Home
Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

Kontemplacja i Medytacja Męki Pańskiej
(1 przeglądających) (1) Gość
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: Kontemplacja i Medytacja Męki Pańskiej

Kontemplacja i Medytacja Męki Pańskiej 9 lata, 2 mies. temu #6

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
Włosiennica jest rozpowszechniona wśród ascetów i nie tylko.
Nosiło ją wielu Świętych i Błogosławionych Kościoła Katolickiego m.in. Franciszek z Asyżu, Teresa z Avila, Ignacy Loyola, Tomasz Morus, Franciszek Salezy, Jan Maria Vianney, Teresa z Lisieux, Faustyna Kowalska, Ojciec Pio, Maksymilian Kolbe, Klara z Asyżu, Edyta Stein, Józef Sebastian Pelczar, Matka Teresa z Kalkuty. Matt Talbot także - proces Beatyfikacyjna trwa.

Papież Jan Paweł II codziennie odmawiał Drogę Krzyżową

Wiemy z Objawień, że godzina rozważań Męki PANA JEZUSA daje więcej niż rok biczowania się do krwi.

Możemy rozważać Mękę PANA JEZUSA codziennie lub raz w tygodniu powoli co pewien czas dane lub daną Stację - zaczynamy w czwartek wieczór a kończymy w Niedzielę rano



Kiedy przed rekolekcjami ośmiodniowymi udałam się do swego kierownika duszy i prosiłam go o
pewne umartwienia na czas rekolekcji — jednak nie otrzymałam pozwolenia na wszystko, o co
prosiłam, ale tylko na niektóre. Otrzymałam pozwolenie na jedną godzinę rozmyślania męki Pana
Jezusa i na pewne upokorzenie. Jednak byłam trochę niezadowolona, że nie otrzymałam pozwolenia na
wszystko, o co prosiłam. Kiedy wróciłyśmy do domu, weszłam na chwilę do kaplicy; wtem usłyszałam
głos w duszy: Jedna godzina rozważania mojej bolesnej męki większą zasługę ma aniżeli cały rok
biczowania się aż do krwii,
” rozważanie moich bolesnych ran jest dla ciebie z wielkim pożytkiem, a
mnie sprawia wielką radość. Dziwi mnie to, że jeszcze niezupełnie żeś się wyrzekła woli własnej, ale
cieszę się niezmiernie, że dokona się ta zmiana w rekolekcjach. (Dz. 369)


Odmawiam Mękę PANA JEZUSA na sznurku z zawiązanymi supełkami oznaczającymi poszczególne Stacje pogrupowanymi tak, by wiedzieć w którym miejscu Kontemplacji się znajduję:

4-2-4-3-4-2


po poszczególnych supełkach przesuwam kawałek materiału z ściągaczem, który przypomina mi gdzie się znajduję podczas Kontemplacji

Odmawiam 19 stacji Męki Pańskiej:

Każdą Stację Kontemplujemy - rozważamy chociaż jakąś myśl z Nią związaną. Nie klepiemy wierszyków. Lepiej kontemplować mniejszą ilość Stacji, niz Je `zaliczać`

Na początku każdej Stacji odmawiam:
"Kłaniamy Ci się PANIE JEZU CHRYSTE i błogosławimy Tobie, żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył."
i na końcu każdej Stacji odmawiam;
„Któryś za nas cierpiał Rany, JEZU CHRYSTE, zmiłuj się nad nami. I Ty któraś Współcierpiała, Mamo Bolesna, przyczyń się za nami.”

1.Męka w Ogrójcu.
2.Pojmanie PANA JEZUSA
3.Nieznane Tortury PANA JEZUSA w Ciemnicy
4.Ubiczowanie i Cierniem Ukoronowanie PANA JEZUSA

5.PAN JEZUS na śmierć skazany
6.PAN JEZUS bierze Krzyż na swoje ramiona

7.Pierwszy upadek PANA JEZUSA
8.Spotkanie z Mamą BOŻĄ
9.Szymon z Cereny pomaga dźwigać Krzyż
10.Weronika ociera twarz PANU JEZUSOWI

11.PAN JEZUS drugi raz upada pod Krzyżem
12.PAN JEZUS pociesza płaczące niewiasty
13.PAN JEZUS trzeci raz upada pod Krzyżem

14.PAN JEZUS z szat obnażony
15.PAN JEZUS do Krzyża przybity
16.PAN JEZUS na Krzyżu umiera
17.PAN JEZUS zdjęty z Krzyża i oddany swojej Mamie

18.PAN JEZUS złożony do grobu
19.Zmartwychwstanie PANA JEZUSA






opis Życia, oraz wiedza do Kontemplacji Męki PANA JEZUSA czy i lub Mamy BOŻEJ to;

PISMO ŚWIĘTE
„Oczami JEZUSA” Carver Alan Ames
"Żywot i Bolesna Męka Pana Naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Maryi" bł. Anny Katarzyny Emmerich (na bazie tych Objawień powstał film Pasja)
"Mistyczne Miasto BOŻE" Marii z Agreda, której ciało nie uległo rozkładowi
Wanda Malczewska - niedługo spodziewana Beatyfikacja
Służebnica Najświętszej Maryi Panny, siostra Nastalowa
kapucynka (franciszkanka) bł. Maria Magdalena żyjąca w wieku XVIII (Włochy)
Św. Faustyna Kowalska
mistyczka Maria Valtorta (wszystkie jej pisma zostały wydane drukiem na polecenie papieża Piusa XII) 22 lutego 1942
Św. Brygida,
Św. Gertruda
Św. Mechtylda
Objawienia Cataliny Rivas
Ostatnio zmieniany: 7 mies. temu przez frater.

Odp: Kontemplacja Męki PAŃSKIEJ 9 lata, 2 mies. temu #9

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
46 Często odczuwałam mękę Pana Jezusa w ciele moim; chociaż to było niedostrzegalnym, cieszę się z
tego, bo Jezus tak chce. Jednak trwało to krótki okres. Cierpienia te zapalały duszę moją ogniem miłości
ku Bogu i duszom nieśmiertelnym. Miłość zniesie wszystko, miłość przetrwa śmierć, miłość nie lęka się
niczego...
+ 1931 rok, 22 lutego


267 Jezus mi powiedział, że najwięcej Mu się przypodobam przez rozważanie Jego bolesnej męki, i przez to
rozważanie wiele światła spływa na duszę moją. Kto chce się nauczyć prawdziwej pokory, niech
rozważa mękę Jezusa. Kiedy rozważam mękę Jezusa, to mi przychodzi jasne pojęcie wielu rzeczy,
których przedtem zrozumieć nie mogłam. Ja chcę być podobna do Ciebie, Jezu, do Ciebie
ukrzyżowanego, umęczonego, upokorzonego. Jezu, odbij na duszy i sercu moim swoją pokorę. Kocham
Cię, Jezu, do szaleństwa. Ciebie wyniszczonego, takiego, jak Cię wskazuje prorok189 jakby nie mógł w
Tobie dostrzec postaci ludzkiej dla wielkich boleści. W takim stanie kocham Cię, Jezu, do szaleństwa.
Boże wiekuisty i niezmierzony, co uczyniła z Ciebie miłość? ...


