Home
Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

Kontemplacja i Medytacja Męki Pańskiej
(1 przeglądających) (1) Gość
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: Kontemplacja i Medytacja Męki Pańskiej

Odp: Kontemplacja Męki PAŃSKIEJ 7 lata, 2 mies. temu #2710

  • frater
  • ( Admin )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1293
  • Oklaski: 8
Spotkanie z Matką
Dziś widziałam spotkanie Pana Jezusa z Jego Najświętszą Matką w drodze na Kalwarię. Okropnie bolesne było to spotkanie. - Nie wiem, czy będę w stanie powtórzyć wszystko, co widziałam i słyszałam. Żydzi nie tylko Pana Jezusa znienawidzili i chcieli się Go pozbyć, lecz i tych wszystkich, co byli blisko Jego osoby. Najzłośliwiej patrzyli na Jego uczniów, Apostołów, Matkę Jego i krewnych. Zaraz przy pojmaniu Pana Jezusa widziałam, jak faryzeusze wysyłali na wszystkie strony opłaconych szpiegów z poleceniem, aby zwracali uwagę na przechodniów, zwłaszcza na mężczyzn i podsłuchiwali, co mówią. Podejrzanych o sprzyjanie Panu Jezusowi kazali aresztować. Dlatego Apostołowie i uczniowie rozeszli się, pozostali tylko niektórzy, jak Jan i Piotr, ale szli z daleka, bojąc się, aby ich nie pojmano.Matka Najświętsza z boleścią serca pożegnała się z Panem Jezusem, gdy wychodził modlić się na górę Oliwną, pozostała z krewnymi w mieście. Pan Jezus nie wziął Jej ze sobą, bo jako arcykapłan Nowego Przymierza, gotując się do złożenia z Siebie Bogu Ojcu ofiary całopalnej, chciał być sam z Bogiem," bez rodziny. - Tym odosobnieniem chciał przypomnieć to, co powiedział w Świątyni Jerozolimskiej do Matki swojej: "Czy nie wiecie, że w tych rzeczach, które są Ojca mojego, potrzeba, abym był?" Matka Najświętsza pamiętała o tym, co wyrzekła do Anioła, zwiastującego Jej poczęcie i urodzenie Syna: "Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego... Zgadzam się z wolą Twoją, Ojcze Niebieski..." Pamiętała i o słowach Symeona, gdy Dziecię Jezus wziął na Swoje ręce i rzekł: "Oto ten przeznaczony jest na upadek i powstanie wielu w Izraelu, i na znak któremu sprzeciwiać się będą", a zwróciwszy się do Matki Najświętszej, rzekł: "Duszę Twą własną przeniknie miecz". Najświętsza Maryja Panna, wspomniawszy na te wszystkie słowa przyjęła z najgłębszą pokorą straszny cios, jaki Ją spotkał.Całą noc z czwartku na piątek widziałam Ją zatopioną w modlitwie, słyszałam Jej westchnienia: "Ojcze Niebieski! Wybrałeś mnie na Matkę Syna Swojego, a teraz mi Go zabierasz... czynisz z Niego Ofiarnika i całopalną Ofiarę na przebłaganie Majestatu Twojego za grzechy całego świata. Jako służebnica Twoja zgadzam się z Twoją wolą i chętnie Go oddaję, ale jako Jego Matka boleję bardzo, bo widzę okrutną Jego mękę. Nie byłam osobiście w Ogrodzie Oliwnym, gdzie Go pojmano, ale w duszy mojej widziałam, co się tam działo. Widziałam Jego walkę wewnętrzną, lęk, krwawy pot spływający na ziemię. Widziałam, jak Go wiązali na dany znak przez Judasza, jak Go oprowadzano po ulicach miasta do niesprawiedliwych sądów, starozakonnych kapłanów: Kaifasza i Annasza. Słyszałam fałszywe oskarżenia i wyrok śmierci wydany przez Synagogę. Widziałam, jak Go sługa arcykapłana policzkował. Widziałam, jak Go skazano na całą noc ciężkiego więzienia, gdzie pospólstwo naigrawało się z Niego, biło Go i w straszny sposób znęcano się nad Nim... Widziałam Go dziś rano (w piątek), jak wyprowadzono Go z więzienia, skrępowanego powrozami. Widziałam, jak prowadzono Go do Piłata, aby potwierdził wyrok śmierci, wydany przez Synagogę. Piłat nie znalazłszy w Nim winy, odesłał Go do Heroda, a ten kazał Go ubrać w białą szatę, ogłosić głupcem i odesłał z powrotem do Piłata, który kazał Go okrutnie ubiczować. Widziałam Go biczowanego, cierniami koronowanego, stojącego w kałuży własnej krwi... Chciałam tam pójść, podzielić mękę mojego Syna, ale mnie nie wpuszczono. Dusza moja zamienia się w morze boleści. Teraz prowadzą Go na śmierć krzyżową... Pójdę za Nim... On na krzyżu, a ja pod krzyżem będziemy umierać..."Te jęki duszy Matka Najświętsza powtarzała zalana gorzkimi łzami... Potem podniosła się bardzo osłabiona i poczęła wybierać się w drogę. Wzięła wierzchnie okrycie koloru granatowego, szyję owinęła dość długim szalem z cienkiego, lnianego białego płótna, głowę nakryła szafirową, cienką i dużą chustką. Twarz Jej była blada, wychudła, jakby po długiej, ciężkiej chorobie, zalana obfitymi łzami, przejęta strasznym bólem, ale pełna spokoju i godności. Cała Jej postać miała w sobie coś nadziemskiego - oczu od Niej oderwać nie mogłam.Słysząc serdeczne westchnienia i bolesną skargę, patrząc na prześliczną, choć pełną boleści Matkę Syna Bożego, Jej Jedynaka i ja zapłakałam, upadłam Jej do nóg i błagałam, aby mi pozwoliła iść z sobą za Jezusem Krzyż dźwigającym. Matka Najświętsza położyła ręce na mojej głowie i rzekła: "Pójdź córko moja, ale kto nas poprowadzi? Ulice zapchane ludem... Syna mojego strzeże wojsko i służalczy faryzeusze z katami... Mamy trudność, lecz zdajmy się na wolę Ojca Niebieskiego i miłość mojego Boskiego Syna, weźmiemy ją za przewodnika, a ona nas poprowadzi. Pragnę jeszcze zobaczyć mojego Boskiego Jedynaka i pożegnać się z Nim". Mówiła spokojnie, ale w Jej słowach był jakiś ogień zapalający serca, a z oczu Jej płynęły łzy, jak najpiękniejsze perły...Wtenczas nadszedł Święty Jan, który po pojmaniu Pana Jezusa, wrócił się do miasta, aby dać opiekę osieroconej, z boleści umierającej Jego Matce. Upadł Jej do nóg, ucałował ręce i rzekł: "Oto jestem, Matko Najświętsza, obmyśliłem ścieżkę boczną, którą ominiemy ulice przepełnione tłumem i zabiegniemy drogę Panu Jezusowi, będzie to już za miastem w miejscu przestronnym". Matka Najświętsza ucałowała Świętego Jana w głowę i rzekła: "Syn mój wynagrodzi Ci to stokrotnie... Przeżyjesz wszystkich Apostołów, będziesz cierpiał prześladowanie i męki, ale umrzesz naturalną śmiercią. Przed śmiercią napiszesz księgi, broniące Bóstwa Mojego Syna i przepowiadające losy Kościoła".