Home
Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

Reiki jest sprzedażą Duszy szatanowi + Świadectwa
(1 przeglądających) (1) Gość
  • Strona:
  • 1

TEMAT: Reiki jest sprzedażą Duszy szatanowi + Świadectwa

Reiki jest sprzedażą Duszy szatanowi + Świadectwa 8 lata, 7 mies. temu #13

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
Reiki jest sprzedażą Duszy szatanowi

Źródło;
ojce.phorum.pl/viewtopic.php?p=118


Dla tych wszystkich, którzy są tak ogromnie przekonani do Reiki i uważają się za bardzo „oświetlonych, i nowoczesnyh” chiałabym skierować kilka spostrzeżeń i zadać kilka pytań.
Po pierwsze, czy nie myślicie, że początki tej sekty są co najmniej podejżane?
Mianowicie, jak wiemy, ten system leczenia był zapoczątkowany przez Dr Usui, którego określa się jako spirytualistę, Buddystę, czasem jako Chrześcijanina, czasem za biznesmena w kłopotach finansowych. Cała praktyka Reiki jest oparta na słowie tylko tego jednego człowieka, który rzekomo odnalazł tajemnicze księgi ze znakami i układami rąk, jako metodę do uzdrawiania, a skoro one same nie były w stanie uzdrawiać, musiał zasięgnąć pomocy od nieznanych, tajemniczych sił. Podczas medytacji i postu na swiętej górze w roku 1914 został nawiedzony przez nieznaną energię i w ten sposób zainicjowany do praktyki Reiki, pod warunkiem, że będzie tą metodę rozpowszechniał po świecie (w jaki sposób mu to ta energia oznajmiła?).
Przede wszystkim, nikt tych tajemniczych ksiąg jak dotąd nie widział i nie sprawdził. Właściwie nie da się obecnie za bardzo nic o Dr Usui sprawdzić. Nie ma dokumentów.
Gdyby nie to, że nazwał to zjawisko energią kosmiczną, nikt by mu nie uwierzył i uznał by to za jakieś religijne „mambo jumbo”. Ale tak naukowo brzmiąca nazwa, nie odnosząca się do żadnej znanej religii, została naiwnie zaakceptowana i wszystko jest w porządku. Ludzie się leczą energią, nie jakąś tam siłą Bożą.
Ale skąd można być pewnym, że Usui nie został nawiedzony naprzykład przez jakąś siłę demoniczną? Był ktoś obecny przy tym?
W 1925 roku, mianował on na swojego zastępcę Dr Hayashi (który był oficerem marynarki). Jego zadaniem było otworzyć kliniki uzdrawiania przez Reiki. On to, zaczął dokładać do praktyki więcej tajemniczych znaków i pozmieniał rytuały. W 1947 w maju popełnił samobójstwo podczas wykładu Reiki, mianując najpierw swoją zastępczynią, Panią Takata z Hawaii. Pani Takata sprowadziła Reiki do Ameryki i liczyła sobie po 10 tysięcy dolarów od inicjacji. Mówiła że jak spróbowała leczyć za darmo, nie było rezultatów, więc zaczęła pobierać opłaty. Ta energia widać bardzo lubi bogatch (albo głupich). Co za nonsens.
Inicjacja Reiki, którą osobiście przeszłam (całkowicie bez uprzedniego sprawdzenia sprawy, bo mam życzliwe kuzynki, które są mistrzami), jest tajemniczym obrzędem. Ma się zamknięte oczy i przeżywa różne wizje. Widziałam naprzykład wyraźnie oko, gwiazdy, kolory itd, byłam też załzawiona, czułam dmuchanie i jakieś rytuały. Musiałam zdjąć z siebie wszystką biżuterię, medaliki, krzyżyki, żeby energia mogła dorze przepływać. Jak teraz o tym myślę to mi się aż niedobrze robi. Nie dowiedziałam się jednak na czym ta inicjacja polegała, mimo że jesteśmy sobie z kuzynką bardzo bliskie. Dopiero posprawdzałam wiele rzeczy przez internet i przez własne obserwacje. Na szczęście nie praktykowałam tego sama wcale, więc mam nadzieję, że się tego szybko pozbędę modlitwami.
Moja kuzynka ma jawne manifestacje duchów w swoim domu i różne przerażające doświadczenia, ale trwa przy swojej wierze w Reiki. Jest tak pochłonięta swoją „misją”, że w tej chwili nie zrezygnowałyby z tego, nawet gdyby sam diabeł się jej pokazał. Uważam to za wielkie nieszczęście.
Pytam więc, jaką mocą się uzdrawia ludzi przez Reiki? Skoro Biblia zabrania okultystycznych praktyk i wywoływania duchów, kim są te które przychodzą do pomocy? A jeżeli się któryś z tych "pomocników" zatrzyma i nie zechce odejść?
Jeżeli chodzi o te tajemnicze znaki, to też chyba jedynie diabeł je może odczytać, a nie jakaś energia kosmiczna. Dla kogo one są? Wszystko w tym okulcie jest tajemnicą.


