Home
Błąd
  • Kunena Błąd wewnętrzny: Proszę o kontakt z administratorem serwisu aby rozwiązać ten problem!
  • Kunena Błąd wewnętrzny: Proszę o kontakt z administratorem serwisu aby rozwiązać ten problem!
  • Kunena Błąd wewnętrzny: Proszę o kontakt z administratorem serwisu aby rozwiązać ten problem!
  • Kunena Błąd wewnętrzny: Proszę o kontakt z administratorem serwisu aby rozwiązać ten problem!
  • Kunena Błąd wewnętrzny: Proszę o kontakt z administratorem serwisu aby rozwiązać ten problem!
Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie
  • Strona:
  • 1

TEMAT: Rozmowa z BOGIEM

Rozmowa z BOGIEM 6 lata, 3 mies. temu #3768

  • frater
  • ( Admin )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1395
  • Oklaski: 8
ŚW. TOMASZ Z AKWINU

SUMA TEOLOGICZNA

Tom 1

ZAGADNIENIE 12



W JAKI SPOSOB POZNAJEMY B0GA?



Dotychczas rozważaliśmy Boga samego w sobie; obecnie przystępujemy do rozważania Boga w naszym poznawaniu; inaczej mówiąc: będzie mowa o tym, w jaki sposób stworzenie myślące poznaje Boga. Rzecz ujmiemy w trzynaście pytań: 1. jakieś stworzenie może swoją myślą widzieć istotę Boga? 2. Czy myśl stworzenia widzi istotę Boga poprzez jakowąś stworzoną formę poznawczą? 3. Czy oko cielesne może widzieć istotę Boga? 4. Czy jakieś stworzone jestestwo myślące zdolne jest widzieć Boga w oparciu li tylko o własne siły naturalne? 5. Czy do widzenia istoty Boga myśl stworzenia potrzebuje jakiegoś [dodatkowego] iświtatł a stwo rzonego? 6. Czy spośród tych, co widzą istotę Boga, jeden widzi ją doskonalej niż drugi? 7. Czy stworzenie myślące może myślą swoją ogarnąć, zgłębić istotę Boga? 8. Czy myśl stworzenia, oglądając istotę Boga, wszystko w niej poznaje? 9. A czy to, co w niej poznaje, poznaje za pomocą jakowychś podobizn? 10. A czy to, co w Bogu widzi, poznaje jednocześnie naraz? 11. Czy za życia ziemskiego może jakiś człowiek widzieć istotę Boga? 12. Czy w tym życiu możemy naszym przyrodzonym rozumem poznać istotę Boga? 13. Czy ponad poznaniem naszego przyrodzonego rozumu istnieje w obecnym życiu jeszcze jakieś poznanie Boga za pomocą łaski ?



Artykuł 1



CZY JAKIEŚ STWORZENIE MOŻE MYŚLĄ SWOJĄ OGLĄDAĆ BOGA

W JEGO ISTOCIE ? /103/



Zdaje się, że nie ma takiego stworzenia, które by mogło myślą swoją widzieć Boga w Jego istocie, bo:

1. Chryzostom /104/, objaśniając następujące słowa Jana: "Boga nikt nigdy nie widział itd."1, tak pisze: "Ani aniołowie, ani archaniołowie, tym bardziej prorocy, nie widzieli nigdy tego, czym jest Bóg. Jakżeż bowiem to co ma naturę stworzoną, zdoła widzieć to, co niestworzone?"2. A Dionizy, rozprawiając o Bogu, tak pisze: "Nie pojmie Go ani zmysł, ani wyobraźnia, ani sąd, ani rozum, ani żadna wiedza"3.

2. To, co nieskończone, jako takie jest i nieznane; aliści wyżej uznaliśmy4, że Bóg jest nieskończony; a więc i Bóg sam w swojej naturze musi pozostać nieznany.

3. Myśl stworzenia w czynności poznawczej jest ograniczona do tego tylko, co istnieje. caż bowiem myśl, poznając, chwyta jako pierwsze ? Właśnie byt-istnienie. Aliści, jak twierdzi Dionizy5, Bóg nie należy do rzędu rzeczy istniejących, ale stoi ponad wszystkim, co istnieje. A więc jest niedościgły dla myśli i stoi ponad wvszelką myślą.

4. Musi być jakaś proporcja między poznawcą a tym, co się poznaje, jako że to, co się poznaje, staje się doskonałością poznawcy Czy może być jednak jakaś proporcja między myślą stworzoną a Bogiem? Żadna! Przecież dzieli ich nieskończona przepaść! A więc myśl stworzenia wcale nie może widzieć istoty Boga.



Wbrew temu są słowa1zapisane u Jana: "Ujrzymy Go

takim, jakim jest"6. /105/



Odpowiedź: Każda rzecz o tyle jest poznawalna, o ile jest bytem zaktualizowanym rzeczywistym; a ponieważ Bóg to najczystsza aktualność, to sama tylko rzeczywistość bez najmniejszej domieszki możności, dlatego sam w sobie jest jak najbardziej poznawalny.

Zauważmy jednak, że to, co samo w sobie jest jak najbardziej poznawalne, może stać się dla jakiejś myśli niepoznawalne, a to z powodu dysproporcji między nimi: z jednej strony oślepiający bezmiar prawdy, z drugiej ograniczona myśl. Przykładen słońce: jest przecież ono jak najbardziej widne, a jednak nie może go widzieć nietoperz z powodu oślepiającego nadmiaru jego światła.

Powodowani tym niektórzy teologowie posunęli się nawet do twierdzenia, że w ogóle żadna myśl stworzenia nie jest w stanie widzieć istoty Boga. Ale my nie przyznajemy im słuszności i tak rzecz uzasadniamy:

Ostateczne [i największe] szczęście człowieka zasadza się na czołowym i zarazem najbardziej istotnym działaniu człowieka; jak wiadomo, jest nim działanie władzy myślenia, czyli myśli. A co wynika z twierdzenia, że myśl stworzenia nigdy i woale nie zdoła widzieć istoty Boga? Wynika, że: albo człowiek nigdy nie osiągnie szczęścia, albo że jego szczęście jest w czymś innym niż w Bogu; a to już jest niezgodne z wiarą, która uczy, że ostateczną doskonałość - szczęście - stworzenie rozumne znajdzie w tym, który dał początek jego istnieniu; boć wiadomo, że każda rzecz staje się doskonalszą w miarę nawrotu czy zbliża się do swego początku*.

Twierdzenie ich urąga także zdrowemu rozumowi. Co bowiem rodzi się w człowieku, gdy zobaczy skutek? Podziw? Owszem! Ale to mało /105a/. Przede wszystkim lęgnie się w nim samorzutnie ciekawość - naturalne pragnienie poznania przyczyny tegoż

skutku; i jeśliby myśl stworzenia rozumnago nie mogła dosięgnąć pierwszej przyczyny, pragnienie natury w nim pozostałoby daremne: nieziszczone i niecelowe.

Dlatego też stanowczo i bez zastrzeżeń trzeba opowiedzieć się za zdaniem, że w niebie szczęśliwcy widzą istotę Boga.

Na 1. Obie powagi mówią o takiej myśli, która zdoła ogarnąć, czyli w pełni zgłębić, zrozumieć Boga. i nawet tuż przed przytoczonym zdaniem Dionizy umieszcza takie słowa: "Dla wszystkich bez względu Bóg pozostaje tajemnicą niezgłębioną, niezrozumiałą i nieogarniętą. Nie pojmie Go więc ani zmysł itd."; zaś tuż po przytoczonym zdaniu tak pisze: "Widzenie o jakim tu mowa, to owa najpewniejsza myśl ogarniająca i pełne zgłębienie Ojca, takie, jakie ma Ojciec o Synu".

Na 2. [Zarówno materia jak i forma są nieskończone]. Otóż jeśli idzie o nieskończoność materii nieukształtowanej żadną formą, to zgoda, pozostaje sama w sobie nieznana. Czemu? Bo wszelkie poznanie dokonuje się za pomocą formy. [nie ma formy, nie ma poznania]. Natomiast jeśli idzie o nieskończoność, która wiąże się z formą, i to z formą niezwiązaną z materią i nie ograniczoną przez nią, to jest ona sama w sobie jak najbardziej znana poznawalna. I właśnie Bóg, jak to wyżej uzasadniliśmy7, jest nieskończony tak, jak forma, a nie tak jak materia.

Na 3. Jeżeli Dionizy mówi, że Bóg nie figuruje w rzędzie rzeczy istniejących, to nie w sensie, że zgoła nie istnieje, ale w sensie, że Jego istnienie góruje nad wszystkim, co ma istnienie; a góruje tym, że jest swoim istnienien. Z tego zaś nie można wyciągać wniosku, że jest zgoła niepoznawalny, ale że przekracza wszelkieypoz.nanie; w sensie. nie da się ogarnąć - zgłębić myślą.

Na 4. Rozróżniamy dwie odmiany proporcji: pierwsza, to Ściśle określony zestaw jednej. masy, czy ilości z drugą; gatunkami tej proporcji są: dwójnasób, trójnasób, równi itp.; druga, to w ogóle wszelki zestaw jednego z drugim; i w tym właśnie sensie można mówić o proporcji między stworzeniem a Bogiem; a jest tu co zestawić; wszak stworzenie do Boga ma się tak, jak skutek do przyczyny i jak możność do rzeczywistości. Stosownie do tego i między myślą stworzenia a poznaniem Boga istnieje proporcja, co znaczy, że jest w stanie jakoś poznać Boga.