304 + Jezu mój, nadziejo moja jedyna, dziękuję Ci za tę księgę, którą otworzyłeś przed oczyma duszy mojej.
Tą księgą jest męka Twoja dla mnie z miłości podjęta. Z tej księgi nauczyłam się, jak kochać Boga i
dusze. W tej księdze są zawarte dla nas skarby nieprzebrane. O Jezu, jak mało dusz Ciebie rozumie w
Twoim męczeństwie miłości. O, jak wielki jest ogień najczystszej miłości, który płonie w Twym Najśw.
Sercu. Szczęśliwa dusza, która zrozumiała miłość Serca Jezusowego.


332 + Czwartek. - Kiedy zaczęłam godzinę świętą, chciałam się zatapiać w konaniu Jezusa w Ogrójcu.
Wtem słyszę w duszy głos: Rozmyślaj tajemnice Wcielenia. I nagle zjawiło się przede mną Dziecię
Jezus promieniujące pięknością. — Mówi mi, jak bardzo się podoba Bogu prostota duszy. Chociaż
niepojęta jest wielkość moja, lecz obcuję tylko z maluczkimi — żądam od ciebie dziecięctwa ducha.


335 W pewnej chwili, kiedy ujrzałam Jezusa w postaci małej dzieciny, zapytałam się: Jezu, czemu teraz
obcujesz ze mną, przybierając postać małej dzieciny? Przecież ja w Tobie i tak widzę Boga
nieogarnionego, Stwórcę i Pana swego. — Jezus mi odpowiedział, że dopokąd się nie nauczę prostoty i
pokory, to będzie ze mną obcował jako małe dziecię.


369 Kiedy przed rekolekcjami ośmiodniowymi udałam się do swego kierownika duszy i prosiłam go o
pewne umartwienia na czas rekolekcji — jednak nie otrzymałam pozwolenia na wszystko, o co
prosiłam, ale tylko na niektóre. Otrzymałam pozwolenie na jedną godzinę rozmyślania męki Pana
Jezusa i na pewne upokorzenie. Jednak byłam trochę niezadowolona, że nie otrzymałam pozwolenia na
wszystko, o co prosiłam. Kiedy wróciłyśmy do domu, weszłam na chwilę do kaplicy;wtem usłyszałam
głos w duszy: Jedna godzina rozważania mojej bolesnej męki większą zasługę ma aniżeli cały rok
biczowania się aż do krwi,” rozważanie moich bolesnych ran jest dla ciebie z wielkim pożytkiem, a
mnie sprawia wielką radość. Dziwi mnie to, że jeszcze niezupełnie żeś się wyrzekła woli własnej, ale
cieszę się niezmiernie, że dokona się ta zmiana w rekolekcjach.



654 Teraz rozumiem, że spowiedź jest tylko wyznaniem grzechów, a kierownictwo jest [to] zupełnie co
innego, ale nie o tym chcę powiedzieć. Pragnę powiedzieć tę rzecz dziwną, która mi się pierwszy raz
przydarzyła; kiedy spowiednik zaczął do mnie mówić, nie rozumiałam ani jednego słowa jego, wtem
nagle ujrzałam Pana Jezusa ukrzyżowanego, który mi rzekł: W Męce Mojej szukaj siły i światła. Po
skończonej spowiedzi rozważałam straszną mękę Jezusa i zrozumiałam, że to, co ja cierpię, jest
niczym w porównaniu z męką Zbawiciela, a każda, nawet najmniejsza niedoskonałość była przyczyną
tej strasznej męki. Wtem duszę moją ogarnęła tak wielka skrucha i dopiero w tym odczułam, że jestem
w morzu niezgłębionego miłosierdzia Bożego. O, jak mało mam słów, ażeby wyrazić to, co
przeżywam. Czuję, że jestem jak kropla rosy pochłonięta w głębię bezdennego oceanu miłosierdzia
Boga.


661 16 lipiec. Dziś całą noc spędziłam na modlitwie; rozważałam Mękę Pańską, a duszę moją przygniatała
sprawiedliwość Boża. Ręka Pańska dotyka się mnie.


737 +Chociaż jestem chora, postanowiłam dziś odprawić jak zwykle godzinę świętą. W tej godzinie ujrzałam Pana Jezusa przy słupie biczowanego; w tej strasznej katuszy Jezus modlił się, po chwili
rzekł do mnie: Mało jest dusz, które rozważają mękę Moją z prawdziwym uczuciem; najwięcej
łask udzielam duszom, które pobożnie rozważają mękę Moją.



906 + W chwilach ciężkich wpatrywać się będę w rozpięte i ciche Serce Jezusa na krzyżu, a w
buchających płomieniach, z miłosiernego Jego Serca spłynie mi moc i siła do walki.


1337 Kiedy się modliłam przed Najświętszym Sakramentem, pozdrawiając pięć ran Pana Jezusa, przy
każdym pozdrowieniu rany czułam, jak strumień łaski tryskał w moją duszę i dawał mi przedsmak
nieba i zupełną ufność w miłosierdzie Boże.


1512Dziś w czasie Mszy św. widziałam Pana Jezusa cierpiącego, jakoby konał na krzyżu — który mi rzekł:
córko Moja, rozważaj często cierpienia Moje, które dla ciebie poniosłem, a nic ci się wielkim nie
wyda, co ty cierpisz dla Mnie. Najwięcej mi się podobasz, kiedy rozważasz Moją bolesną mękę;
łącz swoje małe cierpienia z Moją bolesną Męką, aby miały wartość nieskończoną przed Moim
Majestatem.



1761 Córko Moja, dziś rozważ Moją bolesną mękę, cały jej ogrom; rozważaj w ten sposób, jakoby ona
była wyłącznie dla ciebie podjęta.


1762 Zastosowanie: Kiedy zaczęłam zatapiać się w męce Bożej, odsłoniła mi się wielka wartość duszy
ludzkiej i cała złość grzechu i poznałam, jak nie umiem cierpieć. Abym miała zasługę za cierpienie,
łączyć się będę w cierpieniu ściśle z męką Pana Jezusa, prosząc o łaskę dla dusz konających, aby
miłosierdzie Boże ogarnęło ich w tym ważnym momencie...
Ostatnio zmieniany: 9 lata, 2 mies. temu przez Faustyna.