Święty Jan, aby nie być poznanym, zmienił suknie, które miał w Ogrodzie Oliwnym podczas pojmania Pana Jezusa i zaraz wyszliśmy z domu. Zbliżało się południe. Weszliśmy na ścieżkę prowadzącą poza miasto w stronę Kalwarii, na koniec ulicy, którą prowadzono Pana Jezusa. W drodze wszyscy troje płakaliśmy i modliliśmy się o łaskę spotkania Pana Jezusa. Matka Najświętsza pomimo wycieńczenia sił szła prędko.Zdziwiona tym objawem mocy fizycznej, rzekłam z pokorą: "Matko Najświętsza, skąd masz tyle sił, że idziesz tak prędko, ja bałam się, czy będziesz mogła przebyć tę ,drogę, bom Cię widziała przed wyjściem z domu bardzo słabą, a teraz widzę, że jesteś niezwykle mocna, bo tak szybko idziesz..." Pocałowałam serdecznie w rękę Matkę Najświętszą, przepraszając Ją za poufałość.Na to Matka Najświętsza spojrzała na mnie tak słodko i dobrotliwie, że w tym spojrzeniu widziałam odbicie dobroci Najdroższego Jezusa. Po tym spojrzeniu nawiązała się serdeczna rozmowa. Matka Najświętsza dała mi taką odpowiedź: "Moc, jaką widzisz we mnie, daje mi miłość mojego Syna Jezusa. Kocham Go nad życie z dwóch względów - najpierw, że jest moim Bogiem, a Pana Boga przede wszystkim trzeba kochać i żyć jego miłością. Kto wierzy w Boga i miłuje Go serdeczną miłością, tego dusza nigdy się nie starzeje, zawsze pełna jest młodzieńczych porywów i zapału do szlachetnych czynów. Miłość Pana Boga nie tylko wiecznie odmładza duszę, ale i siły ciała podtrzymuje, często ze starców czyni młodych, z dzieci i niewiast odważnych bohaterów"."Drugim źródłem tych sił, jakie we mnie podziwiasz, to Najświętszy Sakrament, który przy Ostatniej Wieczerzy z rąk Najmilszego mojego Syna przyjęłam. Ten Sakrament osładza mi gorzkość cierpień, łagodzi smutek duszy, goi rany serca, pokrzepia ciało i dodaje odwagi. Dzięki temu Sakramentowi zniosłam mężnie mękę, którą mój Syn poniósł i zniosę ją do końca nawet pod Krzyżem umierającego Syna, gdy Jego ciało zdjęte z Krzyża trzymać będę na moim łonie i gdy to ciało zostanie w grobie, a ja po Jego śmierci zostanę samiuteńka na świecie; i to mnie nie załamie, bo chleb żywota to pokarm niebieski dla duszy. Najświętszy Sakrament przyjęty na Ostatniej Wieczerzy, doda mi sił i utrzyma przy życiu... taką właściwość ma w sobie Najświętszy Sakrament.Dziwiłaś się, jak mój Syn mógł znieść te wszystkie katusze od chwili pojmania aż dotąd, gdy wytoczono z Niego tyle krwi, a Ciało jego poszarpano na strzępy, gdy nie dano Mu posiłku dla zaspokojenia głodu i ani kropli wody dla ugaszenia pragnienia, a jeszcze obciążono Go ciężkim Krzyżem; a On żyje i ma siły, by odbyć tę uciążliwą drogę. Widziałam Go i słyszałam, z jakim zapałem przemawia do matek jerozolimskich, jak by Go nic nie bolało. Zobaczysz Go, jak zawieszony na Krzyżu będzie głosił nauki. Tę siłę żywotną daje Mu Najświętszy Sakrament, który ustanowił sam podczas Ostatniej Wieczerzy. Mój Syn, chociaż był wśród tylu okropnych męczarni, z radością będzie odchodzić z tego świata, bo Go będzie wzmacniać i rozkoszą napawać to, że odnawiać się będzie pamiątka męki i śmierci Jego w Najświętszym Sakramencie, że w Nim do końca świata mieszkać będzie, że dusze, Krwią Jego odkupione, znajdą tu pokarm, ile razy godnie szukać go będą...Znajdą napój, ile razy spragnione przyjdą i z pokorą i czystym sercem zawołają: .Panie, daj mi pić z tej krynicy Miłosierdzia Twego. Córko Moja! Czyżbyś ty dotąd żyła i wśród różnych bied pokój duszy zachowała, gdybyś Najświętszego Sakramentu codziennie nie przyjmowała! Któż cię uleczył z ciężkiej, obłożnej choroby... Kto ci daje siły obchodzić chorych, jeżeli nie Najświętszy Sakrament?""Z Najświętszego Sakramentu czerpali odwagę i męstwo Święci Męczennicy... i twoi rodacy, którzy, nie chcąc się wyrzec wiary i miłości Ojczyzny, byli skazani na wygnanie, na długie lata więzienia, a wielu na śmierć. Ci, co bywali u spowiedzi i posilali duszę Najświętszym Sakramentem, wszyscy wytrwali i nie dali się niczym przekupić. Jeszcze jedno źródło mojej siły, jaką podziwiasz - to miłość do Jezusa jako mojego Syna. Czegóż by to matka nie zrobiła dla dziecka. Matka, która ma serce prawdziwej matki, wszystko poświęci dla dziecka swego, nawet życie. A która to matka może poszczycić się takim Synem jak ja, moim Jedynakiem, Jezusem? Takiego Syna nie było, nie ma i nie będzie. - Otóż miłość moja dla Niego, ze słabej istoty, przemieniła mnie w niezwyciężoną bohaterkę.O, gdyby ludzie ukochali Boga nade wszystko i Syna, Jego Jezusa Chrystusa, który za nich się poświęcił! Gdyby do Najświętszego Sakramentu często i godnie przystępowali, mieliby siłę do zwalczania złego, żyliby cnotliwie - w przeciwnościach byliby cierpliwi, a w pomyślności pokorni - szliby za Chrystusem, jak my teraz idziemy i doszliby za Nim do Królestwa wiecznego, które On swoim Krzyżem otworzy".Przy tej rozmowie duchowej doszliśmy do miejsca, gdzie spodziewaliśmy się spotkać Pana Jezusa. - Tu było prawie pusto. Zatrzymaliśmy się. Po chwili nadszedł Pan Jezus schylony pod ciężarem Krzyża. Straż już była znużona, więc mało zwracała uwagę, kto zbliża się do Pana Jezusa. Wtedy Matka Najświętsza prędko podbiegła do Niego, wyciągnęła wychudzone ręce, białe jak śnieg, podniosła załzawione oczy, i na wskroś przenikającym głosem zawołała: "Synu mój i najdroższy Boże Wszechmocny! Miłość Twoja mnie tu przyprowadziła... aby się z Tobą przed śmiercią pożegnać. Już niedługo znikniesz mi z oczu, jedyna moja pociecho!"Schylony Pan Jezus wyprostował się i równie ze łzami zawołał: "O, Matko moja! Jakże Ci jestem wdzięczny za ten dowód miłości macierzyńskiej". Chciał mówić dalej, ale żołnierze i faryzeusze obstąpili Go i poczęli krzyczeć: "Tyś skazaniec, więc Ci nie wolno porozumiewać się z rodziną!" - i gwałtownie pociągnęli Pana Jezusa w dalszą drogę. A gdy matka Najświętsza chciała iść za Nim, odepchnięto Ją i biedna upadła. Pan Jezus to widział... i głośno ze łzami zawołał: "O, biedna moja Matko, któż Cię podniesie? Ci ludzie, co mnie otaczają, nie mają serca, nie puszczą mnie do Ciebie! Nie mogę Ci dać pomocy".W tej chwili podbiegł Święty Jan, podniósł ją i na rękach odniósł na wolne miejsce, ucałował jej ręce i ze łzami rzekł: "Matko droga! Ja Cię do samej śmierci nie odstąpię... Ty będziesz moją Matką, a ja Ci będę synem - jestem pewien, że Chrystus to zatwierdzi".Brutalne obejście się faryzeuszów z Panem Jezusem i Jego Matką okropnie mnie zabolało, zaczęłam głośno płakać i wołać: "Boże Sprawiedliwy! Ukarz zbrodniarzy za zniewagę wyrządzoną Twojemu Boskiemu Synowi i Jego Matce". Wówczas się ocuciłam, wyjęłam z książki obrazek Matki Bolesnej, ucałowałam go i odmówiłam: "Zdrowaś Maryjo, boleści pełna, módl się za grzeszników, krzyżujących Twojego Syna i raniących Twe Serce, aby się szczerze nawrócili i pokutowali. Amen".Tamże, s. 88-94

