Home
Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

Wspolzycie Przedmalzenskie
(1 przeglądających) (1) Gość
  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Wspolzycie Przedmalzenskie

Wspolzycie Przedmalzenskie 9 lata, 1 miesiąc temu #428

  • Filip Nereusz
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 23
  • Oklaski: 4
Pozwole sobie tu przytoczyc pewna wypowiedz oparta o biblie by wyjasnic dostatecznie temat dla majacych problem ze zrozumieniem dotyczaceo seksu przed zwiazkiem Malzenskim

"> W biblii i wg. biblii jest podane że dwoje staje się jednym przez współżycie. "Opuści mężczyzna ojca i matkę, połączy się z kobietą i będą tworzyć jedno ciało" czy jakoś podobnie brzmiał fragment biblii, słowa z ust Jezusa.
Wtedy nie było księży, ślubów(katolicyzm powstał od 300 lat po śmierci Chrystusa). Facet brał kobietę za pozwoleniem i błogosławieństwem jej ojca. Małżeństwo było zawierane poprzez świadomą i dobrowolną umowę faceta i kobiety. Ale to nadal była tylko umowa, gdyż prawdziwe "złączenie", zjednoczenie i realizacja zawartego związku następowała przy pierwszym współżyciu np. w noc poślubną. I to właśnie powodowało złączenie które tylko śmierć jednego z małżonków mogła to rozłączyć.
Co więcej - pozamałżeńskie współżycie też powodował identyczny skutek, z tą różnica że to było dodatkowo w grzechu ciężkim(lecz to jeszcze nie było códzołóztwo). Tak czy owak to dziewictwo bądź brak właśnie wskazywał na to, czy ta kobieta jest wolną panną czy już jest czyjaś żoną, gdyż samo zawarcie małżeństwa można było zerwać, lecz pierwszego współżycia czyli skonsumowania już nie.
Taka kobieta nie będąca dziewicą, jest a i powinna być traktowana jako cudza żona. A każdy związek z taką to jest to grzech cudzołództwa. Przynajmniej dopóki jej kochanek któremu się oddała, żyje.
Mało tego - Paweł Apostoł ostrzegał w liście o tym że takie "złączenie" następuje też w czasie współżycia z nierządnicą(tudzież z prostytutką).
Cytat z listu Pawła:
"Albo czy nie wiecie, że, kto się ŁĄCZY Z WSZETECZNICĄ, jest z nią JEDNYM CIAŁEM? Albowiem, mówi Pismo, >ci dwoje będą jednym ciałem<", (1 Kor. 6:16)."
I dlatego wg. biblii wierzący chrześcijanin powinien za żonę brać dziewicę a pozostałe kobiety traktować jak żonę bliźniego. Wdowy oraz osoby które się nawróciły ale mające już przeszłość, mogły wstąpić w związek małżeński ale takie małżeństwo(zwłaszcza w drugim przypadku) sprowadzało się tylko do zaspokajania popędu i prokreacji.
Jeśli facet weźmie za żonę nie-dziewicę to będzie cierpiał z powodu jej przeszłości, zwłaszcza jeśli jest prawiczkiem
..."

Czy w zwiazku z tym wspolzycie przed zawarciem malzenstwa z partnerem/ka bedzie grzechem ciezkim jezeli te osoby beda po zawarciu takiego zwiazku po wspolzyciu przedmalzenskim?
Ostatnio zmieniany: 9 lata, 1 miesiąc temu przez Filip Nereusz.

Odp: Wspolzycie Przedmalzenskie 9 lata, 1 miesiąc temu #550

  • Faustyna
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Złoty forowicz
  • Posty: 272
  • Oklaski: 22
Filipie pogubiłam się do czego zmierzasz w tym wszystkim, niejasno rozumiem końcowe pytanie.
Po pierwsze to ze katolicyzm powstał później nie oznacza że nie było zaślubin.
Przeczytaj sobie objawienia Marii Valtorty, zwłaszcza o zaślubinach Józefa z Maryją:
www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-01-020.html
Podniosłeś mnie, gdy brakło sił by dalej iść.
Okryłeś mnie, ciepłym płaszczem miłości swej...
Ufam słowom Twym Pragnę Twoją być Twoją być!
Wprost ze źródła pić miłości Twej...Nowa rodzę się.

