Home
Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

Muzyka: życie albo śmierć (wybór należy do cebie)
(1 przeglądających) (1) Gość
  • Strona:
  • 1

TEMAT: Muzyka: życie albo śmierć (wybór należy do cebie)

Muzyka: życie albo śmierć (wybór należy do cebie) 8 lata, 10 mies. temu #77

  • Filip Nereusz
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 23
  • Oklaski: 4
Po publikacji w ostatnim numerze Miłujcie się! listu oraz dwóch świadectw mówiących o problematyce muzyki młodzieżowej otrzymaliśmy od Was, drodzy Czytelnicy, bardzo dużą ilość głosów. Tak żywa reakcja na poruszone problemy pokazała nam, jak ważna jest dla Czytelników (zwłaszcza młodych) muzyka rockowa i jak wiele budzi ona emocji. W komentarzu do otrzymanego świadectwa niesłusznie przypisaliśmy Nirvanie szerzenie treści satanistycznych, za co wszystkich dotkniętych tym stwierdzeniem bardzo przepraszamy. Nie możemy jednak nie reagować na świadectwa osób, które mówią o złu i cierpieniu, jakie w ich życie (lub w życie ich bliskich) wniosła muzyka o złym, szatańskim przekazie. Nie mając w tej kwestii wystarczających kompetencji, postanowiliśmy tym razem odwołać się do muzycznych autorytetów. Ufamy, że informacje zawarte w prezentowanych poniżej tekstach pozwolą Wam dostrzec zagrożenia kultury śmierci i uwrażliwią Was oraz Waszych bliskich na niebezpieczeństwo. Wybór i tak należy do każdej i każdego z Was!

Marilyn Manson: Antychryst nowego tysiąclecia

Od wielu lat mówi się o muzyce satanistycznej i o jej wykonawcach, oddanych demonowi. W prasie pojawiają się czasem przejmujące grozą doniesienia o zabójstwach inspirowanych ich muzyką, takich jak ów dramat z Chiavenny (północne Włochy), gdzie 3 czerwca ubiegłego roku trzy dziewczyny, w ofierze szatanowi, 19 pchnięciami noża zamordowały 61-letnią zakonnicę, siostrę Marię Laurę Mainetti... Sprawczynie tego zabójstwa okazały się fankami amerykańskiego muzyka rockowego i zdeklarowanego satanisty, Marilyna Mansona. Manson, nazywając sam siebie „wszechmocnym Antychrystem nowego tysiąclecia”, w swoich utworach gloryfikuje śmierć, krew, przemoc i narkotyki. Zachęcając do buntu wobec wszelkich reguł, głosi nienawiść do księży, sióstr zakonnych i wszystkiego, co „pachnie” religią. Podczas swoich koncertów bezcześci krzyże, rani się i kaleczy różnymi narzędziami, epatuje wyuzdaniem. W dzienniczkach nieszczęsnych dziewczyn z Chiavenny było wiele fragmentów bluźniących przeciw religii, odwrócone krzyże, numer „666” (biblijny symbol Antychrysta) w towarzystwie zdjęć i piosenek Marilyna Mansona.
Z całą pewnością nie jest to nic nowego, gdyż Manson jest jednym z wielu reprezentantów tzw. rocka satanistycznego. Jego zgubny wpływ na młodzież dociera jednak do publicznej świadomości tylko w kontekście podobnych tragedii, stając się na chwilę makabryczną ciekawostką serwisów informacyjnych. Potem znowu zapada milczenie – do czasu kolejnej „demonicznej” wiadomości...
Tymczasem ta „muzyka” bez przeszkód bombarduje młodzież (i nie tylko) natarczywym przesłaniem przemocy, gwałtu, wyuzdanego seksu, narkotyków i pochwały dla kultury śmierci. Młodzi ludzie, bardzo wrażliwi i otwarci, a zarazem zbuntowani i przekorni, przyjmują bezkrytycznie wezwanie do odrzucenia moralności i religii w każdej postaci, praktykują to, co słyszą od swoich „idoli”, często ich po prostu naśladując.