Odp: Kontemplacja Męki PAŃSKIEJ 7 lata, 2 mies. temu #2711

  • frater
  • ( Admin )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1293
  • Oklaski: 8
Wygląd Matki Bożej
Twarz Matki Boskiej była nieco ściągnięta i jakby ogorzała od słońca, pełna jakiegoś nadziemskiego wesela, oczy niebieskie na wskroś przenikające, włosy blond, ręce i stopy drobne i nadzwyczaj kształtne. Cała postać była tak piękna, że z żadną pięknością przedstawianą przez najzdolniejszych malarzy ani spotykaną w naturze, wśród żyjących, klasycznych piękności porównać się nie da. Jej piękność tym bardziej zachwycała, że miała jakąś nadzwyczajną powagę majestatu, połączoną z niesłychaną prostotą i naturalnością, bez żadnych pretensji. Jej powierzchowność zmuszała do głębokiego uszanowania i zarazem wzbudzała zaufanie bez granic i dziwnie pociągała ku Sobie. Była to piękność niebiańska, na określenie której brak słów. Twarz Jej trochę inaczej wyglądała w chwilach radosnych, aniżeli w chwilach smutnych i bolesnych, ale to Jej piękności niebiańskiej nie zmieniało, zawsze była "najjaśniejsza nad słońce i najśliczniejsza nad gwiazdy" jak pieśń kościelna opiewa.Tamże, s. 109-110
Sens niewoli
Dostaliście się do niewoli wskutek niezgody wewnętrznej i sprzedajności wielu waszych rodaków. Rozebrali was na kawałki, ale Pan Bóg na moją prośbę tego rozbioru nie zatwierdził. Zbliża się czas, gdy Sprawiedliwość Boska upokorzy chciwość waszych zaborców, tępicieli wiary katolickiej i nabożeństwa do Serca mojego Syna. Oni upadną, a Polska na moją prośbę będzie wskrzeszona i wszystkie jej części się złączą. Ale strzeżcie wiary i nie dopuszczajcie się niedowiarstwa... zdrady, niezgody i lenistwa, bo te wady mogą ją na powrót zgubić i to na zawsze.Tamże, s. 111.

Za communiocrucis.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=177&Itemid=64
Wybór religii
" Co do religii trzymajcie się tylko rzymskokatolickiej, bo ta bez zmiany od Pana Jezusa pochodzi. Inne religie są wynalazkiem ludzi niemoralnych, więc o nich nawet myśleć nie można. Jak jeden jest Bóg w Trójcy Świętej Jedyny prawdziwy, tak jedna jest tylko prawdziwa wiara, przyniesiona z Nieba przez Pana Jezusa, głoszona przez Apostołów i przechowana w Kościele rzymskokatolickim, gdzie jej stróżem jest Ojciec Święty jako Pasterz najwyższy i nieomylny w rzeczach wiary i moralności."

Za forum.piusx.org.pl/forum/index.php?topic=555.msg1936
Miłość do Zbawiciela
"najmilszą i najpożyteczniejszą wizytą moją było odwiedzenie P. Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie i P. Jezusa cierpiącego u chorych. Dlatego moim symbolem jest Krzyż z Różańcem; lekarstwo i pożywienie dla chorych!"

"oddaję ci serce moje, dusze moją i całą istotę moją... Tyś mój, a jam Twoja na wieki... Panie, jaką drogą mnie poprowadzisz, taką z radością pójdę... tylko o jedno proszę: wspieraj mnie swoją łaską."

"Różnych doktorów mi sprowadzacie, a o najlepszym zapomnieliście. Sprowadźcie mi księdza z Panem Jezusem..., jestem pewna, że (Jezus) mnie uleczy".

"Panie mój, ja za Tobą tęskniłam... O Jezu tyś życiem duszy mojej..., przewodnikiem i światłem wśród ciemności pielgrzymki doczesnej."

"Dusze to nabożeństwo praktykujące(adoracji Jezusa ukrytego) są milsze dla Mnie aniżeli apostoł Jan Apostoł, co na ostatniej wieczerzy położył swą głowę na moim Sercu. Jan widział Mnie osobiście, nic dziwnego, że mnie kochał i tulił się do mnie. Dusze zaś adorujące mnie widzą tylko przybytek, a jednak wierzą, że tu jestem, żywy".

"Ile razy kapłan odprawia Mszę św. w grzechu śmiertelnym, zwłaszcza w grzechu nieczystości lub pijaństwa, zawsze znoszę takie katusze."

