Home
Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

Uzdrowiona w Medziugorju – świadectwo Rity
(1 przeglądających) (1) Gość
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: Uzdrowiona w Medziugorju – świadectwo Rity

Odp: Uzdrowiona w Medziugorju – świadectwo Rity 7 lata, 9 mies. temu #2014

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
Świadectwo Marijany Vasilj
czwartek, 10 czerwca 2010 23:09



Trwajcie w nieustającej modlitwie.







Marijana Vasilj, jedna z dwóch dziewcząt z Medziugorja obdarzonych darem lokucji. (zob. inf.)



Witam, Jestem Marijana Vasilj. Wraz z Jeleną otrzymałyśmy wewnętrzne widzenia od Matki Bożej. Jelena, po raz pierwszy otrzymała lokucje kiedy była w szkole. Słyszała wewnętrzny głos, w którego wierzyła, że jest głosem anioła. Anioł przemówił do niej ponownie i powiedział, aby przygotowywała się przez okres ponad trzech lat, podczas których będzie modliła się o usłyszenie głosu Matki Bożej. W grudniu 1982 roku pierwszy raz usłyszała Jej słowa. Pierwsze orędzie, które od Niej otrzymała było zaproszeniem do modlitwy. Matka Boża, poleciła jej również znalezienie innych, którzy chcieliby się z nią modlić. Na samym początku było nas sześćdziesięcioro; to byli bliscy Jeleny i przyjaciele, którzy rozpoczęli codzienną modlitwę. Ja po raz pierwszy usłyszałam głos Matki Bożej w marcu 1983 roku. Te objawienia, które otrzymujemy są zupełnie inne od tych, które mają widzący. Nie jesteśmy w stanie zobaczyć Jej fizycznie, co udaje się widzącym, ale słyszymy jedynie Jej głos. Mówimy, że jest to wewnętrzny głos, ale oczywiście nie możemy go porównywać z naszym własnym głosem. Porównujemy go z naszym wewnętrznym głosem, czymś co pochodzi z naszego serca. Możemy porównać ten głos z głosem naszego sumienia, ale nie możemy go kontrolować, i możemy słyszeć go jedynie kiedy się modlimy. W czasie kiedy Matka Boża mówi do nas, nie jesteśmy w stanie ekstazy tak jak widzący kiedy do nich przemawia, ale odczuwamy wewnętrzny pokój, wewnętrzną radość. Mówiąc o orędziach Matki Bożej, które przekazała mi oraz Jelenie, są one tymi samymi orędziami, które daje widzącym, ale oczywiście nigdy nie mówiła do nas o tajemnicach i przyszłości świata. Największą liczbą orędzi, które otrzymałyśmy od Gospy to orędzia skierowane do naszej grupy modlitewnej. Jedne z pierwszych orędzi Matki Bożej, dotyczyło Jej pragnienia stworzenia grupy modlitewnej z młodych ludzi, tutaj w naszej parafii Medziugorje. Jelena przekazała to orędzie księżom w parafii, i wspólnie z jednym księdzem stworzyliśmy grupę modlitewną, która na początku liczyła około sześćdziesięciu młodych mężczyzn i kobiet.



Na samym początku, Matka Boża postawiła specjalny warunek dla tych młodych ludzi, którzy weszli w skład grupy modlitewnej. Warunkiem było nieopuszczanie Medziugorja przez następne cztery lata. Chciała, aby wszyscy pozostali w Medziugorju do czasu zrozumienia tego, co powinni zrobić ze swoim życiem w przyszłości. Następnie, Matka Boża, dała nam okres jednego miesiąca przeznaczonego na modlitwę i medytacje, tak abyśmy mogli zdecydować czy jesteśmy w stanie spełnić Jej warunek pozostania w Medziugorju. Po upływie tego miesiąca, około dwudziestu młodych ludzi opuściło grupę modlitewną ponieważ nie byli oni w stanie wypełnić pragnienia Matki Bożej. Czterdzieścioro z nas rozpoczęło drogę, którą prowadziła nas Nasza Pani. Na samym początku, kiedy grupa modlitewna została utworzona, Matka Boża poprosiła nas, abyśmy odbywali cotygodniowe spotkania. Po pewnym czasie, poprosiła nas o organizowanie spotkań modlitewnych dwa, a później trzy razy w tygodniu. Również, przekazała nam, abyśmy modlili się sami a także w naszych rodzinach. Matka Boża powiedziała nam, że bardzo ważna jest modlitwa grupowa, której podstawą jest nasza rodzina. Wśród naszej grupy modlitewnej, dawała nam wskazówki dotyczące tego jak powinniśmy się modlić. Modlitwy, o które nas prosiła to: różaniec, spontaniczne modlitwy, czytanie Pisma świętego, medytacja, Wierzę w Boga, 7 Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo oraz Chwała Ojcu po Mszy świętej. Chciała również, żebyśmy dyskutowali nad orędziami, które nam dawała i abyśmy dzielili się doświadczeniami, które otrzymywaliśmy. W wyjątkowy sposób, zapraszała nas do modlitwy spontanicznej i chciała, abyśmy każde spotkanie modlitewne rozpoczynali i kończyli taką właśnie modlitwą. Powiedziała nam, że modlitwa to nie tylko Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo czy Chwała Ojcu, ale chciała abyśmy przemawiali z głębi naszych serc, wszystko to co w nich nosimy, aby było wyrażone w modlitwie spontanicznej. Gospa powiedziała, że takie spontaniczne modlitwy pomogą nam łatwiej otworzyć nasze serca na rozmowę z Bogiem. Na początku, prosiła nas abyśmy modlili się za swoje potrzeby i na koniec, abyśmy dziękowali Jej naszymi modlitwami. Często mówiła, że zbyt rzadko dziękujemy Bogu za wszystko czym nas obdarza, i pragnęła byśmy wyrażali te modlitwy dziękczynienia.



Te cztery lata spędzone razem w grupie modlitewnej, przy orędziach, które nam dawała, były dla nas okresem szkoły modlitwy. To nie była jedynie szkoła na te cztery lata ale na całe nasze życie. Poprzez te wszystkie orędzia, jakie Matka Boża nam dała, mogę wam powiedzieć, że chciała Ona nauczyć nas, że modlitwa staje się częścią nas samych i staje się częścią naszego życia. Po tych czterech latach, powiedziała nam, że ktokolwiek chciałby odejść czy opuścić grupę i zrozumiał drogę swojego powołania, może pozostawić grupę modlitewną. Połowa młodych ludzi odeszła, a druga połowa kontynuowała wspólną modlitwę. Po tej pierwotnej grupie modlitewnej, Matka Boża zaprosiła w wyjątkowy sposób pielgrzymów, szczególnie młodych ludzi, aby stworzyli grupy modlitewne i również do nich należeli.