Satanistyczny rock i przesłania podprogowe

Rock satanistyczny nie jest fenomenem ostatnich lat. Swoją historią sięga 1968 roku, kiedy The Beatles wydali swój Devil’s White Album. W piosence Revolution Number Nine przemysł płytowy po raz pierwszy zastosował tzw. przesłania podprogowe, aby przemycić „ewangelię szatana”. Przesłania podprogowe mają na celu ograniczenie świadomości słuchacza, tak aby przyjął on do podświadomości dowolną ich treść (bunt przeciw ustalonemu porządkowi, gwałty, samobójstwa, oddanie się szatanowi).
Jak powstaje zapis informacji podprogowych? Istnieją dwa typy przesłań ukrytych: nagrania odwrotne oraz dwustronnie czytelne. Te pierwsze powstają przy odwróceniu kierunku zapisu w momencie nagrywania dźwięku (tzw. Backward Masking Process). Słuchając normalnie takiego utworu, odbiera się jedynie jakieś trzaski lub niezrozumiałe dźwięki, ale odsłuchując ich od tyłu, można usłyszeć wyraźne słowa. Na płycie A Kind of Magic grupy Queen na początku piosenki One Vision słyszy się jakby ryk lwa, jakiś pozbawiony sensu, niewyraźny dźwięk. Słuchając tego fragmentu w odwrotnym kierunku, słyszy się wyraźny, ponury chór głosów, przypominający modlitwę z czarnej mszy: „My sweet satan, I’ve seen sabbath...”.
Przesłania dwustronne natomiast to zdania, które czytane z jednej i drugiej strony mają skrajnie różny sens. Specjalistami od takich zabiegów byli twórcy utworów Led Zeppelin. W piosence Stairway to Heaven, przesłuchując płytę od tyłu, słyszymy głos mówiący: „Here’s my sweet satan, the one whose little path won’t make me sad, whose power is satan; he will give the growth giving you six-six-six” („Oto mój słodki szatan, jego droga mnie nie smuci, bo szatan jest jej mocą; to on daje wzrost, ofiarowując ci 6-6-6”). Również między piosenkami The Rolling Stones znajdują się hymny na cześć szatana, takie jak utwór Sympathy for the Devil, który stał się wręcz rewolucyjnym hymnem religii satanistycznej, Dancing with Mr D (D od „devil”) czy album To Their Satanic Majesties (Ich szatańskim wysokościom). Można wymienić jeszcze inne grupy: The Who, Black Sabbath, Eagles, Cheap Trick, Styx, Christian Death, Prince, Zucchero oraz wiele, wiele innych, których nigdy nie podejrzewalibyśmy o taki rodzaj „muzyki”.
Przesłania do odczytu podprogowego wydają się obecnie trochę przestarzałe. Dziś nie ma już potrzeby ukrywać bluźnierczych treści chwalących szatana. Niektóre „gwiazdy” rocka bardzo otwarcie, nawet z pewną dumą deklarują, że są satanistami...
Pierwszym zespołem, który otwarcie używał tematów satanistycznych, był Black Sabbath. Jego wokalista, Ozzy Osburne, w 1981 r. opublikował album Diary of Madman, na którym przedstawiono odwrócony krzyż. Ronnie James Dio, który zastąpił Osburne’a, na swojej pierwszej płycie Holy Diver (1983) przedstawia na okładce szatana, patrzącego z nienawiścią na tonącego księdza, zakutego w żelazny łańcuch. Marilyn Manson w 1996 r. zatytułował swój album Antichrist Superstar i sprzedał go w liczbie ok. 4 mln egzemplarzy.