Pan Jezus mną rządzi. Jego wola jest dla mnie wszystkim; jak przyjmowałam z radością Jego nadzwyczajne łaski, tak przyjmuję i ograniczenia tych łask i objawień."

"Panie Jezu, zamknij mnie w sercu swoim... pozwól skupić się mojej duszy, aby się gotowała na Twoje wezwanie."

W pierwszy czwartek września 1896 r., gdy Wanda odprawiała Godzinę Świętą, Pan Jezus pokazał się jej i rzekł: "Jutro spoczniesz na moim sercu, jak ulubiony mój uczeń Jan spoczął na Ostatniej Wieczerzy". Odpowiedziała: "O Najsłodszy Jezu, jakże jestem szczęśliwa, że kończy się moja doczesna pielgrzymka... że się już na wieki połączę z Tobą."

"O mój Jezu, ostatni raz całuję te rany... Już idę do Ciebie..." Po tych słowach pożegnała się ze wszystkimi i odeszła do Pana w godzinę Jego śmierci.

Za www.salus.salusinfirmorum.waw.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=97&Itemid=53

Odp: Kontemplacja Męki PAŃSKIEJ 7 lata, 2 mies. temu #2712

  • frater
  • ( Admin )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1293
  • Oklaski: 8
W drugi Piątek Wielkiego Postu roku 1872 ukazał się jej Pan Jezus w Ogrójcu i tak przemówił do niej: "Ojczyzna twoja i Kościół w tej Ojczyźnie... przez krwawą pracę i jedność bratnią dojdą do upragnionej wolności. Niech tylko naród tej wolności nie obróci w swawolę".

W piąty Piątek tegoż Postu widziała Zbawiciela dźwigającego krzyż na Kalwarię. A kiedy wraz z niewiastami jerozolimskimi litowała się Wanda nad Zbawicielem, Pan Jezus tak przemówił do niej: "Zbliżają się czasy przewrotne. Ojczyzna wasza będzie wolna od ucisków wrogów zewnętrznych, ale jq opanują wrogowie wewnętrzni. Przede wszystkim starać się będą wziąć w swe ręce młodzież szkolną i dowodzić będą, że religia w szkołach niepotrzebna, ze można ją zastąpić innymi naukami. Spowiedź i inne praktyki religijne, kontrola Kościoła nad szkołami zbyteczna, bo ścieśnia myślenia ucznia. Krzyże i obrazy religijne ze sal szkolnych będą chcieli usunąć, aby te wizerunki chrześcijańskie nie drażniły żydów. Przez młodzież pozbawioną wiary, zechcą w całym narodzie wprowadzić niedowiarstwo. Jeżeli naród uwierzy temu i pozbędzie się wiary, straci przywróconą ojczyznę. - Niechże tedy ojcowie i matki zwracają uwagę na szkoły. Niech protestują przeciwko usuwaniu wizerunków religijnych ze szkoły i przeciwko nauczycielom dążącym do zaprowadzenia szkoły bezwyznaniowej. - Nauka bez wiary nie zrodzi Świętych ani bohaterów narodowych. - Zrodzi szkodników - módl się o dobrą chrześcijańską szkołę".

Niestety tak było w Polsce przed obecną wojną. W Wielki Piątek tego samego roku Wanda była świadkiem ukrzyżowania Chrystusa i widziała jak Pan Jezus oddawał Matkę Najśw. w opiekę św. Janowi. Wtedy Pan Jezus wyrzekł te słowa: "Im więcej który naród ukocha Ją, tym więcej ode Mnie łask otrzyma i choćby przez wrogów skazany był na zagładę, nie zginie, ale odradzać się będzie".

Gdy po tym zdaniu zwróciła się Wanda do Matki Boskiej i przypomniała Jej jakiej to czci od wieków doznaje w Polsce, wtedy to Matka Najśw. tak odpowiedziała Wandzie:

"Tak, Polska niegdyś wyróżniała się nabożeństwem do mnie - to też serdecznie ją kocham. Pod moją opieką wzrastała. Nieprzyjaciół nawet silniejszych, zwyciężała. Jej oręż wsławił się wobec całego chrześcijaństwa, gdy szła do boju pod moim hasłem. Skoro otrzyma niepodległość, to niedługo powstaną przeciwko niej dawni gnębicie/e, aby ja zdusić. Ale moja m/oda armia, w Imię moje walcząca, pokona ich i odpędzi daleko i zmusi do zawarcia pokoju. Ja jej dopomogę. Dostaliście się do niewoli wskutek niezgody wewnętrznej i sprzedajności wielu waszych rodaków. - Rozebrali was na kawałki, ale Pan Bóg na moją prośbę (Matki Boskiej) tego rozbioru nie zatwierdził. Zbliża się czas, że sprawiedliwość Boska upokorzy chciwość zaborców waszych, tępicieli wiary katolickiej i nabożeństwa do Serca mojego Syna. Oni upadną, a Polska na moją prośbę będzie wskrzeszoną i wszystkie jej części będą złączone. Ale... niech strzeże wiary i nie dopuszcza niedowiarstwa... zdrady... niezgody i lenistwa, bo te wady mogą ją na powrót zgubić i to... na zawsze! Pragnę widzieć Polskę szczęśliwą, ale niech też Polacy do tego rękę przykładają... Modlę się za Polskę, za jej nabożeństwo do mnie. Modlę się za wszystkie stany... aby miłość, zalecona przez mojego Syna, zakwitła wśród was... Módlcie się wszyscy - i postępujcie drogą wskazaną wam przez mojego Syna."

Innym razem w roku 1896 w dniu Bożego Ciała rzekł Pan Jezus do Wandy:

"O jakże mnie to boli, że dawna wiara i pobożność coraz bardziej słabnie w tym narodzie, że oświeceni psują prostaczków zamiast dawać im dobry przykład. Ach, jak mi żal tego narodu. Pocieszam się tem, że w ostatnich czasach zaczęły się tworzyć wśród was stowarzyszenia Eucharystyczne, mające na celu adoracje, częste komunie święte, lecz niestety należą do nich same niewiasty starsze. A gdzież młodzież, gdzież mężczyźni, gdzie inteligencja? Czyż im nie jest potrzebna wiara i praktyki religijne? Mów komu tylko możesz, iż odrodzenie się waszej Ojczyzny, jej rozkwit, utrzymanie się w niezależności, zależy od zjednoczenia się ze mną przez życie eucharystyczne."

Ale nie dosyć na tem. W dzień Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w 1873 r. po nieszporach pozostała Wanda przed ołtarzem Matki Boskiej. Wtedy to przemówiła do niej Królowa Polski: "Uroczystość dzisiejsza niezadługo stanie się świętem waszym narodowym, bo w tym dniu odniesiecie zwycięstwo świetne nad wrogami, dążącymi do waszej zagłady. To święto powinniście obchodzić ze szczególniejszą okazałością. Moją stolicę na Jasnej Górze powinniście otaczać szczególniejszą opieką i przypominać sobie dobrodziejstwa, jakie od Boga za moją przyczyną odebraliście i jeszcze odbierać będziecie, jeżeli się wierze św. katolickiej i cnotom chrześcijańskim i prawdziwej miłości Ojczyzny, opartej na jedności i braterstwie wszystkich klas nie sprzeniewierzycie."

