Home
Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

CUDOWNY KRZYŻ PANA JEZUSA KONAJĄCEGO Z LIMPIAS
(1 przeglądających) (1) Gość
  • Strona:
  • 1

TEMAT: CUDOWNY KRZYŻ PANA JEZUSA KONAJĄCEGO Z LIMPIAS

CUDOWNY KRZYŻ PANA JEZUSA KONAJĄCEGO Z LIMPIAS 3 lata, 9 mies. temu #3882

  • frater
  • ( Admin )
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 1213
  • Oklaski: 8
CUDOWNY KRZYŻ PANA JEZUSA KONAJĄCEGO Z LIMPIAS

chrystuskrol.esanok.pl/sprawy-duchowe/swiadectwa-wiary/cudowny-krzyz-pana-jezusa-konajacego-z-limpias/









6Limpias to miejscowość w północnej Hiszpanii. Choć znajduje się na znanym i uczęszczanym szlaku turystycznym, to jednak jest oddalona od ruchliwych dróg. Położona w okolicy górzystej, z pięknymi widokami dokoła, blisko morza, powietrze jest tu wspaniałe i czyste. Dojechać najłatwiej samochodem albo taksówką z Laredo, odległego o 8 km. Najbliższym lotniskiem jest Bilbao.

Kopia znajduje się w kaplicy prywatnego domu, Charyzmatyków Kościoła Świętego, Pani Danuty i Henryka Stępień w Tarnówce k. Złotowa, ul. Zwycięstwa 30.

Sklepików w Limpias jest niewiele. Szkoła, poczta, lekarz, jeden ksiądz i jeden kościół z XVI wieku. Mury pochodzą z XIV wieku. Mieścił się tam kiedyś klasztor. Na zewnątrz kościół ma prosty kształt. Wygląda skromnie. Wnętrze jest za to bogate. Ołtarze, w stylu barokowym, pełne są złoconych ozdób.

NIEZWYKŁY KRZYŻ

7Uwagę przyciąga w kościele przede wszystkim Krzyż. Jest umieszczony w głównym ołtarzu. Ma 2,30 m wysokości. Ciało Chrystusa na Krzyżu, naturalnej wielkości, przedstawione jest bez znaków wycieńczenia, jednak Twarz, z oczami wzniesionymi ku górze, wyraża ból i modlitwę. Krucyfiks ten znany jest nie tylko w Hiszpanii, lecz również poza jej granicami. Mówi się o nim: Jezus w Agonii.

Wśród znawców historii sztuki, zdania na temat tego, kto był rzeźbiarzem tego dzieła, są podzielone. Niektórzy uważają, że Montanes, inni twierdzą, że Menas. W każdym razie reprezentuje ono szkołę sewilską z XVIII w. Pewne jest, że w połowie XVIII w. Krucyfiks znajdował się w posiadaniu zacnego i zamożnego człowieka nazwiskiem don Diego de la Piedra y Sacadura, który mieszkał nad morzem, w mieście Kadyks.

1

CUDOWNE OCALENIE

Jak przekazuje tradycja, w r. 1755 wskutek trzęsienia dna morza, miasto znalazło się w niebezpieczeństwie zalania falami morskimi. Mieszkańcy Kadyksu zorganizowali uroczystą, błagalną procesję ze szczególnie czczonymi obrazami i figurami, lecz sytuacja stawała się coraz groźniejsza. Wyruszono z drugą procesją. Tym razem silni mężczyźni nieśli Krzyż z Jezusem w Agonii. Gdy zbliżyli się ku rozszalałym falom morskim, zaczęły ustępować przed Krzyżem. Postępowali coraz dalej od brzegu, a fale cofały się. Ludzie uznali to zjawisko za cud. Miasto zostało uratowane.

Później, na prośby i nalegania mieszkańców, właściciel przekazał Krzyż jednemu z kościołów w Kadyksie, aby można mu było oddawać publiczną cześć. Po jego śmierci, zgodnie z testamentem, jaki zostawił, Krzyż, jako dar, umieszczony został w kościele w Limpias, miasteczku, z którego pochodził don Diego de la Piedra. Od tej pory Chrystus w Agonii był tam czczony i słynął łaskami.

NIEZWYKŁE ZJAWISKO

8W latach 1919 i 1920 zaczęto obserwować i notować niezwykłe zjawiska, które powtarzały się często. Krótko można by je opisać następująco:

Wielu ludzi spostrzegało, że Jezus zachowywał się tak, jakby był żywy i naprawdę umierał właśnie na krzyżu. Poruszał oczami lub spragnionymi ustami. Zmieniał się wyraz Jego oblicza i barwa Twarzy. Ciało pokrywało się śmiertelnym potem. Krew spływała z Jego ran i spod Korony Cierniowej.

