Home
Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

o. James Manjackal MSFS Konferencja
(1 przeglądających) (1) Gość
  • Strona:
  • 1

TEMAT: o. James Manjackal MSFS Konferencja

o. James Manjackal MSFS Konferencja 5 lata temu #3874

  • frater
  • ( Admin )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1366
  • Oklaski: 8
parafia-antoni.agmk.net/pliki/blogoslawcie.pdf

Błogosławcie, a nie złorzeczcie!
o. James Manjackal MSFS
Konferencja wygłoszona 12 września 2008 r. w Toruniu podczas rekolekcji „Uzdrowienie w mocy Chrystusa”
(„Posłanie” nr 2/2009)
Co powoduje chorobę?
W Ewangelii usłyszeliśmy historię o uzdrowieniu niewidomego (J 9). Uczniowie pytali Jezusa: „Panie, kto zgrzeszył,
ten człowiek czy jego rodzice?” Co to oznacza? To, że choroba może przyjść z powodu grzechu - własnego, rodziców
albo dziadków. I to jest powód, dla którego uczniowie zadali to pytanie. Ale wtedy Jezus odpowiedział: „W tym
wypadku nie”. A więc nie myślcie, że wszystkie choroby i nieszczęścia są z powodu grzechów - nie. Bo są też choroby,
w których Bóg objawia Swoją chwałę, bo chce działać cuda dla tych ludzi. Są też choroby, które niesiemy dla naszego
uświęcenia albo dla uświęcenia innych. Ale w tych słowach bardzo jasno widać, że choroba albo nieszczęście może
przyjść z powodu grzechu. Tak, jak słyszeliśmy w Pierwszym Czytaniu z Księgi Rodzaju: Adam i Ewa popełnili
grzech i złamali przykazania Boże. Bóg ukarał Adama, Ewę i węża - przyszło na nich przekleństwo (por. Rdz 3,17).
Istnieje różnica między karą a przekleństwem. Biblia bardzo jasno mówi: przekleństwo spadło na ziemię. Czym ono jest?
Jest konsekwencją złamania przykazań. A wiemy, że kiedy żałujemy za grzechy i idziemy do spowiedzi, Jezus
przebacza nasze grzechy. Dlaczego? Dlatego, że dwa tysiące lat temu wziął wszystkie nasze grzechy na Siebie i
umarł za nas. I teraz, kiedy żałujemy za grzechy, przychodzimy do Jezusa, otrzymujemy przebaczenie, które On już nam
przyniósł. Kiedy odbywamy dobrą spowiedź, zmieniamy życie, cała kara za grzechy jest nam darowana. A największą
karą za grzech jest potępienie, - śmierć wieczna. Jezus wziął to na Swój Krzyż. A więc kiedy żałujemy za grzechy i
otrzymujemy przebaczenie podczas spowiedzi, nie jesteśmy już potępieni. Tak jak czytamy w Liście do Rzymian (8,1):
Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia. Ale usłyszeliśmy w Drugim Czytaniu,
że Jezus stał się przekleństwem na Krzyżu, aby uwolnić nas od przekleństw. Nie od jakiegoś przekleństwa, ale
przekleństwa Prawa. Bo wiemy, że przekleństwa mają moc. Wiemy i pamiętamy, jak Jezus przeklął drzewo figowe
i ono uschło. Wiemy, że nasze języki, nasze słowa mają moc. I dlatego nie powinniśmy nigdy nikogo przeklinać,
tylko błogosławić. Powinniśmy błogosławić nawet naszych wrogów. Nie powinniśmy nikogo przeklinać. Ale niestety,
jest wiele osób, które przeklinają innych. I czasami takie rzeczywiste przekleństwo może źle wpłynąć na innych.
Przebaczenie i pojednanie
Pamiętam, kiedy głosiłem rekolekcje w Chorwacji, przyszła matka z synem, który był na wózku inwalidzkim.
