Home
Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

frater (frater)

  • Offline
  • Super Administrator
  • Ranga: Administrator
  • Data rejestracji: 10/20/2011
  • Ostatnia wizyta: 05/20/2019
  • Strefa czasowa: GMT +1:00
  • Czas lokalny: 20:50
  • Wiadomości: 1166
  • Odsłon profilu: 4390
  • Oklaski: 8
  • Miejsce: gg 304230
  • Płeć: Mężczyzna
  • Data urodzenia: Nieznana

Podpis

Posty

Posty

emo
wpolityce.pl/kosciol/447407-nasz-wywiad-ks-oko-takie-ataki-zapoczatkowal-goebbels

Niestety, musimy mieć świadomość, że podobnie, jak mafia ma wielkie wpływy na Sycylii, tak homomafia ma wielkie wpływy w Kościele, jej członkowie zajmują w nim wiele kluczowych stanowisk. Bez tego założenia nie da się zrozumieć tego, co działo się i dzieje w Kościele. To trzeba wiedzieć, żeby, choć częściowo te działania ograniczać, bronić się przed nimi - jak na Sycylii

— mówi w rozmowie z wPolityce.pl ks. prof. Dariusz Oko, odnoszą się do problemu pedofilii i homoseksualizmu w Kościele oraz filmu braci Sekielskich.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: NASZ WYWIAD. Ks. prof. Bortkiewicz: Po filmie Sekielskiego potrzebny jest rachunek sumienia i ujawnienie osób tuszujących karygodne zachowania

Antyklerykalna obsesja w „Wyborczej”: „Policja na tropie filmu Sekielskich”. A jaka jest prawda? Policja: „Działamy tylko w trosce o bezpieczeństwo”

O. Rydzyk apeluje o walkę z przyczynami pedofilii: „To coś obrzydliwego. Zauważmy jednak, że najpierw ktoś współczesny świat od lat seksualizuje”

wPolityce.pl: Co Kościół powinien zrobić po filmie Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu”?

Ks. prof. Dariusz Oko: Trzeba rozróżnić dwie sprawy, przede wszystkim samą zbrodnię pedofilii, która miała miejsce w Kościele oraz użytek, jaki z tego filmu chcą zrobić najgorsi wrogowie Kościoła. Trzeba robić wszystko, żeby do pedofilii, która jest jedną z najgorszych zbrodni, nie dochodziło. Należy pomagać ofiarom. Natomiast wrogowie Kościoła wykorzystują ten film dla bezpardonowego ataku na Kościół. Podkreślają, że powinien on zostać unicestwiony, bo nie ma racji bytu, gdyż jest siedliskiem pedofilii i wielu innych zbrodni. Insynuuje się, że prawie wszyscy księża są bandytami jak pedofile. To propaganda wrogów Kościoła. Takie ataki na Kościół zapoczątkował Goebbels. Podobnie można by przedstawić ośmiu nauczycieli dopuszczających się pedofilii i powiedzieć, że dlatego trzeba zamknąć wszystkie szkoły. Można też pokazać ośmiu lekarzy pedofilii i przekonywać, że trzeba zamknąć wszystkie szpitale. Można również pójść do polskich więzień, sfilmować ośmiu najgorszych bandytów i potem stwierdzić, że prawie wszyscy Polacy są tacy. W związku z tym można następnie przekonywać, że Polska nie powinna istnieć, a wszystkie pieniądze i nieruchomości najlepiej przekazać promotorom ustawy 447, natomiast resztą Polski niech podzielą się Rosja i Niemcy w ostatecznych rozbiorach. Można jednak też pokazać reżysera obciążonego ciężką pedofilią jak Roman Polański (a także szereg jego kolegów w Hollywood). Albo przypominać to, co ostatnio o Andrzeju Wajdzie opowiedziała pani Paulina Młynarska zarzucając mu seksualne wykorzystanie jej na planie filmowym gdy miała 14 lat. Mówi się też o pedofilskich czynach innego znanego reżysera, czyli już mielibyśmy przykłady z samej „elity”. I takiej podstawie można analogicznie zrobić film mówiący, że prawie wszyscy reżyserzy są podobni. Taką metodą można zniesławić każdą grupę zawodową. W każdym środowisku można znaleźć ośmiu bandytów i powiedzieć, że prawie wszyscy przedstawiciele tego środowiska są tacy.

Błąd generalizacji i uogólnienia?

Tak, błąd, ale błąd zapewne świadomy, który wynika z nienawiści do Kościoła. Trzeba to podkreślać. Widać, w jakim kierunku to zmierza. Pan Sekielski zapowiada już następny filmu także na ten sam temat, znowu o księżach pedofilach. A dlaczego nie zajmie się innymi grupami? Na przykład politykami albo gejami? Wiele inspiracji mógłby mu na przykład dostarczyć film Sylwestra Latkowskiego „Pedofile” opowiadający o pedofilskim targu w centrum Warszawy. Widać podwójną miarę. Jeżeli panu Sekielskiemu zależałoby na dobru dzieci, powinien zrobić film o wszystkich pedofilach funkcjonujących we wszystkich środowiskach – przynajmniej w kolejnych odcinkach. Szczególnie trzeba by też uwzględnić jego własne środowisko.

Dlaczego tego nie robi?

Bo widocznie od dobra dzieci ważniejsze są interesy innych grup. W takiej sytuacji mamy do czynienia z jakąś formą rasizmu i dyskryminacji. To tak, jakby pokazać przedstawicieli wybranej mniejszości etnicznej i tłumaczyć, że prawie wszyscy członkowie tej społeczności są mordercami lub bandytami. Nie można stosować takich mechanizmów. To są działania w stylu Goebbelsa i Urbana.

Pisze ksiądz o pedofilii i o lobby homoseksualnym od dawna.

Kiedy w 2005 r. opublikowałem artykuł o homoideologii, zacząłem otrzymywać od katolików masę informacji na temat tego, co dzieje się w tej kwestii w Kościele. Wskazywano, jak duży jest w nim problem z homoseksualizmem. W 2012 r. napisałem zatem pionierski artykuł o lawendowej mafii w Kościele, który został przetłumaczony na wiele języków i stał się bardzo znany w świecie. Po tym sukcesie moja wiedza na ten temat zaczęła wzrastać jeszcze lawinowo. Od siedmiu lat płyną do mnie informacje nie tylko z Polski i Watykanu, ale i z całego świata. Do informatorów należą też chrześcijanie będący pracownikami tajnych służb, którzy są bardzo zaniepokojeni tym, czego ze swoich źródeł dowiadują się o takich duchownych. Razem z nimi, razem z innymi duchownymi i świeckimi tworzymy sieć ludzi starających się ratować Kościół, który jest jak najlepsza matka, ale niestety chora na homo-raka. Tym bardziej trzeba ją ratować.

Czy inne osoby wypowiadają się podobnie?

Po tym artykule poparło mnie wielu świeckich, naukowców, księży, biskupów i kardynałów, otrzymałem za niego błogosławieństwo od samego papieża Benedykta XVI, który również mówi o tym problemie, o „homoseksualnych klikach” w Kościele. Papież Franciszek opisuje to jako „homoseksualne lobby”. Obaj papieże podkreślają, że absolutnie nie można wyświęcać mężczyzn o takich skłonnościach na księży. O tym lobby mówił w Polsce między innymi ks. kardynał Franciszek Macharski, arcybiskup Henryk Hoser, biskup Mirosław Milewski, ks. prof. Andrzej Kobyliński, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, prof. Ryszard Legutko i prof. Antoni Dudek. Bardziej szczegółowo tę mafię opisuje Frédéric Martel w książce „Sodoma”, czy arcybiskup Carlo Maria Vigano w swoich listach. Wiele wniosków autorów tych tekstów jest przesadzonych, nie do przyjęcia, jednak niestety, większość faktów tam opisanych miało i ma miejsce, znane są nam także z innych źródeł, a nikt im poważnie, wiarygodnie nie zaprzeczył. Niestety, musimy mieć świadomość, że podobnie, jak mafia ma wielkie wpływy na Sycylii, tak homomafia ma wielkie wpływy w Kościele, jej członkowie zajmują w nim wiele kluczowych stanowisk. Bez tego założenia nie da się zrozumieć tego, co działo się i dzieje w Kościele. To trzeba wiedzieć, żeby, choć częściowo te działania ograniczać, bronić się przed nimi - jak na Sycylii.

Czy taka wiedza o Kościele nie załamuje?.

Faktycznie, ja należę do ludzi wiedzących najwięcej złych rzeczy o Kościele, zapewne jeszcze o wiele więcej, niż pana Sekielski. Ale wiem też o wiele więcej od niego o dobrych, wspaniałych rzeczach związanych z Kościołem. Kościół ma różne choroby, wielkich grzeszników, ale ma też wielu największych świętych. Jest w nim przede wszystkim Chrystus, Maryja, sakramenty, łaska, czyli sam Bóg, który udziela się ludziom. Są w nim setki tysięcy sióstr i księży żyjących przyzwoicie, a nawet święcie, gotowi nawet na trudne misje i śmierć w obronie wiary. Są miliony wspaniałych małżeństw i rodzin, jest cały ocean dobra. To od każdego z nas zależy, jaką drogę wybierze. Czy pójdzie śladem księży bandytów czy drogą św. Maksymiliana Maria Kolbe, św. Jana Pawła II, bł. ks. Jerzego Popiełuszko czy ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego. Przed tygodniem miałem wykłady na Podolu, gdzie bolszewiccy ateiści zagłodzili miliony ludzi na najżyźniejszych ziemiach Europy. Zamordowali także tysiące Polaków i setki księży, bo ich najbardziej nienawidzili. Dziś obserwujemy podobną nienawiść w Polsce. Wystarczy posłuchać wystąpienia pana Leszka Jażdżewskiego. To jest bolszewicka nienawiść, która swego czasu doprowadziła do masowego mordowania inaczej myślących. W tej sytuacji nie można się jednak poddawać. Trzeba podkreślać, że Kościół to najlepsze i najświętsze, co mamy. Natomiast komuniści i narodowi socjaliści wspólnie zamordowali około trzech tysięcy polskich księży. W Hiszpanii komuniści zamordowali prawie 7 tysięcy duchownych, w Rosji ponad 90 tysięcy. W sumie ateiści tylko w tych trzech krajach zgładzili ponad 100 tysięcy duchownych.

Czyli tak naprawdę chodzi o wyrugowanie wpływów etyki katolickiej z przestrzeni publicznej?

Współcześni ateiści z analogiczną nienawiścią atakują Kościół, jak antysemici atakowali Żydów. Pamiętajmy, że taka nienawiść doprowadziła do zbrodni choćby na Podolu, w Archipelagu Gułag, w obozach koncentracyjnych w Auschwitz, Treblince i Dachau. Ateiści nie mogą teraz eksterminować duchownych i chrześcijan fizycznie, zatem stosują inną metodę. Starają się przynajmniej „uśmiercać ich medialnie” przy pomocy poniżania, uogólniania, szyderstwa i bluźnierstwa, tak, aby zniknęli ze sfery publicznej, społecznej, kulturowej, medialnej, politycznej. Żeby nie mieli na nią żadnego wpływu nawet, jeśli będą jeszcze egzystować gdzieś na marginesie społeczeństwa. To nowy totalitaryzm, znakomicie pisze o tym choćby francuska filozofka Chantal Delsol. Chodzi o zniszczenie jakichkolwiek wpływów chrześcijaństwa. Ateiści chcą mieć totalną władzę w mediach i wypchnąć stamtąd inaczej myślących. Tak robili komuniści i narodowi socjaliści. Nie tolerowali żadnych odrębności, to oni musieli mieć wszystko, pełnię wpływów i władzy.