Artykuł 2



CZY MYŚL STWORZENIA WIDZI ISTOTĘ BOGA

ZA POMOCĄ JAKIEJŚ PODOBIZNY ? /106/



Zdaje się, że myśl stworzenia ogląda istotę Boga poprzez jakowąś podobiznę, bo:

1. Jan tak pisze: "Wiemy że gdy się to ujawni, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest"1.

2. U Augustyna czytamy. "Gdy poznajemy Boga, powstaje w nas jakowaś poddbizna Boga"2.

3. Czymże jest myśl zaprzątnięta - zaktualizowana? Tym, co ją zaprząta - aktualizuje. /107/ Jest tak dlatego,eże rzecz zmysłami poznawalna swoją podobizną formę zmysłowi poznawającemu, a rzecz myślowo poznawalna swoją podobizną nadaje formę władzy myślenia, czyli myśli. Jeśli przeto i myśl stworzenia jest zaprzątnięta, zajęta Bogiem, tj. jeśli rzeczywiście widzi Boga, musi Go widzieć za pomocą jakowejś Jego podobizny.



Wbrew temu Augustyn na temat słów św. Pawła: "Teraz widzimy jakby w zwierciadle i w zagadce"3, tak pisze: "Przez zwierciadło i zagadkę należy rozumieć wszelkie podobieństwa - podobizny uprzystępniające nam poznanie Boga w tej mierze, jaka jest nam dostępna"4. Otóż widzenie Boga w Jego istocie nie jest tym samym, co widzenie Boga "w zwierciadle i w zagadce"'; w podziale: jedno jest przeciwieństwem drugiego; a więc istoty Boga nie widzi się za pomocą podobizn.



Odpowiedź: Wszelkie widzenie zmysłowe czy myślowe, wymaga: pierwsze: władzy, która ma widzieć; drugie, połączenia rzeczy widzianej z tąż władzą. Kiedy bowiem ziszcza się widzenie? Wtedy, gdy rzecz widziana w jakiś sposób znajdzie się w podmiocie patrzącym. Jeśli idzie o przedmioty cielesne, jasne, że rzecz widziana nie może być w podmiocie patrzącym swoją istotą, tj. sama sobą; owszem, jest tam, ale za pośrednictwem swojej zastępczej poddbizny. Np. kamień; jest w oku, ale nie swoim jestestwem, a tylko swoją podobizną; ona to właśnie ziszcza widzenie kamienia.

A co się stanie, gdy jedną i tą samą rzeczą będzie naraz: twórca władzy widzenia i przedmiot widziany? Wówczas widz, czyIi podmiot widzący, musi od tejże rzeczy otrzymać zarówno władzę widzenia, jak i formę, dzięki której by mógł widzieć.

Otóż wiemy już, że Bóg jest twórcą władzy myślenia i że może być widziany przez myśl. Ale ta władza myślenia u stworzenia bynajmniej nie jest istotą Boga! Czymże więc jest ? 0tóż ona sama jest jakowąś peodobizną pierwsze.j i najwyższej Myśli i jakby udziałem tejże Myśli. Stąd to nawet ową władzę myślenia u stworzeń zwykliśmy uważać za jakoweś światło jakby wytryśnięte z pierwszego głównego Swiatła*. A mamy tu na myśli zarówno przyrodzoną władzę poznawczą - światło naturalne, jak i dodane naturze jakieś nowe nadprzyrodzone wyposażenie zwane światłem łaski lub chwały. Tak więc do widzenia Boga potrzebna jest ze strony władzy patrzenia jakowaś podobizna Boga, dzięki której myśl stworzenia stałaby się zdolna widzieć Boga.

Natomiast ze strony przedmiotu widzianego - wiadomo, w jakiś sposób musi bvć złączony z podmiotem widzącym - istota Boga żadną miarą nie może być widziana za pomocą jakowejś stworzonej podobizny jakąkolwiek by była. Istnieją po temu trzy powody:

Pierwszy, jak uczy Dionizy5: Nigdy nie zdołamy poznać rzeczy wyższych za pomocą podobizn rzeczy rzędu niższego. Czyż można np. poznać istotę rzeczy bezcielesnej za pomocą podobizny, czyli formy poznawczej ciała ? Nigdy! Tym mniej i istota Boga może być widziana za pomocą jakiejkolwiek stworzonej podobizny.

Drugi; jak to już uzasadniono6, istotę Boga stanowi samo Jego istnienie; jest to rzecz niespotykana u jakiejkolwiek z form stworzonych; a jeśli tak, to czyż taka forma stworzona może być podobizną przedstawiającą widzowi istotę Boga? Jasne, że nie!

Trzeci ; istota Boga to coś, czego się nie da opisać i wysłowić; zawiera przy tym w sobie, i to w przemożny sposób, wszystko, cokolwiek myśl stworzenia pomyśleć lub oznaczyć może. Tego zaś w żaden sposób nie zdoła przedstawić jakaś stworzona podobizna. Czemu? Bo wszelka podobizna jest czymś ściśle określonym i oznacza albo mądrość, albo cnotę, albo samo istnienie, albo coś takiego. A więc twierdzić, że Boga widzi się poprzez podobiznę, znaczy twierdzić, że istoty Boga zgoła się nie widzi, a to jest już wprost błędne.

Ostateczna więc odpowiedź tak brzmi: Do widzenia istoty Boga konieczna jest ze strony władzy widzenia jakowaś podobizna, tj. światło chwały; wzmaga ono siłę myśli i tak czyni ją sposobną do widzenia Boga; o tymże świetle tak pisze Psalmista: "W Twej światłości oglądamy światłość"7. W żadnym jednak

razie istota Boga nie może byc widziana za pomocą jakiejś stworzonej podobizny, która by samąż istotę Boga przedstawiała taką, jaka jest sama w sobie. /108/

Na 1. Św., Jan, mówiąc o podobieństwie, ma na myśli właśnie ow udział w Praświetle, jakim jest światło chwały.

Na 2. Św. Augustyn mówi tu o tym obrazie Boga, jaki sobie tu na ziemi naszym poznaniem wytworzyć zdołamy.

Na 3. Istotą Boga jest samo Jego istnienie. Stąd też, jak formy myślowe, których istota nie jest ich własne istnienie, łączą się z władzą myślenia właśnie jako jakaś postać istnienia, czym i nadają formę myśli i z bierności przenoszą ją w stan czynnytak samo istota Boga: łączy swoje istnienie z stworzenia, czym staje się jej aktualną myślą i sama sobą trzyma ją w stanie czynnym.



Artykuł 3



CZY MOŻNA WIDZIEĆ ISTOTĘ BOGA OCZYMA CIAŁA ?



Zdaje się, że okiem ciała można widzieć istotę Boga, bo:

1. U Joba spctykamy takie zdania: "W ciele moim oglądać będę Boga itd"1. "Słuchem ucha słyszałem Cię, a teraz oko moje widzi Cię"2.

2. Augustyn o zbawionych w niebie tak pisze: "Siła ich oczu będzie przepotężna! Nie chodzi o to, że będą mieć wzrok bystrzejszy niż - jak to się mniema - węże lub orły, (wiadomo: jakąkolwiek bystrością wzroku te zwierzęta by się cieszyły, zawsze wzrok ich będzie ograniczał się li tylko do widzenia ciał); ale że będą widzieć także i to, co bezcielesne"3. Aliści każdy, kto może widzieć istoty bezcielesne, może być podniesiony do takiego stanu, by zdołał widzieć Boga. A więc oko zbawionego może widzieć Boga.

3. Człowiek może widzieć Boga oczyma wyobraźni. tak np. Izajasz zwierza się: "Ujrzałem Jahwe siedzącego na wysokim i wyniosłym tronie itd."4. Atoli widzenie wyobraźni bierze początek od zmysł6w zewnętrznych ; jak to bowiem uczy Filozof: Wyobraźnia jest to "władza psychiczna działająca pod wpływem bodźców zmysłowych"5. A więc także i zmysłami możemy widzieć istotę Boga.



Wbrew temu są następujące słowa Augustyna: "Boga, takiego jakim jest, nikt nigdy w tym życiu nie widział, ani też w przyszłym, anielskim życiu nie będzie widział oczyma ciała tak, jak się widuje rzeczy podpadające pod zmysły"6.



Odpowiedź: To niemożliwe widzieć Boga zmysłem wzroku czy jakimkolwiek innym zmysłem lub władzą sfery zmysłowej. Czemu? Bo, jak to niżej zobaczymy7, .wszelka tego rodzaju władza psychiczna wiąże się nieodłącznie z narządem cielesnym w charakterze strony aktualizującej i li tylko przezeń działać może; zawsze zaś strona aktualizująca jest dostosowana do strony aktualizowanej, [a działanie jest takim, jakim jest ten, kto działa]; dlatego też żadna tego rodzaju władza nie może wyjść poza obręb ciała. Bóg zaś, jak to już wykazaliśmy8, jest bezcielesny; stąd wniosek: nie mozna Go widziec ani zmysłem, ani wyobraźnią, lecz tylko samą myślą.

Na 1. Gdy Job mówi: "W ciele moim oglądać będę Boga, Zbawiciela mego" - nie ma na myśli widzenia Boga oczyma cielesnymi, ale wyraża na dzieję, że po zmartwychwstaniu, a więc już z ciałem złączony, będzie widział Boga. W następnym zdaniu: "Teraz oko moje widzi Cię" Job ma na myśli oko umysłu; to samo czyni Apostoł pisząc: "Aby Bóg ... dał wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznawaniu

Jego samego, to znaczy światłe oczy dla waszego serca"9.