Miał około 11 lat. Poprosiła mnie, abym pomodlił się o jego zdrowie. Zapytałem: „Co mu się stało?”. Ona płakała i
powiedziała: „Kiedy dziecko było w moim łonie, moja teściowa przeklęła je”. Zapytałem: „Ale w jaki sposób?”. Ona
dalej płakała i z poczuciem winy powiedziała: „Wszystko to się stało przeze mnie”. Czuła się winna. Powiedziała:
„Ojcze, poślubiłam jedynego syna matki, która była wdową. Przyjaźniliśmy się przez dwa lata. Mówiłam mojemu
chłopakowi: "Wychodzę tylko za ciebie, nie za twoją matkę. Jeśli chcesz, żebym cię poślubiła, musisz ją
zaprowadzić do domu starców". Ta matka, wdowa, wychowywała jedynego syna i bardzo go kochała, a syn także
bardzo ją kochał. Ten chłopiec skonsultował się z księdzem, a on dał mu radę: „Musisz szanować opinię swojej
dziewczyny, bo twoje życie małżeńskie jest ważniejsze, niż twoi rodzice”. Więc syn zabrał mamę do domu starców
i pobrał się ze swoją dziewczyną. A kiedy ona była w ciąży, oboje poszli odwiedzić mamę. Była w domu starców i
zdajecie sobie sprawę, że czuła gniew. Jak tylko się dowiedziała, że jej synowa jest w ciąży, przeklęła ją i powiedziała:
„Niech twój syn będzie przeklęty”. Ta dziewczyna poczuła to od razu w swoim żołądku. Poczuła ból i zaczęła
krwawić. „Myślałam, że chyba będzie poronienie. Poszłam do lekarza. On polecił mi, żebym wypoczywała w łóżku.
I pomyślałam, że być może stracę to dziecko”. Kiedy jednak dziecko się urodziło, było niepełnosprawne. To był
właśnie efekt przekleństwa. Zapytałem: „To dlaczego tego nie naprawisz? Pojednaj się ze swoją teściową i spróbuj
przełamać to przekleństwo”. A ona od razu powiedziała: „Wiele razy przychodziliśmy do teściowej i prosiliśmy ją o
przebaczenie, ale ona nigdy nie chciała tego uczynić. Jest bardzo uparta. Nie wiem, ojcze, co mam robić. Proszę,
módl się za moje dziecko. Proszę, módl się, aby to przekleństwo zostało złamane”. Powiedziałem: „Razem z mężem
chodźcie codziennie na Mszę świętą i przyjmujcie komunię świętą, a jeśli macie pieniądze, zamawiajcie też msze
święte w tej intencji”. Od razu zapytała mnie: „Ile razy?”. Odpowiedziałem: „Nowennę, czyli dziewięć Mszy św. w
intencji Serca Jezusowego i, jeśli to możliwe, przez dziewięć kolejnych piątków pośćcie, ale nie o uzdrowienie dziecka,
tylko w tej intencji, aby wasza matka dostała łaskę przebaczenia tobie”. I naprawdę stał się cud. Po kilku dniach
mama zadzwoniła z tego domu starców do syna i powiedziała: „Przyjdź ze swoim dzieckiem i spotkaj się ze mną.
Chcę zobaczyć to dziecko. Przeklęłam je, to dlatego ono jest teraz niepełnosprawne”. I rozpłakała się. Więc syn,
jego żona i dziecko poszli zobaczyć się z teściową. I wtedy matka poprosiła o przebaczenie swoją synową, a ona
upadła do jej stóp i też prosiła o przebaczenie. Ten młody człowiek patrzył i płakał, a one obie przebaczały sobie
2
nawzajem. To był naprawdę czas łaski. Kiedy one się przytulały, dziecko, które było na wózku inwalidzkim, wstało.
Przez 11 lat to dziecko nigdy nie wstawało. Zawołało „Mamo, mamo!”, a potem ucałowało babcię. Pan właśnie tak
działa cuda. To przekleństwo zostało przełamane. Konsekwencje grzechu zostały przełamane i Pan uzdrowił
chłopca. To świadectwo można przeczytać na mojej stronie internetowej. Nasz Bóg jest Bogiem Wszechmogącym.
Istnieją przekleństwa, ale mogą być one złamane przez przebaczenie i pojednanie. I znowu wskazuję wam na
moc Najświętszej Eucharystii. Wiemy, że Jezus wziął na Siebie nasze przekleństwa poprzez Swoją Ofiarę na
Kalwarii. Dla nas stał się przekleństwem poprzez Swój Krzyż. Tę samą Ofiarę celebrujemy podczas Mszy św.
świętej. Przenajświętsza Ofiara jest świętą bronią do przełamywania przekleństwa. Wiele osób nie zna jej mocy, a
ona może przełamywać przekleństwa, przynosić przebaczenie za nasze grzechy i grzechy tych, którzy umarli.
Potrzeba pokuty
Będę teraz mówić o przekleństwie Prawa. Bo, jak przed chwilą słyszeliśmy, Jezus stał się przekleństwem na
Krzyżu, aby nas uwolnić od przekleństwa Prawa. Wiemy też, że grzech jest łamaniem prawa. Kiedykolwiek łamiemy
prawo, popełniamy grzech, idzie za tym przekleństwo, które może się objawić fizycznie albo duchowo, ale poprzez
dobrą spowiedź może również być przełamane. Wiemy też, że podczas spowiedzi ksiądz zadaje penitentowi pokutę.