W uroczystość Bożego Narodzenia 1873 r. po południu na adoracji, gdy lud śpiewał kolędy, pokazała się Matka Boska z Dzieciątkiem Jezus... obok był św. Józef i Aniołowie, grono zaś św. Polaków i Polek klęczało u stóp Marii i śpiewało: "Królowo nasza wśród Cherubinów - usłysz pokorny śpiew polskich synów, co się do tronu twego wznosi i o swobodę Ojczyzny prosi." Podczas tej pieśni widziałam (pisze Wanda), że Matka Boska nachyliła się do Pana Jezusa i coś z Nim mówiła a potem do śpiewających rzekła: "Polskę kocham, bo to moje królestwo... Nie zapomnę o was, a Syn mój nie da wam zginać. Jeszcze chwila cierpienia a swobodę odzyskacie."

Zaś cztery lata później, w uroczystość Trzech Króli, dnia 6 stycznia 1877 r., w czasie wotywy, pod koniec pierwszej Ewangelii, ukazał się jej Pan Jezus jako Dziecina na jasnym obłoku stojący. W ręce trzymał kulę ziemską, nad nią świeciła nadzwyczajna gwiazda, a na kuli ziemskiej wyrysowane były różne kraje, pomiędzy nimi Polska z morzem i napisem: "Królestwo Marii." Podczas komunii kapłana podczas tejże mszy św. widziała Wanda u stóp Pana Jezusa klęczących przedstawicieli różnych narodów a pomiędzy nimi królów polskich: Mieczysława z żoną Dąbrówką, Jagiełłę z Jadwigą, Kunegundę z Bolesławem i Sobieskiego. Wtedy Pan Jezus pobłogosławił zebranych i Wanda usłyszała głos wychodzący z ust Pana Jezusa:

"Błogosławiony Naród, którego Panem jest Bóg."

A dnia 5 października 1873 r. wyrzekł Pan Jezus do Wandy następujące słowa:

"Zatknąłem pośród was krzyż, jako godło wiary, triumfu i chwały. Dałem wam Matkę moją za Opiekunkę i czegóż się boicie? - Dlaczego tak słaba wasza ufność? Pamiętajcie, że Maria, Matka moja, wszystko wam wyjednać może."

W uroczystość zaś św. Józefata, dnia 14 listopada 1893 r., widziała Wanda, jak ten św. męczennik przedstawił Panu Jezusowi tysiące pomordowanych przez Rosjan unitów, zbezczeszczone kościoły, połamane figury Pana Jezusa i Matki Najśw. i błagał: "O Jezu, Sędzio sprawiedliwy! Patrz na te ofiary pomordowane, złożone u stóp Twoich. Zmiłuj się, poskrom pychę i zawziętość okrutnego tyrana."

Na te słowa cała rzesza żyjących męczenników głośno ze łzami powtórzyła: "Upokorz wroga, urągającego prawu Boskiemu i przyrodzonemu."

Na to Pan Jezus odpowiedział: "Dzieci moje! Ja z wami cierpiałem i wlewałem w was ducha męstwa i wytrwałości, jak u męczenników pierwszych wieków. Zbliża się dzień sprawiedliwości mojej. Ten, co wydał rozkazy wymordowania was, będzie gospodarować niedługo. Jego dzieci i wnuki wymordują sromotnie jego właśni poddani, wrogowie mojego krzyża. Wasi bracia, co polegli w obronie wiary, ze słowami przebaczenia wrogom, otrzymali już nagrodę w niebie. Przyjdzie chwila, że mój Namiestnik, rządzący Kościołem, wyznaczy jeden dzień na uczczenie pamięci tych waszych braci- męczenników i wyznawców. A wy, żyjący jeszcze, okryci ranami, wytrwajcie w wierze i zachęcajcie drugich do wytrwałości a staniecie się uczestnikami chwały waszych poległych braci."

Innym razem Wanda zatopiona w modlitwie, wyrzekła następujące słowa: "Rosja rozsypie się a klasztory przetrwają burze. Rosję spotyka kara Boska, za krew przez nią przelaną, wołającą o pomstę do nieba. Straszne klęski spadną na Polskę, ale jej nie zgniotą. Polska odżyje pod opieką swej Królowej Matki Najśw. a jej wrogowie upadną." Do wszystkich:

"Polsko, Ojczyzno moja, upadnij do nóg Panu Jezusowi, który Ci wolność zapowiada. Dziękuj Mu i kochaj Go całym sercem. Bądź wierną Kościołowi jako Oblubienicy Chrystusowej a Matce Twojej, która cię zrodziła i wychowała. Stój silnie przy Kościele, broń Jego praw nadanych Mu od Boga a zwalczaj wszelkie postanowienia rządów schizmatyckich, heretyckich i żydowsko-masońskich, dążących do ograniczenia Jego wolności a nawet do Jego zagłady. Na fonie wolności Kościoła, Polsko, możesz być pewna swojej potęgi państwowej."

Za taw1.republika.pl/niebianski.html

Odp: Kontemplacja Męki PAŃSKIEJ 7 lata, 2 mies. temu #2713

  • frater
  • ( Admin )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1293
  • Oklaski: 8
archidiecezja.lodz.pl/WandaMalczewska/?p=cytaty

Z Objawień Wandy Malczewskiej, której w niedługim czasie spodziewamy się Beatyfikacji.

Odp: Kontemplacja Męki PAŃSKIEJ 6 mies., 2 tyg. temu #4205

  • frater
  • ( Admin )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1293
  • Oklaski: 8
PAN JEZUS torturowany.jpg




Ukryte Męki Pana Jezusa w Ciemnicy



Kiedy w nocy w Wielki Czwartek pojmano PANA JEZUSA w Ogrodzie Oliwnym, wtedy Apostołowie przestraszyli się i wszyscy pouciekali. Dlatego źródła oficjalne, jak Ewangelie, nie wspominają nic o torturach Pana Jezusa wycierpianych w nocy.
Pachołki znając nienawiść kapłanów i faryzeuszów do Jezusa, prześcigali się w torturowaniu, aby się przypodobać swoim mocodawcom. Jezus zdany był na łaskę i niełaskę pachołków. Służebnica Najświętszej Maryi Panny, siostra Nastalowa, miała wielkie nabożeństwo do Męki Pańskiej i jej to uchylił Pan Jezus rąbka tej tajemnicy:
"S.B.s. Leonia Nastał (1903-1940) Służebniczka Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej (Polska)