Na 2. Augustyn, zdaniem tym, w formie zaczepnej postawił sobie temat, nad którym dopiero chce się rozwodzić. A że to nie jest jęo własne zdanie, widać to z kontekstu; albowiem tuż przed cytatem czytamy: Oczy niebian "należeć będą do zgoła innej, wyższej władzy, skoro za ich pomocą władze te będą mogły widzieć istoty bezcieleane". A potem myśl swoją jaśniej wyłuszcza tymi słowy. "Najprawdopodobniej człowiek w niebie tak będzie widział ciała - a więc nowe niebiosa i nową ziemię10 - że z najwyższą jasnością zobaczy Boga wszędzie obecnego i wszystkimi ciałami zarządzającego. Nie tak, jak dla nas tu na ziemi niewidzialne Jego przymioty... stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła'11, ale tak, jak my, co przebywamy wśród ludzi, baczymy jak żyją, jak tętni bujnie ich życie, skoro tylko to zjawisko wpadnie nam w oczy, już nie wierzymy, ale widzimy, że ludzie ci żyją".

MyśI Augustyna jest więc jasna: Oczy niebian tak będą widzieć Boga, jak oczy ziemian widzą czyjeś życie. [Gwoli jasności przypomnijmy że władza psychiczna ma swój przedmiot właściwy, który poznaje wprost, i uboczny,. który poznaje niewprost]. Otóż oczy cielesne nas, ziemian, bynajmniej nie widzą życia wprost, a więc jako swojego właściwego przedmiotu, ale widzą je niewprost, jako swój dopiero uboczny

przedmiot; a wiadomo: tego ocznego przedmiotu sam zmysł właściwie nie poznaje [oko widzi tylko barwę]; kto więc właściwie go poznaje? Poznaje go jakaś inna władza poznawcza i to "z miejsca" skoro tylko zmysł uchwycił swój właściwy przedmiot.

I tak właśnie "niewprost" oczy niebian będą widzieć Boga. A skąd to będzie pochodzić, że ich wyższa władza poznawcza: myśl, z miejsca, jak tylko oczy ujrzą ciała, dojrzy w nich obecność Boga? Pochodzić to będzie z dwoch przyczyn: z siły bystrości ich myśli, oraz z potęgi odblasku Boga, Jego jasności, zawartej i bijącej z ciał odnowionych.

Na 3. Oczy wyobraźni bynajmniej nie widzą istoty Boga, a tylko w wyobraźni tworzy się jakaś zjawa, przedstawiająca i wyobrażająca Boga według któregoś ze sposobów spotykanych w Piśmie św.; wiadomo, że posługuje się ono różnymi podobieństwami, by człowiekowi uzmysłowić i uprzystępnić rzeczy Boże za pomocą przenośni zaczerpnie tych z rzeczy cielesnych.













Artykuł 4



CZY MYŚL STWORZENIA ZDOŁA PRZYRODZONYMI SIŁAMI WIDZIEĆ

ISTOTĘ BOŻĄ ? /109/



Zdaje się, że myśl jakiegoś stworzenia może przyrodzonymi siłami widzieć istotę Bożą, bo:

1. Dionizy tak pisze: Anioł to: "Najczystsze, najjaśniejsze zwierciadło, odbijające w sobie, jeśli tak godzi się powiedzieć, całą pięknoŚć Boga"1. Otóż widzieć rzecz w lustrze, to tyle, co widzieć samą rzecz. A ponieważ anioł przyrodzoną siłą swojej myśli poznaje samego siebie, dlatego wydaje się, że również przyrodzonymi siłami widzi istotę Boga.

2. Że człowiek nie widzi dość jasno tego, co jest jak najbardziej widne, tłumaczymy to przytępieniem, czyli słabością jego wzroku: cielesnego czy myślowego. Ale czyż można mówić o słabości - brakach - myśli u anioła? Wykluczone! Jeżeli przeto Bóg jest sam w sobie jak najbardziej poznawalny, to chyba i dla anioła jest jak najbardziej poznawalny Jeżeli więc anioł zdoła przyrodzonymi siłami swymi poznać wszystko, co pod myśl podpada, tym bardziej chyba i Boga.

3. Czy można podnieść zmysł cielesny do takiego stanu, by pojął istotę bezcielesną? Nie, bo to wychodzi poza granice jego natury. Gdyby przeto widzenie istoty Boga przekraczało przyrodzone siły każdego stworzenia myśląeego - jego myśli, wówczas, jak się zdaje, w ogóle żadna myśl stworzenia nie zdołałaby widzieć istoty Boga, co, jak z powyższych wynika2, jest błędne. Wygląda więc na to, że myśl stworzenia z natury sw ojej ma na tyle sił, by widzieć istotę Boga.



Wbrew temu są słowa św. Pawła: "A łaska przez Boga dana, to życie wieczne"3. Z ewangelii zaś Jana wiemy, że życie wieczne polega na oglądaniu istoty Boga; czytamy tam bowiem: "A to jest życie wieczne, aby znali Ciebie, jedynie prawdziwego Boga itd."4. Wynika z tego, że, owszem, stworzenie myślą swoją zdoła widzieć istotę Boga, ale li tylko dzięki łasce Bożej; nigdy zaś siłami własnej natury.



Odpowiedź: To wprost niemożliwe, by jakieś stworzenie mogło swoją myślą widzieć istotę Boga własnymi przyrodzonymi siłami. Uzasadnienie:

Poznanie zachodzi wtedy, gdy rzecz poznawana jest w poznawcy. ważne, jak jest w nim. 0tóż z zasady: rzecz poznawana przebywając w poznawcy dostraja się do sposobu jego bytowania. Stąd to u każdego poznawcy poznanie jest tego samego rzędu, poziomu, co i sposób bytowania jego natury. [tak poznaje, jak bytuje: czym jest i jakim jest]. Jeżeli przeto sposposób bytowania rzeczy poznawanej przekracza [bytowania] natury poznawcy, poznanie tej rzeczy stanie się dla tejże natury - dla takiego poznawcy - nieosiągalne, jako że będzie to ponad jego siły. /110 /

Otóż Sposób bytowania rzeczy jest rozmaity. I tak: są takie rzeczy, których natura bytuje w ściśle określonej, t.j. jednostkowej materii: w tej, a nie w innej; to ciała. są i takie rzeczy, których natura ma byt samoistny* a nie w jakiejś materii; nie są jednak swoim istnieniem, ale mają istnienie. to jestestwa bezcielesne: aniołowie. A Bóg? Otóż On sam tylko ma - jako li tylko sobie właściwy - taki sposób bytowania, że jest swoim samoistnym istnieniem.

A co jest przedmiotem naszego poznania? Przedmiotem współrzędnym naszej naturze i osiągalnym przez nią? Są nim rzeczy bytujące w materii ujednostkowionej. Czemu? Bo w nas poznaje dusza; a dusza jest formą określoną materii*. Otóż dusza nasza** ma dwie władze poznawcze:

Pierwszą, to zmysły. wiążą się one w charakterze pierwiastka aktualizującego z narządem cielesnym i tylko przezeń działają; współrzędnym i dostosowanym do nich przedmiotem poznawania są rzeczy ugrzęzłe w materii jednostkowej; i dlatego nasze zmysły ograniczają do poznawania poszczególników - [poszczególnych ciał i zjawisk] .

Drugą, to myśl; nie wiąże się ona z żadnym narządem cielesnym w charakterze pierwiastka aktualizującego tak, by tylko przezeń działała; i dlatego współrzędnym i dostosowanym do niej przedmiotem poznawania są rzeczy - natury - które, aczkolwiek bytują li tylko w materii jednostkowej, to jednak ujmowane są przez myśl nie jako bytujące w materii jednostkowej, ale w oderwaniu od niej***. Tak więc nasza myśl może poznawać te rzeczy - natury - w sposób ogólny, co przekracza możności poznawcze zmysłów.

Jeśli idzie o aniołów, to przedmiotem współrzędnym ich myśli, dostosowanym do poziomu ich natury, są natury nie istniejące w materii*). Jasne, że za życia doczesnego, a więc póki dusza jest złączona z ciałem, poznawanie takich natur przekracza przyrodzone siły myśli ludzkiej**).

A kto może poznawać owo samoistnienie? Komu to jest współrzędne? Oczywiście: li tylko myśli Boga***). Wynika z tego, że jest to ponad przyrodzone siły myśli wszelkiego stworzenia; żadne przecież stworzenie nie jest swoim istnieniem, ale ma istnienie w udziale. Tak więc stworzenie może myślą awoją widzieć istotę Boga li tylko wtedy, gdy sam Bóg swoją łaską złączy Się z myślą stworzenia jako jej przedmiot.

Na 1. [Zdamie Dionizego potwierdza nasze stanowisko] ; anioł bowiem poznaje Boga w ten sposób, że widzi odbicie podobizny Boga w sobie; i ten sposób poznania Boga jest mu współrzędny, czyli dostępny dla jego przyrodzonych sił*. Ale, jak to wyżej uzasadniliśmy5, poznać Boga poprzez jakąś stworzoną podobiznę, to nie znaczy poznać istotę Boga. Stąd też wniosek, że anioł swoimi naturalnymi siłami może poznać istotę Boga, nie jest słuszny.

