strukturze płótna.



F.

Przy próbie zakładania możliwości fałszerstwa, należy sobie uzmysłowić, że jakikolwiek potencjalny fałszerz nie dysponował tak zaawansowaną wiedzą, tudzież technologią, którą mógł zastosować w takim stopniu, aby spowodować cechy na Całunie, które dopiero dzisiejsza nauka jest wstanie odkryć i opisać.



G.

Wszelkie eksperymenty z możliwością pozyskania odbicia na płótnie za pomocą kontaktu z innym ciałem ( jak np. krew) zawsze powodują ślady przesiąknięcia na drugą stronę płótna i widoczne są one po drugiej stronie. Na Całunie zaś obserwuje się ślady wyłącznie na jednej jego stronie.



H.

Według specjalistów z zakresu tych zagadnień, tudzież ekspertów medycyny sądowej, tak skatowany i zamęczony na śmierć człowiek, co pokazuje wizerunek Całunu oraz bezsprzecznie wykazują i potwierdzają ściśle badania medyczne wykonane na podstawie obrazu Całunu, nie może mieć wyrazu tak spokojnej i łagodnej twarzy.



I.

Twarz Jezusa z Całunu jest podobna do twarzy Jezusa, która istnieje na malowidłach i monetach.

oraz:

12. Utwierdzenia religijne:



12. A.

Na podstawie ścisłych wieloletnich badań naukowych z wielu dyscyplin nauki, ustalono uderzającą wprost zbieżność plam tj. rozłożenia, kształtu i wielkości plam krwi widocznych na Całunie Turyńskim z plamami, na Chuście Potowej Jezusa, z Oviedo. Chusta ta posiada dobrze udokumentowaną historię własną oraz historię wiodącą aż do czasów utożsamianych z misją Jezusa w Izraelu i uznana jest wg. badaczy za Chustę Potową Jezusa, która okrywała Jego twarz z czasu Jego ukrzyżowania i pochówku. Krew znajdująca się na tejże Chuście również stanowi tą samą i rzadką grupę krwi, (AB) co na Całunie Turyńskim. Natomiast cześć odbić flory i pyłki roślinne są także te same i spotykane jedynie w Izraelu.



12. B.

Krew obecna w równie ściśle naukowo zbadanym tzw. „Cudzie z Lanciano” (Cudzie Ciała i Krwi Jezusa) również jest z tej samej co na Całunie Turyńskim rzadkiej w ogólnej populacji ludzkiej grupy (AB) stanowiącej jedynie 3.2%, a powszechnej jedynie wśród Żydów Sefardyjskich / w Północnej Palestynie.



12. C.

W czasie bardzo rzadkiego wystawiania Całunu Turyńskiego na widok publiczny (raz na parę dzieciąt lat z uwagi na szkodliwe oddziaływanie światła) obserwowany jest również tzw. cudowny fenomen kwitnięcia dzikich śliwek w Sanktuarium Bra w okolicach Turynu, które co roku kwitną tam w zimę i nawet w czasie mrozów oraz w okresie wystawienia na widok publiczny Całunu Turyńskiego w tej samej parafii. Fenomen ten jest niezrozumiały dla naukowców, którzy go ściśle już przebadali i wykluczyli inne możliwe czynniki. Drzewa te kwitną natomiast w Sanktuarium, które czczone jest ze względu na Objawienie Maryjne w tamtym miejscu, które zaszło już wiele setek lat temu. Fenomen kwitnięcia tych drzew zimą oraz dodatkowo w czasie wystawiana Całunu Turyńskiego na widok publiczny, uznawany jest przez ludzi jako cudowne potwierdzenie jego autentyczności.



12. D.

W czasie prac renowacyjnych w Katakumbach w Rzymie odkryto fresk sufitowy oceniony na wczesne lata 60 n.e.. Portret przedstawia twarz młodzieńca. Uważa się, iż odkryta w starych katakumbach twarz posiada istotne cechy podobieństwa z twarzą wizerunku na Całunie Turyńskim oraz że portret zapewne mógł zostać namalowany przez kogoś, kto rzeczywiście naocznie znał Jezusa w tamtych czasach.