Inicjacja łączy nas między innymi z dawnymi mistrzami reiki. To znaczy, że jednym z „duchowych pomocników” przy uzdrawianiu jest duch Hayashi, samobójcy. Aż mnie ciarki przechodzą.
Czy to nie jest głupotą, że po takiej inicjacji, którą może byle kto otrzymać (za zapłatą), można
potem tylko wznieść ręce do góry i powiedzieć
...
edytowane
...
i natychmiast ona spłynie na jego ręce, wszystko jedno jakim językiem się ją przywoła?
Tylko chyba naiwniacy mogą myśleć, że tak się ma sprawa kosmicznej energii. Naukowcy jej nie mogą uchwycić, a ktoś przejdzie ulicą, zobaczy napis „Reiki” i może się za parę minut i za dużą forsę zainicjować i od razu uzdrawiać. Kojarzy mi się to ze sprzedżą duszy diabłu!!
Bo co przechodzi przez te otwarte przez inicjacje kanały to nie kosmiczna energia tylko jakaś demoniczna siła.

Tyle tajemnic, otwieranie czakr, kanałowanie, rytuały, tajemnicze znaki i w miarę jak osiąga się wyższy stopień Reików, coraz tego więcej i dostaje się też coraz węcej „duchowych pomocników”. Są też naznaczone mantry do powtarzania naprzykład
...
Edytowane
...
Przecież to nie ma nic a nic do czynienia z kosmiczną energią, tylko z wywoływaniem duchów, demonów i z czarną magią!!
Wystarczy przeczytać co się niektórym byłym mistrzom Reiki przydażyło. Wielu z nich (i w wielu krajach), gdy próbowało się modlić traciło przytomność, albo coś ich "wyrzucało z kościoła", itd. Nie obyło się bez egzorcyzmów. Dużo ludzi przeżyło duże problemy przez Reiki, szczególnie psychiczne (nawet samobójstwa), ale wspomina się tylko o tych niektórych, uleczonych fizycznie.

Wiadomo że gdyby się wcale nikt nigdy nie wyleczył to nikt by się też nie dał inicjować. W końcu trzeba ludzi na coś złapać i zaraz wpadną w tą sektę bez zastanowienia, ale jaki będzie rezultat na dłuższą metę to całkiem inna sprawa.
Przeczylałam dużo na ten temat na angielskich, amerykańskich i polskich stronach i doszłam do wniosku, że jest to ogromnie niebezpieczna sprawa i bardzo sprytna metoda, żeby ludzi zbałamucić. W imieniu jakiejś kosmicznej energii życia, diabeł ma ogromny bal!!!
Osobiście wolę cierpieć, niż pozwolić jakimś nieznanym siłom i duchom przepływać po moich wewnętrznych „kanałach”.
Ostatnio zmieniany: 8 lata, 4 mies. temu przez fratris.