[26 II 1936 r.] Orędzie 63, JEZUS: „Noc w lochu więziennym. Co i ile tam cierpiałem, okryte jest również mrokiem tajemnic. Nie miałem tam świadka, który by patrzył na moje bóle, męki i cierpienia. Chcę tobie odchylić rąbek tych cierpień, bo chcę, byś Mi dała w swym sercu odpoczynek po trudach owej nocy. W tym celu przyjdę dzisiaj do ciebie w Komunii św. Siepacze wtrącili Mnie, po przesłuchaniu u arcykapłanów żydowskich, do więzienia, ale nie zostawili Mnie tam samego. Rozpoczęli ze Mną straszliwą igraszkę wśród ciemności nocnych. Siepacze ustawili się w kątach lochu i odrzucali Mnie jeden drugiemu z całej mocy, jak się odrzuca piłkę. Kiedy im się uprzykrzył ten rodzaj zabawy, chwycili Mnie za ręce i ciągnąc w przeciwne strony, próbowali swoich sił moim kosztem. Równocześnie inni siepacze wbijali ostre iglice w moje ciało. Ile omdlewających bólów cierpiałem wówczas. Wreszcie rzucili Mnie na ziemią. Jeden ze siepaczy stanął na mojej głowie, inny na piersiach, a jeszcze inny na nogach, i cisnęli Mnie do ziemi całą siłą swojego ciężaru. Przechodzili przeze Mnie i w ten sposób [140] stałem się drogą, ale jakże to było bolesne. Deptali po Drodze, która wiedzie do zbawienia, ale oni czynili to dlatego, by Mi urągać, więc dojść do zbawienia nie mogli - bo tam dochodzi się przez miłość, a nie przez urąganie i zelżywość. Byli i tacy, którzy usiłowali wyłamywać poszczególne palce moich rąk, uderzali głowę moją o słup kamienny. Jakaś zaciekłość, iście szatańska, popychała tych nieszczęśników do coraz to nowych okrucieństw i znęcania się nad bezbronną ofiarą. W Sercu moim panowała w czasie tych katuszy niczym niezamącona słodycz, dobroć, litość dla biednych ludzi. Nie wydałem ani jednej skargi, ani jednego wyrzutu niewdzięczności. Usiłowałem wpłynąć swoją łaską na ich dusze, ale serca ich były już zatwardziałe. Nie chcieli sobie odmówić przyjemności, jaką znajdowali w katowaniu Mnie. Milczałem wówczas. Mówić o tym chcę tylko z wybranymi, a przez nich chcę objawić światu cząstkę cierpień owej nocy. Noc ową tak często przeżywałem w mym życiu. Przesuwała się ona przez moją duszę w snach niemowlęcych nawet wówczas, gdy anielskie chóry śpiewały nad Betlejem radosne „ Gloria”. (…) Łącz się ze Mną w moich cierpieniach, ofiaruj Ojcu niebieskiemu moje ukryte cierpienia - za ukryte grzechy, które ranią moje Serce tym bardziej, że je dusze ukrywają i przed spowiednikiem, krzyżując Mnie skrycie w sercu pełnym plugastwa. Pobyt w takich duszach w czasie Komunii świętokradzkiej jest dla Mnie odnowieniem wszystkich katuszy owej strasznej nocy spędzonej w więzieniu. Daj Mi odpoczynek w swoim sercu, odpłacę ci za to w wieczności.” - Źródło: "Uwierzyłam Miłości, Dziennik duchowy i wybór listów" – s. Leonia Nastał – WAM, Kraków 2010".
To nabożeństwo do ukrytych Mąk PANA JEZUSA zyskało imprimatur Kościoła i bardzo było polecane przez Papieża Klemensa II (1730-40 r.).
Druga dusza mistyczna (kapucynka) Bł. Maria Magdalena żyjąca w wieku XVIII (Włochy), także miała wielkie nabożeństwo do Męki Pańskiej. Pragnęła poznać męki, jakie Pan Jezus wycierpiał w nocy przed Swoją śmiercią. Jej to PAN JEZUS objawił 15 ukrytych Mąk, jakie wycierpiał w ciemnicy.
Oto co Pan Jezus jej powiedział:

Żydzi uważali Mnie za największego złoczyńcę i znęcali się nade Mną w następujący sposób:

1. Powiązali liną nogi i ciągnęli Mnie po kamiennych schodach do lochu. Wrzucili Mnie do cuchnącej ciemnicy pełnej nieczystości.
2. Zdarli ze Mnie szaty i kłuli Mnie żelaznymi szpikulcami.
3. Związanego sznurami ciągnęli po ziemi, rzucając od ściany do ściany.
4. Zawiesili Mnie na belce, a luźnym węźle, który się rozwiązał i spadłem na ziemię. Tą torturą rozbity płakałem krwawymi łzami.
5. Przywiązali Mnie do słupa i ranili Moje Ciało na różne sposoby. Rzucali we Mnie kamienie i przypalali rozżarzonymi węglami i pochodniami.
6. Przebijali mnie szydłami, szpikulcami, włóczniami, rozrywali mi skórę i ciało.
7. Przywiązanemu do słupa podsuwali pod bose nogi kawałki rozżarzonego żelaza.
8. Na głowę wgnietli Mi żelazną obręcz i oczy zawiązali Mi brudną szmatą.
9. Posadzili Mnie na siedzenie pokryte gwoździami, które wyryły na Moim Ciele głębokie dziury.
10. Na Moje Ciało wyleli rozpalony ołów i żywicę, potem gnietli Mnie na stołku pełnym gwoździ, które coraz głębiej wbijały się w Moje Ciało.
11. Na Moje poniżenie i udrękę, na miejsce wyrwanej brody powtykali druty.
12. Rzucili Mnie na belkę i przywiązali Mnie do niej tak ciasno, że zupełnie nie mogłem oddychać.
13. Gdy tak leżałem na ziemi, deptali po Mnie, a jeden z nich stawiając nogę na Mojej piersi, przebił Mi cierniem język.
14. Do ust wlali mi najohydniejsze wydzieliny i obsypali najohydniejszymi zniewagami.
15. Związawszy Mi na plecach ręce, rózgami wypędzili Mnie z więzienia.

Te moje ukryte cierpienia ofiaruj OJCU NIEBIESKIEMU za grzechy ukryte, które bardzo ranią Serce Moje, szczególnie, gdy dusze ukrywają je przy spowiedzi.
Córko moja, pragnę, abyś te Moje 15 ukrytych Tortur dała wszystkim poznać, aby każdą z nich uczczono. Każdy, kto codziennie jedną tych tortur z miłością ofiaruje i gorliwie odmówi następującą modlitwę, otrzyma nagrodę w dzień Sądu.