W dawnych czasach pokuta była naprawdę trudna, na przykład trzeba było iść pieszo w jakąś długą pielgrzymkę
albo długo stać na dworze przed kościołem, albo nosząc krzyż w dłoni chodzić na Mszę świętą, albo przez wiele dni
pościć. Pokuty kiedyś były o wiele cięższe i wiele osób ich nie wypełniało, dlatego Kościół złagodził te zasady i
teraz mamy bardzo „małe” pokuty: może jedno albo pięć „Ojcze nasz”, albo część różańca, albo przeczytanie
fragmentu Pisma Świętego... Ale dlaczego w ogóle dostajemy pokutę? Na pewno nie dla przebaczenia grzechu, bo
przebaczenie otrzymujemy poprzez Ofiarę Jezusa, a kiedy ksiądz daje oficjalnie przebaczenie poprzez rozgrzeszenie,
grzechy są przebaczone. I te grzechy są przebaczone nie z powodu naszej pokuty, ale dlatego, że Jezus poniósł nasze
grzechy już dawno temu i teraz poprzez rozgrzeszenie ksiądz przekazuje nam to przebaczenie. Czym więc jest
pokuta? Poprzez Mękę na Krzyżu Jezus usunął przekleństwo grzechu. Poprzez czynienie pokuty uczestniczymy w
cierpieniach Chrystusa, aby usunąć doczesne kary za grzech. My, katolicy, wierzymy w czyściec. A co się w nim dzieje?
Jesteśmy oczyszczani w ogniu. Ogień czyśćcowy jest ogniem oczyszczającym. Są tam usuwane wszystkie doczesne kary.
Jeśli byśmy mieli wieczne potępienie, wieczną karę, bylibyśmy w piekle. Tylko dobrzy ludzie idą do czyśćca i kiedy
umierają, potrzebują jeszcze oczyszczenia A czym jest doczesna kara? Jest konsekwencją grzechu. To cierpienie, tą
pokutę możemy ponieść już tutaj, na ziemi, i w ten sposób możemy siebie uświęcić. A czemu modlimy się za dusze
czyśćcowe? Bo wierzymy, że poprzez modlitwę i poprzez Mszę świętą możemy przynieść błogosławieństwo dla
tych osób, które umarły, aby ich doczesne kary mogły być usunięte. My, katolicy, wierzymy w to i dlatego tak czynimy.
To smutne, że wielu katolików słucha dzisiaj teologów protestanckich i przestaje się modlić za dusze czyśćcowe,
przestaje ofiarowywać za nie msze święte. Musimy tę zagubioną tradycję odnowić. Być może wielu z naszych
przodków oczekuje naszej modlitwy, naszego wstawiennictwa w czyśćcu i mamy obowiązek ich ratować. Musimy
im pomóc, bo wierzymy w obcowanie świętych.
Kościół ma trzy wymiary: Kościoła triumfującego w niebie, gdzie przebywają święci, Kościoła cierpiącego – w
czyśćcu i Kościoła walczącego, czyli nas – którzy jesteśmy na ziemi. I te trzy wymiary stanowią jeden Kościół. To
się nazywa obcowaniem świętych. I wiemy, że święci w niebie – Kościół triumfujący – mogą nam pomagać
poprzez modlitwę. Dlatego katolicy modlą się do świętych. A my z kolei możemy modlić się i pomagać tym, którzy
są w czyśćcu. Taka jest właśnie nasza wiara katolicka. Idziemy za wiarą katolicką, nie protestancką.
Uczyńmy naszych przodków świętymi
Czasami ktoś z naszych rodziców albo przodków umarł bez stanu łaski uświęcającej, może w grzechu, a my
jesteśmy ich dziećmi. Odziedziczyliśmy wiele dobrych rzeczy od naszych rodziców i dziadków, i to bardzo smutne,
że odziedziczyliśmy też przekleństwa. Mogą być one usunięte poprzez proszenie Boga o przebaczenie ich grzechów
i pokutowanie, może poprzez post albo pomaganie biednym albo ofiarowywanie Mszy św. świętych.
Chciałbym powiedzieć o jednej rzeczy: byśmy uczynili swoich przodków świętymi. Wiemy, że w niebie są miliony
milionów świętych; którzy nie są kanonizowani - niewielu z nich jest kanonizowanych. I dlatego jednego dnia, l
listopada obchodzimy święto Wszystkich Świętych. Być może wielu z naszych przodków jest świętych i są w niebie, i
oni na pewno modlą się za nas bardziej niż inni święci, bo więcej wiedzą o naszej rodzinie i o jej problemach. A
jeśli myślisz, że niektórzy z twoich przodków nie są święci, próbuj ich takimi uczynić. Jak? Prosząc o przebaczenie
za ich grzechy i czyniąc pokutę - ofiarując Mszę św., pomagając biednym, poszcząc. Są też różne dzieła ewangelizacji.