Odp: Reiki jest sprzedażą Duszy szatanowi 8 lata, 6 mies. temu #337

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
Autor zdjęcia: Henryk Przondziono



Zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Kiedy uzdrawiałem chorego na nowotwór, jego ból jakby przechodził na mnie — opowiada Krzysztof Zielski, 48-letni ratownik wodny z Gliwic, były bioenergoterapeuta.

Wychowałem się w rodzinie właściwie niewierzącej. Chrzest, Pierwsza Komunia — to jeszcze otrzymałem. Ale nic poza tym. Mój obraz Boga wzięty był z filozofii Wschodu — że jest to forma energetyczna, przenikająca wszystko.

Ożeniłem się, urodziły się dzieci. Dzieci jak to dzieci — zaczęły chorować. Nic specjalnego: oskrzela, alergie. Ale te choroby były przewlekłe. Zainteresowałem się wtedy medycyną alternatywną. Zaprosiłem do domu bioenergoterapeutę. Przyszedł, zbadał dzieci wahadełkiem, zaczął je uzdrawiać poprzez przekazywanie energii. Przy okazji zbadał też mnie. Stwierdził, że mam bardzo wysoki poziom energetyczny i bardzo mocną aurę. Że mógłbym uzdrawiać samego siebie i swoją rodzinę, tylko powinienem to w sobie rozwinąć. — Niech pan coś poczyta, pójdzie na kurs bioenergoterapii — poradził.

Inicjacja

Poszedłem na kurs reiki. To było 3-dniowe szkolenie. Mistrz opowiadał, jak się używa energii, jak nakłada dłonie. Po tych 3 dniach powiedział: — A teraz zapomnijcie o tym wszystkim, bo ta energia jest inteligentna. Ona sama wie, co ma robić, ona sama uzdrawia.

Potem była inicjacja. Mistrz wykonuje nad adeptem jakieś znaki, ale nie wiem dokładnie jakie, bo trzeba mieć wtedy zamknięte oczy i przyjmować to wszystko z zaufaniem. Ja po tym wszystkim czułem, jakbym miał w dłoniach rozpalone kule wielkości piłeczek pingpongowych.

Potem mogłem już uzdrawiać. Po 2 miesiącach przeszedłem jeszcze drugi stopień kursu reiki — uzdrawianie na odległość, przesyłanie myśli.


Czy to działa? Tak. Siedziałem sobie, na przykład, w autobusie i uzdrawiałem z bólu głowy osobę siedzącą kilka rzędów foteli ode mnie. Kiedyś wszedłem do sklepu i widziałem, że sprzedawczyni źle się czuje. — Mogę pani pomóc — powiedziałem. Zrobiłem 15-minutowy seans. Poczuła się lepiej, głowa przestała ją boleć. A za 2—3 dni poprosiła, żebym tak samo uzdrowił jej męża. Podobnie było z moim sąsiadem. I tak to szło — z ust do ust, taka szeptana reklama.

Skręć pod tira

Otworzyłem własny gabinet bioenergoterapii. Przyjmowałem 5—6 osób dziennie. Seans trwał godzinę. Chciałem być uczciwy, więc pytałem, ile „pacjent” zarabia na godzinę. I tyle od niego brałem jako honorarium.

W sumie zajmowałem się bioenergoterapią 17 lat. Potem przestałem. Znalazłem lepiej płatne zajęcie, ale przede wszystkim chciałem być uczciwy. Widziałem, że moje seanse jednym pomagają, a innym nie. Drażniło mnie podejście kolegów z branży, którzy mówili, że bioenergoterapia to panaceum, pomaga na wszystko. Nie pomagało na przykład mojej rodzinie. Dopiero później dowiedziałem się, dlaczego.

W dodatku zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Kiedy uzdrawiałem chorego na nowotwór, jego ból jakby przechodził na mnie. Dwa czy trzy razy straciłem przytomność. Karetką zawozili mnie do szpitala, a tam po serii badań okazywało się, że wszystko jest w porządku.

To mi jednak dało do myślenia. Jednocześnie zacząłem wpadać w depresję. Cały czas miałem myśli samobójcze. Jechałem samochodem i ciągle słyszałem w głowie: „Skręć w drzewo”, „Wjedź pod tira”. Moje małżeństwo stanęło na skraju rozpadu. Jeden wielki bezsens.