Znaczące też jest, co w filmie zostaje pominięte, przemilczane, pomimo wiedzy jego twórców.

Tak, trzeba chociażby podkreślić, że większość przedstawionych przestępców to współpracownicy Służby Bezpieczeństwa, którzy zapewne właśnie dlatego poddali się bezpiece, dlatego zostali przez nią złamani, że byli pedofilami. Zostali przyłapani na obrzydliwych czynach i tym ich szantażowano. Później wchodzili w kolejne kręgi piekła. Najpierw dopuścili się zbrodni pedofilii, a potem dopuszczali się zbrodni judaszowo-kainowych, wydawali swoich braci w kapłaństwie. Można powiedzieć, że zapewne są bardziej „ich” niż „nasi”, są jak Judasz, który stanął bardziej po stronie oprawców, niż po stronie Chrystusa. Podobnie zrobili kapłani, którzy współpracowali z SB. To SB przede wszystkim z nich powinno się tłumaczyć. Bo dopuszczała ich dalsze zbrodnie pedofilskie, chroniła ich, byle zachować swoich agentów, zatem dla swojego interesu godziła się na duchową zagładę dzieci.

Czy tylko to zostaje przemilczane?

Nie, jest też kwestia homoseksualizmu przestępców. Panu Sekielskiemu to zapewne niechcący się udało, ale sam potwierdził, że ogromna większość przypadków pedofilii w Kościele dokonywana jest przez homoseksualistów. Kiedy starał się ze wszystkich sił pokazać najgorszych pedofilów, którzy pojawili się w Kościele na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, to widocznie nie mógł inaczej, niż pokazać siedmiu pedofilii homoseksualnych i tylko jednego, który molestował dziewczynki. Czyli około 88 procent jego bohaterów to geje w sutannach. I to potwierdza ogólne statystyki. Najbardziej wiarygodne badania w Kościele, szczególnie te w Stanach Zjednoczonych i Niemczech pokazuję, że 80 do 90 proc. przypadków pedofilii wśród duchownych jest natury homoseksualnej. Natomiast w tej liczbie w większości przypadków (do 80 proc.) to efebofilia, czyli typowe dla gejów zboczenie polegające na pociągu do dorastających chłopców.

Jak wytłumaczyć tak olbrzymią nad-reprezentację gejów wśród pedofilów w sutannach?

Ona jest najpierw typowa dla całości społeczeństwa. Szacuje się, że w społeczeństwie jest 1 proc. zdeklarowanych homoseksualistów, ale jednak wśród pedofilów, w zależności od grupy zawodowej, stanowią oni od 20 do 40 procent. Pedofile homoseksualni są też jeszcze bardziej bezwzględni, niż hetero, mają nawet do kilkudziesięciu ofiar, gdy tamci kilkanaście. Dyrektor chóru poznańskiego, Wojciech Krolopp, molestował lub zgwałcił około 400 chłopców i robił to także wtedy, gdy wiedział już, że jest chory na AIDS. Dla chwili przyjemności nie wahał się zarażać chłopców tę śmiertelną chorobą. Dlatego z pedofilii powinni się tłumaczyć także organizacje homoseksualne. Pan Robert Biedroń, który tak bardzo atakuje Kościół, czyni to niesłychanie obłudnie. Przecież on przede wszystkim powinien się wytłumaczyć, dlaczego wśród pedofilów jest tak wiele gejów (także w sutannach) i co on zrobił, robi i będzie robił, aby było ich jak najmniej? Aktywiści gejowscy powinni odpowiadać na te same pytania, co Kościół.

Czy film też o tym mimowolnie nie mówi?

Ta różnica między pedofilią homoseksualną a heteroseksualną jest też widoczna w filmie pana Sekielskiego. Przedstawiony tam ksiądz, który dopuszczał się aktów pedofilii heteroseksualnej, żałuje za to, przeprasza. Natomiast kapłan, który przyznaje się do pedofilskich czynów homoseksualnych, zarazem dalej je akceptuje i pochwala, dalej mówi, że wszystko jest w porządku, dalej racjonalizuje i wypiera swoją winę, swoje grzechy śmiertelne zagrażające zbawieniu. A czyni to, pomimo, że już stoi nad grobem, o krok od Sądu Ostatecznego i faktycznie niedługo po tych wypowiedziach umiera. Jakże bardzo trzeba się obawiać o jego los wieczny. Być może ten ksiądz umarł w grzechu śmiertelnym. Dopuścił się strasznych zbrodni, za które nie żałował. Ale to wewnętrzne zakłamanie jest typowe dla homoseksualistów. Tak bardzo okłamują siebie samych i innych, że trudno im wyhamować nawet, gdy stoją już w obliczu śmierci. Znam takich kapłanów z własnego doświadczenia. Przed czterema laty zostałem strasznie publicznie zaatakowany przez ks. Krzysztofa Charamsę z Watykanu. Odsądzał mnie od czci i wiary, znajdował wiele powodów, dla których powinienem zostać usunięty z uczelni i z kapłaństwa, za wszelką cenę chciał mnie wyrzucić z Kościoła. Potem okazało się, że on sam żyje w niesamowitej rozpuście homoseksualnej, w ciągłych grzechach śmiertelnych prawdopodobnie jeszcze od czasów seminaryjnych. Zatem świętokradczo sprawował sakramenty święte, świętokradczo odprawiał Mszę św., świętokradczo spowiadał i mówił kazania. Mnie natomiast znienawidził za to, że szczególnie jasno wypowiadam prawdę o grzechach homoseksualizmu. Zamiast się nawrócić wolał mnie unicestwić, to tak, jakby zamiast się leczyć z raka chcieć raczej zabić lekarza. Dwa przykłady, jak strasznej degeneracji może ulec sumienie księdza czynnego homoseksualisty. Tak może się stać, taki może być mechanizm upadku także księdza. My codziennie mamy do czynienia z rzeczami najświętszymi, jeśli je podepczemy, to cóż może nam jeszcze pomóc?

Ale z czego wynika jeszcze większa nad-prezentacja gejów pośród pedofilii w sutannach? W społeczeńst20-40 procent, pośród duchownych 80-90 procent?

Przede wszystkim z nad-prezentacji gejów pośród duchownych. W różnych diecezjach, zakonach może ich być nawet dziesięć procent i więcej, a im wyżej, tym może być gorzej. Niestety, niektórzy mężczyźni swoje skłonności homoseksualne próbują ukryć pod sutanną lub habitem pomimo wyraźnych zakazów Kościoła. Czynią to na zgubę swoją i innych, bo właśnie w czysto męskich wspólnotach ich skłonności dopiero mogą wybuchnąć. Potem mamy takie przypadki w Kościele, jak kardynał Theodore McCarrick, który molestował i gwałcił małych chłopców, ale również kleryków oraz współżył z dorosłymi duchownymi. A to był najbardziej wpływowy kardynał Stanów Zjednoczonych! Podobnie żył Keith O’Brien, jedyny kardynał Szkocji oraz Hans Hermann Groër, najważniejszy kardynał Austrii. Analogicznie postępował arcybiskup Józef Wesołowski, nuncjusz apostolski, czyli osoba, która ma największy wpływ na to, kto zostanie biskupem. Innym tragicznym przykładem jest biskup Gustavo Zanchetta z Argentyny, który wykorzystywał seksualnie kleryków własnego seminarium. Jako bliski znajomy papieża Franciszka mógł tym łatwiej szantażować ich i wypierać się swojej winy. Kolejnym przypadkiem jest inny znajomy papieża Franciszka, Juan Barros z Chile, który pomimo protestów księży, polityków i świeckich był przez niego utrzymywany na stanowisku biskupa Osorno (gdyż jako jego znajomy mógł zapewne tym łatwiej go okłamywać). Jednak dowody winy jego i innych biskupów, ich głębokie uwikłanie w pedofilię homoseksualną lub jej tuszowanie sprawiły w końcu, że cały Episkopat Chile został zmuszony do podania się do dymisji. Jak widać, tacy duchowni nie mają skrupułów nawet w okłamywaniu papieża. Tacy homoseksualni prałaci oczywiście na ogół starają się też chronić duchownych przestępców, którzy nieraz są też ich towarzyszami lub nawet wspólnikami w sodomskich grzechach. Co gorsza, oni takich duchownych właśnie wspierają i promują na wyższe stanowiska, „podobni” mianują „podobnych”, a potem ci „podobni” dalszych „podobnych”… Przecież możliwie cała władza powinna zostać w kręgu „rodziny” (homoseksualnej). I nagle okazuje się, że takich ludzi mamy w Kościele cały legion. Nieraz bowiem zasadniczym, faktycznym warunkiem mianowanie na wyższe stanowisko staje się skłonność homoseksualna kandydata albo przynajmniej „homopoddanie”, czy gwarancja, że kandydat w niczym takim środowiskom nie zaszkodzi - jakkolwiek nie jest to jeszcze zapisane w Prawie Kanonicznym. Inne przymioty kandydata mają faktycznie mniejsze znaczenie – jakkolwiek teoretycznie są one tam zapisane. W ten sposób powstają owe „homoseksualne kliki”, o których tak wiele mówi Benedykt XVI, które jak nowotwór niszczą Kościół. W ten sposób na najwyższe stanowiska w Kościele mogą dochodzić ludzie o przerażająco niskim poziomie intelektualnym, moralnym i duchowym, którzy nie dbają ani o dzieci, ani o Kościół, tylko o siebie i swoją grupę.

Czy nie można zatrzymać takich awansów?

Jeżeli gdzieś właściwie cała władza jest w rękach lawendowej mafii, to praktycznie jest to niemożliwe, oni i tak zawsze mianują swoich. Wszelkie negatywne informacje o członkach miejscowych homolobby w biurach Nuncjatur i Watykanu zawsze „dziwnie” zaginą. Wtedy jedyną drogą pozostaje publiczny protest lub media czy sąd. Jednak konsekwencje zaniechań, grzechów i skandali wywołanych przez pedofilii i innych członków lawendowej mafii ponosi cały Kościół, ponoszą świeccy, którym utrudniają one drogę zbawienia. Ponoszą normalni, przyzwoici, ciężko pracujący księża. I wszyscy mamy tego dosyć. Za cynizm i grzechy małej, ale wpływowej grupy płaci cały Kościół.

Czy są narzędzia, które pozwalają zablokować drogę homoseksualistom do kapłaństwa?