W ten sposób możemy ich uratować. A kiedy znajdą się w niebie, oni z kolei będą modlić się za nas i za nasze
potrzeby. Dlatego mówię: uczyń swoich przodków świętymi i utrzymuj tę relację miłości. A pierwsza rzecz, którą
musisz zrobić, to przebaczyć im. Trzeba zapytać się siebie: czy jestem zły na moich dziadków, rodziców czy
kogokolwiek? Jeśli tylko ty przebaczysz, to i tobie będzie przebaczone, twoje modlitwy zostaną wysłuchane. Bez
3
przebaczenia, nawet, jeżeli będziesz ofiarowywał msze święte czy czynił dobre rzeczy, Bóg tego nie będzie
przyjmował. Bo tylko w ten sposób przekleństwa mogą być usunięte.
W tej rodzinie nie było żadnego księdza...
Są też przekleństwa, które są wynikiem naszego własnego grzechu i musimy za nie czynić pokutę, aby nie
przeszły one na następne pokolenia. Jest to jeden z powodów, abyśmy prowadzili życie zgodne z wolą Bożą. A jaka
jest wola Boża względem was? Świętość. Jeśli będziesz żyć świętym życiem, przekleństwo twoich grzechów nie
przejdzie na następne pokolenia i pojawi się odnowione pokolenie. Jeśli mamy wrażenie, że są obecne jakieś
przekleństwa grzechów naszych ojców, dziadków, które ciążą na nas, pokutujmy i usuńmy je, aby nasze rodziny
były błogosławione, aby każdy z nas był błogosławiony.
Wiecie, że pochodzę z Kerala. Tam w każdej rodzinie jest wielu księży i sióstr zakonnych. Każda rodzina jest
dumna, mówiąc: „U nas jest 18 księży!... 13 księży... iluś tam księży...”. Jeśli jest biskup w rodzinie, to wszyscy
chodzą bardzo dumni. Ale była taka rodzina, w której nie było ani księży, ani sióstr zakonnych. Czuli się upokorzeni
w społeczności, w której żyli, bo w ich rodzinie młode osoby szły do seminarium albo do zakonu, ale wracały. I
ludzie mówili za ich plecami: „Musi być jakieś przekleństwo w tej rodzinie”. I wtedy jeden młody człowiek z tej
rodziny postanowił zostać księdzem. Kiedy o tym powiedział, starsi w rodzinie odrzekli: „Wiesz co, u nas jest jakieś
przekleństwo, lepiej nie idź do seminarium”. Ale chłopiec nie przejmował się przekleństwem, bo jego pragnienie,
aby zostać księdzem, było większe. Poszedł do seminarium, studiował i został księdzem. Wszyscy członkowie rodziny
byli szczęśliwi. W naszej kulturze w Kerala mamy co roku spotkanie rodzinne. To znaczy, że jednego dnia w roku
wszyscy członkowie rodziny muszą zebrać się razem. Na przykład moja rodzina, Manjackal, spotyka się w ostatnią
sobotę roku. Teraz, ponieważ jestem w tym czasie w Europie, nie mogę tam jechać, ale dwa lata temu byłem na
takim spotkaniu, Przybyło nas ponad 450 osób. To jest bardzo duża rodzina. Rano mamy razem Mszę świętą, a potem
śniadanie. Rozmawiamy ze sobą, jeśli są biedniejsze osoby, to bogatsze próbują im pomagać, a księża w tej rodzinie
próbują doradzać, nauczać. A potem jest adoracja i modlimy się wspólnie za rodzinę. To właśnie się dzieje podczas
spotkania rodzinnego, bo my w Kerala jesteśmy bardzo rodzinni. W tamtej rodzinie podczas takiego spotkania nie
zapraszano już żadnych innych księży, bo mieli wreszcie swojego kapłana. A kiedy przyszedł czas na naukę i porady z
jego strony, on powiedział im o przekleństwie: ,,Kiedy szedłem do seminarium, wielu z was mówiło mi, że na naszej
rodzinie ciąży przekleństwo. A jeśli jest to przekleństwo, to czy nie powinniśmy go przełamać?”. Wielu powiedziało:
„Tak, tak, oczywiście”. A część powiedziała: „Nie, skoro już jesteś księdzem, przekleństwo jest złamane”. Rzeczywiście,
ksiądz jest ogromnym błogosławieństwem dla rodziny. Moi drodzy rodzice, musicie modlić się i pragnąć, aby jedno
z waszych dzieci zostało kapłanem. W Kerala w każdej rodzinie podczas wieczornej modlitwy prosimy: „Panie,
powołaj jedno z moich dzieci do Twojej winnicy jako kapłana albo jako siostrę zakonną”. I to Z tego powodu mamy
tyle powołań. Dzięki Bogu Polska ma jeszcze powołania, ale ostatnio dowiedziałem się, że ich liczba się zmniejsza.