U Archanioła

Żona widziała, co się ze mną dzieje. Usilnie namawiała mnie, żebym poszedł na rekolekcje parafialne. — A po co? Żeby wysłuchiwać kolejnego księdza, mówiącego o aborcji? Przecież zawsze byłem przeciw aborcji — odpowiadałem.

W końcu jednak uległem i dla świętego spokoju poszedłem na te rekolekcje do gliwickiego kościoła św. Michała Archanioła. Pierwszy raz w życiu usłyszałem zakonnika, który głosił słowo z wielką mocą. Było widać, że żyje tym, o czym mówi.

— Panie Boże, jeśli jesteś, wyciągnij mnie z tego. Ja już po ludzku nic nie mogę zrobić — powiedziałem. Po raz pierwszy świadomie wezwałem Boga. To był moment zwrotny.

Potem pojawili się przyjaciele z młodości, którzy — jak się okazało — już wcześniej się nawrócili i modlili się o moje nawrócenie. Modliła się też moja żona. Ona już przedtem prowadziła życie sakramentalne. To dlatego moje czary — tak, to były czary! — nie działały na nią. To dlatego mistrz mówił mi, że żona blokuje mój rozwój. Że powinienem się z nią rozstać. I pamiętam, że wtedy rozważałem taką możliwość.

Przyjaciele z „Mamre” zaprosili mnie na Mszę z intencją uzdrowienia, prowadzoną w częstochowskiej katedrze przez katolicką wspólnotę Przymierze Rodzin „Mamre”. — Po co? Nie ma sensu siedzieć tam tyle godzin — mówiłem. Ale w końcu pojechaliśmy całą rodziną.

Trudna prawda

Wszedłem do katedry i — szok! Zobaczyłem pełny kościół ludzi, i to nie jakichś smutnych chrześcijan, ale ludzi szczęśliwych, wielbiących Boga. To już zrobiło na mnie wrażenie. Po Mszy była modlitwa uwielbienia. Pierwszy raz zobaczyłem działanie charyzmatów: proroctwa, słowa poznania, spoczynku w Duchu Świętym.

Podeszła do mnie koleżanka i powiedziała: „Mam dla Ciebie słowa poznania, słowa od Boga, ale... one są trudne. Nie wiem, czy mogę ci to powiedzieć”. Te słowa były takie: „Jeśli się nie nawrócisz, zginiesz ty i twoja rodzina. Ale jeśli się nawrócisz, Bóg obiecuje ci, że nawróci się także twoja rodzina (w domyśle: moi rodzice i siostra). Te słowa utkwiły we mnie bardzo mocno. Czułem, że to nie jest jakiś wymysł. Są w życiu takie momenty, kiedy człowiek wie, że to jest to.

— Co mam dalej robić? — spytałem koleżankę.

— Poproś o modlitwę wstawienniczą o uwolnienie od wpływu bioenergoterapii — odpowiedziała.

Ustawiłem się więc w kolejce do grupy, która modliła się z moderatorem „Mamre” ks. Włodzimierzem Cyranem. Czekałem na modlitwę nade mną, ale zanim się doczekałem, spotkanie dobiegło końca.

Zaprowadzono mnie wtedy do siostry zakonnej Doroty. — Ale ty nie byłeś u spowiedzi. Najpierw się wyspowiadaj — powiedziała, a ja zacząłem się zastanawiać, skąd ona może wiedzieć, że nie byłem u spowiedzi.

Dziwne rzeczy

Wróciłem tam po miesiącu, ale już po spowiedzi. To była moja pierwsza spowiedź po wielu latach. Nie było w niej nic nadzwyczajnego. Ale kiedy ks. Włodzimierz zaczął się nade mną modlić, zaczęły się dziać dziwne rzeczy.

Ksiądz spytał: — Jak się czujesz?

— Chce mi się z tego wszystkiego śmiać — odpowiedziałem.