Odp: Kontemplacja Męki PAŃSKIEJ 8 lata, 10 mies. temu #1550

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
film do kontemplacji Męki PAŃSKIEJ na podstawie Objawień bł. Anny Katarzyny Emmerich























Odp: Kontemplacja Męki PAŃSKIEJ 7 lata, 6 mies. temu #2706

  • frater
  • ( Admin )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1325
  • Oklaski: 8
rozważanie Męki Pańskiej
Męka PAŃSKA



Z Objawień Wandy Malczewskiej, której w niedługim czasie spodziewamy się Beatyfikacji.

Ostatnia Wieczerza
Dziś byłam w Wieczerniku. Pan Jezus siedział za stołem w pośrodku Apostołów, w szacie lnianej, białej jak śnieg, wyglądał jak kapłan ubrany w albę do Mszy Świętej. - Płaszcz wierzchni miał czerwony, przewieszony przez lewe ramię. Postać Pana Jezusa przedstawiała się bardzo majestatycznie - opisać tego niepodobna, a jeszcze trudniej opowiedzieć! - Jasność słoneczna biła od niej - w oczach malowała się nadziemska dobroć, z ust płynęły słowa gorącej miłości . Byłam tym widokiem tak zachwycona, że ręce wyciągnęłam do Pana Jezusa, jak dziecko stęsknione do matki. Pan Jezus mówił do Apostołów o zbliżającej się męce i swojej śmierci, a widząc ich smutek, pocieszał słowami, że nie zostawi ich sierotami, lecz będzie z nimi do skończenia wieków utajony w Najświętszym Sakramencie. Zachęcał ich do zgody i jedności... uczył swoim przykładem pokory - miłość wzajemną nakazał im jako obowiązek. "Po tej wzajemnej miłości poznają ludzie, że jesteście Moimi uczniami". Następnie Pan Jezus odprawił z uczniami wieczerzę starego przymierza, spożył z nimi baranka przepisanego przez Mojżesza przy wyjściu z niewoli egipskiej i tym obrządkiem zakończył ofiary Starego Zakonu, będące figurą ofiary Nowego Zakonu, która od wschodu aż do zachodu słońca będzie się odprawiać na całym świecie. Następnie widziałam, jak Apostołowie sprzątnęli kostki ze spożytego baranka, oczyścili stół, położyli czyste białe przykrycie, pozapalali lampy, pokładli biały chleb z czystej pszennej mąki, płaski na podobieństwo placków, jak wielkanocne mace żydowskie, pieczone bez drożdży i kwasu, postawili także butelki wina. Potem Pan Jezus kazał wszystkim usiąść rzędem, podać sobie miednicę z wodą; zdjął płaszcz, przepasał się długim kawałkiem płótna (ale nie tak białego, jak Jego szata) i wszystkim Apostołom począł umywać nogi. Widziałam zdziwienie Apostołów, że Pan Jezus będzie im nogi umywał, a najwięcej Piotr był zdziwiony i rzekł: "Panie, nie Ty mnie, ale ja Tobie powinienem nogi umywać". Dopiero, gdy Pan Jezus mu powiedział, że jeżeli nie pozwoli sobie umyć nóg, nie będzie miał miejsca w chwale Ojca Niebieskiego, Św. Piotr zgodził się i ucałował ręce Pana Jezusa. Myślałam, że to tylko akt pokory, lecz Pan Jezus objaśnił im, że za chwilę ustanowi Najświętszy Sakrament; Apostołów wyświęci na kapłanów i poda im do spożycia Ciało i Krew Swoją Najświętszą. Umywając im najpierw nogi, nauczy ich, że gotując się do przyjęcia Sakramentu Kapłaństwa i do przyjęcia Przenajświętszego Sakramentu, trzeba być wolnym od wszelkich grzechów śmiertelnych, mieć wstręt do grzechów nawet powszednich i mieć siłę zdeptać wszelką zmysłowość i rozkosze światowe. Po tej ceremonii Pan Jezus usiadł z Apostołami za stołem, a powstawszy podniósł ręce i oczy w niebo, głosem przenikającym na wskroś całą moją istotę, odśpiewał błagalne i dziękczynne modlitwy, wyciągnął ręce nad Apostołami i błogosławił ich. Następnie odmówił inną modlitwę. A gdy wszyscy usiedli, wziął w Swoje ręce chleb leżący na stole, błogosławił go, łamał i podawał Swoim uczniom mówiąc: "Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, to jest bowiem Ciało Moje". Potem wziąwszy kielich z winem błogosławił i rzekł: "Bierzcie i pijcie, to jest Krew Moja, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów... to czyńcie na Moją pamiątkę". Wtedy widziałam nad głową każdego z Apostołów (oprócz Judasza) jasną gwiazdę, a w górze Aniołów ze świecami w ręku, prześlicznie śpiewających: "W Niebie Święty w Hostii Święty, w duszach niewinnych Święty Pan Bóg zastępów, pełne są niebiosa i ziemia chwały Twojej". O, jakże byłam w tej chwili szczęśliwa... tylko w Niebie będę szczęśliwsza, bo tam na wieki oglądać będę Pana Jezusa i słuchać śpiewów anielskich. Radość udzieliła się wszystkim, tylko Judasz zdenerwowany rzucał złowrogie spojrzenia na wszystkich, a szczególnie na Pana Jezusa. Spojrzenie Judasza było tak straszne, że oczy zakryłam, aby się z nim drugi raz nie spotkać. Apostołowie także byli przerażeni, Pan Jezus tylko zachował spokój i z powagą, prawdziwie Boską, odezwał się do Judasza: "Synu zatracenia, wiem, że wziąłeś od Żydów zapłatę za to, że Mnie wydasz w ich ręce. Idź prędzej... popełniłeś już dwie zbrodnie. Świętokradzko przyjąłeś Sakrament Kapłaństwa... Drugą zbrodnię popełniłeś przyjmując Sakrament Ciała i Krwi Mojej... a teraz idź, dopełnij trzeciej zbrodni, sprowadź Żydów, aby Mnie pojmali i zamordowali...Myślałam, że Judasz upadnie do nóg Pana Jezusa, przeprosi Go i zechce surową pokutą zmyć swoje zbrodnie. Ale nie! Diabeł wstąpił w jego serce, gdy przyjął świętokradzko Sakramenty Święte i w kamień je zamienił. Judasz jeszcze raz spojrzał złowrogo na całe zgromadzenie i wyszedł... Ja zapłakałam na widok zaślepienia Judasza. Sam sobie wieczną zgubę zgotował, Panu Jezusowi, który go uczynił skarbnikiem i różnymi łaskami obdarzał, wyrządził nieopisaną krzywdę, Apostołom boleść sprawił, a następnym pokoleniom dał straszne zgorszenie. O, Jezu! Jezu! Jakże mi Cię żal! Za tyle serca... za tyle miłości okazanej przed chwilą wszystkim tu zgromadzonym i wszystkim następnym pokoleniom, tak czarną niewdzięczność odbierasz...Do mnie, zapłakanej, zwrócił się Pan Jezus i rzekł: "Patrz, do czego doprowadziła Judasza chciwość i świętokradztwo! Wstąpił do grona Apostołów, bo myślał, że będę królem ziemskim a swoich zwolenników uczynię ministrami i naznaczę im wysoką pensję i będą używali rozkoszy światowych. Gdy się przekonał, że Królestwo Moje nie jest z tego świata, że moich uczniów i zwolenników czeka praca bez zapłaty pieniężnej, nędza, prześladowanie, a nawet śmierć męczeńska, wtedy postanowił odstąpić ode Mnie. Ale chciał coś przy tym zarobić. Jako skarbnik, okradał kasę ubogich, a wreszcie uległ namowom żydowskim i sprzedał mnie za 30 srebrników. - Chciwość go zaślepiła, przystąpił do kapłaństwa i w grzechach przyjął Ciało i Krew Moją. - To go ostatecznie zgubiło. Innych Apostołów powołałem osobiście do tej godności, a