12. E.

Cudowny wizerunek odbicia twarzy z Manoppello uznawanej przez wieki za prawdziwe odbicie Twarzy Jezusa (tzw. Chustę

Odp: 100% dowód na Istnienie BOGA - linki 8 lata, 6 mies. temu #373

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
12. Utwierdzenia religijne:



12. A.

Na podstawie ścisłych wieloletnich badań naukowych z wielu dyscyplin nauki, ustalono uderzającą wprost zbieżność plam tj. rozłożenia, kształtu i wielkości plam krwi widocznych na Całunie Turyńskim z plamami, na Chuście Potowej Jezusa, z Oviedo. Chusta ta posiada dobrze udokumentowaną historię własną oraz historię wiodącą aż do czasów utożsamianych z misją Jezusa w Izraelu i uznana jest wg. badaczy za Chustę Potową Jezusa, która okrywała Jego twarz z czasu Jego ukrzyżowania i pochówku. Krew znajdująca się na tejże Chuście również stanowi tą samą i rzadką grupę krwi, (AB) co na Całunie Turyńskim. Natomiast cześć odbić flory i pyłki roślinne są także te same i spotykane jedynie w Izraelu.



12. B.

Krew obecna w równie ściśle naukowo zbadanym tzw. „Cudzie z Lanciano” (Cudzie Ciała i Krwi Jezusa) również jest z tej samej co na Całunie Turyńskim rzadkiej w ogólnej populacji ludzkiej grupy (AB) stanowiącej jedynie 3.2%, a powszechnej jedynie wśród Żydów Sefardyjskich / w Północnej Palestynie.



12. C.

W czasie bardzo rzadkiego wystawiania Całunu Turyńskiego na widok publiczny (raz na parę dzieciąt lat z uwagi na szkodliwe oddziaływanie światła) obserwowany jest również tzw. cudowny fenomen kwitnięcia dzikich śliwek w Sanktuarium Bra w okolicach Turynu, które co roku kwitną tam w zimę i nawet w czasie mrozów oraz w okresie wystawienia na widok publiczny Całunu Turyńskiego w tej samej parafii. Fenomen ten jest niezrozumiały dla naukowców, którzy go ściśle już przebadali i wykluczyli inne możliwe czynniki. Drzewa te kwitną natomiast w Sanktuarium, które czczone jest ze względu na Objawienie Maryjne w tamtym miejscu, które zaszło już wiele setek lat temu. Fenomen kwitnięcia tych drzew zimą oraz dodatkowo w czasie wystawiana Całunu Turyńskiego na widok publiczny, uznawany jest przez ludzi jako cudowne potwierdzenie jego autentyczności.



12. D.

W czasie prac renowacyjnych w Katakumbach w Rzymie odkryto fresk sufitowy oceniony na wczesne lata 60 n.e.. Portret przedstawia twarz młodzieńca. Uważa się, iż odkryta w starych katakumbach twarz posiada istotne cechy podobieństwa z twarzą wizerunku na Całunie Turyńskim oraz że portret zapewne mógł zostać namalowany przez kogoś, kto rzeczywiście naocznie znał Jezusa w tamtych czasach.