Ksiądz znowu zaczął się modlić. A ja zacząłem się cały trząść. Ręce, nogi, wszystko. Nie do opanowania. Widziałem, co się ze mną działo, ale nie mogłem nad tym zapanować. Nagle ja, 40-letni mężczyzna, zaczynam odsłaniać zęby i warczeć. Jak pies! Ksiądz zaczął się wtedy modlić słowami Pisma Świętego, mówiącymi, że na dźwięk imienia Jezus zegnie się każde kolano. W tym momencie padłem z impetem na klęcznik, który o mało się nie przewrócił. To było niesamowite uczucie — małości człowieka i wielkości miłości Boga. Poczułem Jego dotknięcie.

Magia — cała prawda

Walka trwała jeszcze półtora roku. Wspólnota modliła się o moje uwolnienie. Nade mną i moją rodziną (która też podlegała wpływowi bioenergoterapii) modlił się też ksiądz egzorcysta.

Kiedyś doszło do manifestacji diabelskiej — byłem w pełni świadomy, chciałem wejść do kaplicy, ale moje nogi... szły w przeciwnym kierunku. Kiedy po niespełna godzinie jednak wszedłem do tej kaplicy, poczułem, że coś ze mnie wyszło.

Zacząłem prowadzić życie chrześcijańskie: modlitwa, spowiedź, Msza. Zostałem też członkiem wspólnoty „Mamre”. Spaliłem 50 kg książek okultystycznych, które kiedyś studiowałem. Dziś pomagam ludziom, którzy przechodzą to, co ja. Wszystko to pod kontrolą Kościoła, kapłana — to podstawa. Jeździmy po całej Polsce, organizujemy sympozja pt. „Magia — cała prawda”. Ludzie różnie na to reagują. Czasem atakują: „Co w tym złego?!”. Albo mówią: „Ja w to nie wierzę”. Co wtedy? Mogę tylko opowiedzieć to, co mnie spotkało.
Ostatnio zmieniany: 8 lata, 6 mies. temu przez fratris.

Odp: Reiki jest sprzedażą Duszy szatanowi 8 lata, 6 mies. temu #338

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
reiki szkodzi - świadectwo działania demonicznego Oceń wpis


reiki szkodzi - świadectwo działania demonicznego

Reiki szkodzi - świadectwo cierpień fizycznych i duchowych, jakich nabawiła się w następstwie
korzystania z leczenia metodą reiki

Świadectwo jest w piśmie posiadającym Imprimatur "Miłujcie się" nr 1 z 2003 r.