Judasz sam przyszedł. - Nie chciałem go przyjąć, bo wiedziałem, z jaką intencją przychodzi i jak zakończy swój urząd. - Lecz usilnie proszony, przyjąłem go, aby inni mieli przykład, że do kapłaństwa wdzierać się nie można, lecz oprócz pobożności i nauki, trzeba być wolnym od grzechów cielesnych, od pychy, chciwości i od zamiłowania w światowych rozkoszach, trzeba być człowiekiem umartwionym, gotowym na wszystkie niedostatki, a nawet na śmierć dla Imienia Mego i w obronie wiary. Powiedz księdzu proboszczowi, żeby wśród zdolnych, czystych i pracowitych młodzieńców upatrywał kandydatów do seminarium, poddawał im myśl poświęcenia się stanowi duchownemu, ale nie namawiał i nie zmuszał. Zgłaszających się niech dobrze zbada, czy mają powołanie, niech im przedstawi, że w kapłaństwie trzeba wypełnić ślub dozgonnej czystości. Kto się nie zlęknie, owszem jest pewny, że tego ślubu dotrzyma, niech wie, że go Bóg powołuje. Seminarium nie jest domem poprawy, lecz szkołą udoskonalenia i oświecenia młodych lewitów, posiadających już ugruntowane cnoty chrześcijańskie, gotowych do poświęcenia wszelkiego rodzaju. - Takim tylko niech daje świadectwa moralności i wysyła do biskupa. Jeżeli spotkasz rodziców, kształcących syna na księdza, powiedz im, żeby go nie namawiali - a tym bardziej nie zmuszali; niech się sam namyśli, niech się zapozna z jakim gorliwym i świątobliwym kapłanem i przypatrzy się jego codziennemu życiu; niech się często u niego spowiada, a rodzice niech się modlą w jego intencji. Niech nie liczą, że syn zostawszy księdzem, będzie im dostarczał pieniędzy, bo księdza nie święci się na kupca, by zbierał kapitał i wzbogacał rodzinę. Judasz tak myślał i dlatego został świętokradcą i zdrajcą. Ksiądz po wyświęceniu staje się ofiarą całopalną na Moim ołtarzu, jak ja stałem się ofiarą na ołtarzu Ojca Mojego Niebieskiego. Jego ojcem i matką, siostrą i bratem jest Kościół Święty, a dziećmi jego są wierni, dla których ma pracować, dawać dobry przykład i uczyć, jak mają zdobywać bogactwa duszy, tj. cnoty, za które kupią sobie dobra w Królestwie Niebieskim. Ksiądz, przyjmujący święcenia z wyrachowania materialnego, z namowy lub przymusu, będzie na pewno jawnym lub skrytym Judaszem, ale kapłanem według Serca Mojego nie będzie. - Taki kapłan nie będzie pasterzem Moich owiec, Krwią Moją odkupionych, lecz trucicielem i rozbójnikiem. Zewnętrznie będzie się starał zachować pozory gorliwego pasterza, czasami podniesie głos na ambonie przeciwko występkom, ale w skrytości będzie gorszycielem i nie dla Mnie, lecz dla szatana będzie łowił dusze. - W każdy czwartek wysłuchasz Mszy Świętej i przyjmiesz Komunię Świętą za tych kapłanów i na wynagrodzenie świętokradzkich Komunii." Dalej Pan Jezus mówił: "Judasz nie tylko Sakrament Kapłaństwa, lecz i Sakrament Ciała i Krwi Mojej przyjął świętokradzko. - Ta druga zbrodnia zaślepiła go i przemieniła w zdrajcę. Oto masz jawny dowód, jak straszne są skutki niegodnego przyjęcia Komunii Świętej... jakie to okropne świętokradztwo. Judasz, przy-jąwszy świętokradzko Komunię Świętą, zamordował Mnie w swoim wnętrzu - a teraz oddawszy Mnie w ręce Żydów, zamorduje Mnie na Krzyżu. Powiedz księdzu proboszczowi, aby jak najczęściej mówił do ludzi o Najświętszym Sakramencie, że tam jestem obecny Duszą, Bóstwem i Ciałem, że pragnę, aby wszyscy jak najczęściej przystępowali do Komunii Świętej, ale bez grzechu, z sercem miłością gorejącym; z duszą pragnącą Mnie przyjąć. Przed Komunią Świętą niech się dużo modlą i starają o skupienie wewnętrzne... o żal serdeczny za popełnione grzechy... niech odczuwają w sobie głód duchowy i niczym nieugaszone pragnienie spożywania tego Anielskiego Pokarmu, bo jak pokarm codzienny spożyty bez apetytu nie wyjdzie na zdrowie ciału, ale może nawet zaszkodzić, tak pokarm duchowy, który Ja daję w Komunii Świętej, spożyty bez pragnienia, a tylko ze zwyczaju, zbawiennych skutków duszy nie przyniesie. Po Komunii Świętej niech nie wychodzą zaraz z kościoła, niech się pomodlą dłuższy czas, dopóki przyjęta Komunia Święta nie rozpłynie się w ich wnętrznościach, dopóki Krew Moja nie przejdzie do ich serca i nie odnowi ich krwi, z serca wypływającej i ożywiającej całe ciało. Niech zapomną o interesach domowych, a ze Mną obecnym w ich duszy niech serdecznie i szczerze porozmawiają. Rozkosz Moja być z synami ludzkimi, słuchać ich próśb i dawać im skuteczne rady. Do tego mają najlepszą sposobność, gdy Mnie przyjmą w Komunii Świętej. Jak mnie to boli, gdy lud podczas odpustu biegnie do Komunii Świętej prosto od kramów, rozproszony i bez modlitwy ciśnie się do Komunii Świętej ze śmiechem i żartami; albo gdy po Komunii Świętej ludzie wychodzą z kościoła bez pomodlenia się, idą do kramów i kłócą się z przekupkami. - A jeszcze więcej Mnie boli, gdy idą do szynku na, poczęstunek. To samo robią w dni targowe w miastach. Cisną się do konfesjonałów i do Stołu Pańskiego, a myślą, jak by co sprzedać lub kupić. Czy spowiedź tych ludzi może być dobra? A czy Komunia Święta z takim roztargnieniem przyjęta może być dobra? Niech tak poucza ksiądz proboszcz i ty pouczaj, gdzie możesz. Ci, którzy chcą codziennie, a choćby kilka razy na tydzień przyjmować Komunię Świętą, powinni się wyróżniać w codziennym życiu od swoich sąsiadów. Powinni być pobożniejsi, pokorniejsi, łagodniejsi, cierpliwsi. Powinni więcej pracować nad zmysłowością ciała i panować nad namiętnościami. Skoro się przebudzą rano, powinni myśl swoją zwrócić do Mnie, utajonego w Najświętszym Sakramencie; przed pójściem do kościoła powinni unikać swarów i starać się o skupienie ducha. Po powrocie z kościoła powinni zachować to samo skupienie i wszelkie zajęcia domowe załatwiać spokojnie bez krzyków. Straszne to jest zjawisko, gdy osoby codziennie przyjmujące Komunię Świętą, niczym nie różnią się od innych, bo dają świadectwo o sobie, że Mnie niegodnie przyjmują, a kto Mnie niegodnie przyjmuje, nie będzie miał cząstki ze Mną w Niebie i może go spotkać los Judasza". Po tych słowach Pan Jezus zwrócił się do Apostołów i rzekł: "Niedługo, a już Mnie nie ujrzycie, i znowu niedługo, a ujrzycie Mnie, bo idę do Ojca" (J 16,16). Pan Jezus powstał i wyszedł z jedenastu Apostołami (Judasz, jako zdrajca już wyszedł do Żydów) i doszedł z nimi do bramy ogrodu - tu ich zostawił, a wziął tylko z sobą Piotra, Jakuba i Jana i z nimi wszedł do ogrodu. - Wieczór już zapadł... Widziałam, że wszyscy Apostołowie płakali. Tamże, s. 58-63
Ostatnio zmieniany: 5 lata, 6 mies. temu przez frater.