Na 2. Czy można mówić o słabościach - brakach myśli anioła? Nie, o ile owe słabości - braki, oznaczają pozbawienie, utratę, a więc brak tego, co się należy. Tak, o ile oznaczają czyste przeczenie; w tym bowiem sensie każde stworzenie w zestawieniu z Bogiem "ma braki" gdyż nie posiada takiej doskonałości, jaka jest własciwa li tylko Bogu.

Na 3. [Jest zasadnicza różnica między zmysłem wzroku a myślą]. Zmysł wzroku, jako że jest z gruntu materialny, w żadnym wypadku nie może być podniesiony do czegoś niematerialnego. Natomiast myśl nasza lub amioła, ponieważ z natury swojej w jakiś sposób już stoi ponad materią, może być wzniesioną ponad swoją naturę ku czemuś wyższemu, a to dzięki łasce.

Świadczy o tym to, że: wzrok żadną miarą nie może tego, co poznaje w sposób konkretny, ująć w postać oderwaną; w żaden bowiem sposób nie zdoła uchwycić natury inaczej, jak tylko konkretnie: tę czy ową. Natomiast myśl ludzka może ująć w postać oderwaną to, co poznaje w konkrecie; albowiem chociaż poznaje rzeczy mające formę w materii, potrafi to złożenie rozłożyć na dwa pierwiastki i ująć osobno samą tylko formę.

Podobnież i myśl anioła; dostosowanymi do siebie przyrodzonymi siłami poznaje istnienie skonkretyzowane w jakiejś naturze; ale nie koniec na tym; ponadto poznaje, że czym innym jest on sam - jego natura - a czym innym jego istnienie. i tak może

myślą oddzielić samo istnienie.

Ponieważ więc myśl stworzenia swoimi przyrodzonymi siłami zdoła formę konkretną i istnienie konkretne ujmować w oderwaniu od konkretu, a to metodą rozłożenia rzeczy na jej składowe pierwiastki, dlatego na skutek działania łaski może być podniesioną do poznania jestestwa bytującego samoistnie bez i ponad materią i istnienia bytującego samoistnie bez i ponad materią. /111/



Artykuł 5



CZY DO WIDZENIA ISTOTY BOGA MYŚL STWORZENIA POTRZEBUJE JAKIEGOŚ DODATKOWEGO STWORZONEGO ŚWIATŁA ?



Zdaje się, że myśl stworzenia do widzenia istoty Boga wcale nie potrzebuje jakiegoś [dodatkowego] stworzonego światła, bo:

1. Jeżeli w dziedzinie poznania zmysłowego coś jest widne czy jasne samo przez się, dodatkowe światło do widzenia tego jest niepotrzebne; i chyba to samo należy powiedzieć - w sferze myśli - o tym, co jest myślowo poznawalne. A czymże jest Bóg - w

sferze poznania myślowego - jeśli nie samym światłem? A więc jest widny czy jasny sam z siebie, a nie poprzez jakoweś dodatkowe stworzone światła.

2. Widzieć Boga za pośrednictwem czegos, to tyle, co nie widzieć Go w Jego istocie; a więc i widzieć Go poprzez jakoweś [dodatkowe] stworzone światło, znaczy: widzieć Go za pośrednictwem czegoś, czyli nie widzieć Go w Jego istocie.

3. Nic nie przeszkadza, by to, co jest stworzone, było dla jakiegoś stworzenia czymś naturalnym. Jeśli więc przyjmiemy, że istotę Boga widzimy poprzez jakoweś stworzone światło, trzeba z lkolei przyjąć, że owo światło jest czymś naturalnym dla jakiegoś stworzenia, no i że to stworzenie już nie będzie potrzebowało jakiegoś innego światła do widzenia Boga, co jest niemożliwością! A więc nie jest konieczne, by każde stworzenie potrzebowało dodatkowego światła do widzenia istoty Boga.



Wbrew temu Psalmista mówi: "I w Twej światłości oglądamy światłość"1.



Odpowiedź: Z zasady każda rzecz podniesiona ku poziomowi przekraczającemu poziom jej natury musi być do tego odpowiednio przystosowana; a to przystosowanie musi być wyższego rzędu niż poziom jej natury; przykładem powietrze: nim przyjmie formę ognia musi wpierw byyć przystosowane jakimiś przystosowaniami do przyjęcia takiej właśnie formy. A ponieważ myśl stworzenia widzi istotę Boga - sama więc istota Boga staje się formą myślową władzy myślenia - dlatego władza ta, by mogła wznieść się na tak wysoki poziom, musi być wyposażona w jakoweś dodatkowe, nadprzyrodzone przystosowanie. A ponieważ, jak to już uzasadniono2, przyrodzone siły myśli stworzenia nie są aż tak zasobne, by z ich pomocą myśl ta mogła widzieć istotę Boga, dlatego łaska Boska musi tę siłę wzmocnić, spotęgować. I właśnie to spotęgowanie, ten wzrost siły myślenia nosi miano: oswiecenie myśli; to zaś, co podpada pod myśl, otrzymało nazwę: światłość lub jasność. O tej to właśnie światłości tak pisze Apokalipsa: "Jasność Boża

oświeciła je"3, tzn. grono niebian w Boga wpatrzonych; dzięki temu światłu niebianie ci, przebóstwieni: stają się jakby "sobowtórami" Boga (deiformes), w sensie: podobni do Niego, stosownie do słów ewangelisty. "Gdy się to ujawni, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest"4.

Na 1. Owo światło [dodatkowe] stworzone, konieczne do widzenia istoty Boga, nie jest po to, by samą istotę Boga uczynić myślowo poznawalną, boć sama w sobie jest już takową, ale po to, by w ogóle myśl była w stanie zdobyć się na to widzenie; dzieje się to "na sposób", czyli podobnie jak z władzą psychiczną i jej usprawnieniem; wiadomo, dzięki usprawnieniu władza ta potęguje siły i staje się potężniejszą w działaniu*. Przykładem wzrok: jak on widzi rzeczy zewnętrzne; wiadomo, by je widział, konieczne jest światło materialne; ono to rozwidnia pole patrzenia, czym umożliwia barwie przenikanie go i podpadanie pod wzrok.

Na 2. Przez owo światło konieczne do widzenia istoty Boga bynajmniej nie należy rozumieć jakiejś podobizny, poprzez którą czy w ktorej widziało by się Boga; podkreślamy, że owo światło jest to jakoweś udoskonalenie, [podniesienie jakości], władzy myślenia; spotęgowanie czy wzmożenie jej siły do widzenia Boga. Trzeba więc tak rzecz ująć; nie jest to nowa wstawka, środek, w którym się widzi Boga, ale wzmocnienie, dzięki któremu można Go widzieć. Takie zaś postawienie sprawy bynajmniej nie narusza prawdy, że myśl widzi Boga bezpośrednio.

Na 3. Zauważmy. Przystosowanie do formy ognia jest czymś naturalnym li tylko dla posiadacza formy ognia. Co z tego? Z tego wynika, że światło chwały może być czyms naturalnym dla stworzenia li tylko w tym wypadku, gdyby to stworzenie było po-

siadaczem natury Bożej, co jest nie do pomyślenia! Powiedzieliśmy bowiem wyżej5, że dopiero dzięki temu światłu stworzenie rozumne staje się jakby sobowtórem Boga - doznaje przebóstwienia.



Artykuł 6



CZY WSZYSCY JEDNAKOWO WIDZĄ ISTOTĘ BOGA,

CZY TEŻ JEDEN LEPIEJ OD DRUGIEGO ? /112/



Zdaje się, że wszyscy widzowie istoty Boga widzą ją jednakowo, a nie jeden lepiej od drugiego, bo:

1. U Jana czytamy: "Ujrzymy Go tak im jakim jest"1. Lecz Bóg ma tylko jeden sposób bytowania. A więc wszyscy będą Go widzieć jednakowo, nie zaś w sposób więcej lub mniej doskonały.

2. Augustyn powiada2, że nie może tak być, by jedną i tę samą rzecz jeden poznawał myślowo lepiej od drugiego. 0tóż wszyscy widzowie Boga w Jego istocie poznają myślowo istotę Boga, boć, jak to wyżej powiedziano3 Bóg jest widziany myślą, a nie zmysłem. Wychodzi na to, że niebianie z jednakową jasnością widzą istotę Boga.

3. Fakt, że jedno widzi się lepiej od drugiego, bierze swoje wytłumaczenie albo od strony przedmiotu widzialnego, albo od strony widza - w jego władzy patrzenia. 0d strony przedmiotu: gdy przedmiot jest przyjęty przez widza w sposób doskonalszy, tj. za pomocą doskonalszej podobizny; aliści to tu nie wchodzi w grę, bo Bóg nie jakąś swoją podobizną, ale swoją istotą jest obecny w myśli, a myśl ta właśnie Jego istotę widzi. Jeżeli przeto jeden widzi Boga lepiej niż drugi, przyczyna tego musi tkwić w tym, że ich władze myślenia nie są jednakowe, że są różne, że kto z natury ma bystrzejszą myśl, ten jaśniej widzi Boga. Aliści i to jest nie do przyjęcia, gdyż Bóg obiecał ludziom szczęście równe szczęściu aniołów.



Wbrew temu: W myśl słów Jana: "A to jest życie wieczne itd."4, życie wieczne polega na oglądaniu Boga. Jeżeli przeto wszyscy jednakowo widzą istotę Boga, jednakowo równi są też i w życiu wiecznym; ale to już jest sprzeczne ze słowami Apostoła: "Jedna gwiazda różni się jasnością od drugiej"5.