Po zabiegu chirurgicznym usunięcia polipa przy odbycie cały rok cierpiałam na bóle, na które lekarze nie potrafili mi
pomóc. W 1993 r. przeczytałam artykuł o Zbawczym dotyku dłoni, w którym znalazłam tego rodzaju zachętę: Z myślą o Tobie, o Twoim zdrowiu, dobrym samopoczuciu oraz komforcie psychicznym powstaje nowy gabinet REIKI i Bioenergoterapii w Centrum Medycyny Naturalnej. W swojej naiwności uwierzyłam, że jest to idealna kuracja wszelkiego rodzaju schorzeń. Poszłam więc na ten uzdrowicielski seans. Położono mnie na lekarskim
tapczanie, bioenergoterapeuta przykładał mi na całe ciało emanujące ciepłem ręce. W tym czasie słuchaliśmy dla relaksu muzyki Wschodu. Pierwsze symptomy tego leczenia dały o sobie znać już następnego dnia. Opanował mnie ogromny strach, ściskanie w żołądku, uczucie zdzierania skóry z twarzy. Z biegiem czasu symptomy te przybierały na sile i różnorodności. Pojawił się szum w głowie przechodzący w uczucie pieczenia i palenia twarzy oraz
ucisku na plecach i klatce piersiowej.
Najbardziej przerażające było doświadczenie bardzo ciężkich dłoni przygniatających mnie i poruszających się po moim ciele. Leżąc na tapczanie, czułam, jak inne ręce wibrują w powietrzu dookoła mojej osoby. Im szybsza wibracja, tym mocniej taka łapa spadała na moje ciało, co powodowało ogromny ból. Ponadto czułam zęby wbijające się w ciało, drapiące pazury. Szczytem bólu było uczucie wdzierających się iglic pomiędzy skórę a ciało wzdłuż kręgosłupa. Wszystkie te doznania pojawiały się równocześnie. O spaniu nie było mowy.
Zdałam sobie sprawę, że
jest to agresja złych mocy. Umęczona i całkowicie zdesperowana prześladowaniami
złych duchów, postanowiłam zakończyć życie samobójstwem. Poleciłam się Bożemu Miłosierdziu i zaczęłam sobie podcinać żyły. W tym momencie zadzwonił sąsiad. Poprosiłam go do siebie i kazałam
zadzwonić na pogotowie. Kiedy w szpitalu pozszywano mi ręce, lekarz zapytał, dlaczego chciałam popełnić samobójstwo. Powiedziałam, że po seansie okultystycznym doświadczam prześladowania
ze strony złego ducha i nie mogę tego już dłużej znosić. Wtedy lekarz zaczął drwić ze mnie, przekonując, że przecież
żadne złe duchy nie istnieją. Uznał, że są to moje psychiczne urojenia i dlatego odesłał mnie na dwumiesięczne leczenie
do szpitala psychiatrycznego. Wtedy zrozumiałam, że moim jedynym ratunkiem jest Jezus. Dzień i noc wołałam
do Pana o ratunek. I właśnie dzięki żarliwej modlitwie, częstemu przystępowaniu dosakramentów, postowi o chlebie i wodzie oraz dzięki modlitwie osób z Odnowy w Duchu Świętym nękania ze strony złego ducha prawie całkowicie ustąpiły. Czasami jeszcze pewne symptomy powracają, ale przestałam się bać; traktuję te ataki złego jako doping do intensywniejszej modlitwy i całkowitego od Pan w swojej miłości dopuścił te ataki złego, aby zmobilizować mnie do intensywniejszego
życia modlitwy i częstszego korzystania z sakramentów. Na koniec chciałabym wszystkich
przestrzec przed korzystaniem z usług różnej maści uzdrowicieli, bioenergoterapeutów,
niekonwencjonalnych technik i metod leczenia, bo w ten sposób narażamy siebie na bezpośrednie działanie sił demonicznych.
Barbara

Reiki (przekazywanie Kosmicznej Uniwersalnej Energii w celu oczyszczenia i uzdrowienia poprzez ręce terapeuty będącego kanałem uzdrawiającym) jest jedną z wielu metod okultystycznego uzdrawiania Ener. Praktyki te są szczególnie niebezpieczne, ponieważ sam okultyzm jest sposobem wchodzenia człowieka w świat niewidzialny przy pomocy specjalnych rytuałów i technik (magii), aby zdobyć tajemną moc i wiedzę – w celu podporządkowania
sobie rzeczywistości duchowej i materialnej. Człowiek otwiera się więc na tajemnicze energie, aby je wykorzystywać
do wróżbiarstwa lub leczenia chorób. Często ludzie są nieświadomi, że z tymi energiami związana jest obecność
złych duchów. Każdy rodzaj magii wypływa z szatańskiego grzechu nieposłuszeństwa i buntu przeciwko Bogu. Poprzez
praktykowanie magii następuje swoistego rodzaju pakt z szatanem, gdzie różnego rodzaju wróżbici, uzdrawiacze stają
się posiadaczami spektakularnych mocy, które dają im poczucie władzy uzdrawiania.