Dziś, po blisko trzydziestu latach objawień Królowej pokoju, jest wiele grup modlitewnych, które powstały na całym świecie, a Matka Boża przekazała nam, że jest bardzo szczęśliwa z tego powodu. Zaprosiła nas również do tego byśmy nie ustawali w modlitwie. W orędziach, które dała mi oraz Jelenie, zawsze mówi, że jest szczęśliwa z powodu tych wszystkich ludzi, którzy przybyli do Medziugorja, a jeszcze bardziej jest radosna widząc tych, którzy zmielili swoje życie tu w Medziugorju. Nasza Pani zachęca wszystkich was pielgrzymi, abyście nie kończyli waszej pielgrzymki tutaj, ale najważniejsze jest dla was to by kontynuować ją będąc z powrotem w waszych domach, razem z przyjaciółmi i rodzinami, z całym doświadczeniem, które nabyliście i zaakceptowaliście w Medzigorju. Matka Boża, zaprasza także wszystkich was, abyście poprzez swoje życie byli przykładem dla innych ludzi, szczególnie dla tych, którzy się nie modlą, którzy nie wierzą. Mówi: "Przybyłam do Medziugorja nie tylko z powodu tego miejsca, ale z powodu całego świata". Chce ochronić wszystkich nas i pomóc nam na naszej drodze do nawrócenia, ale także pragnie abyśmy mieli otwarte serca. Jedynym sposobem na otwarcie naszych serc jest codzienna modlitwa, płynąca z niej radość; oznacza to, że należy postawić modlitwę na pierwszym miejscu w naszym życiu. Matka Boża mówi, że powinniśmy zrozumieć, iż modlitwa nie powinna być z przymusu, ale czymś co chcemy czynić. Jest koniecznością. Tylko przez modlitwę i z modlitwą, Bóg może dać nam wewnętrzny pokój, pokój w naszych sercach, a jest on tym czego wszyscy poszukujemy. Matka Boża mówi, że modlitwa jest jedyną drogą, którą możemy odmienić nasze serca, którą możemy zmienić nasze rodziny, jest jedynym sposobem, który może zmienić sytuację na całym świecie. Również, Matka Boża zaprasza nas do modlitwy z wiarą, nie tylko z mechanicznym powtarzaniem słów, ale do modlitwy z wiarą. Jeśli spojrzymy do tyłu na wszystkie orędzia, które nam dała przez prawie trzydzieści lat, możemy powiedzieć, że pierwszym i ostatnim orędziem jakie daje jest zaproszenie do modlitwy. Pielgrzymi często pytają nas, dlaczego Matka Boża wciąż powtarza to zaproszenie do modlitwy, dlaczego nie daje nowych orędzi. Ona mówi, że nie przyszła po to, aby dać nam coś nowego, ale, że przyszła jako Matka by pomóc tobie i twojej drodze nawrócenia. Możemy to tylko uczynić, kiedy całkowicie poddamy się Bogu, jeśli modlitwa stanie się częścią naszego życia, jak Matka Boża przekazała nam w grupie modlitewnej. Wiele razy przez orędzia, wspomina o czasie łaski. Zaprasza nas abyśmy nawracali się właśnie w tym czasie łaski, ponieważ pewnego dnia objawienia się skończą, a wówczas będzie już za późno. I do was pielgrzymi, mówi, że nie przybyliście do Medziugorja przez przypadek, ale, że wszyscy z was są zaproszeni do przybycia tutaj przez Nią. Dla każdego z was, jest ważne, abyście otworzyli serca na modlitwę, tak byście przez nią odkryli dlaczego zostaliście zaproszeni do Medziugorja. Matka Boża mówi, że poprzez Medziugorje, przez Jej objawienia i orędzia, pragnie zmieniać cały świat, chce pomóc nam na naszej drodze nawrócenia, i oczywiście my wszyscy możemy pomóc Jej naszymi modlitwami. Pierwszą rzeczą jaką powinniśmy zmienić jest nasze serce, i poprzez to powoli będziemy zmieniać nasze rodziny i cały świat. To jest najważniejsze co dała nam Królowa Pokoju i czym pragnę się z wami podzielić.

Odp: Uzdrowiona w Medziugorju – świadectwo Rity 7 lata, 9 mies. temu #2015

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
Świadectwo o uzdrowieniu w Medziugorju
środa, 05 maja 2010 23:20



Jestem misjonarzem z Kanady i od czterdziestu lat pracuję na misjach w Zambii. Cztery lata temu utraciłem wzrok. Miałem być operowany na oczy w Montrealu miesiąc temu, ale mój kuzyn zaczął namawiać mnie , żebym najpierw przyjechał do Medziugorja i przywiózł mnie tutaj razem ze swoją żoną. Kiedy wszedłem do pokoju, gdzie widzący mają objawienia, w momencie pojawienia się Matki Bożej poczułem ciepło w całym ciele i w oczach. Zacząłem płakać, trwało to długo. Kiedy wyszedłem na zewnątrz okazało się, że widzę! Następnego dnia poszedłem na Kriżevac, żeby podziękować Bogu i widziałem stamtąd Kościół jak na dłoni! Teraz wracamy do Montrealu, żeby wszystkim mówić o cudach, jakie czyni Matka Boża w Medziugorju.



Bart John Beacedey, Kanada rok 1997

Odp: Uzdrowiona w Medziugorju – świadectwo Rity 7 lata, 9 mies. temu #2016

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
Jezus - mój Przyjaciel
niedziela, 02 maja 2010 22:40