Mamy na świecie naprawdę dużo polskich księży, ale wielu mówiło mi, że liczba powołań spada, więc, moi drodzy
rodzice, módlcie się o powołania; bo ksiądz jest ogromnym błogosławieństwem dla rodziny. A więc kilka osób z
tamtej rodziny powiedziało: „Teraz ty jesteś księdzem, więc to przekleństwo jest przełamane”. A wtedy ten nowy
ksiądz powiedział: „To ja sam wziąłem na siebie cały trud pójścia do seminarium i zostania księdzem. Wy nie
wykonaliście żadnej pokuty. A jeśli jest jakieś przekleństwo w rodzinie, to wy musicie czynić pokutę!”. I wtedy
zwołał wszystkich starszych członków rodziny, aby dowiedzieć się, czy nie ma tam jakiejś historii, która mogłaby
przynieść przekleństwo. Najstarszy członek rodziny, który miał 94 lata, pamiętał historię tego przekleństwa.
Opowieść dziadka
Powiedział tak: ,,Jeden z naszych prapradziadków był politykiem. Wierzył w szatana i był masonem. Miał
bardzo dużo pieniędzy i duże wpływy we wsi. Miał też dobre relacje z biskupem. Do jego parafii przyszedł nowy
ksiądz - święty. człowiek, człowiek modlitwy. Ale ten pradziadek nie lubił go. Chciał, żeby do tej parafii przyszedł
jakiś starszy ksiądz. I skarżył się biskupowi, ale biskup nie usunął tego młodego księdza. Wtedy ten polityk zaczął
opowiadać bardzo złe rzeczy o tym młodym księdzu, że on sypia z prostytutką. Dał też pieniądze młodym ludziom,
którzy zeznawali kłamliwie przed biskupem w tej sprawie. I biskup uwierzył w tę historię. Kiedy ten młody ksiądz
dowiedział się o wszystkim, bardzo płakał. I podczas jednej z Mszy św. powiedział: "Do tej chwili utrzymałem mój
celibat. Wiem, że kilkoro z was, młodych ludzi, poszło do biskupa i powiedziało coś przeciwnego. Ja wiem, kto
wymyślił tę historię. Przebaczam mu, niech Bóg mu błogosławi". I w tym momencie padł na ołtarz, a po Mszy św.
spakował wszystko i poszedł do biskupa. Chciał powiedzieć mu prawdę, ale biskup był tak zły na niego, że nie chciał
nawet z nim rozmawiać. Powiedział: "Brudny księże, wynoś się z mojego pokoju!". Nawet nie udało mu się drugi raz
spotkać z tym biskupem. Został ukarany przez niego. I księża, i siostry zakonne w tej diecezji zaczęli mówić o nim
bardzo złe rzeczy. Spędził wiele dni we łzach. W ciągu kilku miesięcy dostał gruźlicy płuc i umarł”.
I ten 94-1etni dziadek opowiedział tę historię całej rodzinie. Wszyscy płakali. Zrozumieli, że to jest właśnie
powód, dla którego wszyscy z tej rodziny, kiedy szli do seminarium czy zakonu, wracali. Być może ten dobry
4
ksiądz nigdy ich nie przeklął, ale jego niewinne cierpienie i łzy przyniosły na nich przekleństwo. I wszyscy pytali
tego nowego, młodego księdza: „Co powinniśmy zrobić?”. A ponieważ on wierzył bardzo w moc Eucharystii,
powiedział: „Tyle osób, jak to tylko możliwe, powinno chodzić codziennie na Mszę świętą i zamówić wieczyste
msze święte właśnie za tego prapradziadka”. Jeden z członków rodziny powiedział: „Dlaczego mamy ofiarować msze
za niego, on pewnie jest w piekle”. A wtedy ten ksiądz powiedział: „Nie mów tak, bo nie możesz nikogo osądzić, że
jest w piekle. Nawet Kościół nie mówi, że jakaś osoba jest w piekle, więc ty nie masz żadnego prawa, aby tak
czynić. Musisz uwierzyć, że ten prapradziadek jest w czyśćcu. Proś o przebaczenie za jego grzechy i wykonaj pokutę”.