Kiedy tylko Benedykt XVI został papieżem, zaraz wprowadził zakaz wyświęcania homoseksualistów na księży, bo dobrze wiedział, co się dzieje w Kościele, skąd wzięła się plaga pedofilii. Potem ten zakaz rozszerzono o zakaz przyjmowania homoseksualistów do seminariów. Papież Franciszek kilka razy potwierdzał te decyzje. Podczas przyjmowania do seminariów są przeprowadzane testy psychologiczne. Jednak ich wyniki nie są pewne. Często homoseksualiści, którzy idą do seminariów, są instruowani przez swoich kolegów, przez duchownych homoseksualistów, których są partnerami, jak w nich oszukiwać. Najgorsze jest to, że czasami seminariami czy diecezjami zarządzają duchowni homoseksualiści, którzy preferują i wyświęcają podobnych im mężczyzn, a zwalczają normalnych. Niektórzy prowincjałowie jezuitów czy rektorzy diecezjalni w USA zachęcają nawet homoseksualistów do wstępowania do seminariów – wbrew oczywistym zakazom papieży! Normalny chłopak często nie ma co szukać w takich seminariach. Musi uciekać, bo będzie tam molestowany czy nawet gwałcony. Z seminariów jest robiona wtedy Sodoma i Gomora, które do swojego grzechu usiłują wciągnąć także każdego nowoprzybyłego – żeby był „swój”.

Czy można postawić tezę, że lobby homoseksualne w Kościele kryje pedofilię?

Oczywiście. Na filmie Sekielskiego też pokazano, że pedofile byli chronieni w Kościele przez mafię homoseksualną. Była nawet informacja, że ksiądz, który molestował, doprowadził do śmierci ministranta. Ksiądz nie poniósł odpowiedzialności, ale był przenoszony z miejsca na miejsce. Odpowiedzialność za tę śmierć ponosi ten ksiądz, ale i ten, kto go chronił, kto go przenosił. Tak działają te mechanizmy. Przecież pedofil homoseksualista na ogół dobrze wie, że jego przełożony jest także homoseksualistą. Jeżeli kard. McCarrick, który sam gwałcił chłopców, otrzymał skargę, że jego podwładny jest pedofilem, czy poszedł z tym do Watykanu czy na policję? Nie, raczej takiego typu hierarcha robił wszystko, żeby go chronić, bo mógł być też przez niego szantażowany. Jeżeli abp Józef Wesołowski otrzymał raport, że na podległym mu terenie działał pedofil taki, jak on sam, to przekazał go do Watykanu? Raczej na pewno dokument trafił do niszczarki. Sprawie ucięto głowę. Nie prowadzono jej dalej. Pisanie do takich nuncjuszy to jakby wrzucanie kamieni w wodę.

A mimo to Tomasz Sekielski w ogóle nie mówi o związkach pedofilii z homoseksualizmem. To absurdalne, że chce rozwiązywać problem nie mówiąc ani słowa o jego zasadniczym źródle. Widać, że chce bronić dzieci, ale nie aż tak, żeby narazić się lobby homoseksualnemu. To podobnie, jakbyśmy starali się rozwiązać problem gwałtów mówiąc słusznie, jakie to straszne czyny, ale przemilczalibyśmy zarazem, że 99 proc. gwałtów dokonują mężczyźni – żeby im nie było przykro, żeby ich „nie stygmatyzować”. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu – właśnie dla dobra dzieci, dla wskazania miejsc największego ryzyka. Tego już nie da się dłużej ukrywać. Jeszcze raz podkreślam, że około 80 proc. aktów pedofilii w Kościele jest natury homoseksualnej, a ich sprawców kryła i kryje mafia homoseksualna. I to jest właśnie kolejny, przepotężny argument przeciw homoseksualizmowi. Jak niedobra musi być ta skłonność, skoro ci, którzy jej ulegają, dopuszczają się rzeczy najgorszych. Z Kościoła, który ma być miejscem zbawienia, czynią miejsce piekielne. Seminaria i plebanie, nowicjaty i klasztory, szkoły i kurie niemal nałogowo zamieniają w miejsca sodomskie. Rujnują to, co mamy najcenniejszego, najważniejszego, z drogi do Nieba czynią drogę zatracenia.

Dlaczego księża odpowiedzialni za czyny pedofilskie byli chronieni?

Powody były różne. Kilkadziesiąt lat temu wiedza o pedofilii nie była tak rozwinięta, jak dzisiaj. Nie wiedzieliśmy, że z tego zwyrodnienia bardzo ciężko wyleczyć sprawcę. Nawet przyzwoici biskupi mogli myśleć, że to jakieś chwilowe szaleństwo, które się nie powtórzy. Było też naturalne ukrywanie brudów. Nikt nie chce swoich największych niepowodzeń opowiadać na zewnątrz. Dzieci nie chcą się chwalić w szkole, że rodzice się pokłócili czy pobili. To naturalna reakcja. Kolejna i najważniejsza przyczyna jest jednak taka, że lobby homoseksualne ma tak wielkie wpływy w Kościele.

Ale podobne wpływy ma lobby pedofilskie w świecie. Tak wielkie, że pedofilię nazywa się nawet „cichy holokaustem naszych czasów”. Afery w Belgii, na Litwie czy w Wielkiej Brytanii pokazały jak bardzo pedofile są umocowani w establishmencie politycznym i jak ogromną mają władzę. To jest cały przemysł zbrodni na dzieciach, a pokazuje to choćby ogrom pornografii pedofilnej oraz turystyki pedofilnej, która dotyka szczególnie takie biedne kraje, jak Dominikana, Filipiny i Tajlandia. Zachowajmy wierność proporcjom, księża są tu tylko kroplą w oceanie. Na ogólna liczbę pedofilii siedzących w więzieniach tylko kilku z nich to księża. W Polsce jeden ksiądz pedofil przypada może na około tysiąc innych, a w Stanach Zjednoczonych na około trzy tysiące. Więc jeżeli rzeczywiście chodzi nam o dzieci, a powinno o nie nade wszystko nam chodzić, trzeba zająć się wszystkimi po równo. Każda grupa zasługuje na film, jaki nakręcił o Kościele Tomasz Sekielski. Może on teraz wreszcie nakręci film o pedofilii pośród gejów albo pośród reżyserów? Ma przecież najlepsze dane ku temu, najlepiej zna właśnie do środowisko - Polańskiego, Wajdę i innych …
ks. prof Oko o pedof ...
Kategoria: ideologia Gender
emo
Mk12,35-37

Mesjasz Synem Bożym10

35 Nauczając w świątyni, Jezus zapytał: «Jak mogą twierdzić uczeni w Piśmie, że Mesjasz jest Synem Dawida? 36 Wszak sam Dawid mówi w Duchu Świętym: Rzekł Pan do Pana mego: Siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjaciół Twoich pod stopy Twoje11. 37 Sam Dawid nazywa Go Panem, skądże więc jest [tylko] jego synem?» A wielki tłum chętnie Go słuchał
.
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
(J 14,7-14)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście”. Rzekł do Niego Filip: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wy starczy”. Odpowiedział mu Jezus: „Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: "Pokaż nam Ojca?" Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię”.
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
(Dz 13,44-52)
W następny szabat po kazaniu Pawła w synagodze w Antiochii Pizydyjskiej zebrało się niemal całe miasto, aby słuchać słowa Bożego. Gdy Żydzi zobaczyli tłumy, ogarnęła ich zazdrość, i bluźniąc sprzeciwiali się temu, co mówił Paweł. Wtedy Paweł i Barnaba powiedzieli odważnie: „Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan. Tak bowiem nakazał nam Pan: "Ustanowiłem cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi”. Poganie słysząc to radowali się i uwielbiali słowo Pańskie, a wszyscy, przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli. Słowo Pańskie rozszerzało się po całym kraju. Ale Żydzi podburzyli pobożne a wpływowe kobiety i znaczniejszych obywateli, wzniecili prześladowanie Pawła i Barnaby i wyrzucili ich ze swych granic. A oni otrząsnąwszy na nich pył z nóg, przyszli do Ikonium, a uczniów napełniało wesele i Duch Święty.
Moim zdaniem odnosi ...
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
Mk11,12-14 20-25
Nieurodzajne drzewo figowe3

12 Nazajutrz, gdy wyszli oni z Betanii, uczuł głód. 13 A widząc z daleka drzewo figowe, okryte liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz przyszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. 14 Wtedy rzekł do drzewa: «Niech nikt nigdy nie je owocu z ciebie!» Słyszeli to Jego uczniowie.

Wiara i modlitwa6

20 Przechodząc rano, ujrzeli drzewo figowe uschłe od korzeni. 21 Wtedy Piotr przypomniał sobie i rzekł do Niego: «Rabbi, patrz, drzewo figowe, któreś przeklął, uschło». 22 Jezus im odpowiedział: «Miejcie wiarę w Boga! 23 Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze: "Podnieś się i rzuć się w morze", a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie. 24 Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. 25 A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze»7.
Wiara i Cuda
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
(J 14,1-6)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę”. Odezwał się do Niego Tomasz: „Panie, nie wiemy dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?” Odpowiedział mu Jezus: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”.
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
sahcim napisał:
Jacek.J napisał:
Ależ jak wyznaję Jezusa jako swojego Pana i Boga. I tak robi każdy ŚJ.
Nie uznajemy tylko Jezusa za Boga Najwyższego [wszechmocnego] bo tym jest tylko i wyłącznie jego Ojciec Jehowa Bóg.
No dobra Jacku...skoro uznajesz w osobie Jezusa Boga ale nie tego który jest Najwyższy, to dlaczego wyznajesz swoim Panem i Bogiem kogoś innego(inną osobę) niż nakazuje Najwyższy? i gdzie w Piśmi jest napisane, że można wyznawać(powtarzam wyznawać) swoim Panem i Bogiem innego Boga poza Najwyższym ?? Jacek.J napisał:
Sam Jezus nauczał;

Jan 10: 34 Jezus im odrzekł: „Czy w waszych Pismach nie napisano: ‚Powiedziałem: „Jesteście bogami”’? 35 Bóg więc nazwał ‚bogami’ tych, przeciw którym sam się wypowiadał — a przecież Pism nie można unieważnić. 36 Jak w takim razie mnie — którego Ojciec uświęcił i posłał na świat — możecie posądzać o bluźnierstwo, bo powiedziałem, że jestem Synem Bożym?
No i gdzie tutaj masz powiedziane, że możesz kogoś innego niż tylko Boga Najwyższego wyznawać(powtarzam - wyznawać) swoim Panem i Bogiem oraz czy możesz wskazać w nauczaniu apostolskim(Dziejach Ap, Listach czy Apokalipsie) taką praktykę żeby ktoś z uczniów Pańskich wyznawał Panem i Bogiem kogoś innego poza Bogiem Najwyższym ?
Kłamstwa Sekty Bibli ...
Kategoria: Sekty, inne Religie
emo
W rozdziale 14, werset 1, czytamy, że sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych miało wypisane na czole imię Baranka i imię jego Ojca. Ci którzy poszli za Barankiem i za dwunastoma apostołami oraz ci, którzy posłuszni Ojcu przyszli z dwunastu pokoleń Izraela, stanowią teraz jedną wspólnotę. Stare łączy się z Nowym, aby Syn Boga Izraela wraz ze swoimi świętymi objął pełnię panowania (12 x 12 x 1000) nad światem. Święty Jan widzi wielki tłum tych, którzy należą do 144 000. Tak wielki, że nikt nie mógł ich zliczyć (Ap 7,9). Gdyby traktować tę liczbę dosłownie, a nie symbolicznie, trudno byłoby wytłumaczyć wspomnianą niemożliwość policzenia zbawionych. W wersecie 4 (Ap 14) czytamy, że ci zbawieni nie splamili się obcowaniem z kobietą. Nie należy tego rozumieć, że wśród nich znajdą się tylko mężczyźni, którzy nigdy nie współżyli z kobietą. Do grona zbawionych wejdą jedynie ci, którzy nie zdradzili Boga obcując z innymi bogami i nie splamili się z wielką nierządnicą „pijaną krwią świętych i krwią świadków Jezusa”, o której mowa w rozdziale 17.