Klęcząc przed Panem Jezusem w kaplicy Adoracji w Medziugorju -nagle, niespodziewanie dla siebie samej powiedziałam Mu : "Bądź moim Przyjacielem". Dotychczas poprosiłam Go o to, żeby był moim Panem i Zbawicielem, oddawałam Mu swoje życie-ale o przyjaźń poprosiłam po raz pierwszy - ku swemu własnemu zdziwieniu. Stało się to tak jakby poza mną. Duch święty tak pokierował moją modlitwą. I wiem, że Jezus ją wysłuchał, bo od tego momentu zupełnie inaczej wyglądają moje spotkania z Nim w Eucharystii, na modlitwie, czy w czasie adoracji. Są to zwykle rozmowy, wspólne przebywanie razem, szczerość i otwartość z mojej strony - nie muszę niczego udawać, ubierać modlitwy w specjalne , uroczyste zwroty- wiem, że On - mój Przyjaciel nie chce tego dystansu. Jezus też mówi do mnie zwyczajnie, choć rzeczy niezwykłe. Przez widzącą Vickę powiedział mi, że cierpienie jest szczególnym darem, za który mam dziękować każdego dnia - i to nie tylko za cierpienie fizyczne, ale również psychiczne czy duchowe. Każdą przykrość, smutek, czy tęsknotę mogę Mu oddać z dziękczynieniem, a On już Sam zrobi z tego użytek dla ratowania świata! Daje mi też tę pewność, że On jest naprawdę godny zaufania i, że oddając Mu coś lub kogoś bardzo mi drogiego, nie ogołocę się , ale wręcz odwrotnie - od Niego dostanę plon stokrotny. I tak właśnie zrobiłam - oddałam do jego dyspozycji pewną, bardzo bliską mi osobę, bo wiem, że On najlepiej pokieruje zarówno jej i jak i moim losem. W "Oazie Pokoju" usłyszałam, że życie w pokoju nie oznacza bezproblemowej egzystencji, ale ciągłe odnajdywanie tego pokoju w Jezusie. Tylko On jest pokojem, tylko w Nim znajduję zaspokojenie wszystkich pragnień. On jest Pełnią.

Odp: Uzdrowiona w Medziugorju – świadectwo Rity 7 lata, 9 mies. temu #2017

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
Bez Medziugorja nigdy nie zagrałbym "Pasji"
sobota, 24 kwietnia 2010 23:05







Bez Medziugorja nigdy nie zagrałbym "Pasji" Jim Caviezel stał się sławny na cały świat poprzez rolę główną w filmie kinowym "Pasja". Poruszające przedstawienie biczowania i ukrzyżowania Jezusa stały się powodem wielu dyskusji na temat wiary.



Co jakiś czas słyszy się o nawróceniach, jakich doświadczyły osoby odwiedzające kino w związku z tym filmem. Kim jest Jim Caviezel, który w taki imponujący sposób zagrał Jezusa? W wywiadzie z OAZĄ wyznaje on, że bez tego, czego doświadczył w Medziugorju, nigdy nie przyjąłby tej roli, gdyż w Medziugorju został mu podarowany nowy wymiar wiary.



Z Jimem Caviezelem, który w lutym tego roku po raz szósty odwiedził Medziugorje, udało nam się przeprowadzić wywiad dla OAZY.



Jim, czy mógłbyś opowiedzieć nam, jak dowiedziałeś się o Medziugorju?



Moja żona była w Medziugorju w czasie, kiedy ja znajdowałem się w Irlandii, gdzie kręciliśmy film "Hrabia Monte Cristo". Nie powodziło mi się wtedy zbyt dobrze, choć pracowałem siedem dni w tygodniu. Żona zadzwoniła do mnie i już po głosie poznałem, że zaszła w niej jakaś zmiana. Zaczęła opowiadać mi o Medziugorju i o tym, że jeden z widzących niedługo odwiedzi Irlandię. Przerwałem jej słowami: "Słuchaj, ja mam tu poważną robotę do wykonania. Nie mogę zajmować się teraz jakimiś widzącymi." Poza tym myślałem, że jako katolik nie muszę uznawać Fatimy, Lourdes czy Medziugorje. Tak wyglądały moje przemyślenia. Na dodatek przypomniałem sobie, że jako młody chłopak chodzący do katolickiej szkoły wraz z kolegami zachwyciłem się początkowo wydarzeniami z Medziugorju, lecz że nasze zainteresowanie nim całkowicie zanikło po tym, jak miejscowy biskup orzekł, iż wydarzenia te nie są prawdziwe.



Widzący Ivan Dragićević z Medziugorja, przybył zatem do Irlandii. Dla mnie było jasne, że nie będę miał dla niego czasu, ponieważ musiałem pracować non-stop. Jednakże, pewnego czwartku, mój partner filmowy Richard Harris nagle niedobrze się poczuł, a ja dostałem wolne do końca dnia. W ten sposób mogłem być przy objawieniu. Stałem całkiem z tyłu w pełnym kościele i nie całkiem wiedziałem, co się tu dzieje. Ale kiedy tuż obok mnie pewien niepełnosprawny człowiek osunął się na kolana z wózka inwalidzkiego podczas objawienia, byłem bardzo poruszony. Ten niepełnosprawny - pomyślałem sobie - klęczy mimo strasznego bólu na tej zimnej kamiennej posadzce i modli się!



Dziś wiem, że tylko Bóg mógł mnie tak dobrze znać, by wiedzieć, czym mnie ująć.



Może to zabrzmieć dziwnie, ale w niedzielę po owym czwartku znów nieoczekiwanie dostałem czas wolny i w ten sposób mogłem spotkać się z Ivanem, co było specjalnym życzeniem mojej żony. Podczas objawienia klęczałem obok niego i w sercu powiedziałem: "OK, oto jestem. Jestem gotowy. Rób ze mną, co chcesz." W tym momencie poczułem, że coś mnie wypełniło, coś, co było proste ale i wyjątkowe. Kiedy wstałem, z oczu trysnęły mi łzy i zacząłem z całego serca płakać.



Ivan powiedział do mnie: "Jim, człowiek znajduje czas na to, co kocha. Jeśli ktoś nie ma czasu, ale pozna nagle dziewczynę, którą pokocha, to znajdzie dla niej czas. Jeśli ktoś nie ma czasu dla Boga, to tylko dlatego, że Go nie kocha." To mnie uderzyło i zapytałem sam siebie, czy ja mam czas dla Boga. Ivan mówił dalej: "Bóg powołuje cię do tego, abyś modlił się sercem." "Jak mogę to zrobić?" - spytałem go. "Zacznij się modlić." W tym momencie otworzyło się okno mojego serca. Nigdy wcześniej bym nie pomyślał, że to możliwe.



Poszliśmy do restauracji i muszę powiedzieć, że nigdy wcześniej jedzenie i wino nie smakowały mi tak dobrze, jak tamtego wieczoru. Zaczęła następować we mnie jakaś zmiana. Wcześniej moja żona często próbowała nauczyć mnie modlitwy różańcowej, a ja zawsze odmawiałem. Teraz chciałem modlić się na Różańcu, ale nie wiedziałem jak. Czułem tylko, że moje serce otworzyło się na to. Pewnego ranka powiedziałem do szofera, który woził mnie na plan filmowy: "Nie wiem, co pan o tym sądzi, ale ja chciałbym pomodlić się teraz na różańcu." Ku mojemu zdziwieniu odparł on: "OK, pomódlmy się." W łagodnym świetle miłości, którą odczuwałem teraz w sobie, zaczynałem pojmować, w którym miejscu się wówczas znajdowałem, ile miałem pokus, gdzie były moje uczucia, jak byłem słaby i jak wewnętrznie oceniałem innych ludzi.