Odpowiedź: Ci, co w niebie cieszą się oglądaniem Boga w Jego istocie, nie oglądają Go jednakowo, ale jeden doskonalej od drugiego. Tę różnicę stopni oglądania nie będzie powodować więcej lub mniej doskonała podobizna Boga w tym czy w owym widzu, skoro, jak już wykazaliśmy6 ogląd ten zgoła nie będzie odbywał się za pomocą jakiejś podobizny; powodować ją będzie to, że myśl jednego będzie miała większą siłę, czyli pojemnosc do oglądania Boga niż myśl drugiego. Tej siły i pojemności widzenia Boga myśl stworzenia nie ma z wyposażenia natury, ale daje ją światło chwały które, jak z powyższych wynika7, przebóstwia myśl, t.j. przekształca jakby w sobowtóra Boga. Stąd też myśl im większy będzie mieć przydział światła chwały tym doskonalej będzie widzieć Boga. A komu przypada w udziale większe światło chwały? Temu, kto obfituje w większą miłość Boga*, bo gdzie gorętsza miłość, tam i większa [tęsknota, pragnienie], pożądanie; a wiadomo: tęsknota, pożądanie, to sprawia w pożądawcy, że jest sposobny i gotowy na przyjęcie utęsknionego. Tak więc ten będzie doskonalej widział Boga, tym samym ten będzie szczęśliwszy, kto będzie pałał gorętszą miłością.

Na 1. W cytacie: "Ujrzymy Go takim, jakirn jest" słowa: "jakim jest" określają sposób widzenia od strony przedmiotu widzianego. stosownie do tego cytat ów ma taki sens: Zobaczymy, że On jest takim, jak istnieje; zobaczymy bowiem samo Jego istnienie które, jak wiadomo, stanowi Jego istotę. Słowa te jednak nie określają sposobu widzenia od strony widza; nie wolno więc tego cytatu brać w sensie: sposób naszego widzenia Boga będzie tak doskonały, jak doskonały jest sposób bytowania Boga.

Na 2. Odpowiedź jest taka sama jak i na zarzut pierwszy; a więc zdanie: "Nie może tak być, by jedną i tę samą rzecz jeden poznawał myślą lepiej od drugiego" jest prawdziwe, gdy się je ujmuje od strony sposobu bytowania rzeczy poznawanej. to chyba jasne: każdy bowiem, kto myśli o rzeczy inaczej niż faktycznie jest, nie myśli poprawnie, tj. według prawdy. Ale zdanie to nie jest prawdziwe, gdy się je u.jmuje od strony poznawcy - jego sposobu myślenia; to też jasne: nie wszyscy bowiem mają jednakowo doskonały poziom myślenia.

Na 3. Ta nierówność widzenia nie pochodzi od strony przedmiotu, gdyż jeden i ten sam przedmiot będzie wszystkim udostępniony. istota Boga; nie będzie też jej stanowić rożne udzielanie się przedmiotu za pomocą różnych podobizn, [bo tych zgoła nie będzie]. Ale, jak to dopiero co powiedzieliśmy8 o nierówności tej stanowić będzie różna siła, pojemność myśli, nie naturalna, ale z światła chwalebnego**.



Artykuł 7



A CI, CO WIDZĄ BOGA W JEGO ISTOCIE CZY

ZDOŁAJĄ JĄ SWOJĄ MYŚLĄ OGARNĄĆ

- ZGŁĘBIĆ ? /113/



Zdaje się, że widzowie Boga, Jego istoty, ogarniają Go swoją myślą, bo:

1. Apostoł pisze. "Gonię, żeby jakoś uchwycić [ogarnąć]"1; i nie na próżno gonił, skoro sam przyznaje: "Biegnę, ale nie jak na niepewne"2; a więc sam uchwycił - ogarnął; dla tego samego i inni mogą ; zachęca ich nawet mówiąc: "Tak biegnijcie, abyście otrzymali [ogarnęli]"3.

2. Augustyn tak się wypowiada: ,,0garnąć coś myślą, znaczy. widzieć coś w całości, a więc tak, by nic nie uszło uwagi widza"4. Jeśli przeto, jak to już uzgodniliśmy, Bóg jest widziany w swojej istocie, to wniosek prosty: Bóg jest cały widziany, i nic z Jego tajników nie ujdzie wzroku widza, tym bardziej, że Bóg jest niezłożony: A więc ktokolwiek widzi Go w Jego istocie, ogarnla Go myślą - zgłębia.

3. A może powiesz: Bóg jest widziany cały, ale nie całkowicie? Odpowiadam: Co znaczy całkowieie? Albo chodzi tu o sposób widza, albo o sposób rzeczy widzianej; [ale czy się weźmie tak, czy owak, zawsze wyjdzie na jedno; Boga widzi się całkowicie]. Czemu? Bo, jak to już powiedziano5 ten, co widzi Boga w Jego istocie, widzi Go takim jakim jest, a więc całkowicie; "całkowicie" oznacza tu sposób rzeczy widzianej; widzi Go także całkowicie o ile się weźmie przysłówek "całkowicie" na oznaczenie sposobu widza: jego patrzenia ; wszak myśl całym zasobem swych sił będzie widziała istotę Boga. A więc każdy, kto widzi Boga w Jego istocie, będzie Go widzieć całkowicie, a to zna -

czy. ogarnie Go myślą, czyli zgłębi.



Wbrew temu czytamy u Jeremiasza: "Najmocniejszy, wielki i możny, Pan zastępów imię Twoje. Wielki radą, a nieogarniony myślą"6. A więc Boga nie da sie ogarnąć myślą - zgłębić.



Odpowiedź: żadne stworzenie nie zdoła myślą ogarnąć - zgłębić Boga; to wprost niemożliwe! Jednakowoż, jak zauważa Augustyn: "To szczęście, i to wielkie, dosięgnąć umysłem Boga jakimś choćby ograniczonym sposobem"7. A oto potrzebne wprowadzenie:

Co znaczy ogarnąć coś myślą, zgłębić? To tyle, co poznać rzecz doskonale. A kiedy poznajemy rzecz doskonale? Gdy ją tak poznajemy, jak tylko jest poznawalna*. Czy można powiedzieć o kimś, że zgłębił, ogarnął myślą tę prawdę, którą zasadniczo poznaje się za pomocą ścisle naukowego dowodu, on zaś ma o niej zdanie, które ocenić trzeba jako zwykłe mniemanie (opinio), bo oparte li tylko o prawdopodobieństwa czy przypuszczenia? Nie! On tej prawdy nie zgłębił! Weźmy np. trójkąt. Ktoś może w opar-

ciu o ścisły dowód wiedzieć, że suma kątów w trójkącie równa się dwom kątom prostym; powiadamy o takim: zgłębił rzecz, ogarnął myślą, zrozumiał. Ale tę samą rzecz ktoś inny przyjmuje w oparciu o przypuszczenia czy prawdopodobieństwa; i wówczas jego poznanie trzeba ocenic jako zwykłe mniemanie - opinię; przyjmuje bowiem rzecz nie dlatego, że sam to swoją myślą ogarnął, ale dlatego, że tak głoszą znawcy rzeczy, lub że tak głosi wielu; taki nie ma doskonałego poznania rzeczy, bo nie poznaje jej tak

doskonale, jak tylko może być poznawalna.

Jeśli idzie o poznanie Boga, to: żadne stworzenie nie zdoła myślą swoją dojść do tak doskonałego sposobu poznania istoty Boga, iżby ją poznało tak, jak tylko może być poznawalna. Czemu? Bo, jak wiemy, o tyle coś jest poznawalne, o ile jest bytem i to ziszczonym - aktualnie istniejącym; a czymże jest Bóg? Jak to juź powiedzieliśmy8, Bóg to istnienie, byt, bez granic - nieskończony, a więc i jest poznawalny w sposób nieskończony - [przez myśl nieskończoną, nieograniczoną]. Czyż więc myśl stworzenia: ograniczona i skończona, może poznać Boga w sposób nieskończony? Przenigdy! Żadna! Wszak o tyle i dlatego tylko myśl stworzenia zdoła mniej lub więcej doskonale poznać istotę Boga, o ile i że jest przebustwiona mniej lub więcej silnym światłem chwały. A ponieważ swiatło stworzone, w jakie wyposażona jest myśl stworzenia, nie może być nieskończone, dlatego niemożliwością jest, by myśl stworzenia zdołała poznać Boga w sposób nieskończony, a tym samym by Go mogła ogarnąć, czyli zgłębić *.

Na 1. Wychodzi tu sprawa rozgraniczenia i uściślenia łacińskiego. comprehensio, comprehendere; tym wyrazem posługuje się św. Paweł mówiąc: "żeby jakoś uchwycić" i "abyście otrzymali"; i my nim posługujemy się mówiąc: ogarnąć myślą, zgłębić. Otóż comprehendere - (1. ogarnąć, zgłębić, 2. uchwycić, otrzymać) ma dwa znaczenia:

Pierwsze, ścisłe i właściwe. ktoś coś ogarnia, w sobie zawiera, sobą obejmuje. Według tego znaczenia Boga żadną miarą nie da się ogarnąć: ani myślą, ani czymkolwiek innym; Wszak jest nieskończony, nieograniczony i jako taki nie może się zmieścić w tym, co skończone, ograniczone. Wykluczone, by to, co skończone, mogło tak nieskończenie Go objąć, jak On sam nieskończenie istnieje. I w tym właśnie znaczeniu tu w artykule używamy wyrazu: comprehendere - ogarnąć, [ i mówimy, że Boga nie można ogarnąć myślą, czyli zgłębić].

