Home
Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: O Charyzmatach

O Charyzmatach 8 lata, 11 mies. temu #2037

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
O charyzmatach
Luty 26, 2011

Co to jest charyzmat?
Charyzmat z gr. „charisma” oznacza „bezinteresowny dar”. Nie jest więc udzielany za zasługi, nie jest żadnym wyróżnieniem jak niekiedy potocznie się to odbiera. Jest darem ku zbudowaniu Kościoła. Charyzmatu więc nie można się ani nauczyć, ani kupić (zobacz Dz 8,18-23). Kodeks Kościoła Katolickiego (KKK 799) podaje: „Charyzmaty, zarówno nadzwyczajne, jak również proste i zwyczajne, są łaskami Ducha Świętego, bezpośrednio lub pośrednio służącymi Kościołowi”.

Inaczej mówiąc, charyzmat to zdolność, jaka pojawia się w człowieku dzięki Duchowi Świętemu.
Może być to naturalna zdolność, która poddana Duchowi Świętemu buduje Kościół. Tak mówi się czasem że ktoś ma charyzmat śpiewu, charyzmat ładu i porządku, charyzmat zachęcania innych do czynienia dobra.
Może to być także nadnaturalny dar od Ducha Świętego. Mówimy wtedy o charyzmacie modlitwy w językach, proroctwa, rozeznawania i innych.
Każdy charyzmat – za wyjątkiem modlitwy w językach – oznacza zdolność do podjęcia służby. Charyzmat – zwyczajny czy nadzwyczajny – nie jest dla osoby która go otrzymała, lecz jest dany po to, aby służyć innym.

Po co charyzmaty?

„Bo Pan Bóg nie uczyni niczego, jeśli nie objawi swego zamiaru sługom swym, prorokom.” (Am3,7). Wynika z tego, że nadprzyrodzonemu działaniu Pana zawsze towarzyszy charyzmat, który dany jest po to, by poznano i chwalono prawdziwego Autora cudu. Dzięki posłudze charyzmatycznej Lud Boży uwielbia swego Pana, który żyje pośród nas i działa z mocą. W KKK 768 czytamy: „Aby Kościół mógł wypełniać swoje posłanie, Duch Święty uposaża go w rozmaite dary hierarchiczne oraz charyzmatyczne i przy ich pomocy nim kieruje”.
Charyzmaty nie są więc jakimś dodatkiem, lecz wraz z hierarchią są niezbędne – „aby Kościół mógł wypełnić swoje powołanie” oraz „zostają udzielone w celu budowania Kościoła, dla dobra ludzi oraz ze względu na potrzeby świata” (KKK 799)
(KKK 800) Charyzmaty powinny być przyjmowane z wdzięcznością przez tego, kto je otrzymał, ale także przez wszystkich członków Kościoła. Są one rzeczywiście wspaniałym bogactwem łaski dla żywotności apostolskiej i dla świętości całego Ciała Chrystusa, pod warunkiem jednak, że chodzi o dary, które prawdziwie pochodzą od Ducha Świętego i żeby były wykorzystywane w sposób w pełni zgodny z autentycznymi poruszeniami tego Ducha, to znaczy w miłości, będącej prawdziwą miarą charyzmatów.

Czy ja też mogę być charyzmatykiem?

Ponieważ charyzmat nie jest wyróżnieniem ani nagrodą, lecz otrzymują go wszyscy ochrzczeni w Duchu w imię Jezusa Chrystusa ku chwale Boga Ojca – „w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” (Mt 28,19), dlatego ty też, jeśli otrzymałeś chrzest zanurzający cię w śmierć Chrystusa, otrzymałeś nowe życie Jezusa Zmartwychwstałego, życie w Duchu Świętym, które wyraża się w rozlicznych darach i przejawach, m.in. poprzez miłość, pokój, radość, a także przez charyzmaty. (por. Rz 6,2-5; 14,17).
Zwróć jednak uwagę, że mowa tu w wielu fragmentach Pisma o tych, którzy „umarli dla grzechu” i „narodzili się” do nowego życia. Jeżeli żyjesz dla siebie, a nie dla Chrystusa, jeżeli nie umarłeś dla siebie, by żył w tobie Jezus (Ga 2,19-20), charyzmaty w Tobie będą jedynie w formie potencjalnej, podobnie jak w ziarnku jest potencjalnie krzew gorczycy. (por. Łk 9,24; J 12,24; Mk 4,30-32), a łaski chrzcielne pozostaną w tobie czymś na podobieństwo prezentu, który dostałeś… ale go nie rozpakowałeś.
Wszystkie charyzmaty są nam dane dla zbudowania Kościoła, a nie dla naszych prywatnych korzyści. Nie są one także „orderem” czy też „nagrodą za świętość”. Posiadanie charyzmatów nie jest wyróżnieniem ani za szczególne osiągnięcia duchowe, ani za wieloletni staż we wspólnocie. Są darem od Ducha Świętego, który udziela ich tak jak chce (por. 1 Kor 12,11).
Potrzeba, aby każdy chrześcijanin był otwarty i spragniony charyzmatów. Nie należy jednak zazdrościć innym, iż posługują darami charyzmatycznymi, których sami nie posiadamy. Zazdrość duchowa przeszkadza w życiu wiary i modlitwy. Jeżeli pragniesz daru dla posługi, proś aby Pan ci go dał.