Odp: Kontemplacja Męki PAŃSKIEJ 7 lata, 6 mies. temu #2707

  • frater
  • ( Admin )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1325
  • Oklaski: 8
Żal Piotra
Widziałam Piotra, gdy się wmieszał w niewłaściwe towarzystwo i zaparł się trzykrotnie Pana Jezusa, nim kogut zapiał. "Nie znam tego człowieka" powiedział. To zaparcie się Piotra było dla mnie sztyletem, przebijającym serce... więc nie tylko Judasz jest zdrajcą, ale i ty Piotrze? Więc wszyscy Pana Jezusa opuścicie... W tym moim bólu spojrzałam w stronę, dokąd Pana Jezusa prowadzono. Pan Jezus przechodząc, spojrzał na Piotra i tym spojrzeniem przypomniał mu obietnicę niedawno daną: "Panie, ja Cię tak miłuję, że choćby się Ciebie wszyscy zaparli, ja się nie zaprę... na śmierć z Tobą pójdę". "Piotrze! Nim kur zapieje, trzykroć Mnie się zaprzesz". Kur zapiał, a Pan Jezus spojrzał na Piotra, którego oczy spotkały się z tym spojrzeniem. Przypomniał sobie swoją obietnicę i przepowiednię Pana Jezusa, rozpłakał się serdecznie, porzucił towarzystwo, które go do zaparcia się Pana Jezusa doprowadziło. .. poszedł za Panem Jezusem i do śmierci nie przestał płakać. W tej chwili przypomniałam sobie, ile to ludzi teraz zapiera się Pana Jezusa i zawołałam: "Panie, gdybyś spojrzał na nas, jak na Piotra, wszyscy byśmy się nawrócili..." Pan Jezus mi odpowiedział: "Na Piotra raz spojrzałem, a na dzisiejszych zaprzańców spoglądam z każdego Krzyża; spoglądam z Hostii Świętej, gdy Ją kapłan we Mszy Świętej podnosi; spoglądam z Komunii Świętej, gdy ją ksiądz rozdaje i mówi: "Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata"; spoglądam często i mówię do duszy: "Grzeszniku, przy Chrzcie Świętym przyrzekłeś mi miłość, przy Spowiedzi Świętej, gdyś żebrał o rozgrzeszenie, przyrzekłeś, że będziesz wierny aż do śmierci, a gdzie są te obietnice i przysięgi? Zapierać się Mnie, jak Piotr, grzesznicy umieją, ale płakać jak Piotr, choć na nich spoglądam, nie chcą... ile razy spojrzysz na mnie rozpiętego na Krzyżu, lub utajonego w Najświętszej Hostii, odnawiaj wiernie złożone mi przyrzeczenia". "Panie, serdeczne łzy żalu i wdzięczności... łzy nad męką Twoją wylane są szczególnym darem łaski Twojej, a więc błagam o ten dar, a płakać będę". "Otrzymasz, o co prosisz" rzekł Pan Jezus. Odtąd na widok Krzyża lub Hostii Świętej zawsze serce mi płacze i oczy zachodzą łzami. Tamże, s. 65-66
Biczowanie