Zbawieni śpiewają przed tronem Baranka pieśń, której nikt inny nie mógł się nauczyć prócz 144 tysięcy (Ap14,3). Cóż to za pieśń? Najprawdopodobniej tej samej treści, jaką śpiewały cztery postacie i 24 starców do melodii modlitw świętych (Ap 5,8-10. 12-14) oraz aniołowie (Ap 7,11).

Godzien jesteś wziąć księgę i otworzyć jej pieczęcie
bo zostałeś zabity i pozyskałeś dla Boga swoją krwią
ludzi z każdego pokolenia… (por. Ap 5,9)
Baranek zabity jest godzien wziąć potęgę i bogactwo,
i mądrość, i moc, i cześć, i chwałę, i uwielbienie… (por. Ap 5,12)
Zasiadającemu na tronie i Barankowi
uwielbienie i cześć, i chwała, i moc na wieki wieków (por. Ap 5, 13b).
Uwielbienie i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc,
i potęga Bogu naszemu na wieki wieków. Amen (por. Ap 7,11b).

Jest to pieśń śpiewana w sercu (Ef 5,19). Nie wystarczy więc nauczyć się słów. Trzeba ją sercem śpiewać, całym swoim życiem. A to wystarczy, aby być zaliczonym do grona zbawionych.
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
sahcim napisał:
Jacek.J napisał:
Ależ jak wyznaję Jezusa jako swojego Pana i Boga. I tak robi każdy ŚJ.
Nie uznajemy tylko Jezusa za Boga Najwyższego [wszechmocnego] bo tym jest tylko i wyłącznie jego Ojciec Jehowa Bóg.
No dobra Jacku...skoro uznajesz w osobie Jezusa Boga ale nie tego który jest Najwyższy, to dlaczego wyznajesz swoim Panem i Bogiem kogoś innego(inną osobę) niż nakazuje Najwyższy? i gdzie w Piśmi jest napisane, że można wyznawać(powtarzam wyznawać) swoim Panem i Bogiem innego Boga poza Najwyższym ?? Jacek.J napisał:
Sam Jezus nauczał;

Jan 10: 34 Jezus im odrzekł: „Czy w waszych Pismach nie napisano: ‚Powiedziałem: „Jesteście bogami”’? 35 Bóg więc nazwał ‚bogami’ tych, przeciw którym sam się wypowiadał — a przecież Pism nie można unieważnić. 36 Jak w takim razie mnie — którego Ojciec uświęcił i posłał na świat — możecie posądzać o bluźnierstwo, bo powiedziałem, że jestem Synem Bożym?
No i gdzie tutaj masz powiedziane, że możesz kogoś innego niż tylko Boga Najwyższego wynazwać(powtarzam - wyznawać) swoim Panem i Bogiem oraz czy możesz wskać w nauczaniu apostolskim(Dziejach Ap, Listach czy Apokalipsie) taką praktykę żeby ktoś z uczniów Pańskich wyznawał Panem i Bogiem kogoś innego poza Bogiem Najwyższym ?
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
J 16,12-15

12 Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. 13 Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. 14 On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. 15 Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
1 J 5,18-20

18 Wiemy, że każdy, kto się narodził z Boga, nie grzeszy,
lecz Narodzony z Boga strzeże go,
a Zły go nie dotyka6.
19 Wiemy, że jesteśmy z Boga,
cały zaś świat7 leży w mocy Złego.
20 Wiemy także, że Syn Boży przyszedł i obdarzył nas zdolnością rozumu,
abyśmy poznawali Prawdziwego.
Jesteśmy w prawdziwym Bogu,
w Synu Jego, Jezusie Chrystusie.
On zaś jest prawdziwym Bogiem
i Życiem wiecznym.
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
1 Kor 12,1-11

Charyzmaty Ducha Świętego

12
1 Nie chciałbym, bracia, byście nie wiedzieli o darach duchowych. 2 Wiecie, że gdyście byli poganami, ciągnęło was nieodparcie ku niemym bożkom. 3 Otóż zapewniam was, że nikt, pozostając pod natchnieniem Ducha Bożego, nie może mówić: «Niech Jezus będzie przeklęty!». Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: «Panem jest Jezus»1. 4 Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; 5 różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; 6 różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich. 7 Wszystkim zaś objawia się Duch dla [wspólnego] dobra. 8 Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości2 słowa, drugiemu umiejętność poznawania2 według tego samego Ducha, 9 innemu jeszcze dar wiary3 w tymże Duchu, innemu łaska uzdrawiania w jednym Duchu, 10 innemu dar czynienia cudów, innemu proroctwo4, innemu rozpoznawanie duchów4, innemu dar języków4 i wreszcie innemu łaska tłumaczenia języków4. 11 Wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce.
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo Kłamstwa Sekty Bibli ...
Kategoria: Sekty, inne Religie
emo
opoka.org.pl/biblioteka/I/IR/da_swiadkowie02.html

Całe towarzystwo założył Charles Taze Russell, chociaż nie do końca bo 16 lutego 1881 roku założono Towarzystwo Traktatowe – Strażnica Syjońska, a prezesem został W.H.Conley (o którym o dziwo nikt nie wspomina, ciekawe dlaczego?), a sekretarzem i skarbnikiem nie kto inny jak - C.T.Russell., uważany przez wielu świadków za pierwszego prezesa, nic bardziej mylnego. No dobrze, ale kim był C.T. Russell? Wychowywany był w rodzinie prezbiteriańskiej sam przyłączył się do kościoła kongregacjonalistów. Karty członkowskie Russella do Masonic Knight Templar (templariuszy) znajdują się w Loży Matce – Niebieskiej Loży w Dublinie w Irlandii. Loża ta należy do Grand Lodge Pensylwanii. Odkrył to Fritz Springmeier, który napisał książkę „The Watchtower & the Masons”. Russell był także członkiem Rytu Szkockiego.
W rejestrze książki „Occult Theocracy” wśród Rothschildów, Jacoba Schiffa i innych prominentnych wolnomularzy został również przywołany Charles Taze Russell – jako znaczący członek Loży. Nie ulega więc wątpliwości, że Russell był wolnomularzem i to wysoko postawionym. Wolnomularski znak skrzydeł Amona-Ra, egipskiego boga słońca, stanowi szczególny atrybut Russella. Russell często używał tego emblematu w swoich pismach, rozprawach i książkach. Umieszczony np. na Wykładach Pisma Świętego. Podczas jego niezliczonych przemówień zawsze towarzyszył mu emblemat przedstawiający krzyż i koronę. Emblemat ten pojawia się również z lewej strony, u góry karty tytułowej „Strażnicy” i innych pism pastora.
Chodzi tu o oznakę wolnomularskiego zakonu templariuszy (zwanego także „Rycerzami Świątyni”. Zaskakuje barwa krzyża: zawsze czerwona. Krzyż Russella również był czerwony. Wszystkie kolorowe wydania nadzwyczajne „Strażnicy:” zamieszczą czerwony krzyż.

W prawym górnym rogu strony tytułowej „Strażnicy” znajdujemy drugi dowód rzeczowy: symbol największej obediencji zakonu templariuszy w Stanach Zjednoczonych Grand Encampment. Innym elementem godnym uwagi jest wschód słońca, który pojawia się na stronach tytułowych pierwszych publikacji Russella i „Strażnicy”. Jego symbolika wywodzi się z wolnomularstwa. Nauka piramidologii jest bardzo popularna wśród wolnomularzy. Russell prowadził szczegółowe studia nad symboliką piramidy. Russell w książkach i kazaniach stale używa typowych wolnomularskich wyrażeń takich jak „Wielki Budowniczy Wszechświata”, „Porządek”, „Wielki Mistrz”, „Światło”, „Kapłaństwo”. Russell zarządził, żeby na jego grobie została wzniesiona wolnomularska piramida. Tablica nagrobkowa została ustawiona nieopodal, żeby zmylić prawdziwe miejsce pochówku pod piramidą. Ceremonie spalenia jego ciała i pochówku odbywały się zgodnie z rytem Czerwonego Krzyża. Grób Russella stoi niedaleko świątyni masońskiej. Nie wierzył do końca w nauki kościoła dlatego kiedyś trafił na spotkanie adwentystów i to skłoniło go do bardziej wnikliwego czytania Biblii i tak w 1870r powstaje jak to określono klasa studiów biblijnych.



www.miesiecznikegzorcysta.pl/wiara-i-rozum/item/1765-bog-masonow



W dokumentach Kościoła masonerię określało się m.in. jako pomocników szatana na ziemi. To określenie wskazuje, że mistrzem i przewodnikiem jest dla masonów szatan. Czy oznacza to, że doktryna masońska stanowi typ satanizmu?

W dokumentach Kościoła masonerię określało się też jako ściek nieczysty wszystkich sekt. Dlaczego? Oto doktryna masońska nawiązuje do misteriów antycznych, szczególnie misteriów Izydy, Mitry (irańskiego boga słońca), mistyki żydowskiej, tradycji hermetycznej Wschodu, teozofii, okultyzmu. Masoni za swoich mistrzów uznają Pitagorasa (jednego z guru tajnej religii elit greckich – orfizmu) i Maniego (twórcy manicheizmu). W ramach doktryny masońskiej pojawiają się elementy różnych pogańskichkultów, hinduizmu, ale też spirytyzmu czy parapsychologii.

Na 32. stopniu wtajemniczenia masoni przechodzą na islam, by na 33. go opuścić i osiągnąć „religijne szczyty”.