12. E.

Cudowny wizerunek odbicia twarzy z Manoppello uznawanej przez wieki za prawdziwe odbicie Twarzy Jezusa (tzw. Chustę św. Weroniki) jest następnym utwierdzeniem autentyczności Całunu Turyńskiego. Wizerunek ten od 500 lat znajduje w miejscowości Manoppello we Włoszech. Wnikliwe badania naukowe za pomocą wielu metod z uwzględnieniem tzw. suprapozycji komputerowych, niezaprzeczalnie potwierdzają autentyczność tego wizerunku i jego niezaprzeczalnie wspólne cechy z innym wizerunkiem postaci Jezusa z Całunu Turyńskiego, z, których pierwszy stanowi jakby diapozytyw obrazu, a drugi negatyw, oraz z Chustą Twarzową Jezusa Chrystusa przetrzymywaną, w Oviedo w Hiszpanii, a posiadającą udokumentowaną historię aż do czasów Jezusa z Nazaretu. O wspólnych cechach Chusty św. Weroniki z Całunem świadczy zgodność wszystkich proporcji, a nawet ran, co do milimetra. Jak informują naukowcy wizerunek ten (Chusta Św. Weroniki) nie został namalowany ludzką ręką. Nauka, z całą doskonałą technologią staje tu bezradna i nie jest w stanie wyjaśnić, w jaki sposób mogły powstać te wizerunki.



13.

Jak wyliczył włoski matematyk z Turynu na podstawie ścisłej analizy wskazań i czynników związanych z Całunem turyńskim, szansa aby Całun Turyński nie był prawdziwym / oryginalnym płótnem użytym w czasie pochówku Jezusa Chrystusa a postać na nim odbita nie jest Jezusem Chrystusem jest wskazując matematycznie wg obliczeń rachunku prawdopodobieństwa taka jak: 1 szansa do 200 bilionów.

----------------------------------------

Czy to już wystarczy drogi przyjacielu, by szczerze i obiektywnie uznać go za autentyczny wizerunek Zmartwychwstającego Jezusa???!!!

- „1 do 200 bilionów! Czy to już wystarczy? Ktoś kiedyś powiedział, że gdyby nie chodziło tu o Jezusa Chrystusa, tylko np. o jakąś mumię, jakiegoś jednego z odkrytych faraonów, to zapewne wystarczyłaby 1 setna z tych dowodów na potwierdzenie autentyczności i nie byłoby tyle spekulacji, walk i zaprzeczeń, co do wiarygodności tego wizerunku na Całunie Turyńskim, ze strony osób wrogich lub nieprzychylnych Chrześcijanom, to znaczy, nie było by tyle protestów, co do prawdziwości tej największej relikwii Chrześcijaństwa i pozostawionego nam dowodu zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Wizerunku, który dopiero dzisiaj, tj. w dobie rozwoju nauki i fotografii uwidaczniającej wszelkie cechy Męki Jezusa (i to wyłącznie wtedy, gdy ta postać jest sfotografowana w negatywie), pokazuje nam jednocześnie i odsłania wszelkie tajemnice Pasji Chrystusa.

Tak wiec dopiero dzisiaj, w dzisiejszych czasach, w czasach tak słabej wiary człowieka, w czasach upadku moralnego, - można badać, odczytywać oraz potwierdzać to, co naprawdę się wtedy stało w Jerozolimie ponad 2000 lat temu! - Dzisiaj jawi się to nam jako wieczna pieczęć, jako Pasja Jezusa Chrystusa udokumentowana doskonałym zdjęciem wykonanym przez samego Boga, a którego to moce piekielne nie mogą przeniknąć i zniszczyć jak powiedział to w Ewangelii, i w końcu jawi się jako dowód dla podbudowania tej słabej wiary dzisiejszego człowieka, żyjącego w czasach ogromnego rozwoju i uwielbienia wartości materialnych, kosztem zanikających wartości duchowych oraz w czasach pomieszania niektórych ludzkich pojęć”.



PUENTA: Jak powiedziała już jedna z uznanych postaci naszego świata, że wnioskując z tego wszystkiego, jeżeli ktoś podrobił Całun Turyński, to tym kimś niewątpliwie, musiał być jedynie sam Bóg!