Ukryte niebezpieczeństwo

Nasuwa się pytanie: kim są młodzi ludzie słuchający tej muzyki, uczestniczący w jej koncertach, naśladujący swoje „gwiazdy” w ubiorze, makijażu, a nawet – jak owe trzy dziewczyny z Chiavenny – wcielający w życie ich potworne przesłanie?
Jeden z włoskich instytutów badawczych przeprowadził w tej materii szczegółową analizę, która wyłoniła grupę ludzi między 15. a 18. rokiem życia: zamkniętych w sobie, bezkrytycznych, o niskim poziomie autorefleksji i słabej wrażliwości, nadmiernie otwartych na wpływ telewizji, żyjących mitami, w których pragną odnaleźć swoją tożsamość. W życiu wszystkich tych ludzi rodzina nie spełniała swoich podstawowych funkcji. Młodzież pozbawiona pozytywnych wzorców i przykładów w swojej rodzinie utożsamia się z piosenkarzem, bardzo często mitologizując jego osobę. Ucieka, chcąc zwalczyć obojętność otoczenia, własne frustracje, nudę, a przede wszystkim – samotność. Wielu młodych ludzi opływa we wszystko, niczego im nie brakuje, a najbardziej doskwiera im właśnie samotność. Brakuje im prawdziwej rodziny, gdzie każdy ma swoje role i obowiązki, gdzie rodzice zachowują się jak rodzice i są dla swoich dzieci punktem odniesienia oraz wzorcem, z którym można się utożsamiać. Rodzice nie tylko nie dają swoim dzieciom właściwego przykładu, ale sami je gorszą własnym postępowaniem: zdrady, rozwody, aborcja, przemoc, gwałty... Totalna negacja wartości rodzinnych! Powszechna akceptacja dla degradacji zasad moralnych zaciera coraz bardziej granice dobra i zła. Wokoło słyszy się: „wszystko wolno”, „wszystko można”, „co w tym złego?”... Czy istnieje jeszcze poczucie grzechu? Skoro wszystko można usprawiedliwić, to grzech nie istnieje! Pozbawiona korzeni rodzinnych młodzież poszukuje idoli w niebezpiecznej muzyce. Wiele utworów, których ta młodzież słucha, mówi o zabijaniu, narkotykach, wyuzdaniu, nienawiści, przemocy, pornografii, rasizmie, fanatyzmie, bluźnierstwach itp. Aby zasłużyć na określenie „satanistyczny”, utwór muzyczny niekoniecznie musi uwielbiać szatana; wystarczy, że na przykład inspiruje do czynienia zła. Wspomniane dziewczyny z Chiavenny wcale nie uczestniczyły w rytuałach satanistycznych, jednak ostatecznie wypełniły „gest satanistyczny” zainspirowane muzyką, której słuchały.
W świetle tego, co zostało powiedziane, można by odnieść wrażenie, że cały rock jest nośnikiem satanizmu. Jest to jednak przekonanie błędne, bo nawet jeśli zdarzają się złe rzeczy, nie należy demonizować całego rocka, a tym bardziej muzyki. Przecież jako sztuka może być on wspaniałą twórczością. Czymże byłoby życie bez muzyki! Święty Augustyn mówi: „Kto śpiewa, podwójnie się modli”. Angielski poeta, John Milton, napisał: „W muzyce tkwi jakaś wielka siła przekonywania”. I jest to prawda zarówno dla dobrego, jak i dla złego przekazu. Wpadająca w ucho, dobra muzycznie piosenka w wykonaniu dobrych artystów może również nieść złe i wykolejone przesłanie. (Przykładem może tutaj być włoska grupa Neri per Caso, której piosenka Sentimento adoruje doznania seksualne i zachęca do porzucenia wszelkich ograniczeń moralnych).
Wiele osób zapyta: „Czy wobec tego nie należy słuchać takiej muzyki?”. Jest to kwestia osobistego, wolnego wyboru. Z całą pewnością jednak nie można odwracać pojęć: zło jest złem. Jeśli więc jakiś tekst namawia do zła, to jaki jest ten tekst?...

Ratunek w rodzinie!

Nasze rodziny są systematycznie niszczone przez „postępową”, światową mentalność, przejawiającą się w wezwaniu „rób, co chcesz”, bez żadnych hamulców i bez patrzenia na drugiego człowieka. Taka postawa oznacza odrzucenie Boga oraz Bożych wartości. Musimy uświadomić sobie w sumieniach, że nasze dzieci wzrastają w atmosferze ciągłego prania mózgu i w fałszywej wolności, która staje się coraz jawniej rozpustą i anarchią. Jednak Jezus, kiedy się modlił do Ojca, mówił: „Nie proszę, żebyś ich zabrał ze świata, ale żebyś ich uchronił i zachował od złego” (J 17, 15). Nie możemy „uciekać” od świata i go odrzucać, ale świadomi zła i niebezpieczeństw powinniśmy stawać się w nim dobrym zaczynem. Możemy to uczynić tylko przez budowanie żywej wiary w Chrystusa na podstawie naszego chrztu.
Pozytywnym przykładem niech będą dla nas młodzi ludzie zebrani w ubiegłym roku w Rzymie, aby wraz z papieżem świętować Wielki Jubileusz Młodzieży. Oto ludzie, którzy wyrzekli się wszelkiego zła świata! Niezliczona liczba młodych spotkała się, ażeby dać świadectwo przynależności do Chrystusa i bezkompromisowego zerwania z cywilizacją śmierci. Tam muzyka mówiła o miłości, o przyjaźni i pokoju. Była językiem uniwersalnym. Grało się, tańczyło i śpiewało – na chwałę Bogu.
Marek Elman, Neapol

Źródło: www.milujciesie.org.pl/nr/mlodziez/muzyka_zycie_albo_smierc.html
Ostatnio zmieniany: 8 lata, 10 mies. temu przez Filip Nereusz.
  • Strona:
  • 1
Wygenerowano w 1.11 sekundy