Masoni nazywają siebie „synami światła”. Mówią przy tym o „trzech wielkich światłach”: Biblii, Koranie i Talmudzie, oraz o tym, że przechodzą ze świata ciemności ku światłu, a więc ku lepszemu życiu. Źródłem światła jest „gwiazda płomienista pięcioramienna”, która, jak mówią, stanowi ich gwiazdę betlejemską. Albert Pike, jeden z czołowych ideologów wolnomularstwa, mówi też o księciu światła – lucyferze.
Kłamstwa Sekty Bibli ...
Kategoria: Sekty, inne Religie
emo
archiwum.milujciesie.org.pl/nr/temat_numeru/prawda_was_wyzwoli_nawrocenie.html

Prawda was wyzwoli. Nawrócenie świadka Jehowy

W poprzednim numerze przedstawiliśmy postać Kena Guindona, który pod wpływem manipulacji matki swego przyjaciela uwierzył w to, że: imię Boże to Jehowa (a nie Jahwe, jak wynika z badań biblijnych); Trójca Święta nie istnieje; dusza jest śmiertelna; Bóg nie pali złych ludzi w piekle; cały świat prześladuje prawdziwych chrześcijan, to znaczy świadków Jehowy; Królestwo Boże zostało założone w 1914 r., wszystkie religie pochodzą od szatana – z wyjątkiem religii świadków Jehowy. Porzucił więc wiarę katolicką. Oto dalszy ciąg jego historii...
(Czytaj część 1)
Zarabianie na zbawienie

W Betel (Domu Bożym – sercu ziemskiej organizacji Jehowy w Brooklynie) Ken był odpowiedzialny za dziewiąte piętro drukarni. Zatrudniał studentów, którzy przychodzili tam pomagać. Wśród nich była Monika. I choć nie miał zamiaru od razu się żenić, gdyż cała jego przyszłość była tam, w siedzibie Jehowy, jednak bardzo szybko się zakochał. Kiedy Monika wyjechała jako misjonarka na Wybrzeże Kości Słoniowej, w geście rozpaczy poszedł do prezydenta Towarzystwa N.G. Knorra, przedstawił sytuację i wyraził chęć przejścia kursu Gilead, żeby również móc pojechać jako misjonarz na Wybrzeże. Jego praca misyjna była bardzo podobna do tej, jaką wykonywał, będąc pionierem specjalnym. Ze swą sympatią spotykał się raz w miesiącu, a na ich natychmiastowy ślub nie pozwalały polecenia z biura prezydenta, gdyż Monika miała przebyć najpierw dwa lata misyjnej posługi. Pewnego dnia Ken, wracając ze spotkania z nią, źle się poczuł. Był zmuszony położyć się do łóżka. Nie wzywał lekarza, ponieważ nie miał pieniędzy (dostawał jedynie siedem dolarów na miesiąc). Po trzech dniach, będąc u kresu sił, dał się zaprowadzić do szpitala. Lekarz stwierdził polio. Konieczne było długie leczenie, a następnie dwanaście miesięcy rehabilitacji w siedzibie świadków w Paryżu. W końcu powrócił na Wybrzeże. Zaraz potem ożenił się z Moniką i objęli razem nową placówkę. Był szczęśliwy, a jednak mimo wszystko odczuwał często jakąś pustkę, pragnienie, którego nic nie zaspokajało; miał wrażenie, że czegoś mu brakuje.

Komplikacje

Wkrótce okazało się, że Monika jest w ciąży. Dla nich, którzy z niecierpliwością oczekiwali końca świata i nie chcieli mieć dzieci, była to prawdziwa katastrofa. Regulamin w tej kwestii jest bowiem bardzo jasny – na misjonarzy wybiera się nieżonatych mężczyzn i niezamężne kobiety albo małżeństwa bez dzieci. Gdy ma się urodzić dziecko, rodzice muszą opuścić misję. To zastrzeżenie pokazuje, w jaki sposób centrala – wydając jak najmniej pieniędzy – używa czy nawet eksploatuje misjonarzy.
Monika miała nadzieję, że straci dziecko i że będą mogli nadal wraz z mężem pracować na misjach. Prezydent Towarzystwa zażądał jednak, by natychmiast ich odesłano. A jeszcze mocniej rozczarowali się po wizycie Kena u prezydenta Knorra. Okazało się, że o pieniądze i o pomoc mogą prosić tylko swoją rodzinę (ciągle nastawioną wrogo do świadków Jehowy), choć Towarzystwo zawsze zapewniało, że jest dla nich matką. Młodzi małżonkowie opuścili zatem Wybrzeże Kości Słoniowej. Przez krótki czas mieszkali u rodziców Moniki, a potem u rodziców Kena, który po kilku tygodniach poszukiwań uświadomił sobie, jak trudno jest znaleźć pracę. Wprawdzie potrafił robić wiele rzeczy, ale nie miał żadnych kwalifikacji zawodowych. Jego dotychczasowym zajęciem było chodzenie po domach, „propaganda” i „głoszenie”. Na szczęście po pewnym czasie udało mu się zostać przedstawicielem agencji ubezpieczeniowej. Podczas nauki marketingu szybko zauważył, że używane w nim metody są dziwnie podobne do tych, z których korzystał, chodząc po domach.
W czerwcu, nie bez trudu, urodził się im syn, którego niemal utracili ze względu na zakaz transfuzji krwi obowiązujący świadków Jehowy. Trzeba dodać, że – jak pisze Andrzej Wronka w swej publikacji Świadkowie Jehowy bez mitów – w 1940 r. drugi prezes korporacji Strażnica chwalił transfuzję krwi na łamach angielskiej Pociechy (Consolation, 25 XII 1940, s. 19), a już w 1945 r. trzeci prezes Strażnicy zakazał jej (Strażnica, nr 10/1995, s. 25), wprowadzając od 1961 r. wykluczenie ze zboru za jej zastosowanie. Być może w przyszłości Towarzystwu Strażnicy objawi się „nowe światło” w tej sprawie i będzie można transfuzję przyjmować, bo obecne rozumienie słowa Bożego okaże się błędne? Jak się wówczas będzie czuło tysiące świadków, którzy potracili swych bliskich, nie zezwalając na transfuzję krwi?

Poszukiwanie

Ciągłe i te same nauki oraz „profetyczne” spekulacje o bliskim już końcu zaczęły wreszcie nudzić Kena, który potrzebował duchowego pokarmu, pocieszenia i umocnienia. Jak pisał: „Nigdy nie zakosztowałem tej cichości, tego »lekkiego brzemienia«, o którym mówił Chrystus: »Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie« (Mt 11, 28-30). Religia, która zmuszała do zdobywania zbawienia własnymi siłami, przygniatała mnie coraz bardziej. Ostatecznie zdałem się na Boga w Jego słowie, odkładając przy tym na bok wszystkie książki Towarzystwa”. Zaczął poszukiwać, czytając Pismo św. bez pomocy książek Towarzystwa. Odkrył, że Biblia uczy, iż chrześcijanie tworzą jedno Ciało, którego jedyną nadzieją jest bycie w niebie razem ze swoją Głową – Chrystusem. A tymczasem świadkowie Jehowy ciągle powtarzali, że są dwie „kategorie” nadziei: jedna dla stu czterdziestu czterech tysięcy wezwanych do życia w niebie i druga – dla chrześcijan, którzy będą żyli wiecznie na ziemi. Jakaż sprzeczność między tym, w co wierzył, a tym, czego uczy Pismo! Postanowił więc przeczytać w całości Nowy Testament – sam, bez uprzedzeń i przesądów. Postawił sobie za cel przebadanie z bliska tego, co Pismo św. mówi na temat zbawienia i boskości Jezusa Chrystusa. W sposób szczególny zainteresowała go Trójca Święta. Tak opisywał swoje poszukiwania: „Moje rozumowanie jest bardzo proste: jeżeli to prawda, że Jezus jest równy Ojcu, to świadkowie Jehowy są w błędzie. Napotkałem następujący werset: »Otóż zapewniam was, że nikt, pozostając pod natchnieniem Ducha Bożego, nie może mówić: Niech Jezus będzie przeklęty! Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: Panem jest Jezus (Kor 12, 3). Pojąłem, że Pan to Jezus – Syn Boży, i że ma On tę samą naturę co Jego Ojciec – i tym samym jest Mu równy. Ale żeby w to uwierzyć, jest konieczne, by mi to ukazał Duch Święty, by On pomógł to zrozumieć sercem, a nie umysłem. Duch Święty jest wierny i przychodzi z pomocą naszej słabości, jeśli choć trochę zechcemy Go wzywać. I rzeczywiście: Duch Święty przyszedł mnie oświecić i nagle pojąłem, jakby przez objawienie, że Jezus nie jest »jakimś« bogiem, jak mówią świadkowie Jehowy, lecz że jest Bogiem prawdziwym i że umarł na krzyżu, by mnie zbawić. Jakaż cudowna nowina! Cóż za łaska, cóż za miłość ze strony Boga – stał się dla mnie człowiekiem i dla mnie umarł! Padłem na kolana i wyznałem Panu swoje grzechy, i uznałem, że sam z siebie nigdy nie byłbym w stanie się zbawić, że bez Niego nie ma dla mnie żadnej nadziei. Oddałem w Jego ręce swoje życie i prosiłem, by mnie zbawił, by mnie zachował od bezmyślnego słuchania ludzkich organizacji. Od tego momentu odkrywam łaskę bycia dzieckiem Bożym, we wszystkich staram się widzieć Jego oblicze i Jemu się podobać (por. Ga 1, 10). Po szesnastu latach błędnej drogi muszę teraz uznać, że się pomyliłem, że daleko odszedłem od Bożej prawdy i że nadszedł czas, by powiedzieć do Pana: »Ojcze, przebacz mi!« i by wrócić do domu”.
Był to dla niego czas podsumowania życia i weryfikacji planów na przyszłość. Po raz pierwszy zdał sobie sprawę, że pójście za radami Towarzystwa może przynieść jego rodzinie żałosne, katastrofalne wręcz konsekwencje, tym bardziej że nie mieli zabezpieczenia socjalnego.
Pisząc osobisty list, zerwał ze świadkami Jehowy. Na zebraniu, podczas którego oficjalnie usunięto go z Towarzystwa, odparł wszystkie argumenty przeciwko chrześcijaństwu – umocniony tą wolnością, jaką może dać tylko Chrystus: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8, 32). Na pożegnanie powiedział: „Mam dużo szacunku dla tych wszystkich ludzi. Są oni szczerzy w postępowaniu, jeśli nawet są całkowicie w błędzie. Wszystko to, czego wraz z nimi szukałem przez tyle lat – życie, pokój i miłość – znalazłem teraz w »Jezusie Chrystusie, On zaś jest prawdziwym Bogiem i Życiem wiecznym«” (1 J 5, 20).