Odp: Kontemplacja Męki PAŃSKIEJ 7 lata, 6 mies. temu #2708

  • frater
  • ( Admin )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1325
  • Oklaski: 8
Biczowanie
Rozpoczęło się straszne widowisko, nieznane dotąd ani ludziom, ani Aniołom. Naprzód wystąpili dwaj kaci z rózgami kolczastymi, później bili Pana Jezusa z całej siły od szyi aż do ostatniego palca u nóg tak, że zostało zryte całe ciało ranami jak rola bronami. Po tych zbirach przystąpili dwaj inni i dalej bili Pana Jezusa batami skręconymi z powrozów zakończonych żelaznymi haczykami. Haczyki te za każdym uderzeniem rozrywały Ciało Pana Jezusa pocięte rózgami i rozrzucały na wszystkie strony. Kiedy się ci oprawcy zmęczyli, przystąpili inni z żelaznymi, ostrymi łańcuszkami, którymi jak nożami krajali Przenajświętsze Ciało Zbawiciela. Wreszcie przystąpili kaci z rzemiennymi dyscyplinami, zakończonymi ołowianymi kulkami. Za każdym uderzeniem rany się powiększały, ciało coraz więcej odpadało. Wiele ran było wielkości sześciu cali, a głębokość ich dochodziła do samych kości. Całe Ciało Pana Jezusa, oprócz głowy, było pokryte ranami i sińcami, bardziej podobne do jakiejś masy bezkształtnej niźli do człowieka. I tak stał Pan Jezus w kałuży własnej Krwi, a była chwila, że biedny Jezus nie mógł ustać, gdy sił mu już zabrakło... upadł na ziemię na kolana... ręce mając przywiązane do słupa i zawisł na słupie jakby nieżywy. Widziałam, jak jeden z katów kopnął Go kilka razy nogą. Na widok tego nieludzkiego czynu, na widok strasznych ran, okrywających Ciało Pana Jezusa, serce mi bić przestało z nadmiaru boleści... skamieniałam... wyciągnęłam ręce do Jezusa, chcąc rany Jego opatrzeć i zapłakałam gorzkimi łzami. Gdy mnie Anioł-Stróż ocucił, usłyszałam naradę katów, zastanawiających się, co by jeszcze wymyślić, aby powiększyć męki Jezusa i dogodzić Żydom, którzy im za to zapłacili. "Królem się mianował - zawołał jeden .- więc Go ukoronować". "Dobra myśl" - powtórzyli inni - i zaraz się zabrali do spełnienia tego barbarzyńskiego projektu. Odwiązali Pana Jezusa od słupa, posadzili Go na ostrym kamieniu polnym niby na tronie; okryli Go starą czerwoną płachtą niby płaszczem królewskim. Płachta ta, brudna i gruba, przylgnęła do zranionego Ciała Pana Jezusa i zadawała Mu straszny ból. Wyszydzając Jego władzę królewską, związali Mu ręce i włożyli w nie trzcinę niby berło królewskie. Na głowę wtłoczyli koronę, uwitą z gałęzi kolczastej akacji. Grube kolce tej korony porozrywały Ciało i przebiły czaszkę aż do mózgu. Zranione zostało czoło, skronie, oczy, uszy i szyja. To wszystko sprawiło Panu Jezusowi niesłychane boleści; oblany krwią podobny był do krzaka czerwonego, pomalowanego czerwoną farbą. Wreszcie podchodzili do siedzącego Pana Jezusa i uderzali laskami w koronę wbijając głębiej jej kolce w Jego głowę. Naigrawając się z cierpiącego Zbawiciela klękali przed Nim, pluli Mu w twarz i mówili: "Witaj Królu". Jezus milczał... w tym jednak milczeniu wyczytałam skargę: "Obaczcie, a przypatrzcie się, jeżeli jest boleść, jako boleść Moja... Ludu mój ludu, cóżem ci uczynił... czemem zasmucił, albo w czym zawinił..."Widząc tę straszną zniewagę Pana Jezusa, słysząc różne bluźnierstwa przeciwko Niemu, czytając w Jego milczeniu skargę zbolałego serca, upadłam na kolana, zalana łzami żalu i boleści i zawołałam: "O, Jezu! Jasności ojcowska, śliczności świata wiecznego; ozdobo i rozkoszy nieba, najpiękniejszy z synów ludzkich... najczystszy i niepokalany Baranku, cierpisz za grzechy całego świata! Jakie to grzechy były główną przyczyną, że Ty, świętością przewyższający wszystkich Aniołów, dałeś się z szat obnażyć i pozwoliłeś w taki sposób skatować Najświętsze Swoje Ciało i cierniem zranić swoją głowę! Panie! Gdyby mnie Twoja łaska nie wspierała, byłabym skonała na widok okrutnego biczowania i koronowania.. ."Na tę prośbę otrzymałam odpowiedź: "Każdy grzech, jako bunt stworzenia przeciwko Stwórcy, jest ciężką zniewagą Jego Majestatu. Ale najcięższą zniewagą są grzechy popełnione przeciwko szóstemu i dziewiątemu przykazaniu Bożemu, tj. grzechy rozpusty cielesnej. Wszakże wiesz o tym, że człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga, że przez Chrzest i Komunię Świętą jest we Mnie wszczepiony i jego członki stały się Moimi, i że jest Kościołem Ducha Świętego. Zatem, kto popełnia grzech cielesny, ten znieważa bardzo ciężko wszystkie Trzy Osoby Boskie. Znieważa Boga Ojca, bo oddając swe ciało na rozpustę, siebie jako obraz Boży rzuca w błoto. Znieważa Syna Bożego, bo oddając się rozpuście cielesnej zbeszczeszcza Jego członki. - Znieważa Ducha Świętego, bo grzesząc cieleśnie gwałci Kościół Jego. Czy ten grzech popełnia ktoś, kto jest w stanie wolnym, czy w małżeńskim, w każdym razie grzeszy ciężko, śmiertelnie. .. znieważa bowiem Boga w Trójcy Świętej Jedynego i zasługuje na wieczne potępienie"."Aby naprawić krzywdę wyrządzoną Bogu przez grzechy rozpusty i aby grzesznikowi wyjednać przebaczenie, potrzeba było, abym ponosił katusze biczowania, podczas którego cierpiałem moralnie, stojąc obnażony wśród tłumu rozpustników urągających Mi. Cierpiałem jizycznie - bo jak widzisz - ciało moje okryli ranami i sińcami. Ty odczułaś mękę Mojego Ciała... odczułaś ból Mego serca, że człowiek, najwspanialsze Boskie stworzenie... mieszkanie Trójcy Świętej, przez cudzołóstwo i wszelką nieczystość stał się gorszy od nierozumnego zwierzęcia.Za grzechy rozpusty cały świat został ukarany potopem, a Sodoma i Gomora ogniem siarczystym. Jeżeli ludzie tych zbrodni nie porzucą, będą karani krwawymi wojnami, zaraźliwymi, śmiertelnymi chorobami i różnymi innymi klęskami; wylewem wód, posuchą, głodem, aby roztyłych rozpustników brakiem chleba sprowadzić na drogę moralności. A jeżeli i to nie powstrzyma ludzi od rozpusty, powymierają całe rodziny... zmarnieją całe państwa..."