Drugie, szersze; w tym znaczeniu także i o takim w ogóle, co osiągnął to, ku czemu dążył i posiada już to, za czym gonił, powiadamy. uchwycił, otrzymał, zagarnął; przeciwieństwem tego jest: gonić dopiero za czymś, ubiegać się. I w tym właśnie znaczeniu mówimy, że szczęśliwcy w niebie Boga ogarniają, czyli osiągnęli; stosownie do słów Pisma św.: "Pochwyciłam go i nie puszczę"9. Taki też sens mają przytoczone teksty św. Pawła.

To właśnie osiągnięcie, zagarnięcie w drugim znaczeniu jest jednym z trzech składników szczęścia w niebie i odpowiada nadziei tak, jak widzenie odpowiada wierze, a rozkoszowanie miłości. Wyjaśniamy: W życiu doczesnym nie wszystko, co człowiek widzi, posiada czy zagarnia; boć niekiedy widzi rzeczy odległe, albo tak ie, których zdobyć nie jest w stanie czy mocy. Także i nie wszystkim tym, co już mamy, rozkoszujemy się, a to. albo dlatego, że nie znajdujemy w tym żadnej przyjemności, albo dlatego, że nie stanowi to ostatecznego kresu naszych pragnień - nie jest więc zdolne nasycić i zaspokoić naszego pożądania. Inaczej w niebie; tu szczęśliwcy znajdują owo potrójne szczęście w Bogu, bo i widzą Go; widząc posiadają Go; trwają w Jego obecności i są w stanie widzenia Go zawsze; a posiadając, rozkoszują się Nim jako swoim ostatecznym celem całkowicie wypełniającym ich pragnienia. /114/

Na 2. Zdanie: Boga nie da się ogarnąć myślą, ma sens: nie da się Go tak doskonale widzieć, jak w ogóle może być widzialny; nie należy zaś rozumieć go w sensie: że coś z Niego czy w Nim nie jest widziane. Zobrazujemy to przykładem:

Jeśli jakieś twierdzenie, które może być udowodnione naukowo, ktoś poznaje i przyjmuje nie dla naukowego dowodu, ale wiedziony racją li tylko prawdopodobną, to poznaje i przyjmuje całe owo twierdzenie: i podmiot, i orzeczenie, i ich łączność; nic nie uchodzi jego uwagi; nie poznaje jednak tego twierdzenia tak doskonale, jak może być poznawalne.

Stąd też Augustyn w tymże samym miejscu tak wyjaśnia, co znaczy "ogarnąć myślą". "Kiedy się ogarnia całą rzecz myślą? Wtedy, gdy tak się rzecz widzi, że nic nie uchodzi wzroku widza; także i wtedy, gdy zdołamy objąć myślą granice rzeczy". Albowiem wtedy obejmuje się myślą granice rzeczy, gdy dochodzi się do granic [możności] w sposobie poznania tejże rzeczy.

Na 3. Owszem, przysłówek "całkowicie" wyraża sposób przedmiotu: nie należy jednak tego rozumieć w sensie: poznanie nasze nie obejmuje całego sposobu przedmiotu, ale trzeba brać w sensie: sposób przedmiotu nie jest sposobem poznawcy. A więc ten, kto widzi Boga w Jego istocie, widzi w Nim i to, że istnieje nieskończenie, i że jest poznawalny nieskończenie; nie znaczytosjednak, żeby mu przysługiwał ów nieskończony [istnienia i poznawalności przedmiotu], tzn. żeby miał nieskończoną moc poznawania. Ktoś np. może wiedzieć o tym, że dane twierdzenie da się naukowo udowodnić, sam jednak nie poznaje go w oparciu o dowód naukowy, a tylk w oparciu o dowód prawdopodobny. /115/



Artykuł 8



A CZY CI, CO WIDZĄ BOGA W JEGO ISTOCIE,

WSZYSTKO W NIM WIDZĄ ? /116/



Zdaje się, że widzowie istoty Boga wszystko w Nim widzą, bo:

1. U Grzegorza spotykamy taką wypowiedź: "Czy jest coś, czego by nie widzieli ci, co widzą Wszystkowidzącego?"1. A wiadomo: Bóg wszystko widzi. Zatem i ci, co widzą Boga, wszystko w Nim widzą.

2. Każdy, kto patrzy w lustro, widzi w nim wszystko, co się w nim odbija. Aliści w Bogu, jakby w jakimś lustrze, odbija się wszystko, co się dzieje lub może dziać; wszak i sam Bóg poznaje wszystko w samym sobie*. Wygląda na to, że każdy, kto widzi Boga, widzi wszystko, co jest i co się stać może.

3. Zdanie Filozofa2, kto swoją myślą zdoła poznać rzeczy ważne, zasadnicze, tym bardziej zdoła poznać i to, co pomniejsze. Lecz wszystko, co Bóg działa lub może zdziałać, mniejsze jest niż Jego istota. Przeto każdy, kto widzi myślą Boga, zdoła poznać wszystko, co Bóg czynilub może uczynić.

4. Stworzenie rozumne z natury swojej pragnie wszystko wiedzieć. Jeśli przeto widząc Boga nie pozna wszystkiego, jego pragnienie naturalne, ciekawość, zostanie niezaspokojone, a tym samym widzenie Boga nie przyniesie mu pełnego szczęścia, co jest nie do przyjęcia. A więc widząc Boga zna wszystko.



Wbrew temu: Aniołowie widzą istotę Boga a jednak nie znają wszystkiego, gdyż, jak uczy Dionizy3, wyżsi aniołowie rozpraszają mroki niewiedzy niższych aniołów. Aniołowie nie znają także tajników serc ni przyszłych przygodników**; jest to bowiem rzeczą li tylko Boga. Nie można więc twierdzić, że każdy, kto widzi istotę Boga, widzi wszystko.



Odpowiedź: Stworzenie myślące, oglądając istotę Boga, wcale nie widzi w niej tego wszystkiego, co Bóg czyni lub czynić może. Uzasadnienie:

Jasnym jest, że tak się widzi rzeczy w Bogu, jak w Nim są. Otóż poza samym Bogiem wszystko inne jest w Nim tak, jak jest skutek w mocy swojej przyczyny. A więc tak się widzi wszystko inne w Bogu, jak się widzi skutek w jego przyczynie. Jasnym jest również, że im doskonalej widzi się jakąś przyczynę, tym większą ilość jej skutków można w niej zobaczyć. I tak np. myśl głębsza, skoro tylko zapozna się z jedną zasadą dowodową, z miejsca zdoła wyciągnąć z niej wiele wniosków; natomiast myśl płytka, słaba, nie zdoła tego; dopiero trzeba jej jedno za drugim wyjaśniać.

Wynika z tego, że ta tylko myśl zdoła w przyczynie poznać wszystkie jej skutki - no i wszystkie treści skutków - która całkowicie zgłębia przyczynę; a wiadomo4: żadna myśl stworzenia nie może całkowicie zgłębić Boga. A więc i żadna myśl stworzenia, patrząc w Boga, nie zdoła poznać wszystkiegoo co Bóg czyni lub czynić może; to bowiem równałoby się zgłębieniu Jego mocy. Wszelako z tego, co Bóg czyni lub czynić może, stworzenie myślące o tyle więcej pozna, o ile doskonalej będzie widziało Boga.

Na 1. Grzegorz ujmuje rzecz od strony przedmiotu, tj. Boga, i mówi o Jego wystarczalności: że więc Bog wystarczająco, w zupełności, wszystko w sobie zawiera i ujawnia; bynajmniej jednak z tego nie można wyciągnąć wniosku, że każdy, kto widzi Boga, widzi w Nim wszystko; wiadomo przecież, że nie ogarnia Boga w zupełności.

Na 2. Kto patrzy w lustro, niekoniecznie musi widzieć wszystko, co się w nim odbija; chyba, że wzrokiem swoim zdoła objąć całe lustro.

Na 3. Owszem, to wielka rzecz widzieć Boga! Większa niż widzieć wszystko inne. Ale jeszcze większą jest tak widzieć Boga, żeby wszystko w Nim poznawać, większą, niż tak Go tylko widzieć, że się nie poznaje w Nim wszystkiego, ale więcej lub mniej. A ta ilość poznawanych rzeczy w Bogu, jak to dopiero co wykazaliśmy5, zależy od więcej lub mniej doskonałego sposobu widzenia Boga.

Na 4. [Czy owo naturalne pragnienie sięga aż tak daleko? Nie!] Stworzenie bowiem rozumne z natury swojej pragnie to wszystko wiedzieć, co służy udoskonaleniu jego myśli; a więc: gatunki i rodzaje rzeczy oraz ich treści [i związki przyczynowe]; każdy też, kto będzie widział istotę Boga, to właśnie w Nim zobaczy. Natomiast poznać inne poszczegóły: co myślą i co czynią, dalej: poznać t o, co jeszcze nie istnieje, ale może być dokonane przez Boga, bynajmniej nie stanowi o doskonałości myśli stworzenia, ani też ku temu nie rwie się owo naturalne pragnienie. Niech tylko bowiem zobaczy Boga samego - źródło i początek wszystkiego istnienia i prawdy - a już tak będzie nasycona przyrodzona żądza wiedzy, [tak zaspokojona ciekaw osć], że już więcej za niczym gonić nie będzie - będzie szczęśliwe. Tę właśnie myśl w dobitnych słowach tak wypowiedział Au gustyn: "Nieszczęsny to człowiek, ktory posiadł znajomość wszystkiego (tzn. stworzeń), ale nie poznał Ciebie - o Boże! Na odwrót: Szczęśliwy ten, kto poznał Cie-

bie, nawet gdyby nic o świecie nie wiedział. A kto zna i Ciebie, i świat: Znajomość świata nie uczyni go szczęśliwszym, bo szczęśliwym staje się li tylko dzięki Tobie"6.