Sobór Watykański II

Podczas Soboru Watykańskiego II pojawił się wyraźny spór o definicję charyzmatu. Owoc tego sporu miał zaważyć na istnieniu w Kościele katolickim ruchu Odnowy w Duchu Świętym.
W efekcie prac Sobór Watykański II powrócił do tradycji wynikającej z Pisma Świętego. Charyzmatów nie traktuje się już jako oznaki świętości, ale jako dar dla dobra innych, dla dobra wspólnoty i jako wyposażenie każdego wierzącego w celu głoszenia Ewangelii. Otworzyło to drogę to tworzenia się grup charyzmatycznych złożonych z ludzi świeckich, a w konsekwencji – Ruchu Odnowy w Duchu Świętym.
Z inicjatywy kardynała Leona-Josepha Suenesa w 1974 roku w Malines w Belgii spotkała się międzynarodowa grupa teologów ( m. in. Joseph Ratzinger, były kardynał Prefekt Kongregacji Nauki i Wiary). Dzięki pracy tej grupy powstał w 1975 roku tzw. I Dokument z Malines, obecnie wydawany po polsku po raz drugi pod tytułem: Teologiczne i duszpasterskie wskazówki dotyczące Odnowy charyzmatycznej w Kościele katolickim. W kolejnych latach powstały następne dokumenty. W sumie jest ich pięć. Dokumenty z Malines jasno określają teologiczne podstawy i pastoralne znaczenie Odnowy charyzmatycznej, ułatwiają jej zrozumienie i przestrzegają przed możliwymi wypaczeniami.
Pod wpływem kard. Suenensa, o którym słusznie się mówi, iż był jednym z architektów Soboru Watykańskiego II, w Konstytucji Dogmatycznej o Kościele Lumen gentium umieszczony został ważny tekst o charyzmatach, w którym między innymi czytamy:
„A ponieważ charyzmaty, zarówno najznamienitsze, jak i te bardziej pospolite a szerzej rozpowszechnione, są nader sposobne i pożyteczne dla potrzeb Kościoła, przyjmować je należy z dziękczynieniem i ku pociesze. O dary zaś nadzwyczajne nie należy ubiegać się lekkomyślnie ani zarozumiale spodziewać się po nich owoców apostolskiej działalności; sąd o ich autentyczności i o właściwym wprowadzaniu ich w czyn należy do tych, którzy są w Kościele przełożonymi i którzy szczególnie powołani są, by nie gasić Ducha, lecz doświadczać wszystkiego i zachowywać to, co dobre (por. 1 Tes 5,12 i 19-21)” (LG 12).
Tekst ten w pewnym sensie umożliwił powstanie Odnowy charyzmatycznej w Kościele katolickim. Kard. Leon Joseph Suenens w 1975 roku osobiście przekonał Ojca Świętego Pawła VI do tego ruchu. Od tego czasu z woli Papieża ” towarzyszył” Odnowie. W 1978 roku pod jego patronatem zorganizowane zostało w Rzymie Międzynarodowe Biuro Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej – International Catholic Charismatic Renewal Services – ICCRS (www.iccrs.org/)

Zobacz: www.lccrs.org/index.html

Charyzmatów jest wiele, a Duch Święty jest nieograniczony w działaniu. Przyjrzyjmy się niektórym z charyzmatów.