Odp: Wspolzycie Przedmalzenskie 9 lata, 1 miesiąc temu #551

  • echo
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 1
  • Oklaski: 0
Według Biblii podstawą chrześcijańskiego rozumienia małżeństwa jest fakt stworzenia człowieka przez Boga i powołania go do miłości. Człowiek został stworzony na obraz Boga (Rdz 1,27), który jest miłością (1 J 4,8.16) i dlatego nie może żyć bez miłości. Małżeństwo i rodzina wyszły z rąk Bożych, są Bożym pomysłem i dlatego liturgia podkreśla, że nie zniszczył ich ani grzech pierworodny, ani kara potopu, ani inne kataklizmy (OM 4). W miłości mężczyzny i kobiety widziano podobieństwo do miłości Boga względem nas ludzi. Małżeństwo i rodzina już w Starym Testamencie wiązało się z historią zbawienia. Związek małżeński mężczyzny i kobiety stał się obrazem przymierza Boga ze swoim ludem (zob. np. Oz 1-3; Iż 54, 62; Jr 2-3, 31). Przymierze zawarte w Starym Testamencie zostało w pełni urzeczywistnione w Jezusie Chrystusie, który stał się prawdziwym Oblubieńcem Kościoła, nowego ludu Bożego (Mk 2,19). Pan Jezus w swoim nauczaniu podkreśla wartość małżeństwa i rodziny, sam przychodząc na świat w rodzinie. W czasach Chrystusa bardzo łatwo było o rozwód. Już w Księdze Powtórzonego Prawa zaznaczono: "Jeżeli mężczyzna poślubi kobietę i zostanie jej mężem, lecz nie będzie darzył jej życzliwością, gdyż znalazł u niej coś odrażającego, napisze jej list rozwodowy, wręczy go jej, potem odeśle ją od siebie. Jeśli ona wyszedłszy z jego domu, pójdzie i zostanie żoną innego, a ten drugi też ją znienawidzi, wręczy jej list rozwodowy i usunie ją z domu, albo jeśli ten drugi mąż, który ją poślubił, umrze, nie będzie mógł pierwszy jej mąż, który ją odesłał, wziąć ją powtórnie za żonę.." (Pwt 24,1-2). Chrystus Pan kategorycznie przeciwstawił się rozwodom, podkreślając nierozerwalność małżeństwa i odrzucając jakąkolwiek możliwość rozwodu (Mk 10,2-9), gdyż byłoby to sprzeczne z pierwotnym planem Bożym co do rodziny wypowiedzianym na kartach Księgi Rodzaju. Powiedział faryzeuszom, że to tylko ze względu na zatwardziałość serc Izraelitów Mojżesz ustąpił i pozwolił na rozwody, ale przecież od początku tak nie było (Mk 10,4-5). Swój pierwszy cud, na podstawie którego uczniowie uwierzyli, uczynił Jezus na weselu w Kanie, uświęcając w ten sposób związek małżeński (J 2,1-11). Wniósł wówczas przez swoją obecność i cud przemiany wody w wino błogosławieństwo i radość. Małżeństwo chrześcijan z woli Chrystusa staje się sakramentem, czyli świętym znakiem prawdziwego powołania małżonków do świętości, do zbawienia. Św. Paweł przyrówna miłość małżonków do tej miłości, jaką Chrystus nas umiłował, oddając za nas swoje życie na krzyżu. Mężowie winni więc miłować swoje żony tak, jak i Chrystus umiłował swój Kościół. Mąż, ojciec w rodzinie w swojej postawie ofiarnej miłości winien być podobny do Chrystusa. Wówczas łatwiej można zrozumieć i przyjąć do realizacji słowa św. Pawła: "Żony niechaj będą poddane swoim mężom, jak Panu..." (Ef 5,21-25; Kol 3,18-19).
(NAPISAŁ Ks. Stanisław Hołodok)