Artykuł 9



A TO, CO WIDZĄCY ISTOTĘ BOGA WIDZĄ W BOGU: CZY WIDZĄ

ZA POMOCĄ JAKIEJŚ PODOBIZNY ?



Zdaje się, że to, co widzowie istoty Boga widzą Bogu, widzą za pomocą jakowejś podobizny, bo:

1. W poznawaniu zachodzi upodobnienie poznawcy do przedmiotu poznawanego: [poznawca musi mieć formę - podobiznę rzeczy poznawanej]. Dzięki czemu to myśl zaprzątnięta staje się tym, co ją zaprząta, a zmysł zaprzątnie ty staje się wrażeniem zaprzątającym? Dzięki temu, że rzecz poznawana swoją podobizną nadaje formę władzy poznawczej, a więc: myśli i zmysłowi; całkiem tak, jak barwa swoją podobizną nadaje formę źrenicy*. Jeżeli przeto myśl widza istoty Boga poznaje w Bogu jakieś stworzenia, to stworzenia te winny swoimi podobiznami nadać formę władzy myślenia.

2. Faktem jest, że zachowujemy w pamięci to, cośmy uprzednio widzieli. Otóż św. Paweł widział w zachwycie istotę Boga i jak Augustyn twierdz1, po tym przeżyciu zachował w pamięci wiele z tego, co widział w zachwycie; sam wyznaje, że: "Słyszał tajemne słowa, których się nie godzi człowiekowi powtarzać"2. Trzeba więc przyznać, że w jego myśli zostały wyciśnięte jakoweś podobizny tego, co zapamiętał. Dla tej samej racji trzeba przyjąć, że i wtedy, gdy osobiście widział istotę Boga, musiał mieć jakoweś podobizny tych rzeczy, które w tejże istocie widział.



Wbrew temu jest fakt, że jedną podobizną, jedną formą poznawczą, widzimy i lustro i to, co się w lustrze odbija. Aliści wszystko, co się w Bogu widzi, widzi się jakby w jakimś lustrze poznawczym. Jeśli przeto samego Boga nie widzimy poprzez jakowąś podobiznę, ale [bezpośrednio] w Jego istocie, to i tego, co się w Nim widzi, nie widzi się poprzez jakieś podobizny.



Odpowiedź: Tego, co widzący istotę Boga widzą w tejże istocie, nie widzą poprzez jakoweś podobizny, ale poprzez samąż istotę Boga, złączoną bezpośrednio z ich władzą myślenia. Czemu tak?

Nasamprzód przypomnijmy dwie zasady: pierwsza: Poznanie każdej rzeczy odbywa się w ten sposób, że rzecz poznawana istnieje swoją podobizną w myśli poznawcy; druga: Jeżeli dwie rzeczy są podobne, każda z osobna, do trzeciej, to są również i wzajem do siebie podobne. A teraz uzasadnienie:

W dwojaki sposób rzecz poznawana może swoją podobizną istnieć we władzy poznawczej: pierwsze wprost w niej, gdy sama sobą, swoją podobizną, zarysowuje ją, czyli nadaje jej formę; w takim razie rzecz ta jest poznawana sama w sobie, a nie w czymś innym. Drugie niewprost w niej, gdy nie sama rzecz poznawana, ale ktoś do niej podobny swoją podobizną nadaje formę władzy poznawczej; w takim razie rzecz ta nie jest poznawana sama w sobie, ale w tym, do czego jest podobna. Przykładem poznanie jakiegoś człowieka. innego poznać go wprost z niego samego, a co innego z jego portretu - niewprost.

Tak jest i z poznawaniem rzeczy: Poznajemy je i wprost z nich, i nie wprost - w Bogu. Kiedy poznajemy je same w sobie, wprost z własnej ich natury? Gdy poznajemy je za pomocą ich podobizn istniejących w poznawcy. A kiedy widzimy je nie wprost - w Bogu? Gdy poznajemy je z Boga czy w Bogu, jako że podobizny tychże rzeczy odwiecznie istnieją w Bogu. A każdy widzi, że te dwa sposoby poznawania są różne.

Ostatecznie więc: Jeśli idzie o to poznanie, którym widzowie istoty Boga poznają rzeczy w samym Bogu, to jasne: Nie widzą ich poprzez jakowe inne podobizny, ale poprzez samą istotę Bożą - obecną we władzy myślenia, przez którą i Bóg jest widziany. /117/

Na 1. W jaki sposób myśl widza Boga upodabnia się do rzeczy, ktore w Bogu widzi i ma ich formę? W ten sposób, że myśl ta jest złączona z istotą Bożą, w której odwiecznie istnieją podobizny, [prawzory], wszystkich rzeczy.

Na 2. Są takie władze poznawcze, które z wrażeń, podobizn, uprzednio dostarczonych, mogą tworzyć nowe. Tak np. wyobraźnia: Z uprzednio otrzymanych wrażeń: góry i złota, tworzy w sobie obraz czy wyobrażenie złotej góry. Tak samo i myśl; w oparciu o już gotowe pojęcia rodzaju i różnicy tworzy pojęcie gatunku. Również i z podobizny, jaka jest odbita na fotografii, możemy w sobie wytworzyć właściwy obraz - podobiznę tego, co owa fotografia p rzedstawia. Podobnie i Paweł, czy ktokolwiek inny: W oparciu o widzenie istoty Boga zdołał w sobie wytworzyć podobizny, obrazy tych rzeczy, które w tejże istocie widział; i te podobizny zostały w myśli Pawła, gdy już przestał widzieć istotę Boga*. Aliści patrzenie na rzeczy poprzez tak wytworzone podobizny, to zgoła inny sposób poznawania niż widzenie rzeczy w samym Bogu.



Artykuł 10



CZY WSZYSTKO TO, CO WIDZOWIE ISTOTY BOŻEJ WIDZĄ W BOGU,

WIDZĄ JEDNOCZEŚNIE NARAZ ?



Zdaje się, że widowie Boga w Jego istocie nie widzą jednocześnie naraz tego wszystkiego, co w Nim widzą, bo:

l. Zdaniem Filozofa1, wie się wiele, myśli o jednym Aliści to, co się widzi w Bogu, o tym się i myśli: myślą bowiem Boga widzimy. Skoro więc myśleć można tylko o jednym, widzowie Boga nie mogą naraz jednocześnie wiele widzieć w Bogu.

2. Augustyn twierdzi, że "Bóg porusza stworzenia duchowe według miary czasu"2, tzn. działa na ich myśli i uczucia, te zaś następują jedno po drugim. Otóż stworzeniem duchowym jest także i anioł, który też widzi Boga. Skoro więc czas, to następstwo, [a zdanie Augustyna jest chyba słuszne], wychodzi na to, że widzowie Boga myślą i żywią uczucia nie jednocześnie naraz, ale według następstwa: [jedno po drugim].



Wbrew temu tak się wypowiada Augustyn: "Myśli nasze nie będą już wtedy ruchliwe, przerzucając się z tego na owo, to znów wracając do tego samego; ale całą naszą wiedzę obejmować będziemy naraz jednym spojrzeniem"3.



Odpowiedź: To, co się widzi w Słowie, widzi się jednocześnie naraz, a nie kolejno Uzasadnienie:

Czemu to my nie zdołamy jednocześnie naraz myśleć o wielu rzeczach? Bo o każdej z nich myślimy za pomocą innej formy poznawczej; czyż może bowiem jednocześnie naraz wiele różnych form poznawczych nadawać formę jednej władzy myślenia tak, by ona poprzez nie aktualnie myślała? Jasne, że nie! Tak jak jednemu ciału nie można jednocześnie naraz nadać wielu różnych kształtów*.

Może jednak tak być, że myśl nasza będzie jednocześnie naraz myśleć o wielu rzeczach; ale tylko wtedy, gdy jedną formą poznawczą obejmuje owo wiele rzeczy. Np. całość i jej różne części: Jeżeli o każdej z części będzie się myśleć za pomocą jej własnej formy poznawczej, jej podobizny, jasne, że nie będzie się o nich myśleć jednocześnie naraz, ale kolejno; jeżeli natomiast o nich wszystkich myślimy za pomocą jednej formy poznawczej, formy całości, jasne, że myślimy o nich .jednocześnie naraz. Otóż wyżej wykazaliśmy'4 że te rzeczy, które w Bogu widzimy, widzimy wszystkie poprzez jedną istotę Boga, a nie każdą z osobna poprzez jej własną podobiznę. A więc wszystko to, co widzowie istoty Boga widzą w Bogu, widzą jednocześnie naraz, a nie kolejno.

Na 1. Myślimy o jednym, gdyż myślimy za pomocą tylko jednej formy poznawczej. Ale można i o wielu naraz myśleć, o ile owo wiele objęte jest jedną formą poznawczą; tak np. za pomocą formy poznawczej "człowiek" myślimy i że to "zwierzę" i że to "rozumne" a za pomocą formy "dom" myślimy i o ścianie, i o dachu.

Na 2. Aniołowie mają poznanie naturalne i nadnaturalne. Poznaniem naturalnym poznają różne rzeczy różnymi wrodzonymi formami poznawczymi**; nie poznają więc ich jednocześnie naraz; i to właśnie znaczy, że są poruszani według miary czasu, a chodzi tu o sposób ich myślenia. Natomiast poznaniem nadnaturalnym, a więc tym, którym widzą rzeczy w Bogu, poznają wszystko jednocześnie naraz***.