DAR JĘZYKÓW

Historia

W Starym Testamencie nie ma wzmianki o takim darze. Został zapowiedziany przez Jezusa dopiero po Jego zmartwychwstaniu: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą;” (Mk 16,15-17).

Apostołowie, prości rybacy, nie mogli sobie zdawać sprawy z tego co znaczy ta obietnica. Dar pojawił się po zesłaniu Ducha Świętego: „Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić.” (Dz 2,1-4).

Po upływie I wieku zanikają informacje o szerokim występowaniu daru języków. Znane są pojedyncze przypadki świętych, np. św. Franciszek Ksawery, św. Jan Maria Vianney. Później używanie daru języków stało się rzadkie i „zarezerwowane” dla życia zakonnego, dla świętych.

Odrodzenie jak nastąpiło po Soborze Watykańskim II.

Czym jest Dar języków?

Dar języków jest modlitwą pozapojęciową, w której można wyrazić to, czego nie da się wypowiedzieć słowami, bardziej rodzajem ekspresji, niż przekazu treści. Bywa on nazwany “darem zwerbalizowanej kontemplacji”. Nie wymaga on większego zrozumienia, posłuszeństwa i formy, niż te modlitwy, na jakie stać dzieci. Jest to jak gdyby “gaworzenie przed Panem Bogiem”.

Św. Paweł mówi o nim jako o zjawisku powszechnym pośród wspólnot i nie domaga się jego ograniczenia, pragnie tylko wprowadzić większy porządek przy korzystaniu z tego daru. On sam potwierdza swoje osobiste doświadczenie w modlitwie językami: “Dziękuję Bogu, że mówię językami lepiej od was wszystkich” (1Kor 14, 18). Paweł pragnie przy tym, żeby ten dar obejmował jak najszersze rzesze wiernych: “Chciałbym, żebyście wszyscy mówili językami” (1 Kor 14, 5).

Dar języków jest najpierw rodzajem modlitwy prywatnej, nawet jeżeli praktykowany jest we wspólnocie: “Ten kto mówi językami, buduje siebie samego”(1Kor, 14, 4).

Jest to modlitwa, którą Duch Święty ma przygotowaną dla nas, aby w chwili naszej słabości lub wtedy, kiedy treść, którą nosimy w sercu i pragniemy przekazać Bogu, przekracza nasze ograniczone słowa, zastąpić naszą słabość, niezdarność i brak rozeznania co do potrzeb nas samych i wspólnoty. “Ten bowiem, kto mówi językiem, nie ludziom mówi, lecz Bogu. Nikt go nie słyszy (tzn. nie rozumie), a on pod wpływem Ducha mówi rzeczy tajemne” (Kor 14, 2).

Jest to modlitwa odpowiednia do każdej okoliczności, Duch Święty wie bowiem najlepiej, jakich użyć słów, aby trafić bezpośrednio do serca samego Boga. Jest to najłatwiejszy sposób, aby oddać się do dyspozycji Ducha Świętego. Kiedy modlimy się w językach, to pokazujemy Panu Bogu problem i „nie narzucamy” rozwiązania. Podobnie jak Maryja na weselu w Kanie Galilejskiej, która powiedziała Jezusowi tylko „Synu, nie mają już wina” – i to wystarczyło.

“Podobnie także Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości, gdy bowiem nie umiemy się modlić tak jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie sposób wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, wie że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą” (Rz 8, 26-27).

Dar ten, wykorzystywany we wspólnocie, pomaga lepiej otworzyć się na Słowo Boże, oczyszcza myśli i serce od osobistych wyobrażeń Boga i Jego woli, a przygotowuje na przyjęcie woli Boga. Jest jak gdyby “bazą” na podstawie której “uaktywniają się pozostałe dary”. Pozwala też wyciszyć serce z wszelkich nieuporządkowanych myśli i pragnień, uwrażliwiając na przekaz słowa Boga, dlatego też często na bazie tego daru pojawia się we wspólnocie dar proroctwa.