Modlitwa


Panie mój i Boże, pragnę stale czcić Twoje nieznane 15 tortur i Twoją Przenajdroższą Krew tam przelaną. Ile ziaren piasku na ziemi, ziaren zboża na polach, źdźbeł trawy na łąkach, liści na drzewach, kwiatów w ogrodach, gwiazd na niebie i stworzeń na ziemi, tylekroć tysięcy razy bądź uwielbiony, pochwalony i uczczony mój Panie Jezu, miłości najgodniejszy.
Niech tyle tysięcy razy Najświętsza Maryja Panna, chwalebne Chóry Aniołów i wszyscy Święci, czczą Ciebie, Twoje Serce Przenajświętsze, Twoją Krew Najdroższą, Twoją ofiarę za ludzkość i Twój Przenajświętszy Sakrament. Chwałę, cześć i uwielbienie niech oddadzą Ci wszyscy ludzie i teraz i na wieki. Tyleż razy o mój Jezu, pragnę Ci dziękować, składać cześć i uwielbienie, na wynagrodzone Ci za wszystkie przez Ciebie doznane zniewagi i chcę do Ciebie należeć ciałem i duszą.
Tyleż razy żałuję za moje grzechy. Przepraszam Ciebie o mój Jezu, Panie i Boże mój i proszę o przebaczenie i miłosierdzie nad nami. Twoje nieskończone zasługi ofiaruję Ojcu Przedwiecznemu na wynagrodzenie za moje grzechy i za kary zasłużone przeze mnie. Mocno postanawiam zmienić moje życie i proszę o Panie, aby ostatnia godzina mojego życia, moich najbliższych, oraz wszystkich grzeszników całego świata, była pełna szczęśliwego pokoju.Proszę także o uwolnienie dusz czyśćcowych, tych mi najbliższych, jak i wszystkich w czyśćcu cierpiących.To miłosne uwielbienie i wynagrodzenie ponawiać pragnę każdej godziny dnia i nocy, aż do ostatniej chwili mojego życia. Proszę Cię mój Najukochańszy Jezu, byś to moje szczere pragnienie w Niebie zatwierdził i nie pozwól, aby ani ludzie, ani szatan w tym mi nie przeszkodził. Amen.
Przepuść nam, Panie
Wysłuchaj nas, Panie
Zmiłuj się nad nami



Koronka na uczczenie 15 Tortur Pana Jezusa w Ciemnicy


Na początku Różańca:
Ojcze Niebieski, ofiaruję Ci ukryte Męki, jakie Pan Jezus wycierpiał w nocy przed Swoją śmiercią - na wynagrodzenie za grzechy moje i za grzeszników całego świata.

Zamiast Ojcze nasz:
Najsłodszy Jezu, racz przyjąć skromną daninę mojej miłości, prze którą pragnę Cię pocieszyć.

Zamiast Zdrowaś Maryjo:

O mój Jezu kocham Cię i uwielbiam za twoje Tortury i Krew przelaną w Ciemnicy.

Na zakończenie:
Któryś za nas cierpiał rany...



ObrazCiemnica_2010-12-10.jpg



OBRAZ JEZUSA TORTUROWANEGO W CIEMNICY
Jak słońce rozjaśnię domy, w których czcić Mnie będą w tym tajemniczym obrazie, ogrzeję najzimniejsze mieszkania i każdą duszę zaleję radością. Jakże wiele światła promieniuje z MOICH związanych oczu.

[Słowa Pana Jezusa wypowiedziane 12.09.1939r do zakonnicy L.L. wyjęte z broszury * L Era dello Spirito Santo* - Imprimatur: die 1.03.75. Petrus Severi, Ep.us.]
Ostatnio zmieniany: 6 mies., 2 tyg. temu przez frater.

Odp: Kontemplacja Męki PAŃSKIEJ 6 mies., 1 tydzień temu #4210

  • frater
  • ( Admin )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1293
  • Oklaski: 8
adonai.pl/wielkanoc/

Luisa Piccarreta
"Mała Córeczka Woli Bożej"
Luisa Piccarreta (23 kwietnia 1865 - 4 marca 1947) urodziła się i spędziła całe życie w Corato, Włochy. Nazywano ją "Luisa la Santa". Dusza ofiarna w swoich latach młodzieńczych, prawdopodobnie cierpiała bardziej niż ktokolwiek przed nią od czasów Pana Jezusa i Matki Bożej, aż do otrzymania nie tylko stygmatów na ciele (ubłagała Pana Jezusa, aby pozostały niewidoczne), ale również i na duszy. Przez 64 lata nie ruszyła się z łóżka, żyjąc bez jedzenia (z wyjątkiem Komunii św.), bez picia, i nieomalże całkowicie bez snu. Pan Jezus niestrudzenie prowadził ją przez szereg stopni świętości aż do mistycznego małżeństwa, które odbyło się zarówno w Niebie jak i na ziemi. Wówczas to, gdy miała lat 24, Trójca Święta złożyła w niej Dar Woli Bożej, stracony przez Adama i Ewę a odzyskany przez Pana Jezusa, o który prosimy w modlitwie "Ojcze Nasz. Życie w Woli Bożej jest najwyższym stopniem zjednoczenia z Bogiem, jaki może istnieć. Luisa była pierwszą, która czyniła Wolę Ojca tak jak jest czyniona w Niebie. Umożliwił jej to Dar Woli Bożej. Jej dusza często przebywała poza ciałem, razem z Panem Jezusem i mogła połączyć się ponownie z ciałem jedynie na polecenie wydane przez księdza. (znak Krzyża Św. na dłoni.)

Przez te wszystkie lata, gdy nie mogła ruszyć się z łóżka, Pan Jezus nauczał ją o przyczynach stworzenia człowieka i o tym, w jaki sposób Królestwo Ojca zapanuje przed końcem świata. Oznajmił jej, że postępując w jej ślady, inni ludzie poznają również tajemnicę Woli Bożej i wejdą na ziemi w Jej posiadanie. W imię całkowitego posłuszeństwa wobec spowiedników, wyznaczonych jej przez arcybiskupa, Luisa spisała wszystko w 36 tomach, którym Pan Jezus nadał tytuł: "Królestwo Bożego Fiat pośród stworzeń - KSIĘGA NIEBA - Przywołanie stworzenia do porządku, miejsca i przyczyny, dla których zostało stworzone przez Boga." W ciągu całego swego życia Luisa miała pięciu spowiedników, jednym z nich był Ks. Kanonik Annibale Maria di Francia (15 lipca 1851 - 1 czerwca 1927, Mesyna, Włochy, założyciel dwóch zakonów: Księży Rogacjonistów Przenajświętszego Serca oraz Córek Bożej Gorliwości), kanonizowany 16 maja 2004. Na polecenie Św. Annibale di Francia, Luisa spisała rozważane stale "24 Godziny Męki Naszego Pana Jezusa Chrystusa". Książka ukazała się drukiem w lutym 1915. W maju 1930 Matka Boża podyktowała Luisie 31 lekcji o tym jak żyć w Woli Bożej. Zostały one zawarte w książce, "Dziewica Maryja w Królestwie Woli Bożej." Dzieła Luisy dostępne są w j. włoskim, hiszpańskim, i angielskim. Są też pierwsze tłumaczenia w jęz.: portugalskim, francuskim i polskim. Część z nich dostępna jest na Internecie: www.divinewill.org We Włoszech: Association Luisa Piccarreta, Via Nazario Sauro, 25, 70033 Corato (BA), Italy, tel. (080) 898-2221.