Kiedy przybyłeś po raz pierwszy do Medziugorja?



Po ukończeniu prac filmowych, z których ostatnie miały miejsce na Malcie, zdecydowałem, że pojadę do Medziugorja. Byłem pełen oczekiwań.



W wieku lat 20 jakiś wewnętrzny głos powiedział mi, że powinienem zostać aktorem. Kiedy opowiedziałem to mojemu ojcu, odpowiedział mi: "Jeśli Bóg czegoś od ciebie chce, to na pewno, żebyś został księdzem. Dlaczego miałbyś zostać aktorem?" Ja też tego wtedy nie rozumiałem.



Teraz na nowo zadawałem sobie pytanie, czy jest wolą Bożą, abym był aktorem, aby zarabiać mnóstwo pieniędzy i stać się bogatym. Widziałem nierównowagę, jaka panuje na tym świecie pomiędzy tymi, którzy mają o wiele za dużo, a tymi, którzy mają za mało do życia i byłem pewien, że Bóg tego nie chciał, i że ja też musiałem podjąć decyzję - wybrać bogactwo, które nie da mi szczęścia na dłuższą metę, czy Boga, który chce prowadzić moje życie.



Medziugorje przypominało mi Betlejem i pomyślałem sobie, że tak jak Jezus urodził się w małej miejscowości, tak teraz Matka Boża ukazuje się w biednej okolicy "między górami". Te cztery dni w Medziugorju były dla mnie jak przerwanie tamy. Na początku byłem jeszcze zaskoczony, jak dużo ludzie tu się modlą. Widziałem w tym podobieństwo do obozu koszykówki i myślałem sobie, że tam również nie gra się tylko raz na dzień, tylko kilkakrotnie, przez cały czas. Nawet w szkole nie czyta się tylko raz, a ponawia się czytanie. Podczas pierwszych dni spędzonych w Medziugorju odczuwałem wewnętrzny niepokój przy modlitwie, bo nie byłem przyzwyczajony, żeby tyle się modlić. Poprosiłem więc Boga, żeby mi pomógł. A po czterech dniach nie chciałem już nic innego, jak tylko modlić się. Bo zawsze, kiedy się modliłem, czułem się złączony z Bogiem. To jest doświadczenie, którego życzę każdemu katolikowi. Może doświadczyłem czegoś podobnego jako dziecko, ale zapomniałem o tym. Teraz znów dostałem ten dar, aby doświadczyć tego ponownie. To doświadczenie nadal trwa, nawet w domu. W mojej rodzinie żyjemy wszyscy sakramentami. Z moimi dziećmi modlę się codziennie w drodze do szkoły. A jeśli kiedyś nie zacznę od razu, mój syn sam zaczyna modlitwę.



Kiedy po raz drugi przyjechałem do Medziugorja, szukałem takiego samego doświadczenia, jakie miałem za pierwszym razem. Lecz teraz było inaczej. Pewnego dnia po obiedzie zostałem zaproszony przez pielgrzymów, aby pojechać z nimi do Širokiego Brijegu do ojca Jozo Zovko. Przede wszystkim chciała tego moja żona. Wprawdzie nie znałem ojca Jozo, ale to, co mówił bardzo mnie poruszyło. Poszedłem do niego, a on położył mi dłonie na ramionach. Zrobiłem to samo co on. Potem on położył mi dłonie na głowie, a ja zrobiłem to samo u niego. W tym momencie poczułem wewnętrznie te słowa: "Kocham cię mój bracie. Ten człowiek kocha Jezusa." Ojciec Jozo odwrócił się spontanicznie do tłumaczki i spytał ją po chorwacku, kim ja jestem i powiedział, że chciałby ze mną porozmawiać. To był początek przyjaźni, która trwa do dziś. Wtedy właśnie skończyłem prace nad filmem "Pasja". Musiałem wiele razy doświadczyć, jak przeróżne moce próbowały odwieść mnie od nakręcenia tego filmu.



Czy możesz nam opowiedzieć, czemu tak to odbierałeś i jaki związek istnieje między z tym filmem, a Medziugorjem?



Miałem 33 lata, kiedy zaczęły się prace nad filmem, byłem więc w wieku Jezusa. Wciąż nachodziły mnie wątpliwości, czy jestem godzien grać Jezusa. Ivan Dragićević dodawał mi otuchy i mówił, że Bóg nigdy nie wybiera sobie najlepszych, i że on to widzi również na swoim przykładzie.



Bez Medziugorja nigdy nie zagrałbym tej roli, gdyż tu otworzyło się moje serce po raz pierwszy na modlitwę i sakramenty. Wiedziałem, że muszę być blisko Jezusa, jeśli mam Go zagrać. Chodziłem codziennie do spowiedzi i na adorację Najświętszego Sakramentu. Na Mszę św. przychodził też Mel Gibson, ale pod warunkiem, że odbywała się ona w języku łacińskim. To było dla mnie dobre, gdyż w ten sposób uczyłem się też łaciny.



Ciągle powtarzały się pokusy, przeciw którym musiałem się bronić. W tej walce często przeżywałem wielki wewnętrzny pokój. Na przykład w scenie, w której przychodzi Maryja, Matka Boża, a ja mówię: "Patrz, czynię wszystko nowym." Tę scenę kręciliśmy cztery razy, a ja wciąż czułem, że to ja jestem na pierwszym planie tej sceny. Potem ktoś uderzył w krzyż, a moje lewe ramię wskoczyło ze stawu. Przy tym nagłym okropnym bólu straciłem równowagę i upadłem, a krzyż przygniótł mnie do ziemi. Uderzyłem twarzą w piaszczystą ziemię i w tym samym momencie wytrysnęła mi krew z nosa i z ust. Powtórzyłem do Matki słowa: "Patrz, czynię wszystko nowym." Moje ramię bolało mnie nie do opisania, kiedy powoli obejmowałem krzyż. Czułem przy tym, jak bardzo jest on wartościowy. Tu przestałem grać, a Jezus stał się widoczny. Jakby w odpowiedzi na moje modlitwy, które brzmiały: "Jezu, chcę, aby ludzie widzieli Ciebie, nie mnie."