Przed taką próbą stanął kiedyś prorok Ozeasz. Jego umiłowana żona była nierządnicą (por. Oz 1,1). Zgodnie z ówczesnymi pojęciami winna być ukamienowana. Możemy sobie wyobrazić, jakie było jego zaskoczenie, gdy usłyszał: "Pokochaj jeszcze raz kobietę, która innego kocha, łamiąc wiarę małżeńską" (Oz 3,1). W mentalności żydowskiej małżeństwo po dokonanej zdradzie praktycznie przestawało istnieć. Boże słowa brzmiały rewolucyjnie. Tchnęły nowością. Ozeaszowi nie przyszłoby nawet na myśl, by przyjąć cudzołożną żonę, chociaż nie przestał ją w swych głębiach kochać. Stwierdza to tekst hebrajski w swej pierwotnej wersji. Dosłownie czytamy: "Pokochaj jeszcze żonę (isza - kobieta, żona) umiłowaną, która cudzołoży z innym". Na pewno w Ozeaszu wygasły uczucia małżeńskie i nadzieje na przyszłość. Jednak musiał mieć wielkie serce, skoro Bóg mówi mu o umiłowanej żonie. Jego postawa w tamtym środowisku i czasie była wręcz niewiarygodna. Nie dziwi nas zatem, że to właśnie on dowiaduje się, że jego małżeństwo ilustruje niewyczerpaną miłość Boga do swego grzesznego ludu: "Tak miłuje Pan synów Izraela, choć się do bogów obcych zwracają". Źródłem takiej wiernej miłości w człowieku - trwającej mimo jej podeptania - może być jedynie Bóg.
Słowa skierowane do Ozeasza, by jeszcze raz pokochać cudzołożną, a mimo to umiłowaną żonę - z punktu widzenia NT mają wydźwięk sakramentalny. Bóg jest obrońcą i sprzymierzeńcem małżeństwa. Jezus Chrystus wyraził tę prawdę wprost: "Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela" (Mt 19, 6). Sakramentalne małżeństwo jest obrazem nierozerwalnej miłości Boga do swego ludu, dlatego ze swej natury ma je wyróżniać trwałość. Nawet głębokie i ostre rany nie mogą przeciąć węzła małżeńskiego.
ks. Stanisław Witkowski MS

biblista, wykładowca na PAT w Krakowie
Ostatnio zmieniany: 9 lata, 1 miesiąc temu przez echo.
Za tę wiadomość podziękował(a): Filip Nereusz

Odp: Wspolzycie Przedmalzenskie 9 lata, 1 miesiąc temu #552

  • Filip Nereusz
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 23
  • Oklaski: 4
majac na mysli slowo wspolzyce mialem na mysli innymi slowy poprostu seks w najprostszej tego slowa znaczeniu.
Czy poprostu takowe wspolczycie(seks) z osoba z ktora zamierza sie zawrzec zwiazek malzenski i zawrze sie juz go po calym "wspolzyciu" to czy nadal bedzie to podciagane pod grzech ciezki i jakie sa jeszcze inne negatywne skutki tego otoz "wspolzycia"

Odp: Wspolzycie Przedmalzenskie 9 lata, 1 miesiąc temu #553

  • Faustyna
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Złoty forowicz
  • Posty: 272
  • Oklaski: 22
Współżycie przed ślubem jest grzechem ciężkim, grzechem nieczystości.

Paragraf 2350 z Katechizmu Kościoła Katolickiego:
„Narzeczeni są powołani do życia w czystości przez zachowanie wstrzemięźliwości. Poddani w ten sposób próbie, odkryją wzajemny szacunek, będą uczyć się wierności i nadziei na otrzymanie siebie nawzajem od Boga. Przejawy czułości właściwe miłości małżeńskiej powinni zachować na czas małżeństwa. Powinni pomagać sobie wzajemnie we wzrastaniu w czystości.”


Grzechem nieczystości jest wszystko, co obraża i narusza cnotę wstydliwości, bez względu na to, czy uczynek został popełniony sam ze sobą, czy z innymi. Grzechem nie są jednak same uczynki! Grzechem jest wszystko co bezwstydne, nieskromne, nieczyste, i wszystko jedno czy to będą myśli, pragnienia, spojrzenia, słowa czy uczynki. I trzeba dodać, że wszystkie grzechy nieczyste są z natury swojej grzechami śmiertelnymi chyba że, nie były uczynione w pełni świadomie czy dobrowolnie.