Twoja odpowiedź

Nasuwa się pytanie: dlaczego pomimo tylu sprzeczności i niedorzeczności Organizacja zwodzi nowych członków i zatacza coraz szersze kręgi? Być może dlatego, że godzimy się na przeciętność – letniość wiary i nie jesteśmy ani zimni, ani gorący? Może czas zapytać siebie samego: Jak zgłębiam swoją wiarę, czy znam jej zasady i czy nimi żyję? Czy poznaję Chrystusa przez poznawanie Pisma św.? A może wystarczą dwa lub trzy wersety wyciągnięte z całości zacytowane przez świadka Jehowy, by zachwiać moją wiarą? Może zachowanie dziesięciorga przykazań wydaje mi się we współczesnym świecie niemożliwe i przyjmuję jakiekolwiek wyznanie, by należeć do Boga, a jednocześnie prowadzić nieskrępowany niczym tryb życia?
Jaka jest moja odpowiedź na wezwanie Boga: „Obyś był zimny albo gorący! A skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust” (Ap 3, 16)? „Ja kładę dziś przed wami błogosławieństwo i przekleństwo. Błogosławieństwo, jeśli usłuchacie poleceń Pana, waszego Boga, które ja wam dziś daję – przekleństwo, jeśli nie usłuchacie poleceń Pana, waszego Boga, jeśli odstąpicie od drogi, którą ja wam dzisiaj wskazuję, a pójdziecie za bogami obcymi, których nie znacie” (Pwt 11, 26-28). Co wybierasz?
Kłamstwa Sekty Bibli ...
Kategoria: Sekty, inne Religie
emo
archiwum.milujciesie.org.pl/nr/temat_numeru/prawda_was_wyzwoli_nawrocenie1.html

Prawda was wyzwoli. Nawrócenie świadka Jehowy

Raymond Franz, bratanek czwartego prezydenta Towarzystwa i wieloletni członek „namaszczonego” ciała kierowniczego, po wystąpieniu z sekty potwierdził, że żaden z tłumaczy nie znał oryginalnych języków biblijnych. Dokonaną przez nich interpretację Pisma św. należy uznać za błędną, gdyż jest arbitralna oraz pozbawiona jakichkolwiek podstaw naukowych i biblijnych – przyjmują oni wypowiedzi biblijne tak, jak im w danej chwili pasuje: raz dosłownie, a innym razem przenośnie



„Bóg sam, stwarzając człowieka na swój obraz, wpisał w jego serce pragnienie poznania Go. Nie przestaje wzywać każdego człowieka, aby Go szukał i znalazł w Nim pełnię prawdy i szczęścia, których poszukuje bez wytchnienia. (…) Człowiek może za pomocą naturalnego światła rozumu poznać w sposób pewny Boga jako Przyczynę i Cel wszystkich rzeczy i jako Najwyższe Dobro, Prawdę i Piękno Nieskończone. (…) Ponadto nie może o własnych siłach wniknąć w głębię tajemnicy Boga. Z tego powodu potrzebuje Objawienia Bożego. (…) Bóg objawił się w pełni w swoim Wcielonym Słowie, Jezusie Chrystusie, który jest Pośrednikiem i Pełnią całego Objawienia. (…) Chociaż ono wraz z posłaniem Syna i udzieleniem daru Ducha Świętego zostało definitywnie już zakończone, to zadaniem wiary Kościoła jest stopniowe wnikanie w ciągu wieków w jego znaczenie” (Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego).

Idealny kandydat

Nie brakuje jednak ludzi, którzy tę prawdę o Bożym objawieniu zniekształcają i zakłamują, zwodząc swoimi naukami tych, którzy naprawdę poszukują Boga. Tak było w przypadku Kena Guindona, który sądząc, że znalazł prawdę, opuścił wiarę katolicką i pozwolił się uwieść świadkom Jehowy. Potrzebował szesnastu lat, żeby się obudzić i uznać w końcu, że się mylił. Był jednym z tych dzieci, które zostały wychowane w religii rodziców. Przez siedem lat uczęszczał do katolickich szkół; jako ministrant mnóstwo czasu spędzał u stóp ołtarza, marząc o kapłaństwie. Nigdy nie miał wątpliwości co do swojej religii.
Po śmierci ojca, kiedy jego matka powtórnie wyszła za mąż za niepraktykującego anglikanina, ze względów finansowych poszedł do szkoły świeckiej. Znalazł się w środowisku młodzieży protestanckiej oraz nie wyznającej żadnej religii. W tamtym czasie brakowało mu zapału, by pójść na Mszę św. do odległego kościoła, nie przyjmował Komunii św. i miał trudności ze spowiedzią. Zaprzyjaźnił się z Jayem, którego ojciec był ateistą, a matka świadkiem Jehowy. Ken wtedy jeszcze zupełnie nie wiedział, kim są świadkowie Jehowy. Był młody, naiwny, nie znał sekt i choć oddalił się od swojego Kościoła, bardzo pragnął zaprowadzić porządek w swych relacjach z Bogiem. W rzeczywistości był idealnym kandydatem do „nawrócenia”, z którym Ruth, matka Jaya, czterdziestoletnia kobieta wyszkolona w werbowaniu nowych członków i w interpretacji Biblii, rozpoczęła dyskusję. By zapobiec chaosowi i przeskakiwaniu z tematu na temat, Ruth wręczyła Kenowi podręcznik pod tytułem Niech Bóg będzie naprawdę uznany, umożliwiający w ciągu sześciu miesięcy albo roku dokładne zaznajomienie się z doktryną świadków Jehowy. Szesnastoletni chłopiec, nie zdając sobie z tego sprawy, przechodził formację, która miała uczynić go świadkiem Jehowy. Ruth zaczęła krytykować jedną po drugiej wszystkie nauki, które Ken zdobył jako katolik, idąc z nim o zakład, że na podstawie Biblii przeciwnych twierdzeń jej nie dowiedzie. Swoje tezy uzasadniała, wskazując we własnej Biblii urywki przetłumaczone w błędny i tendencyjny sposób. Jej wielkie „obeznanie z Biblią” wywierało na Kenie ogromne wrażenie i szybko zaczął wierzyć we wszystko, co mówiła.

Biblia Strażnicy

Świadkowie Jehowy, głosząc swoją naukę, posługują się własną Biblią – Przekładem Nowego Świata. Jak pisze E. Bagiński w swej książce Świadkowie Jehowy. Pochodzenie, historia, wierzenia, głównym celem powstania tego przekładu było dopasowanie go do ich nauk. Pracował nad nim anonimowy komitet przekładu, którego żaden z członków nie miał wystarczającego przygotowania. Raymond Franz, bratanek czwartego prezydenta Towarzystwa i wieloletni członek „namaszczonego” ciała kierowniczego, po wystąpieniu z sekty potwierdził, że żaden z tłumaczy nie znał oryginalnych języków biblijnych. Dokonaną przez nich interpretację Pisma św. należy uznać za błędną, gdyż jest arbitralna oraz pozbawiona jakichkolwiek podstaw naukowych i biblijnych – przyjmują oni wypowiedzi biblijne tak, jak im w danej chwili pasuje: raz dosłownie, a innym razem przenośnie. Nie biorą przy tym pod uwagę uwarunkowań historycznych, kulturowych czy literackich tekstów świętych. Za jedyną słuszną interpretację Biblii uważają swe wewnętrzne pismo Strażnica, na którym opierają się w głoszeniu swoich nauk. Abstrakcyjne wywody autorów tegoż pisma bardzo często poparte są fragmentami z Pisma św., co ma zasugerować czytelnikowi, że nauka sekty ma swoje uzasadnienie w Biblii. Manipulacja polega na tym, że w tych publikacjach cytuje się tylko fragment wersetu z Pisma, pomijając resztę – nie pasującą do prezentowanej nauki. Nie zachowuje się także gramatyki, zmieniając w ten sposób sens wypowiedzi.
Manipulacją fragmentami Pisma św. posługują się świadkowie Jehowy przy udowadnianiu, że dusza ludzka jest śmiertelna. Twierdzenie to opierają na wersecie Starego Testamentu: „Dusza, która zgrzeszy, ta umrze” (Ez 18, 20). Wystarczy jednak przeczytać dalsze siedem wersetów tego rozdziału, aby się przekonać, o jakiej śmierci jest mowa: „A gdy się odwróci bezbożny (który dla Boga umarł) od bezbożności swej, którą popełnił, a będzie czynił sąd i sprawiedliwość, ten duszę swą ożywi” (Ez 18, 27). Werset, który według jehowitów ma świadczyć o śmiertelności duszy, nie mówi o tym, że dusza umarła śmiercią fizyczną, lecz że umarła dla Boga, a zaczęła służyć szatanowi. O takiej tylko śmierci mówi Pismo św. we fragmencie „dusza, która zgrzeszy, ta umrze”. Świadkowie Jehowy Pismo św. znają ze swoich wewnętrznych broszur. Zaskakują przytaczanymi z pamięci fragmentami, łatwo jednak zauważyć, że z wyjątkiem wersetów zakreślonych w Biblii czerwonym ołówkiem przez starszych braci Pismo św. znają słabo lub nie znają go wcale. Gdyby je rzeczywiście znali, nie ośmieliliby się wbrew Pismu zaprzeczyć istnieniu duszy nieśmiertelnej i nie zarzucaliby katolikom, że swoją wiarę w istnienie życia pozagrobowego opierają na wypowiedzi węża: „I rzekł wąż do niewiasty: żadną miarą nie umrzecie śmiercią” (Rdz 3, 4). Wiedzieliby, że w Piśmie św. jest wystarczająco wiele dowodów na istnienie nieśmiertelnej duszy. Prawda ta zawarta jest m.in. w wypowiedzi Jezusa: „A nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, duszy zaś zabić nie mogą. Raczej bójcie się Tego, który może i duszę, i ciało zatracić w piekle” (Mt 10, 28). Gdyby człowiek był duszą, jak twierdzą niektórzy świadkowie Jehowy, wówczas, umierając, umarłby cały. Jezus oddziela od ciała duszę i wyraźnie mówi o jej nieśmiertelności. Kiedy za świadkami Jehowy przyjmiemy, że dusza to krew, to wówczas wypowiedź ta pozbawiona byłaby sensu – Jezus nie mógłby mówić, że ciało zabijają, a duszy zabić nie mogą, bo wiemy, że przy śmierci ciała krew także zamiera i ulega rozkładowi. Jak zatem można by zabić ciało, pozostawiając przy życiu krew czy człowieka? Są wśród jehowitów także i tacy, którzy dowodzą, że w tym przypadku „dusza” oznacza „życie wieczne”. Takim tłumaczeniem nieświadomie, zaprzeczając sobie, potwierdzają istnienie duszy nieśmiertelnej. Świadkowie Jehowy, kiedy nie mają na potwierdzenie głoszonych przez siebie nauk argumentów z Pisma św., tłumaczą Biblię w dyskusjach jak komu wygodnie, często sprzecznie z zasadami swej własnej nauki. Jedną z metod odczytywania Bożego słowa przez świadków Jehowy jest porównanie danego wersetu z innymi. Jest ona słuszna, ale niewystarczająca i może prowadzić do absurdu: G. Fels w swej książce Świadkowie Jehowy bez retuszu podaje następujący przykład: „Strażnica mogłaby bowiem zalecać swoim czytelnikom samobójstwo, opierając się przy tym na Piśmie św. (jak ma w zwyczaju). Niemożliwe? Teoretycznie może do tego dojść: »Wtedy Judasz (…) oddalił się, potem poszedł i powiesił się« (Mt 27, 3-5). »Czyńcie to na moją pamiątkę« (Łk 22, 19). Może ktoś się oburzyć, że te dwa zestawione ze sobą fragmenty mówią o czymś całkiem innym i nie pasują do siebie. Oczywiście. Jest to bowiem tylko jaskrawa ilustracja tego, do jakich absurdalnych wniosków prowadzi zestawianie razem wyrwanych z kontekstu fragmentów Pisma św.”.