Poprzez nieustanną modlitwę różańcową - nie wiem, ile Różańców odmówiłem podczas prac nad filmem - czułem szczególną atmosferę. Wiedziałem, że nie mogłem przeklinać ani folgować sobie, kiedy chciałem przekazać coś zespołowi. Większość z nich nie znała Medziugorja, oni byli wspaniałymi aktorami i byliśmy szczęśliwi, że ich dostaliśmy. Ale jakże miałem im przekazać Medziugorje, jeśli nie przez moje życie? Medziugorje znaczy dla mnie: żyć w jedności z Kościołem poprzez sakramenty. Dzięki Medziugorju zacząłem wierzyć w to, że Jezus rzeczywiście jest obecny w Eucharystii i że wybacza mi On moje grzechy. Przez Medziugorje doświadczam, jak potężna jest modlitwa różańcowa i jakim darem jest codzienna Msza św. Jak mogę pomóc ludziom uwierzyć w Jezusa? Zrozumiałem, że to może stać się tylko tą drogą, że Jezus będzie we mnie obecny przez Eucharystię i że ludzie będą Go widzieć przez pryzmat mojego życia.



Kiedy kręciliśmy scenę z Ostatnią Wieczerzą, miałem w mojej szacie, w kieszeniach od wewnętrznej strony wszyte relikwie świętych oraz mały odłamek z Krzyża Chrystusa. Tak bardzo pragnąłem, żeby Jezus był obecny całkowicie, więc poprosiłem księdza, żeby wystawił Najświętszy Sakrament. Najpierw nie chciał tego zrobić, ale bardzo go o to prosiłem, gdyż byłem przekonany, że w tym momencie, w którym ja będę parzył na Chrystusa, ludzie będą Go mogli rozpoznać we mnie. Ksiądz stał trzymając Najświętszy Sakrament w rękach tuż za kamerzystą i wraz z nim zbliżał się do mnie bardzo powoli. Kiedy ludzie widzą w moich oczach blask, nie wiedzą, że widzą tak naprawdę Jezusa, odbicie konsekrowanej Hostii w moich tęczówkach. Tak było także w scenie ukrzyżowania. Był obecny ksiądz i trzymał Najświętszy Sakrament, a ja cały czas się modliłem.



Największym wyzwaniem filmu nie było nauczenie się tekstów w języku łacińskim, aramejskim i hebrajskim, jak z początku przypuszczałem, ale fizyczne trudy, które musiałem pokonać. W ostatniej scenie miałem zwichnięte ramię, które wciąż wyskakiwało ze stawu, kiedy ktoś uderzał w krzyż. Przy biczowaniu zostałem dwa razy uderzony pejczem i miałem ranę długą na 14 cm, moje płuca były pełne wody, zachorowałem na zapalenie płuc. Do tego dołożył się chroniczny brak snu - przez wiele miesięcy wstawałam codziennie o 3 nad ranem, bo samo nakładanie makijażu trwało 8 godzin.



Oddzielnym wyzwaniem było też zimno, które dało mi się we znaki szczególnie podczas sceny ukrzyżowania. Temperatury były niewiele wyższe od zera, a mój kostium składał się jedynie z cienkiej płóciennej szaty.



Przy ostatniej scenie chmury wisiały nisko nad nami, a w krzyż, na którym byłem umocowany, trafił piorun. Nagle zrobiło się bardzo cicho dookoła mnie, a moje włosy stały dęba. 250 osób, które stało dookoła mnie, widziało, jak moje ciało się rozświetliło, a moja głowa została z obu stron rozjaśniona przez ogień. Wielu z nich było zaszokowanych, kiedy to ujrzeli. Dla mnie film "Pasja" jest jednym wielkim filmem miłości. Jednocześnie widzę też, jak kontrowersyjny jest Jezus, może więcej nawet niż dawniej był. Doświadczam tego, że wiara w Chrystusa staje się źródłem radości, mimo iż stworzenie jest zagrożone przez wiele czynników, które mogą wzbudzać w nas strach. Sądzę, że Bóg nas w tych dniach szczególnie powołuje i że musimy odpowiedzieć na to wezwanie - w naszym sercu i naszym życiem.



Dziękuję za rozmowę.



Wywiad z Jimem Caviezelem przeprowadził Christian Stelzer,

Oaza Pokoju, Wiedeń (Oase des Friedens, Wien)



www.oasedesfriedens.at

Odp: Uzdrowiona w Medziugorju – świadectwo Rity 7 lata, 9 mies. temu #2018

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
Moje spotkanie z Królową Pokoju
piątek, 23 kwietnia 2010 23:34



Kiedy na początku lat 80-tych przeczytałam o objawieniach Matki Bożej w Medziugorju, w byłej Jugosławii, bardzo zapragnęłam znaleźć się w tym miejscu. W 1988 r. miałam okazję pojechać na wczasy do Jugosławii. Często siadałam na brzegu morza i patrząc w kierunku wysokich gór, które były przede mną, marzyłam o tym, żeby znaleźć się tam, gdzie teraz jest Ona. Były to tylko marzenia, które w tym czasie nie mogły być zrealizowane. Jednak nadszedł ten upragniony czas, 17 październik 1998r, kiedy siedziałam w autobusie i z grupą pielgrzymów jechałam w kierunku Medziugorja. Nigdy nie zapomnę mojego pierwszego spotkania z Królową Pokoju. Byliśmy na wieczornym nabożeństwie w kościele św. Jakuba, opiekuna pielgrzymów. Już w autobusie pilotka informowała nas, że w czasie modlitwy różańcowej, przed Mszą świętą, około godz. 17.40 następuje krótka przerwa. Jest to czas objawienia się Matki Bożej widzącym. Klęczałam w kościele z tyłu przy drzwiach , które były zamknięte. Kościół był przepełniony, nie było możliwości przedostania się do przodu. Nie mogłam uwierzyć w to, że jestem w tym miejscu, o którym marzyłam przez tyle lat. Kiedy kapłan przerwał różaniec na czas objawienia Matki Bożej, modliłam się gorąco, dziękując Maryi za zaproszenie, za to, że znalazłam się na tej Błogosławione Ziemi. W kościele cisza, każdy modlił się w skupieniu, słychać tylko szloch. W tym momencie poczułam, że ktoś kładzie dłoń na moim lewym ramieniu, a przez całą lewą rękę przeszedł mi prąd. Obróciłam się w lewo, ale nikogo tam nie było. Koleżanki klęczały obok i modliły się, a za mną były tylko zamknięte drzwi. Zrozumiałam wtedy, że to Matka Boża w ten sposób dziękuje mi za to, że odpowiedziałam na Jej wezwanie. Ze wzruszenia i radości popłynęły mi łzy, nie mogłam uwierzyć w to, że zostałam w taki sposób powitana na tej Błogosławionej Ziemi. Tego samego uczucia doświadczały osoby, które dotykały Matki Bożej w sierpniu 1981 r. Dziękowałam Maryi za to powitanie, zawsze wierzyłam, że Ona tam jest naprawdę obecna.