."Powiedz księdzu proboszczowi, aby w skromny, ale ognisty sposób, nie zaniedbał karcić rozpustników i rozpustnice. Niech upomina rodziców, aby się skromnie zachowywali wobec dzieci i czuwali nad ich postępkami w domu i poza domem i aby do domów nie wprowadzali gorszycieli."Niech się potworzą stowarzyszenia niewiast i mężczyzn różnych stanów, ale jednego ducha, pod opieką Mojej Matki Niepokalanie Poczętej w celu tępienia rozpusty, a krzewienia cnoty czystości i bronienia jej. Kto Boga i Ojczyznę kocha, zaklinam go na Moje okrutne biczowanie i cierniem koronowanie, niech się stanie członkiem tego stowarzyszenia, niech sam strzeże cnoty czystości, a tępi rozpustę i drugich do tego zachęca... I tak uleczy Moje, nad wyraz bolesne rózgi".Gdy Pan Jezus to mówił, zrobiło się dość cicho na placu, bo żydowska starszyzna zajęta była rozprawą u Piłata, (na co gawiedź zwróciła uwagę i jakby na chwilę zapomniała o na wpół tylko jeszcze żywym Panu Jezusie), wywierając na niego nacisk, aby podpisał wyrok śmierci, wydany na Pana Jezusa przez arcykapłanów żydowskich, bali się bowiem, aby Piłat nie uwolnił teraz Pana Jezusa.Kiedy Pan Jezus wypowiadał ostatnie słowa, nastąpiła cudowna przemiana, cudowniejsza niż na górze Tabor. Ciało Pana Jezusa stało się jasne jak błękit nieba podczas pogodnej nocy. Rany przemieniły się w świecące gwiazdy, a im większa była rana, w tym jaśniejszą i większą gwiazdę się przemieniła; korona cierniowa na głowie przemieniła się w koronę złotą, drogimi kamieniami wysadzoną. Kolce cierniste korony przemieniły się w promienie słoneczne. Trzcina w rękach przemieniła się w Krzyż błyszczący z napisem: "Krzyżem zamknąłem piekło, a otworzyłem niebo". Płachta czerwona, brudna, okrywająca zranione Ciało Pana Jezusa, przemieniła się w jasny, przeźroczysty obłok, przez który widoczne były wszystkie gwiazdy okrywające Ciało Pana Jezusa. Kamień, na którym siedział Pan Jezus, przemienił się w tron kryształowy przybrany złotem, perłami i różnymi kamieniami. A mój najdroższy Jezus siedział na tym tronie w majestacie Króla, któremu niebo i ziemia są posłuszne, a w ręce trzymał błyszczący Krzyż, godło swej męki.W tej chwili zjawił się chór Aniołów ze Świętym Michałem Archaniołem na czele. Święty Michał z głęboką pokorą upadł na kolana i odezwał się w te słowa: "Jezu, najpotężniejszy nasz Królu! Dla pocieszenia Cię w Ogrójcu, byłem posłany przez Ojca Twego Niebieskiego; dziś staję przed Tobą w otoczeniu Aniołów dla oddania Ci czci, uwielbienia, miłości i powinszowania zwycięstw odniesionych dotąd nad piekłem i jego służalcami. Zwycięstwa ostatecznego oczekuje niebo i ziemia, oczekują dusze w otchłani będące"."Zwycięstwo to jest już bliskie... O, jakże się radujemy! Twoje ubóstwione człowieczeństwo zostało sponiewierane przez zaślepioną Synagogę i przekupionych przez nią służalców piekła. Za to my przybyliśmy z polecenia Ojca Twego Niebieskiego, aby Cię uwielbić i uczcić najgłębszym hołdem. Padamy więc przed Tobą wszyscy na kolana, schylamy pokornie czoła... i napełnieni najgorętszą miłością śpiewamy: "Królowi wieków Nieśmiertelnemu i Niewidzialnemu, samemu Bogu cześć i chwała na wieki wieków. Amen. Wychwalamy Cię, błogosławimy Cię... niech będzie Imię Twoje błogosławione teraz i na wieki wieków. Amen. Tyś jest początek i koniec, który był i który przyjdzie. Wszechmogący!... Wszystkie narody upadną do nóg Twoich, będą wysławiały Wszechmocność Twoją i Majestat Świętości Twojej, a nieprzyjaciele Twoi zostaną pohańbieni i zawstydzeni".Po Aniołach, w takim samym porządku oddawali cześć Panu Jezusowi święci Starego Zakonu, wołając ze łzami w oczach, podnosząc ręce ku Jezusowi: "O, Panie, Królu i Wybawco nasz! Myśmy Cię z tęsknotą oczekiwali i wyglądaliśmy dnia, kiedy przyjdziesz i otworzysz nam bramy otchłani. Spełniła się nasza nadzieja... Dziękujemy Ci za Twą Mękę, bo przez nią otworzysz naszą otchłań i wprowadzisz nas do nieba. O, bądź uwielbiony, bądź błogosławiony na wieki... Sława Twojego Imienia rozejdzie się po całym świecie i wszystkie pokolenia wielbić Cię będą i będą się bały Twojej potęgi. Nieprzyjaciele Twoi chcieli Cię poniżyć... Tyś skruszył ich pychę i pokazałeś im, że Tyś wszechmocny, co stworzył niebo, ziemię i wszystko, co się na nich znajduje, że Tobie się należy wszelka cześć i chwała! Wszystkie narody, któreś stworzył przyjdą i pokłonią się Tobie, Panie..." Pan Jezus podniósł ręce i udzielił wszystkim błogosławieństwa.W tej chwili ocuciłam się... podniosłam się napełniona dziwną radością i zawołałam: "Wielbij duszo moja Pana... Wielbij Chrystusa, Króla w koronie... i ucałowałam Krzyż stojący na stoliku przy łóżku dziękując Panu Jezusowi za to, co widziałam i słyszałam. - Udałam się na Adorację do Kościoła, po Adoracji do chorych".Tamże, s. 72-77