Dar języków może przejawiać się w różnych odmianach:

- jubilacja – jest to bądź śpiew w językach, bądź też śpiew jakiegoś wyrazu, np. alleluja, na improwizowaną melodię. To sposób modlitwy wspólnotowej, modlitwy uwielbienia Pana, który nie wymaga właściwego daru języków, ale stanowi jak gdyby wstęp do niego i bardzo często w ten dar się przeradza.
- glosolalia – jest to właściwy dar języków.
- ksenolalia – jest to sytuacja, w której osoba modląca się w językach wypowiada słowa w jakimś określonym języku, (np. hebrajskim), którego jednak zupełnie nie zna, ani też nigdy nie słyszała.

Dar języków w praktyce

Człowiek posiadający dar języków w pełni go „kontroluje”. Modli się zupełnie świadomie, jest też w pełni wolny, czyli może zacząć i skończyć modlitwę kiedy tylko zechce. Jest jednym ze zwykłych modlących się we wspólnocie, tyle tylko, że jego usta wypowiadają nieznane słowa. Modlitwa w językach domaga się współpracy człowieka z Bogiem, jest ona bowiem pewną kombinacją elementów boskich i ludzkich, a inicjatywa wychodzi zarówno ze strony człowieka, jak i Boga. Człowiek oddaje w tej modlitwie Bogu swój język, głos, wolę, natomiast Duch Święty organizuje to wszystko w jedną całość, nadając modlitwie nadprzyrodzoną treść.

Aby modlić się w językach, trzeba przełamać wewnętrzny opór wiążący się z koniecznością wypowiadania niezrozumiałych przez siebie słów. Ten opór jest główną przeszkodą w modlitwie językami. Aby otrzymać dar języków, można prosić o to Pana i po prostu… ćwiczyć! To ćwiczenie pomaga przełamać wewnętrzne opory przed samym sobą i jednocześnie otwiera na działanie Ducha Świętego. Można to porównać do przykładu małego dziecka, które próbuje wypowiadać przed Ojcem pierwsze słowa. Czy Ojciec Niebieski nie będzie się radował z tego powodu? Warto więc na początek zacząć w trakcie modlitwy osobistej wychwalać Pana nasuwającymi się spontanicznie słowami, nie zwracając uwagi na treść, ale próbując skoncentrować się na samej Bożej Obecności.
Można następnie zatrzymać się przy jakiejś formule lub słowu, np. “Alleluja”, lub “Abba, Ojcze”, powtarzając ją wielokrotnie i szybko. Po dłuższej chwili łatwo zauważyć, że język w pewien sposób nie nadąża za wypowiadanymi treściami. Jest to moment, w którym sam Duch Święty będzie chciał wkroczyć w naszą modlitwę ze swoją modlitwą. Warto wtedy spróbować wypowiedzieć treść modlitewną w postaci spontanicznie nasuwających się słów, które nie mają większego sensu.

Początkowo wszystko to wydaje się sztuczne, pojawia się wewnętrzny opór i obawa że jest to tylko nasze działanie, bez pomocy Ducha Świętego. W pewnym sensie tak jest istotnie. Jednakże gdy człowiek przełamie wewnętrzny opór, z czasem zauważy, że wypowiadane słowa jak gdyby same zaczynają układać się w pewną całość i wypływają jak gdyby spontanicznie, popychane jakąś wewnętrzną siłą. Wtedy właśnie to Duch Święty wkracza w nasze “ćwiczenie” i to On zaczyna przemieniać je w modlitwę Duch Święty bardzo dyskretnie i w sposób początkowo niezauważalny „przejmuje kontrolę” nad naszą modlitwą, układając wypowiadane dźwięki w harmonijną całość. W ten sposób pod działaniem Ducha Świętego zaczynają wypływać z naszych ust dziwne głoski do tej pory niesłyszane, powodowane jakimś impulsem wewnętrznym. Niektórzy od razu otrzymują dar wygłaszania modlitw całkowicie skomponowanych, inni otrzymują „zaledwie” dwa, trzy słowa.

Proroctwo w językach i dar tłumaczenia języków

Polega na przekazaniu wiadomości, jaką Duch Święty pragnie zakomunikować nam w językach. Osoba, która otrzymała taki dar podczas tłumaczenia czuje, że w jej usta wkładane są kolejno słowa tzn., że po wypowiedzeniu pierwszego nasuwa się następne i tak dalej. Trzeba, więc odwagi i ogromnej wiary, aby wypowiedzieć tylko jedno słowo, które w danej chwili się słyszy bez jasności tego, co będzie dalej.