Matka Boża mówi w swoich orędziach:



"(...) Dlatego, dziatki, zrozumcie także wielkość daru, który Bóg wam daje przeze mnie, że was ochraniam swoim płaszczem. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie!" (25 marca 1990 r.)



"(...)Jestem z wami i pragnę was wszystkich prowadzić drogą zbawienia, którą daje wam Jezus.(...)" (25 maja 1992 r.)



To nie było moje jedyne i ostatnie spotkanie z Królową Pokoju. Medziugorje stało się moim drugim domem, za którym stale tęsknię. Każdy pobyt jest inny, za każdym razem doświadczam obecności Maryi, zawsze w inny sposób. W czasie mojej pielgrzymki w 2004 roku, w niedzielę 12 września, po uroczystej Mszy świętej na Kriżevacu z okazji święta Podwyższenia Krzyża, pomimo wielkiego zmęczenia udałam się na wieczorny różaniec na Górę Objawień Podbrdo, żeby tam podziękować Maryi za zaproszenie i pożegnać się. Była piękna pogoda, słońce chyliło się ku zachodowi. Kiedy w godzinie objawienia się Maryi widzącym tj. o godz. 17.40 siedziałam na kamieniu pod krzyżem i odmawiałam różaniec, zaczął się niesamowity taniec słońca. Słońce raz spadało za góry, to znowu podnosiło się. Potem zaczęło wirować wszystkimi kolorami tęczy, aż zamieniło się w hostię, która pulsowała przybliżając się i oddalając. Ponownie zawirowało i schowało się całkowicie za górami. Odmawiałam różaniec, a łzy mi same ciekły. Dziękowałam Bogu za ten piękny dzień, za wszystko czego doświadczyłam w tym miejscu, za ten piękny znak Jego obecności i Jego błogosławieństwo na zakończenie tej niezapomnianej pielgrzymki. Dziękowałam za to, że mogłam być znowu na tej Błogosławionej Ziemi i modlić się przy cudownym krzyżu na Kriżevacu, w którego wmurowane są relikwie Krzyża Świętego. Medziugorje to "źródło łaski", tam Niebo jest otwarte. Matka Boża obdarza nas Swoim łaskami i darami. Tylko od nas samych zależy, czy odpowiemy na Jej wezwanie i skorzystamy z tego "źródła". Każdy pielgrzym jest zaproszony by wprowadzać pokój i współdziałać z Maryją w Jej planie Zbawienia Świata.



Ona sama nam mówi:



"(...) Drogie dzieci, pragnę, abyście zrozumieli, że Bóg wybrał każdego z was, by go użyć w wielkim planie zbawienia ludzkości. Wy nie możecie pojąć, jak wielka jest wasza rola w planie Bożym(...)" ( 25 stycznia 1987 r.)



"(...) Pragnę, abyście obudzili miłość w waszych rodzinach: tam gdzie niepokój i nienawiść - niech zapanuje miłość, bo gdzie miłość w sercu, tam i modlitwa (...)" (25 kwietnia 1993 r.)



"(...) Dziatki, pragnę, abyście nieśli pokój i Bożą radość dzisiejszemu niespokojnemu światu.(...)" ( 25 października 1997 r. )



Joanna

Odp: Uzdrowiona w Medziugorju – świadectwo Rity 7 lata, 9 mies. temu #2019

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
Historie uzdrowień w Medziugorju
piątek, 23 kwietnia 2010 10:21



Od samego początku objawień w Medziugorju, Matka Boża Królowa Pokoju, udzielała wielkich znaków i łask ludziom wierzącym - tym, którzy przybyli w poszukiwaniu ich "Matki." Matka Boża ukazuje się już przez dwadzieścia parę lat i liczy na każdego z nas. Pragnie przekazać nam wszystkim szczególne łaski. Żeby otrzymać łaski, które Ona dla nas przygotowała, koniecznie trzeba, żebyśmy najpierw spojrzeli na siebie samych. Musimy zadać sobie następujące pytania: Kim ja jestem i jakie jest moje serce? Czy mam serce otwarte na przyjęcie tej Matki, Jej poleceń, Jej słów? Jeżeli osoba ma zamknięte serce, serce, które nie chce słuchać, to nic z tego. Matka Boża wówczas nie ma z nami szans, ponieważ już odrzuciliśmy Jej łaski i uzdrowienia; i przez to odmówiliśmy przyjęcia naszej Matki. Koniecznie nam trzeba mieć serce ufające, serce pokorne, serce, które zdoła się otworzyć, serce, które można uczyć. To istotne dla naszego spotkania się z Matką. Czy Matka Boża ma szansę u was?



Matka Boża podczas Nawiedzenia rzekła do Archanioła Gabriela: "Oto jestem. Ja, służebnica Pańska." Odpowiedź Matki Bożej uczy nas, że Ona wie i wierzy, iż wszystko dla Boga jest możliwe: "Panie Boże, Ja w Ciebie wierzę. Jesteś wszechmogący i oddaję się Twojej woli." Nie zostaliśmy powołani do Medziugorja do samej tam obecności. Nie jesteśmy też powołani do samej obecności w naszym Kościele świętym i w naszej wierze. Każda osoba została powołana, żeby przynosić owoce; jesteśmy powołani przynosić świadectwo. Jezus powiedział, że kiedy nasienie spada na dobrą glebę, może przynieść 30-, 60-, a nawet stokrotny plon. Natomiast kiedy nasienie spada na ścieżkę pośród cierni, bądź na skały, to nie ma szans. Cokolwiek zdarza się komuś w Medziugorju - kiedy ktoś zetknie się z Medziugorjem - zależy od danej osoby. Zależy od każdego jednego serca. Jeśli się naprawdę z wiarą przyjmuje powołanie Matki Bożej, to Ona ma ułatwioną sprawę. Góra Objawień nie jest pustkowiem, Medziugorje nie jest pustkowiem.