Wtedy wielu członków rodziny zdecydowało się na ofiarowywanie Mszy św. w tej intencji, Mszy gregoriańskich.
Ale ten ksiądz powiedział: „To nie wystarczy, musicie pomagać innym, bo czynienie dobra jest jednym ze sposobów
wymazania grzechów”. Jałmużna uwalnia od śmierci i oczyszcza z każdego grzechu. Ci, którzy dają jałmużnę, nasyceni
będą życiem (Tb 12,9). Ponieważ jałmużna wybawia od śmierci i nie pozwala wejść do ciemności. Jałmużna
bowiem jest wspaniałym darem dla tych, którzy ją dają przed obliczem Najwyższego (Tb 4,10- 11). Było tylko kilku
bogatych ludzi w tej rodzinie i młody ksiądz powiedział im: „Pomagajcie biednym”. Postanowili, że będą wspierać
dzieci w sierocińcu, a niektórzy zdecydowali się pomagać osobom w seminarium albo księżom na emeryturze. Ten
młody ksiądz wszystko to zapisał i poinstruował te osoby, które mogą pościć, żeby pościły w piątki. A wtedy cała rodzina
uklękła przed Najświętszym Sakramentem, a ksiądz przełamał przekleństwo i modlił się o uzdrowienie drzewa
genealogicznego. Wszyscy członkowie rodziny byli szczęśliwi. To zdarzyło się 34 lata temu. Teraz w tej rodzinie jest
38 księży i ponad 50 sióstr zakonnych. Rodzina, o której wam opowiedziałem, to moja własna rodzina, a ja jestem tym
pierwszym księdzem w mojej rodzinie. Chciałem odtworzyć tak tę historię, żeby w mojej opowieści było jakieś napięcie.
Przekleństwa mogą być złamane.
Do tej pory bogaci ludzie w mojej rodzinie pomagają sierotom i tyle osób, ile to tylko możliwe, chodzi codziennie
na Mszę świętą. Co czwartek udają się na adorację Najświętszego Sakramentu i ofiarowują msze za dusze w czyśćcu.
Wielu z moich bratanków zostało księżmi, a trzech albo czterech jest teraz w seminarium. To są właśnie błogosławień-
stwa Boga. To była dla mnie ogromna lekcja. I potem tym właśnie sposobem pomogłem wielu rodzinom, bo
doświadczenie jest najlepszym nauczycielem. Tego wszystkiego nie nauczyłem się w seminarium. W seminarium,
jeśli ktoś mówiłby mi o przekleństwie, to bym się zaśmiał. Wtedy napełniałem moją głowę filozofią, teologią, ale
nie doświadczeniem z ludźmi. Ale dzięki Bogu, przez 34 lata doświadczam Boga i On mnie nauczył wielu rzeczy:
że są przekleństwa i że mogą one być złamane, a księża mają szczególną moc, żeby to czynić. Wiecie, że każdy
ksiądz ma moc związywania i rozwiązywania, ale nie tylko związywania grzechów, szatana, ale także związywania
i przełamywania przekleństw, bo księża wykonują pracę Jezusa Chrystusa. Ksiądz jest „drugim Chrystusem”. Jeśli
ksiądz nie wykonuje tej pracy, jak ludzie mogą być uwolnieni od przekleństw? To jest smutne, że niektórzy księża
nie wierzą w przekleństwa. Nie wierzą nawet w grzech, kiedy słuchają spowiedzi. Proszę, módlcie się za księży, aby
mieli oni przekonanie o nauczaniu Kościoła. Proszę, módlcie się, aby księża dawali błogosławieństwo ludziom.
Żeby nie związywali swoich rąk, ale żeby je otwierali i błogosławili ludzi. Po to właśnie są namaszczeni. Wiecie, że ręce
księdza są namaszczone przez biskupa, przez Ducha Świętego. Nie można ich trzymać w kieszeni, ale wyciągać i
błogosławić ludzi, podawać wszystkie błogosławieństwa, które Jezus przyniósł na ten świat: błogosławieństwo
przebaczenia, uwolnienia od wroga, czyli szatana, uwolnienia od przekleństw, a potem przyniesienie wielu
duchowych i fizycznych błogosławieństw. Módlcie się szczególnie za nas, księży. Dziękuję Ci, Jezu.
Chcieliśmy mieć wnuki
Powiem tylko jeszcze jedno świadectwo. Kiedy głosiłem w Austrii, jedna starsza para przyszła do mnie i
powiedziała: „Mamy pięciu synów, ale nie mamy wnuków. Musi być jakieś przekleństwo w naszej rodzinie.