Dar tłumaczenia nie jest literackim przekładem wiadomości. Jest to zupełnie odrębny dar, który nadaje sens całości, a nie tłumaczy poszczególnych słów. Św. Paweł mówił: „Jeżeli korzysta ktoś z daru języków, to niech mówią kolejno dwaj, najwyżej trzej, a jeden niech tłumaczy! Gdyby nie było tłumacza, nie powinien mówić na zgromadzeniu; niech zaś mówi sobie samemu i Bogu!” (1 Kor 14,27-28).

DAR PROROCTWA

Nie polega na przepowiadaniu przyszłości, (chociaż niektóre proroctwa mogą mieć taki charakter), lecz jest to „specjalna wiadomość” od Pana Boga. To przekaz radości, światła, napomnienia, odwagi, pocieszenia, nadziei. „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe.” (J 16, 12-13). Tak, więc jest to głos samego Jezusa, który chce mówić do nas poprzez Ducha Świętego, chce nas zapewnić, że jest wciąż żywy i obecny wśród nas, że troszczy się o każdego i zna nasze osobiste problemy.

W rozumieniu biblijnym prorok to ktoś, kto mówi w imieniu Boga. Nie należy proroka traktować jak wróżki, czy jasnowidza. Czyli prorokować: to mówić w imieniu Boga, przesyłać specjalną wiadomość dla wspólnoty lub pojedynczej osoby od Pana. Św. Paweł mówi: „Ten zaś, kto prorokuje, mówi ku zbudowaniu ludzi, ku ich pokrzepieniu pociesze.”(1 Kor. 14, 3). Na ogół proroctwa, które słyszymy na spotkaniach modlitewnych mają na celu dodać odwagi, nadziei i ufności, pocieszają i zapewniają o ojcowskiej miłości ze strony Boga. Nie są to nigdy rozkazy, groźby, lecz co najwyżej delikatne napomnienia. Św. Paweł napomina nas: „Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie. Wszystko badajcie, a co szlachetne -zachowujcie.” (1 Tes. 5, 19-21). Jak z tego wynika, obok prawdziwego proroctwa mogą się pojawić również fałszywe.

Istnieją kryteria oceny, czy proroctwo jest autentyczne czy nie:

1. Proroctwo powinno zostać rozeznane przez osobę, której został dany przez Ducha Świętego dar rozeznania.
2. W treści proroctwa powinny być elementy dodające odwagi, pocieszające, łagodnie napominające, wlewające w serce nadzieję. Jeśli istnieją w nim elementy przedstawiające groźby, wyrzuty, przepowiadające kary, które zasiewają w duszach strach przygnębienie i dezorientację, proroctwo takie powinno być ocenione jako fałszywe.
3. Głównym celem powinno być głoszenie chwały Bożej. Wypowiadane słowa powinny wypływać z obfitości Bożej miłości.
4. Pewność, że proroctwo dotyczące przyszłości jest autentyczne można uzyskać dopiero wtedy, gdy zostanie ono spełnione, toteż należy podchodzić do nich z ostrożnością i pewną rezerwą.
5. Treść proroctwa musi być zgodna z Pismem Świętym i nauczaniem Kościoła. Jeśli tak nie jest, fałszywość jest ewidentna, bowiem Duch Święty nie przeczy samemu sobie.
6. Treść proroctwa powinna rozwijać w nas życie Chrystusa, pogłębiać wzajemną miłość. Jeśli natomiast pobudzi niezdrową ciekawość, wywoła chorobliwe pragnienia, odwróci naszą uwagę od Boga – należy je uznać za fałszywe.
Proroctwo może być przekazane w mowie wiązanej, w językach (wtedy jest potrzebna osoba z darem tłumaczenia języków), lub może to być fragment z Pisma Świętego, albo obraz.

DAR ŁEZ

Ten dar towarzyszy często nawróceniom, jest wyrazem stanu szczęścia wypływającego z doświadczenia bliskości kochającego i przebaczającego Boga. Bardzo często dar ten wiąże się ze stanem pocieszenia duchowego i towarzyszy doświadczeniu emocjonalnego uniesienia, które często pojawia się pod wpływem działania Boga. Dar łez jest więc zewnętrznym przejawem działania Boga w sercu człowieka, podczas którego doświadcza on szczególnego stanu pocieszenia, a jego dusza rozpala się miłością do Boga.