Kobieta uzdrowiona z paraliżu



W jednym z najpopularniejszych dni w sierpniu kobieta z parafii Matki Bożej Wniebowziętej w Širokim Brijegu, poprosiła męża, żeby zabrał ją do Medziugorja. Jej mąż odpowiedział, że jest zbyt gorąco i nie ma klimatyzacji w samochodzie. Chociaż jego żona była sparaliżowana przez piętnaście lat i zdawała sobie sprawę z trudności, jednak upierała się, aby pojechali. On powiedział jej, że jest tam około 20.000 młodzieży, która przyjechała na święto młodzieżowe, i że nie mogliby znaleźć żadnego cienia, w którym mogliby się schronić; ale ona dalej się upierała. Jej mąż, dobry i skromny człowiek, który wiernie opiekował się swoją żoną przez tyle lat, wreszcie zgodził się zabrać ją do Medziugorja. Zaniósł ją do samochodu. Dotarli do Góry Objawień kiedy dzwony na "Anioł Pański" rozdzwoniły się na całą okolicę, a oni zaczęli powolutku wchodzić na górę na modlitwę. Kiedy odmówili pierwszą tajemnicę różańca i zaczęli drugą, kobieta zaczęła odczuwać coś w swej szyi i w ramionach i to zaczęło rozchodzić się na jej plecy i uda. Zauważyła, że ma czucie w swoich wychudłych rękach, jednocześnie obserwując jak jej zniekształcone palce prostują się na jej własnych oczach. Pokazała to mężowi, dalej modlili się przez łzy. Zdjęła szyny z szyi i z pleców i wzięła kule pod pachy. Po raz pierwszy od 15 lat była w stanie uklęknąć przed figurą Matki Bożej i podnieść ręce jako dziękczynienie, dziękując i błogosławiąc Pana Boga. Pełna wzruszenia i radości wróciła z mężem do kościoła św. Jakuba na spowiedź. Pragnęli całkowicie pozbyć się swoich dawnych jaźni, żeby na nowo przyodziać się w łaskę Bożą. Następnego dnia kobieta udała się do swojego szpitala na badania. Lekarze byli zdziwieni, widząc jak wchodziła na ustaloną wizytę i pytali ją: "W jakiej przychodni pani była, że panią tak wyleczyli?" Po dokładnych badaniach twierdzili, że to niemożliwe. Na kolejnych badaniach kontrolnych miesiąc później potwierdzono, że stał się wielki cud uzdrowienia. Góra objawień nie jest pustkowiem. Medziugorje nie jest pustkowiem dla serca gotowego spotkać Matkę. Każdy z nas musi zdać sobie sprawę, że nasza wiara nie jest przekazywana ani rozpowszechniana przez doniesienia. Cuda same w sobie nie rodzą wiary, ponieważ wszystko wokół nas jest cudem; jednak istnieją ludzie, którzy nie wierzą - którzy nie mają wiary. Każdy człowiek jest cudem; niebiosa są cudem i wszystko co stworzył Bóg jest cudem. Natomiast my jesteśmy zaślepieni i nie wiemy jak widzieć albo jak słuchać Boga. Nie wiemy jak składać Bogu dzięki za łaski i cuda, które Bóg nam daje każdego dnia. Potrzebujemy łaski, potrzebujemy światła, i potrzebujemy natchnienia. Musimy koniecznie nauczyć się obserwować sercem. Bóg pragnie dać każdemu z nas Jego łaskę, Jego błogosławieństwo i Jego wsparcie.



Uzdrowienie poprzez rozgrzeszenie



Oprócz zdumiewającej historii o łasce uzdrowienia Colleen we wrześniu, zamieszczonej w Medjugorje Magazine i oprócz kobiety z Širokiego Brijegu, w sierpniu również pewien mężczyzna z Włoch został całkowicie uzdrowiony. Był on sparaliżowany przez wiele lat i przywieziono go na wózku inwalidzkim do kościoła św. Jakuba na spowiedź. Kiedy kapłan odmawiał nad nim modlitwy rozgrzeszenia, mężczyzna poczuł, że jest w stanie powstać. Ponieważ jeszcze nie odzyskał równowagi, spędziwszy piętnaście lat na wózku inwalidzkim, przewrócił się na księdza. Wszyscy byli przestraszeni i zmieszani. Jego syn starał się ułożyć go z powrotem na wózku inwalidzkim, ale on utrzymywał, że jest w stanie sam chodzić. Ku zdumieniu wszystkich, wstał i zaczął chodzić. Mężczyzna został całkowicie uzdrowiony w chwili, kiedy ksiądz udzielił mu odpuszczenia grzechów. To uzdrowienie, jak bywa z wszelką łaską, powinno nakłonić nas do zadania sobie pytania: "Kim jest Jezus, jakiego widzę?" ten wielki cud przypomina każdemu nie tylko o łaskach, jakie Matka Boża rozdaje nam, tutaj w Medziugorju, ale o znaczeniu mocy kapłaństwa i sakramentu pokuty. Jezus powiedział w Ewangelii: "Które z tych jest łatwiej wypowiedzieć <<twoje grzechy są odpuszczone>> czy <<Powstań i idź>>". Łaski, które Jezus rozdaje poprzez Swoich kapłanów, są łaskami uzdrowienia, którego wszyscy potrzebujemy. Każdy człowiek przybywa do Medziugorja z pewnym rodzajem bezwładu: Bezwład braku przebaczenia, grzeszność, samolubstwo, pycha i zatwardziałość serca. To też jest rodzajem bezwładu i prawdziwe uzdrowienie może się odbyć przez kapłana, przez Sakramenty, zwłaszcza przez sakrament pokuty. My również jesteśmy powołani do powrotu do Ojca, tak jak syn marnotrawny. O to Matka Boża prosi w Medziugorju. To jest cud i uzdrowienie, o które wszyscy powinniśmy zabiegać.



Kapłaństwo jest sakramentem nieporównywalnym



W Medziugorju Matka Boża poprosiła kapłanów o pobłogosławienie ludu. Jezus nakazał kapłanowi, żeby poszedł i błogosławił, aby wszystko było dobrze. Swojego kapłana upoważnił do uzdrowienia, błogosławienia, uwalniania od zniewolenia przez złe moce i przebaczania grzechów. Kapłaństwo jest sakramentem nieporównywalnym z nikim i z niczym. On działa In Persona Christi w Osobie Chrystusa. Dłoń kapłana to dłoń namaszczonego przez Pana Boga, żebyśmy wszyscy zostali błogosławieni i uzdrowieni. Musimy odzyskać nasze poszanowanie i czczenie sakramentu kapłaństwa i zacząć się modlić za naszych księży. Musimy powrócić do sakramentu pokuty. Czasami stajemy się tak pochłonięci poszukiwaniem znaków i cudów, że zapominamy zastanowić się dlaczego Matka Boża się ukazuje. Czy w ogóle pamiętamy o co Matka Boża prosi w Medziugorju? Od ponad 22 lat łagodny głos Matki ciągle przywołuje Jej dzieci. Matka Boża poprosiła nas o codzienne odmawianie różańca - żeby go odmawiać wspólnie i żeby go odmawiać sercem. Modlić się sercem, to znaczy modlić się sercem, które potrafi kochać i przebaczać - serce cielesne, a nie serce kamienne. Matka Boża prosi nas, żebyśmy postawili na pierwszym miejscu Mszę świętą w każdą niedzielę i żebyśmy naprawdę uznali niedzielę za dzień Pański - dzień naszego spotkania z naszym Bogiem i naszym Kościołem świętym. Matka Boża poprosiła nas o przystępowanie do spowiedzi raz w miesiącu oraz przez łzy, prosi nas o czytanie Pisma Świętego. Pismo Święte jest słowem Bożym, które formuje i uzdrawia; jest nie mniej skuteczne, niż wtedy gdy było wypowiedziane do Łazarza, wskrzeszając go ze śmierci.