Odp: Reiki jest sprzedażą Duszy szatanowi 8 lata, 6 mies. temu #339

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
Reiki, bioenergoterapia, wróżbiarstwo
Autor: Agnieszka

Hm .. to trudne opisać w kilku słowach wydarzenia ostatnich 3 lat, trudne, zacznę więc pokróte od pilnych wydarzeń.Mieszkaliśmy z mężem kilka miesięcy pod jednym dachem z bioenergoteraeutom - reikowcem. Robił on na nas różne zabiegi.
Na mnie, co by ściagnąć mi ból , oraz moim Mężu, co by jak on to stwierdził cofnąć sie do jego dzieciństwa i naprawić tam różne sprawy rzutujące na jego dorosłe życie. Hm, pomyślałam, może to i dobrze naprawi nam wszystko, wyprostuje ściezki, zaczniemy żyć jakoś po ludzku. Radość była krótka, nastąpił otwarty konflikt między bioenergo-reikowcem a nami. Nie trwało to długo wyprowadziliśmy się i zaczęły się dziać różne złe rzeczy w naszym życiu. Nie wspominałam jeszcze, ale żyłam z dala od Boga, wierzyłam, ale nie praktykowałam, tak brzmiało hasło mego dnia. Jakoś tak wyszło, że zaczęły napiętrzać się nasz problemy, zdrowotne (przez 3 lata nie było tygodnia żeby komuś z moich najbliżyszych coś nie dolegało), finansowe (nie pamiętam tygodnia gdy miałam swobodnie "forsę" na przysłowiowy - i nie tylko przysłowiowy chleb,zawsze przychodziło to z trudem), nie pamiętam tygodnia bez dręczeń psychicznych (w końcu dręczyliśmy się wzajemnie, do okrucieństw! Nawet w pracy mojej czy męża ludzie byli okrutni, w urzędach nic nie dało się załatwić etc.), nie pamiętam tygodnia by był pokój i miłość w mojej rodzinie (poprostu nie pamiętam). W tym haosie trudno było żyć aż w końcu wymyśliłam i podjęłam kroki .. oczywistym rozwiązaniem wydała się wróżka.Ostrzegła nas, że ten reikowiec poprosił kogoś o rzucenie na nas uroku-klątwy Pokrótce nieźle mnie nastraszyła, tak mocno, że porozmawiałam o tym z przyjaciółką. I szczęście wielkie, ona miała przy sobie rodzinę udzielającą się wróżnych kościelnych formacjach, to dzięki niej trafiłam na stonę o egzorcyzmach, potem do pogotowia modlitewnego o. Wktora, w końcu do ks. egzorcysy. Stronę o egzorcymach czytałam niemal codziennie, bardzo się tego bałam, tego spotkania!! Nie wiem czemu, to on dzięki swej modlitwie, niczemu się nie dziwiąc , co mu opowiadałam traktował tak wyrozumiale, odprawił nade mną modlitwy, wcześniej uczestniczyłam po latach w fa ntastycznej spowiedzi. To co poczułam .... to nieopisane zjawisko miłości Boga i opieki świętych , których wzywał na ten obrzęd. Od tego czasu jestem inna (taka jak wcześnej), chodzę do kościoła, przyjmuję sakramenty , bo wiem że to właśnie broni mnie przed praktykami okultystycznymi. Moja wiara rozkwita, dziś dużo czytam, rozwijam się duchowo. Wiem, że mam jeszcze wiele do zrobienia,muszę uczynić to by mój mąż trafił spowrotem do kościoła, modlę się o to gorąco i Was drodzy internauci proszę o modlitwę w tej sprawie.

Efekt jest jeden , wg. mnie znaczący, po trzech tygdniach od egzorcyzmów Bóg wezwał do siebie naszego Jana Pawła II, już jako świadmy katolik modliłam się gorliwie za niego odprowadzając go po same bramy niebios. Czyż to nie cud!Pokój i dobro!

Agnieszka

p.s. pamiętajcie, że w niedzielę można zorganizować godzinkę na mszę św., nic się nie zawali, nic nie umknie, a zyskacie wielką, największą w świecie opiekę!

www.egzorcyzmy.katolik.pl/index.php/wasze-swiadectwa-swiadectwa-66/398?task=view
Ostatnio zmieniany: 8 lata, 4 mies. temu przez fratris.
  • Strona:
  • 1
Wygenerowano w 1.27 sekundy