Artykuł 11



CZY CZŁOWIEK ZA ŻYCIA DOCZESNEGO

MOŻE WIDZIEĆ BOGA W JEGO ISTOCIE ?



Zdaje się, że ktoś z ludzi może w tym życiu widzieć Boga w Jego istocie, bo:

1. Patriarcha Jakub wyznaje: "Widziałem Boga twarzą w twarzą w twarz"1; aliści, widziec twarz, to chyba tyle, co widzieć Go w Jego istocie; wskazują na to słowa św. Pawła: "Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno, wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz"2. Można więc widzieć Boga za życia ziemskiego.

2. Tak mówi Pan o Mojżeszu: "Twarzą w twarz mówię do niego - w sposób jawny, a nie przez wy razy ukryte. On też postać Jahwe ogląda"3. A to znaczy tyle, co widzieć Boga w Jego istocie. A więc może ktoś w obecnym stanie życia widzieć Boga w Jego istocie.

3. To, w czym wszystko inne poznajemy i w świetle czego wydajemy sąd o innych, jest nam znane samo z siebie. Aliści nawet i za życia doczesnego wszystko poznajemy w Bogu; świadczą o tym słowa Augustyna: "Jeżeli obaj widzimy, że prawdą jest, co mówisz, i obaj widzimy, że prawdą jest, co mówię, pytam: gdzież to widzimy? Ani ja w tobie, ani ty we mnie, ale obaj w tejże samej, przekraczającej nasz umysł nieprzemijającej Prawdzie"4. W innym dziele tak samo mówi, że my sądzimy o wszystkim według prawdy Bożej5; jeszcze w innym tak pisze: "To rzecz rozumu sądzić o tych cielesnych rzeczach w oparciu o zasady bezcielesne i wieczne; i gdyby te zasady nie przekraczały naszego umysłu, zaiste nie miałyby nieprzemijającej wartości"6. A więc i w tym życiu Boga widzimy.

4. Zdaniem tegoż Augustyna, myśl widzi to, co swoją istotą jest w duszy. Głosi on także, że myśl widzi rzeczy myślowo poznawalne nie poprzez jakoweś podobizny, ale wprost w ich istocie7. A ponieważ Bóg swoją istotą. przebywa w naszej duszy, dlatego

też i w swojej istocie jest przez nas widziany*.



Wbrew temu są słowa samego Boga: "Żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu"8. Glosa do tego tekstu tak rzecz wyjaśnia: "W życiu smiertelnym, póki żyjemy, Boga widzieć możemy li tylko poprzez jakoweś widziadła, obrazy; nigdy zaś wprost w Jego naturze"9.



Odpowiedź: Za życia śmiertelnego zwy kły człowiek** nie może widzieć Boga w Jego istocie; dopiero po śmierci. 0to uzasadnienie:

Jak już powiedzieliśmy10, sposób poznawania zależy od sposobu b.ytowania poznawcy - jego natury; [tak poznajemy, jak bytujemy]. Otóż za życia doczesnego dusza nasza bytuje w materii cielesnej; i dlatego z natury swojej to tylko może poznawać, co ma

formę w materii, lub co można poznać p oprzez tego pokroju rzeczy***. Jasne, że poprzez natury rzeczy materialnych nie da się poznać istoty Boga; wszak już wykazaliśmy11, że poznanie Boga za pomocą jakiejkolwiek podobizny stworzonej nie jest tym samym, co widzenie istoty Boga. Stąd wprost niemożliwe jest, by za życia doczesnego dusza człowieka widziała istotę Boga.

Że tak jest, świadczy o tym następujące zjawisko: Dusza nasza im więcej odrywa się od cielesności, tym bardziej myśl jej staje się zdolną do poznawania spraw oderwanych - wzniosłych. Stąd to objawienia Boże i przewidywania przyszłości łatwiej docierają do naspoprzez sny i w stanie odejścia od zmysłów ciała*). jednak za życia doczesnego dusza nie może dostąpić aż takiego uwznioślenia, by mogła widzieć istotę Boga, a więc to, co spośród rzeczy myślowo poznawalnych zajmuje szczytowe miejsce. /118/

Na 1. Podane w Piśmie św. fakty widzenia Boga tak za Dionizym12 wyjaśniamy. Widzowie ci własciwie nie widzieli samego Boga, ale tylko jakieś widziadła, zjawy, bądź zewnętrzne, że chwytali je zmysłami zewnętrznymi, bądź wewnętrzne, w wyobraźni utworzone; widziadła te były zarazem symbolami przedstawiającymi coś Bożego.

A więc zdanie Jakuba: "Widziałem Boga twarzą w twarz" znaczy: Jakub nie widział samej istoty Boga, ale tylko zjawę przedstawiającą Boga; a to nie jest do zlekceważenia; chociaż bowiem jest to zjawa wyobraźniowa, to jednak, co najważniejsze, idzie tu o widzenie osoby Boga przemawiającego, a to, jak jeszcze niżej zobaczymy13, gdy będzie mowa o stopniach ważności objawień i proroctw, świadczy o wyjątkowej randze objawienia. - Może i tak być, że Jakub w tyah słowach chciał wskazać na wyjątkową ważność i charakter kontemplacji: jak góruje nad przeciętnością myśli*.

Na 2. Mojżesz, oświeciciel Żydów, i Paweł, oświeciciel pogan, stanowią wyjątek; takie jest również stanowisko Augustyna14; albowiem jak Bóg w sposób nadprzyrodzony czyni cuda w świecie materialnym, tak samo w sposób nadprzyrodzony nie licząc się z ustalonym porządkiem, ich umysły, za życia w ciele, bez używania zmysłów ciała, podniósł aż do oglądania swojej istoty. Ale o tym jeszcze szeroko będzie mowa w rozprawie o zachwycie15.

Na 3. Wyrażenia: "Wszystko widzimy w Bogu", "Według Niego o wszystkim sąd wydajemy" mają sens: Bóg dał nam udział w swoim świetle, cząstkę swego światła, dzięki czemu wszystko poznajemy i o wszystkim sąd wydajemy. wszak i samo owo przyrodzone światło rozumu, to udział jakiś w świetle Boga, cząstka tegoż**. Czyż o wszystkich podpadających pod zmysły rzeczach nie m6wimy, że je widzimy i sąd o nich wydajemy "w słońcu",, tj. w świetle słońca? - A Augustyn tak rzecz wyjaśnia: "Horyzonty nauk dopiero wtedy mogą być widziane, gdy je czyni widne jakby jakies ich własne słońce, tj. Bóg"16 - Jak więc, by widzieć coś zmysłami, nie musi się widzieć samego słońca w jego jestestwie, tak też by widzieć coś myślą, nie ma konieczności, by aż widzieć istotę Boga.

Na 4. "Myśl widzi to, co swoją istotą jest w duszy" tak, jak rzeczy myślowo poznawalne są w myśli; i tak własnie Bóg jest swoją istotą w duszy wybrańców w nibie, nie zaś w duszy śmiertelników na ziemi. W duszy śmiertelnik6w bowiem nie jest tak, jak przedmiot poznawania jest we władzy myślenia, ale po p rostu: swoją obecnoscią, istotą, potęgą.







Artykuł 12



CZY TU NA ŚWIECIE CZŁOWIEK SWOIM PRZYRODZONYM ROZUMEM

MOŻE DOJŚĆ DO POZNANIA BOGA ?***



Zdaje się, że tu na ziemi siłami przyrodzonego rozumu nie zdołamy dojść do poznania Boga, bo:

1. Boecjusz pisze, że "Rozum nie zdoła poznać formy niezłożonej"1. Lecz, jak to uzasadniliśmy2, Bóg jest formą w najwyzszym stopniu niezłożoną. A więc rozum przyrodzony nie zdoła dojść do jej poznania.

2. Zdaniem Filozofa3, bez wyobrażen dusza swoim przyrodzonym rozumem niczego nie może poznawać. Otóż Bóg jest bezcielesny. nie może więc w nas powstać jakieś Jego wyobrażenie. A zatem Bóg nie może być przez nas poznany poznaniem przyrodzonym.

3. Poznawanie przyrodzonym rozumem jest wspólne dobrym i złym, tak samo jak i natura ludzka jest im wspólna. Aliści Augustyn twierdzi, że poznanie Boga przysługuje tylko dobrym; oto co mówi: "Umysł ludzki nie jest aż tak bystry, by zdołał dosięgnąć największej Światłości, chyba że zostanie oczyszczony i nakarmiony świętością wiary"4. A więc przyrodzonym rozumem nie da się poznać Boga



Wbrew temu Apostoł pod adresem pogan tak pisze: "To bowiem, co o Bogu poznać można, jawne jest wśród nich5; a pisze o tym, co da się poznać o Bogu za pomocą przyrodzonego tylko rozumu.



Odpowiedź: Ponieważ nasze naturalne poznanie bierze początek od zmysłów* dlatego może ono tylko tak daleko sięgać jak daleko może je zaprowadzić świat zjawisk [przedmiot zmysłów] Nigdy zaś z poznania świata zjawisk nasza myśl nie potrafi wzbić się aż tak wysoko, by zdołała widzieć istotę Boga. Czemu? Bo świat zjawisk to stworzenia, skutki Boga nie dorównujące przyczynie mocą**. S
  • Strona:
  • 1
Wygenerowano w 1.01 sekundy