Matka Boża błaga nas o post



Matka Boża również poprosiła nas o post w każdą środę i piątek o chlebie i wodzie. Na początku nowego tysiąclecia, 1 stycznia 2001 r., Matka Boża poprosiła nas o odnowienie postu i modlitwy z zapałem. Kiedy Apostołowie wrócili z poselstwa, na które posłał ich Jezus, oznajmili Jezusowi, że widzieli opętanego mężczyznę i nie zdołali wypędzić z niego złego ducha. Jezus powiedział im, że tylko poprzez post i modlitwę można usunąć tego rodzaju zło. Ten rodzaj zła otacza nasze obecne pokolenie. Może ono jedynie zostać powstrzymane poprzez post i modlitwę. Gdyby był inny sposób, Matka Boża by nam o tym powiedziała. Ona jest naszą Matka i kocha nas. Matka Boża wzywa i prosi nas, żeby pościć i ja czuję się zobowiązany przekazać wam to. Jeżeli chcecie czynić wielkie dzieła i jeśli chcecie podjąć wielki krok w kierunku waszego uzdrowienia i uzdrowienia ludzkości, zacznijcie pościć i modlić się, zacznijcie, żyć zgodnie z pouczeniami Matki Bożej. Żyjcie zgodnie z pouczeniami Matki Bożej, a ujrzycie, że to nasienie przynosi stokrotny plon. Pamiętajcie, że te pouczenia pochodzą od Nieba. One są siłą i lekiem Bożym. Żyjcie Medziugorjem w waszym domu, w waszych parafiach i w waszych środowiskach.



O. Jozo Zovko

Odp: Uzdrowiona w Medziugorju – świadectwo Rity 7 lata, 9 mies. temu #2020

  • fratris
  • ( Moderator )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1041
  • Oklaski: 22
Z całego serca



Timothy.jpg






Podczas wojny byłem w Medziugorju pięć razy i kilka razy zatrzymałem się w Rzymie. Któregoś razu udało mi się przyjść na Mszę św. prywatną z Papieżem. Powiedziałem jego sekretarzowi, w tym czasie był to Jego Eminencja Kardynał Dziwisz, który teraz jest arcybiskupem Krakowa:

"Chciałbym pokazać Ojcu Świętemu kilka zdjęć przedstawiające zniszczenia w Hercegowinie i Chorwacji i jaką pomoc okazują ludzie".

Miałem fotografie stert i wysokich stosów jedzenia, leków i innych zapasów przywiezionych przez ludzi z całego świata i myślałem, że to mogłoby zainteresować Ojca Świętego. Po Mszy św., a było nas około 35 osób, skierowaliśmy się w kierunku biblioteki. Papież wszedł i powitał każdego z nas i dał nam mały różaniec. Jak wchodził, jego sekretarz kard. Dziwisz powiedział:

"Kiedy skinę głową, zrób krok do przodu i pokaż zdjęcia Ojcu Świętemu".

Zatem gdy Papież przechodził obok nas podszedł do mnie i kard. Dziwisz skinął głową bardzo uroczyście. Postąpiłem naprzód i powiedziałem:

"Ojcze Święty chciałbym pokazać Ci zdjęcia przedstawiające, to co stało się z kościołem katolickim w Chorwacji, Bośni i Hercegowinie".

Był bardzo zainteresowany a ja otwierałem stronę po stronie albumu ze zdjęciami. Ale zapomniałem wyjąć zdjęcia kościoła św. Jakuba. Nie chciałem pokazywać niczego, co dotyczyło Medziugorja, ponieważ wiedziałem, że jest to apolityczne na obecny czas. Więc gdy przekartkowałem na następną stronę pojawiło się zdjęcie kościoła św. Jakuba. I zanim zdążyłem przekartkować następną stronę Ojciec Święty powiedział: "Medjugorje". "Byłeś tam?" - zapytał mnie. "Tak, Ojcze Święty kilka razy" - odrzekłem. "I co myślisz?" - zapytał. Odpowiedziałem: ?Wiele dobrych rzeczy tam się dokonało, wiele nawróceń, wyznań grzechów, powołania..". A On powiedział: ?nie, nie.. co myślisz na temat tego, że Maryja się tam ukazuje. Uważasz, że to prawda?". Wokół było pełno ludzi - pomieszczenie było wypełnione ludźmi. To nie była sprawa prywatna. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Pomyślałem: "Jeśli powiem tak, być może mnie ekskomunikuje, jeżeli powiem, że tak, że Maryja się ukazuje, również może mnie ekskomunikować" Spojrzałem, więc na kard. Dziwisza, a ten skinął głową i powiedziałem: "myślę, że tak. Maryja tam się ukazuje". "Ja też tak myślę" - powiedział Ojciec Święty. Tak po prostu powiedział; "ja też" i zapytał jeszcze: "pojedziesz tam?". "Tak" - odpowiedziałem - "zaraz jak wyjadę z Rzymu". "Dobrze" - odpowiedział - "jedź tam i módl się do Madonny z Medziugorja za mnie i w moich intencjach". "Ale pod jednym warunkiem" - powiedziałem. Spojrzał jakby chciał powiedzieć: "warunki dla papieża". Odpowiedziałem: "proszę o specjalne błogosławieństwo dla mnie i mojej parafii za poświęcenia, które czynimy dla Medziugorja". "Z całego serca"- powiedział i pobłogosławił mnie.

Po audiencji kard. Dziwisz pociągnął mnie w kierunku zakrystii i powiedział: "chcę ci coś pokazać". Na toaletce Ojca Świętego leżał włoski egzemplarz "Echo Medjugorje". "Ojciec Święty czyta felietony z tego zanim zacznie swoje modlitwy przed Mszą św.". Więc każdy, kto mówi, że Papież nie wierzył w Medziugorje... lub gdy mówią "to tylko pogłoski", ja mówię: "On mi tak powiedział". Zatem to tylko kwestia czasu.



Ks. Timothy Deeter



źródło: Echo Medziugorja, styczeń 2010 nr 264
Ostatnio zmieniany: 7 lata, 9 mies. temu przez fratris.
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3
Wygenerowano w 2.64 sekundy