Nie wszyscy widzieli te same poruszenia i zmiany. Na niektórych Jezus spoglądał oczami pełnymi miłości. Inni doświadczali spojrzenia gniewu, a we wszystkich przypadkach skutki tych przeżyć posiadały znaczenie zbawienne. Notowano nagłe nawrócenia, niezwykłe uzdrowienia i umocnienie wiary.

Pierwsze zdarzenie tego rodzaju miało miejsce podczas ostatniego dnia Misji, w Wielkim Poście, w czasie kazania o. Agatangelusa, kapucyna, w dniu 30 marca 1919 r. Mała dziewczynka, w pobliżu ołtarza, zawołała: „Ojcze, ten Chrystus porusza się i patrzy na mnie”. Uspokojono dziecko, lecz wkrótce inne dzieci mówiły, że widzą poruszającego się na Krzyżu Jezusa. Niektórzy dorośli też spostrzegli ten fenomen. I – jak podaje o. Gaspar de Cebrones, gwardian kapucynów z Coruny – nastał „jeden krzyk bólu i żalu za popełnione grzechy”. Ludzie prosili i błagali o przebaczenie i miłosierdzie.

ŚWIADKOWIE

Świadectwa tych cudownych wydarzeń – składane pod przysięgą przez różnych ludzi: lekarzy, księży, zakonników, zakonnice, biskupów, adwokatów, żołnierzy, kobiety, mężczyzn i dzieci – przechowywane są w zakrystii kościoła. Zostały też opublikowane w pismach katolickich.

Świadectwa lekarzy i studentów medycyny, ujęte w sposób naukowy, opisywały dokładnie wszystkie stopnie Agonii, jakie widzieli u Jezusa na Krzyżu w Limpias. Rozprawiono się w ten sposób również z zarzutami sugestii, autosugestii, lub zbiorowej histerii, wykluczając je całkowicie.

Przychodzili do kościoła innowiercy, a także niewierzący. Niektórzy z ciekawości, inni, by wyszydzić głupotę wiernych, którym – jak sądzili – „coś się przywidziało”. I zdarzało się, że właśnie owi sceptycy, pod wpływem jednego, gniewnego spojrzenia Jezusa, padali na kolana wołając o litość i przebaczenie.

Doktor praw, obywatel Valadolid, złożył następujące oświadczenie: „Zaświadczam pod przysięgą, że dzisiaj, 29 lipca 1919 r., w kościele Limpias, wbrew oczekiwaniu, a nawet, prawdę mówiąc, nie wierząc w to wszystko, widziałem kilka razy, jak Pan Jezus zwrócił swe oczy najpierw w lewą, potem w prawą stronę, a wreszcie je zamknął i oblicze Jego zniknęło, jakby w dymnej zasłonie, która przesunęła się i Oblicze Jego ukazało się znowu otoczone Boską światłością, której cześć oddaję”.

DOBRE OWOCE

W owym czasie w parafii Limpias nastąpiła gwałtowna przemiana. Umocniła się wiara. Gorliwy duszpasterz, don Eduardo Miquelli, który przez 30 lat bezskutecznie walczył z obojętnością swych parafian, w r. 1919 zaczął rozdawać około 1500 komunii tygodniowo, podczas gdy poprzednio wystarczało 50 hostii miesięcznie.

Cuda powtarzały się z różną częstotliwością, a było ich tak wiele, że zaczęto wydawać miesięczny biuletyn informacyjny pt.: «Ecos de la Cruz».

PRÓBA BADANIA

Dwóch doktorów medycyny, przybyło w imieniu swych licznych kolegów do Limpias, aby dla tych niezwykłych zjawisk znaleźć naukowe wytłumaczenie. Za zezwoleniem księdza podjęli staranne badania, aby przestudiować wszystkie możliwości naukowego wytłumaczenia. Wielkie było zdziwienie jednego z nich, gdy zobaczył poruszenie ciała Chrystusa i następnie stanu agonii.

Wobec tego oczywistego faktu, obaj opuścili kościół i przyznali, że cudów, o których mowa, nie można wytłumaczyć naukowo.