Dar łez ma charakter oczyszczający i rodzi w sercu poczucie wolności i szczęścia. Podobnie jak dar zaśnięcia w Panu, ma charakter daru “nietrwałego”, udzielanego w określonych momentach życia, ale może występować również w formie stałej (na przykład u św. Ignacego czy wielu innych świętych) i wtedy staje się cenną pomocą w procesie rozeznawania jako potwierdzenie działania Ducha Świętego.


www.kyrios.odnowa.org/?page_id=130

Odp: O Charyzmatach 8 lata, 11 mies. temu #2043

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
Charyzmatyk nie podchodzi do Posługi Charyzmatami jak fascynat, a podchodzi jak do Służby BOGU. Jeżeli i Ty pragniesz Posługiwać BOGU i być końcówkami PALCÓW BOGA TRÓJEDYNEGO jak także w JEGO IMIĘ Wiązać złe duchy i Posyłać je w konkretne miejsce i traktować to jako Służbę BOGU - Módl się o Te Charyzmaty, a na pewno jakieś dostaniesz - ale niekoniecznie będą zgodne z Twoją Wolą, ale z BOŻĄ i to BÓG Wyznaczy Ci Ścieżkę Służby.


Charyzmatyk nie dostaje danego Charyzmatu ani z powodu Świętości, ani z powodu zasług, ale dlatego, że BÓG uposażył go w szczególne Talenty pomocne w danej Posłudze, tak jak Kapłana przygotowuje już wcześniej, jak i później do tego, by mógł Posługiwać Sakramentami – i że ma to Służyć dla budowania Kościoła Katolickiego - czy to w przypadku Charyzmatyka, czy Kapłana, czy osoby Zakonnej . I nieraz nawet jak dana osoba nie prosi o żaden Charyzmat, czy Powołanie Zakonne, czy Kapłańskie – i tak Je dostaje i dana osoba w Posłuszeństwie BOGU Je przyjmuje mimo, że często zastanawia się dlaczego akurat ona dostała to Powołanie. Zdarza się też często, że dana osoba prosi o jakieś Powołanie i także bardzo często Je dostaje.


Wydaje mi się, że jeżeli osoba otwiera się na działanie Łaski w Jej Duszy - to BÓG OJCIEC bardzo mocno Działa w tej Duszy.

Odp: O Charyzmatach 8 lata, 11 mies. temu #2044

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
Charyzmatyk jest tylko prostym sługą. Posługuje Charyzmatami w KK. Są One dla budowania KK. Nie należą do niego ale do KK, a jak mówi Ewangelia Łk 12,39-48 stawiają znacznie wyższą poprzeczkę po śmierci na Sądach Ostatecznym i Szczegółowym


Czym są Charyzmaty znajdziecie tu;

www.kyrios.odnowa.org/?page_id=130


I nawet jak wymaga tego sytuacja i dotykaCharyzmatyk daną osobę to nie on dotyka, a PAN JEZUS i Cuda BOŻE jak sama nazwa wskazuje wykonuję nie on tylko BÓG TRÓJEDYNY.

Charyzmatyk jest Powołany tylko do Modlitwy Wstawienniczej i życia w jak najdalej posuniętej Czystości Serca. DUCH ŚWIĘTY Daje Charyzmaty takie jakie chce i komu chce. Nie wszystkie Charyzmaty jakie dostajemy są zgodne z naszą Wolą. Ale staramy się być Posłuszni BOGU.

Odp: O Charyzmatach 8 lata, 11 mies. temu #2045

  • frater
  • ( Admin )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1366
  • Oklaski: 8
Elbrus napisał:
Alus napisał:
każdy człowiek, który się mieni być powołanym do uzdrawiania i czynienia cudów, trwa w błędzie.
I tak ustanowił Bóg w Kościele najprzód apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli,
a następnie tych, co mają dar czynienia cudów,
wspierania pomocą, rządzenia oraz przemawiania rozmaitymi językami.
Czyż wszyscy są apostołami? Czy wszyscy prorokują? Czy wszyscy są nauczycielami?
Czy wszyscy mają dar czynienia cudów? Czy wszyscy posiadają łaskę uzdrawiania?
Czy wszyscy przemawiają językami? Czy wszyscy potrafią je tłumaczyć?