Zobacz również:

[ Modlitwa przed każdą godziną ], [ Dziękczynienie po każdej godzinie ]


1 Godzina: 5 po południu - Jezus żegna Swoją Najświętszą Matkę
2 Godzina: 6 wieczorem - Jezus opuszcza Swoją Najświętszą Matkę i udaje się do Wieczernika
3 Godzina: 7 wieczorem - Wieczerza Starotestamentalna
4 Godzina: 8 wieczorem - Wieczerza Eucharystyczna
5 Godzina: 9 w nocy - Pierwsza Godzina Konania w Ogrodzie Getsemani
6 Godzina: 10 w nocy - Druga Godzina Konania w Ogrodzie Getsemani
7 Godzina: 11 w nocy - Trzecia Godzina Konania w Ogrodzie Getsemani
8 Godzina: 12 o północy - Pojmanie Jezusa
9 Godzina: 1 nad ranem - Jezus wrzucony do potoku Cedron
10 Godzina: 2 nad ranem - Jezus przyprowadzony do Annasza
11 Godzina: 3 rano - Jezus w domu Kajfasza
12 Godzina: 4 rano - Jezus na łasce żołnierzy
13 Godzina: 5 rano - Jezus w więzieniu
14 Godzina: 6 rano - Jezus ponownie przed Kajfaszem, następnie przyprowadzony do Piłata
15 Godzina: 7 rano - Jezus przed Piłatem, Piłat odsyła Go do Heroda
16 Godzina: 8 rano - Jezus ponownie przed Piłatem, lud wybiera Barabasza a odrzuca Jezusa. Biczowanie Jezusa
17 Godzina: 9 rano - Jezus cierniem ukoronowany. ECCE HOMO. Jezus skazany na śmierć
18 Godzina: 10 rano - Jezus bierze Krzyż i dźwiga go na Kalwarię. Obnażenie Jezusa
19 Godzina: 11 rano - Ukrzyżowanie
20 Godzina: 12 w południe - Pierwsza Godzina Konania na Krzyżu. Pierwsze Słowo z Krzyża
21 Godzina: 1 po południu - Druga Godzina Konania na Krzyżu (Drugie, Trzecie, i Czwarte Słowo z Krzyża)
22 Godzina: 2 po południu - Trzecia Godzina Konania na Krzyżu (Piąte, Szóste i Siódme Słowo). Jezus umiera
23 Godzina: 3 po południu - Zmarły Jezus jest przebity ostrzem włóczni. Zdjęcie z Krzyża
24 Godzina: 4 po południu - Złożenie Jezusa do grobu. Najświętsza Maryja opuszczona


adonai.pl/wielkanoc/?id=41
Ostatnio zmieniany: 6 mies., 1 tydzień temu przez frater.

Odp: Kontemplacja Męki PAŃSKIEJ 3 mies. temu #4330

  • frater
  • ( Admin )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1293
  • Oklaski: 8
www.franciszkanie.pl/artykuly/zapomniana-moc-swietej-rany



W Wielkim Poście warto przypomnieć zapomnianą często moc Świętej Rany Jezusa. Jezus przez wielu świętych potwierdził szczególną moc i siłę tej Rany.

Potwierdził to przez św. o. Pio, św. Gertrudę, ale najmocniej te prawdę przekazał przez św. Bernarda. Św. Bernard zapytał Pana Jezusa, która z Jego boleści jeszcze przed ludźmi utajona, była największą?

Pan Jezus odpowiedział: „Miałem Ranę na Ramieniu, spowodowaną dźwiganiem Krzyża, na trzy palce głęboką, z której widniały trzy odkryte kości.

Sprawiła mi ona największe cierpienie i ból aniżeli wszystkie inne. Ludzie mało o niej myślą dlatego jest nieznana. Lecz ty staraj się objawić ją wszystkim chrześcijanom całego świata.

Wiedz, że o jakąkolwiek łaskę prosić mnie będą przez Tą właśnie ranę, udzielę jej – i wszystkim, którzy z miłości do Tej Rany uczczą Mnie odmówieniem codziennie Trzech Ojcze Nasz... i Trzech Zdrowaś Maryjo..., daruję im:

1) grzechy powszednie,

2) ich grzechów ciężkich już więcej pamiętać nie będą,

3) nie umrą nagłą śmiercią,

4) w chwili skonania nawiedzi ich Najświętsza Dziewica i uzyskają łaskę i zmiłowanie Moje”.

(Papież Eugeniusz III udzielił na prośbę św. Bernarda odpustu tym wszystkim, którzy tę Świętą Modlitwę odmawiają).

Idąc za obietnicą Pana Jezusa wykorzystujmy ten wielki dar, i to, co w naszym i nam bliskim życiu najtrudniejsze, zanurzajmy to w tej Ranie.

Powyższa przepiękna ikona, to jedyny obraz jaki do tej pory znalazłem, odzwierciedlająca tę prawdę – jakby ktoś miał inny obraz z tą Raną Jezusa, bardzo proszę niech wklei w komentarz.

Zakończę podaniem (jasne, że każdy może się modlić swoimi słowami) modlitwy związanej z tą Raną Jezusa:

„O Najukochańszy Jezu mój, Ty Najcichszy Baranku Boży, ja biedny grzesznik pozdrawiam i czczę TĘ RANĘ TWOJĄ NAJŚWIĘTSZĄ, która Ci sprawiła ból bardzo dotkliwy, gdyś niósł Krzyż ciężki na Swym Boskim Ramieniu. Ból cięższy i dotkliwszy, niż inne Rany na Twoim Świętym Ciele. Uwielbiam Cię oddaję cześć i pokłon z głębi serca.

Dziękuję Ci za Tę Najgłębszą i Najdotkliwszą RANĘ Twego Ramienia. Pokornie proszę, abyś dla tej srogiej boleści Twojej, którą w skutek Tej Rany cierpiałeś i w Imię Krzyża Twego ciężkiego, któryś na tej Ranie Świętej dźwigał, ulitować się raczył nade mną nędznym grzesznikiem, darował mi wszystkie grzechy i sprawił, aby wstępując w Twoje Krwawe Ślady doszedł do szczęśliwej wieczności. Amen ”.

Odmówić trzy razy Ojcze Nasz.. i trzy razy Zdrowaś Maryjo...

katolik.d500.pl/index.php?option=com_kunena&func=view&catid=30&id=3531&Itemid=121#3531
Ostatnio zmieniany: 2 mies., 4 tyg. temu przez frater.
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3
Wygenerowano w 2.55 sekundy