ŚWIADECTWO BISKUPA

Ks. biskup z Pinar del Rio, z Kuby, doznał łaski oglądania całego przebiegu Agonii Jezusa na Krzyżu. Potem, po powrocie do swego kraju, w pięknym liście pasterskim rozważał cuda Chrystusa w świetle Pisma Świętego i Nauki Kościoła. W gruntowny sposób uzasadniał, że nie są one ani dziełem szatana, ani oszukiwaniem. Sam głęboko przekonany, że pochodzą one od Boga, pisał:

„Chrystus chce świat i ludzi przyciągnąć do siebie. Ponieważ pragnie miłości, ukazuje nam, jak cierpi, bo cierpienie i miłość pozostają w ścisłej zależności od siebie. Chrystus jest Pięknością nieba i Imię Jego jest najcudniejsze… Umarł za nas. My zaś Nim gardzimy, a świat Go prześladuje. On niweczy grzech i niszczy panowanie szatana, ratuje dusze, które piekielny złodziej Mu wykrada. Chrystus życzy sobie żalu, wiary, miłości, czystości, umartwienia, pokory i łagodności. Chrystus pragnie, abyśmy wzięli krzyż na ramiona i szli za Nim. Chrystus żąda pokuty.”

Niezwykłe zjawiska na Krzyżu w Limpias powtarzały się, choć rzadziej do 1935 r. Potem wybuch wojny domowej wielu uniemożliwił pielgrzymowanie. Obecnie Chrystus w Agonii nadal słynie łaskami i znany jest nie tylko w całej Hiszpanii, ale także w Ameryce Łacińskiej i w niektórych krajach europejskich.

MOJA PIELGRZYMKA – relacja Joanny Ottea

Niedawno temu pojechałam do Limpias. Miałam możność przekonać się na miejscu, że Chrystus na Krzyżu – mimo, że na Swej Twarzy ma tak przejmująco wyrażony stan Agonii – promieniuje Pięknem i Spokojem.

Obecny proboszcz parafii, ks. Adolfo Munoyerro, mówił mi, że początkowo nie podjęto starań o oficjalne zatwierdzenie przez Kościół wydarzeń w Limpias, jako cudownych. Parafia była biedna, brak było funduszy. Później pewien kapłan podjął odpowiednie kroki, lecz umarł, zanim dokończył swego dzieła.

Istnieje jednak oficjalne zatwierdzenie kultu Chrystusa w Agonii w Limpias. Ks. Adolfo pokazywał mi dotyczące tej sprawy oryginały pism i dokumentów. Najstarszy pochodzi od Papieża Piusa VI z XVIII wieku. Inne wydane były przez Biskupów hiszpańskich w latach 1919-20, a także później. Wydano także postanowienia dotyczące spraw liturgicznych oraz przyznano odpusty osobom modlącym się przed tym Krzyżem lub biorącym udział w niektórych nabożeństwach w kościele w Limpias.

Do sanktuarium w Limpias przybywają pielgrzymki z Niemiec, Belgii i innych krajów. Najczęściej są to pielgrzymki autokarowe, jednodniowe, z terenów Hiszpanii. Przyjeżdżają także grupy na kilkudniowe rekolekcje.

Ks. Adolfo Munoyerro napisał we wstępie do broszurki o Jezusie w Limpias, wydanej w języku hiszpańskim, że są dwa rodzaje odwiedzających to sanktuarium. Jedni przybywają, aby modlić się i przystępować do Sakramentów św. Drudzy, to przejeżdżający tą trasą turyści i wycieczkowicze, którzy wstępują do kościoła, aby popatrzeć.

W czasie kilkudniowego pobytu w Limpias, moja towarzyszka i ja, miałyśmy okazję spotykać wyłącznie ten drugi rodzaj odwiedzających. Wchodzą do kościoła jak do muzeum. Rozmawiają głośno, obchodzą dokoła wnętrze i zapalają świeczki, wychodzą.

Niektórzy na chwilę zatrzymują się przed Jezusem na Krzyżu. Stoją. Mimo że jest On tam obecny także w Eucharystii, rzadko ktoś klęka.

Nie wiem, jak jest w dniach szczególnych uroczystości w połowie września lub podczas procesji, w której nosi się Krzyż zrobiony na podobieństwo znajdującego się nad głównym ołtarzem. Ks. Munoyerro mówił, że życie religijne nie jest tu obecnie zbyt głębokie, poza małymi wyjątkami. Podawał różne powody.

W dni powszednie, w Limpias odprawiana jest jedna Msza św. wieczorem, na którą przychodzi mała grupa ludzi. Na jedynej Mszy św. niedzielnej nie było chyba więcej niż 200 osób. Biorąc pod uwagę, że Limpias liczy sobie 1200 mieszkańców, niewielu uczęszcza regularnie do kościoła.