Zasada działania

Niestety, właśnie takim wyuczonym, manipulującym Pismem św. głosicielom udaje się uwieść katolików nie znających Bożego słowa. Tak było i w przypadku Kena Guindona, który zauroczony wiedzą i umiejętnością tłumaczenia Biblii, jaką wykazywała się Ruth, po przestudiowaniu dwóch podręczników pragnął już tylko zostać świadkiem Jehowy i oddać się Bogu-Jehowie. Był szczęśliwy, że w końcu znalazł ludzi, z którymi mógł rozmawiać o Jehowie i o Biblii. Kilka tygodni później przyjął chrzest jehowicki i odtąd nie był już katolikiem, lecz świadkiem Jehowy. Zwyczajem jehowitów porzucił wszelkie myśli o wyższych studiach, by – zanim nadejdzie koniec świata (mówiono, że jest bardzo blisko) – służyć Jehowie. Odtąd miał „zarabiać” na życie wieczne dla samego siebie i pomóc innym w ucieczce przed gniewem Bożym, który lada chwila miał spaść na ludzkość (Har-Magedon). Jako zwykły pionier, miał każdego miesiąca głosić przez sto godzin oraz rozprowadzić sto czasopism Strażnica i Przebudźcie się!; musiał też odbyć pięćdziesiąt wizyt i przeprowadzić pięć nauk biblijnych w domu, a na koniec z całej swej pracy rozliczyć się z kierownictwem w specjalnym sprawozdaniu. Uwierzył, że aby zasłużyć na zbawienie i życie wieczne, należy ochrzcić się u świadków Jehowy; poddał się władzy Brooklynu (zarządu organizacji), a Strażnicę – którą posługuje się Jehowa, aby objawić światu swoją wolę – przyjął za jedynie słuszną interpretację Pisma św. Po kilku latach został mianowany pionierem specjalnym. Niedługo potem stał się członkiem tego, co dla każdego świadka Jehowy stanowi centrum świata: Betel (domu Bożego). Doceniał „zaszczyt”, jakiego dostąpił przez to, że mógł pracować dla Jehowy w sercu jego ziemskiej organizacji. To pozwoliło mu poznać Towarzystwo do głębi i wyrobić sobie o nim bardzo jasny pogląd. Odkrył zasadę działania: wystarczy „określić datę” końca świata i wykorzystać to „zagrożenie” przy werbowaniu nowych członków. Właśnie wtedy świadkowie notowali największy przypływ członków.

Niewypełnione proroctwo

G. Fels podaje, że należący już do zboru w listach do rodzin pisali, by porzucili wyznawaną przez siebie religię na rzecz ich organizacji, bo inaczej grozi im zagłada. Służba Królestwu – niegdyś tajny organ Towarzystwa – latem 1975 r. wydała instrukcję, by chodząc od drzwi do drzwi, przekazywać ludziom, że się przybywa do nich przedostatni raz i że następnym razem przyjdzie się ogłosić wyrok Boży, a wtedy już nie będzie ratunku. Ta groźba miała spotęgować przerażenie wśród wątpiących. Szeregowi członkowie organizacji przyjmowali proroctwa z amerykańskiej centrali, która już wcześniej kilkukrotnie ogłaszała koniec świata, ze ślepą, fanatyczną wiarą. Najgorliwsi porzucali pracę zawodową, sprzedawali domy i samochody i szli głosić proroctwo. Jakież było ich rozczarowanie, kiedy rok 1975 spokojnie minął, a wielu z nich, rozgoryczonych i oszukanych, od nowa musiało dorabiać się utraconych pozycji i rzeczy! Świadkowie Jehowy nie są wyjątkową sektą, która straszy ludzi końcem świata, jednak co do liczby wyznaczonych „końców” są na pewno w ścisłej czołówce. Złośliwi mówią: „co trzy lata koniec świata” – i mają sporo racji. Żadne z dotychczas zapowiedzianych przez jehowitów proroctwo się nie wypełniło. Pismo św. mówi o takich prorokach: „Jeśli który prorok odważy się mówić w moim imieniu to, czego mu nie rozkazałem, albo wystąpi w imieniu bogów obcych – taki prorok musi ponieść śmierć. Jeśli pomyślisz w swym sercu: »A w jaki sposób poznam słowo, którego Jahwe nie mówił?« – gdy prorok przepowie coś w imieniu Jahwe, a słowo jego będzie bez skutku i nie spełni się, znaczy to, że tego Jahwe do niego nie mówił, lecz w swej pysze powiedział to sam prorok. Nie będziesz się go obawiał” (Pwt 18, 20-22). Prorok, którego przepowiednia się nie spełnia, nie jest prorokiem Bożym i nie należy go słuchać. Proroctwa podawane przez świadków Jehowy nigdy się nie wypełniły, zatem nauki głoszone w ich broszurach i czasopismach zakłamują prawdę o tajemnicy Bożego Objawienia.
Kłamstwa Sekty Bibli ...
Kategoria: Sekty, inne Religie
emo Kłamstwa Sekty Bibli ...
Kategoria: Sekty, inne Religie
emo
(1 Kor 1,10-13.17-18)
Upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli. Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe, że zdarzają się między wami spory. Myślę o tym, co każdy z was mówi: „Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa”. Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża. Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia.
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
(Dz 12,24-13,5a)
Słowo Pańskie rozszerzało się i rosło. Barnaba i Szaweł, wypełniwszy swoje zadania, powrócili z Jerozolimy zabierając ze sobą Jana, zwanego Markiem. W Antiochii, w tamtejszym Kościele, byli prorokami i nauczycielami: Barnaba i Szymon zwany Niger, Lucjusz Cyrenejczyk i Manaen, który wychowywał się razem z Herodem tetrarchą, i Szaweł. Gdy odprawiali publiczne nabożeństwo i pościli, rzekł Duch Święty: „Wyznaczcie mi już Barnabę i Szawła do dzieła, do którego ich powołałem”. Wtedy po poście i modlitwie oraz po włożeniu na nich rąk, wyprawili ich. A oni wysłani przez Ducha Świętego zeszli do Seleucji, a stamtąd odpłynęli na Cypr. Gdy przybyli do Salaminy, głosili słowo Boże w synagogach żydowskich.
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
J20,24-29
Niewierny Tomasz

24 Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. 25 Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę». 26 A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz [domu] i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» 27 Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!» 28 Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!» 29 Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli»12.
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
Mk7,24-30
Wiara Syrofenicjanki6

24 Wybrał się stamtąd i udał się w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do pewnego domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, lecz nie mógł pozostać w ukryciu. 25 Wnet bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, upadła Mu do nóg, 26 a była to poganka, Syrofenicjanka rodem, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki. 27 Odrzekł jej: «Pozwól wpierw nasycić się dzieciom; bo niedobrze jest zabrać chleb dzieciom, a rzucić psom». 28 Ona Mu odparła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jadają z okruszyn dzieci». 29 On jej rzekł: «Przez wzgląd na te słowa idź, zły duch opuścił twoją córkę». 30 Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku, a zły duch wyszedł.
Moim zdaniem odnosi ...
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
(J 10, 1-10)
Jezus powiedział: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, do którego owce nie należą, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza. Najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia i jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je potem znów odzyskać. Nikt mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca”.
Moim zdaniem odnosi ...
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
(Dz 11,1-18)
Apostołowie i bracia, przebywający w Judei, dowiedzieli się, że również poganie przyjęli słowo Boże. Kiedy Piotr przybył do Jerozolimy, ci, którzy byli pochodzenia żydowskiego, robili mu wymówki, mówiąc: „Wszedłeś do ludzi nieobrzezanych i jadłeś z nimi?” Piotr więc zaczął wyjaśniać im po kolei, mówiąc: "Modliłem się w mieście Jafie i w zachwyceniu ujrzałem jakiś spuszczający się przedmiot, podobny do wielkiego płótna czterema końcami opadającego z nieba, który dotarł aż do mnie. Przyglądając mu się uważnie, zobaczyłem czworonożne zwierzęta domowe i dzikie, płazy i gady. Usłyszałem też głos, który mówił do mnie: "Zabijaj, Piotrze, i jedz!" Odpowiedziałem: "O nie, Panie, bo nigdy nie wziąłem do ust niczego skażonego lub nieczystego". Ale głos z nieba odezwał się po raz drugi: "Nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił". Powtórzyło się to trzy razy i wszystko zostało wzięte znowu do nieba. Zaraz potem trzech ludzi, wysłanych do mnie z Cezarei, stanęło przed domem, w którym mieszkaliśmy. A Duch powiedział mi, abym bez wahania poszedł z nimi. Razem ze mną poszło też tych sześciu braci. Przybyliśmy do domu owego człowieka. On nam opowiedział, jak zobaczył anioła, który zjawił się w jego domu i rzekł: "Poślij do Jafy i sprowadź Szymona, zwanego Piotrem. On cię pouczy, jak zbawisz siebie i cały swój dom". Kiedy zacząłem mówić, Duch Święty zstąpił na nich, jak na nas na początku. Przypomniałem sobie wtedy słowa, które wypowiedział Pan: "Jan chrzcił wodą, wy zaś ochrzczeni będziecie Duchem Świętym". Jeżeli więc Bóg udzielił im tego samego daru co nam, którzyśmy uwierzyli w Pana Jezusa Chrystusa, to jakżeż ja mogłem sprzeciwiać się Bogu?” Gdy to usłyszeli, zamilkli. Wielbili Boga i mówili: „A więc i poganom udzielił Bóg łaski nawrócenia, aby żyli”.
Moim zdaniem odnosi ...
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
(J 10,27-30)
Jezus powiedział: ”Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy”.
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
Mk5,35-43

Córka Jaira4

35 Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: «Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?» 36 Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: «Nie bój się, wierz tylko!». 37 I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. 38 Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia, 39 wszedł i rzekł do nich: «Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi». 40 I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. 41 Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: «Talitha kum», to znaczy: "Dziewczynko, mówię ci, wstań!" 42 Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. 43 Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.
Wskrzeszenie Zmarłeg ...
emo
(Dz 9,31-42)
Kościół cieszył się pokojem w całej Judei, Galilei i Samarii. Rozwijał się i żył bogobojnie, i napełniał się pociechą Ducha Świętego. Kiedy Piotr odwiedzał wszystkich, przyszedł też do świętych, którzy mieszkali w Liddzie. Znalazł tam pewnego człowieka imieniem Eneasz, który był sparaliżowany i od ośmiu lat leżał w łóżku. Piotr powiedział do niego: „Eneaszu, Jezus Chrystus cię uzdrawia, wstań i zaściel swoje łóżko!” I natychmiast wstał. Widzieli go wszyscy mieszkańcy Liddy i Saronu i nawrócili się do Pana. Mieszkała też w Jafie pewna uczennica imieniem Tabita, co znaczy Gazela. Czyniła ona dużo dobrego i dawała hojne jałmużny. Wtedy właśnie zachorowała i umarła. Obmyto ją i położono w izbie na piętrze. Lidda leżała blisko Jafy; gdy więc uczniowie dowiedzieli się, że jest tam Piotr, wysłali do niego dwóch posłańców z prośbą: „Przyjdź do nas bez zwłoki”. Piotr poszedł z nimi, a gdy przyszedł, zaprowadzili go do izby na górze. Otoczyły go wszystkie wdowy i pokazywały mu ze łzami w oczach chitony i okrycia, które zrobiła im Dorkas za swego życia. Po usunięciu wszystkich Piotr upadł na kolana i modlił się. Potem zwrócił się do ciała i rzekł: „Tabito, wstań!” A ona otwarła oczy i zobaczywszy Piotra, usiadła. Piotr podał jej rękę i podniósł ją. Zawołał świętych i wdowy i ujrzeli ją żywą. Wieść o tym rozeszła się po całej Jafie i wielu uwierzyło w Pana.
Za wstawiennictwem ś ...
emo
Cytat zarzutów Świadka Jehowy