Skutki grzechu nieczystości
Przede wszystkim grzech ten jest hańbą dla tego, kto go popełnia. Dowodem na to jest to, że się wstydzimy po popełnieniu go, a także to, że ukrywamy się z nim przed innymi. Nawet na spowiedzi staramy się go pomniejszyć, ubarwić czy usprawiedliwić. Nieczystość była od wieków uważana za hańbę przez wszystkie ludy i narody. Ten właśnie grzech najbardziej ze wszystkich poniża ludzką godność, a służba ciału jest tak niska, że hańbi zawsze człowieka. Św. Bernard pisze: "Człowiek pyszny grzeszy wprawdzie, lecz grzeszy po ludzku. Kto oddaje się rozpuście, grzeszy jak bydle. Grzesząc za jak bydle, nie ma już rozumu, który by go odróżniał od bydlęcia".

Zabiera duszy niewinność, którą jesteśmy ozdobieni od chrztu św. Tej nieczystości raz utraconej, nigdy nie będziemy mogli odzyskać za żadną cenę. Nie odzyskamy jej nawet gdybyśmy oddali cały wiat. I żadna, nawet największa pokuta, wyrzeczenie, modlitwy czy żal nam jej nie przywrócą. Niewinność utracona, przepada raz na zawsze. Razem z niewinnością tracimy często wiarę, gdyż często sam grzesznik ją wyrzuca ze swego serca, by nie mieć wyrzutów sumienia. Z drugiej strony traci poczucie tego co wyższe, co piękne, co duchowe, co ma naprawdę wartość. Mówi w. Paweł: "Człowiek cielesny nie pojmuje tego co duchowe" (1 Kor. 2. 14).
Z nieczystością jest tak, ze jeśli popełnimy ten grzech, to potem trudno się jest od niego uwolnić i popełniamy go kolejny raz, mimo chęci poprawy i szczerych postanowień. Przy najbliższej okazji uczynimy to samo i chociaż potem byśmy tego żałowali i mieli wyrzuty sumienia to i tak powracamy i czynimy kolejny raz to samo, chyba że, otrzymamy szczególną łaskę zwyciężenia tej strasznej pokusy.
A dotyka ona wszystkich: młodych i starych i nie uwolnimy się od niej do końca naszego życia.
Osłabia i przytępia pamięć, a wyobraźnię wypełnia najgorszymi obrazami. Przez to nieczystość niszczy bardzo pobożność, bojaźń Bożą, wiarę i umiłowanie cnoty.
Grzech ten przynosi szkodę także ciału. Jest powodem wielu chorób, o których słyszymy tak wiele w telewizji, czytamy w prasie czy spotykamy wśród bliskich.
Skutkiem nieczystości są kłamstwa, morderstwa, krzywoprzysięstwa, zdrady małżeńskie, świętokradztwa, niewierność, a nawet samobójstwa. To za ten grzech Bóg ukarał ziemię potopem, spalił ogniem Sodomę i Gomorę, a ocalił sprawiedliwego Noego i Lota.

Z Pisma Świętego:
„Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego. A takimi byli niektórzy z was. Lecz zostaliście obmyci, uświęceni i usprawiedliwieni w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa i przez Ducha Boga naszego. Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę. Pokarm dla żołądka, a żołądek dla pokarmu.
Bóg zaś unicestwi jedno i drugie. Ale ciało nie jest dla rozpusty, lecz dla Pana, a Pan dla ciała.” (1 Kor 6,9–13)