Wszyscy lekarze powiedzieli, że dzieci nie mają żadnych przeciwwskazań, chociaż w przypadku jednego syna żona
miała operację macicy. Ale pozostałe cztery przypadki były całkiem normalne. Jedna albo dwie synowe miały
poronienia. Ojcze, pomódl się, żebyśmy przed swoją śmiercią zobaczyli jakiegoś wnuka. Czy mógłbyś przyjść do
naszego domu i odprawić Mszę św. o uzdrowienie drzewa genealogicznego?”. Odpowiedziałem: „Dobrze, zrobię
to, ale muszą tam być wszyscy członkowie waszej rodziny i wszyscy powinni iść do spowiedzi, wtedy przyjdę”. Po
sześciu miesiącach, kiedy byli gotowi, przyszedłem na taką właśnie Mszę św. o uzdrowienie drzewa
genealogicznego. Ta Msza nie trwała godzinę ani dwie, tylko cztery i pół. Pierwsza część Mszy św. to było
proszenie Boga o przebaczenie za ich grzechy i za grzechy przodków. To była bogata rodzina. Czułem się
zobowiązany tam pójść, bo oni bardzo pomagali mi w moich misjach. Zaczęliśmy modlić się o przebaczenie ich
grzechów, a wtedy miałem wizję od Ducha Świętego: pani, która miała jasne włosy i siedziała na krześle, miała na
szyi stetoskop, więc była lekarką. Widziałem klinikę i dużo kobiet, które były w stanie błogosławionym i stały w
kolejce. Tam był napis: „Klinika aborcyjna”. Od razu opowiedziałem o tej wizji całej rodzinie i zapytałem, kim jest
ta kobieta. I we łzach jedna z kobiet powiedziała: „To jest nasza praprababcia. Ona rozwiodła się z mężem, a
ponieważ była ginekologiem, otworzyła klinikę aborcyjną i dzięki temu mamy dużo pieniędzy, bo
5
wszystko odziedziczyliśmy po tej praprababci. Teraz już nie chcemy tych pieniędzy. To są pieniądze zbrukane
krwią niewinnych dzieci. Możemy sobie tylko wyobrazić, ile dzieci mogło być zmasakrowanych w tej klinice”. I od
razu zrozumieli, dlaczego dziś sami nie mają dzieci - bo poznali, jakie nosili na sobie przekleństwo. Wtedy
poprosiłem ich o odbycie pokuty - tą samą rzecz, o którą prosiłem moją rodzinę: ofiarować msze za tę panią i prosić
Boga o przebaczenie za jej grzechy. Musieli starać się uczynić tą praprababcię świętą. I potem modlić się za dusze
czyśćcowe, szczególnie za te, które umarły w ich rodzinie, a także pomagać biednym. I wtedy nagle jedna osoba
powiedziała: „Ojcze, sprzedamy całą naszą posiadłość i damy tobie na misje”. Odpowiedziałem: „Nie wchodźcie w
emocje. Podejmujcie decyzje powoli”. Po sześciu miesiącach zdecydowali się zbudować czy otworzyć kościół
wieczystej adoracji w Indiach i dwa kościoły w Afryce, a w Indiach zbudowali trzy sierocińce. Odłożyli w banku
dużo pieniędzy, tak żeby te sierocińce były co miesiąc utrzymywane. A więc to, co odziedziczyli po tych aborcjach,
dali biednym. Mieli kiedyś wielkie domy - sprzedali wszystko i zaczęli mieszkać w mieszkaniach. To się stało
osiem lat temu. A teraz w tej rodzinie jest trzynaścioro wnuków. Alleluja! Bóg jest Bogiem Wszechmogącym.
Grzechy mają daleko idące konsekwencje
Wiecie, że grzechy mają daleko idące konsekwencje i musimy je usuwać pokutą, modlitwą, postem i mszą
świętą, bo ma ona ogromną moc. Może przynieść błogosławieństwo nie tylko tym, którzy żyją, ale i tym, którzy
umarli. Wielu z was modli się za swoje dzieci, o ich nawrócenie. A ja wam mówię: ofiarowujcie za nie msze święte
i módlcie się, a zobaczycie cuda. Msza św. święta pomoże temu, który żyje, przyniesie mu nawrócenie i
uzdrowienie, pomoże też umarłym osiągnąć życie wieczne. Wzrastajmy w naszej wierze w Mszę świętą, bo tutaj
otrzymujemy uzdrowienie, tutaj dokonuje się ekspiacja za nasze grzechy, a przekleństwa naszych grzechów są
usunięte i dostajemy coraz więcej błogosławieństw.