Powiedziałeś prawdę, a ta prawda potwierdza dlaczego Kościół Katolicki, a za nim całe nominalne chrześcijaństwo, jest od Boga prawdziwego i od Biblii tak daleko, nie zna i Boga i Biblii. Śmiem powiedzieć, że gdyby faktycznie w KK, udział wiedzy zaczerpniętej z Biblii, był na poziomie 1%, to KK wyglądałby dzisiaj zupełnie inaczej. Jak?
Przede wszystkim byłaby zupełnie inna jego historia. Duchowi przewodnicy KK odrzuciliby wszystkie dogmaty i sugestie narzucone przez Konstantyna Wielkiego, któremu przy tworzeniu KK przyświecała idea stworzenia takiej religii, która jednoczyłaby wszystkie pogańskie narody istniejące na rozpadającym się terytorium jego cesarstwa. On uczynił zlepek najróżniejszych wierzeń, dogmatów i bałwanów. Dzisiejszy KK nie ma nic wspólnego z Jezusem i z apostołami. W działaniu KK nie ma śladu po naukach Jezusa i jego uczniów. Pasuje tu ostrzeżenie Jezusa kierowane do tłumów i uczniów, ostrzeżenie przed zakwasem faryzeuszy:
(Mateusza 23:1-5) "Wtedy Jezus przemówił do tłumów i do swoich uczniów: "Na miejscu Mojżesza usadowili się uczeni w piśmie i faryzeusze. Dlatego czyńcie wszystko, co wam mówią, ale nie naśladujcie tego, co robią, bo mówią, ale sami tak nie postępują. Wiążą wielkie ciężary i wkładają je ludziom na barki, a sami nie chcą ich nawet ruszyć palcem. Wszystko, co robią, robią po to, żeby ich ludzie widzieli".
Nie ma najmniejszego śladu tradycji apostolskiej z I wieku, utrwalanej przez uczniów po śmierci Jezusa dopóki żył ostatni z dwunastu uczeń. Byłby bliżej dekalogu, po prostu nie pozwoliłby ingerować w jego treść, nie zmieniałby go, przecież powinien traktować go jako dar od Boga, by ludziom żyło się lepiej, by wiedzieli co podoba się Bogu. Nie przystoi, pokornym i wiernym, zmieniać treść Słowa Boga, jest to nie do pomyślenia. A jednak!
KK wykazywałby na każdym kroku większą pokorę i oddanie na służbę Bogu wypełniając co do joty Jego wolę tu na ziemi, byłby skupiony na poznawaniu Boga, poznawaniu Jego imienia - JEHOWA. Nie byłby zamieszany w wojny i działania prowadzące do rozlewu krwi, sam byłby daleko od wszelkiego rodzaju afer, morderstw, oszustw, rozpusty, daleko od mieszania się w II Wojnę Światową, nie współpracowałby z Hitlerem, nie gromadziłby bogactw w piwnicach Watykanu, nie czerpałby korzyści z burdeli wokół murów Watykanu, nie mieszałby się do polityki, nie zwalczałby Biblii i nie palił na stosach tych, co ją czytali i posiadali, z zawieszona Biblią na szyi, nie zwalczałby nauki i postępu, wiedziałby, że ziemia jest kulą i jest "zawieszona na niczym". Nie popierałby teorii ewolucji, przecież Boże dzieła nie mogą być korygowane przez przypadek, są doskonałe. Wiedziałby, że Jezus nie urodził się 25 grudnia, tym samym odrzuciłby "Boże Narodzenie" jako święto nakazane przez Boga. Nie czciłby, co roku
urodzin niemowlęcia, ale podkreślałby znaczenie tego, co dokonał 33 letni Jezus przez swą śmierć. Nie pozwoliłby czcić choinki, gwiazdy betlejemskiej, krzyża, Trzech króli, Wszystkich Świętych i praktycznie wszystkich innych świąt, które często są własnością satanistów. Wiedziałby dlaczego Jezus musiał umrzeć i dlaczego było to konieczne, jako niezbędny warunek spełniający Boże prawo, by ludzie mogli na powrót odzyskać możliwość życia wiecznego tu na ziemi w raju, gdy już będzie. Nie obchodziłby urodzin i imienin. Nie obchodziłby święta Wielkiejnocy, nie nakazywałby gromadzić symboli w postaci jajek, zajączka, kurczaka i innych bałwochwalczych symboli sprzecznych z biblijnym przekazem. Nie nakłaniał by wiernych do oddawania czci drewnu, kamieniom i metalowi, nie kłaniałby się martwym bożkom. Nie zachęcałby do modlenia się do różańca, przewracania w dłoni koralików mówiąc zdrowaśki, bo wiedziałby, że Bóg czeka na modlitwy płynące z serca, szczere i z pełnym oddaniem. Nie pobierałby
pieniędzy za posługi przy chrzcie, pogrzebach i innych tzw. sakramentach. Nie handlowałby odpustami. Nie popularyzowałby niebiblijnych nauk o Świętej Trójcy, o duszy nieśmiertelnej, o tym, że Jezus jest Bogiem, a Maria jest matką Boga, nie została stałą dziewicą, bo obok Jezusa miała synów i córki. Nie nauczałby o istnieniu piekła, o wiecznych mękach piekielnych, o życiu wiecznym po śmierci gdzieś na obłokach w przestrzeni. Nie powielałby nierozsądnych opinii, że umarły czuwa nad żywymi, przygląda się temu, co dzieje się na ziemi i ingeruje. Nie wymagałby od wiernych spowiedzi, chrztu niemowląt, i jeszcze, i jeszcze wielu innych. I wiele jeszcze cech KK nie znajdziesz w Biblii, jak chociażby obrona homoseksualistów, pedofilów. Nie przypisywałby wszystkich złych zdarzeń Bogu, nie wskazywałby, że Bóg zabiera dzieci do swego pięknego ogrodu, wtedy gdy jakieś dziecko tragicznie umiera.
Najbardziej popularne określenie katolika to "parafianin". Kim jest parafianin według słownika? Jak słownik wyjaśnia znaczenie tego określenia?
Parafianin - katolik człowiek bez ogłady, wykształcenia; zacofany i ograniczony, mieszkaniec parafii. SJP.
Taki jest KK! Jest taki właśnie dlatego, że na pierwszym miejscu nie stawia Biblii.
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
(J 6,52-59)
Żydzi sprzeczali się między sobą mówiąc: „Jak On może nam dać swoje ciało na pożywienie?” Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje ciało i pije krew moją, trwa we Mnie, a Ja w nim. To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił. Nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”.
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
Mk 3,7-12

7 Jezus zaś oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A szło za Nim wielkie mnóstwo ludu z Galilei. Także z Judei, 8 z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o Jego wielkich czynach. 9 Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby się na Niego nie tłoczyli. 10 Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby się Go dotknąć. 11 Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: «Ty jesteś Syn Boży». 12 Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały.
dla Świadków Jehowy
Kategoria: Cytaty z Biblii
emo
Na jakiej wiedzy bazują Katolicy - także dla Świadków Jehowy



My Katolicy opieramy się poza Pismem Świętym na Tradycji KK, Magisterium KK, oraz niektórzy (bo nie
jest to obowiązkiem) na Objawieniach Prywatnych zatwierdzonych przez KK, ale i gruntowna analiza
części z tych Objawień dołączana jest do Magisterium KK.
Więc wiedza nasza jest szeroka,
tłumaczona na bieżąco przez Urząd Nauczycielski Kościoła Katolickiego.

J 21, 25, 2 Tes 2, 15

Katechizm Kościoła Katolickiego 74-100


Samo opieranie się tylko i wyłącznie na Piśmie Świętym prowadzi przy złej
woli
do wielu nieporozumień i błędów, oraz rozłamów w Kościele.


Apostołowie nie otrzymali od Pana Jezusa na piśmie gotowej wersji Ewangelii, ale pod natchnieniem
Ducha Świętego najpierw głosili, a później napisali Ewangelie. Są one "obiektywizacją świadomości
wiary wczesnego Kościoła", a ich powstawanie "stanowi jeden z fundamentalnych momentów
Tradycji"
(Karl Rahner).


Tradycja nie jest zatem autonomicznym źródłem wiary, istniejącym obok Pisma Świętego, ale jest
ściśle z nim związana. "Jasne więc jest, że święta Tradycja, Pismo Święte i Urząd Nauczycielski
Kościoła, wedle najmądrzejszego postanowienia Bożego, tak ściśle się ze sobą łączą i zespalają, że
jedno bez pozostałych nie może istnieć, a wszystkie te czynniki razem, każdy na swój sposób, pod
natchnieniem jednego Ducha Świętego przyczyniają się skutecznie do zbawienia dusz"
.

8. "Nauczanie przeto apostolskie, które w szczególny sposób wyrażone jest w księgach natchnionych,
miało być zachowane w ciągłym następstwie aż do czasów ostatecznych.
Stąd Apostołowie, przekazując to, co sami otrzymali, upominają wiernych, by trzymali się
tradycji, które poznali czy to przez naukę ustną, czy też przez list (por. 2 Tes 2, 15), i aby
staczali bój o wiarę raz na zawsze sobie przekazaną (por. Jd 3). 4 A co przez Apostołów zostało
przekazane, obejmuje wszystko to, co przyczynia się do prowadzenia świętego życia przez Lud Boży i
pomnożenia w nim wiary. I tak Kościół w swej nauce, w swym życiu i kulcie uwiecznia i przekazuje
wszystkim pokoleniom to wszystko, czym on jest, i to wszystko, w co wierzy.
Tradycja ta, wywodząca się od Apostołów, rozwija się w Kościele pod opieką Ducha Świętego. 5
Wzrasta bowiem zrozumienie tak rzeczy, jak słów przekazanych, już to dzięki kontemplacji oraz
dociekaniu wiernych, którzy je rozważają w sercu swoim (por. Łk 2, 19 i 51), już też dzięki
głębokiemu, doświadczalnemu pojmowaniu spraw duchowych, już znowu dzięki nauczaniu tych, którzy wraz
z sukcesją biskupią otrzymali niezawodny charyzmat prawdy. Albowiem Kościół z biegiem wieków
dąży stale do pełni prawdy Bożej, aż wypełnią się w nim słowa Boże.


Wypowiedzi Ojców świętych świadczą o obecności tej życiodajnej Tradycji, której bogactwa
przelewają się w działalność i życie wierzącego i modlącego się Kościoła. Dzięki tej samej Tradycji
Kościół rozpoznaje cały kanon Ksiąg świętych, a i samo Pismo św. w jej obrębie głębiej jest
rozumiane i nieustannie w czyn wprowadzane.
Tak więc Bóg, który niegdyś przemówił, rozmawia bez
przerwy z Oblubienicą swego Syna ukochanego, a Duch Święty, przez którego żywy głos Ewangelii
rozbrzmiewa w Kościele, a przez Kościół w świecie, wprowadza wiernych we wszelką prawdę oraz
sprawia, że słowo Chrystusowe obficie w nich mieszka (por. Kol 3, 16)."


Konstytucja dogmatyczna o Objawieniu Bożym Soboru Watyńskiego II

biblia.deon.pl/PS/Wstep/KonstytucjaSWII.html
Na jakiej wiedzy baz ...
COM_KUNENA_MORE
Wygenerowano w 5.09 sekundy