(1 Koryntian 12:28-30)
Przez Niego otrzymaliśmy łaskę i urząd apostolski,
aby ku chwale Jego imienia pozyskiwać wszystkich pogan dla posłuszeństwa wierze.
Wśród nich jesteście i wy powołani przez Jezusa Chrystusa.

(Rzymian 1:5-6)

Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia,
lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga!
On nas wybawił i wezwał świętym powołaniem nie na podstawie naszych czynów,
lecz stosownie do własnego postanowienia i łaski
,
która nam dana została w Chrystusie Jezusie przed wiecznymi czasami.

(2 Tymoteusza 1:8-9)

A zatem zachęcam was ja, więzień w Panu,
abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani

(Efezjan 4:1)

Zresztą niech każdy postępuje tak, jak mu Pan wyznaczył,
zgodnie z tym, do czego Bóg go powołał
.
Ja tak właśnie nauczam we wszystkich Kościołach.

(1 list do Koryntian 7:17)

Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują,
współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru.

(Rzymian 8:28)
Alus napisał:
frater napisał:
I ja także to czynię. Przeczytaj dokładnie moje wszystkie posty i zacytuj jeżeli gdziekolwiek co innego głosiłem.

Dokładnie przeczytałam - dar języków, proroctwa, łez.....
a Ty piszesz o danym Ci darze uzdrawiania i czynienia cudów
Wszystkim zaś objawia się Duch dla [wspólnego] dobra.
Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa, drugiemu umiejętność poznawania według tego samego Ducha, (
innemu jeszcze dar wiary w tymże Duchu, innemu łaska uzdrawiania w jednym Duchu,
innemu dar czynienia cudów, innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie duchów,
innemu dar języków i wreszcie innemu łaska tłumaczenia języków.
Wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce.

(1 Koryntian 12:7-11)

Odp: O Charyzmatach 7 lata, 9 mies. temu #3033

  • Neo
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Świeżak
  • Posty: 11
  • Oklaski: 0
Kochani!

Słuchajcie, jest taka sprawa.

Tak się składa, że jakieś dwa lata temu otrzymałem - jak to ksiądz później potwierdził -- dar języków, a właściwie ksenolalia.

To było tak... Przeżywałem głęboki kryzys emocjonalny i postanowiłem sprawdzić Odnowę Życia w Duchu Świętym. Ot tak, na jedno spotkanie poszedłem. Przyznam, trochę licząc na cud uzdrowienia, a trochę z próżnej ciekawości: co to właściwie jest tak ksenolalia, bo w dzieciństwie słyszałem o niej tu i ówdzie i trochę mnie ona fascynowała - czy jest czy nie nie ma, i gdzieś w głębi liczyłem na jakieś Boże natchnienie.
Dodam, że od dzieciństwa byłem wychowywany w bardzo pobożnej atmosferze.

Tam na tym spotkaniu grupy charyzmatycznej z początku nic nadnaturalnego się nie działo. Śpiewy jak w kościele. Wychwalanie Boga. Konferencja o wyzbyciu się własnej woli z serca... Aż tu kolejne śpiewy i wzywanie Pana Boga. I nagle jedna dziewczyna zacząła mówić jakimś obcym językiem. Brzmiał trochę jak jakiś bliskowschodni albo z północny Afryki, ale chyba już wymarły. Z kolei inna osoba próbowała je "przekładać" na polski i z tego co pamiętam brzmiało to mniej więcej tak: "Jestem waszym Bogiem, kocham Was", i tym podobne. Ja początkowo próbowałem racjnolanie to ogarnąć, to jest - sprawdzać czy polskie słowa, które się powtarzają, powtarzały się były także w tym obcym języku. Ale coś mi się rozłaziło to wszystko, choć przecież ja wcale lingwistą nie jestem i nia przecież miejsca ni czasu na analizy. I właśnie w tym momencie poczułem coś dziwnego. Jakby cały mój umysł został wyrwany z (że użyję filozoficznego pojęcia) intersubiektywności i pozostała tylko ta dziewczyna, która mówiła obcym językiem.
Dodam, że w czasie tego całego spotkania grupu charyzmatycznej tylko ksiądz prowadzący wyglądał, jakby zachowywał trzeźwą ocenę w tym wszyskim i spoglądał na tego i owego.