SAMOTNOŚĆ BOGA

Bóg pragnie naszej ludzkiej miłości. On, Który wystarcza sam sobie, pragnie jednak, aby człowiek – Jego stworzenie – kochał Go, uwielbiał i czcił.

W czasie naszego pobytu, kościół w Limpias przeważnie był pusty, a słynący łaskami Jezus wydał się nam OSAMOTNIONY. Czy nie jest to symbolem naszych czasów? Osamotniony, choć przez wielu znany.

Przed odjazdem obiecałyśmy ks. Adolfo, że do niego napiszemy. Powiedział, że gdybyśmy zapomniały jego nazwisko lub dokładny adres, list trafi do jego rąk, jeśli na kopercie napiszemy tylko: EL SANTO CRISTO DE LIMPIAS. Espana

Joanna Ottea

TAJEMNICZE ZJAWISKA ZWIĄZANE Z KRUCYFIKSEM „SANTO CHRISTO”

Fragment pochodzi z książki Henryka Bejdy – „Księga stu wielkich cudów”, Dom Wydawniczy Rafael, Kraków 2005, s. 188 -191

Co byś zrobił, gdybyś przechodząc koło figury ukrzyżowanego Chrystusa, spostrzegł, że On nagle podnosi na Ciebie swój wzrok, a nawet zaczyna mówić? Jak myślisz, co by powiedział i w jaki sposób by patrzył? Niemożliwe? Jesteś pewien, że niemożliwe? Wielu świętych odnotowało takie świadectwa. Najbardziej znane jest chyba świadectwo św. Franciszka z Asyżu, któremu ukrzyżowany Chrystus polecił naprawić Kościół, bo popadł On w ruinę. Św. Teresa z Avila, również nawróciła się po tym, gdy z przerażeniem stwierdziła, że stojący w klasztorze słup jest jakby żywy. Tysiąc razy koło niego przechodziła, ale tylko tego jednego dnia, słup stał się dokładnie tym (!), przy którym Chrystus był biczowany. Że może tak się zdarzyć tylko świętym? Naprawdę tak myślisz? No to przeczytaj:

„Limpias to niewielka miejscowość, w północnej Hiszpanii nieopodal Zatoki Biskajskiej, na pozór niczym się niewyróżniająca. A jednak to właśnie tam, a nie w Madrycie czy Barcelonie, wydarzyła się cała seria cudów, związanych z wizerunkiem ukrzyżowanego Chrystusa.

Niezwykłymi cudami zasłynął znajdujący się w miejscowym XVI – wiecznym kościele parafialnym pw. Św. Piotra, naturalnej wielkości krucyfiks zwany przez miejscowych „Santo Christo”. W XVII w. wyrzeźbił go Pedro de Mena (lub Juan Martinez Montanes). Krucyfiks trafił tam z Kadyksu, gdzie – jak głosi tradycja – w 1755 r. uratował miasto przed zalaniem przez falę tsunami.

W 1919 r., aby przyciągnąć ludzi do świecącego coraz większymi pustkami kościoła, miejscowy proboszcz zaprosił do parafii na nauki misyjne dwóch kapucynów – o. Anzelmo de Jalona i o. Agatangelo de San Miguela. Zakonnicy głosili kazania między 22 a 30 marca. W niedzielę odprawiono Mszę św. i spowiadano. W pewnym momencie do konfesjonału podeszła 12 – letnia dziewczynka. „ Ojcze Jalon, chodź, zobacz, Chrystus zamknął oczy!” – powiedziała. Kapucyn uznał, że dziecko żartuje i nie ruszył się z konfesjonału. Wkrótce to samo powtórzyły inne dziewczynki.

Po kazaniu spowiednik podszedł do odprawiającego Mszę św. kapłana i wspólnie spojrzeli na krucyfiks. Nie zauważyli jednak niczego wyjątkowego. O. Jalon już miał utwierdzić się w przekonaniu, że dziewczynki zmyślają, gdy zobaczył nagle poruszenie w ławkach zajmowanych przez dorosłych. Oni zauważyli to samo, co dziewczynki, a nawet coś więcej – pot na obnażonym ciele Chrystusa. O Jalon przystawił wtedy drabinę do figury, wspiął się na nią i stwierdził, że istotnie z szyi i piersi Ukrzyżowanego ścieka pot. Wieść o niezwykłych wydarzeniach w Limpias rozniosła się po okolicy. Poruszające się oczy i wargi widziano w Niedzielę Palmową i Niedzielę Wielkanocną.