Odp: Kontemplacja Męki PAŃSKIEJ 7 lata, 6 mies. temu #2709

  • frater
  • ( Admin )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1325
  • Oklaski: 8
Cyrenejczyk
Oprawcy prowadzili Go środkiem drogi, gdzie były wyboje i sterczały kamienie, a sami szli bocznymi ścieżkami. Trzymając końce powrozów opasujących Pana Jezusa, bezlitośnie je naciągali i szarpali Nim. Widziałam, jak Pan Jezus osłabiony głodem i upływem krwi, upadał pod Krzyżem, a Żydzi Go szarpali, kopali, bili i zmuszali do prędkiego powstania. Przy jednym takim upadku złamał sobie kość obojczykową po lewej stronie szyi, przy drugim rozbił sobie czoło nad okiem o kamień sterczący na drodze. Rana była na dwa cale szeroka, głęboka do kości, a Żydzi, zwłaszcza dorastające chłopaki, śmiali się i błotem ciskali na upadającego Zbawiciela.Przy następnym upadku już się Pan Jezus nie mógł podnieść... a oprawcy gwałtem zmuszali Go do powstania. Ach! Nigdy nie zapomnę spojrzenia Pana Jezusa na otaczający Go tłum ludu... w tym spojrzeniu wyczytałam nieopisany ból i skargę zbolałego serca: "O ludzie! Czy już w was zamarły wszelkie uczucia ludzkie? Czy serca wasze zamieniły się w twarde i zimne głazy?" Lecz w tym wejrzeniu wyczytałam i miłość dla wszystkich Go otaczających... Wy się nade Mną znęcacie, na śmierć Mnie prowadzicie, a Ja lituję się nad waszym zaślepieniem; Moją męką chcę was wykupić z niewoli szatana, obmyć was z grzechów i otworzyć Niebo Krzyżem, który Mnie przyciska. Oprawcy nie zrozumieli spojrzenia Pana Jezusa, ale ponieważ zbliżał się sabat i przed sabatem trzeba było wykonać wyrok śmierci, szukali człowieka, który by podniósł Pana Jezusa i jakiś kawałek drogi niósł za Nim Krzyż. Nadarzył się Szymon Cyrenejczyk, poganin, udający się do miasta w poszukiwaniu ogrodu do wydzierżawienia - przytrzymano go i kazano mu podnieść Chrystusa. Chrystus spojrzał na niego - i spojrzenie to zrozumiał Szymon, poznał od razu tajemnicę Krzyża i rozkochał się w Panu Jezusie i stał się jego miłośnikiem. Widziałam, jak Go serdecznie podniósł z ziemi, otrząsnął z Niego błoto, a potem z radością wziął Krzyż na swoje ramiona i szedł obok Chrystusa, czerpiąc z Niego siłę...Słyszałam, jak mówił do Pana Jezusa: "Przepraszam Cię, Jezu, że za pierwszym żądaniem Żydów nie pospieszyłem Ci z pomocą, dopiero zmuszony przez nich przyszedłem, bom Cię nie znał. A teraz poznawszy Cię w tak okropnym stanie i wśród ludzi tegoż samego co Ty narodu, któremu tyle dobrodziejstw wyświadczyłeś, a oni taką nienawiścią Cię otoczyli, że wymogli od Piłata podpisanie wyroku śmierci, na jaką skazują najniższego rzędu niewolników, a przed wykonaniem tego wyroku w tak nielitościwy sposób znęcają się nad Tobą, doszedłem do przekonania, że jesteś Bogiem ukrytym w ludzkim ciele... To moje przekonanie potwierdził Twój wzrok, przenikający do głębi całą moją istotę. Wydawało mi się, że Twojego Krzyża, który na mnie włożono, nie uniosę, a tymczasem łatwo go niosę, bo Ty, Panie, przy mnie idziesz. Nie odstępuj mnie, a do końca życia poniosę go z weselem..."Słysząc to wyznanie Szymona, rzekłam: "Dlatego Wielu stroni od Pana Jezusa, bo Go nie znają, ale gdyby przyszli pod Krzyż i spojrzeli w oczy ukrzyżowanemu Zbawicielowi, poznaliby Go i wszelkie krzyże, utrapienia, choroby i niepowodzenia znosiliby z weselem, gdyby szli obok Pana Jezusa i widzieli w Nim Boga w ciele ludzkim dla nich cierpiącego... O! nie narzekajmy w utrapieniach, nie bluźnijmy, lecz jak Cyrenejczyk mówmy: .Nie odstępuj mnie Panie, bądź mi towarzyszem w trudnej mojej pielgrzymce życiowej, a z weselem Krzyż ten poniosę."...Cyrenejczyk byłby z ochotą niósł Krzyż za Panem Jezusem na samo miejsce ukrzyżowania, ale mu Żydzi nie pozwolili. Dopóki Piłat nie podpisał wyroku śmierci, Żydzi chcieli, aby Pan Jezus skonał przy biczowaniu, lecz gdy Piłat podpisał, nie chcieli, aby umarł na drodze, gdyż pragnęli Go widzieć przybitego do Krzyża na miejscu, gdzie tracili największych zbrodniarzy. Dlatego dali Mu pomocnika na krótką chwilę, by nabrał sił, a potem na nowo kazali mu dźwigać Krzyż, łoże śmiertelnej boleści, aby na nim życie zakończył. Cyrenejczyk na rozkaz Żydów oddał Krzyż Panu Jezusowi, ale pozostał Jego wyznawcą, za przykładem ojca poszli dwaj jego synowie: Aleksander i Rufus wszyscy trzej zostali chrześcijanami i dla Chrystusa męczennikami."Gdy najdroższy mój Jezus leżał na ziemi, a Żydzi szukali pomocnika, sercem i duszą przeniosłam się ku Niemu i z najgłębszą pokorą uklękłam przed Nim, ucałowałam Jego ręce i nogi i ze łzami zapytałam: "Proszę Cię, mój najdroższy Zbawicielu, powiedz mi, za jakie grzechy cierpisz te okropne zniewagi?" "Dziecię moje, odpowiedział Pan Jezus, wiem, że nie ciekawość nasunęła ci to pytanie, lecz serdeczne współczucie dla Mnie i wola stanowcza unikania grzechów, będących przyczyną fałszywego oskarżenia i wydania niesprawiedliwego wyroku. Przyczyną tego, jak i całej Mojej męki, są wszystkie grzechy, lecz szczególnie grzechy sądownictwa. Przyszedłem na świat zaszczepić wśród ludzi miłość Boga i bliźniego; wykorzenić nienawiść, zazdrość i wszelką złośliwość pogańską, przyszedłem wprowadzić sprawiedliwość. A czy świat przyjął Moją naukę? Czy ustały kłótnie, nienawiść, zemsty i procesy?""Gdzie jest sprawiedliwość w sądach, gdzie uczciwość u oskarżycieli, świadków i obrońców? Przekupstwa i fałsze spostrzegać się dają na każdym kroku. Skarżący piszą skargi przesadzone, a często fałszywe. Oskarżeni wszystkiemu zaprzeczają. Jedni i drudzy stawiają świadków przekupionych i często świadczących o tym, czego nie widzieli, a tylko od kogoś słyszeli, a co najgorsze, że to przysięgą potwierdzają całując Krzyż Mój kłamliwymi ustami. Obrońcy podejmują się bronić największych nawet zbrodniarzy, byle im zapłacili. Sędziowie nieraz, wbrew własnemu przekonaniu, wydają wyroki. Sprawy przeciągają się bez końca, jeden drugiego chce koniecznie zniszczyć, zapominając o Moim upomnieniu: .0d-puść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. Krzyki, jakie słyszałem na podwórzu Piłata, rozlegają się w sądach, a karczmy wtenczas przepełnione są pijanymi, ile przekleństw i bluźnierstw tam się wówczas popełnia?!"Za to cierpię fałszywe oskarżenia świadków przekupionych przez faryzeuszów; za to otrzymałem wyrok niesprawiedliwy. Jam wszystkie grzechy na siebie przyjął i za nie karę ponoszę"."Powiedz księdzu proboszczowi, aby starał się ludziom często objaśniać ósme przykazanie Boskie i o ile może, powstrzymywał procesy i niezgody w parafii i w rodzinach. Ty zaś pomagaj mu w tej pracy swoimi modlitwami, a ulżycie moim cierpieniom.Tamże, s. 81-84
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3
Wygenerowano w 2.55 sekundy