W październiku 2004 roku została beatyfikowana augustiańska mistyczka, Anna Emmerich. W swoich zapisach pozostawiła również zapis z jednej ze swoich wizji przekazanej jej przez Jezusa, który powiedział do niej:

„Ty widziałaś koronę z sińców wokół mych nerek. Wasi uczeni, aby uzasadnić waszą niewiarę wobec tego dowodu mojego cierpienia, jakim jest Całun, tłumaczą, że krew, pot pośmiertny i mocznik z umęczonego ciała, mieszając się z wonnościami, mogły utworzyć to naturalne malowidło mojego martwego i udręczonego ciała. Lepiej byłoby wierzyć bez potrzeby tylu dowodów. Lepiej byłoby powiedzieć: To jest dziełem Boga! i błogosławić Go, że pozwolił wam mieć niezbity dowód mojego ukrzyżowania i wcześniejszych tortur!”.

Co zaś się tyczy racjonalnych dowodów naukowych, to raz jeszcze przytoczę tu wnioski naukowców najwyższego już chyba formatu:

„Dla nas, uczonych, możliwość sfałszowania odbicia na Całunie byłaby większym cudem aniżeli zmartwychwstanie Chrystusa – oznaczałoby to bowiem, że nauka XX wieku nie dorównuje fałszerzom z XIV wieku co chyba jest niedorzecznością – napisali amerykańscy naukowcy z Instytutu Badań Kosmicznych NASA po przeprowadzeniu długotrwałych badań Całunu Turyńskiego. Natomiast naukowcy K.E. Stevenson i G.R. Habermas stwierdzili: „Nie możemy jako naukowcy posługiwać się hipotezami wiary, jednak w sprawie Całunu wiara okazuje się najbardziej rozumna”.

W podsumowaniu, muszę tu również wskazać na osobiste odczucia doznane w czasie pielgrzymki do odsłonięcia Całunu Turyńskiego, który jest wystawiany w Turynie do adoracji publicznej raz na ponad 20 lat.

Jako jeden z nielicznych w tamtym czasie, dodatkowo doznałem wtedy jeszcze rzadkiej sposobności znalezienia się w bezpośredniej odległości tj. ok. 2 metrów od Świętego Całunu. Z osobistych doznań muszę potwierdzić o odczuciu jakiejś trudnej do określenia emanacji dobrej energii płynącej z samego Całunu, powodującej w człowieku nagłe silne uniesienie i wzruszenie, zapewne inne od jakiegoś sugerowanego nastawienia się, a opisywane również przez wielu innych.. To coś, niewątpliwie wypełnia człowieka nieodpartym przekonaniem, a zarazem silną duchową intuicją o potwierdzeniu Prawdy o Całunie Turyńskim, Prawdy, jakiej nie jest w stanie dostarczyć nam żadna, nawet najdoskonalsza metoda naukowa.

„Całun pozwala nam odkryć tajemnicę cierpienia uświęconego przez ofiarę Chrystusa, które stało się źródłem zbawienia dla całej ludzkości – mówił Jan Paweł II – Całun jest także obrazem miłości Boga, a zarazem grzechu człowieka. Wzywa do odkrycia najgłębszej przyczyny odkupieńczej śmierci Jezusa. (…) W obliczu takiego cierpienia człowiek wierzący musi zawołać z głębokim przekonaniem: „Panie, nie mogłeś mnie umiłować bardziej”, a zarazem uświadomić sobie, że przyczyną tego cierpienia jest grzech: grzech każdego człowieka. Całun wzywa nas wszystkich, byśmy wyryli w naszych sercach wizerunek Bożej miłości i usunęli z nich straszną rzeczywistość grzechu. (…) W cichym przesłaniu Całunu człowiek słyszy echo Bożych słów i wielowiekowego doświadczenia chrześcijańskiego: uwierz w miłość Boga, największy skarb ofiarowany ludzkości, i broń się przed grzechem, największym nieszczęściem ludzkich dziejów” (Turyn 24.05.1998 r.).