Środki przeciw nieczystości
Pierwszym takim środkiem jest częsta i dobra modlitwa. Bez łaski Bożej nigdy nie pokonamy tej zmysłowej żądzy a Bóg łaski wytrwania w pokusie nigdy i nikomu nie odmówi, ale trzeba o nią prosić w gorącej modlitwie. Pan nasz Jezus Chrystus mówi: "Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie" (Mt. 26, 41). Każdy więc, kto będzie prosił o tę łaskę, będzie się cieszył szczególną opieką Bożą i nie będzie żadnej pokusy, której nie mógłby pokonać.
Należy czuwać i poskramiać zmysły, szczególnie wzroku i słuchu. Należy więc unikać oglądania wszystkiego co prowokuje do powstawania myli nieczystych tj. brudnych filmów i obrazów. Uciekać z miejsca, gdzie prowadzi się takie rozmowy, a zająć umysł np. ciekawą lekturą czy sportem lub nauką.
Trzeba strzec się lenistwa i próżniactwa, gdyż szatan chętnie wykorzystuje naszą bezczynność i czyni nas swoimi niewolnikami i wypełnia nas najokropniejszymi myślami i wyobrażeniami.
Często do tego grzechu nakłaniają nas koledzy, dlatego dobrze należy wybierać towarzystwo w jakim chcemy przebywać.
Tych wszystkich środków uda nam się użyć jeśli tylko będziemy mieć dobrą wolę i będziemy otwarci na łaskę Bożą.
Tak więc grzech nieczystości jest grzechem ciężkim, a każdy grzech ciężki jest jednoznacznym odwróceniem się od Boga.


Ciekawe świadectwo

Często współżycie przed ślubem traktuje się jak oczywistość, normalność, wręcz „nowoczesność”. Można wyczytać o konieczności „sprawdzenia się” w każdej (prawie) gazecie młodzieżowej, telewizji, książkach „o seksie”. Zło zawsze było głośniejsze niż dobro. Zewsząd słyszy się: „ Wszyscy to robią, dlaczego nie ty?”. Dlatego piszę. By dać świadectwo.

Z żoną jesteśmy małżeństwem od trzech lat. Dwa lata byliśmy narzeczonymi. Przez ten czas zachowaliśmy czystość, mimo, że nie było to zadanie proste, wymagało od nas dwojga dużo wysiłku. Nie mogę jednak powiedzieć, że było to męczeństwo. Był to błogosławiony czas. Czas wzajemnego poznawania, wzrostu, kształtowania naszej miłości i wierności. Czas rozeznania naszego powołania. „Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru.” [Rz 8;28]. Wierzyliśmy, że jesteśmy powołani by razem stworzyć rodzinę. Nasze życie narzeczeńskie umacniała wspólnie podjęta (choć z inicjatywy Ani, obecnie mojej żony) decyzja o trwaniu w czystości. Czystość była darem, który chcieliśmy złożyć tej osobie, z którą spędzimy resztę życia tu, na ziemi. Darem, który można dać tylko raz. Miłość, czułość można okazywać drugiej, ukochanej osobie na wiele sposobów. Pasjonujące jest ich odkrywanie, poznawanie życia, zwyczajów, radości, zachowań, niespodzianek swojej przeszłej żony. To tak, jak z pysznym tortem: można zjeść cały od razu - wtedy starczy na krótko i cię zemdli, albo delektować się kawałek po kawałku - wtedy starczy na dłużej, a i przyjemność jest trwalsza.

Faktycznie dla osób, które korzystają z przywilejów życia małżeńskiego przed ślubem, a jeszcze jak mieszkają razem, zawarcie małżeństwa to tylko niczego nie zmieniające podpisanie papierka. Dla nas był to jedyny, wyjątkowy dzień w naszym życiu. ”To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe.” [2 Kor 5;17]. Mocą sakramentu staliśmy się jednym ciałem. Jednym Ciałem w Chrystusie. Mogę powiedzieć: „żyję nie ja, ale żyje we mnie Ania”, tak samo moja żona: „żyję nie ja, ale żyje we mnie Mikołaj”. Dopiero teraz mogłem być pewien, że „jestem z Anią na dobre i na złe i nie opuszczę jej aż do śmierci”. Do miłości - uczucia dołączyła miłość - akt woli i rozumu - przysięga, decyzja trwania razem, będąca wypełnieniem, udoskonaleniem, tego, co przedtem było tylko częściowe. Wspaniałym darem, który w tym dniu mogliśmy sobie złożyć była czystość naszych ciał i serc.