Przez ponad rok wyrzeźbiony Chrystus zachowywał się, jakby naprawdę był żywy i właśnie doznawał cierpień agonii. W tym czasie przewinęło się przed nim ok. 15 tys. ludzi. Co ciekawe, prawie każdy z nich, tych, którzy coś widzieli, spostrzegł, co innego. Duża grupa oglądała ruszające się gałki oczne, ale na jednych – jak później relacjonowali – Chrystus spoglądał oczyma pełnymi miłości, inni widzieli w Jego spojrzeniu ból, smutek, a nawet gniew. Byli tacy, którzy spostrzegli ruchy ust, jakby Jezus szeptał lub łapał powietrze, inni widzieli zamykające się powieki, jeszcze inni obserwowali długie sceny agonii, poruszanie się, drgawki i oddychanie zawieszonego na krzyżu ciała, poruszanie rękami, spływającą po ciele lub spod korony cierniowej krew lub pot, zmianę koloru skóry czy pianę w ustach. Byli jednak też i tacy, którym niedane było nic zobaczyć.

Jeden z wielu lekarzy, którzy obserwowali te niezwykłe zjawiska – Pedro Kuesta – wpatrując się w figurę spostrzegł, że ciało przemienia się w szkielet, potem przekształca się w mumię, a na koniec znowu staje się rzeźbą. Widząc to mężczyzna omal nie doznał zawału i z krzykiem uciekł z kościoła.

Inny lekarz – dr Penamaria – z początku zobaczył poruszające się oczy. Podejrzewając, że to tylko złudzenie optyczne, zaczął przemieszczać się po świątyni, spoglądając na rzeźbę to z jednej, to znów z drugiej strony. Ku swemu zdziwieniu zauważył, że Chrystus wciąż na niego patrzy, obracając gałki oczne w jego kierunku. Dr Penamaria upadł wtedy na kolana i wciąż nie dowierzając temu, co widzi, zaczął prosić Jezusa o jakiś solidniejszy dowód. Otrzymał w końcu to, o co prosił. Przez dwie godziny miał okazję obserwować agonię Chrystusa – widzieć Jego ciało poruszające się i drgające w konwulsjach. Jako lekarz zdawał sobie pewnie sprawę, że tak właśnie mogły wyglądać ostatnie chwile życia Boga – Człowieka.

Po wydarzeniach z lat 1919 i 1920 okazało się, że był ktoś, kto podobne zjawisko obserwował już w 1914 r., kiedy zabrał się do czyszczenia figury, a jego twarz znalazła się naprzeciwko głowy Chrystusa, zauważył, że oczy Pana Jezusa stopniowo się zamykają i pozostają w takim położeniu przez dłuższy czas. Zakonnik przestraszył się tak bardzo, że spadł z drabiny i dotkliwie się potłukł. Razem z zakrystianinem doszli wtedy do wniosku, że w figurze musi być jakiś ukryty mechanizm. Ale to nie była prawda. O. Antonio – jak sam wyznał – wielokrotnie potem czyścił krucyfiks i sam sprawdził, że oczy były na trwałe połączone z figurą i nikt i nic nie było w stanie ich poruszyć.

Do dziś jedynym wytłumaczeniem zjawisk w Limpias jest działanie samego Boga. Badacze wykluczyli, bowiem możliwość wystąpienia sugestii czy zbiorowej histerii i nie są również w stanie wyjaśnić tego, co się działo, z pomocą nauki.

W latach 1919 – 1920 i 1921 r. przed Chrystusem w Limpias przewinęli się królowie, kościelni dostojnicy, profesorowie wyższych uczelni, osoby duchowne i świeckie, wierzący i ateiści. Przyjeżdżali ludzie z całego świata, aby choć przez krótką chwilę stać się świadkami niezwykłego wydarzenia. Kościół w Limpias wreszcie zapełnił się ludźmi.

W sumie w kościelnym archiwum zgromadzono ok. 8 tys. (w tym 2500 złożonych pod przysięgą) pisemnych świadectw, w których ludzie zaświadczają, że widzieli tajemnicze zjawiska związane z cudownym krucyfiksem. W 1921 r. zanotowano również ogromną liczbę nawróceń, a także uzdrowień mających bezpośredni lub pośredni (np. poprzez przedmiot, który dotknął krucyfiksu) związek z wydarzeniami w Limpias.”
  • Strona:
  • 1
Wygenerowano w 1.23 sekundy