Pamiętam jeszcze jedną rodzinę. Mieli taką podobną Mszę św. Kiedy się zaczęła i prosili o przebaczenie grzechów
swoich przodków, nagle zobaczyłem jasne, złote pudełko, które się świeciło. I zapytałem członków rodziny: „Czy
macie może gdzieś złote pudełko?”. A oni natychmiast odpowiedzieli: „Tak, jest w piwnicy. Nasz prapradziadek
bardzo kochał antyki. Miał dużą kolekcję antyków z Chin, z Indii, z różnych innych krajów. Miał też specjalne,
złote pudełko. Ono jest w piwnicy. Po jego śmierci nigdy tego nie dotykaliśmy, bo była to jego własność”.
Zapytałem: „Czy mogę podejść i dotknąć tego pudełka?”. Oni odpowiedzieli: „Dobrze, pójdziemy z tobą, skoro chcesz”.
A ja czułem, że tam jest coś złego. Wziąłem mój krzyż, wziąłem moją świecę, wodę święconą, stułę i poszedłem do
piwnicy. Nie uwierzycie, ale choć to było południe, w pokoju zrobiło się ciemno i wiele osób usłyszało jakieś
dźwięki – dzwonków, dzwoniących łańcuchów i straszny smród. A ja poszedłem do piwnicy i wziąłem to pudełko.
Ktoś powiedział: „A może jakiś skarb jest w środku?”. Ale tam nie było skarbu. Kiedy je otworzyłem, w środku był
kawałek skóry, gdzie było napisane krwią: „Wypieram się Jezusa i wszystkich innych bogów. Oddaję siebie i swoją
rodzinę szatanowi Od tego momentu szatan jest naszym panem”. Tak było bardzo wyraźnie napisane po angielsku.
To właśnie znajdowało się w tym złotym pudełku prapradziadka, który zawarł pakt z szatanem i oddał mu swoją
rodzinę. W tej rodzinie było bardzo wiele nieszczęść: niepełnosprawne dzieci, ludzie niewidomi, sparaliżowani,
poronienia, osoby ze schizofrenią, bardzo wiele problemów. I to dlatego osoby z tej rodziny wezwały mnie na Mszę
świętą. A powodem był tak naprawdę pakt z szatanem. Prosiliśmy o przebaczenie i przełamaliśmy moc szatana.
Modliliśmy się o uwolnienie. O tej samej pokucie powiedziałem członkom tej rodziny: codziennie chodźcie na
Mszę świętą, ofiarujcie Msze święte, pomagajcie biednym i tak dalej. I naprawdę ta rodzina stała się dużo zdrowsza.
Budujmy relację z Jezusem!
Oczywiście nie powiem, że sto procent przekleństw od razu zostaje usuniętych, bo całkowite uwolnienie
przychodzi z czasem. To jest wielki grzech - gdy katolik oddaje siebie i swoje pokolenie szatanowi. Bo wiem, że są
tacy ludzie, którzy zawierają pakt z szatanem, a dzieci i wnuki cierpią potem tego konsekwencje. Mówiłem o
satanizmie, o masonerii i mocy szatana. Moi drodzy - nie miejmy żadnego związku ze złem, z diabłem! Odetnijmy
jakiekolwiek związki ze złymi duchami i odejdźmy od jakiejkolwiek ezoteryki i New Age, od wszystkich mocy
ciemności i okultyzmu! Zbudujmy intymną relację z Jezusem i Jego Królestwem, a tego Królestwa możemy
doświadczyć w Kościele poprzez sakramenty święte. Zawrzyjmy pakt z Jezusem Panem, a nigdy, nigdy pakt z
szatanem! A więc jeśli ktoś uczynił taki pakt i połączenie z szatanem, złe konsekwencje mogą przejść na kolejne
pokolenia. Bądźmy całkowicie, w stu procentach połączeni z Jezusem, z sakramentami i z Kościołem, a wtedy
będziemy bezpieczni. I pamiętajmy, co Jezus powiedział Piotrowi: „Na tobie zbuduję Mój Kościół, daję ci klucze
Królestwa Bożego, a bramy piekielne go nie przemogą”. To jest dla nas gwarancja, byśmy byli w Kościele. Bo
jesteśmy we właściwym Kościele, Kościele katolickim, gdzie są klucze do Królestwa Bożego. Jesteśmy chronieni
od wszelkiego zła, ale bądźmy autentycznymi katolikami, a nie tylko z nazwy, chodząc za różnymi praktykami
pogańskimi - wyrzeknijmy się tego wszystkiego!

Dziękuję Ci, Jezu. Dziękuję Ci, Panie. Alleluja
  • Strona:
  • 1
Wygenerowano w 1.92 sekundy