Nie jesteśmy jakimś wyjątkiem, jedynym takim małżeństwem, jest nas wielu! Znam kilkanaście małżeństw, które nie współżyły przed ślubem tylko wśród samych moich przyjaciół i wszyscy oni bez wyjątku tego nie żałują. I odwrotnie. Znam wiele osób, które nie zachowały czystości przed ślubem. Niektórzy ulegli pokusie, inni argumentowali, że to w sumie żadna różnica, przed ślubem, czy po, bo oni i tak się kochają „na zawsze”. I nie przetrwali próby. Prędzej, czy później, czasami po roku, czasami nawet trwało to krócej, większość z nich się rozstała. Zostały tylko wzajemne żale, pretensje, rany. Utracili to, co mieli jedynego i niepowtarzalnego - swoją dziewiczość. Cytuję jedną taką dziewczynę, dwudziestoparoletnią, która po bodajże pół roku takiego życia mówiła: „Jesteśmy sobą tak znudzeni. Czuję się jakbym była w małżeństwie z pięćdziesięcioletnim stażem...” Gdzie tu radość, gdzie miłość, gdzie szczęście?

Kłamią książki - poradniki do seksu. Mówią, że koniecznie „trzeba się sprawdzić”. Popatrzcie na ich autorów. Na tak podawane jako ideał życie wielu znanych ludzi. Czy są szczęśliwi? Popatrzcie na pana Lwa-Starowicza (dla niezorientowanych - ogólnie uznany za najlepszego polskiego specjalistę od spraw seksu). Miota się, szamoce, ożeniony któryś tam raz - puste słowa! Niewątpliwie żyje wg swojej nauki. I co z tego ma? Ja mogę stanąć przed każdym i mu powiedzieć: „Ja jestem szczęśliwy!”, a właściwie: „My jesteśmy szczęśliwi!”.

Z Panem Bogiem,
Mikołaj Gawron
Podniosłeś mnie, gdy brakło sił by dalej iść.
Okryłeś mnie, ciepłym płaszczem miłości swej...
Ufam słowom Twym Pragnę Twoją być Twoją być!
Wprost ze źródła pić miłości Twej...Nowa rodzę się.
Ostatnio zmieniany: 9 lata, 1 miesiąc temu przez Faustyna.
Za tę wiadomość podziękował(a): stmeusz

Odp: Wspolzycie Przedmalzenskie 9 lata, 1 miesiąc temu #554

  • Faustyna
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Złoty forowicz
  • Posty: 272
  • Oklaski: 22
Grzech nieczystości jest przebaczany w sakramencie pokuty.
Ale nie można myśleć: To ja będę współżył /a, a przed ślubem się wyspowiadam, bo wtenczas popełniamy również grzech przeciwko Duchowi Świętemu.


6 grzechów przeciwko duchowi świętemu
1. Grzeszyć zuchwale w nadziei miłosierdzia Bożego.
2. Rozpaczać albo wątpić o łasce Bożej.
3. Sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej.
4. Zazdrościć lub nie życzyć bliźniemu łaski Bożej.
5. Mieć zatwardziałe serce na zbawienne natchnienia.
6. Umyślnie zaniedbywać pokutę aż do śmierci.

Ewangelia Mateusza: Dlatego powiadam wam: Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone. Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym.
Ewangelia Marka: Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego. - Każdemu, kto mówi jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie przebaczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie przebaczone.
Ewangelia Łukasza: Każdemu, kto mówi jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie przebaczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie przebaczone.
Podniosłeś mnie, gdy brakło sił by dalej iść.
Okryłeś mnie, ciepłym płaszczem miłości swej...
Ufam słowom Twym Pragnę Twoją być Twoją być!
Wprost ze źródła pić miłości Twej...Nowa rodzę się.
Ostatnio zmieniany: 9 lata, 1 miesiąc temu przez Faustyna.
Za tę wiadomość podziękował(a): Filip Nereusz

Odp: Wspolzycie Przedmalzenskie 9 lata, 1 miesiąc temu #578

  • Filip Nereusz
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 23
  • Oklaski: 4
Ale ja bron Boze nie yslale w tej kategorii,,bede wspolzyl przed slubem i sie wyspowiadam..." nie... Chodzilo bardziej o to czy ten grzech(wspolzycie przed slubem) nadal bedzie uznawany jako ciezki po slubie.
  • Strona:
  • 1
  • 2
Wygenerowano w 1.52 sekundy