Jakieś tydzień po tych wydarzeniach. Jestem wieczorem w kościele na Mszy Świętej i słyszę słowa "Mana ta et, al Jehu". A byłem wtedy tylko po śniadaniu. Wpierw myślę, że coś w głowie mi się pokiełbasiło, że niby "Eta". Ale nie. Przypomnam sobie, że przecież Jehu to po hebrajsku znaczy tyle samo co Jahwe. Wracam do domu, sprawdzam słowniki hebrajskie w necie i zdanie, które usłyszałem znaczy dokładnie, słowo w słowo: "Porcji to pora, a nie Boga".

Od temtej pory czasem zaczynam mówić językami, sam już nie wiedząc czy to ksenolalia czy to glosolalia czy to wszystko to triki umysłu i wcale tego daru nikt nie otrzymuje.
Czasem zaczynam bluźnić na Boga tymi językami, gdy przychodzi mi do głowy jakaś depresyjna a absurdalna myśl.

Sam już nie wiem, co z tym zrobić.

I powiem szczerze, że gdybym mógł cofnąć czas, najchętniej nie poszedłbym był do tej wspólnoty ni nie czekał na żadne natchnienia.

Czy wiecie jak się tej ksenolalii pozbyć?

Odp: O Charyzmatach 7 lata, 9 mies. temu #3035

  • sylka1989
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 894
  • Oklaski: 36
mam pytanie to znaczy mówisz językami czy nie??czy tylko słyszysz jak ktoś mówi Językami??.Niektórzy z nas nalezą do Odnowy to wielka Łaska mieć takie dary.Chciałabym cię zaprosić do Seminarium Odnowy w Duchu Świętym
Wieczny odpoczynek racz im dać Panie a światłość wiekuista niechaj im świeci, a dusze wiernych zmarłych niech odpoczywają w pokoju szczególnie tych co z nikąd nie mają pomocy Amen

Maria Simma

Dusze czyśćcowe mówią, że wielu ludzi dostaje się do piekła, ponieważ za mało ludzi modli się za nich. Przez odmawianie rano i wieczorem poniższej modlitwy odpustowej, wiele dusz uratować można przed potępieniem. Simma widziała pewnego razu takie dusze, których losy ważyły się między piekłem i czyśćcem.

O Najłaskawszy Jezu, miłośniku dusz, błagam Cię przez konanie Najświętszego Serca Twego i przez boleści Matki Twej Niepokolanej, obmyj we Krwi swojej grzeszników całego świata, którzy teraz konają i dziś jeszcze umrzeć mają. Serce Jezusa konające, zlituj się nad konającymi. Serce Maryi pod krzyżem omdlewające, módl się za umierającymi. Amen





Strona o Czyśćcu bardzo polecam i zapraszam ;

czysciec.npx.pl/news.php

Odp: O Charyzmatach 7 lata, 9 mies. temu #3041

  • Neo
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Świeżak
  • Posty: 11
  • Oklaski: 0
Nie, no mówię, i w każdech chwili mógłbym mówić, czasem w myślach, a często aż się chce krzyczeć. Próbowałem też zapisywać to. Nie wiem, interesuję się trochę literaturą i mam jakieś dziwne przeczucie, że te słowa coś znaczą.

Ale... powiem szczerze, że wolałbym tego daru nie mieć.

I -- skoro pozostajemy w Sieci anomimowi -- powiem dlaczego.

Te słowa "kryzys emocjonalny" - to bardzo eufemistyczne określenie. Od kilku lat zmagam się problemami psychicznymi, które naprawdę już różnie diagnozowano, i aż wstyd mówić, jakie są najcięższe zarzuty. Kiedyś jedna osoba powiedziała mi -- i to mi teraz najbardziej pasuje do mnie z tamtych lat: osobowiść mnoga (i jak każdy z taką diagnozą przyjąłem to nie na serio). Dopiero mniej więcej od roku odrywam swoje ja sprzed tych historii psychiatrycznych. (dar otrzymałem - jak już mówiłem dwa lata temu). Inny psycholog mi mówił, że to zaburzenia schizotypowe. Mniejsza o diagnozy, za dużo ich już naprawdę słyszałem i naprawdę były różne.

I teraz -- sama powiedz -- po tym zwierzeniu nadal mi wierzysz, że mam ten dar?
Bo ja najchętniej bym się go pozbył, bo przyprawia mnie o jakieś szaleństwo.
Wygenerowano w 2.10 sekundy