Już na długo przed narodzinami Jezusa Prorok Izajasz powiedział:

„On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie.” (Iz 53, 2-5)

[ te oto właśnie słowa wypowiedział Prorok Izajasz już wiele set lat przed narodzinami Chrystusa](Iz 53, 2-5)



Prorok Izajasz

Zródło: Wikipedia: Prorok Izajasz pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Raffael_-_The_Prophet_Isaiah_-_1511-1512.jpg&filetimestamp=20090512145035

---------------------------------------------------------------------------

WNIOSEK KOŃCOWY:

Zadajmy, więc sobie teraz szczere pytanie. Czy po przedstawieniu tych wszystkich tu powyższych, obiektywnych argumentów naukowych ze strony naukowców wnikliwie badających ten Całun, a z których paru na początku niewierzących w trakcie ustaleń i badań również nawróciło się do wiary, tudzież na podstawie religijnych argumentów, wyraźnie wskazujących na autentyczność

Całunu Turyńskiego,

jak również po zapoznaniu się na początku z wnioskami powyższych, głośnych sceptyków – a jednocześnie słynnych

osób, przedstawicieli nauk: prawa i historii, którzy nawrócili się do wiary

po przebadaniu faktów dotyczących misji Jezusa Chrystusa na ziemi, mamy jeszcze jakieś wątpliwości?

Czy mamy jeszcze jakieś wątpliwości, co do faktycznej

Prawdy o Jezusie i Całunie Turyńskim ??!!

– Ja przynajmniej patrząc ściśle krytycznie,

ale zarazem zupełnie obiektywnie i logicznie

– nie mam takich już wcale!





Foto-Jezus: "© [2009] Jupiterimages Corporation"

* Na samym już końcu powstaje jeszcze jedno pytanie. Dlaczego tak wiele osób, a może i ty przyjacielu, nie posiadło takiego przekonania do tej pory (tzn. odnośnie omówionych tu prawd), a przynajmniej nie w takim stopniu??!! Odpowiedz jest zapewne prosta; - wszechobecna dystorsja za sprawą niektórych z wielu przekazów medialnych, niektórych publikacji, książek czy modnych powtarzanych na oślep, ludzkich opinii w dzisiejszych czasach. Poplątanie wielu ludzkich pojęć! Ludzie postępują za tym, o czym mówi się dużo oraz jest na topie.

Przeważnie nie weryfikują tego, nie studiują głębiej, nie analizują zbytnio.Nie mają na to czasu!

Ale za to wyśmienicie budują swoje przekonania na bazie często zasłyszanych - powtarzanych, gołosłownych lub przeinaczonych faktów, zapewnień, sugestii oraz wskazań i równie często przesiąkają w końcu tą ideą oraz zaczynają w to wierzyć. Dla niektórych takie przekonanie z różnych przyczyn jest nawet podświadomie wygodne. Innym znów razem zaczynają wątpić już we wszystko.

Pomyśl, skąd u ciebie czy u innych takie, a nie inne dotychczasowe przekonania w tej kwestii?

Gdyby nie słyszeli oni jakże często jednostronnej opinii w takim oto wydaniu, powtarzanej znowu i znowu i znowu oraz w stopniu w jakim często i nazbyt często słyszeli, a przeważnie wybornie okraszanej świetnie dobranymi pseudo argumentami, niewątpliwie też w większości nie przychylaliby się do tego. Niniejsze, powyższe dowody mogą natomiast posłużyć za obiektywne podłoże do weryfikacji swoich zapatrywań dla ludzi z otwartym umysłem!

Zapraszamy teraz do następnego, ciekawego tematu p.t.: „Kim Jest BÓG”

kliknij na różowy napis tu poniżej, aby tam przejść:

"Następny Temat"

- lub, aby wrócić do góry:



"Powrót do Góry"



Zapraszamy!



UWAGA: Wszystkie zdjęcia na tej stronie bez podpisu są ze strony: "© [2009] Jupiterimages Corporation" - za pozwoleniem.


* Napisz do nas przekopiowując nasz adres do swojej strony wysyłkowej:

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

– napisz co myślisz o tej stronie?

źródło;
www.wiara.us/prawda_o_całunie_turyńskim
www.wiara.us/
  • Strona:
  • 1
Wygenerowano w 11.22 sekundy